Ksiądz Bosko Zasoby

Rozpocznij na nowo od Ks. Bosko - Od historii do życia dzisiaj (Francesco Motto)

FRANCESCO MOTTO

Rozpoczęcie na nowo od Ks. Bosko

Od historii do życia dzisiaj

 
przesłanka

Szybkie wyczerpanie w ciągu kilku miesięcy broszury „Rozpocznij na nowo od Ks. Bosko” (ACSSA Rzym, 2006), która zawierała tekst medytacji Ćwiczeń Duchowych głoszonych salezjanom z prowincji Nowy Jork latem 2004 r. - i częściowo, częściowo, dyrektorzy dwóch meksykańskich prowincji i współbraci peruwiańskiej - jest to początek tego wydania po włosku, na prośbę wielu innych studentów i czytelników tekstu angielskiego.

Aby przezwyciężyć szczątkowe wahania, by zaoferować taką publikację znacznie różnej publiczności, niż była przeznaczona, aw kontekście już nie Duchowych Ćwiczeń, faktem było, że tak jak ukazywała się edycja angielska, Przełożony Generalny wysłał wszystkich Salezjanie list zwołujący Kapitułę generalną „Da mihi animas, cetera tolle. Tożsamość charyzmatyczna i pasja apostolska”, który przyjął tytuł naszego głoszenia w podtytule „Rozpoczęcie na nowo od Ks. Bosko, aby obudzić serce każdego salezjanina”. W niej ks. Pascual Chàvez wskazał jako podstawowy cel 26. Kapituły Generalnej (2008) wzmocnienie naszej tożsamości charyzmatycznej poprzez „powrót” do Ks. Bosko poprzez poważne pogłębienie wiedzy jego osoby, jego pedagogiki i jego duchowego doświadczenia. To był właśnie cel naszego nauczania w Ameryce, celowo zmodyfikowany w związku z ponownymi wydarzeniami historyczno-biograficznymi Ks. Bosko i jego serca jako założyciela, w funkcji aktualności pozostawionej wolnej inicjatywie poszczególnych prowincji.

W niniejszym wydaniu, przeznaczonym dla publiczności mieszkającej w najbardziej znanym mi obszarze geograficznym i społeczno-kulturowym, przystąpiłem do lekkiego retuszu angielskich (i hiszpańskich) „oryginałów”
pierwszych siedmiu medytacji historyczno-duchowych (w celu przedstawienia ich w większej liczbie edukacja i medytacja), do większego opracowania trzech najbardziej aktualnych konferencji podsumowujących z dodatkiem nowej i do bardzo krótkiego wniosku. Nie zgłosiłem krótkich rozważań teologicznych i duchowych dotyczących otwarcia poszczególnych dni ćwiczeń, końcowej homilii i dodatku, opublikowanych w języku angielskim. Próbowałem jednak zachować ton poufności, prosty, „mówiony”, a nie esej naukowy.

Z kilkoma instrukcjami medytacyjnymi, podyktowanymi konkretną okazją i konkretnymi celami, nie oczekuje się ani wyczerpującej odpowiedzi na zaproszenie Przełożonego Generalnego, ani przedstawienia w rundzie osobowości Księdza Bosko, która tak jak jest obecnie znany jako omnibus lippis et tonsoribus, jest tak wieloaspektowy, że z pewnością nie można go „skompresować” w prostym kursie Ćwiczeń Duchowych. Osobowość świętego turyńskiego wychowawcy, składającego się z normalnej i wyjątkowej rzeczywistości, żywej i charyzmatycznej, charakteryzującej się swoim codziennym „stylem” życia i działania, z rzeczywistymi, idealnymi, hipotetycznymi i wirtualnymi projektami, ze szczególnymi relacjami ze światem nadprzyrodzonym , potrzebuje dużo więcej miejsca, aby być „zrozumianym i zrozumianym” w całości. Kto chciał to zrobić,

„Rozpoczęcie na nowo od Ks. Bosko” - i nie tylko „powrót!” - oznacza wznowienie podróży nie osoby z przeszłości, ale osoby, która wciąż włamuje się do naszego życia, która ma zdolność nadawania znaczenia naszej „teraźniejszości” i „przyszłości” naszej „przeszłości”. Konieczne jest „ponowne odkrycie” tego Księdza Bosko, pokrytego nieuchronnie, z prochu historii, konieczne jest „ponowne zrozumienie” go w jego wieku i „ponowne zinterpretowanie” w świetle obecnego, bez arbitralnych interpretacji, bez rozbieżnych podziałów i bez bezużytecznego formalnego szacunku syntetyczne formuły konsekrowane przez czas, do których prawie nigdy nie są śledzone.

Proponowane tu rozważania mają na celu postawienie się w tej perspektywie historyczno-interpretacyjnej, popartej również niedawnym zaproszeniem papieża Benedykta XVI, który chciał wyraźnie wspomnieć o Księdzu Bosko wśród „wybitnych wzorów miłości społecznej dla wszystkich ludzi dobrej woli”,
„prawdziwych nosicieli światło w historii, „ponieważ bogaci„ w wiarę, nadzieję i miłość ”(Deus caritas est, 40) .1
Rzym, 9 stycznia 2007 r.
FRANCESCO MOTTO
Ponieważ jest to seria medytacji o czysto duchowych celach, nie postanowiłem za każdym razem wskazywać źródeł cytatów, aby nie obciążać czytania. Jednak teksty Ks. Bosko pochodzą niemal z krytycznych wydań jego dzieł pod redakcją Salezjańskiego Instytutu Historycznego; w szczególności jego korespondencja, do 1875 r., opublikowana przez niżej podpisanego (t. 1-4, Rzym LAS, 1991-2003), wspomnienia oratorium pod redakcją Antonio Ferreira da Silvy (Rzym, LAS 1991) i wychowawca Ks. Bosko , Pisma i świadectwa zebrane przez Pietro Braido (Rzym, LAS 1997) i częściowo oparte na czasopiśmie „Ricerche Storiche Salesiane”.

„Korzystam z tej okazji, aby zachęcić was, abyście mieli coraz więcej Ks. Bosko jako punkt odniesienia dla odnowy duchowej i duszpasterskiej
w Prowincjach” (ks. Pascual Chavez)

WPROWADZENIE: Rozpoczęcie na nowo od Ks. Bosko

Drodzy przyjaciele, jestem pewien, że natychmiast zrozumieliście, jak tytuł wybrany do naszych rozważań w tych dniach bezpośrednio przypomina tytuł Instrukcji Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego z maja 2002 r .: Rozpoczęcie na nowo od Chrystusa. Odnowione zobowiązanie do życia konsekrowanego w trzecim tysiącleciu, tytuł, który był już na szczycie trzeciego rozdziału listu apostolskiego Novo Millennio ineunte z 6 stycznia 2001 r.

W Kształceniu (n. 21) czytamy: „Tak, musimy zacząć od Chrystusa, ponieważ od niego odeszli pierwsi uczniowie w Galilei; od niego, przez całą historię Kościoła, mężczyźni i kobiety w każdym stanie i kulturze, którzy, konsekrowani przez Ducha na mocy wezwania, dla niego opuścili rodzinę i kraj, i poszli za Nim bezwarunkowo, udostępniając się na ogłoszenie Królestwa i czynić dobro wszystkim (por. Dz 10,38) ”.

Jednak ta sama instrukcja mówi, że chodzi o uchwycenie „nowej możliwości skonfrontowania się ze źródłami własnych charyzmatów i tekstów konstytucyjnych, zawsze otwartych na nowe i bardziej wymagające interpretacje”. Oto co postaramy się zrobić, a pierwszym źródłem naszego charyzmatu jest sam Ks. Bosko. Podobnie jak św. Paweł, który mówi: „Bądźcie naśladowcami Mnie, jak Ja Chrystusa” (1 Kor 11: 1), Ksiądz Bosko powtarza nam: „Bądźcie naśladowcami Mnie, jak Ja byłem z Chrystusa”.

Dlatego głównym przedmiotem naszych rozważań będzie postać Ks. Bosko, postać, którą postaramy się spotkać, aby nie tyle zrozumieć działania zewnętrzne, które wszyscy już wiemy, jak
warunki, motywacje, duch, który doprowadził go do pewności wybory, praca w określony sposób, pisanie pewnych rzeczy, osiągnięcie pewnej formy świętości, która jest inna, w jakiś sposób inna niż innych świętych.

Potrzeba wierności Księdzu Bosko, która wymaga reditus ad fontes i głębokiej znajomości tego samego świętego, nie zamykając się tym samym w przystosowanym renowacji, została podkreślona przez wszystkich głównych rektorów, którzy zastąpili Ks. Bosko, jeszcze przed Soborem Watykańskim II , Dokumentowanie tego nie byłoby trudne. W okresie posoborowym pojawiło się wiele oficjalnych dokumentów Zgromadzenia (pomyśl o Artykule 21 Konstytucji) i nie brakowało autorytatywnych interwencji. Cytuję ostatni z Przełożonego Generalnego ks. CMvez:
] Wszystko to sprawia, że ​​Ksiądz Bosko jest fascynującym człowiekiem, aw naszym przypadku ojcem miłości, wzorem do naśladowania, ale także świętym, którego można przywołać. Zdajemy sobie sprawę, że im bardziej wzrasta dystans do Założyciela, tym bardziej realne jest ryzyko mówienia o Księdzu Bosko na podstawie „zwyczajów”, anegdot, bez prawdziwej znajomości naszego charyzmatu. Stąd pilna potrzeba poznania go poprzez czytanie i studiowanie; kochać go emocjonalnie i skutecznie jako ojca i nauczyciela dla jego duchowego dziedzictwa; naśladować go, próbując skonfigurować się do niego, czyniąc Regułę Życia naszym osobistym projektem. Takie jest znaczenie powrotu do Ks. Bosko, do którego zaprosiłem siebie i całe Zgromadzenie od czasu mojej pierwszej „dobranoc”, poprzez studium i miłość, którą starają się zrozumieć, aby oświetlić nasze życie i aktualne wyzwania.

Myśl Przełożonego Generalnego, który niedawno poprosił o przetłumaczenie niektórych tekstów opublikowanych przez Salezjański Instytut Historyczny na główne języki, nie odbiega zbytnio od rozważań przełożonego innej epoki, Don Francesco Bodrato (pierwszy inspektor w Argentynie, 1823-1880 ), który 5 marca 1877 r. napisał w liście do swoich nowicjuszy:
„Ale kim jest Ksiądz Bosko? Co naprawdę wam powiem, czego nauczyłem się i słyszałem od innych. Ksiądz Bosko jest naszym ukochanym i czułym ojcem. Wszyscy mówimy, że jesteśmy jego dziećmi. Ks. Bosko jest mężczyzną „Opatrzność lub człowiek opatrzności czasów. Tak mówią prawdziwi uczeni. Ksiądz Bosko jest człowiekiem filantropii. Tak mówią filozofowie. I mówię, po przyznaniu, że mamy na myśli wszystko, co mówią, „Ksiądz Bosko jest naprawdę tym przyjacielem, którego Pismo Święte określa jako wielki skarb. Znaleźliśmy tego prawdziwego przyjaciela i ten wielki skarb. Maryja dała nam światło, abyśmy mogli Go poznać, a Pan pozwala nam go posiąść”. Więc biada tym, którzy to stracili. Gdybyście wiedzieli, moi drodzy bracia, ilu jest ludzi, którzy zazdroszczą naszemu losowi [...] A jeśli zgodzicie się ze mną, aby wierzyć Księdzu Bosko jako prawdziwemu przyjacielowi Pisma Świętego, to musicie zawsze mieć go w posiadaniu i starać się go kopiować w sobie ”(F. BODRATO, Epistolario, pod red. B. Casali. Rzym, LAS 1995, s. 132).

Bardziej jasne niż to? Jeśli Konstytucje wskazują w sztuce. 9 Trzy cele Ćwiczeń Duchowych (słuchanie słowa Bożego; rozeznawanie Jego woli, oczyszczanie naszych serc) dotrzemy do nich przede wszystkim poprzez nasz „specjalny” przewodnik, który odpowiada na imię „don Bosco”.

Jego „stare papiery”, które czasami będziemy czytać razem, mogą rzeczywiście wspierać i inspirować naszą refleksję. Mówię o „dokumentach Ks. Bosko”, ponieważ chciałbym szczególnie skontaktować się z nim, ojcem i nauczycielem naszego chrześcijańskiego, salezjańskiego, kapłańskiego powołania. Dlatego też, celowo, nie będę uciekać się do bogatego Magisterium Głównych Rektorów, ani do ostatniego Kapituły Generalnej, ani do Konstytucji, ani do innych tekstów duchowości salezjańskiej. Skupimy się bezpośrednio na Księdzu Bosko. Właśnie dlatego, że uważam, że musimy raczej przejść do realistycznej wiedzy o charakterze historycznym, niż uciekać się do interpretacji innych, do tych, którzy często projektują na niego
marzenia i projekty tłumaczy, może nawet autorytatywne. Musimy koniecznie uznać, że bez zapominania i deprecjonowania hagiograficznego skarbu, który zostawiła nam zdrowa tradycja, erudycyjne badania poczyniły (i muszą zrobić) kroki naprzód, nie czując się tym samym winnym, bez przerażania kogokolwiek, bez bycia oskarżony o profanowanie niektórych sancta sanctorum. Dlatego postaram się nie dawać miejsca opisom oleograficznym i apologetycznym, w których miłość do Ks. Bosko i wyniesienie przejmują ze szkodą dla prawdy tej osoby. Mam zamiar zrezygnować z łatwej retoryki, by trzymać się pozornie skromniejszej, ale niezwykle realistycznej postaci, która wydaje się nam ze źródeł, którymi dysponujemy, badanych filologicznie.

Będąc uczonym historii, postaram się zlokalizować po stronie historycznej, aby poprawnie zinterpretować dane przeszłości, ponieważ raz zrozumiane w ich znaczeniu, mogą motywować, znajdować i oświecać twoje orientacje na przyszłość. To nie jest w przeszłości, może chwalebne, że historia salezjańska przedstawia nam; nie jest to żal starożytności (dyscypliny i regularnego przestrzegania), ale w tej charyzmatycznej wierności, która wymaga w naszych projektach duszpasterskich spojrzenia z realizmem i jasnością na zmiany kulturowe, społeczne i eklezjalne w toku, aby przyjąć pozytywnie niektóre wartości obecnej kultury (wolność, demokracja, autonomia, tolerancja, solidarność ...) i przeciwstawianie się z jasnością przeciw-wartościom (indywidualizm, relatywizm etyczny, absolutyzacja rynku, świecka sekularyzacja,

Prawdą jest jednak, że jeśli pod koniec rozmów lepiej zrozumiesz, kim był Ks. Bosko w swoim czasie, jakie są stałe wartości jego ducha i charyzmy, będziesz miał możliwość naśladowania go, nawet jeśli koniecznie na swój sposób, dla młodzież, z którą jesteś w kontakcie. Gdybym mógł wyrazić życzenie, byłoby to, co pod koniec tygodnia każdy z was mógłby powiedzieć: „Zrozumiałem lepiej, czym był Ks. Bosko i czego pragnął; teraz wraz z moimi braćmi zobowiązuję się do stworzenia salezjańskiego, którym jestem (Operaci sequitur esse, powiedział klasyczną filozofię, którą wszyscy studiowaliśmy), to znaczy urzeczywistnić utopię Księdza Bosko: lepszy świat, w którym młodzi ludzie znajdują się „w domu” ”.

Wszystko, co powiem, to oczywiście moje czytanie
źródeł, tych, których użyję, nie wszystkich: nie byłoby to możliwe. Nawet ostatnie konferencje - w sposób kluczowy, w pewien sposób prowokacyjny - są bardzo osobistymi sugestiami, z którymi zapraszam do konfrontacji.

Jednak po prostu dam ci kawałki zabawki, ale cała zabawka, którą będziesz musiał zamontować; Dam wam płytki mozaiki, ale każdy z was będzie musiał zbudować kompozycję artystyczną. Co ewidentnie podnosi mnie trochę z moich obowiązków i dodaje trochę do twoich ramion. Nie wolno nam zapominać, że Konstytucje napisane przez Księdza Bosko i zatwierdzone przez Stolicę Apostolską w 1874 r., Jeśli były „ubogie” w porównaniu z odnowionymi przez nas sto lat później, teologicznie bogatsze i bardziej ufundowane, uczyniły Zgromadzenie „wielkim” i stworzył szkołę świętości, dzięki odważnym planom instytucjonalnym i gotowości do ich realizacji przez entuzjastycznych i pełnych pasji ludzi.

Spróbuję jednak pozbyć się pokusy mówienia wszystkiego: jeśli to powiem, co Pan nam robi? Kaznodzieja musi rozpocząć dialog ... ale Bóg to kontynuuje. Kaznodzieja proponuje pewne tematy do refleksji, ale jego rola musi zawsze pozostać w tle i musi być grana z dyskretną obecnością.

Szukam siebie

Jakie są nasze nastroje w tej chwili? Być może nasze serce jest suche; być może nasz duch się martwi; być może jest pusty psychicznie i duchowo. Być może nie czujemy się zbyt dostępni, być może jesteśmy przekonani, że kaznodzieja może nas zmęczyć ... Musimy wtedy pamiętać, że Bóg jest silniejszy od nas; jest przyzwyczajony do twardej szyjki macicy. Potrafi urodzić dzieci Abrahama z kamieni.

W Ewangelii Łk 5, 15-16 czytamy: „Jego sława rozeszła się jeszcze bardziej, przybyły liczne tłumy, aby go usłyszeć i uzdrowić z ich słabości. Lecz Jezus wycofał się do odosobnionych miejsc, aby się modlić”. I podobnie w Mc (1.35-36): „Rano wstał, kiedy było jeszcze ciemno i opuścił dom, po czym udał się na opuszczone miejsce i tam się modlił. Ale Simone i ci, którzy byli z nim, poszli jego
śladem, znaleźli i powiedzieli do niego: „Wszyscy cię szukają”. „Ale Jezus - znowu będzie przestrzegał Jn 6.15 - wiedząc, że przyjdą i to zrobią
Ponownie sam odszedł na górę w góry ”. Jezus nie marnuje czasu, zajmuje go inaczej. Kiedy tłum jest zatłoczony, kiedy cuda byłyby dla nas nie tylko użyteczne, ale i konieczne, można je znaleźć gdzie indziej. czasami modlitwa jest bardziej opłacalna niż inne „znaki”, choć ważne.

Jest chwila w roku, aby zatrzymać się i rosnąć. Karta. C. Maria Martini z Mediolanu, która na czwartej stronie okładki tomu „Odnajdując samego siebie” zaprosiła nas do „uwolnienia się od niewoli codzienności, od rzeczy, które codziennie nas prześladują”.

Pisząc don Luigiego Lasagny do Ks. Bosko 3 września 1877 r., Przypomniał mu „wspaniały czas [ćwiczeń], kiedy [salezjanie], wychowani z dorocznych zajęć, otaczali ją czule wesoło wokół alpinistów z Lanzo, aby przywrócić jej radę świętym aw jego miłości ich gorliwość i wśród tych świeżych i bardzo czystych aur przywracają siłę i wigor utraconym siłom ”.

Ćwiczenia duchowe: czas na słuchanie, medytację, kontemplację, modlitwę, przegląd życia, konkretne i konkretne intencje uwolnienia się od nieuporządkowanych uczuć, poszukiwanie i znajdowanie woli Bożej Ćwiczenia duchowe: czas, aby nie spełniać rzeczy Bożych, ale dla spotkajcie Boga rzeczy, który przychodzi do nas. Pamiętajmy o mądrości i prawdzie słynnego przysłowie: „Bóg przychodzi, aby nas odwiedzić, ale przez większość czasu nie znajduje nas w domu”.

Nie zniechęcajmy się, jeśli będziemy się rozpraszać. Pułapka lenistwa i światowego rozpraszania się już odczuli ojcowie pustyni; Soren Kierkegaard dwa wieki temu skarżył się, że studenci teologii swoich czasów nie wiedzieli, jak zatrzymać się na kwadrans we własnym pokoju. Jest jednak prawdą, że my, salezjanie, w ogólności, jesteśmy rozproszeni, zanurzeni w strasznym biegu codziennego życia, więc nigdy nie znajdziemy czasu na dłuższą przerwę kontemplacyjną i abyśmy mogli spokojnie bawić się z Jezusem, aby Go zobaczyć, słuchać Go i rozmawiać z Nim w głęboka intymność.

Nasze duchowe ćwiczenia powinny być spotkaniem z oczami Księdza Bosko z tym samym entuzjazmem, że mieliśmy wspaniały dzień
pierwszego zawodu, wspaniały dzień święceń kapłańskich. Niech będą złotą okazją, której nie można przegapić, prawdziwym Kairósem. Wykorzystajmy to, być może, aby dokładnie przejrzeć nasz projekt osobistego życia w życiu edukacyjnym i duszpasterskim naszej społeczności (PEPS) i organicznej naszej społeczności
(POI).

Od tego momentu intensyfikujemy modlitwę. Niech Maryja Dziewica pomoże nam. Niech Duch Święty będzie prawdziwym bohaterem, który inspiruje nasz umysł i otwiera nasze serca na dialog z Ojcem i
Synem.

„Liczą się tylko dwie rzeczy: Chrystus i historia” (Ojciec Giulio Bevílacqua, „nauczyciel” Pawła VI)

1. „Być w historii” Księdza Bosko, w Kościele Chrystusa, w służbie światu

Na konferencji eklezjalnej w Palermo z kilkunastu broni temu (1995) włoski kościół został poproszony o „pozostanie w historii” z miłością do swojego czasu, dla narodu, dla cywilizacji, do której należał, aby docenić „historię wolność ”, która w niej trwała, pomimo tysiąca sprzeczności i została poproszona o to, nie osłabiając tożsamości, lecz przeciwnie, zaczynając od niej i na jej mocy, to znaczy w mocy misji zbawienia, że ​​Bóg w Chrystusie i w Duchu rozwija się z czasem przez Kościół.

To samo dotyczy zboru salezjańskiego. Ważne jest, aby podkreślić ryzyko, że w jakiś sposób grozi nam przecięcie pępowiny, która utrzymuje nas w jedności z założycielem, przełamanie żywej więzi z nim, utrata naszej tożsamości, a tym samym naszego prawa do obywatelstwa ”w historii ”. Zwłaszcza, że ​​w tej hermeneutyce źródeł salezjańskich i jednocześnie „znakach czasu”, które są odnowionymi Konstytucjami, znajdujemy piękną niespodziankę: imię Ks. Bosko pojawia się bezpośrednio jakieś czterdzieści razy. A nawet tam, gdzie imię nie jest wskazane, odniesienie do jego myśli, do jego praktyki, do jego pism jest stałe. I pomyśleć, że w XIX wieku Stolica Apostolska zobowiązała nas, by nie wspominać imienia i pism założyciela w Konstytucjach!
Na tej pierwszej konferencji stawiamy się w perspektywie „historii życia zakonnego”, „historii Kościoła”, gdzie jako salezjanie mamy naszą precyzyjną i uznaną pozycję.

Kościół zmęczony u zarania trzeciego tysiąclecia

Jesteśmy u zarania nowej ery historycznej. Bardzo efektowne zjawiska, które wszyscy dobrze znamy, wydają się stanowić tradycyjny model życia chrześcijańskiego i życia konsekrowanego, a także ich teologiczne wyjaśnienie, kulturowo anachroniczne. Jesteśmy na decydującym skrzyżowaniu dróg, dla których kwestionowane są symbole przeszłości: strój, praktyki pobożności, ikonografia, wyjaśnienia, motywacje, działania, cele, metody ...

Świt Vaticanum II nie stał się jeszcze dniem otwartym dla samego Kościoła powszechnego. Jest w kryzysie w relacjach ze światem, jest zmęczony, ponieważ wyszedł z pewnego reżimu chrześcijaństwa i musi ustanowić nowy, bezprecedensowy związek ze światem. W obliczu „nowego odrodzenia”, epoki „post-chrześcijaństwa”, „czwartego człowieka” (po grecko-łacinie, średniowieczu, współczesności), szukamy nowej wizji teologicznej, ponieważ Kościół, który przez wiele stuleci cieszył się hegemonią („nie możemy powiedzieć, że jesteśmy chrześcijanami”, powiedział Benedetto Croce), przechodzi teraz w ręce wielu innych instrumentów tej chrześcijańskiej „socjalizacji”, które często były dziełami, szkołami, szpitale, prasa ... Kościół identyfikuje się od wieków zaangażowanie w chrystianizację struktur; dziś zamiast tego pluralistyczna, wieloreligijna, wieloetniczna, personalistyczna kultura nie ułatwia tych modeli edukacji, które wymagałyby działania na jednolitej masie. Dzisiaj Kościół ma trudności z określeniem siebie w odniesieniu do zewnętrznych, do odległych, do nowych instytucji politycznych, gospodarczych, kulturalnych, masowej komunikacji, wszystkich lub prawie chrześcijańskich; ponadto nie jest łatwo szukać, jak odpowiednio reagować na nowe specyficzne potrzeby religijne współczesnego człowieka, potrzeby trudne do zdefiniowania, ale powszechne (sekty, astrologia, nowy wiek ...). Ale w tym miejscu pozostaje mi odnieść się do ogromnej bibliografii dotyczącej Kościoła jako takiego i do Kościołów partykularnych. personalista nie ułatwia tych modeli edukacji, które wymagały działania na jednolitej masie. Dzisiaj Kościół ma trudności z określeniem siebie w odniesieniu do zewnętrznych, do odległych, do nowych instytucji politycznych, gospodarczych, kulturalnych, masowej komunikacji, wszystkich lub prawie chrześcijańskich; ponadto nie jest łatwo szukać, jak odpowiednio reagować na nowe specyficzne potrzeby religijne współczesnego człowieka, potrzeby trudne do zdefiniowania, ale powszechne (sekty, astrologia, nowy wiek ...). Ale w tym miejscu pozostaje mi odnieść się do ogromnej bibliografii dotyczącej Kościoła jako takiego i do Kościołów partykularnych. personalista nie ułatwia tych modeli edukacji, które wymagały działania na jednolitej masie. Dzisiaj Kościół ma trudności z określeniem siebie w odniesieniu do zewnętrznych, do odległych, do nowych instytucji politycznych, gospodarczych, kulturalnych, masowej komunikacji, wszystkich lub prawie chrześcijańskich; ponadto nie jest łatwo szukać, jak odpowiednio reagować na nowe specyficzne potrzeby religijne współczesnego człowieka, potrzeby trudne do zdefiniowania, ale powszechne (sekty, astrologia, nowy wiek ...). Ale w tym miejscu pozostaje mi odnieść się do ogromnej bibliografii dotyczącej Kościoła jako takiego i do Kościołów partykularnych. ekonomiczna, kulturalna, masowa komunikacja, wszystkie lub prawie chrześcijańskie; ponadto nie jest łatwo szukać, jak odpowiednio reagować na nowe specyficzne potrzeby religijne współczesnego człowieka, potrzeby trudne do zdefiniowania, ale powszechne (sekty, astrologia, nowy wiek ...). Ale w tym miejscu pozostaje mi odnieść się do ogromnej bibliografii dotyczącej Kościoła jako takiego i do Kościołów partykularnych. ekonomiczna, kulturalna, masowa komunikacja, wszystkie lub prawie chrześcijańskie; ponadto nie jest łatwo szukać, jak odpowiednio reagować na nowe specyficzne potrzeby religijne współczesnego człowieka, potrzeby trudne do zdefiniowania, ale powszechne (sekty, astrologia, nowy wiek ...). Ale w tym miejscu pozostaje mi odnieść się do ogromnej bibliografii dotyczącej Kościoła jako takiego i do Kościołów partykularnych.

Odbudowanie „mniejszościowego” zjawiska życia konsekrowanego, idee są ważniejsze niż liczby
Życie konsekrowane przechodzi również krytyczny moment na wiele sposobów, w tym kwestionując
jego klasyczne podstawy, takie jak śluby i życie wspólnotowe , Są tacy, którzy od dawna mówią expressis verbis o prawdziwym „ponownym założeniu” tego.

W Kościele (a może lepiej, w jakimś szczególnym Kościele) zachodzi postępująca marginalizacja zakonników:
zdają się oni liczyć mniej niż to, co mogłyby sugerować liczby
. Plany duszpasterskie, synody diecezjalne, zwykłe makrostruktury Kościoła do maksimum nadają życiu konsekrowanemu odniesienie
do wartości nieziemskich. Usługi zakonników nie zawsze są integralne
, dziękujemy im i nic więcej. Nawet zaangażowani świeccy, wolontariusze, czasami wydają się nieufni wobec instytucji religijnych; ruchy i
stowarzyszenia obejmują raczej niż wpływ religijny; nie wspominając o tym, że w Kościele rodzą się nowe perspektywy, nowe założenia doktrynalne, nowe metody, nowe języki, odkrywa się nowych operatorów ...

Ale może powinniśmy również zadać sobie pytanie, czy zakonnicy nadal czują się swobodnie w charyzmatycznym i proroczym dziedzictwie
, jeśli wiedzą, jak „czynić inne” i „na różne sposoby”, być może mniej zadowoleni
, jeśli przez przypadek nie zawsze pozostali to samo, nawet nie zdając sobie sprawy - co gorsza - ze zmian, które zaszły
. Jako całość odczuwają potrzebę
ciągłego uzasadniania powodu ich konsekracji w ciągłych konferencjach, kongresach, spotkaniach według kategorii z książkami, czasopismami ... Jak pos
czy rzeczywiście „poświęcają się” definitywnie służbie lub pracy, która jest zawsze warunkowa? Zasadnie zadają sobie pytanie, czy brakuje użyteczności usługi, charyzma jest nadal aktywna; słusznie zadają sobie pytanie, czy charyzma, która jest winna nieodwzajemniona, może zawieść w czasie.

Faktem jest, że model życia konsekrowanego odziedziczony po przeszłości wydaje się dobiegać końca, a jeśli często nie mówi wiele lub nic dla
„tego, kto jest na zewnątrz”, wiele razy nawet nie udaje mu się wyrazić
znaczenia Kościoła dzisiaj ” dla tych, którzy są w środku ”, biorąc pod uwagę, że ludzie religijni chętnie korzystają z usług i przedstawień (często
lepszych niż gdzie indziej), więc nie znajdują powodów, by żyć i szukać ich gdzie indziej. Chodzi o ponowne odkrycie swojej znaczącej roli dla sprawy Ewangelii i zbawienia dzisiejszego człowieka. Nie należy jednak zapominać, że życie konsekrowane było i było rymowane
nie zawsze jest to zjawisko mniejszościowe: 0,12% ochrzczonych, 3 na 4 to kobiety; 1423 to instytuty żeńskie przeciwko 250 mężczyznom. Wśród religijnych 82,2% to świeccy (kobiety 72,5 mężczyźni 27,5) i 17,8% duchowni; a wszystko to w sumie około miliarda katolików na świecie. Niemniej jednak życie konsekrowane nadal zajmuje bardzo duże przestrzenie religijne, a nawet społeczne. Liczba to oczywiście nie wszystko. Dlatego można argumentować, że jest w tym coś wielkiego, nić przewodnia: to Bóg realizuje projekt swego Królestwa i Panowania swego Syna w oryginalny i często nieoczekiwany sposób.

Historyczne formy życia konsekrowanego

Pouczające może być przyjrzenie się historii życia konsekrowanego, czyli „chwalebnej historii do zapamiętania”, także w świetle „wielkiej historii do zbudowania” (Vita Consecrata n. 20). Niektóre ostatnie badania podzieliły je następująco:
Sek. TV-VI To było z ojców kościoła: fuga mundi
Oficjalne objawienie życia konsekrowanego znajduje się na pustyni, gdzie mnisi odkrywają i świadczą o absolutności Boga i Chrystusa, Jego Syna, i jedynym wzorem dla chrześcijan; na pustyni walka Chrystusa trwa przeciwko duchowi zła, mysterium iniquitatis. Kościół jest wzbogacony przez zwalczanie mocy zła i zła u jego korzeni. To właśnie w poszczególnych mnichach pustyni walczy się i zwycięża z Chrystusem; w poszczególnych pustelnikach podnosi się poziom zbawienia świata. Nowość chrześcijańska nie kończy się więc na widzialnym, weryfikowalnym. Najbardziej najważniejsza jest niewidzialna, jest życiem ukrytym z Chrystusem w Bogu, jest mysterium fidei.

Wiek XII-XII Monastycyzm:
nowy idealny klasztor - oddzielony (nie za bardzo) od świata
W sytuacji dramatycznej inwolucji ludzkiej i cywilnej św. Benedykt rozprzestrzenia humanizującą moc Ewangelii i kładzie fundamenty średniowiecznej cywilizacji i Europy, którego słusznie uznano za patrona. Zachęca wędrowne ludy swego
czasu do zbudowania czegoś, zatrzymując się (stabilitas); apeluje do młodych ludzi, aby kładli swoje szaty i broń, aby rozbić ziemię, uczynić siebie użytecznymi dla siebie i dla innych (labora); zaprasza wszystkich, aby zgromadzili się wokół ołtarza, aby stać się braćmi w modlitwie (teraz); i tak zmieniło bieg historii.

