Focus

Focus

Piura - PER01-07-2020

Salezjanie pomagają zapomnianym z wysypisk śmieci
(Perù, Piura) Najgorsze oblicze biedy można ujrzeć u tych, którzy żyją pośród wysypisk śmieci. Żyje tam wiele rodzin pośród odpadków, a raczej – stara się przeżyć, zbierając plastik i kartony na śmietnisku. W czasie izolacji społecznej z powodu Covid-19 najbardziej o nich zapomniano. Nie zapomnieli jednak salezjanie z Piura. Istotnie, ks. Angel Carbajal i ks. Pedro Da Silva udali się do nich, aby otoczyć ich opieką.
 

Piura to miasto nadmorskie, leżące w północnej części Peru. Salezjanie pracują tam na dwóch znaczących placówkach od 1906 roku, prowadząc również wielką parafię, która krzewi kult Maryi Wspomożycielki.

W tym czasie pandemii szkoły zostały zamknięte, ale salezjanie nie przestali myśleć o najuboższych i zdecydowali się służyć im nieprzerwanie pomimo obecnego czasu lęku i niepewności.

Piura jest drugim miastem, po stolicy Limie, z największą ilością zakażonych Covid-19. Faktem jest, że oprócz ignorancji ze strony państwa, co dotyczy prawie wszystkich prowincji odległych od Limy, sama kultura rządzi się własnymi prawami i zmuszenie ludzi do izolacji to przegrana bitwa. Szpitale w tym mieście padły, co pociąga ze sobą fatalne skutki i brak odpowiedniej opieki nad tymi, którzy jej potrzebują.

“Ojcze, ludzie umierają: brakuje tlenu, brakuje jedzenia...”. Te słowa zapamiętali salezjanie, którzy odwiedzili i przyszli z pomocą ludziom, którzy żyją na śmietniskach. Wiele osób przychodzi pod salezjańską szkołę “Don Bosco” w Piura, prosząc o coś do jedzenia, prosząc o pomoc. Ks. Carbajala, dyrektor, i ks. Da Silva, animator duszpasterski, ogłosili alarm, wzywając pracowników, rodziców, byłych wychowanków, przyjaciół i dostawców do działania: “Musimy coś zrobić dla biednych!”.

Akcja rozpoczęła się od oratoriów, z udziałem setek dzieci i ich rodzin, którzy musieli znieść, oprócz gorąca, także izolację i kwarantannę. Ale było także miejsce, do którego nikt się nie udawał z powodu lęku, przezorności, odrzucenia. Ale salezjanie udali się tam, aby pomóc najuboższym i najbardziej zapomnianym. Chodzi o wysypisko śmieci Castiglia, na peryferiach miasta.

Kiedy ks. Carbajal został zapytany, dlaczego podejmuje to ryzyko, dlaczego tam się udaje, dlaczego nie wyśle innych, to, co odpowiedział, chwyta za serce: “Uczyniłem to samo, co zrobiłby Ksiądz Bosko. Jest to miłość duszpasterska w całym swoim splendorze, jest to bodziec apostolski, który popycha nas w kierunku tych, którzy nas potrzebują. W ten sposób odpowiedział Święty Młodzieży w 1869 roku temu, kto go zapytał: 'Jaki duch powinien ożywiać nasze ciało?', odpowiedział: 'Moi drodzy, jest nim miłość!”.