XI-XII wiek Założenie zakonów rycerskich
W trudnej sytuacji świętych miejsc w XI-XII wieku powstają poszczególne instytucje religijno-wojskowe (Zakon św. Jana Jerozolimskiego, Zakon Jerzego Jerzego, Templariusze, Krzyżacy), uznawani przez papieży za prawdziwe zakony, z wieloma głosami i zasadami, które są popełniane przede wszystkim w obronie miejsc świętych, w gościnności i obronie pielgrzymów na Bliskim Wschodzie. Gdy ich misja instytucjonalna się skończy, są one częścią ich europejskich priorytetów, podejmując działania charytatywne i wysiłki na rzecz szerzenia wiary, stając się przez wieki przedmiotem powtarzających się, a nawet prestiżowych nagród od papieży i władców.

Rozdział XIII-XV Wiek żebraków:
w mieście prosić o chleb, modlić się, służyć ubogim, studiować
W nowym burżuazyjnym świecie, który chce pomnażać bogactwa, św. Franciszek (i żebracy) przypomina, że ​​wszystko jest ostatecznie darem Boga, że ​​prawdziwym bogactwem człowieka jest Bóg, a Kościołowi, który wyszedł silny i potężny z reformy gregoriańskiej, mówi, że prestiż i bogactwo ludzkie nie wystarczą, ale potrzebna jest pokora ewangeliczna. Dlatego buduje braterstwo jako istotę Kościoła. I tak stało się, że wokół „słabych” wartości dla świata (ślubów) miała miejsce odnowa Kościoła i społeczeństwa tamtych czasów.

Przypomnijmy, że w 1215 r. IV Sobór Laterański zabronił nowych fundacji religijnych z nowymi zasadami. Jaki jest powód? Dyskomfort konserwatystów wobec ich mnożenia? Zazdrość świeckich duchownych przeciwko mnichom, którzy konkurowali z parafiami? Ten dekret oznaczał tylko jedno: od tego momentu charyzma założyciela nie zostałaby przekazana nikomu, a gdyby tak
było, nikt nie byłby uprawniony do jej przeprowadzenia. Co myśleć? Dzisiaj śmialibyśmy się i wierzę, że nawet Duch Święty musiał się uśmiechać na niebie. I rzeczywiście, po tym dekrecie charyzmaty prorocze zaczęły padać i prosperować: franciszkanie, ale także dominikanie, karmelici, sługi Maryi, augustianie ...

XVI w. Był to porządek apostolski: wykształceni, gorliwi, misjonarze, zaangażowani w społeczeństwo iz wysokimi ideałami świętości
Jest to epoka wywyższenia „dignitas” i „virtus” człowieka renesansowego i ostrej reakcji luterańskiej, która zamiast tego podkreśla jedyną siłę wiary. Dla św. Ignacego - jeden za wszystkich otrzymuje tylko człowieka, wspieranego przez łaskę, współtwórcę tej boskiej misji, która jest właśnie bosko-ludzkim dziełem zbawienia świata, najbardziej wywyższającym się z przedsiębiorstw. Z św. Ignacym życie konsekrowane głęboko dotyka historii, zanurza się w niej całkowicie, aby ponownie skierować ją ku Bogu, aby wszystko mogło świecić „do jego większej chwały”. Wraz z nim, wraz z jego Ratio studiorum, nastąpił kolejny skok w historii Kościoła i po raz kolejny w historii kultury i cywilizacji.

Czas św. Ignacego to także czas Soboru Trydenckiego, w którym wszystko było gotowe, ale zaginął właściwy człowiek. Oto jest: libertyn w młodości, ale przez pewien czas wydawał wyrok, Paolo II Farnese, papież reformacji katolickiej. Konieczne było wówczas ukończenie soboru: tutaj jest 23-letni chłopiec, Carlo Borromeo, diakon, kardynał za zasługi rodzinne, bratanek papieża. Bierze Radę za szyję i sprawia, że ​​idzie dobrze. I tak Europa nie upadła pod strasznym ramieniem luteranizmu.

Rozdział XIX-XX Era nauczycieli, kongregacji szpitalnych (poszczególne ministerstwa)
Do cierpienia obecnego w społeczeństwie chrześcijańskim, często bardziej zainteresowanego aspektami politycznymi i równowagą jurysdykcyjną niż ogromnym ubóstwem opuszczonych mas, rewolucją francuską, która zniszczyła życie konsekrowane , odpowiedz na setki nowych nowoczesnych zborów ze szpitalami, szkołami, educ
ludzi, pomoc dla osób starszych, formacja duchowieństwa, najmniejsza uwaga. Było to proroctwo o nierozerwalnej jedności miłości Boga i miłości bliźniego i było bodźcem dla wiodących organów państw do umieszczenia tych potrzeb w porządku obrad. Społeczeństwo nie będzie już tym, czym było wcześniej, jeśli biedni będą uważani za jeden z podstawowych wymiarów każdej polityki godnej tego imienia.

Pozostać w sferze salezjańskiej, przeciwko antyklerykalnym ministrom najpierw Królestwa Sardynii i Królestwa Włoch, wbrew wszelkim prawom tłumienia zborów i instytutów zakonnych, wbrew normom przepadku dóbr kościelnych przychodzi zbór salezjański, który czyni od modelu do wielu innych i rozwija się, z niczego, w imponujący sposób. Pozna kardynała południowoamerykańskiego z pełną znajomością faktów: „Jeśli Ameryka Łacińska jest katolicka, to w dużej mierze zasługują na salezjanów”.

Nie mówiąc już o tym, że w Turynie i Piemoncie w procesie silnej dechrystianizacji pracowało około pięćdziesięciu świętych, często założycieli, już przybyli lub wkrótce przybyli na ołtarze.

Sposób przejścia

Dlatego to Bóg utrzymuje szeregi życia konsekrowanego, nawet jeśli jest obciążony zdradami charyzmatów otrzymanych od założycieli, przez kontr-świadectwo członków z powodu ślepoty, ignorancji, słabości, bezużytecznej obrony status quo, być może w dobrej wierze, w imię lojalności wobec przeszłości. Pozostaje faktem, że nie wystarczy mieć za sobą zasługi: uzasadnienie naszej istoty i naszej pracy jest tutaj dzisiaj lub wcale. Musimy wiedzieć, jak odpowiedzieć na fakty, takie jak ten, który mówi: „Najpierw był Chrystus, potem niestety Kościół przyszedł”, co miało zastosowanie do nas brzmiało: „najpierw był Ks. Bosko, potem, niestety, salezjanie”.

Dlatego konieczne jest uświadomienie sobie modalności tych historycznych „fragmentów” życia konsekrowanego z jednej formy na drugą. Zidentyfikowano następujące fazy:
• nagły wypadek: znaczne zmiany w społeczeństwie iw Kościele powodują nowe ruchy i powstanie nowych wspólnot religijnych; niektóre aspekty tych nowych wspólnot stają się
wybitne i łączą się w nowy obraz życia konsekrowanego, odmienny od poprzednich, przyjęty przez niektórych i uznany przez innych za „niewierny”;
• wzrostu i sukcesu: nowe społeczności rozwijają się, a stare modelują się na nowych, osiągając sukces. Pozytywny wizerunek przyciąga wielu ludzi, staje się dojrzały, a następnie dominuje, a więc trwa;
• upadku: dominujący obraz jest narażony na głębokie pytania, że ​​Życie Konsekrowane wydaje się już nie pasować do aspiracji czasu; wspólnoty tracą rację bytu, rozpadają się, rozpadają. Niektóre społeczności znikają, inne są zredukowane do kilku przedmiotów;
• zakrętów o włosach: następuje stosunkowo krótki okres rewitalizacji, w którym powstają nowe ruchy i nowe społeczności, zdolne do reagowania na nowe potrzeby Kościoła i świata. Pojawiają się wariacje dominującego obrazu Życia Konsekrowanego i jedno z nich zostaje wybrane, aby stać się dominującym;
• wzrost i sukces nowego wizerunku: gdy się pojawi, rośnie i wpływa na wszystkie inne.

Cykl powtarza się aż do następnego zagięcia. Dzisiaj powinniśmy wydedukować, że jesteśmy u schyłku ery, że jesteśmy na zakręcie historii (jedna z niewielu w 2000 lat) i że w przyszłości wyłoni się inne życie konsekrowane.

„Co będzie z życiem konsekrowanym i samym Kościołem w zsekularyzowanym i post-nowoczesnym społeczeństwie zachodnim?” zadali sobie pytanie podczas konferencji we Włoszech w 2003 r. zatytułowanej „La Vita poświęcona 40 lat po Soborze Watykańskim II”. Odpowiedź brzmiała: „Tylko Pan wie”, ale nie przestrzegano zaproszenia do biernej rezygnacji, ale do zaufania Panu i aktywnego i inteligentnego zaangażowania zakonników. W tym poszukiwaniu życie konsekrowane jest „w dobrym towarzystwie”, ponieważ w szybkiej i nieustającej przemianie kulturowej dzisiaj wszystkie społeczeństwa, instytucje społeczne, polityczne, partyjne, eklezjalne (a zatem także życie konsekrowane) odkrywają na nowo kryzys własnej postaci tradycyjny; wszystko, jeśli chcą przyszłości,

Tymczasem w dziedzinie życia konsekrowanego możemy dostrzec tendencje; że:
• coraz większe wcielenie: Duch, który przekracza świat, wciela się w życie, które obejmuje świat. To, czym są zakonnicy, będzie wskazane przez to, co robią, nie wykluczając świadectwa ich konsekracji religijnej, nie popartej wymagającymi dziełami na poziomie apostolskim. Odsłonią tajemnicę wcielenia bardziej niż przeszłość. Pozostanie to prawdą, nawet jeśli wiele „klasycznych” dzieł apostolskich będzie w coraz większym stopniu zapewnianych przez państwo;
• przezwyciężenie dualizmu kultury antycznej: ciała i duszy, pracy ręcznej i intelektualnej, obecnego świata i przyszłości, świętości i świeckości, życia świeckich i życia konsekrowanego (które nie jest już jedyną „drogą do doskonałości”). Świeccy są powołani przez powołanie chrzcielne do świętości i wielu kompetencji, które wcześniej uważano za wyłączne dla instytutów zakonnych, dzisiaj Kościół powierza je świeckim, jak powiedziano, w konsekwencji, że wiele religijnych ryzyk czuje się „przesiedlonych”;
• silniejsza inkulturacja: charyzma musi być ponownie przeczytana, począwszy od szczególnych okoliczności, które, jeśli wymagają jedności pewnych zasad, być może legitymizują pluralizm w postaci przeżywania go; Czy myślenie o odnowie całego zgromadzenia zakonnego jest całkowicie utopijne, ale nie w taki sam sposób? może możesz chodzić z różnymi prędkościami; być może można żyć charyzmatem na różne sposoby w tym samym zgromadzeniu, ponieważ każdy ma prawo służyć Panu „zgodnie ze swoimi możliwościami”. Projekty osobiste, prowincjonalne projekty mogą nie być takie same;
• świadectwo ubóstwa i wstawiennictwo wśród ubogich: nie ma jednej drogi do życia w ubóstwie i troski o ubogich, ale istnieje uprzywilejowany sposób na to, aby nie być biednym ze względu na siłę, ale z miłości, przez wolny wybór, w przeciwstawności wobec świata.

Niektóre stałe punkty

W historii Kościoła jednym z najbardziej kwalifikowanych znaków interpretacyjnych drogi zbawienia narysowanym przez Chrystusa, po apostołach i
męczennikach, są założyciele. Mieli takie postrzeganie tajemnicy Chrystusa, że ​​stali się bezpieczną drogą dla innych. Ksiądz Bosko zaproponował nam więc czytanie Ewangelii, gwarantowane w celach, w stylu, w duchu. My, salezjanie Ks. Bosko, jesteśmy charyzmatem Ducha w Kościele w służbie światu. Wierzymy w to przez wiarę. Przeczytaj pierwsze trzy sztuki. i 12 Konstytucji.

Ksiądz Bosko nie czuł ani jedynego, ani maksymalnego powiernika Chrystusa. Między innymi wszyscy wiemy, że najważniejsze elementy, te ontologiczne, życia konsekrowanego, są takie same dla wszystkich chrześcijan i zakonników: chrzest, nowe życie w Chrystusie, sequela Christi. Ale oryginalna krystalizacja tych samych elementów jest inna. Dla wszystkich chrześcijan naśladowanie jest, by tak rzec, tłem życia poświęconego pracy, zawodom, rodzinie; dla nas jest na pierwszym planie, jest wyjątkową i ostateczną normą. Czytamy Perfectae Caritatis: „będąc podstawową zasadą życia konsekrowanego, idąc za Chrystusem, jak nauczano w Ewangelii, ta norma musi być uważana przez wszystkie instytuty zakonne za ich najwyższą zasadę”. Który odzwierciedla sztukę. 196 naszych Konstytucji.

Mówi się, że życie św. Franciszka z Asyżu jest regułą czytania Pisma Świętego. Możemy również powiedzieć to bez strachu o Księdza Bosko: życie Księdza Bosko jest regułą czytania Pisma Świętego i urzeczywistniania w sposób typowy naśladowania Chrystusa. Zwłaszcza, że ​​Ksiądz Bosko jest świętym, który miał dziesiątki naśladowców. On sam został zdefiniowany jako „Święty Wincenty a Paulo z XDC wieku,„ nowy święty Filip Neri ”, a są dziesiątki włoskich i zagranicznych miast, które nadały imię„ Ks. Bosko ”jednemu z ich współobywateli, który był zainspirowany przez jego działalność apostolska wobec świętego Valdocco.

Odnowione Konstytucje bały się używać terminu „tajemnica”: preferowały termin „projekt”, ale rzeczywistość
jest tutaj. Tajemnica: coś, co dotyczy Boga i jest wspierane przez Boga, a to musi być powiedziane w obliczu tylu antropologicznych punktów zwrotnych z ich dwuznacznością, być może stojących w obliczu pewnych szkodliwych pesymistycznych postaw w niektórych krajach lub równie szkodliwych optymistycznie w innych.

Z pewnością u początków był projekt Ks. Bosko: „Te zasady były praktykowane od 1844 roku”, napisał. A ten projekt
miał całkowitą odpowiedź: „Obiecałem Bogu, że od ostatniego tchu mojego życia byłoby to dla moich biednych młodych”. Całość swojej oferty: w rozszerzeniu i głębi. Ponadto wiemy, że ludzki projekt jest rozwijany w tych, którzy wierzą, jako wyraz Chrystusowego projektu zbawienia, w wysiłku przetłumaczenia odwagi Pana, objawionej w Ewangelii, zgodnie z trzema klasycznymi elementami: założycielem, okolicznościami, ustawodawstwem kościelny.

* * *
To wielka odpowiedzialność. Zwracamy uwagę: możemy oprzeć się Duchowi (Dz 7,51), możemy zasmucać Ducha (Ef 4,30), możemy zgasić Ducha (1 Tes 5,19). Znaki czasów są pełne dwuznaczności, którą jedynie uległość Duchowi Świętemu może pokonać: „veritas liberavit vos” (J 8, 32).

Paradoksalnie na początku XXI wieku wciąż jesteśmy na początku: prawie musimy tworzyć od podstaw. Kto wie, że nie powinniśmy ponownie tworzyć pięknej kopii Konstytucji, o których Ks. Bosko rozmawiał z Don Giulio Barberisem w 1865 roku! Nasza poprzednia misja została wyczyszczona, ponieważ prosty fakt, że czasy się zmieniły. Zaczyna się ponownie od świadomości początku, ale zawsze w kontekście wiary, nadziei, miłości i ponadczasowych wartości Systemu Prewencyjnego.

Różni duchowni z czasów Ks. Bosko widzieli, że rzeczy nie idą idealnie, ani nie chcą Życia Konsekrowanego; ale byli oczarowani, entuzjastycznie nastawieni do Księdza Bosko i jego odważnej działalności na rzecz młodzieży. Zwróćmy uwagę: Ksiądz Bosko wysyła jedne z najlepszych do Ameryki i tak jak on jeszcze nie wie, czy zgromadzenie przetrwa we Włoszech.

112 lutego 1876 r. Powiedział dyrektorom: „Nie było zmian w zborze, które nie były poprzedzone poleceniem Pana”. Najwyraźniej rozkazy Pana manifestują się w różnych mediacjach, które należy interpretować. Rozumiemy zatem, że historycy będą potrzebni dla naszego „wyjścia od Księdza Bosko”, ale weźmie to wspólny wysiłek teologów, wychowawców, pasterzy, organizatorów, a przede wszystkim „duchowych”, wrażliwych na rzeczy Boże i rzeczy ludzi, których Bóg kocha.

Zasadniczo człowiek czynu,
Ksiądz Bosko „żył tak, jakby widział niewidzialnego” (art. 21, Hbr 11:27)

2. Ks. Bosko: tajemnice sukcesu

„Święci nie tworzą historii” na krótko przed śmiercią pod koniec ubiegłego wieku, pisał pisarz Alberto Moravia. Wydaje się, że tak naprawdę nie wydaje się, biorąc pod uwagę, że Ks. Bosko, na przykład autentyczna ikona subalpejskiej świętości, naznaczył swoje stulecie sobą, był i nadal jest przedmiotem książek, studiów, esejów, filmów, fikcji, musicali i jego mężczyźni i kobiety są zainteresowani, przedstawiciele wysokich duchownych i prostych kapłanów, świeckich wszystkich zawodów (pisarzy, profesorów, polityków, dziennikarzy ...), wielbicieli i oczerniających.

Oczywiście muszę uznać twoją wiedzę o życiu Księdza Bosko za pewnik; ale jako wprowadzenie do tej drugiej medytacji, razem powtarzamy w krótkich odstępach czasu jego historię biograficzną:
• chłopak z kraju, młody student, seminarzysta,
• kapłan, ksiądz wychowawca przede wszystkim porzuconych dzieci, kapłan ludu,
• wiejski i miejski kaznodzieja, pisarz religijny i katecheta, apologeta, kontrowersyjny i edukacyjny narrator dla młodzieży i ludzi,
• wydawca, promotor drukarzy, wydawców i księgarni,
• założyciel gazet i czasopism: działalność, która została następnie rozszerzona na młodych studentów na serie literackie dla szkoły i w miłych i teatralnych czytaniach,
• twórca prac opiekuńczych i edukacyjnych: mówcy, hospicjum, szkoły wyższe, szkoły (niedziela, wieczór, dzień, dla rzemieślników), małe seminaria, kościoły dla młodzieży i dla ludzi,
• organizator inicjatyw dla emigrantów i misji zagranicznych , religijnych, kulturalnych, rekreacyjnych i społecznych firm i stowarzyszeń młodzieżowych,
• promotor systemu edukacyjno-rodzinnego, na którym pisał i teoretyzował,
• założyciel, aby zagwarantować ciągłość swojej pracy, dwóch rodzin religijnych (SDB FMA) i dwóch organów związane z nimi: dzieło Maryi Wspomożycielki dla dorosłych powołań i Współpracowników,
• mediator polityczno-religijny między państwem a kościołem, badacz najróżniejszych stosunków społecznych: papieże, kuria papieska, biskupi, księża, świeccy wszystkich środowisk społecznych i wszystkie tendencje polityczne,
• człowiek zdolny do mobilizowania i łączenia zgodnie z warunkami historycznymi kulturowe i ekonomiczne koniunktury tamtych czasów: paternalistyczna struktura społeczna ancien regime królestwa Sardynii, liberalny porządek polityczny włoskiego królestwa Włoch otwarty na decentralizację dobroczynności i filantropii, dostępność środków na cele charytatywne, konsekwentne zgody władz i wiernych, pomimo częściowego sprzeciwu ze strony świata kościelnego,
• wychowawca, który wyczuł obecność silnej wrażliwości w „cywilnym”, w „politycznym”, w najbardziej ostrzeganych klasach społecznych, w opinii publicznej, a także w kościelnej ”, na problem moralnej i społecznej odnowy społeczeństwa, problem edukacji młodzieży,
• święty (dziś na ołtarzach) inicjator autentycznej „szkoły świętości”.

„Sukces” Ks. Bosko jest powszechnie uznawany, nawet jeśli tajemnica tego „sukcesu” znajduje się w jednym z różnych aspektów jego złożonej osobowości: błyskotliwym i bardzo zdolnym przedsiębiorcą dzieł edukacyjnych, dalekowzrocznym organizatorem krajowych i międzynarodowych firm, bardzo dobrze wychowawca, wielki mistrz młodzieńczej świętości, być może miłośnik magicznych mocy ... i moglibyśmy kontynuować długą sekwencję tytułów, którymi został określony
na stulecie jego śmierci. Ale być może nie jesteśmy daleko od prawdy, jeśli odkryjemy tę „tajemnicę” po prostu w kilku, ale zakorzenionych intuicjach i przekonaniach, które tutaj wskazujemy.

Bardzo wzgląd
na osobę przeznaczoną przez Boskie powołanie do zbawienia
Księdza Bosko umieścił Boga ponad wszystkim, widział w człowieku obraz Boga i uważał młodych (i lud) za stworzenia, które mają być karmione pokarmem religijnych i moralnych zasad chrześcijaństwa. Jego antropologiczna wizja była wizją Biblii i Ojców: człowiek jest arcydziełem Wszechświata, obrazem Boga, pochodzi od Boga i jest przeznaczony dla Boga.

Pascalowska koncepcja człowieka jako „istoty, która myśli” nie była wystarczająca: była to zbyt statyczna definicja, niedopuszczalna, nie stymulująca. Nie wystarczyło nawet Dunsa Scotusa jako „samotności bytu”: być może prawdziwa definicja, na pewno bardziej realistyczna niż druga, ale zawsze niewystarczająca i nie zachęcająca do działania. Wyobraź sobie, że gdyby zaakceptował definicję Sartrea, „inni to piekło” i tym podobne.

Poruszony miłością teologiczną - lub miłością duszpasterską, jak mówiliśmy od kilku dziesięcioleci - przekonany o porro unum est necessarium, oddał się temu całemu światu. Jeśli miał obsesję, to było to zbawienie dusz (i grzechu, którego należy unikać). Z mílii animas, coetera tolle było jego dewizą od początku do końca życia. Dla niego nie było to proste hasło, ale wieczne dążenie, ciągłe wezwanie, ciągła modlitwa; nie była to abstrakcyjna zasada, ale żywa, ciągła, skuteczna obecność. „Chwała Boża i zbawienie dusz” była pasją Ks. Bosko, a wyrażenie stanowi najbardziej odpowiednią syntezę bytu „Księdza Bosko i jego„ dzieła ”uchwyconego we wszystkich jego wymiarach pomocy, edukacji, opieki duszpasterskiej duchowy. Absolutny prymat z pewnością należał do pierwszego elementu formuły, podczas gdy drugi został sfinalizowany. Promowanie chwały Bożej i zbawienie dusz jest równoznaczne z dostosowaniem własnej woli do woli Bożej, która tak bardzo pragnie dobra, jakim jest On sam lub Jego chwała, jako dobro człowieka, które jest zbawieniem Jego dusza.

Ale ta dusza na ziemi, Ksiądz Bosko, nie uważał jej za żyjącą „z ciała”, tak że należy „interesować się” duszą i „wtedy”, jeśli cokolwiek, „ciała”; nie, Ksiądz Bosko nie uważał najpierw chrześcijanina, a potem człowieka, ale oboje razem, niepodzielną osobę młodego człowieka. Boskiemu, który ratuje całego człowieka, Ksiądz Bosko użyczył swego ramienia, umysłu, serca jako apostoła. Chwała Boga, niebiańska wola zbawienia dusz stanowiła podstawową opcję, do której kierował działania, postawy, relacje, wszystkie jego fizyczne, psychiczne, moralne energie, wszystkie jego zasoby ekonomiczne.

W centrum jego duchowości było poznanie, kochanie i służenie Bogu dla jego własnego zbawienia, poprzez realizację osobistego powołania: poświęcenie się młodym, zwłaszcza najbiedniejszym i najbardziej opuszczonym, w zależności od ich całkowitego zbawienia, na wzór Chrystusa Zbawiciela w szkole Najświętszej Maryi Panny, Matki i Nauczyciela.

Jak duże znaczenie ma następujące zaufanie św. Ks. Orione do jego duchownych w 1934 r. (Chłopiec Orion żył trzy lata z Ks. Bosko):
„Teraz powiem ci powód, powód, przyczynę, dla której Ksiądz Bosko uczynił się świętym. Ks. Bosko stał się świętym, ponieważ żywił swoje życie Boże, ponieważ karmił nasze życie Boże. W jego szkole dowiedziałem się, że ten święty nie napełniał naszych głów bzdurami ani niczym innym, ale karmił nas Bogiem i żywił się Bogiem, duchem Bożym, tak jak matka karmi się własnym pokarmem, tak Ks. Boże, abyśmy także karmili Boga z nami, dlatego ci, którzy znali świętego i którzy mieli wyróżniającą się łaskę zbliżania się do Niego, słuchania Jego Słowa, zbliżania się do Niego, życia w pewien sposób życia świętego, donosili z tego kontaktu coś, co nie jest ziemskie, to nie ludzkie, coś, co karmiło jego życie jako święty, a potem zwrócił się do nieba, wszystko zwróciło się do Boga,i ze wszystkiego czerpał rozum, aby wznieść nasze dusze ku niebu, aby skierować nasze kroki ku niebu ”.

W Księdzu Bosko kultura silnych wartości (chrześcijańskie, kapłańskie, religijne, wychowawcze, misyjne ...) nie stała się alternatywą dla umiarkowanego empiryzmu. Z pewnością nie uciekł, ale nie pozostał. Nie przeciął mostów z otaczającą go rzeczywistością, rzeczywiście zbudował nowe, aby móc przyprowadzić
dusze do Boga, Rosmini napisał, że miłość, aby była kompletna, musi być wykonywana na poziomie fizycznym, duchowym i intelektualnym. Ksiądz Bosko to zrobił, nie pisząc tego.

Silne wartości przełożyły się na fakty społeczne

Przekształcanie wartości w fakty społeczne, w konkretne gesty: to jest trudność. Ks. Bosko odniósł sukces. Nie tylko latał wysoko w obronie silnych wartości, ale także umiał przekładać je na fakty społeczne, na konkretne gesty, nie wracając do duchowego, kościelnego, liturgicznego, rozumianego jako przestrzeń wolna od problemów świata i życia. Duch w nim stał się konkretnym życiem.

Wzmocniony powołaniem kapłańskiego wychowawcy, kultywował codzienne życie, które nie było brakiem horyzontów, ale ucieleśnionym wymiarem wartości i ideałem, to znaczy tożsamością, która została skonsolidowana i zbudowana; gazeta, która nie była ochronną niszą i odrzuceniem otwartej konfrontacji, ale szczerą konfrontacją z szerszą i bardziej zróżnicowaną rzeczywistością; gazeta, która nie była wąskim światem niewielu potrzeb, lub miejscem niemal mechanicznego powtarzania tradycyjnych postaw, ale akceptacją każdego napięcia, wymagającego poświęcenia, ryzyka, wyrzeczenia się natychmiastowej przyjemności, walki.

Ograniczam się do niekończących się cytatów, które mogłem wnieść do tego. Pierwszy jest bardzo stary, z 1853 r .: list Ks. Bosko do 31-letniego księdza Vittorio Alasonattiego, kapłana w jego własnym kraju (Avigliana pod Turynem): „Mój dobry przyjacielu, jeśli chcesz podążać za głosem Boga, na razie ucisz głos natury i uczuć Bóg tutaj na to czeka, nie mogę zapewnić cię o niczym innym niż o pracy, ale jestem gwarantem, że będzie ona miała wielką nagrodę w raju. ...] Nie mam upoważnienia, by powiedzieć: „Poddaj mnie, ale muszę ci przypomnieć, że Bóg potrzebuje, abyś przyszedł i służył mu w Turynie, z korzyścią dla tych setek chłopców, którzy czekają, aż przełamią chleb życia i to duszy ”.

Drugi to 30 lat później, kartą. Wikariusz Rzymu, Lucido Maria Parocchi, który zadał sobie pytanie w 1884 roku:
Świat nie chce teraz niczego innego i wie, z wyjątkiem rzeczy materialnych; nic nie chce wiedzieć o rzeczach duchowych. Ignoruje piękno wiary, lekceważy wielkość religii, odrzuca nadzieje na przyszłe życie, zaprzecza temu samemu Bogu, w tym wieku są tylko środki miłości, a nie koniec i zasada. Potrafi dokonać analizy tej cnoty, ale nie wie, jak skomponować syntezę. Animalis homo percipit quae sunt spiritus Dei: tak mówi św. Paweł. Aby powiedzieć ludziom tego stulecia: „Konieczne jest uratowanie zagubionych dusz, konieczne jest pouczenie tych, którzy ignorują zasady religii, konieczne jest dawanie jałmużny dla tego Boga, który pewnego dnia wynagrodzi hojnych” ludzi tego wiek nie rozumiem. Musimy zatem dostosować się do wieku, który leci, leci. Bóg jest znany poganom przez prawo naturalne; ujawnia się Żydom poprzez Biblię, schizmatyckim Grekom poprzez wielkie tradycje ojców; dla protestantów przez Ewangelię: do obecnego stulecia z miłością ”(BS 1884, n. 6, str. 89-90).

W tym samym roku, wskazując na cechy salezjanina, pierwszego beatyfikowanego współpracownika, hiszpańskiego biskupa, ks. Marcelo Spinola, nie zrobił nic innego, jak tylko wyśledził duchowy profil Ks. Bosko i wskazuje, że salezjańska praca religijna i społeczna była dowodem na to, że miłość Boga jest nierozerwalnie związana z miłością do człowieka.

„Salezjanin nie jest Jezuitą, żołnierzem, że tak powiem, świętej eskadry, ani wybranej milicji, którą kościół rezerwuje dla swoich najgroźniejszych wrogów, a przede wszystkim przeciwko temu współczesnemu światu, tak dumnemu [...] nie jest bratem kapucynem, najpopularniejszym bratem wśród wszystkich braci, z jego wyrzeczeniami i rygorami, z pogardą dla dóbr ziemskich i tą przerażającą wewnętrzną i zewnętrzną nagością, nie jest synem Benedykta, który mieszka w odosobnionych miejscach i życie przechodzi między nauką, pieśnią boskich pochwał
a uprawa ziemi nie jest uczniem San Giuseppe Calasanzio, dobroczyńcą wysokiego szczebla, godnym kościoła i społeczeństwa, ale poświęconym jednemu zadaniu [...]. Salezjanin jest człowiekiem samozaparcia i pokory [...], który czyni dobro, wierząc, że nic nie robi, że poświęca się nie zdając sobie z tego sprawy, a tym bardziej ignorując go i że ostatnią godzinę uważa się za ostatni ze sług Kościoła. Idzie tam, gdzie go wysyła, bierze rzeczy i akceptuje je takimi, jakie są, i buduje swoje gniazdo zarówno wśród kwitnących gałęzi liściastego drzewa, jak i obojętnie na najbardziej widocznym kamieniu szorstkiej i gołej skały. Jego charakterystycznymi cnotami jest nigdy nie narzekać, nawet jeśli wszystko idzie przeciwko niemu i nigdy nie upaść, mając nadzieję zawsze w Opatrzności. Salezjanin ma w sobie coś z energii aktywność, rozszerzenie i wysokość celów oraz niezaprzeczalna stanowczość jezuity; ma w sobie coś z popularności kapucynów, ma coś ze wspomnień mnicha i nawyków pracy, wreszcie ma coś ze wszystkich znanych instytutów, mimo że jest nowym typem. Czy będziemy mieli odwagę powiedzieć, że Ksiądz Bosko pracował według własnej inspiracji, bez udziału Boga w jego myślach i uczynkach? ”(M. SPINOLA Y MAESTRE, Don Bosco y su obra, Barcelona 1884, s. 83 -90).

Karta. Turyna, Ottaviano Alimonda, gdy w przemówieniu trigesima, 1 marca 1888 r., potwierdził, że jeśli Ewangelia ubóstwia świat i prawa natury „boską miłością”, w ten sam sposób ”boską miłością„ Ks. Bosko ” XIX wiek został deifikowany ”: miłość, która pochyla się nad bliźnim, który wierzy, że dobroć Boga jest większa niż niegodziwość człowieka.

Kilka gazet również rozpoznało go w obozie liberalnym w czasie śmierci Ks. Bosko. Napisał „Corriere della sera” z Mediolanu. „Niezgodne, a nawet odległe od niego pod względem poglądów politycznych, nie możemy nie podziwiać jego pracy. Tak więc na polu liberalnym moglibyśmy policzyć tak wielu ludzi, którzy, podobnie jak Ks. Bosko, mieli umysł organizatora prawdziwie lepszy i wspierany przez tę siłę wola, z tej wytrwałości, która prowadzi do najwspanialszych osiągnięć ”.

Jasna tożsamość kapłańska:
„papież i pastor, nauczyciel i kaznodzieja, ojciec i brat”
Niezbędnym warunkiem robienia tego, co zrobił Ksiądz Bosko, była jasna tożsamość kapłańska. W nim możemy powiedzieć, że
tempra wychowawcy udoskonaliła zapał apostoła i zaspokajał potrzeby innych, nawet materialnych, w tym sensie, że zmusił go do poważnej samokontroli, wyrażając tożsamość utkaną z twardości i czułości, zasobów naturalnych i solidnych zasad religijne. Ksiądz Bosko realistycznie wprowadził się w świat ludzi poprzez ludzką wrażliwość i uczestnictwo kapłańskie, na przemian niemal biblijnych wybuchów, konkretnych, czasem odważnych decyzji, natarczywych modlitw skierowanych do ludzi władzy publicznej lub do serc dobroczyńców hojny. Zawsze kierowany przez najwyższą odwagę wiary, w często trudnych okolicznościach.

Don Desramaut zrekonstruował literacką historię „księdza Bosko przy ołtarzu, w konfesjonale, na dziedzińcu z młodymi, w Turynie we Florencji, w domu ubogich iw pałacu króla i ministrów”, którą Ks. Bosko skierował do Ks. Bosko. Minister Ricasoli; ale jeśli wyrażenie to było, jak się wydaje, późniejszym i niezbyt hipotetycznym Verba Ks. Bosko, nie odbiera to podstawowej prawdy, to znaczy, że Ksiądz Bosko zawsze żył, wszędzie iz entuzjazmem, swoim wychowawczym kapłaństwem, bez jakiegokolwiek ukrycia lub formalne zawiadomienie. Jako kapłan czuł się głęboko i stale zaangażowany jako „znak i narzędzie” zbawienia w dramacie odkupienia. Jego deklaracja wobec ministra odpowiada nie tylko jego wewnętrznemu przekonaniu: w pełni określa swój sposób bycia, odczuwania, działania. Ksiądz Bosko jest pełnoetatowym kapłanem, nawet gdy śpi i marzy. Kapłan, gdy celebruje i wyznaje, ale także, gdy jest na podwórku ze swoimi chłopcami lub w pokoju, aby zająć się bardzo odżywczą korespondencją, poprawić setki stron szkiców drukowanych lub napisać niektóre z jego licznych broszur. Jest księdzem, gdy daje misje ludziom z ambony, ale jest też wtedy, gdy podróżuje pociągiem, kiedy siedzi w pudle z trenerem dyliżansu lub gdy siedzi przy stole jednego ze swoich bogatych dobroczyńców.

Ksiądz Bosko nie ma czasu, by opóźniać dokonywanie wielkich rozważań teoretycznych: głosi wraz z pismem, słowem, swoją sutanną prawdą Chrystusa, wzywając bez szacunku dla ludzi, interweniując bezpośrednio, nawet jeśli wydawał się iść na kompromis, w oczach niektórych , godność kapłańska, aby niewinność młodych ludzi nie została
pozbawiona świętych praw, ponieważ „niska ludność”, nie ewangelizowani ludzie mogli poznać prawdy wiary i zostać zbawieni. Ma także pewność, że jego zbór jest kochany przez Boga, dlatego jego zaufanie do Niego nie jest opatrznościowe. Zachowuje się tak, jakby wszystko zależało od niego i miał nadzieję, jakby wszystko zależało od Boga, przekonany o prawdzie przysłowie: pomóżcie temu niebu.

Podobnie jak ks. Primo Mazzo-lari, także sługa Ewangelii, żywił głębokie przekonanie: „Wszelka wiara nie wystarczy: musimy pracować z Chrystusem, zgodnie z jego duchem, nie według naszych. Aby mieć go z nami, a nie jako zakładnika, lub więźniem, ale przewodnikiem. Angażujcie Chrystusa i angażujcie się w Chrystusa: kompromisujcie z Nim i kompromisujcie Go ”. Ksiądz Bosko napisał do księdza 25 października 1878 r .: „Nie mówcie o zwolnieniu się z parafii. Czy istnieje potrzeba pracy? Umrę na polu pracy, ale premia mil Christi. Czy jestem dobry dla małych? Omnia possum in eo qui me confortat. Czy ciernie są zmienione w kwiaty? Aniołowie utworzą dla niej koronę nieba. Czy są trudne? Zawsze takie były, ale Bóg nigdy nie opuścił jego pomocy. Christus heri et hodie ”. Chrystus „dziś, wczoraj i na wieki” (Hbr 13,

W obliczu trudności natury gospodarczej i organizacji prac, w obliczu ataków i prześladowań ze strony wrogów wiary i prasy antyklerykalnej, w następstwie upadku tego, co zbudował z takim wysiłkiem i ofiarą, Ksiądz Bosko nigdy nie opuścił siebie załamać. Czytał wszystko i nauczał czytać wszystko oczyma wiary, próbując uchwycić w nim przesłanie Boga, czyli pozytywny aspekt i skutek, uznając go za środek do ożywienia wiary, jako krzyż, który prowadzi do chwały, jako sposobność sprzyjać intensyfikacji miłości Boga i ufności w Nim, który jest ojcem i nie porzuca dzieci, które zdobywają jego interesy i poświęcają się jego służbie.

Zaledwie trzy lata po inauguracji w domu Pinardi Ks. Bosko został opisany jako „gorliwy kapłan pragnący dobra dusz”, „poświęcony całkowicie żałosnemu urzędowi wyrwania się z występku, bezczynności i ignorancji” dużej liczby dzieci zdegradowanych przedmieść Turynu (L'Armonia, 2 kwietnia 1849). Skromny pre
wy, nie wyposażeni w żadne inne bogactwo niż ogromna miłość ”,„ papież i pastor, nauczyciel i kaznodzieja, ojciec i brat ”młodych (Giornale della società di Educazione e d'Eduzione, maggic 1849) później powszechnie znani jako święty kapłan, wszyscy oddani zbawieniu młodzieży, w bardzo różnych kontekstach wielu innych nie będzie miało żadnych skrupułów, by błagać Go, który, wspierany przez cudowne wstawiennictwo Maryi Wspomożycielki, zjednał im duchowe i materialne łaski.

Uniwersalny urok jego osoby

Niezwykła różnorodność odbiorców i okazywany przez nich szacunek - w pięknych i bardzo wzruszających listach - również zachęcają nas do refleksji nad atrakcją Ks. Bosko dla jego osoby, jego pracy i tego, co reprezentował.

Już trzy stulecia wcześniej Pascal wyczuwał i praktykował, w libertyńskim Paryżu tamtych czasów, art d'agrée i art de persuader, czyli sztukę poznania, jak być akceptowanym w społeczeństwie, aby otworzyć lukę dla mężczyzn i kobiet różnych przekonań etyczno-religijnych. Dla porządku ducha, aby wiedzieć, że człowiek nie wystarcza esprit de géométrie, potrzebny jest esprit de finesse. Do drugiego należy podchodzić z empatycznym wysiłkiem, stając się pewnym siebie, dyskretnym i szczerym rozmówcą. Drugi pojawia się wtedy jako rodzaj interpersonalnej komplementarności, prawie dimidium animae meae horatiańskiej pamięci, ponieważ między nimi zachodzi osmoza idei, orientacji życia i uczuć.

Boska, sympatyczna osobowość, pełna intensywnych uczuć, zawsze kontrolowana, a zarazem wyrażana, komunikowana, widoczna, była kochana przez jego chłopców: „żaden ojciec nie otrzymuje więcej pieszczot od swoich dzieci, wszyscy są w jego ubraniach, wszyscy chcą z nim rozmawiać, wszyscy całują jego rękę ”pisze gazeta w gazecie Msgr. Gastaldi w 1849 r. To właśnie jego fascynacja i głęboki związek ojciec-dziecko umożliwiają pierwszym młodym oratorom pozostanie z nim w czasach tłumienia dzieł religijnych, a następnie stanowią pierwsze jądro zgromadzenia. To jego urok wzbudza entuzjazm i podziw we wszystkich kategoriach ludzi niemal wszędzie, na Valdocco we Włoszech, we Francji, w Hiszpanii, w Ameryce Łacińskiej, jak wszędzie. I wiadomo, jak ten urok trwał przez dziesięciolecia, stając się mało
tente generator płodności i wierności powołaniowej. Jak możemy nie pamiętać, że dobroć jest jednym z trzech filarów Systemu Prewencyjnego Księdza Bosko i że salezjanie są tak nazywani z powodu „słodyczy i dobroci” świętego, którego imię niosą?
Słuchamy byłego studenta pierwszego oratorium, 45 lat, który został wojskowym i nauczycielem w wojsku, więc pisze do swego byłego dyrektora Valdocco, z którym spotkał się trochę wcześniej: „Umiłowany mój Księdzu Bosko, wydaje się, że ma rację, narzekając na mnie, tak ale uwierzcie też, że zawsze go kochałem, pokocham go, znajduję w niej wszelkie pociechy i podziwiam jej uczynki z daleka, ale mówiłem lub pozwalałem usłyszeć, jak mówi źle, zawsze go broniłem, widzę w niej, że odwrócę swoją duszę w każdym wierszu pozostawałem zdezorientowany, zachwycony, zachwycony jego rozumowaniem, byli silni i serdeczni: dał mi poczucie oszołomienia i sprawił, że byłem oszołomiony faktem, że zawsze mnie kocha ostrożnie, Tak, drogi Księdzu Bosko. Świętych [...] nikt nie wie więcej niż ty i zna moje serce i może się zdecydować Dlatego dochodzę do wniosku, radzisz mi, kochasz mnie,wybacz mi i powierz mnie Bogu, Jezusowi, Najświętszej Maryi Pannie, poślę Ci pocałunek serca i powierzę ci wiarę, że cię kocham ”.

I tak samo wzruszający jest lament hrabiny Luisy Nerli z kawalerią. Federico Oreglia - świecki praworęczny ksiądz Bosko - za to, że nie mógł spotkać się z Ks. Bosko podczas jego podróży do Florencji (18 grudnia 1865 r.): „Ksiądz Bosko go nie widział [...] Byłem w środku mojego bólu, Bosko nie poszedł, obrócił się w wielu miejscach publicznych i prywatnych domach, gdzie został zabrany, i niestety nikt nie pomyślał o mnie, więc go nie widziałem ... Może nie zasłużyłem na tę pociechę i powtórzę moją zwykłą rezygnację, rezygnację. Pozdrów go, pocałuj jego dłoń dla mnie i poproś o jego błogosławieństwo dla mojej małej rodziny ”.

Nie mniej odkrywanie fascynacji Księdza Bosko (i środowiska Valdocco) jest głosem tego samego kawalerzysty. Oreglia po tym, jak opuścił go, aby zostać jezuitą (1869). Napisał do niego: „Zaczynam od oratorium, gdzie przez dziewięć lat cieszyłem się całym jego uczuciem i pewnością siebie, więc można go przekonać, że odczuwam całą gorycz tego oderwania” (MB IX 716). A jego trzem towarzyszom pierwszej godziny (don Michele Rua, don Celestino Durando i don Giovanni Battista Lemoyne) powtórzył, że „jeśli jakiś krok mógł spowodować ten krok
dla mnie, na pewno, wrażliwego i bolesnego, należy go wydedukować wyłącznie z moich grzechów, które, być może, uczyniły mnie niegodnym dalszego bycia częścią tej nowej falangi Jezusa Chrystusa, który przez swoje miłosierdzie zamiast porzucić mnie sam chciałem, abym oddychał potrzebą mojego surowszego życia i odebrał te niebezpieczeństwa, które zapobieganie sobie uczyniłoby mnie być może nie do pokonania w zborze poinformowanym o takiej słodyczy, aby każda więź była tak łatwa i lekka, jak tylko mogła być ”(MB IX 717).

Z kolei z Brazylii wielki misjonarz, ks. Lasagna, napisał w 1883 r .: „Szacunek i entuzjazm tych ludzi (z Rio de Janeiro) dla Księdza Bosko jest tak wielki, że wystarczy im zobaczyć, że jest się jego synem, aby był święty i talent! ”.

Operacyjny geniusz, komunikacja i niestrudzona pracowitość Zgodnie z
historyczną analizą, jaką przyniósł Ks. Bosko, koordynując wokół swojego podstawowego powołania ludzkiego („ratowanie„ młodych, promowanie ich mocnej integracji w społeczeństwie ”, zbiór lokalnych działań i inicjatyw, krajowe i międzynarodowe, takie jak polaryzacja wokół odizolowanego centrum młodzieżowego Valdocco tysięcy młodych ludzi, aby zdobyć dla niego zgodę i wsparcie kościelnej tkaniny i społeczeństwa obywatelskiego o bardzo szerokim zasięgu, we Włoszech i za granicą.

Komunikator urodzony przez sieć korespondencji (bardzo szeroki, nawet jeśli liczba 250 codziennych listów wydaje się być częścią mitu), licznych loterii, godnej uwagi osobistej wiedzy, bogatej prasy własnej i innych, ciągłych inicjatyw, które Valdocco wystartował (założenie Córek Maryi Wspomożycielki, Misji, Współpracowników, Biuletynu Salezjańskiego ...) - ale z wyraźnie rozróżnialnymi celami - udało się sprawić, że społeczeństwo i Kościół dostrzegły potrzebę i pilność troski o to, co będzie nazywane w naszych czasach „młodą planetą”.

Nie tylko to, ale zademonstrował swoją wykonalność dzięki zdolności do przekazywania w czasie rzeczywistym lub wirtualnego projektu długiej serii duchownych i świeckich, bogatych w pieniądze i władzę, papieży i królów, biednych i bogatych, poległych szlachcianek i mężczyzn kariery. To była dla niego korzystna strategia. Pomyśl o tym
do powszechnego korzystania z czytań katolickich i do organizacji loterii już w latach pięćdziesiątych, w które zaangażowani byli współpracownicy w Oratorium, związanych z konferencjami w San Vincenzo lub czytaniami katolickimi, mężczyźni i kobiety zaproszeni do udziału jako „promotorzy” w walącej sprzedaży bilety, które są zaangażowane jako bohaterowie w tych samych zajęciach animacji religijnej. Oczywiście, na pierwszym planie wśród nich, Współpracownicy wezwani do bycia obecni i aktywni obok niego lub bezpośrednio w kościele iw społeczeństwie z duchem salezjańskim, zgodnym z Ewangelią i misją Kościoła. Zrobił to z wielką umiejętnością, geniuszem i pomysłowością, a czasami w sposób zdecydowanie lekkomyślny; aby odnieść sukces, musiał uciekać się do silnych cnót moralnych, relacji, adaptacji, tolerancja na frustracje: był jednak przekonany, że pewne adresy, które przyjmowało społeczeństwo, nie były pożarami słomy, ale prawdziwymi „znakami czasu”. Bardziej niż szukanie bezpieczeństwa, próbował odpowiedzieć na ducha.

Wszystko to wymagało tego gorączkowego aktywizmu i tej niezwykłej pracy, która być może stanowiła najbardziej znany i komentowany aspekt Księdza Bosko: niestrudzona instrukcja, działalność intelektualna, apostolska, kapłańska, o którą prosi gorliwość o dusze kapłanów i potrzeby czasów do nowych zgromadzeń zakonnych. Wystarczy przypomnieć tutaj, że wyjątkowe świadectwo było pod wrażeniem w 1883 r., Takie jak przyszły papież Pius XI: „Oto życie, które było prawdziwym i wielkim męczeństwem: kolosalne życie w pracy, które sprawiało wrażenie ucisk nawet, aby to zobaczyć, Sługa Boży: życie w niezmienionej, niewyczerpanej cierpliwości, prawdziwej miłości, tak że zawsze ma odpocznienie swojej osoby, swego umysłu, swego serca dla ostatni przybysz iw jakimkolwiek czasie przybył i po każdej pracy; prawdziwe nieustanne męczeństwo w trudach życia ”(3 grudnia 1933 r.).

Znajomość Boga

Gorączkowa działalność Księdza Bosko pozostanie jednak zagadką, a jego apostolska płodność pozbawiona będzie wystarczającej racji bez obecności, poczucia, że ​​jest żywy i aktywny, Boga, bez świadomości niebiańskiej misji, której nie mógł uniknąć.

Jego spotkanie z Panem jest tak totalitarne i totalne, że ogłasza to i świadczy o tym przez całe swoje życie. To jest jego znajomość Bogu, bycie zawsze „na widowni” z nim, to duchowe napięcie, w którym żyje, wyjaśnia jego rozmowę z całą naturalnością Boga i duszy w każdym środowisku iw każdej sytuacji, że sprawia, że ​​czuje się obecność Boga zwykle poza sobą, która zachęca jego korespondentów do modlitwy o własne zbawienie i do zbawienia innych, do rezygnacji z woli Bożej, do nieprzerwanej ascezy, do ufności w wieczną nagrodę. Ze swojego sposobu bycia i pracy był postrzegany jako człowiek, który rozmawiał z Bogiem, „pomnik wiary”, „sakrament wiary”, znawca Boga, zdolny do spojrzenia na tajemnicę, która zachowywała jego życie,

Należy jednak zauważyć, że Ksiądz Bosko nie daje nam opisów swoich wewnętrznych ewolucji, jest bardzo nieśmiały w ujawnianiu swojego mentalnego i duchowego tła, jest bardzo powściągliwy w wyrażaniu swojej głębokiej intymności. Nie pozostawia nam szczególnych introspekcji jego ducha, nie pisze duchowych pamiętników, nie daje interpretacji; woli przekazywać ducha, opisując zewnętrzne wydarzenia swojego życia lub biografie swoich młodych ludzi i wspomnienia. Na tych samych tysiącach stron swoich prywatnych listów, w których byłoby oczywiste, że łatwo mu jest ujawnić nam swoje wewnętrzne uczucia, jest niezwykle nieśmiały; w nich wyraża się jak każdy inny kapłan, prawie z obojętnością, naturalnie, ukrywając świętość, która jest w nim za grubą zasłoną wspólnych myśli. A jeśli kilka miesięcy po spotkaniu Marionetka Giulia Barolo odkryła w Księdzu Bosko „powietrze koncentracji i prostoty typowe dla świętych dusz”, a ks. Rua, który mieszkał obok niego przez prawie 40 lat, wyznał, że jest pod większym wrażeniem obserwować to nawet w najmniejszych czynach, które nie czytają ani nie medytują nad żadną pobożną książką, inne wybitne postacie, nawet prałatów, nie zdawały sobie z tego sprawy, tak bardzo jej cechą była „zwykła”; nie bez powodu salezjanie drugiego pokolenia rozpoznali w Księdzu Bosko większą świętość niż w Księdzu Rua, ponieważ ten pierwszy również wyrzekł się pozoru świętości. który mieszkał obok niego przez prawie 40 lat, przyznał się, że jest pod większym wrażeniem obserwując go nawet w mniejszych czynach niż czytanie lub medytacja jakiejkolwiek oddanej książki, inne wybitne postacie, nawet prałatów, nie zdawali sobie z tego sprawy, był tak „zwyczajny” „jego cecha; nie bez powodu salezjanie drugiego pokolenia rozpoznali w Księdzu Bosko większą świętość niż w Księdzu Rua, ponieważ ten pierwszy również wyrzekł się pozoru świętości. który mieszkał obok niego przez prawie 40 lat, przyznał się, że jest pod większym wrażeniem obserwując go nawet w mniejszych czynach niż czytanie lub medytacja jakiejkolwiek oddanej książki, inne wybitne postacie, nawet prałatów, nie zdawali sobie z tego sprawy, był tak „zwyczajny” „jego cecha; nie bez powodu salezjanie drugiego pokolenia rozpoznali w Księdzu Bosko większą świętość niż w Księdzu Rua, ponieważ ten pierwszy również wyrzekł się pozoru świętości.

„Ksiądz Bosko z Bogiem” to tytuł słynnego tomu, opublikowanego kilkakrotnie, który Don Ceria opublikował z okazji swojej beatyfikacji. W tym
autor już na pierwszych stronach próbuje ujawnić ukryte oblicze świętości Księdza Bosko w „duchu modlitwy i jedności z Bogiem” i potwierdza, że ​​„bardzo rzadki owoc wycofałby się z godnego podziwu życia, który zbyt wiele stracił za fakty biograficzne właściwie przeniknąć motywy intymne i nawykowe ”. Wielu innych uczonych dołączyło później do Don Ceria. Należy jednak uczciwie stwierdzić, że pierwszym, który wywołał to „fałszywe przedstawienie”, był sam Ksiądz Bosko, który wielokrotnie powtarzał wybory życia i działania. Niestrudzona działalność, która charakteryzowała całe jego kapłańskie życie, nie pozostawiała mu wiele miejsca na formalne praktyki pobożności, zasugerowane lub wymagane przez kapłana tamtych czasów; poprosił i uzyskał dyspensę od odmawiania brewiarza, która trwała długo; w Konstytucjach zredukował do nielicznych zwyczajów pobożności i modlitwy umysłowej, które zostały zredukowane do pół godziny, co również można było stłumić w przypadku towarzyszącej świętej posługi; na łożu śmierci polecił pracę, a nie modlitwę. Ponadto nie pozostawił żadnych formuł litości, nie kodyfikował poszczególnych ćwiczeń pobożności. Możemy wtedy dobrze zrozumieć słynny zarzut podniesiony podczas procesu beatyfikacyjnego: kiedy Ksiądz Bosko się modlił?
Ale dla Księdza Bosko (i dla salezjanów) wystarczające były modlitwy dobrego chrześcijanina, łatwe, proste, wytrwałe; musieli interweniować przez cały dzień jako wywyższenie duszy do Boga, jako prośbę, jako pokarm, niemal w ascetycznej funkcji. Osobiste uświęcenie osiągnęlibyśmy dzięki poświęceniu religijnemu i apostolskiemu - dobroczynnemu, wychowawczemu, duszpasterskiemu - młodym, ofiarowując je Bogu, dlatego dzieło oparte na wierze i przesiąknięte miłością, która porusza nas do kochania Boga i kochania bliźniego, ponieważ i tak jak Bóg ją kocha, jest to tak zwana „ekstaza działania”, w której aktywność i modlitwa, życie wewnętrzne i miłość współistnieją w harmonijnej syntezie.

* * *
Duchowość Ks. Bosko, jak każda duchowość, polega na ćwiczeniu wiary, nadziei i miłości. Miłość Boga i niestrudzona praca w tym życiu, raj w drugim, są zatem sercem jego duchowości operacyjnej.

Nie jest zatem przypadkiem, że najczęściej spotykany rzeczownik, np w III tomie epistolarnej Księdza Bosko jest Bogiem-Bogiem (414 razy po 451 liter), pamiętając również, że jest to epistolarna „wszelka konkretność i realizm”, zainteresowana i spolaryzowana na problemy zwykłej i codziennej administracji, które nękają kto pisze. Niespodzianki są kontynuowane, gdy przechodzimy do bardziej złożonych zalet słownych. Na górze tabeli znajdujemy czasownik, który ma do czynienia z 945 wystąpieniami. Nawet biorąc pod uwagę, że jest to czasownik polisemiczny, jak możemy nie myśleć, że jest „znaczący” w odzieży męskiej Ks. Bosko? Ale jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że w drugim miejscu czasowników umieszczamy modlitwę z około 343 zdarzeniami, które dodane do 201 odpowiedniego rzeczownika, przynoszą liczbę do 544, sto więcej niż same litery. Można zatem stwierdzić, że dziesięć wieków po św. Benedyktie, Księdzu Bosko, powszechnie uznawanym za człowieka czynu dla wychowania, temperamentu i wolnego wyboru, w swoich korespondencjach sugeruje, że wywraca go do góry nogami, co w zupełnie innym kontekście było motto założyciela życia zakonnego na Zachodzie: ora et labora. Logicznie nie tylko „praca”, ale „dla chwały Bożej i zbawienia dusz”, która sama mogłaby się stać „modlitwą”: quis laborat, orat. Być może dlatego „dla nas nie ma wątpliwości: prawdziwym świętym współczesnych Włoch jest Ksiądz Bosko”, według luterańskiego pastora Waltera Nigga. Być może dlatego teolog MD Chenu 0.P., jeszcze około dwudziestu lat temu,

„Zazwyczaj konieczne będzie pokonanie przyszłych trudności, biorąc lekcje z przeszłości” (Wspomnienia oratorium)

3. Te straszne pierwsze dwadzieścia lat (1815-1835)

Są tacy, którzy mówią, że doświadczenie obejmuje tylko to, co się dzieje; inne, które obejmują tylko to, co świadome; jeszcze inni utrzymują, że ludzkie doświadczenie zawsze zakłada język. Dlatego podane są różne poziomy interpretacyjne. My, dla jakiejś medytacji, będziemy rozmyślać o doświadczeniu w sposób nienaukowy, w taki sposób, jak pewna filozofia zdrowego rozsądku, dla której doświadczenie oznacza pewne elementy, takie jak kontekst, perspektywa, percepcja, wartość, pragnienie, decyzja i nawyk, które należy umieścić w stosunku do siebie. Dotyczy Pisma Świętego, literatury, teatru, historii, a zatem także „pięknej historii młodego Księdza Bosko”. Całkowite odczytanie jego życia nie może być zignorowane, raczej musi być dokonane sub lumi-ne humanae experientíae, a nie tylko sub lumine evangelii.

Ksiądz Bosko przedstawił młodym „życie” swoich dzieci jako proporcjonalne do nich wzorce, ale uczynił to samo z własnym osobistym doświadczeniem, wskazując w pewien sposób sobie jako paradygmat dla wszystkich salezjanów. Otrzymał wyraźne zaproszenie Papieża, by napisać historię swojego powołania: „Dobro, które przyjdzie do waszych dzieci, nie możecie w pełni zrozumieć”. I tutaj Ks. Bosko pozostawił nam „Wspomnienia oratorium”, książkę, która jest zarówno odtworzeniem, demonstracją apologetyczną i teologiczną, paradygmatyczną i programową propozycją dla salezjanów. Innymi słowy: nie tyle autobiografia historyczna, co dokument budujący i pedagogiczny: „Zwykle konieczne będzie przezwyciężenie trudności, które to były
don Pietro Braido określił je jako „wspomnienia przyszłości” .W nich - napisanych w wieku 60 lat - przeszkadzają trzy szczególne rzeczywistości: te naprawdę miały miejsce w przeszłości, te obecne, które nadają sens i interpretują przeszłość, przyszłe, które będą musiały być zbudowane na doświadczeniu przeszłości i teraźniejszości.

Wszystko to, jeśli z historycznego punktu widzenia, sprawia, że ​​analiza słynnego tekstu jest bardzo trudna z punktu widzenia zamiast idealnej interpretacji faktów „projektu formacyjno-duszpasterskiego”, przekonań społecznych, religijnych, edukacyjnych i moralnych, które don Bosco chciał przekazać, że to wielka, niespodziewana zaleta. Musimy mu być wdzięczni za to, że ujawnił swoją mentalność, cechy duchowe najbardziej zgodne z jego wewnętrznym światem, jego marzenia (już zrealizowane).

Na podstawie tych „wspomnień” chcemy wspólnie przeanalizować, jakiego rodzaju chłopcem i młodością był Giovanni Bosco. Jego dzieciństwo i młodość są dla nas znaczące i on sam zrozumiał, że byli w czasie, gdy je zapisywał, poprawiał i aktualizował. Jeśli papież Jan XXIII napisał swój dziennik, zrobił to, aby uchwycić wszystkie przesłania, które Pan posłał mu przez swoje Słowo, wewnętrzne inspiracje, wydarzenia życia, a więc będąc gotowym odpowiedzieć mu, Ksiądz Bosko zrobił to samo dla dobra swoich dzieci , I tak wszystkie postacie, wszystkie wydarzenia z jego dzieciństwa i młodości, pod jego piórem, stają się „znaczące” i nabierają wymiaru edukacyjno-duchowego.

I. DO JEGO KRAJU WŁASNEGO (1815-1831)

Rodzina, którą
wszyscy znamy: bez ojca w wieku dwóch lat, ze swoją matką Margheritą, która również zajmuje się rolą ojca. Od Księdza Bosko uczy się przede wszystkim „sensu życia” wywodzącego się z wiary i praktyki chrześcijańskiej. Mówi, że jego matka nauczyła go religii, nauczyła go modlitwy (recytowanej wspólnie z braćmi), przygotowała go do pierwszej spowiedzi i pomogła mu w ważnym momencie pierwszej komunii. Jak nie rozpoznać natychmiast
Jak bardzo te infantylne „doświadczenia” (rodzina, która żyje wiarą we wszystkie jej przejawy, w tym miłość, zaufanie do Opatrzności ...) stają się fundamentalne w jej modelu edukacyjnym? Zwłaszcza, że ​​można porównać jego osobiste doświadczenia zarówno z pozytywnymi, jak i negatywnymi modelami relacji ojciec-matka, rodzice-dzieci przedstawili w swoich przyszłych publikacjach edukacyjnych. Dlatego dla Księdza Bosko rodzina chrześcijańska stanowi idealną sytuację rozwoju autentycznej chrześcijańskiej młodzieży.

Wspólnota parafialna
„Na początku była matka”, napisał duński biograf Ks. Bosko, Jens z 1129 roku. J. Joergensen. Powtórzyli to i wielu powtórzy, tym bardziej, gdy matka Margherita miała zostać kanonizowana. Ale być może powinno to zostać uzupełnione w następujący sposób: Na początku była to matka we wspólnocie chrześcijańskiej miasteczka (Morialdo) i parafii (Castelnuovo, Buttigliera). Z tych Giovannino uzyskali pewne mocne elementy swojej „duchowości”: nawyk modlitwy, obowiązku, ofiary, wraz z małym studium (don Lacqua); w nich dokonał swojej pierwszej spowiedzi (wieku rozumu), swojej pierwszej komunii (wieku dyskrecji) i poznał katechizm tamtych czasów. Wszystko to ukształtowało jego osobowość i położyło fundamentalne podstawy jego intensywnej działalności jako popularnego religijnie pisarza i pedagoga.

Miejsca pracy i nauki
Symboliczna rola powierzona przez Księdza Bosko matce może być również przeniesiona do kraju, do środowiska parafialnego i do działających w nim postaci.

Kraj ojczysty był miejscem pierwszej skromnej umiejętności czytania i pisania, polegającej przede wszystkim na umiejętności czytania. Zobowiązanie do studiowania wzrosło po spotkaniu z don Calosso, kapelanem Morialdo (1829-1830), z którym zgodził się na życie jako student-pracownik: student w domu kapłana i w drodze powrotnej, pracownik w reszta czasu. Ta kombinacja będzie również kontynuowana
później, gdy uczęszczał do szkół zarówno Castelnuovo (podczas pobytu i pracy u krawca, który uczynił go bardzo korzystnymi propozycjami, odrzucił jego powołanie) i Chieri (podczas pobytu u szefa barmańskiego ciasta, który również uczynił go korzystnymi ofertami pracy) , zawsze odrzucany). Ksiądz Bosko odnotuje to w „Wspomnieniach Oratorium” z wyraźnymi intencjami edukacyjnymi, kosztem rozszerzenia zakresu i jakości różnych zadań wykonywanych tymczasowo, ale nie kontynuowanych. Pozostaje jednak faktem, że przygotowywał się daleki do swojego kapłaństwa, które postrzegał jako pragnienie, aspirację, marzenie.

Jeśli chodzi o spotkanie z pokornym kapelanem Morialdo, Ksiądz Bosko w swoich głęboko emocjonalnych i znaczących wspomnieniach napełnia wiele elementów duchowości chrześcijańskiego księdza wychowawcy. Oto część dialogu:
P. Dlaczego chciałbyś się uczyć?
R. Aby objąć stan kościelny
P: A dlaczego chcesz objąć ten stan?
R. Aby zbliżyć się do mnie, mówić, uczyć wielu moich towarzyszy religii, którzy nie są źli, ale stać się takimi, bo nikt się nimi nie opiekuje.

Wiemy, jak Don Calosso oferuje mu pomoc w realizacji jego powołania, rozpoczyna go uczyć się łaciny, a później go także prowadzi. Przede wszystkim jest duchowym ojcem i Ksiądz Bosko wyznaje: „Każde słowo, każda myśl, każde działanie szybko się objawiło”. Wiemy też, że wkrótce ten „stabilny przewodnik”, taki „przyjaciel duszy”, umrze, aby Ksiądz Bosko znów był sam w wyborze stanu życia.

Czas wolny
Ale jest inny ważny aspekt życia Giovannino: impreza, radość, wolny czas, wcale nie w przeciwieństwie do realistycznej i chrześcijańskiej mentalności dziecka, matki, wspólnoty chrześcijańskiej, w której dziecko odkrywa, że ​​rośnie. A oto gra, zajęcia rekreacyjne, akrobacje saltimbanco, połączone z religijnymi wyrażeniami, które poprzedzą następne „Społeczeństwo”
radości ”i obszernej przestrzeni przeznaczonej na czas wolny w duchowości systemu prewencyjnego. Trawniki Becchi przewidują Oratorium na Valdocco. Nie tylko to; Ks. Bosko wydaje się świętować i proponować styl życia rodzinnego, bardziej niż być może opisuje dokładnie obiektywna sytuacja (do zmiany): zamierza podkreślić historię chłopca, który buduje swoje osobiste „powołanie” na podstawie naturalnych darów, uprzywilejowanych przez mądrość matki, chłopa tak, ale ani niespokojnego, ani opiekuńczego.

Dlatego Ksiądz Bosko przeżył dzieciństwo i młodość z wielkim entuzjazmem, w pełni i w tym wewnętrznym bogactwie zarażał wszystkich towarzyszy, którzy byli blisko niego. Napisał: „Wszyscy chcieli, żebym był sędzią lub przyjacielem. Ze swojej strony zrobiłem dobrze dla tych, których mogłem, ale nikomu nie zaszkodziłem”. I znowu: „Z tych wieców wykluczono wszystkich, którzy bluźnili, wypowiadali złe wypowiedzi lub odmawiali udziału w praktykach religijnych”.

Z szerokiej i ożywionej narracji o jego wyczynach wśród towarzyszy, pod kochającymi oczyma jego matki - była również przygoda upadku z drzewa czerwiu z konsekwencjami dla zdrowia, które Jan ukrył przed matką i nie napisał na piśmie „ Wspomnienia ”- jasne jest, że głęboko kochał życie, nawet na poziomie zewnętrznym; nie miał trudności ze swoim ciałem, z duchem, pomimo trudnej sytuacji rodzinnej, w której się znalazł: bez ojca, z przyrodnim bratem starszym od niego i niezbyt dostępnym na studia (ale kto mógłby być era w tych warunkach życia?), zmuszona, podobnie jak wiele innych osób w jego wieku, do poszukiwania pracy poza domem. Był stylem wzrastania w łasce: szczęśliwym życiem takim, jakie było, właśnie dlatego, że zaakceptował sytuację, w której postawiła go opatrzność. Jakże różni się od dzisiejszych dzieci, często niezadowolonych ze swojego ciała, w poszukiwaniu nieosiągalnej doskonałości modulowanej na modelach telewizyjnych i filmowych.

MŁODY STUDENT SZKOŁY SUPERIOR TO CHIERI (1831-1835)

Szkoła, college, pedagodzy Od
11831 do 1835 roku Ks. Bosko uczęszczał do szkoły gramatycznej, humanistycznej i retoryki w Chieri. Ma 16-19 lat. Jest to czas dojrzewania kulturowego, eksplozji młodzieńczej społeczności z wyraźnym wymiarem apostolskim i ostatecznego wyboru zawodowego. Niektóre cechy jego (duchowej) przyszłej duchowości są już wyraźnie wyróżnione.

Przede wszystkim trójmian: studium, pobożność i radość, które powrócą w następnych latach z nieco innymi terminologiami w tak wielu listach (słynne trzy S: zdrowie, nauka, świętość i tym podobne). Następnie należy zwrócić uwagę na naukę, która będzie uważana za ważną w przyszłej organizacji kolegiów i niezbędną do regularnych kursów filozoficzno-teologicznych z punktu widzenia kapłaństwa, nie zapominając, że stanowi ona uprzywilejowane środki opieki nad powołaniami kościelnymi. Wreszcie badanie: jeden z głównych obowiązków młodego człowieka.

Pragnienie studiowania było jedną z dominujących namiętności całej młodzieży Ks. Bosko; być może można by twierdzić, że pasja do nauki była sposobem, w jaki Pan sprawił, że wzrastał, strzegł go i towarzyszył mu w realizacji jego powołania. Giovanni poświęca mu także część nocy, aby zniszczyć jego zdrowie. Rezultatem było jednak to, że towarzysze zaczęli się do niego odwoływać, aby mógł, jak powiedział, charytatywną scholastyczną: to znaczy, że przekaże im pracę domową (ale wtedy już tego nie zrobił, ponieważ był zabroniony); jednak od razu był w stanie oddać swoje umiejętności do dyspozycji.

Ksiądz Bosko, pisząc swoje „Wspomnienia”, jest już założycielem i trenerem wychowawców, dlatego nie zawodzi w osądzaniu nauczycieli i wychowawców swojej uczelni, podkreślając ich cechy i ograniczenia. Z prof. Banaudi chwali metodę wychowawczą, która zwiastuje to, co on sam zrobi ze swoimi młodymi ludźmi na Valdocco; kanon Maloria docenia cechy kierownika duchowego w funkcji pomocy przeciwko złym towarzyszom; a także w tym przypadku „przewiduje” swoje przyszłe doświadczenia i nauki.

Docenił także pracę duszpasterską w parafii innych kapłanów we własnym kraju, ale skarżył się, że nie „zawarł z nimi żadnej znajomości”, więc płacząc, powiedział w swoim sercu, że gdyby został kapłanem, zrobiłby inaczej. Znany jest również dialog Giovanniego Bosko z duchownym Cafasso na drzwiach kościoła: - „Mój drogi przyjacielu [...] występy kapłanów są funkcją kościoła [...]. R. - To prawda, co mówisz, ale jest czas na wszystko: czas, aby pójść do kościoła i czas, aby się odtworzyć ”.

Ksiądz Bosko w życiu kolegium, regulowany według precyzyjnych norm, odkrywa religijne i moralne podstawy życia, wartość chrześcijańskiego wychowania religijnego i praktyki, troskę o porządek, dyscyplinę i gwarantowaną moralność (od „prefekta studia ”), formacja wewnętrzna poprzez„ kongregację ”, kierownictwo duchowe, praktyka sakramentalna, łagodzenie powagi obowiązków z ludzkim charakterem relacji międzyludzkich między uczniami i nauczycielami oraz między samymi uczniami, korzystanie z nagród i moderowanie kar: wszystkie elementy, które będą wpływać na jego przyszłe „doświadczenie” jako wychowawcy.

„Society of
Joy” Wiele rozdziałów „Memoirs of the Oratory” poświęconych jest temu. Towarzystwo miało pierwszorzędną wartość moralną i religijną: było bardzo podobne do „towarzystwa religijnego”, a jednocześnie do „akademii kultury”. W „towarzystwie” stał młody Luigi Comollo, „wielbiciel”, którego Ksiądz Bosko później znalazł w seminarium; także Żyd (później nawrócony) Jonasz, z którym Ksiądz Bosko będzie spędzał dużo czasu w radości, grając na fortepianie, czytając, słuchając opowieści (inna metoda podejścia, bez znaczenia w przyszłej „duchowości duszpasterskiej” Ks. Bosko).

Wiele stron „Wspomnień” poświęconych zabawnym i radosnym aspektom życia studenckiego (gry, zaklęcia, wyścigi ...) przypominają to, co pisze, z naciskiem w różnych notatkach historycznych, które skompilował w dawnych czasach lub współczesnych w „Wspomnieniach”: we wszystkich te gry i rozrywki o najwyższym smaku (a on tworzy listę) Giovanni Bosco „gdyby nie był sławny, z pewnością nie było przeciętne”. Prawie na pewno też tutaj chciał
wskazać styl lub lepiej ducha charakteryzującego bezprecedensową akcję edukacyjną.

Relacje z towarzyszami
Jeśli prawdą jest, że prawdą jest, że człowiek jest związkiem, że relacje międzyludzkie stanowią byt osoby, możemy zadać sobie pytanie, jak Giovanni zachowywał się ze swoimi towarzyszami.

Przede wszystkim należy powiedzieć, że Ksiądz Bosko nie oddaje się przypadkowi, wplatając swoje relacje, lecz wybiera je uważnie. Tym, co go wyróżnia, jest właśnie wewnętrzna jasność, z jaką porusza się między ludźmi. Niektórzy mówią tak; innym nie, ponieważ po ich ocenieniu odkrył, że ci pierwsi są konstruktywni, a ci drudzy czynią go niewolnikiem. Kiedy później pisał o chłopcach o dobrej, zwyczajnej, trudnej naturze i wskazywał, jak się z nimi zachowywać, miał na myśli swoje młodzieńcze doświadczenie: „W tych pierwszych czterech klasach musiałem nauczyć się radzić sobie z moimi towarzyszami na własną rękę. kategorie towarzyszy: dobre, obojętne, złe, te ostatnie unikają ich absolutnie zawsze mało znane, z obojętnym ograniczaniem się dla uprzejmości i potrzeby,

Ksiądz Bosko dojrzewa również dzięki swoim związkom, takim jak te z młodym Braje, Comollo, Garigliano, z którymi dzieli się rekreacją i obowiązkami szkolnymi. Podkreśla, jak te przyjaźnie były wsparciem dla jego młodości. Ponadto był bardzo wierny swoim przyjaźniom: zmarł Don Cafasso, a jego następca w Convitto, teolog Golzio, od 1873 r. Wyznał swojemu towarzyszowi seminarium, don Giacomelli. Dla przyjaźni Księdza Bosko nie jest przypadkiem, przypadkiem, emocjonalną rozrywką, ale jedną z fundamentalnych perspektyw, na których buduje swoje życie i na których zbuduje życie swoich chłopców. Powie o Comollo: „Zawsze miałem go jako bliskiego przyjaciela i mogę powiedzieć, że od niego zacząłem uczyć się żyć jako chrześcijanin. Zaufałem mu całkowicie, a on we mnie”.

Giovanni Bosco w Chieri zdaje sobie sprawę, że aby wzrastać, potrzebujesz przyjaciół, nie tylko wychowawców i ekspertów. Będzie to pamiętał przez całe życie jako wychowawca. Przede wszystkim dojrzała, duchowa przyjaźń. W
tym względzie jest wiele określeń: „Chodziliśmy do spowiedzi, komunikowaliśmy się, medytowaliśmy, czytaliśmy duchowo, odwiedzaliśmy Najświętszy Sakrament, aby służyć Mszy”. Ten poziom zaufania jest trudny, nawet dla osób religijnych: ale jest to cel do osiągnięcia. Ksiądz Bosko uznał to za niezbędne.

Radość
W młodości Księdza Bosko jest niezwykła troska o radość. Wiedząc, że wszyscy młodzi ludzie są spragnieni życia, Ksiądz Bosko wyczuwa, że ​​aby zbliżyć się do młodych ludzi i stać się ich przyjacielem, należy przyjąć ten głód życia, który objawia się w radości. Ale jaka radość? Regulacja „społeczeństwa radości” mówi nam.

Jest to przede wszystkim rozmyślna radość, która nie jest przypadkowa, która nie pojawia się przez pomyłkę z jakiejś sytuacji, ale z projektu życiowego. Pisze: „Obowiązkiem wszystkich jest poszukiwanie tych książek, wprowadzanie tych dyskursów i gier, które mogą przyczynić się do szczęścia”. Ksiądz Bosko zawsze tak pozostanie. „To było niesamowite, don Cerruti powie, że przemysł, który Ks. Bosko wprowadził, aby nas uszczęśliwić, i wymyślił tak wiele, że jego koledzy, niestety zbyt poważni, uważali go za wariata”.

Radość w obronie: Ksiądz Bosko wyczuwa, że ​​radość ma wrogów umieszczonych natychmiast przy drzwiach: „Wszystko, co spowodowało melancholię, zwłaszcza rzeczy sprzeczne z prawem Pana, było zakazane”. Nieśmiały i niebezpieczny doping, ponieważ miał również okazję mieć na zaproszenie niektórych „złych” towarzyszy, ale konsekwentnie odmawiał. Oto związek między grzechem a smutkiem, szczęściem i łaską, charakterystyką jego systemu prewencyjnego. Jeśli tego nie rozumiemy, nie możemy zrozumieć przyczyn tak wielkiego nacisku w całej jego pedagogice na szczęście. To zawsze radość pochodzi z serca przyjaciela Pana: radość, która służy ewangelizacji młodzieży, to znaczy ogłosić, że Bóg jest naszym szczęściem.

Radość z zaangażowania. Stwierdził więc drugi artykuł rozporządzenia: „Dokładność w wypełnianiu obowiązków szkolnych i obowiązków religijnych”. Jest to zapowiedź pedagogiki
obowiązku, który Ksiądz Bosko wykorzysta przez całe swoje życie. Wystarczy przeczytać trzy biografie chłopców z Valdocco, które napisał. Naoczny świadek potwierdza to: „nie zdawano sobie sprawy, że Ksiądz Bosko był świętym, był tak prosty w robieniu wszystkiego dobrze. Tylko ci, którzy znają wysiłek, który musi być użyty, aby dobrze robić wszystkie małe rzeczy każdego dnia, wiedzą, że to osiągnąć z pełnią naprawdę musimy być świętymi ”.

Wreszcie radość ewangelizacyjna. Jeśli prawdą jest, że ta radość wypływa z serca zakochanego w Bogu, równie prawdą jest, że musi być ona zachowana i rozpowszechniona wśród braci. W ciągu tygodnia „społeczeństwo radości” zgromadziło się w domu jednego z partnerów, aby porozmawiać o religii. Oto kolejny „początek” Oratorium. Radość, o której mówi Ksiądz Bosko, to radość tego, kto wierzy. Z tego powodu ci, którzy się do niego zbliżyli, byli zafascynowani: „Chciałbym - powiedział święty ks.

III. WYBÓR ZAWODOWY: LATO 1835

„Wszystko zaczęło się od snu” czyta wiele biografii Ks. Bosko, a stwierdzenie to można przyjąć pod jednym warunkiem: że Ks. Bosko tylko jako dorosły, a nie wcześniej, rozumiał, że wszystko „zaczęło się od snu”. Co to znaczy? Jedna rzecz: że Ksiądz Bosko wielokrotnie doświadczał niepokoju w swoim życiu, wątpliwości co do wyboru zawodowego. Nie było pewne, czy wstąpić do seminarium, czy zostać zakonnikiem; czy zostać kapłanem diecezjalnym czy kapłanem religijnym; czy być kapłanem w domu czy misjonarzem; czy żyć życiem proboszcza, czy poświęcić się innemu apostolstwu kapłańskiemu. Jednak w 1835 r., W momencie wyboru, decyzja odbywa się poprzez „pedagogiczny” proces, który następnie doradza młodym: refleksja, prośba o radę mądrej osobie, intensywna modlitwa i dlatego uległe słuchanie rad otrzymanych od kapłana-doradcy. Zobaczmy kilka szczegółów.

Wybór zawsze cierpi. Nie ma zbyt wiele do oszukania. Ksiądz Bosko napisał do 19 broni: „Mój sposób życia, pewne przyzwyczajenia mojego serca [pycha] i całkowity brak cnót koniecznych do tego stanu [stan kościelny] sprawiły, że ta dyskusja była wątpliwa i bardzo trudna”. Sen dziewięciu lat, wielokrotnie odnawiany w coraz wyraźniejszy sposób, zapraszał
go do wyboru stanu kościelnego, do którego czuł skłonność. Ale wybór pozostał trudny.

Wybór pochodzi z porównania. Wybór jest konfrontowany: przede wszystkim z duchowym przewodnikiem. Ksiądz Bosko tęskni za nim: „Och, gdybym miał przewodnika, który troszczył się o moje powołanie! Byłoby to dla mnie wielkim skarbem, ale tęskniłem za tym skarbem. Miałem dobrego spowiednika, który myślał o uczynieniu mnie chrześcijaninem, ale powołanie nigdy nie chciało się wtrącać ”.

Wybór jest porównaniem z Bogiem: fundamentalne wybory życia nie są dokonywane przed ludźmi, ale przed Bogiem, Ksiądz Bosko myślał o tym sam, czytał niektóre książki i zdecydował się na franciszkańskie życie kapłańskie. Zbadał zreformowany klasztor: został przyjęty i wszystko było gotowe do wejścia do klasztoru Pokoju w Chieri, kiedy sen o życiu franciszkańskim podważał wybór, który miał zamiar podjąć. Następnie podjął nową próbę zbliżenia się do spowiednika, ale bez rezultatu; dopóki nie zwrócił się do wuja Komola, proboszcza z Cimano, który doradził mu wstąpienie do seminarium. Wybór stanu życia jest bardzo poważny. Świadczy o tym typowy i bardzo silny wyraz Ks. Bosko, często powtarzany także w kolejnych dziesięcioleciach: „Byłem przekonany, że wybór stanu życia zależy od

Wybór jest także porównaniem z innymi. Doświadczenie grupy pomaga. Giovanni miał 25 kolegów z klasy, z których trzech zostało lekarzami, jednym kupcem i dwudziestoma jeden kapłanami. Można się zastanawiać, na ile decyzja Ks. Bosko wpłynęła na jego towarzyszy, biorąc pod uwagę jego niewątpliwy charakter przywódcy; ale możemy również zapytać, jak bardzo wpłynęli na decyzję Ks. Bosko. Bez wypowiedzenia opinii towarzysza Komola, z którym podjął nowennę, ponieważ Pan zainspirował go w wyborze państwa. Niewątpliwie dzieje się tak między Księdzem Bosko i jego przyjaciółmi; oczywiste jest, że wybór jednego jest już „komunikacją”, która pomaga innym w wyborze; ale także nie wybranie jednego jest już wyborem, który zablokuje inne.

Wybór oznacza prawdziwą konwersję. Mistrzowie ducha mówią, że w życiu świętych zazwyczaj spotyka się fakt chia
mato „druga konwersja”. Dają się Panu, być może z hojnością, aż do pewnego sezonu. Potem nagle wzrasta życie duchowe, jakby zaangażowano dodatkowy sprzęt. Ksiądz Bosko miał ten moment w wieku 20 lat, kiedy postanowił ubrać habit kościelny; chodziło o nawrócenie do swego Pana w większej pełni. Pisze on: „Po tym dniu musiałem się o siebie zatroszczyć; ubrałem kościelny zwyczaj, życie utrzymywane do tej pory musiało być radykalnie zreformowane; w poprzednich latach nie byłem złoczyńcą, ale rozpraszanym, chełpliwym, zajęty grami, grami , skoki, zabawki i inne podobne rzeczy, które na chwilę rozjaśniły się, ale które nie zadowalały serca ”.

IV. KONSEKWENCJE WYBORU

Ksiądz Bosko, który był również doskonałym młodzieńcem, surowo ocenia swoje przeszłe życie, więc kiedy zdecyduje się wstąpić do seminarium, wyznacza precyzyjny kierunek swojej woli życia i ogranicza rodzaje doświadczeń młodzieży: „Na przyszłość nigdy więcej nie wezmę udziału w publicznych pokazach na targach [...] Nigdy więcej nie będę grał w bussolotti, magika [...]. Uważam te rzeczy za sprzeczne z grawitacją i duchem kościelnym” , Ksiądz Bosko rzeczywiście przerobi niektóre z tych doświadczeń dla swoich młodych ludzi, ponieważ zrozumie sens i cel ewangelizacji: tylko, że nie będzie już ich czynił dla osobistego gustu. Odwrócenie kierunku naznaczone jest surową obecnością nawrócenia, zerwania z pewnym światem, aby poślubić inną. "

Kierunek jego życia wskazuje również ostrożna czujność na wolność serca: „Ponieważ w przeszłości służyłem światu z profanami, więc na przyszłość postaram się służyć Bogu, dając mi lektury religijnych rzeczy. Będę walczył ze wszystkimi moje siły to wszystko, każda myśl, każdy dyskurs, słowa i czyny sprzeczne z cnotą czystości, przeciwnie, będę praktykował wszystkie te rzeczy, nawet te bardzo małe, i które mogą przyczynić się do zachowania tej cnoty ”.

Wreszcie nawrócenie jest naznaczone wewnętrznym zanurzeniem w klimacie wiary. Ksiądz Bosko, który nieco się rozproszył i zakochał w klasyce i poezji, teraz zamierza zanurzyć się w kulturze duchowej. Jeśli w przeszłości był pożyteczny dla małych i dużych swego kraju i dla swoich kolegów ze świeckimi lekturami, teraz na przyszłość zamierzał służyć Bogu, oddając się lekturom religijnych rzeczy: „Oprócz zwykłych praktyk pobożności nigdy nie pominę codziennie medytujcie i trochę duchowej lektury ”. Po wzbogaceniu tego doświadczenia Ksiądz Bosko planuje wyrażać to każdego dnia na zewnątrz. Oto siódmy i ostatni cel po ubiorze i przed wejściem do seminarium: „Każdego dnia przykład lub korzystna maksyma dla dusz innych.

* * *
Czytanie jako znak wodny tej historii młodości Księdza Bosko - jak opowiadał sam „patrząc wstecz” dziesiątki lat później - zarysy dojrzałego mężczyzny, przyszłego wychowawcy, są już odkryte. W wieku dwudziestu lat Ksiądz Bosko jest już człowiekiem stworzonym. W Nim istnieje ogromna ciągłość między tymi doświadczeniami a tym, co przeżyje później. Nigdy nie pokona swojej młodości, ponieważ jest łaską, jest pełna łask. Ksiądz Bosko uczy nas poważnie traktować młody wiek. Bycie młodym nie jest wypadkiem biologicznym ani chronologicznym; jest w stanie mieć łaskę. Zadaniem wychowawców jest upewnienie się, że młodzi reagują na tę łaskę poprzez słuchanie, zaangażowanie i wierność.

„Wiem, komu ufałem” (2 Tm 1:12)

4. Dekada przygotowań (1835-1844)

Widzieliśmy dzieciństwo, dzieciństwo i młodość Ks. Bosko. Przedstawiliśmy doświadczenia, które przyczyniły się do zaoferowania znaczących wymiarów i elementów tego, co miało być jego przyszłą pedagogiką duchową. W tej samej logice podążamy teraz za Ks. Bosko duchownym w seminarium Chieri i kapłanem w kościelnej szkole z internatem w Turynie (1835-1844). To jest tak samo, a może nawet ważniejsze niż dwa poprzednie. Następnie dodamy kilka duchowych idei zaczerpniętych z listów Ks. Bosko do duchownych salezjańskich i do seminarzystów w ogóle.

W seminarium w Chieri (1835-1841)

I125 Październik Ks. Bosko sprawia, że ​​opatrunek i jego życie zmieniają się radykalnie, antycypując „nawyki” duchownego innego stylu, niosącego odnowioną duchowość kościelną i apostolską. Ksiądz Bosko, wzorowy uczeń w szkołach Chieri, będzie wzorowym seminarzystą w teologii (a potem nienagannym kapłanem w „Convitto” i korzystnym w czasach domu Pinardiego).

To, że seminarium jest bardzo ważnym okresem w jego życiu. Jego osobista duchowość jest rozumiana i profilowana dokładnie w latach formacji kościelnej, oczywiście dojrzałej w następnych latach w kuźni działania i wielości osobistych relacji. Z doświadczenia seminarium Ksiądz Bosko weźmie inspirację i treści, które w znacznym stopniu będą towarzyszyć jego przyszłej akcji edukacyjnej.

Z opatrunkiem narodził się inny „Don Bosco”, bardzo różny od poprzedniego. Pomogła mu także „zapamiętywana” mowa jego matki: „1. Nie jest to nawyk, który szanuje twój stan, ale cnotę. Uważaj, aby go nie zhańbić: raczej zostaw go w spokoju. 2. Zawsze oddanie Madonnie, bądź wszystkim Madonna”.

Wchodząc do seminarium Chieri, zaczął tam swoje życie duchowe, a potem oddał się ciału i duszy, aby przygotować się intelektualnie i duchowo do swojego kapłaństwa. Tutaj jest to wszystko zawarte w życiu seminarium.

Uprzywilejowanym miejscem dla niego są praktyki pobożności: każda poranna msza, medytacja i trzecia część różańca; przy stole, budująca lektura. Spowiedź była obowiązkowa co dwa tygodnie. Jednakże komunia święta mogła być wykonana tylko w niedziele lub w innej szczególnej uroczystości; czasami robiono to przez cały tydzień, ale z jakimś podstępem nie było zabronione przez przełożonych. W ten sposób Ksiądz Bosko może często przyjmować Komunię Świętą, którą nazywa „najskuteczniejszym pokarmem mojego powołania”.

W „Wspomnieniach oratorium” pisał o rozpoczęciu studiów filozoficznych (1836):
„Zacząłem czytać De imitatione Christi, o którym czytam trochę wokół Świętego Sakramentu. Rozważając uważnie wzniosłość myśli i drogę jasne, a jednocześnie uporządkowane i wymowne, z którymi te wielkie prawdy zostały ujawnione, zacząłem mówić do siebie: Autorem tej książki był człowiek uczony, kontynuując innych, a następnie czytając tę ​​złotą operetkę, nie zwlekałem z uświadomić sobie, że tylko jedna jego wersja zawierała tyle doktryn i moralności, ile bym nie znalazł w wielkich tomach starożytnych klasyków ”.

Jak wiadomo, naśladowanie Chrystusa jest zbiorem refleksji i instrukcji o charakterze religijnym, wyrażonych w zdaniach wymieszanych z duchowymi wzniesieniami, aby doprowadzić do doskonałości miłości poprzez oddanie i ascetyczny plan nawrócenia. Podstawową ideą jest naśladowanie Chrystusa, ale imitacja, na której skupia się przede wszystkim przykład Jezusa z Ewangelii. Trzynaście lat później, w 1849 r., Ksiądz Bosko uczyni z niego syntezę w Kluczu do Królestwa, niemal malując własny autoportret:
„Modelem, który każdy chrześcijanin musi skopiować, jest Jezus Chrystus. Nikt nie może się pochwalić przynależnością do KG, jeśli nie pracuje naśladować go. Dlatego w życiu i działaniach chrześcijanina musimy znaleźć życie i działania samego Jezusa. Chrześcijanin musi się modlić , gdy modlił się do GC nad górą z skupieniem, pokorą, zaufaniem, chrześcijanin musi być dostępny, tak jak Jezus Chrystus, dla ubogich, ignorantów, dzieci [...] Chrześcijanin musi poradzić sobie z bliźnim, jak traktował JC ze swoimi zwolennikami: dlatego jego rozrywka musi być podnosząca na duchu, charytatywna, pełna powagi, słodyczy, prostoty, chrześcijanin musi być pokorny, ponieważ był GC [...] Prawdziwy chrześcijanin uważa się za mniejszego z inni i jako sługa wszystkich, chrześcijanin musi być posłuszny, gdy był posłuszny GC [...] Prawdziwy chrześcijanin jest posłuszny swoim rodzicom, swoim panom, swoim przełożonym ... Prawdziwy chrześcijanin w jedzeniu i piciu musi być jak Jezus Chrystus na weselu Kanaanu z Galilei i Betanii [... ] Dobry chrześcijanin musi wtedy być ze swoimi przyjaciółmi, ponieważ był GC ze św. Janem i św. Łazarzem [...] Prawdziwy chrześcijanin musi cierpieć niedostatek i ubóstwo z rezygnacją, jak GC cierpiał ich [...] On wie tolerować sprzeczności i oszczerstwa [...] Prawdziwy chrześcijanin musi być gotowy tolerować bóle ducha [...] Dobry chrześcijanin musi być gotów cierpliwie przyjmować każde prześladowanie, każdą chorobę, a nawet śmierć, tak jak on GC [...] Aby prawdziwy chrześcijanin powiedział wraz z apostołem św. Pawłem: To nie ja żyję, ale żyje we mnie Jezus Chrystus ”.jego rodzice, jego panowie, przełożeni ... Prawdziwy chrześcijanin w jedzeniu i piciu musi być jak GC, na weselu w Kanie Galilejskiej i Betanii [...] Dobry chrześcijanin musi być wtedy ze swoimi przyjaciółmi, ponieważ był GC ze św. Janem i św. Łazarzem [...] Prawdziwy chrześcijanin musi cierpieć niedostatek i ubóstwo z rezygnacją, ponieważ GC cierpiał ich [...] On wie, jak tolerować sprzeczności i oszczerstwa [ ...] Prawdziwy chrześcijanin musi być gotowy tolerować bóle ducha [...] Dobry chrześcijanin musi być gotów cierpliwie przyjmować każde prześladowanie, każdą chorobę, a nawet śmierć, tak jak robił to GC [...] Di aby prawdziwy chrześcijanin powiedział apostołem św. Pawłem: To nie ja żyję, ale żyje we mnie Jezus Chrystus ”.jego rodzice, jego panowie, przełożeni ... Prawdziwy chrześcijanin w jedzeniu i piciu musi być jak GC, na weselu w Kanie Galilejskiej i Betanii [...] Dobry chrześcijanin musi być wtedy ze swoimi przyjaciółmi, ponieważ był GC ze św. Janem i św. Łazarzem [...] Prawdziwy chrześcijanin musi cierpieć niedostatek i ubóstwo z rezygnacją, ponieważ GC cierpiał ich [...] On wie, jak tolerować sprzeczności i oszczerstwa [ ...] Prawdziwy chrześcijanin musi być gotowy tolerować bóle ducha [...] Dobry chrześcijanin musi być gotów cierpliwie przyjmować każde prześladowanie, każdą chorobę, a nawet śmierć, tak jak robił to GC [...] Di aby prawdziwy chrześcijanin powiedział apostołem św. Pawłem: To nie ja żyję, ale żyje we mnie Jezus Chrystus ”.] Prawdziwy chrześcijanin w jedzeniu i piciu musi być jak GC, na weselu w Kanie Galilejskiej i Betanii [...] Dobry chrześcijanin musi wtedy być ze swoimi przyjaciółmi, ponieważ był GC ze św. Janem i Łazarzem [ ...] Prawdziwy chrześcijanin musi cierpieć niedostatek i ubóstwo z rezygnacją, ponieważ GC cierpiał ich [...] On wie, jak tolerować sprzeczności i oszczerstwa [...] Prawdziwy chrześcijanin musi być gotowy tolerować bóle ducha [...] Dobry chrześcijanin musi być gotów cierpliwie przyjmować każde prześladowanie, każdą chorobę, a nawet śmierć, jak to uczynił GC [...] Aby prawdziwy chrześcijanin musiał powiedzieć z apostołem Pawłem: Nie jestem Ja, który żyję, ale to jest Jezus Chrystus, który żyje we mnie ”.] Prawdziwy chrześcijanin w jedzeniu i piciu musi być jak GC, na weselu w Kanie Galilejskiej i Betanii [...] Dobry chrześcijanin musi wtedy być ze swoimi przyjaciółmi, ponieważ był GC ze św. Janem i Łazarzem [ ...] Prawdziwy chrześcijanin musi cierpieć niedostatek i ubóstwo z rezygnacją, ponieważ GC cierpiał ich [...] On wie, jak tolerować sprzeczności i oszczerstwa [...] Prawdziwy chrześcijanin musi być gotowy tolerować bóle ducha [...] Dobry chrześcijanin musi być gotów cierpliwie przyjmować każde prześladowanie, każdą chorobę, a nawet śmierć, jak to uczynił GC [...] Aby prawdziwy chrześcijanin musiał powiedzieć z apostołem Pawłem: Nie jestem Ja, który żyję, ale to jest Jezus Chrystus, który żyje we mnie ”.] Dobry chrześcijanin musi wtedy być ze swoimi przyjaciółmi, ponieważ był GC ze św. Janem i św. Łazarzem [...] Prawdziwy chrześcijanin musi cierpieć niedostatek i ubóstwo z rezygnacją, jak GC cierpiał ich [...] On wie tolerować sprzeczności i oszczerstwa [...] Prawdziwy chrześcijanin musi być gotowy tolerować bóle ducha [...] Dobry chrześcijanin musi być gotów cierpliwie przyjmować każde prześladowanie, każdą chorobę, a nawet śmierć, tak jak on GC [...] Aby prawdziwy chrześcijanin powiedział wraz z apostołem św. Pawłem: To nie ja żyję, ale żyje we mnie Jezus Chrystus ”.] Dobry chrześcijanin musi wtedy być ze swoimi przyjaciółmi, ponieważ był GC ze św. Janem i św. Łazarzem [...] Prawdziwy chrześcijanin musi cierpieć niedostatek i ubóstwo z rezygnacją, jak GC cierpiał ich [...] On wie tolerować sprzeczności i oszczerstwa [...] Prawdziwy chrześcijanin musi być gotowy tolerować bóle ducha [...] Dobry chrześcijanin musi być gotów cierpliwie przyjmować każde prześladowanie, każdą chorobę, a nawet śmierć, tak jak on GC [...] Aby prawdziwy chrześcijanin powiedział wraz z apostołem św. Pawłem: To nie ja żyję, ale żyje we mnie Jezus Chrystus ”.] Prawdziwy chrześcijanin musi być gotów tolerować bóle ducha [...] Dobry chrześcijanin musi być gotów cierpliwie przyjmować każde prześladowanie, każdą chorobę, a nawet śmierć, tak jak robił to GC [...]. prawdziwy chrześcijanin musi powiedzieć wraz z apostołem św. Pawłem: To nie ja żyję, ale żyje we mnie Jezus Chrystus ”.] Prawdziwy chrześcijanin musi być gotów tolerować bóle ducha [...] Dobry chrześcijanin musi być gotów cierpliwie przyjmować każde prześladowanie, każdą chorobę, a nawet śmierć, tak jak robił to GC [...]. prawdziwy chrześcijanin musi powiedzieć wraz z apostołem św. Pawłem: To nie ja żyję, ale żyje we mnie Jezus Chrystus ”.

Don Bosco non si pone il problema della possibilità di cesura o di contrasto fra il Gesù della storia ed il Cristo della fede. Semplicemente invita il cristiano ad "imitare" l'unico "modello" conosciuto di Gesù, quello evangelico, assumendo, come suo discepolo, una condotta impregnata del suo Spirito e sorretta dalle sue grandi intenzioni di Salvatore.

Giovanni Bosco intratteneva buoni rapporti coi Superiori, che gli usavano molta bontà, anche se tante volte avrebbe voluto parlare, chiedere loro consiglio o scioglimento dei dubbi e non poteva. Il futuro memorialista non potrà fare a meno di sottolineare la distanza che c'era tra superiori e chierici. Positivamente rimane impressionato da don Borel, di cui ammira l'aria ilare, le parole scherzose, ma sempre condite di pensieri morali, l'ottima preparazione e ringraziamento alla messa, il contegno e fervore nel celebrarla, e poi la popolarità, la vivacità, la chiarezza ed il fuoco di carità delle sue parole. Un'immagine esatta di quello che vorrà essere lui stesso.

Jako swoich towarzyszy wybrał duchownych z cnotą lustrzaną, zauważając również, że „niewielu młodych ludzi, niezależnie od ich powołania, idzie do seminarium bez ducha lub woli dobrego seminarzysty”. Uważał je za niebezpieczne. Jednak wesoły, towarzyski, dobry dla wszystkich, oferował wszystkim swoje skromne usługi: szycie butów, przyklejanie guzików ... żeby wszyscy go chcieli. I po raz kolejny utrzymał głęboką i duchową przyjaźń z Comollo. O nim, chociaż ma zastrzeżenia do pewnych form pokuty, mimo to podziela przekonania dotyczące obowiązków dobrego seminarzysty i duchowych obowiązków przyszłego kapłana: będą oni częścią „duchowej pedagogiki”, której będzie w przyszłości orędownikiem.

Wakacje mogą być niebezpieczne dla duchownego. Tutaj Ks. Bosko czyta, pisze, studiuje, pracuje na polach, wykonuje zwykły czas, uczy katechizmu dzieciom i dorosłym. „Zacząłem też wygłaszać kazania i przemówienia za zgodą i wsparciem mojego proboszcza. Nie wiem, jaki był rezultat. Ze wszystkich stron był oklaskiwany, aż byłem rozczarowany ... Miłosierny Bóg zorganizował mi tę lekcję ”.

Studiował poważnie, dzień i noc. Ksiądz Bosko nie żartował; naprawdę nie marnowało czasu: dziesiątki tomów były czytane, przede wszystkim z historii Kościoła i świętych. Poszedł do szkoły, ale pogłębił się sam. Dla moralności studiował probabilistyczność; w eklezjologii tezy przeciw nieomylności; w praktyce duszpasterskiej rygoryzm i prawo moderować idee lokalne i jurysdykcyjne. Uprawiał świecką kulturę: znał klasykę łacińską i włoską, ale docenił także piękno pisarzy kościelnych. W zeszłym roku poprosił o zwolnienie z czwartej zgody na egzaminy: rzucił się martwy, aby uczyć się w święta i awansował. Ostateczny wyrok: „gorliwy i udany duchowny”.

Wiele innych rzeczy możemy przeczytać w jego „Wspomnieniach” oraz w
„Wspomnieniach biograficznych” o Giovanni Bosco, kleryku w Chieri. Jesteśmy prawie pewni, że trudno mu tam żyć, biorąc pod uwagę jego ekstrawertyczny temperament, jego pragnienia, które z pewnością kontrastowały z rodzajem regulacji, studiów, monotonnego życia w toku, systemu bardziej „represyjnego” niż „zapobiegawczego”. Z tego powodu zaskakujące jest to, że wychodząc z seminarium wyraża się ono w kategoriach bólu dla oddzielenia od tego miejsca. Seminarium obejmowało jednak dwa główne nabytki: edukację naukową i ducha kościelnego.

W kościelnej szkole z internatem w Turynie (1841-1844)

W Convitto „nauczył się być kapłanem”, napisał Ks. Bosko. Przede wszystkim istnieje moralna teologiczna koncepcja „łagodności” (św. Alfonsa), która stała między ścisłym Giansenisno a pewną powszechną rozluźnioną reakcją. Moralność pozostała jednak oparta raczej na prawie niż na sumieniu, dla którego konflikt między prawem a wolnością był łatwy. Wśród nauk teologicznych preferował historię świętą i historię kościelną, przepraszającą i budującą, historię, która interpretowała wydarzenia ludzkie w kluczu teologicznym, opatrznościowym, hagiograficznym i moralistycznym.

W szkole z internatem postać i nauczanie Ks. Cafasso wzmocniły elementy właściwe dla jego duchowości: nadzieja chrześcijańska, poczucie obowiązku jako spójnego stylu życia religijnego, znaczenie praktyki sakramentalnej w działalności duszpasterskiej, wierność Kościołowi i Papież, orientacja duszpasterska na rzecz opuszczonej młodzieży, myśl Novissimi, ćwiczenie Dobrej Śmierci.

Podczas tych studiów Ksiądz Bosko ćwiczył następnie „medytacje” i „instrukcje” do ćwiczeń duchowych i misji ludowych. Jego styl jest płaski i skromny, bardzo prosty w strukturach językowych, bez fantazji twórczej; elementarny tak długo, jak chcesz, w treściach teologicznych i duchowych, ale bardzo praktyczny w osiąganiu celów.

Podobnie jak jego inni „studenccy” towarzysze, jest on także, pod przewodnictwem Ksona Cafasso, doświadczeniami duszpasterskimi w mieście. Katecheza dotyka zarówno więźniów (w tym pomoc religijną, aż do więzienia z celi śmierci wysłanej na Valdocco), jak i imigrantów do
Kościoła św. Franciszka z Asyżu. Od pierwszego dojrzewa idea, że ​​lepiej jest „zapobiegać” niż „stłumić”, od drugiego zaczyna pracę: „To społeczeństwo było początkowo prostym katechizmem”.

Nowatorski kapłan z precyzyjnym programem

In occasione degli esercizi spirituali, in preparazione all'ordinazione sacerdotale di sabato 5 giugno 1841, don Bosco prende determinati propositi, forse gli stessi suggeriti dai predicatori a tutti gli esercitandi. Don Bosco li ha però trascritti nelle sue ultime Memorie-Testamento spirituale (degli anni ottanta); essi dunque sono stati presenti al suo spirito nel corso della sua vita, fino al termine. Li precede quella che egli considera la sintesi conclusiva degli esercizi stessi: "Il prete non va solo al cielo, non va solo all'inferno. Se fa bene andrà al cielo con le anime da lui salvate col suo buon esempio; se fa male, se dà scandalo andrà alla perdizione colle anime dannate pel suo scandalo". Ma ecco i propositi:
"1° Non fare mai passeggiate se non per gravi necessità: visite a malati etc. 2° Occupare rigorosamente bene il tempo.

3° Patire, fare, umiliarsi in tutto e sempre, quando trattasi di salvare anime. 4° La carità e la dolcezza di S. Francesco di Sales mi guidino in ogni cosa. 5° Mi mostrerò sempre contento del cibo che mi sarà apprestato, purché non sia cosa nociva alla sanità.

6° Berrò vino adacquato e soltanto come rimedio: vale a dire solamente quando e quanto sarà richiesto dalla sanità.

7° Il lavoro è un'arma potente contro ai nemici dell'anima, perciò non darò al corpo più di cinque ore di sonno ogni notte. Lungo il giorno, specialmente dopo pranzo, non prenderò alcun riposo. Farò qualche eccezione in casi di malattia.

8° Ogni giorno darò qualche tempo alla meditazione, alla lettura spirituale. Nel corso della giornata farò breve visita o almeno una preghiera al SS.mo Sacramento. Farò almeno un quarto d'ora di preparazione, ed altro quarto d'ora di ringraziamento alla S. Messa.

9° Non farò mai conversazioni con donne fuori del caso di ascoltarle in confessione o di qualche altra necessità spirituale".

Sono testi che andrebbe bene confrontare con i "Ricordi confidenziali ai Direttori" e i ricordi ai missionari (di cui diremo).

Kierownik duchowny duchownych Ks. Bosko
W tym miejscu może być interesujące poświęcenie naszej uwagi także sposobowi, w jaki Ks. Bosko, gdy został kapłanem-wychowawcą-formatorem, zajmował się młodymi aspirantami do kapłaństwa z seminarzystami; Używam listów, które do nich napisał.

Jak Ksiądz Bosko pojawia się w tych listach

Przede wszystkim ukazuje się jako przyjaciel i ojciec, a zatem chętny do uczynienia wszystkiego, co w jego mocy, aby pomóc wszystkim uświadomić sobie powołanie, do którego został powołany. Jego zaangażowanie jest maksymalne, aby mogli wytrwać w swoim powołaniu, a tym samym, dzięki mentalności Ks. Bosko, osiągnąć wieczne zbawienie. Ojcostwo Ks. Bosko jest całkowicie duchowe, składa się z nieograniczonego zaufania, miłości i wzajemnej modlitwy. Wyraźnie widać to już z formy, z jaką rozpoczyna swoje listy: „Najdroższy synu, mój umiłowany synu, zawsze drogi w Panu”. Wszystko to sublimuje prawdziwie duchowy wymiar relacji Ks. Bosko, którego znajomość i przyjaźń nie rodzą się tylko z ludzkiej sympatii, ale mają korzenie w Chrystusie. Podobnie można powiedzieć w konkluzji: „Kochajmy się wzajemnie w Panu
z pomocą Boga chcę zabezpieczyć drogę do nieba ”.

Ale także zbawienie dusz innych Ks. Bosko dzieli się z duchownymi: „Wy, drodzy Wróble, zawsze radowaliście moje serce, a teraz kocham was jeszcze bardziej, ponieważ całkowicie poświęciliście się Misji, co jest tym powiedz: porzuciłeś wszystko, aby poświęcić się dla zdobycia dusz [...] Odwaga, wtedy, albo moi drodzy Wróble, przygotuj się na dobrego kapłana, świętego salezjańskiego, będę się dużo modlił za ciebie, ale nie zapominaj o tym przyjacielu dusza ".

Innemu duchownemu pisze: „Nie wątpię, że zawsze będziesz Ch. Peretto, przyjacielem Księdza Bosko, który chciał mi pomóc zdobyć wiele dusz Panu. Teraz rzuciłeś się w przedsięwzięcie. Dlatego
błogosławię Pana, który trzyma cię dobra wola, aby być dobrym, cnotliwym i zbawić duszę twoją, nie przestanę cię kochać i modlić się za ciebie, cieszę się z twojego postępowania, pisz często do mnie, ale wierzysz, że pracujemy dla Nieba na ziemi ”.

Istnieje zatem głęboka więź duchowego ojcostwa między Księdzem Bosko a duchownymi, która, jako podstawowy cel, dąży do ich całkowitego i duchowego szczęścia, to znaczy do zbawienia duszy. Dotyczy to również młodych ludzi, którzy nie wiedzą o Bosko: „Nie znamy się w obliczu ludzi, ale rozumiemy się w służbie dla Pana. Ten Pan, który powołał cię do salezjanina, ale gorliwy i wzorowy salezjanin, pomaga ci zdobyć wiele dusz dla Nieba ”.

Jednak głęboko duchowe wartości przechodzą przez ludzką mediację poprzez szczerą, intymną relację, złożoną z danej ufności i otrzymanej. Ksiądz Bosko zdecydowanie nalega na szczerość i otwartość serca jako niezbędne warunki nie tylko dla przyjaźni, ale przede wszystkim dla głębokiego dialogu duchowego. Dla duchownego, który wyraził wątpliwości powołania, odpowiedział: „Będziemy rozmawiać ze sobą tak szybko, jak to możliwe. W Lanzo będziemy mogli szczerze otworzyć nasze serca”. A drugiemu pisze: „Jeśli powiesz słowami, co masz w sercu, będziesz miał we mnie przyjaciela, który zrobi wszystko, co może”. Duchowny Giovanni Cimano prosi o całkowitą otwartość serca: „Zawsze zmierzaj do tego, abyś był z przyjacielem, który nie chce niczego innego poza twoim duchowym i doczesnym dobrem. Osiągniemy to przez

Bycie przyjacielem Księdza Bosko jest synonimem pewności siebie, wyrażania uczuć, zamiarów i projektów jako punktu wyjścia dla duchowej orientacji, która prowadzi do ziemskiego i duchowego szczęścia, jak czytamy w liście do Giovanniego Garino: „Jak już powiedziałem ci już inny Potrzebuję nieograniczonego zaufania od ciebie, co z pewnością mi udzielisz, jeśli pomyślisz o trosce, jakiej użyłeś i której będę coraz więcej używał w przyszłości we wszystkim, co może przyczynić się do dobra twojej duszy, a także do twojego doczesnego dobrobytu ”.

Wytrwałość w powołaniu

Jednym z aspektów, na który Ksiądz Bosko nalega, pisząc do duchownych, jest wytrwałość w powołaniu. Odpowiada na nie wiele jego listów
jest to właśnie problemy, wątpliwości, sytuacje, które duchowni podnoszą w związku z ich powołaniem. Sam Ksiądz Bosko często podejmuje inicjatywę pisania, aby zachęcać i stymulować, zwłaszcza w trudnych czasach. Ksiądz Bosko, zapraszając go do spokoju, wyjaśnia powody tych wewnętrznych zmagań duchownemu Sonettiemu, który ma wewnętrzne problemy i gwarantuje mu wsparcie połączone z modlitwą: „Nie troszcz się o to, co piszesz. Diabeł widzi, że chcesz mu uciec zdecydowanie z rąk, więc próbuje cię oszukać. Podążaj za moją radą i idź naprzód ze spokojem. Tymczasem możesz pozwolić melancholii przejść śpiewając tę ​​pieśń św. Pawła [...] ”.

Ad un altro chierico che già si era consigliato personalmente con lui e che non era soddisfatto, per cui andava in cerca di altri consiglieri, scrive: "Rinnovo quanto già vi dissi di presenza. Andate avanti nello stato ecclesiastico, cui Dio vi chiama. Ma ricordate che moltiplicando i consiglieri, moltiplicate i vostri fastidi".

Don Bosco si impegna a rimuovere e semplificare i piccoli o grandi problemi che possono bloccare il dono totale della vita per la salvezza delle anime. La sua parola è sempre di incoraggiamento e di stimolo: "Avanti, non temere niente". Prospetta poi l'obiettivo: "Sei sempre buono, o mio Calcagno? Io spero di sì. Ma non volgere indietro lo sguardo. Miriamo il Cielo che ci attende. Là abbiamo un grande premio preparato. Lavora, guadagna anime e salvati la tua". Interviene nel momento opportuno, sempre con delicatezza, ma anche con fermezza, rispettando il ritmo di maturazione di ciascuno e la sua libertà, senza sostituirsi nella decisione personale. Quando poi uno si decide, don Bosco è contento. "La tua lettera mi toglie una spina dal cuore, che mi impedì di farti quel bene che finora non ti ho potuto fare. Va bene. Tu sei nelle braccia di don Bosco, ed esso saprà come servirsi di te per la maggior gloria di Dio ed a bene dell'anima tua".

Mezzi per conservare la vocazione

La sollecitudine ed azione di don Bosco per la perseveranza nella vocazione dei chierici non si limita a semplici risposte a problemi, a illuminare dubbi o incoraggiare entusiasmi, ma comporta anche
un orientamento e una formazione dottrinale, in cui, in modo diretto e preciso, pone l'accento sul punto debole, suggerisce il rimedio adeguato e spinge ad acquistar certe virtù secondo gli individui ed i casi. Soprattutto insiste sulla castità, obbedienza, umiltà, lavoro, testimonianza di vita, timor di Dio e sanità. Si direbbero aspetti non solo adeguati per la perseveranza nella vocazione, ma elementi essenziali della vita religiosa salesiana e sacerdotale. Soffermiamoci un momento solo su alcune, castità ed obbedienza in particolare.

L'umiltà, la carità e la castità sono le tre pietre preziose con cui l'aspirante al sacerdozio deve adornare la sua anima. Scrivendo al chierico Parigi gli propone la pratica delle suddette tre virtù come condizione del progresso spirituale per la crescita nel cammino della santità: "si vis progredì in viam mandatorum Dei, perge quemadmodum aliquo abhinc tempore coepisti. Quomodo si volueris animam tuam pretiosis margaritis exornare, amicitiam constitue cum humilitate, caritate, et castitate. Eo sanctior eris, quo strictior erit haec amicitia".

Quali i mezzi per coltivare la virtù della castità? Don Bosco presenta la sobrietà nel cibo, l'osservanza del digiuno prescritto, riposo e levata mattutina prontamente, impegno nello studio, fuga dall'ozio, segno della croce, giaculatorie, orazione, vigilanza, fuga delle occasioni. Mezzi semplici e pratici, ma che don Bosco considera validi se fatti bene con perseveranza: "Questi disturbi diabolici saranno fugati col segno della S. Croce, col Gesù Maria Misericordia, col Viva Gesù e soprattutto col disprezzarli e col vigilate et orate e colla fuga dell'ozio e di ogni occasione prossima".

Don Bosco considera la castità come una virtù, uno stato abituale, assolutamente necessario per accedere al sacerdozio, una condizione sopra la quale non transige. Ad un chierico che vicino all'ordinazione gli espone le sue difficoltà in questa virtù risponde: "Ho ricevuto la tua lettera. Lodo la schiettezza e ringrazio il Signore della buona volontà che le ispira. Secondi pure gli avvisi del confessore; quis vos audit, me audit, dice G.C. nel vangelo. Si adoperi per corrispondere agli impulsi della divina grazia che le batte al cuore. Chi sa che il Signore non la chiami a sublime grado di virtù. Ma non illudiamoci: se non riporta compiuta vittoria di quell'inconveniente, non vada avanti né cerchi mai di inoltrarsi negli ordini sacri se
non almeno dopo un anno in cui non ci siano state ricadute". Seguono poi i soliti mezzi: preghiera, fuga dell'ozio e delle occasioni, frequenza dei sacramenti, devozione a Maria SS e S. Luigi, lettura di libri buoni. Qualche tempo dopo, un chierico ha gli stessi problemi. Forse don Bosco lo conosce meglio o forse poco, sta di fatto che riduce il tempo di prova ed il tono è diverso: "Per rispondere direttamente alla pregiatissima sua lettera avrei bisogno di sapere il tempo da cui non ci furono più ricadute. Mio sentimento «coram Domino» sarebbe che non si assumessero ordini finché non siano trascorsi almeno sei mesi di prova. Non intendo però di proibirlo di seguire il parere di persone che l'hanno incoraggiato di andare avanti".

In questo secondo caso il tono è vago e meno cordiale, senza cessare di essere delicato e più riservato e laconico. Si limita ad esprimere la sola sua opinione con molta umiltà, senza prendere posizione e lasciando spazio alla libertà di coscienza dell'individuo.

Posłuszeństwo jest jedną z cnót, na które Ks. Bosko nalega najbardziej. Przedstawia ją jako podstawę i wsparcie dla każdej cnoty, sposobu na uzyskanie spokoju serca, przezwyciężenie skrupułów i niezbędny warunek przyjęcia do Zakonu. Nie mówi o posłuszeństwie w sposób ogólny i abstrakcyjny, ale w odniesieniu do jednostek. Napisał więc do Luigi Calcagno: „Pracuj, zdobywaj dusze i ratuj swoje. Trzeźwość i posłuszeństwo są dla ciebie wszystkim”. Po drugie, zalecając, aby był wzorowym salezjaninem, przedstawia mu posłuszeństwo jako pierwszą cnotę: „Zapewniasz jedynie bycie wzorowym salezjaninem. Posłuszeństwo jest podstawą i wsparciem każdej cnoty”. Ksiądz Bosko żąda od duchownych pokornego, szybkiego i nieograniczonego posłuszeństwa, bez krytyki i szemrania. Duchowny Guidazio dodaje także własne doświadczenie:
„Zawsze będziesz niespokojny, a ja powiem tak nieszczęśliwy, że nie wprowadzisz w życie obiecanego posłuszeństwa i całkowicie porzucisz kierownictwo swoich przełożonych. Do tej pory diabeł okrutnie cię dręczył, popychając cię do odwrotu. „Nie ma powodu, abyśmy rezygnowali ze ślubów. Jeśli te istnieją, powinienem napisać do Stolicy Apostolskiej, do której są zarezerwowani. Ale coram Domino, radziłbym wam rozważyć abneget semetipsum i pamiętać, że vir obediens loquetur victoriam”.
doświadczenie. Diabeł chciałby oszukać ciebie i mnie; częściowo odniósł sukces przeciwko tobie; przeciwko mnie w twoim względzie całkowicie się nie powiodło. Miejcie pełne zaufanie do Mnie, jak Ja to miałem w was; nie słów, ale faktów, skutecznej woli, pokornego, szybkiego i nieograniczonego posłuszeństwa. To są rzeczy, które uczynią twoje duchowe i doczesne szczęście i przyniosą mi prawdziwe pociechy ”.

* * *
Zatrzymajmy się tutaj. Oto, co Ksiądz Bosko zasugerował swoim młodym duchownym. Dzisiaj mamy nowe kryteria przyjęcia do ślubów, które uwzględniają postęp nauk humanistycznych, refleksję teologiczną, warunki życia kapłana w dzisiejszym społeczeństwie, doświadczenia wielu innych zborów. Ale wierzę, że nie różnią się one istotnie od myśli Ks. Bosko. Wystarczy przeczytać artykuły o ślubie posłuszeństwa i czystości w naszych odnowionych Konstytucjach, o zaufaniu z kierownikiem duchowym, ze spowiednikiem. Porozmawiamy o tym.

„Powinniśmy mówić niewiele o Księdzu Bosko i podobnie jak o Księdzu Bosko” (Don Giuseppe Quadrio, SDB, sługa Boży)

5. Podstawowy wybór: młodzi (1844-1846)

Po ukończeniu studiów Ksiądz Bosko natychmiast zaczął działać. W krótkim czasie dwóch lat dokonał już decydującego wyboru, który będzie mu towarzyszył przez całe życie: poświęcić ciało i duszę edukacji młodych ludzi.

Jesienią 1844 r. - po opuszczeniu szkoły z internatem w kościele - został zatrudniony jako kapelan w Ospedaletto S. Filomena, aby Marchesa Barolo otworzyło się dopiero następnego lata dla chorych dziewcząt i chłopców. W międzyczasie kontynuuje pracę z młodymi ludźmi - którzy już zaczęli w szkole z internatem - w „Rifugio” w Barolo, gdzie współpracuje z innymi kapelanami, którzy pracują dla zagrożonych dziewcząt lub już są ofiarami przemocy.

W „Schronieniu” narodziło się Oratorium św. Franciszka Salezego - przez świętego, któremu poświęcono salę poświęconą kaplicy przyszłego Ospedaletto - która po 15 latach nadałaby nazwę społeczeństwu salezjańskiemu. Pokrewieństwo ze świętym w Genewie, znanym w seminarium w Chieri, jest tutaj utrwalone i przyczyni się do nakreślenia przyszłej duchowości salezjańskiej, złożonej z miłości apostolskiej jako celu, łagodności jako metody i gorliwej gorliwości jako duszy wszystkiego.

Jeszcze przed listopadem 1846 r. - kiedy Ks. Bosko ostatecznie przeszedł na Valdocco ze swoją matką, po pokonaniu choroby, która doprowadziła go na skraj grobu - znajdujemy się przed kapłanem diecezji turyńskiej, który w jakiś sposób dokonał wyboru życia konsekrowanego: akceptuje radykalne ubóstwo
, odrzucając różne oferty pracy duszpasterskiej, słusznie wypłacane, w strukturach kościelnych, tylko na cele charytatywne; pielęgnuje czystość ponad wszelką podejrzliwość, biorąc pod uwagę, że pracuje z trudnymi młodymi ludźmi, czasami ofiarami niejednoznacznych lub negatywnych doświadczeń między towarzyszami i dorosłymi; wyznaje posłuszeństwo swojemu biskupowi, od którego zależy pod każdym względem iw końcu żyje żarliwą miłością do młodzieży, dla której czuje się powołany, by oddać swoje życie.

W tym listopadzie 1846 r. Wraz ze swoją matką Margheritą rozpoczął przygodę, która zakończyła się o świcie 31 stycznia 1888 r. Wkrótce zostanie zbudowane oratorium z modlitwy i zabawy, a następnie stopniowo emeryt, hospicjum, złożona praca różnych szkół humanistycznych i różnych laboratoriów, z największą koncentracją młodych ludzi we Włoszech (około 800 nieletnich), ograniczona ubóstwem środków i niedostatkiem ludzi, ale nieograniczona w marzeniach i projektach założyciela.

W swoim fragmencie swojej „historii duszy” Ksiądz Bosko wyznał (1854 r.) Tajny cel swojej pracy: „Kiedy oddałem się tej części świętej posługi, zamierzałem poświęcić każdy mój wysiłek większej chwale Boga i na korzyść dusze, pragnące pracować nad dobrymi obywatelami na tej ziemi, aby pewnego dnia byli godnymi mieszkańcami nieba. Bóg pomoże mi, abym mógł trwać aż do ostatniego tchnienia mojego życia.

Podstawowy dokument

Bardzo prosty i niezbędny tekst z początku lat 50. - Plan regulacji męskiego oratorium św. Franciszka Salezego w Turynie w regionie Valdocco (którego Ks. Bosko nigdy nie opublikował) - przenosi nas z powrotem do prawdziwego pochodzenia pierwszego oratorium to znaczy pozbawione tych nadbudówek, interpretacji i komentarzy, do których ładowane są kolejne teksty, przygotowane przez niego samego do nagłośnienia, ad intra i ad extra ze strony salezjańskiego społeczeństwa. Właśnie w zakresie, w jakim wyraża swoje zamiary i inicjatywę, którą zamierza promować, na podstawowym, pierwotnym etapie, bez wszystkich kolejnych konkretyzacji, lepiej nadaje się do wskazania bogactwa wirtualności i skłonności pedagogicznej.

„Dla dzieci, które były napędzane razem w jedno. Joan. Ch. 11 v. 52.

Słowa świętej Ewangelii, które sprawiają, że jesteśmy znani jako Boski Zbawiciel, który przyszedł z nieba na ziemię, aby zebrać wszystkie dzieci Boże, rozproszone w różnych częściach ziemi, wydają się być dosłownie stosowane w młodości naszych czasów. Ta część, najbardziej rozcieńczona i najcenniejsza z ludzkiego społeczeństwa, na której opierają się nadzieje na szczęśliwą przyszłość, sama w sobie nie jest perwersyjna. Bez zaniedbania rodziców, lenistwa, starcia smutnych towarzyszy, którym są szczególnie podporządkowani w świątecznych dniach, bardzo łatwo jest wszczepić w ich czułe serca zasady porządku, moralności, szacunku, religia; ponieważ jeśli zdarza się czasami, że są już złamane w tym wieku, raczej nie są brane pod uwagę, niż z powodu złej woli. Ci młodzi ludzie naprawdę potrzebują dobroczynnej ręki, aby się nimi opiekować, pielęgnować, poprowadzić do cnoty, oddalić od występku. Trudność polega na znalezieniu sposobów, aby je zebrać, móc mówić, moralizować je. Taka była misja syna Bożego; to może tylko uczynić jego świętą religię. Ale ta religia, która jest wieczna i niezmienna sama w sobie, która była i zawsze będzie nauczycielem ludzi w każdym wieku, zawiera prawo tak doskonałe, że wie, jak schylić się do wydarzeń tamtych czasów i dostosować się do innej natury wszystkich ludzi ” , to może tylko uczynić jego świętą religię. Ale ta religia, która jest wieczna i niezmienna sama w sobie, która była i zawsze będzie nauczycielem ludzi w każdym wieku, zawiera prawo tak doskonałe, że wie, jak schylić się do wydarzeń tamtych czasów i dostosować się do innej natury wszystkich ludzi ” , to może tylko uczynić jego świętą religię. Ale ta religia, która jest wieczna i niezmienna sama w sobie, która była i zawsze będzie nauczycielem ludzi w każdym wieku, zawiera prawo tak doskonałe, że wie, jak schylić się do wydarzeń tamtych czasów i dostosować się do innej natury wszystkich ludzi ” ,

Debiut dokumentu i inne centralne kroki natychmiast wskazują, że u podstaw wyboru, aby Oratorium było przede wszystkim, znajduje się zbawcza wola Boga, wyrażona we wcieleniu Syna, posłana właśnie po to, by zgromadzić ludzi wokół siebie, w jedności, „dzieci Boże” rozproszone w meandrach błędu i fałszywych ścieżkach zbawienia. Kościół jest wezwany, aby z czasem odpowiadać na tę boską misję zbawienia, co jest możliwe dzięki podwójnej serii powodów: natury teologicznej (oferowanej przez solidność i elastyczność religii) i natury pedagogicznej, polegającej na podstawowej zdolności kształcenia temat młodzieżowy. Oratorium jest częścią ekonomii zbawienia, jest ludzką odpowiedzią na boskie powołanie i nie tyle

W ten sposób Ks. Bosko, mając 40 lat, uświadomił sobie już, że Bóg go powołał i wzywa go do tej misji dla młodzieży i, choć stopniowo, jest przekonany, że cel jego życia znajduje się w Oratorium.

Przykładem w tym względzie jest zarys śladów św. Wincentego a Paulo w operetce z pierwszych lat jego apostolatu kapłańskiego
(1849), który odnosił się do tego, co powiedzieliśmy o „naśladowaniu Chrystusa”: „Aby uzupełnić jego W jego portrecie wystarczy dodać, że zaproponował Jezusa Chrystusa jako wzór: czerpał całą swoją moralność w ewangelii, całą swoją cywilizację, całą swoją politykę ... powiedział kiedyś: „Nie znajduję tego, co lubię, z wyjątkiem Jezus Chrystus „[...] Przekonany [Vincenzo], że uczeń nie jest doskonały, jeśli nie przypomina swego pana [...], postanowił mieć go stale przed oczami [...] Musimy zdecydować się naśladować GC i iść za nim w cierpieniu, w przeciwnym razie nigdy nie mielibyśmy udziału w jego chwale.On chce, aby cieszyć się z Chrystusem musi cierpieć z Chrystusem ".

Św. Wincenty a Paulo był bez wątpienia postacią o wielkim znaczeniu dla Księdza Bosko: nie tylko na poziomie teoretycznym, ale w codziennej praktyce iw realizacji ideału kapłańskiego: wzór kapłana, niestrudzony w działalności apostolskiej wobec wszystkich różnych formy ubóstwa i porzucenia, „ojciec ubogich dla gotowości, przedłużenia i wytrwałości jego miłości, ale także dla uczuć czułości i pokory, z którymi towarzyszył jej”. Św. Wincenty następnie - komentuje Ks. Bosko - „ożywił się na przykładzie św. Franciszka Salezego, którego niezwykła łagodność uderzyła go przy pierwszym dobrym zatrzymaniu, jakie miał przy sobie, i wreszcie siłą czujności stał się tak słodki i tak uprzejmy, że będzie był w tym gatunku pierwszym człowiekiem swojego wieku,

Ale natychmiast w „planie” Ks. Bosko, obok wymiaru religijnego, widzi inny; społeczny: „insynuacja w ich czułe serca zasad porządku, moralności i szacunku”. Nie bez powodu kilka lat wcześniej, w liście okólnym z 11851 r., Ks. Bosko napisał: „Tak więc, gdy są tacy, którzy szczerze starają się rozpowszechniać światło naukowe, rozwijać sztukę, prosperować przemysł i kształcić zamożnych w kolegia i szkoły średnie, w skromnym Oratorium San Francesco di Sales edukacja religijna i cywilna jest w dużej mierze podzielona na tych, którzy choć byli mniej uprzywilejowani przez fortunę, mają także siłę i pragnienie, aby być przydatni dla siebie, ich rodzinom i krajowi ”.

Te same idee wyrażały się ponadto w czasie „latającego” oratorium (13 marca 1846 r.), Najwyższego autorytetu w Turynie, miejskiego wikariusza Michele Benso di Cavour: „Nauczanie [katechizmu] jest praktycznie zredukowane do to: 1. Miłość w pracy.

Uczestnictwo w Świętych Sakramentach. 3. Szanuj każdą wyższość. 4. Ucieczka od złych towarzyszy. ”Odpowiedź ojca słynnego hrabiego Weavera z włoskiej jedności Camillo Benso mogła być tylko pozytywna:„ Bez dub [b] mogę mieć przewagę Katechizmu [...] i Chętnie przyjmie pana Kapłan Bosco ”.

„Trudność polega na znalezieniu sposobu na ich zebranie, na umiejętność mówienia, na moralizowanie ich”.
Tak pisze ks. Bosko, a wypowiedź jest bardzo zrozumiała. Ale obok tej trudności były inne, takie jak „obiektywny” brak zasobów i środowisk ekonomicznych, ale także „subiektywne”, polegające na opracowaniu regulacji, która zmniejszyłaby „jedność ducha i dyscyplinę”. style edukacyjne. W cytowanym już dokumencie z 1851 r. Czytamy:
i zawsze rezygnowałem z niezliczonych trudności, które musieliście pokonać. Teraz i w celu zachowania jedności ducha i zgodności dyscypliny oraz aby zadowolić kilku autorytatywnych ludzi, którzy doradzają mi w tej sprawie, postanowiłem zrealizować tę pracę, aby odnieść sukces ”.

Nella citazione si coglie immediatamente la "critica" alla situazione cittadina torinese di quegli anni quaranta: il modello parrocchiale ereditato da una cultura di paese, in uso all'epoca, non era più in grado ne' di "radunare" le masse giovanili urbane, residenti per lo più nella periferia cittadina, in stato di abbandono in qualche caso materiale, più spesso morale e religioso.

Dlatego potrzebna była nowa strategia duszpasterska, bezprecedensowa propozycja szkoleniowa w odpowiedzi na radykalną zmianę sytuacji miejskiej w Turynie, która w ciągu dziesięciu lat (18381848) odnotowała wzrost liczby ludności o około 17% (z 117 000 do 136 000) ); a nawet więcej w procentach zarówno domów (2600/3200), jak i rodzin (26 000/33 000); nie wspominając o zestawie pływającej populacji, która grawitowała wokół miasta (wojsko, studenci, pracownicy sezonowi ...). Spośród ogółu nie więcej niż 110% poprawnie mówiło i rozumiało język włoski; Młodzi ludzie w wieku od 10 do 20 lat mieli 20% (22 000), zawsze wzrastali przez lata, przede wszystkim dzięki wykorzystaniu jako taniej siły roboczej w sektorze tekstylnym i budowlanym.

Reakcja społeczności chrześcijańskiego miasta ogólnie była dogmatyczna, kiedy nie było czystym potępieniem samej imigracji postrzeganej jako ucieczka z kraju w poszukiwaniu niebezpiecznych nowości, z wynikającą z tego utratą poprzednich systemów odniesienia, a zatem także praktyką wiary. Zwyciężyło odrzucenie miasta, postrzegane jako miejsce zła, które zniszczyło wartości kultury katolickiej, zapobiegło tym prostym, ale bardzo kultywowanym i użytecznym osobistym relacjom w krajach pochodzenia.

Ksiądz Bosko nie rozbraja, ale reaguje na to „czytanie” sytuacji. Rozwój gospodarczy sam w sobie nie uważa go za naczynie występku, szkoły zatracenia. Edukacja powszechna - z niecierpliwością oczekiwana przez liberałów, ale wzbudzająca obawy środowisk konserwatywnych - nie postrzega jej jako zła, które należy egzorcyzmować, ale jako źródło wartości dla ludzkiej i chrześcijańskiej formacji młodzieży.

Należy jednak podkreślić, że nie tyle początkowe tendencje liberalne, które ożywiają jego apostolską gorliwość i ducha „misyjnego młodzieży bez parafii”, jak motywacje właściwe dla katolickiej tradycji charytatywnej, inspirowane Ewangelią, zabiegają o materialną potrzebę i duchowy ubogich, sierot, opuszczonych. Ksiądz Bosko jest synem swoich czasów i odczuwa tę głęboką ewangeliczną inspirację. Kiedy zostanie uznane, że „zorganizowane” struktury kościelne nie wytrzymują konfrontacji z nierównowagą społeczną i zmianami kulturowymi, próbuje ona nowych dróg, otwiera nowe fronty dla młodych ludzi wyrwanych z ich naturalnego środowiska i, w porozumieniu
z władzami kościelnymi, oczekuje nowych. i odważniejsze horyzonty edukacyjne.

Ewolucja oratorium

Ta ewolucja była zdeterminowana potrzebami sytuacji. Ubóstwo kulturowe młodych ludzi powoduje otwarcie niedzielnej szkoły podstawowej, potem wieczorem, a następnie dnia, zwłaszcza dla tych, którzy nie mogą uczęszczać do szkoły publicznej. Następnie inne szkoły, różne laboratoria i ten krok w kierunku kompleksu „aneksowanego domu” w Oratorium św. Franciszka Salezego. Ma to swoje znaczenie: od zwykłego spotkania dni świątecznych do katechizmu i gier w pierwszych latach czwartej dekady wieku (1841-1846), począwszy od 1847 roku, staje się miejscem globalnej formacji; następnie dla pewnej liczby młodych ludzi bez środków do życia przekształca się w „hospicjum” lub dom, gdzie opracowuje się bardziej kompletny program, składający się z możliwości sakramentów, elementarnego nauczania religii (czytania formacyjne) rozrywki, (narzędzia do gier, sport, wycieczki), zainteresowania (piosenki, muzyka), święta religijne i cywilne, prezenty (niektóre prezenty, kawałek chleba ...). Jednocześnie intensywna działalność w dziedzinie druku religijnego i apologetycznego rozpoczyna się wraz z rozpowszechnieniem publikacji katolickich (1853 r.) O szeroko popularnej naturze. Od 1155 do 1870 roku nastąpił dalszy decydujący przełom w dobrobycie Ks. Bosko i przedsięwzięciach edukacyjnych. Wraz ze stopniową transformacją Oratorium na Valdocco w szkołę z internatem zarówno dla rzemieślników (1852-1862), jak i studentów (1855-1859), ukształtowała się duża część działalności, która przeniesie oryginalne dzieło oratorium na drugie miejsce. zawsze „podstawowy”, ale tylko na idealnym poziomie. Inne konstrukcje zostały dodane do dziedzińca kościoła: sale lekcyjne i laboratoria, aby zaoferować możliwość nauki handlu, unikając częstego odwiedzania niemoralnych i zawsze niebezpiecznych fabryk miejskich dla młodych ludzi obciążonych już trudną przeszłością. A potem stopniowo powstają inne inne domy salezjańskie, inne szkoły z internatem i inne małe seminaria powierzone temu. Społeczeństwo salezjańskie. Są to kolegia Mirabello (1863) i Lanzo (1864), a następnie Ligurii (1870-1871). I zjawisko tzw. „Kolegializacji” (hospicja, szkoły dla studentów, internowane w szkołach) inne małe seminaria powierzone temu rodzajowi. Społeczeństwo salezjańskie. Są to kolegia Mirabello (1863) i Lanzo (1864), a następnie Ligurii (1870-1871). I zjawisko tzw. „Kolegializacji” (hospicja, szkoły dla studentów, internowane w szkołach) inne małe seminaria powierzone temu rodzajowi. Społeczeństwo salezjańskie. Są to kolegia Mirabello (1863) i Lanzo (1864), a następnie Ligurii (1870-1871). I zjawisko tzw. „Kolegializacji” (hospicja, szkoły dla studentów, internowane w szkołach)
dla rzemieślników, późniejszych emerytów, szkół na zewnątrz), którzy przynajmniej przez stulecie przyjmą większą (i lepszą) energię Stowarzyszenia Salezjańskiego i nadadzą „nowe oblicze”, drugą typową wersję swojego „Systemu zapobiegawczego”. Ostatecznie nowym nadzwyczajnym otwarciem, nieprzewidzianym w pierwszych konstytucjach zatwierdzonych przez Stolicę Apostolską w 1874 r., Była inicjatywa misyjna (z 1875 r.), Wprowadzona w Argentynie, z pierwszym zainteresowaniem emigrantów.

Ale już przy pierwszym Oratorium (dom Pinardi) istnieje kilka ważnych spostrzeżeń, które zostaną później nabyte w ich najgłębszej wartości. W rzeczywistości Oratorium tej fazy, nawet jeśli zostało tymczasowo zorganizowane i powierzone pod wieloma względami pewnej pedagogicznej epizodyce, dostrzega jednak już w skrócie elementy germinalne bardziej złożonej syntezy humanistyczno-chrześcijańskiej, którą Ks. Bosko przedstawi później. To znaczy:
• Elastyczna struktura - jak myśli o Oratorium (niekoniecznie parafialnym lub między parafialnym) - która zalicza się do Kościoła, społeczeństwa miejskiego i grup młodzieżowych. Dokładnie „most” pożądany przez papieża Jana Pawła II.

• Szacunek i wzmocnienie popularnego środowiska.

• Religia jako podstawa edukacji zgodnie z nauczaniem pedagogiki katolickiej przekazywanej ze środowiska Convitto.

• Dynamiczne przenikanie się formacji religijnej i rozwoju ludzkiego, między katechizmem a edukacją: a nawet zbieżność między edukacją a edukacją w wierze (integracja wiary z życiem).

• Przekonanie, że edukacja jest niezbędnym narzędziem do oświecenia umysłu.

• Edukacja, a także katecheza, która rozwija się we wszystkich wyrażeniach zgodnych z wąskim czasem i zasobami: umiejętność czytania i pisania przez osoby, które nigdy nie były w stanie cieszyć się jakąkolwiek formą edukacji szkolnej, pośrednictwa pracy, pomocy wzdłuż tydzień, rozwój działalności stowarzyszeniowej i mutualistycznej (firma pomocy wzajemnej, konferencje św. Wincentego).

• Pełne zatrudnienie i promocja czasu wolnego.

• Kochająca życzliwość jako styl edukacyjny i, bardziej ogólnie, jako chrześcijański styl życia.

Biorąc pod uwagę zasadę, że dobrobyt Księdza Bosko i inicjatywy edukacyjne na rzecz młodzieży podążają jeden za drugim na praktycznym poziomie, z pewną „okazjonalnością”, jego „odpowiedzi” na problemy nie są podawane na podstawie ekologicznego i wdrożonego „programu” oparty na wcześniejszym i wszechstronnym spojrzeniu na ramy społeczne i religijne z XIX wieku. Później napotyka szczególne problemy, na które udziela równie natychmiastowych i lokalnych odpowiedzi. Dopiero stopniowo różne warunki młodzieżowe doprowadzą go do zaproponowania „problemu młodzieży”.

Opiekowały się zespołem młodych ludzi

Podobnie jak typologia „dzieł”, które rozwinęły się na Valdocco (i gdzie indziej), zespoły młodych ludzi wykształconych tam (i gdzie indziej) muszą być brane pod uwagę podczas życia Ks. Bosko. W tym względzie musimy jednak polegać na empirycznych indukcjach.

Stworzenie pierwszego świata oratoryjnego - świątecznego oratorium: szkoły katechezy, ogrodu rekreacyjnego - zarówno ex-corrigendi (prawdopodobnie bardzo ograniczona liczba), jak i, w większej liczbie, młodzi imigranci (kulturowo i językowo obcy światu religijnemu w Turynie) wydają się przyczyniać i ogólnie młodzi ludzie bez silnych więzi ze swoimi parafiami. Oratorium powstaje jako centrum czytania i pisania, zwłaszcza dla imigrantów lub w inny sposób porzucone, zwłaszcza w dni wolne od pracy. Z wyjątkiem pierwszej ewentualności, jest to normalna sytuacja wszystkich kolejnych mówców (z załączonymi niedzielnymi i wieczornymi lub nawet dziennymi szkołami, towarzystwami wzajemnej pomocy, społeczeństwami robotniczymi, stowarzyszeniami różnych gatunków).

Najwyraźniej społecznie i kulturowo, ale być może na wyższy stopień, studenci i rzemieślnicy z dala od „ojczyzny” zostali powitani od 1847 r. W oratorium i „zaanektowanym domu”, którzy udają się do miasta, aby uczyć się handlu lub przeprowadzać badania, które umożliwiają im zatrudnienie. Valdocco staje się centrum gromadzenia młodych ludzi do pracy lub chętnych do uczęszczania do szkół miejskich; dodatkowo otwarty na inne możliwości pomocy, szkolenia zawodowego i kulturalnego, edukacji.

A un certo numero di giovani appartenenti a questa categoria o in particolari difficoltà oppure con qualche maggior disponibilità
economica e che lo richiedessero viene anche offerta la possibilità di apprendere il mestiere in laboratori organizzati all'interno dell'ospizio o di compiere gli studi in scuole diventate collegi. Questa popolazione rientra normalmente a norma di regolamento nelle due diverse categorie sociali: la "classe povera" e il "ceto medio".

Esigenze particolari favoriscono pure l'istituzione di scuole (elementari, tecniche, umanistiche, professionali, agricole), esternati, collegi anche per ceti medio-alti dove si tratta di contrastare analoghe iniziative laicali o protestantiche o di assicurare un'educazione integralmente cattolica secondo i canoni fondamentali del sistema preventivo (per esempio, in Italia: Lanzo, Varazze, Alassio, Este; in Uruguay: Villa Colón).

Sama kategoria składa się z tych młodych ludzi wśród „najbiedniejszych i najbardziej niebezpiecznych”, którzy znajdują się w miejscach misji, pozbawieni światła wiary, pogrążeni w ciemności bałwochwalstwa, uważani, według form dziewiętnastowiecznych, za niekwestionowaną domenę diabła. Jest to maksimum ubóstwa, były to także dzieci „wodzów” lub tego samego „szefa wodzów”, co Cefirino Namuncurà. Oczywiście salezjańskie działanie misyjne nie zatrzyma się na młodych ludziach, ale będzie się starało zaangażować cały świat wokół nich, ani nie ograniczy się wyłącznie do działań duszpasterskich, ale zajmie się wszystkimi aspektami ich życia, cywilnego, kulturowego i społecznego. Sam Ksiądz Bosko określa to w swoim liście z 1 listopada 1886 r .: salezjanie zamierzają wprowadzić „religię i cywilizację wśród tych ludów i narodów, które

Wreszcie młodzi ludzie wykazujący skłonność do stanu kościelnego lub religijnego są uprzywilejowani bez rozróżnienia klas. Dla Księdza Bosko są one najcenniejszym darem, który może zostać przekazany Kościołowi i samemu społeczeństwu obywatelskiemu.

Zespoły młodych ludzi spoza działalności Ks. Bosko

Najwyraźniej, nawet jeśli ograniczymy analizę do dziewiętnastowiecznych Włoch, w rzeczywistości i programowo, „uboga i porzucona młodzież”, nawet w szczególnie poważnym i rozległym wymiarze, pozostaje niezwiązana z działaniem Ks. Bosko. Ograniczone dostępne siły, jak również uzasadnione wybory edukacyjne, utrudniały większe i różnorodne zobowiązania.

Wśród sytuacji ludzkich, czasem nawet tragicznych, o których Ks. Bosko nie troszczył się, przynajmniej bezpośrednio, możemy wspomnieć: wyłaniającą się grupę młodych ludzi, coraz bardziej zaangażowanych w rodzący się przemysł, do pomocy, ochrony, szkolenia społecznego i uzwiązkowienia; prawdziwy świat przestępczości nieletnich, który istnieje w Turynie, jak wynika z rekonstrukcji historycznych; prace na rzecz odzyskania nieletnich przestępców lub osób bliskich przestępczości, z których część ponadto rozpoczęła mniej lub bardziej jasne negocjacje; ogromny kontynent ubóstwa i nędzy nie tylko w miastach, ale także, a często nawet na wsi; rozległy archipelag analfabetyzmu; świat bezrobocia i niepełnosprawnych umysłowo i fizycznie.

* * *
Znaczące jest, że proklamowana preferencja dla najbiedniejszych jest uważana za zgodną nie tylko na poziomie praktycznym, ale również na poziomie regulacyjnym, z ogromnym przeznaczeniem szkół i szkół wyższych dla „klasy średniej”. Ksiądz Bosko nie odmawia nikomu, nawet jeśli ma do czynienia z klasą biedną i klasą średnią, jak ci, którzy potrzebują pomocy i pomocy. Jednak „linie proste”, które mają być wypłacane, nie pozwalają na duże otwarcie na prawdziwą biedę lub biednych, z wyjątkiem ograniczonych grup dzieci wspieranych przez publiczną lub prywatną organizację charytatywną.

Ale ostatecznie, w obliczu coraz bardziej zagrażającego i niewykształcającego się społeczeństwa, wydaje się, że Ksiądz Bosko coraz bardziej uważa całą młodzież, sama w sobie delikatną, często „porzuconą” (zaniedbaną, niedocenianą przez rodziców) i „potrzebującą więcej pomocy” niebezpieczeństwo”. Chłopcy jako tacy są uważani za wszystkich „zagrożonych”, bez rozróżnienia klas społecznych, ekonomicznych i kulturowych.

Ten sam dynamizm ewolucyjny oznacza, że ​​konkretna metoda edukacyjna, zaproponowana i przyjęta do edukacji i reedukacji najbardziej zróżnicowanych grup (młodzi oratori, uczniowie szkół publicznych, studenci kolegiów, seminaria, sprostowania, nawet więźniowie), stanie się „systemem” „reklamowane i prezentowane jako uniwersalna metoda edukacji młodzieży. Ale będziemy mogli ponownie się nad tym zastanowić.

„Celem tego Towarzystwa jest duchowe dobro członków poprzez działanie miłosierdzia wobec bliźniego, a zwłaszcza wobec ubogiej młodzieży” (Ks. Bosko)

6. Istotny wybór: osoby konsekrowane i mandaty na misję wspólnotową (1854-1874)

Jeśli są okresy życia Księdza Bosko, są one dobrze znane z jego dzieciństwa, młodości i pierwszych doświadczeń apostolskich, z których wszystkie są często przedstawiane w zabawnej perspektywie: saltimbanco na trawnikach Becchi, niezrównanego sportowca w college'u Chieri, magika przez lata del Convitto, idol młodości pierwszego oratorium. Ale to nie wydaje się być idealnym sposobem na osiągnięcie najlepszej wiedzy o twardości tej długiej i żmudnej podróży, która doprowadziła go do założenia, z wymagającej duchowości, dwóch instytutów religijnych (SDB, CMW), Stowarzyszenia świeckich (Współpracowników ) i jednocześnie kierownik, z zaskakującej działalności, niezliczonych instytucji młodzieżowych.

Wybór młodych ludzi, dokonany przez Ks. Bosko na początku trzydziestego roku życia (1844–1846), aby stać się „misją” salezjanów, wymagał niezbędnego humoru poświęcenia. Tyle że praktycznie niedługo po (1855 r.) Historia jego „Wspomnień oratorium” jest koci i w tym momencie wiele książek, broszur, filmów o Księdzu Bosko często się kończy ... A pozostałe 30 lat? Być może były mniej „intrygujące” niż pierwsze 40, ale z pewnością są niezbędne, aby poznać „całe Ks. Bosko”, a nie tylko „część”, najwyraźniej
bardziej heroiczną. Również dlatego, że bez tego „według Ks. Bosko”, założyciela Ks. Bosko, że tak powiem, nawet pierwszy nie pozostawiłby tak głębokiego śladu w historii.

Ksiądz Bosko nigdy nie napisał traktatu o teologii życia zakonnego: i jak mógł to zrobić bez żadnego doświadczenia i nauki w tym zakresie? Ale pod tym względem nie brakuje jego pism i używamy ich jako podstawy naszej medytacji. Celowo, jak zawsze, trzymamy się samego Księdza Bosko: pozostawiam wam niezbędną aktualizację, której wyraźnie wymagają liczne i bogate dokumenty wydane przez Stolicę Apostolską i zgromadzenie.

Dwuwymiarowy salezjanin: konsekrowany i mandat

W pierwszym artykule swoich Konstytucji dla salezjanów Ks. Bosko podkreśla nierozerwalny splot konsekracji i misji: „Celem tego Towarzystwa jest duchowe dobro członków poprzez prowadzenie miłości do bliźniego, a zwłaszcza do ubogiej młodzieży” ,

Idea salezjanina w tym samym czasie „poświęcona młodym” i „religijnym” - na długo zanim stała się przedmiotem obszernej debaty na Specjalnej Kapitule Generalnej (1971) - została wyraźnie wskazana w Zarysie Historycznym Zgromadzenia Św. Franciszka Salezego, przedstawiony przez Ks. Bosko w marcu 1874 r. Władzom rzymskim zaangażowanym w zatwierdzanie Konstytucji. Zgromadzenie Salezjańskie zamierzało przyjąć, oczywiście, „formować ich religijnie”, osoby o umiarkowanym życiu, które chciały poświęcić się dobru młodzieży, zwłaszcza najbiedniejszym i najbardziej niebezpiecznym dzieciom. W konsekwencji, począwszy od nowicjatu, „klasyczne” praktyki duchowe (modlitwy, medytacje, wykłady ascetyczne i moralne) zostały uzupełnione przez to, co Ksiądz Bosko zdefiniował „

Salezjanie są zatem poświęceni Bogu za młodych; ich życie, dane Bogu, pochodzi z wydawania ich dla innych. Tak jak Ksiądz Bosko, który był kapłanem (Bożym) młodych ludzi, kapłanem dla młodzieży obdarzanej przez Boga, Bogiem, który przyjął oblicze młodych i
zaplanował dzień, zobowiązania, spotkania, godziny odpoczynku, życie, możliwość opuszczenia naszej skóry.

Świąteczny okólnik 1883 stanowi, jeśli ktoś sobie tego życzy, dalsze i wyraźne kompendium doktrynalne na temat życia zakonnego, charakteryzujące się przenikaniem się dwóch „konsekracji”, Boga i młodzieży: „Jesteśmy zakonni, aby nie cieszyć się, ale cierpieć, zdobywajmy zasługi dla innego życia, poświęciliśmy się Bogu, aby nie rozkazywać, ale być posłusznym, nie przywiązywać się do stworzeń, lecz praktykować miłość do bliźniego poruszonego miłością samego Boga ”.

Dwa wymiary zakorzenione w wyborze zawodowym

Wierność podwójnemu wymiarowi istnienia salezjańskiego wywodzi się z pierwotnego „wyboru powołaniowego”. Ksiądz Bosko podkreśla trzy jego zasadnicze cechy: uspokajającą odpowiedź na konkretne wezwanie Boga do „zbawienia”, wolny i szczodry wewnętrzny impuls aktywnej miłości wobec bliźniego, zwłaszcza młodzieży, uzasadnione pragnienie samorealizacji, dla własnego potencjału natury i łaski.

Na stronach wstępu do Konstytucji podkreśla się przede wszystkim pierwszy aspekt, przynosząc niemal moralny obowiązek przyjęcia powołania jako „szczególnej łaski”. „Usuwa z niebezpieczeństw świata”, gdzie „wszystko jest złowione”; oferuje spokój nawigacji „pośród burzliwych targów” życia; jest to „Arka Noego”, która uwalnia od trzech sposobów, w których „wróg rodzaju ludzkiego ćwiczy swoją złośliwość przeciwko ludziom”, to znaczy „pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha życia”. A jeśli przyjąć powołanie, wydaje się, że Ksiądz Bosko pociąga za sobą znaczny stopień zobowiązania, w praktyce iw codziennych wskazaniach ma tendencję do znacznego zmniejszenia: Bóg ”

Ale jest też typowa salezjańska strona wolnego wyboru, sugerowana przez braterską miłość. Niezliczone przemówienia do młodzieży
i salezjanów w formacji, poświęcone tematowi powołania, łączą „zbawienie”, własne i innych. Ksiądz Bosko ostrzega jednak przed wszelkimi naciskami: „Nigdy nie sugerujcie, że„ bądźcie kapłanami, albo nie bądźcie ”, ale konieczne jest„ pouczyć ich ”. Przeciwnie, zaleca: „Zbadajmy zatem tych, którzy mają skłonność do zgromadzenia, ale niech nikt nigdy w to nie wchodzi”. Jednak poszukiwanie szczęśliwego stanu życia, w którym panuje pokój, bezpieczeństwo, kultura, kwalifikacje zawodowe, braterskie współistnienie i radość, nie jest obce.

Dla kandydatów na koadiutorów idzie dalej. Po przedstawieniu im salezjańskiego powołania zakonnego „każdemu, kto chce uratować jego duszę”, dodał: „Zawsze ufając w Boską Opatrzność, współczującą matkę, mogę was zapewnić, że niczego nam nie zabraknie. czas zdrowia ani w czasie choroby, ani w czasie młodości, ani w czasie starości ”. Kontynuował opisywanie szerokich możliwości dobra i prestiżu nabytych przez świeckich salezjanów, którzy udali się do Ameryki, którzy „nie mieli nic szczególnego w Oratorium”.

Aspekt do pogłębienia: Ksiądz Bosko jako „salezjanin”

W Księdzu Bosko praktycznie nie ma żadnych znaczących studiów „konsekrowanych”, ponieważ „wszedł on w religię”, złożył śluby (przed krucyfiksem), żył „jako zakonnik” i jako taki ustanowił wspólne życie z salezjanami, podzielił się z nimi doświadczeniem życia pobożnego i miłosiernego, umieścił siebie jako „konsekrowanego” w tkance społecznej i kościelnej. A jednak, przedstawiając życie zakonne swoim „dzieciom”, Ksiądz Bosko pozwala nam dostrzec, pośrednio i wyraźnie, silne przekonania o jego duchu, czyli większej chwale Bożej i, aby ją promować, zbawieniu dusz, lub, mówiąc to w innych słowa, naśladujące, odtwarzające Jezusa Chrystusa Zbawiciela w jego zgromadzeniu twarzą w twarz i docere, a następnie podążające za nim w jego „tajemnicach” aż do śmierci.

Porozmawiamy o tym od razu. Wystarczy przypomnieć, że głównym celem salezjańskiej konsekracji zakonnej są dusze, które mają zostać pokonane przez Chrystusa poprzez jego własne działanie, i że ta „misja” nie może być w pełni zrealizowana przez salezjanina, który nie czuje doskonałości, osobistej świętości jako najwyższego współudziału własnego życie.

Należy dodać, że Ojciec Niebieski, Chrystus Mistrz, Dziewica Maryja, „matka i wsparcie naszego Zgromadzenia”, zostali wysłuchani i wskazani przez Księdza Bosko jako bohaterów jego historii i zgromadzenia, które założył: „Bóg współczujący i jego Matka przychodziła nam z pomocą w naszych potrzebach, zwłaszcza gdy musieliśmy troszczyć się o naszych ubogich i porzuconych młodych ludzi, a tym bardziej, gdy groziła im dusza ”.

Ale już na zakończenie okólnika dla wspólnoty salezjańskiej z 15 sierpnia 1869 r. - tak szybko, jak Zgromadzenie zostało zatwierdzone przez Stolicę Apostolską - napisał: „Moje drogie dzieci, mamy wielkie przedsięwzięcie, wiele dusz oczekuje od nas zbawienia; dusze pierwsze muszą być nasze, a następnie nasze członków i wiernych chrześcijan, którzy przydarza się nam, aby przynieść jakąś korzyść Bóg jest z nami Łaska NSGC jest zawsze z nami i daje nam ducha żarliwości i cenny dar wytrwałości w społeczeństwie. Amen ”.

Po śmierci Ks. Bosko przekazał swemu samemu, jako testament, właśnie pewność niezawodnej „obecności” Jezusa w zborze: „Twój pierwszy Rektor nie żyje. Ale twój prawdziwy przełożony, Chrystus Jezus, nie umrze. On zawsze będzie naszym nauczycielem , nasz przewodnik, nasz model, ale wierzysz, że w swoim czasie będzie naszym sędzią i nagradzaczem naszej lojalności w jego służbie ”.

Jak widać, Ksiądz Bosko nie oddala się zbyt daleko od programu duszpasterskiego mającego na celu osobiste uświęcenie, zaproponowanego przez Papieża Jana Pawła II w jego Instrukcji „Rozpoczęcie na nowo od Chrystusa” w 2002 roku.

Warunki: głosy

Już u początków wyboru „religijnego” Ksiądz Bosko przywiązywał wielką wagę do swojego „funkcjonalnego” aspektu, podkreślanego przez niego także przez Piusa IX: bez głosów nie byłoby odpowiednich powiązań między członkami i między przełożonymi a niższymi. Ale ewangeliczne i teologiczne odniesienia do „poświęcenia” i naśladowania Chrystusa, które znajdują się w jego pismach, byłyby niezwykłe i istotne.

Śluby łamią jednak „łańcuchy”, które czynią niewolników „wieku” (zadowolenie zmysłowe, poważne zakłopotanie rzeczy doczesnych, własną wolę); po drugie, ściśle wiążą się „z najwyższą głową Kościoła, aw konsekwencji z samym Bogiem”, odrywając się od rzeczy ziemskich; w konsekwencji tworzą silną wspólnotę zwartości.

„Poświęcenie” ślubów pociąga zatem za sobą wzbogacenie korzenia na poziomie łaski: „zasługa naszych uczynków jest znacznie zwiększona”, „niewinność chrzcielna przywraca nam”, „tak jakby męczeństwo zostało poniesione”, „ponieważ to, co we ślubach nie ma intensywności, dostarcza czas trwania ”. Stąd ostatnia uwaga: „We wszystkich naszych biurach, w całej naszej pracy, bólu i smutku, nigdy nie zapominajmy, że ponieważ jesteśmy poświęceni Bogu, tylko dla Niego musimy trudzić się i czekać tylko, aby zapłacił nasze wynagrodzenie”.

Posłuszeństwo, cnota i ślub wymagają bezwarunkowego podporządkowania się woli Bożej, która, zainspirowana przez św. Pawła (Flp 2: 3), musi być zgodna z przykładem Zbawiciela, który praktykował ją nawet w najtrudniejszych sprawach, aż aż do śmierci krzyża, a jeśli tak bardzo chwała Boża pragnęła, musimy także być posłuszni, aż damy życie ”. Ale ponieważ prosi on o „wielkie zaufanie do przełożonego”, ma także ogromny potencjał do działania. Indywidualny egoizm „poddaje się poszukiwaniu„ wspólnego dobra ”Zgromadzenia, zachowując honor honoru wszystkich, pielęgnując i utrzymując energiczny duch ciała.

Ksiądz Bosko nie kończy wpajać i chwalić posłuszeństwa, które przechodzi od czystej przyjaźni i praktyki rodzinnej do prawdziwej ofiary religijnej. W tej perspektywie z naciskiem stwierdza, cytując św. Hieronima, św. Bonawenturę, św. Grzegorza: „W ślubie posłuszeństwa leży kompleks wszystkich cnót”: „wszelka doskonałość religijna polega na praktykowaniu posłuszeństwa”; „posłuszeństwo prowadzi do posiadania wszystkich innych cnót i zachowuje je”. W pierwszej osiemdziesięciu broniach Ksiądz Bosko skarżył się na pewien spadek posłuszeństwa, oświadczając, że są „nie do zniesienia”, że są tacy, którzy „nic nie mówiąc, nie [przerywają] rzeczy, którą kierował”, ponieważ spowodowałoby to „ogromne szkody dla zgromadzenia”. I w odpowiedzi na te, którzy twierdzili, że przestrzeganie zasad kosztowało wysiłek, zauważył:
Raj w powozie? Uczyniliśmy się zakonnikami nie po to, by się cieszyć, ale aby cierpieć i zdobywać zasługi za inne życie; poświęciliśmy się Bogu, aby nie rozkazywać, ale być posłusznym; nie przywiązywać się do stworzeń, lecz praktykować miłość do bliźniego z miłości do Boga; nie po to, by uczynić nas wygodnym życiem, ale abyśmy byli ubodzy z Jezusem Chrystusem, abyśmy cierpieli z Jezusem Chrystusem na ziemi, abyśmy byli godni Jego chwały w niebie ”.

Co się tyczy ubóstwa, istotne jest, że pierwsza Kapituła Generalna (1877 r.) Doszła do częściowej publikacji aktów z centralnym tematem gospodarki, czyli oszczędzania, oszczędności. Wiadomo ponadto, że w herbie Zgromadzenia Ks. Bosko chciał zawrzeć nie proponowane motto „praca i modlitwa”, ale „pracę i umiarkowanie”.

Tekst konstytucyjny przedstawia jednak ubóstwo, cnotę i ślub, raczej z perspektywy wspólnego życia, odnosząc się do „oderwania od każdego ziemskiego dobra”. Nawet okólnik na temat ubóstwa, wysłany do salezjanów, gdy tylko zostanie wydane ostateczne zatwierdzenie, jest utkany tylko z praktycznych norm, zaproszeń do gospodarki i oszczędności, koniecznych z powodu wielu wydatków na nowe prace budowlane i podnoszenie wszelkiego rodzaju artykułów spożywczych ” , z pewnym ostatecznym ograniczeniem.

W bazie znajduje się, jak zawsze, silny apel do Ewangelii. W Zgromadzeniu zakonnicy salezjańscy są „uważani dosłownie za tego, który już nie posiada, stając się ubogim, aby stać się bogatym jak Jezus Chrystus. Podążał za przykładem Zbawiciela, który urodził się w ubóstwie, żył w pozbawieniu wszystkiego i umarł nago w krzyż ".

Ale nie brakuje powodów tego. Zgromadzenie i jego dzieła żyją miłosierdziem, a salezjanie postanowili, także instytucjonalnie, żyć według niego, nie licząc na bezpieczne środki wejścia, fundacje, dochody lub podobne. „Żyjemy na miłosierdzie naszych dobroczyńców”, z którego wynikają pewne konsekwencje: „Rozważmy jako zasadę, że nigdy nie różnimy się nie zachowując żadnej własności rzeczy stabilnych, z wyjątkiem domów i przyległości, które są niezbędne dla zdrowia współbraci lub zdrowotność uczniów: ochrona budynków owocowych jest szkodą
dla Boskiej opatrzności, która w cudowny i cudowny sposób, jak powiedziałem, stale przychodziła nam z pomocą ”.

Salezjanin wtedy „z ubóstwem uwalnia się od poważnych przeszkód rzeczy doczesnych”, czyniąc jego czyn luźniejszym i bardziej skutecznym, zwłaszcza że Ksiądz Bosko rzeczywiście zamierza go surowo, bez półśrodków lub kompromisu: „wszystko, co przekracza żywność i odzież dla jesteśmy zbędni, jest to sprzeczne z powołaniem zakonnym ”.

Jeśli chodzi o czystość, bardziej niż posłuszeństwo i ubóstwo, Ksiądz Bosko odwołuje się do niej częściej jako cnota niż ślub. Konferencje i przemówienia skierowane do salezjanów są w dużej mierze podobne, jeśli nie identyczne, jeśli chodzi o nowicjuszy, młodych profesów lub ogólnie młodych ludzi. Jednak dla salezjanów zwraca uwagę na delikatność ich misji wśród młodzieży, większą, jeśli pochodzą ze środowisk moralnie zdegradowanych.

We wstępie do Konstytucji jest mnóstwo encomów w cnocie i ostrzeżeniach o niebezpieczeństwach, częściowo już obecnych w samych Konstytucjach. Wskazuje również na terapie, analogiczne do tych sugerowanych wszystkim, bez rozróżnienia: unikanie znajomości z osobami innej płci, nie zawieranie szczególnych przyjaźni z młodymi ludźmi, ograniczanie zmysłów ciała, szczególna wstrzemięźliwość w jedzeniu i piciu itp.

W konferencjach zarezerwowanych dla salezjanów mówi o „negatywnych i pozytywnych środkach” w terminach podobnych do tych, które stosuje się do młodych ludzi. Punktem wyjścia jest, jego zdaniem, metoda „ucieczki”. „Zawsze zalecam przebywanie wśród młodych ludzi, mówię uciekać od nich. Bądźmy jasni, musisz być z nimi, pośród nich, ale nigdy sam, sam, nigdy z kimś więcej niż z innym. Powiedzmy szczerze: należy przypisać ruinę zgromadzeń zakonnych zaangażowanych w edukację młodzieży ”. I oto paradoks czystości salezjańskiej: do najhojniejszego zaangażowania afektywnego, do „miłującej dobroci” należy łączyć z najbardziej radykalnym oderwaniem się, do emocjonalnej wrażliwości, należy połączyć rygor samodyscypliny. Ale nacisk Ks. Bosko jest przede wszystkim na „

Walka Ks. Bosko w obliczu moralności jest niestrudzona i nie przestaje wymagać najrozmaitszych środków ostrożności w zachowaniu, słowach, książkach, drukach, dekoracjach, przedstawieniach teatralnych. „Nigdy, nawet najmniejszy neo nie zachodzi z nas”, podkreślił Ksiądz Bosko podczas drugiej Kapituły Generalnej (1880).

W społeczności

Powiązane z zasadniczo wspólnymi miejscami i strukturami, wspólnota religijna (która jest zanurzona we wspólnocie dzieci) jako takie życie przede wszystkim na wewnętrznej więzi między członkami, którzy podzielają identyczne ideały, wyznają te same śluby, utrzymują szczególne relacje z przełożonymi na mocy „religijne” posłuszeństwo mają swoje własne chwile refleksji i formacji religijnej oraz kilka szczególnych chwil modlitwy. Delegacje Kapituł Generalnych przedstawiły następnie formalny zarys konkretnej fizjonomii, ale „duch”, zdefiniowany w swej istocie w Konstytucjach, musiał zawisnąć nad wszystkim i we wszystkim: „Wszyscy zgromadzeni mają wspólne życie tylko dzięki braterskiej miłości i z prostych ślubowań, które wiążą ich w jedno serce i

I rapporti gerarchici venivano dopo e come naturale conseguenza: anche l'obbedienza è carità. Nel secondo Capitolo Generale (1880) don Bosco ribadiva l'esigenza di contrastare infiltrazioni di severità soprattutto nella scuola e di promuovere lo spirito di carità e di dolcezza di S. Francesco di Sales, che egli riteneva in declino soprattutto nella scuola: alunni mal visti, "non ben trattati", trascurati, espulsi dall'aula. Da ciò nascevano dissidi tra l'insegnante e il superiore, se questi cercava di mitigare gli interventi repressivi. Concludeva: "Io mi raccomando tanto che questo vero spirito di dolcezza e di carità si eserciti da voi e si faccia di tutto per propagarlo nei soci delle vostre case e specialmente tra i professori. L'incoraggiarci così a vicenda con carità e dolcezza sarà sempre il sostegno delle nostre case"; "Si raccomanda anche a ciascun Direttore, che pratichi e trasfonda lo spirito di S. Francesco di Sales".

È noto come alle voci provenienti dall'Argentina a metà degli an
ni ottanta circa l'eccessiva severità e disciplina tendenti a soppiantare l'amorevolezza salesiana e circa lacerazioni fra confratelli della stessa casa, don Bosco immediatamente scrivesse a tre superiori locali, don Cagliero, don Costamagna e a don Tomatis, perché richiamassero tutti alla pratica integrale del Sistema preventivo e al mantenimento delle tradizioni di Valdocco.

Nelle ultime Memorie-Testamento spirituale don Bosco dedicava un capitoletto al concetto a lui familiare del cor unum et anima una. Ne scattava l'immediata denuncia del male più distruttivo, "la peste peggiore" e cioè le critiche, la mormorazione, l'insofferenza; e la conseguente terapia: "l'unione tra direttore e sudditi, l'accordo tra i medesimi", il "consiglio" e l'aiuto reciproco, la fedeltà al rispettivo ufficio. Ovviamente molto dipendeva anche dal modo di porsi del superiore, come si fa notare agli ispettori nel quarto Capitolo Generale (1886): "Don Bosco raccomanda che vada sempre in nome del Superiore e faccia osservare le regole non in forza dell'Io voglio, ma in forza del dovere dalle regole imposto. L'io guasta tutto".

Sulle Costituzioni come codice, che tutti, superiori e sudditi, devono ugualmente osservare con spirito religioso, don Bosco insiste nella conferenza pubblica del febbraio 1876. Non era più tempo di "andare avanti con un governo tradizionale e quasi patriarcale"; bisognava attenersi alle regole, recentemente approvate, conoscerle, studiarle, praticarle. Se ne sarebbero avuti due guadagni: un lavoro "collettivo e non solo individuale" e un governo del direttore paterno "quale da noi si desidera". Perciò, come emerge da un intervento al secondo Capitolo Generale (1880), l'osservanza doveva coinvolgere la comunità salesiana ai vari livelli gerarchici: occorre che essa "cominci da chi compone il Capitolo Superiore, perché da questo possa estendersi ai direttori, ai prefetti, a tuffi i soci della congregazione" compresi gli insegnanti e i capi laboratorio "inclini a rendersi autonomi e insofferenti di ordini superiori".

J1 cardine di tutto è considerata la figura del direttore, un auspicabile "clone" di don Bosco direttore dell'oratorio di Valdocco. Al direttore e ai suoi compiti sono destinati, oltre i Ricordi confidenziali, le varie "conferenze", i regolamenti, le deliberazioni dei Capitoli generali, le direttive e osservazioni date nelle visite ufficiali e private di don Bosco e di don Rua. "Il Direttore è il Superiore di ciascuna ca
sa. Esso ha cura di tutto l'avanzamento spirituale, scolastico e materiale della casa a lui affidata, e si terrà a questo fine alle regole stabilite al capitolo X delle nostre Costituzioni".

Un più accentuato affiato spirituale hanno i ricordi che don Bosco lascia al "direttore di una casa coi suoi confratelli" nelle citate Memorie-Testamento. Un intero paragrafo, suddiviso in 10 punti è a lui dedicato, così come un altro intero paragrafo, sempre articolato in 10 punti, riguarda i "confratelli dimoranti in una medesima casa". Lascio a voi la meditazione su di essi.

Gli strumenti della coesione

La saldezza e fecondità della vita comunitaria, "religiosa" ed "educativa", secondo don Bosco, doveva trovare particolare sostegno in due pratiche, affidate anzitutto alla responsabilità del direttore: i rendiconti e le conferenze.

Il testo costituzionale sul tema del rendiconto aveva subito una laboriosa trasformazione: da forme troppo invasive a quella definitiva in armonia con la prassi canonica. Il testo approvato nel 1874 approdava a una formula intermedia: "Ognuno abbia somma confidenza nel suo superiore; sarà perciò di grande giovamento ai soci il rendere di tratto in tratto conto della vita esteriore ai primari superiori della Congregazione. Ciascheduno loro manifesti con semplicità e prontezza le mancanze esteriori commesse contro le regole, ed anche il suo profitto nelle virtù, affinché possa riceverne consigli e conforti, e, se farà d'uopo, anche le convenienti ammonizioni".

Nel secondo Capitolo Generale (1880) una sessione è interamente occupata da una riflessione di don Bosco sull'unità di direzione necessaria a una Congregazione in rapida espansione, a garanzia dell'unità di spirito e di azione. Occorreva la sinergia di superiori e sudditi. I direttori e gli ispettori "si considerino come d'una sola famiglia e come aventi insieme un solo affare da sforzarsi insieme per farlo andar bene". "Ogni socio tenga il direttore come padre affettuoso o un fratello maggiore, il quale è posto direttore apposta per aiutar essi a disimpegnare bene i propri uffizi. Non nascondano ad essi né bene né male, ma appalesino tali quali sono".

Namiętne ostrzeżenie skierowane jest po raz kolejny
do Duchowego Memoriału do reżysera: „Nigdy nie zapominaj o miesięcznym oświadczeniu tak bardzo, jak to możliwe, i przy tej okazji każdy dyrektor staje się jego przyjacielem, jego bratem, ojcem jego dać każdemu czas i swobodę na dokonanie refleksji, wyrażenie swoich potrzeb i intencji, a on ze swej strony otwiera swoje serce na wszystkich, nie czyniąc nikomu pretensji, nawet nie pamiętając przeszłych błędów, z wyjątkiem dawania im ogłoszenia ojcowskie lub obowiązek charytatywny wobec strony zaniedbującej ”.

Nacisk Ks. Bosko na tak zwane „comiesięczne konferencje” jest równoległy. Temat jest obecny na pierwszej Kapitule generalnej (1877): „Wgłębnicy w rozdziale zapraszają tych samych mistrzów, aby wyjaśnili, co zasugerowało ich doświadczenie iw raporcie czasu. W tym celu odbywają się nie mniej niż trzy konferencje rok z tymi samymi nauczycielami ”. I jeszcze bardziej na drugiej Kapitule generalnej (1880): „Te konferencje [dla współbraci co 15 dni] są jak druga część unii, aby współbracia i dyrektor mogli być jednym ciałem i jedną duszą”. Zamiast tego w dokumentach opublikowanych w 1882 r., A dokładnie w Regulaminie dla dyrektora, zamieszczono skromny artykuł, który zalecał: „Wykonuj co najmniej trzy konferencje rocznie ze wszystkimi pracownikami dydaktycznymi i asystentami.

Salezjańska wspólnota zakonna nie jest ani klasztorem, ani klasztorem, ani rezydencją, ani ośrodkiem operacyjnym; jest to raczej rodzina wspólnotowa, zarówno pod względem profilu pedagogicznego (wspólnota edukacyjna), jak i wspólnego zamieszkiwania „osób konsekrowanych” (dom zakonny). Mieszka tam i pracuje „w domu” z najwyższym poświęceniem, ponieważ wszystko należy do wszystkich, operatorów i odbiorców. W tej perspektywie społeczność staje się zdolna do ciągłej innowacji i regeneracji. Odnawia się, dostosowując do nowych światów i skrajnie zróżnicowanych środowisk i rozwijając; jest regenerowany poprzez nabywanie nowych współpracowników. Troska o rozszerzenie pracy w obu kierunkach jest kolejną charakterystyczną cechą profilu salezjańskiego.

Poszukiwanie „powołań” jest zatem zadaniem każdego, jednostki i wspólnoty, a Ksiądz Bosko zaprosił wszystkich do wykorzystania wszystkich zasobów systemu prewencyjnego: sakramentów, modlitwy, dobroci, znajomości. Na drugiej Kapitule Generalnej, w obliczu pewnych trudności, zaproponował dwa klasyczne środki zaradcze: „A przede wszystkim widzę, że to konieczne, aby
traktujemy się wzajemnie z wielką miłością i słodyczą i stosujemy takie samo traktowanie ze wszystkimi partnerami. ”I znowu: zawsze mów dobrze o kapłanach, nieustannie odpędzaj złych towarzyszy, trzymaj z dala złe książki, od mistrzów, od nadzorców, od dyrektorów nawet z ambona mówi częstotliwością powołaniową i wyjaśnia, jak ten punkt jest jak główne koło, od którego zależy życie, aby nasze „libretti” przeczytało, życie na przykład Savio Domenico, Magone, „dużo nas pracuje”, jak się pojawiają wszędzie salezjanie: nie tylko głoszą i wyznają, ale „uczą, katechizmów, kazań, są wszędzie, robią wszystko”.

W Wspomnieniach Testamentu Duchowego temat powołań powraca z naciskiem i wyraźnie jako propozycja Zgromadzenia: „Bóg powołał ubogie zgromadzenie salezjańskie do promowania powołań kościelnych wśród ubogich i słabo wykształconych młodzieży. Rodziny w ogóle są zbyt zmieszane duch świata, z którego niestety ich dzieci są często przepojone, przez co tracą zasadę powołania, którą Bóg umieścił w ich sercach ”. I prawie podsumowując, Ksiądz Bosko pisze: „Pamiętajmy, że dajemy Kościołowi wielki skarb, kiedy otrzymujemy dobre powołanie: że to powołanie lub ten kapłan idzie do diecezji, misje lub dom zakonny nie ma znaczenia. Zawsze jest to wielki skarb, który jest dane Kościołowi GC ”.

* * *
Zatrzymujemy się tutaj, chociaż doskonale zdajemy sobie sprawę, że powinniśmy dodać różne rozdziały, w tym rozdział o „religijnym” salezjaninie w Kościele i „wolnym obywatelu” w społeczeństwie obywatelskim. Jednakże pozostaje jasne, że „religijna” duchowość salezjanina charakteryzuje się połączeniem z „misją młodzieży”. W nim do tradycyjnych klasycznych cnót homo Dei dodaje się te, których wymaga jego stan homo hominum, lepiej, homo juvenum. Zawsze powinniśmy o tym pamiętać, jest to kwestia naszej tożsamości salezjańskiej, zagrożonej przez łatwą standaryzację z różnymi duchowościami innych instytutów, z których niektóre są niepewne i zmieszane. W życiu konsekrowanym należy dążyć do komunii różnych charyzmatów, tekstów publicznych
świadczyć o ich Komunii, ale nie o ich nakładaniu się na siebie lub jednolitości w stosunku do jakiegoś wcześniej ustalonego wspólnego standardu. Dokumenty Magisterium są oczywiście dla wszystkich Rodzin Religijnych, ale każda z nich ma i musi utrzymywać decydujące elementy swojej charyzmatycznej, prorockiej i instytucjonalnej specyfiki. Kara, być może w dół, oryginalnego „bycia i pracy” Ks. Bosko (i wielu innych założycieli).

„Największym przedsięwzięciem naszego Zgromadzenia jest przedsięwzięcie Patagonii” (Ks. Bosko)

7. Strategiczny wybór: misje (1875)

Zgromadzenie salezjańskie wywodzi się z „misyjnego” ducha Księdza Bosko, który, jeszcze jako kapłan diecezjalny, woli poszukiwanie tych, którzy są „odlegli” i „na zewnątrz” w zorganizowanej opiece duszpasterskiej. Jego „wewnętrzna misja młodzieżowa” faktycznie staje się idealną platformą dla „misji zagranicznych”. Punkt zwrotny misyjny ma miejsce, jak wiemy, dość późno, w 1875 r., Kiedy „Kongregacja Oratorium”, ostatecznie zatwierdzona, staje się w pewien sposób także „Instytutem dla misji zagranicznych”, a salezjanin missus ad iuvenes staje się missus ad gentes ,

Niecierpliwość duszpasterska nie pozwala Księdzu Bosko zatrzymać się na osiągniętych przez niego celach i prowadzi go do nadania, z nowymi celami, zwiększonego dynamizmu jego religijnemu społeczeństwu. „Mówiąc o wielkiej potrzebie dla misjonarzy i dla tak wielu milionów ludzi, którzy wciąż mają się nawrócić - reportaż odnotowuje 20 maja 1875 roku, temat padł szczególnie na Azję (...). Same Chiny (imperium chińskie ) ma prawie 500 milionów dusz, prawie 200 milionów Indii. Wierzymy już w Europę, kto wie, cóż, jedyne imperium chińskie ma półtora razy więcej mieszkańców niż cała Europa. mówić o Piemoncie, liczyć i badać jego historię i obserwować wszystkie jego postępy i regresje, a Piemont to tylko ziarno na środku jeziora. atom naszego oratorium na Valdocco? - wznowił uśmiech Mr. D. Bosco - ep
także daje nam tak wiele do zrobienia iz tego miejsca myślimy o wysłaniu tutaj, tam ”.

Co więcej, w Księdzu Bosko istniała wola uwolnienia się od zbyt wielu lokalistycznych i legalistycznych, cywilnych i kanonicznych więzi, tak bardzo, że dla tych, którzy obawiali się, że wraz z jego rozprzestrzenianiem się za granicę, skończy się zubożeniem Włoch, odpowiedział: „Nie widzą że tutaj kapłani zawieszają ich, aby wyznać im, że muszą poruszyć niebo i ziemię, posyłam po zdolność nauczania, a nie szkody, które są bardzo ograniczone, muszę szukać ziemi, na której będę mógł łatwiej pracować ”. W tym kontekście amerykańska inicjatywa łączy się z jednoczesnym rozszerzeniem pracy we Francji.

Per l'America latina egli pone a capo dell'impresa uomini di grande valore: il leader indiscusso don Giovanni Cagliero (poi vescovo, cardinale), il modesto ma tenace e infaticabile don Francesco Bodrato, il creativo e attivo don Luigi Lasagna (vescovo, morto tragicamente a 45 anni in un incidente ferroviario nel 1895, di cui si sono recentemente pubblicati tre volumi di lettere), don Giacomo Costamagna (poi vicario apostolico e vescovo in Ecuador), don Giuseppe Vespignani, spiccata personalità nel mondo salesiano americano e all'interno della Direzione generale della congregazione.

Dal punto di vista storico sono essi che portano avanti l'effettivo lavoro sul campo: ossia l'impianto e la gestione immediata delle opere, l'azione educativa, l'evangelizzazione. Ma don Bosco è costantemente presente ad ogni passo. Alle missioni egli dà inizialmente e continua a dare, pur con i tanti limiti dovuti alla penuria di mezzi e di personale, il necessario supporto, operando intensamente per suscitare vocazioni, per fornire il personale indispensabile, per sollecitare la beneficenza. Ai singoli e collettivamente manda lettere di animazione spirituale. Privilegia i primi responsabili delle opere (ispettori, direttori), ma non trascura i singoli. A sé riserva pure l'arduo compito di tener viva, nei suoi e nei confronti delle autorità ecclesiastiche e civili, al di qua e al di là dell'Oceano, la realtà missionaria in corso. Arriva a darle anche la fondazione giuridica con l'istituzione pontificia — per quanto imperfetta e incompiuta del primo Vicariato e della prima Prefettura apostolica in Patagonia e nella Terra del Fuoco.

La svolta missionaria della congregazione

Una volta accettati in tempi brevissimi i due campi di lavoro (pastorale ed educativo) in Argentina — mentre più lunghe ed inconcludenti erano state le trattative per altre aree geografiche — don Bosco fa entrare ben presto nel discorso il termine "missioni". La circolare del 5 febbraio 1875 ai Salesiani chiede loro individualmente la disponibilità: "Fra le molte proposte che vennero fatte per l'apertura di una missione nei paesi esteri, parve di preferenza potersi accettare quella della Repubblica Argentina. Quivi oltre la parte già civilizzata si hanno ancora estensioni di superficie interminabili abitate dai popoli selvaggi, tra cui lo zelo dei Salesiani colla grazia del Signore può essere esercitato [...]. Or trattandosi di preparare il personale da spedire a fare questo primo esperimento, desidero che la scelta cada sopra soci che vi vadano non per ubbidienza, ma di tutta libera elezione".

Il motivo delle "missioni" diventa il tema dominante della propaganda, a cominciare dai discorsi tra Salesiani a Valdocco fino alla corrispondenza privata. A fine di agosto, in una supplica al prefetto della Congregazione di Propaganda Fide presentava la gestione del collegio di S. Nicolas come cosa "specialmente in vantaggio delle Missioni". Quindi, premettendo che era la prima volta che la Congregazione salesiana apriva "case nelle missioni estere", chiedeva "tutti quei favori, grazie spirituali e privilegi che la Santa Sede accorda ai religiosi che vanno alle missioni estere" e "quei sussidi in danaro, in libri specialmente spagnoli, o ad uso di chiesa o di scuola".

W swoim pożegnalnym przemówieniu 11 listopada 1875 r. Ks. Bosko zajął się tematem Ewangelii: „Ite in mundum universum, docete omnes gentes, praedicate evangelium meum omasi Strona domowa i stwierdza:„ Tymi słowami Boski Zbawiciel wydał polecenie; rada, polecenie, aby iść na misje, aby głosić Jego Ewangelię ”. Kontynuuje: „aby wypełniać to przykazanie, ta Misja została stworzona, aby preferować ją od innych poczętych i proponowanych, zarówno w Chinach, jak iw Indiach, w Australii iw samej Ameryce. W ten sposób jesteśmy początkiem wielkiej pracy; nie tak
mieć pretensje lub że z tego powodu uważa się, że nawróci cały wszechświat za kilka dni, nie; ale kto wie, że nie jest to odejście i to trochę jak nasienie, z którego ma powstać wielka roślina [...] Mam taką nadzieję. ”W tym momencie ogłasza ich missi z Kościoła i od Jego Głowy:„ Tak, idź dalej , idźcie i ogłaszajcie ewangelię i udzielajcie sakramentów w tych regionach, ale pamiętajcie, że Kościół jest jeden, zarówno w Europie, jak iw Ameryce. Opatrzność, która nas tutaj rządzi, rządzi tam. Jezus Chrystus jest zbawicielem dusz, które są tutaj, jak i tych, którzy tam są. ”W końcu zwraca się do odchodzących, ujawniając interesujący szczegół o słynnych„ Wspomnieniach ”zarezerwowanych dla nich:„ W szczególności wszystkim mówiłem już na głos w szczególności że serce mnie zainspirowało i wierzyłem, że jest dla nich bardziej przydatne;

To missio jest odnawiane w wyprawach w kolejnych latach.

Zarys salezjańskiej duchowości misyjnej

Po wyjściu z Turynu każdy misjonarz przyniósł ze sobą „Wspomnienia”. Ten krótki dokument, przemówienia pożegnalne i inne późniejsze teksty mogą przedstawiać cechy wybitnie katolickiej i salezjańskiej duchowości. Jest to złożona duchowość misyjna, w której przeplatają się potrzeby i cechy missi ad iuvenes i missi ad gentes.

Da mihi animas, tłumaczone jako „Szukaj dusz, ale nie pieniędzy, honorów czy godności”, jest głową „Wspomnień”. Misja salezjańska rodzi się i jest realizowana w żywotnej ciągłości z „przykazaniem Boskiego Zbawiciela, aby iść i głosić swoją Ewangelię”. Papież jest łącznikiem między nimi; dlatego „gdy tylko zaczęliśmy rozmawiać o tych misjach, umysł Najwyższego Hierarcha natychmiast poddał w wątpliwość i wszystko zostało zrobione z pełną inteligencją Jego Świątobliwości, a potem nasi misjonarze przed wyjazdem poszli oddać cześć Świętemu Ojcze i przyjmij jego apostolskie błogosławieństwo ”. Jest to katolickość całkowicie zgodna z wrażliwością salezjańską: „Moje serce cieszy się także wielką pociechą, widząc, że królestwo Jezusa Chrystusa się rozchodzi, widząc, jak nasze zgromadzenie się wzmacnia
nie w wielkim gmachu Kościoła ”. W cytowanym przemówieniu z listopada 1875 r. Ks. Bosko opisał głód duchowej pomocy kapłanów, rozpowszechniony w Argentynie, i pociąg do religii Jezusa Chrystusa„ wielkich hord dzikusów: „Ich zwyczaje nie są dzikie”, jeśli usłyszą „głoszą religię Jezusa Chrystusa, którą łatwo poddają”.

Podsumowując, 20 „Wspomnień” potwierdza misjonarzom podstawowe cechy salezjańskiej „duchowości”. Są oni zobowiązani, z podwójnym zaangażowaniem, do tych, którzy mają pracować w szczególnie trudnych środowiskach z wielu punktów widzenia: religijnych, moralnych, społecznych, kulturowych, politycznych.

„Moralność” jest umieszczona na pierwszym planie. Co najmniej cztery z dwudziestu wspomnień to: „2. Korzystaj z dobroczynności i wielkiej uprzejmości ze wszystkimi, ale uciekaj z rozmowy i znajomości z ludźmi innej płci lub podejrzenia. 3. Nie odwiedzaj, chyba że ze względu na dobroczynność i konieczność. 4. Nigdy nie przyjmuj zaproszeń na lunch, chyba że z bardzo poważnych powodów. W takich przypadkach staraj się być na dwie osoby. [...] 9. Uciekaj bezczynnie i pytaj.

Szczególny szacunek dla każdej władzy cywilnej i kościelnej jest następnie odpowiednio zalecany w obcych krajach: „6. Poświęć szacunek wszystkim władzom cywilnym, religijnym, miejskim i rządowym. 7. Spotkanie z autorytatywną osobą po drodze, uważaj, aby go serdecznie pozdrowić. 8. Zrób to samo z osobami kościelnymi lub zbiorowymi instytutów zakonnych. [...] 10. Kochaj, bój się, szanuj inne zakony i zawsze dobrze o nich mów. Jest to sposób na uszanowanie i promowanie dobra zgromadzenia ”.

Wśród ludów w pełni rozwiniętych, ale razem wychowanych przez imigrację i oblężonych przez „dzikusów”, nakaz ubóstwa operatorów w służbie ubogich staje się pilny. Oto trzy inne „Wspomnienia”: „5. Szczególną troską opiekuj się chorymi, dziećmi, starymi i ubogimi, a otrzymasz Boże błogosławieństwo i życzliwość ludzi [...] 11. Dbaj o zdrowie. Pracuj, ale tylko tak, jak robią to twoje własne siły. ”12. Pozwól światu wiedzieć, że jesteś ubogi w ubrania, jedzenie i mieszkanie, a będziesz bogaty w obliczu Boga i staniesz się panem ludzkich serc”.

Kształtowanie tego salezjanina w sytuacjach charakteryzujących się nadzwyczajnymi potrzebami „Ricordi” przyczynia się, proponując zachowania osobiste i wspólnotowe ożywione miłosierdziem, karmione pobożnością, promotorami płodności powołaniowej. Miłosierdzie popycha „Wspomnienie” 13: „Pośród was kochajcie, doradzajcie sobie, ale nigdy nie bądźcie zazdrością ani urazą, a raczej dobrem jednego, bądźcie dobrem wszystkich; bóle i cierpienia jednego są uważane za bóle i cierpienia wszystkich, a każdy bada, aby je usunąć lub przynajmniej złagodzić ”. Możemy dodać, rozszerzając odbiorców, „Ricordo” 19: „W spornych sprawach przed osądzeniem obie strony są słyszane”.

Alla pietà richiamano ben quattro "Ricordi": "14. Osservate le nostre Regole, né mai dimenticate l'esercizio mensile della buona morte. 15. Ogni mattino raccomandate a Dio le occupazioni della giornata nominatamente le confessioni, le scuole, i catechismi, e le prediche. 16. Raccomandate costantemente la divozione a M. A. ed a Gesù Sacramentato. 17. Ai giovanetti raccomandate la frequente confessione e comunione".

La passione per le vocazioni è mantenuta desta dal "Ricordo" 18: "Per coltivare la vocazione eccl.ca insinuate: 1° amore alla castità, 2° orrore al vizio opposto, 3° separazione dai discoli, 4° comunione frequente, 5° carità con segni di amorevolezza e benevolenza speciale".

120. i ostatnia „Pamięć” zaprasza nas do ciągłego podnoszenia myśli i aspiracji na szczyt Novissimi: „W pracach i cierpieniach nie zapominajcie, że mamy wielką nagrodę przygotowaną w niebie”.

Cechy „duchowości misyjnej” w korespondencji z „przełożonymi w misji”
Treść „Wspomnień” jest dalej powtarzana i wzbogacana w listach do samych misjonarzy. Wierność pierwotnemu powołaniu, młodzieńcze dzieła pozostają potwierdzone; zachęca się do zaangażowania w pilną służbę między ludem a emigrantami; „sen misyjny” jest na nowo rozpalany z powtarzającymi się nawoływaniami do odwagi w kierunku nowych przestrzeni, odwagi, poświęcenia.

Początki w Argentynie i Urugwaju były punktem wyjścia
dla kolejnego, nieoczekiwanego rozwoju w Ameryce Łacińskiej. Ale sama akcja misyjna rozpoczyna się w stosunkowo skromnym wymiarze dopiero w 1880 r. Bohaterowie pierwszych lat działalności w Argentynie i od 11777 r. W Urugwaju musieli „wymyślić” prawie wszystko, z nieodpowiednim personelem i środkami. Wkrótce nie pojawiły się żadne małe problemy z powodu nieadekwatności niektórych, niedostosowania innych i pewnych dezercji. Jednakże, dorastając w szkole odważnego i dalekowzrocznego człowieka, takiego jak Ks. Bosko i wspieranego przez fascynację, że nadal ćwiczy za granicą, nadali intensywny i produktywny rytm ich działaniu.

Wśród nich zajmują, jak już powiedziano, uprzywilejowane miejsce w epistolarnym odwołaniu do tych, którzy będą „inspektorami” i dyrektorami.

Wielkie znaczenie w pierwszych dwóch latach ma korespondencja z Donem Cagliero, szefem misji, który nadal jest jednym z najbardziej autorytatywnych członków Kapituły Najwyższej. Oto kilka wskazówek. Szczególnie ważny jest list z 12 lutego 1876 r. W tym Ks. Bosko wyraził wielki żal z powodu listu, który Don Tomatis wysłał z San Nicolas do ks. Francesii, dyrektora w Varazze, „w którym wyraża on, że nie zgadza się tak bardzo z kimś i że wkrótce wróci do Europy” , Ksiądz Bosko następnie mocno podkreśla dwa aspekty, które uważa za wybitne w duchowości misyjnej: „Powiedz mu dwie rzeczy: 1) Aby misjonarz był posłuszny, cierpiał dla chwały Bożej i oddał się najwyższej staranności, aby przestrzegać tych ślubów, którymi poświęcił się Panu.

Następnie pisze do osoby zainteresowanej. Po wyrażeniu niezadowolenia z listu napisanego do Varazze, zarysowuje on swój profil „misjonarza”: „Słuchajcie mnie, drogi D. Tomatis: misjonarz musi być gotowy oddać życie za większą chwałę Boga; Czy potrafił znosić odrobinę niechęci do towarzysza, czy miał także zauważalne wady? Słucha więc tego, co mówi nam św. quis sua-rum et maxime domesticorum curam non habet, est infideli deterior, dlatego, moja droga, daj mi tę wielką pociechę, a nawet daj mi to
wielką przyjemnością jest to, że pyta cię D. Bosco: na przyszłość Molinari jest twoim wielkim przyjacielem, a jeśli nie możesz go kochać, ponieważ jest wadliwy, kochaj go z miłości do Boga, kochaj go z miłości do Boga. Poza tym cieszę się, że mówisz, a każdego ranka we Mszy świętej polecam Panu duszę moją, twoją pracę ”.

Dla Don Tomatisa, którego ciekawa i bogata kolekcja listów również została opublikowana, Ksiądz Bosko będzie pisał kilka razy później: „Kilka wierszy z pewnością będzie również mile widziane, ponieważ zostały napisane przez prawdziwego przyjaciela twojej duszy [...]. Wtedy zobaczycie, a ja wam przykazuję, abyście byli wzorem w pracy, w umartwieniu, w pokorze i posłuszeństwie nowonarodzonym. Czyż nie jest prawdą, że to zrobicie, ale chciałbym, abyście napisali do mnie jakiś długi list, który był jak raport ćwiczenia duchowe i powiedzcie mi szczere życie, cnoty, obecne cuda, przeszłość i przyszłość, co mówisz Drogi D. Tomatisie, kochaj Księdza Bosko, ponieważ przynosi ci wielkie uczucie ”. Dla niego, kiedy został mianowany dyrektorem San Nicolas, zastrzega sobie rady, których użył, aby dać dyrektorom: 1 ° Dbaj o swoje zdrowie i zdrowie swoich poddanych; ale upewnij się, że nie działają za dużo i są bezczynne. 2 ° pełnomocnictwo do poprzedzania innych w pobożności i przestrzegania naszych zasad; i używane, aby zapewnić, że wizyta w Najświętszym Sakramencie jest obserwowana przez innych, zwłaszcza medytację. Sakrament, cotygodniowe spowiedzi, dobrze celebrowana Msza św. I częsta komunia dla nie-kapłanów. 3. Heroizm w znoszeniu słabości innych. 4 ° Dla uczniów wiele życzliwości, dużo komfortu i wolności wyznania ”. i częsta komunia dla nie-kapłanów. 3. Heroizm w znoszeniu słabości innych. 4 ° Dla uczniów wiele życzliwości, dużo komfortu i wolności wyznania ”. i częsta komunia dla nie-kapłanów. 3. Heroizm w znoszeniu słabości innych. 4 ° Dla uczniów wiele życzliwości, dużo komfortu i wolności wyznania ”.

Wracając do Księdza Cagliero, Ks. Bosko w innym liście zaleca mu odnowioną wierność specyficznej salezjańskiej „misji”: „Oto, czego chce od nas Pan w tej chwili! Domy i szkoły niskiej kondycji, schronienia, gdzie dzikusy lub pół-dzikusy są akceptowane , Wielki wysiłek w kultywowaniu powołań ”. Później apeluje o postęp misyjny: „Ogólnie rzecz biorąc, zawsze pamiętajcie, że Bóg chce naszych wysiłków w kierunku Pampasów i Patagonów oraz w stosunku do biednych i opuszczonych dzieci”; „wielkie podniecenie, aby pójść na misje: prawnicy, notariusze, proboszczowie, profesorowie proszą, aby zostać salezjanami ad hoc. Dołóż wszelkich starań, aby wśród dzikusów żyli uczniowie lub dorośli. jak dobrze. "

Tymczasem „amerykański sen” rozszerza się, a wraz z nim lekkomyślnie „sen misyjny”. Na początku 1877 r., Pisząc do pewnego Boassiego, Ksiądz Bosko cieszył się, że jest w „stosunkach rodzinnych z D. Pedro i jego żoną cesarzową Brazylii”, dodając: „Jeśli będzie miał pocieszenie, zasugeruj im jeden z naszych domów w tym ogromne imperium ”.

Po kilku dniach zwierzył się Donowi Cagliero, projektowi pełnemu przyszłości i złudzeń, który, jak powiedział, rozpoczął się od dwóch propozycji Papieża, które przyjął: „Wikariat apostolski w Patagonii, na przykład w Carmen lub in. Cruz lub Puntarenas, albo jeszcze lepiej jeden Wikariat, który rozciąga się na wszystkie trzy ”; „Ale to przez Quid D. Cagliero? - kontynuował - do Indii. Na początku 1878 r. Przyjmiemy Wikariat Apostolski Mangalor w Indiach, który ma około trzech milionów dusz”.

Naturalnie, azjatyckie projekty zostały wstrzymane: „Z uwagi na mnożące się domy, a tym samym przerzedzanie personelu, projekt Ceilan, Mangalor, Australia itd. Zostaje zawieszony po powrocie”. W sierpniu 1877 roku Don Cagliero wrócił do Europy. Inni będą amerykańskimi rozmówcami. Ale tak naprawdę „super inspektor” dla Ameryki pozostaje w Turynie.

Pierwszym lokalnym inspektorem będzie, aż do śmierci 12 sierpnia 1880 r., Don Francesco Bodrato. Jednak nieliczne listy skierowane do niego przez Księdza Bosko zawierają wytyczne dla „ojcowskiego” kierownictwa salezjanów, którzy zatrudniają go: „1. Poświęćcie każdą ofiarę, aby zachować miłość i jedność z braćmi. 2. Kiedy musicie dokonać poprawek lub dać szczególne rady nigdy nie robią tego publicznie, ale zawsze inter te et illum solum 3. Po dokonaniu korekty zapomnij o fallusie i zademonstruj godną pochwałę sprawcy ”. Przy innej okazji pisze: „Polecajcie naszym drogim współbraciom: 1. Pracować w sposób, który pociąga za sobą opieka zdrowotna, a nie więcej; ale niech każdy człowiek wystrzega się lenistwa. 2. Zaleca się przestrzeganie naszych zasad. Biada nam, jeśli studiujemy je bez ich praktykowania”.

Wśród listów ks. Bodrato opublikowanych przez Salezjański Instytut Historyczny są niektórzy Ks. Bosko. W dwóch ostatnich listach (1880 r.) Ks. Bodrato podkreśla ze szczególną mocą, jak bardzo postać założyciela oznaczała dla niego i dla salezjanów w Ameryce i
związek synowskiego oddania, który wiąże go z wyższym przełożonym. Wspomnieliśmy o tym we wstępie. Sam założyciel pojawia się jako „żywy przekaz” stylu działania wszystkich. „Żyjemy według Księdza Bosko [...] Musimy odwrócić to zdanie, które mówi:„ Gloria Pa-tris filius sapiens ”[…] Och, gdyby to było tutaj, D. Bosco, ile byś zrobił z Tipografia! Wciąż jesteśmy dziećmi, chociaż ja zarówno w pięknych 57 latach [...] Ze wszystkich tych wiceprezydentów można argumentować, że imię D. Bosco jest rodzajem prestiżu, tajemniczym quidem zawierającym pewną atrakcyjną tajną siłę [...] Miej na uwadze mnie w jego pamięć w pomyślnym dniu jego imienin, tylko Bóg zna moje pragnienie, a Ona, drogi Ojcze, wie, kim jest D. Bodratto, posłuszny i lubiący Księdza Bosko aż do śmierci, zawsze gotowy na jego znaki.

Wraz z przybyciem członków trzeciej wyprawy w Ameryce, ks. Giacomo Costamagna, który (wraz z Don Vespignani) szybko stanie się znaczącą postacią w historii salezjańskiej w Ameryce, pojawi się coraz bardziej w korespondencji z Ks. Bosko. Pod koniec 1880 r. Zastąpił Don Bodrato na stanowisku dyrektora kolegium San Carlo w Buenos Aires i inspektora. Don Costamagna zaleca: „Rób, co możesz, ale tylko to, co możesz. Zaufaj Bogu, mówiąc, jak św. Paweł: Omnia possum in eo, qui me confortat [...] promuj miłość wśród naszych współbraci ”.

Solidarność, jedność, odwaga są zalecane korespondentom w Ameryce, w szczególności po śmierci Don Bodrato. „Teraz pokaż się odważnie - pisze do Don Vespignani -. Cierpliwość, modlitwa, odwaga; oto nasz program w tej chwili. Zrób wszystko, co w twojej mocy, aby zachęcić i usunąć niezadowolenie. Powiesz uczniom i naszym członkom, że oczekuję wspaniałego rzeczy z nich. Moralność, pokora, nauka, oto ich program ”.

W styczniu 1880 r. Pięciu salezjanów i cztery córki Maryi Wspomożycielki, na czele z ks. Giuseppe Fagnano, - od listopada 1883 r. Prefekt apostolski - wyjechało do Patagonii, dając
początek prawdziwej pracy „misyjnej”. W liście do ks. Fagnano, ciężko pracującego i dość autonomicznego utrwalacza, Ks. Bosko rozpoczyna więc: „W końcu otrzymałem twój list z 6 września i jest to pierwszy otrzymany od ciebie od czasu, gdy poszedłeś do Patagonii”. Zapewnia go, że jego chodzenie do Patagonii, niepożądane od rozmówcy, było poszukiwane „z całej mojej inteligencji [...] przez nakłanianie do wysłania jednego z absolutnym zaufaniem i zdolnego do prowadzenia interesów, ale bezpiecznego w moralności [...] Ani wątpliwość, ani brak zaufania, ani nic innego nie stanowiły tego elementu ”. Później potwierdza, przepowiadając przyszłość: „Największym przedsięwzięciem naszego Zgromadzenia jest Patagonia. Wszystko poznacie we właściwym czasie. Jednak nie mogę ukryć przed wami, że na was ciąży wielka odpowiedzialność”.
Z drugiej strony zwraca się do Don Luigiego Lasagny, aby go pocieszyć: „Nie można było mieć drukarzy. Ci, którzy są odpowiedni, nie mają odwagi i mają odwagę, nie mają wystarczającej zdolności”. Równie decydujące jest odniesienie do wspomnianego o. Tomatisa w liście do o. Costamagny: „Nie mogę podać powodu księdza Tomatisa. Jest on zobowiązany napisać i poprosić przełożonego, aby napisał o pracownikach swojego kolegium. materiał i nadzieje lub lęki naszych rzeczy, bez których nie możemy chodzić z wyjątkiem niepewności. I w duchu wiary doszedł do wniosku: „Niech Bóg błogosławi nas wszystkich, a salezjanie sprawiają, że jestem świętym i świętym człowiekiem”.

Fragmenty duchowości w literach animacji

Podczas gdy misjonarze są w drodze do Ameryki, Ksiądz Bosko kończy list skierowany do Don Cagliero słowami, które świadczą o jego trosce o nich: „Zalecam, aby wszyscy zadbali o zdrowie i pisząc do mnie powiesz, jeśli nikt nie ucierpiał w podróży i jeśli obecnie wszyscy znajdują się w dobrym zdrowiu, przekazując swoje wiadomości naszym bliskim, jeśli to możliwe, spróbuj przeczytać razem „Wspomnienia”, które dałem ci przed wyjazdem ”. W istocie motywy „Ricordi” często powracają w
literach kierunków i animacji, wzbogaconych przez innych, które są mu równie drogie.

Don Taddeo Remot sugeruje ci: „Kiedy diabeł idzie, by przeszkadzać ci w twoim biznesie, robi to podobnie do niego z umartwieniem
, z wytryskiem, z wysiłkiem dla miłości Boga. Wysyłam ci
dwóch towarzyszy, z których mam nadzieję, że będziesz szczęśliwy. mają dużo miłości i cierpliwości, a ja cieszę się z was, kontynuujcie Posłuszeństwo w
waszym postępowaniu Promujcie posłuszeństwo w innych: to jest sekret
szczęścia w naszym Zgromadzeniu ”. Z tym samym don Re-motti raduje się z „szczerości”, z jaką wielokrotnie do niego pisał, i
wydaje mu pewne zalecenia: „1. Znoszenie błędów innych, nawet
jeśli są one na naszą szkodę. 2. Aby ukryć plamy innych, nie nigdy nie naśmiewaj się z nikogo, kiedy się obraził
ra, ale działa z miłości do Jezusa; cierpieć wszystko, ale nie łamać miłości ”.„ Do zobaczenia na ziemi, jeśli podoba się woli Bożej; w przeciwnym razie Niebo przygotowuje nas, a Boże Miłosierdzie nam je udzieli ”.

List do koadiutora „kuszony, aby porzucić Zgromadzenie” jest stanowczy i precyzyjny: „Nie róbcie tego. Poświęciłeś się Bogu ze
ślubami, ty misjonarzu salezjańskim, ty, który pierwszy udałeś się do Ameryki, ty
wielki powierniku Ks. Bosko, czy teraz będziesz powrócić do tego stulecia, w którym istnieje tak wiele niebezpieczeństw perwersji? Mam nadzieję, że nie uczynisz tego
niewłaściwie, spisz powody, które cię niepokoją, a jako ojciec dam radę ukochanemu dziecku, które uczyni go szczęśliwym w czasie iw wieczności ”.

Zachęcający jest krótki list do młodego księdza Valentino Cassiniego, który był w bardzo złym stanie zdrowia: „Nie
chcę niczego ratować dla własnego dobra. Jeśli to konieczne,
postaram się, abyś przyszedł spędzić trochę czasu z rąk Ks. Mazzarello i wśród wszystkich dwa zapalają wielki ogień miłosierdzia, którego
płomienie płoną w całym college'u i gdzie indziej. Nie wątpcie więc w moją życzliwość, która jest bardzo wielka dla was i dla wszystkich moich drogich dzieci Ameryki. kontynuuj tak, jak napisałeś. Po burzy będzie czysta pogoda ”.

Wraz z duchownym Antonio Paseri jest bardzo czuły: „Ty lub moi drodzy Paseri, zawsze byliście zachwyceni moim sercem, a teraz jesteście jeszcze bardziej, ponieważ całkowicie poświęciliście się Misji, co
znaczy: porzuciliście wszystko dla konsekrować wszystko dla zdobycia dusz, odwagi wtedy, mój drogi Paseri, przygotuj się na dobrego kapłana, świętego salezjańskiego ”.

Zamiast tego do kapłana Calcagno poleca: „Nie oglądaj się za siebie. Kontemplujmy Niebo, które nas czeka. Tam przygotowaliśmy wspaniałą nagrodę. Pracuj, zarabiaj dusze i ratuj mnie. Trzeźwość i posłuszeństwo wobec ciebie są wszystkim. Napisz do mnie często”.

Pozdrowienia dla pierwszego duchownego salezjanina urugwajskiego Juana Pedro Rodrigueza Silvy: „Ten Pan, który powołał cię, abyś był salezjaninem, ale gorliwym i wzorowym salezjaninem, pomoże ci zasłużyć na wiele dusz dla nieba, zrobisz ze swoim dobrym przykładem, dokładne przestrzeganie naszych zasad ”.

Wreszcie, w liście do proboszcza zawarto szereg zaleceń: po pierwsze, przestrzeganie naszych zasad, „oprócz tekstu zasad skorzystasz z częstego czytania decyzji podjętych w naszych rozdziałach ogólnych [...] Ale jako wikary wykorzystujcie całą swoją miłość do kapłanów, abyście gorliwie pomagali w świętej służbie i troszczcie się szczególnie o dzieci, chorych, starych, jeśli w Misji iw jakikolwiek inny sposób przychodzicie zobaczyć jakiegoś młodego człowieka, który daje nadzieję na kapłaństwo, wiedzcie, że Bóg ześle wam skarb w swoje ręce, a każda troska, każdy wysiłek, każdy wydatek, aby odnieść sukces w powołaniu, nigdy nie jest za duży: zawsze oblicza się odpowiednie wydatki ”.

* * *
Misje salezjańskie stały się „fortuną” Ks. Bosko. Pozytywny wizerunek propagowany przez Biuletyn Salezjański wzbudził entuzjazm, powołania i wsparcie ekonomiczne na całym świecie. Z pewnością nie wszystkie róże i róże: salezjanie nie zawsze są godni, niewystarczające przygotowanie duchowe i zawodowe, problemy gospodarcze, trudne sytuacje polityczne i religijne itp. Epistolary misjonarzy dają więcej niż przekonujący dowód, a ich czytanie nie zawiodłoby dobrze. Ale ostatecznie społeczeństwo salezjańskie zakorzeniło się w Ameryce Łacińskiej (i gdzie indziej) i odniosło więcej sukcesów niż porażek. Niestety, ich „prawdziwa historia” nie została jeszcze napisana, również dlatego, że brakuje zbyt wielu ważnych źródeł w apelu uczonych. Mamy nadzieję i pre
załóżmy, że odbywa się to w możliwie najkrótszym czasie przy udziale wszystkich salezjanów (i nie-salezjanów), którzy w przeszłości znajdowali lekcje życia także na dzisiaj. Aby „powrócić do Ks. Bosko”, może nie byłoby źle przejść przez tych, którzy podążali za ramionami z mniejszą lub większą wiernością. Ale to jest inna sprawa, którą mamy nadzieję otworzyć z okazji nie tak odległej setnej rocznicy śmierci jednego z jego najlepszych synów, jego pierwszego następcy, błogosławionego don Michele Rua.

„Prosty i skromny pracownik w winnicy Pana”
(Papież Benedykt XVI)

8. Dzisiejsza misja salezjańska

W ten sposób dotarliśmy do końca naszej biograficznej i duchowej trasy Ks. Bosko. Widzieliśmy, jak rośnie w rodzinie rządzonej przez wzorową chrześcijańską matkę wychowawczynię, w kraju otwartym na święte zasady wiary, w mieście Chieri w college'u przez ciężki chrześcijański styl życia i seminarium zdolne zaoferować mu tę podstawową formację filozoficzno-teologiczną, którą następnie skonsolidowałby w funkcji duszpasterskiej w Convitto w Turynie. Osiedlił się na obrzeżach tego miasta w 1846 r., Dał życie Dziełu, które ma po prostu cudowne na planie liczby i amplitudy inicjatyw, uzyskanej kontynuacji, zbiorowej wyobraźni. Tłumy wiernych napisały do ​​niego, szukały go, zbliżyły się do niego, by go dotknąć, iść za nim w mszy i głoszeniu,

Musimy przejść do pierwszej syntezy operacyjnej w kluczu istotnym, wskazanym nam przez tytuł: misja salezjańska dzisiaj. Następne trzy będą miały charakter bardziej pedagogiczny i będą odpowiednie dla całej Rodziny Salezjańskiej.

Misja, wyjaśniając granicy

Po pierwsze, znaczenie terminu „misja” jest teraz jasne. To nie jest grupa ludzi wysyłanych za granicę za jakieś „okazje”; nawet tym terminem nie chcemy wskazać grupy
ludzi z dala od domu, aby nawrócić innych na pewną religię. Nie jest to także pole działania. Zamiast tego jest to kwestia spojrzenia na sam łaciński termin: mittere, wysłanie kogoś przez kogoś innego, aby coś zrobił.

Podsumowując, misja salezjańska, to znaczy „spędzanie życia w realizacji zbawczego projektu Boga w Chrystusie, przyjęta i zaproponowana przez Księdza Bosko”, może być rozumiana na różne sposoby:
• W sensie teologicznym: Bóg, wzywając nas osobiście, poświęć się darem ducha i ześlij nas. Służba salezjańska jest służbą przyjmowaną i przeżywaną jako missio Dei, która wymaga „modlitwy” i „ewangelizacji”.

• W sensie eklezjalnym: nasza misja uczestniczy w misji Kościoła, który realizuje zbawczy plan Boga i nadejście Jego Królestwa. Nasza służba jest przyjmowana i przeżywana jako missio Ecclesiae, dlatego też jest realizowana w Kościele (wierność jej), wraz z Kościołem (w komunii kościelnej), dla Kościoła (na rzecz jego wzrostu).

• W sensie wspólnotowym: służba otrzymała i przeżyła jako missio comunitatis z dwoma szczególnymi zobowiązaniami: ochrona wierności charyzmatowi założyciela i realizacja komunii każdego apostolatu, w tym powierzonej jednostce.

• W sensie historycznym: nasze powołanie prosi nas o solidarność ze światem i jego historią; potrzeby dzisiejszej młodzieży poruszają i kierują naszą działalnością duszpasterską.

• W sensie mistycznym: pracujemy dla zbawienia dusz, odkupionych krwią Chrystusa. Salezjanin doświadcza ojcostwa Boga; przyjmuje i zakotwicza swój projekt, czerpiąc w Duchu Świętym z miłości Chrystusa; buduje jedność jego życia, łącząc wszelkie napięcia w duchowym projekcie, który identyfikuje się z Chrystusem Zbawicielem.

• W ascetycznym sensie: salezjanin oddaje się swojej misji z niestrudzoną aktywnością, umiarkowaniem, surowym poczuciem życia ...

• W konkretnym sensie: wysłany, mając w ręku narzędzia, środki ... także ekonomiczne.

Wszystkie te wymiary naszej „misji” mogą być przedmiotem konkretnych medytacji. Musimy być zadowoleni z „przekrojowego” odbicia.

„Salezjański” sposób mediacji

Aby zrealizować tę misję - w pewien sposób podobną do wszystkich instytutów aktywnego życia - możliwe są co najmniej trzy opcje, wszystkie trzy zrealizowane w ostatnich dziesięcioleciach ubiegłego wieku.

Diaspora: po 1968 r. Wielu zakonników pogrążyło się w świecie, dopóki nie stracili swojej widoczności. Konsekracja stała się „tajemnym” dziedzictwem: bez munduru, przywilejów, bezpieczeństwa instytucji. Musieli być rozpoznawani tylko tak, jak byli, także dlatego, że mówienie w imieniu struktur, w mundurze, ryzykowało odrzucenie. I tak oto rozpowszechnione są instytuty świeckie, pozbawione „środków nacisku” i perswazji, wzmocnione jedynie dowodami wiary i miłości.

Czysta ewangeliczność: wbrew „arogancji” monastycznej inspiracji krużganki, klasztor został zniesiony… poświęcić się tylko przejrzystości, absolutowi Boga, jedynemu modlitewnemu słuchaniu wiary i Słowa, prostemu apelowi do życie konsekrowane niezależnie od bezpośredniej opieki duszpasterskiej.

Ale wielki problem wynikł z tego, że charyzma wielu założycieli wyrażała się w konkretności bardzo namacalnych działań, tak że kryzys dzieł często stawał się niemal kryzysem prawa do istnienia. Oto trzecia droga, mediacji, nasza: nie możemy udawać, że Ksiądz Bosko był zakonnikiem, kapłanem, który był zainteresowany edukacją przez przypadek. Nie, Ksiądz Bosko był zakonnikiem, kapłanem jako wychowawcą. Dla nas życie konsekrowane jest poświęceniem Bogu i młodym ludziom, nawet jeśli sposób pracy stale się zmienia i nie wiemy, do którego brzegu dotrzemy. Wybór tego trzeciego sposobu, w porównaniu z pozostałymi dwoma, jest mniej pewny, jest bardziej problematyczny, może nawet mniej sugestywny, ale jest nasz.

Fenomenologia zachowań w obliczu „nowego”
W historycznej fenomenologii instytutów religijnych jesteśmy świadkami dziwnego paradoksu: podczas gdy oni byli wychowywani przez Boga, aby postrzegać, „czytać” i „mówić” proroczo, nowe, które pojawiło się jednak raz ustalone, ryzyko jest stałe (dla których wprowadzane są reformy i rodzą się reformatorzy), aby zawsze uprzywilejowywać wymiar tradycji: nie novitas, ale antiquitas. To jest trop
często uważane za praktycznie unikalne kryterium prawdy. W całej historii dynamizm bycia „proroctwem przyszłych czasów” został utracony, jak słyszymy, mówi się, że „osiedli się w ekstazie utrzymania”, ryzykując tym samym utratę z oczu rzeczywistości istnienia. Zamiast tego podstawowe połączenie z rzeczywistością jest prawdziwym fundamentem i miejscem znalezienia nowości.

Zgromadzenie, które zamknęło się w rozważaniu charyzmatycznego daru, który został mu dany, upadłoby. Prowincja salezjańska, która zamyka się w dziełach i strukturach, które zapewniają służbę i odpowiedź, ma trudności z wypatrywaniem „poza murem”, ledwo dostrzega pytania, które wynikają z nowych sytuacji i ubóstwa młodzieży, łatwo kończy się widzeniem tylko własnych młodych ludzi „biedni” (dokładnie tylko te, które można włączyć do „własnych prac”), inni ryzykują „niewidzialnością” w oczach.

Musimy więc być innowacyjni, aby nie być „a la page”, aby stosować się do czegoś satysfakcjonującego i uznanego przez opinię publiczną, ale za czynnik dynamicznej wierności. Nasze prace nie mogą być skonfigurowane po prostu jako czysta usługa oferowana społeczeństwu w przypadku interwencji, które powinna ona prowadzić.

„Stałym” zadaniem instytutów zakonnych może być bycie - na poziomie operacyjnym - „tymczasowymi antenami proroczymi”, które wiedzą, jak odkrywać nowe horyzonty ubogiej młodzieży, wiedzą, jak odgadnąć nowe rozwiązania, wiedzą, jak podejmować najpilniejsze sytuacje w „prototypowy” sposób i trudny, w „prowizoryczny” sposób, to znaczy do momentu, gdy przyjęcie tej potrzeby, która pojawiła się w tym momencie, nie stanie się „normalną” interwencją społeczeństwa i państwa. „Stańcie się tutaj bezużyteczni”, ponieważ przybyli ci, którzy musieli przybyć, a następnie „stawić się tam”, gdzie nikt jeszcze nie przybył.

Cztery „nowości”, aby dobrze się zastanowić Dzisiaj kryzys wiarygodności ad intra i ad extra
Zgromadzenie salezjańskie poczyniło silne kroki naprzód i nie mogło tego nie uczynić, biorąc pod uwagę, że młodzi ludzie w 2000 r. Są znacznie bardziej niż ci z drugiej połowy XIX wieku, na przykład do tych
z naszej młodzieży. W drugiej połowie XX wieku socjologowie rozróżniają co najmniej pięć różnych faz, w których wyrażano tak zwany „warunek” lub „kulturę” młodzieży: fazę boomu gospodarczego, kontroli seksualnej, odpływu broni prywatnej, pragnienia zabawy w latach dziewięćdziesiątych, niezależności, autonomii, pokazu wyglądu, zaawansowanej technologii z 2000 roku.

Teraz, w kontekście salezjańskim, jeśli Kapituła Generalna 18 (1958) nie otrzymała głębokich przemian powojennych, postanowienia i rezolucje nie okazały się bardzo odległe od tych z lat dwudziestych i następnych, od 1965 r. Nic nie zostało zrobione, ale próbować tego punktu zwrotnego, który następnie połączył się w wszechogarniającą „duszpasterstwo”, termin, który do tej pory pozostawał poza literaturą salezjańską, ale od tego czasu został mocno wprowadzony; później ożenił się z „miłością duszpasterską” i przetłumaczył z „sercem oratoryjskim”.

Ale nieoczekiwany rezultat - na pewno nie w wyniku zmiany - to kryzys wiarygodności, wyblakły obraz, brak powołań, niepewna przyszłość, nie tylko w Europie, o której wszyscy dobrze wiemy. Jest pewne, że jesteśmy na pasie wolnych, zaniedbanych i niedocenianych pojazdów. Trudno nam mówić do serc młodych ludzi; jesteśmy wstrząśnięci brakiem wiary w budowę ich życia; widzimy brak harmonii z ich światem; dostrzegamy, że nie jesteśmy w stanie być znaczący i komunikować się z nimi głęboko; zauważamy, że są one wprowadzane bez obrony w świecie, w którym rozdźwięk między wiarą a życiem dramatycznie przekracza wszystkie obszary i poziomy ludzkiego doświadczenia (kulturowego, społecznego, antropologicznego, moralnego, techniczno-naukowego, prawnego, politycznego); zdajemy sobie sprawę, że pożądana wolność wydaje się utracić swoje racje, więc wszystko w nich kończy się rozstrzygnięciem w opinii lub powierzchownych doznaniach. Przynajmniej na Zachodzie jesteśmy trochę wzruszeni poczuciem konsternacji nie tylko przed starym światem, który zdaje się powracać do wad pogaństwa, ale także przed starzejącym się zgromadzeniem, które wydaje się pozbawione rozpędu. Ma się wrażenie, że coś się załamuje i że nie wiadomo, jak to zrobić, aby nie zostać przytłoczonym.

Co więcej, na poziomie osobistym widzimy być może z niewielką jasnością rolę, do której się oddajemy i jesteśmy daleki od zaraźliwego entuzjazmu i uzasadnionego uczucia pierwszych pokoleń salezjanów, którzy
z powodzeniem przeżyli i wyeksportowali charyzmat Ks. Bosko na świat. Wielu z nas może nie jest w pełni przekonanych o przydatności naszej misji dzisiaj, tak jak my to robimy; być może nie znajdziemy odpowiedniego i znaczącego zaangażowania w pracę, ponieważ nie wiemy, jak reinwestować i odnowić.

Nawet w odniesieniu do naszych dzieł świeccy, którzy nie są dostrojeni do naszego charyzmatu, często doceniają je tylko z powodu szybkości i zdecydowania interwencji ze względu na utylitarny aspekt służby. Widzą w nich filantropię, ale nie dobroczynność i ewangeliczną inspirację, więc czasami uważają je za lukratywne przedsiębiorstwa, a może tylko prestiż w upadku państwa opiekuńczego. Sami wierzący zbyt często wątpią w ich wartość, nawet jeśli pomagają i używają ich. W swoim życiu osobistym nie czerpią inspiracji z doświadczenia religijnego zgromadzenia.

Ponowne odkrycie lokalnego kościoła

Do Soboru Watykańskiego II odniesiono się do Kościoła powszechnego: od tego czasu eklezjologia przeniosła się do lokalnych kościołów, do wspólnoty lokalnych kościołów, a zakonnicy muszą się dostosować. Dlatego nie wystarczy już dłużej zwracać uwagę na Kurię generalną, żyć w Kościele lokalnym, współistnieć, dzielić się, dawać i otrzymywać: jedyny charyzmat ma być przekazany jako dziedzictwo wspólnocie kościelnej, której jesteśmy częścią. Nie można być z kościoła, nie będąc w kościele; nie wystarczy na to pracować, trzeba żyć według niego. Oczywiście Kościół, w którym się znajdujemy, musi uznać posługę kościelną naszego charyzmatu.

Ale nie łudźmy się: nie wydaje się, aby nasze prace znacznie podniosły świadomość lokalnych Kościołów. Jeśli wcześniej skarżyliśmy się na odrębność zakonników w Kościele, dziś wydaje się, że są oni stopniowo marginalizowani. Istnieje ryzyko, że zostaniesz wykorzystany do pomocy innym osobom w trudnej sytuacji, a nie zostaniesz uznany za właściciela specjalistycznej usługi. Faktem jest, że dominujący parafializm w duchowieństwie próbuje podporządkować sobie wszystkie dostępne energie, w ideale posiadania wielu bojowników na rzecz własnych inicjatyw. Każda charyzma jest potrzebna jedna po drugiej: jest bezużyteczna, jeśli zostanie pochowana. Ponieważ są trudności w datach, ale wciąż aktualne,
Mutuae Relationes, dla których zostały zmienione? Tylko za złe uzgodnienie obszarów interwencji lub zamiast różnych koncepcji eklezjologicznych?
Salezjanie należą do prezbiterium wraz ze swoją wspólnotą, która stanowi ich przedmiot apostolski. Salezjanie nie spełnili się. Jednakże jednostkom nie jest trudno skonstruować własną, bardzo znaczącą przestrzeń duszpasterską, ale bez żadnego odniesienia do wspólnoty, w wyniku czego ich inicjatywy są postrzegane przez wspólnotę kościelną i obywatelską w wyniku jednego operatora, „wolnego strzelca” i nie jako wyraz precyzyjnej tożsamości kongregacyjnej.

Przemieszczenie środowiska apostolskiego

Od pewnego czasu zmierzamy raczej w kierunku projektów „opieki duszpasterskiej nad terytorium” niż opieki duszpasterskiej całkowicie zależnej od jednego rzekomo myślącego centrum. Do wczoraj pracowaliśmy w „domu”, w naszych pracach. Często dom był wyspą: miejscem religijnym, „zarezerwowanym”, miejscem ciszy, niemal enklawą; teraz i coraz bardziej wychodzimy poza prace, w nie-wyznaniowe, świeckie miejsca: jesteśmy zanurzeni w świecie zarówno w domu, jak i na zewnątrz. Dlatego bardziej niż wspólnota jednostka będzie świadczyć o wierze, charyzmacie, nawet jeśli społeczność jako taka, jak właśnie powiedzieliśmy, musi mieć swoją rolę. W nowych warunkach pracy jednostka nie zawsze może mieć społeczność, która go broni, chroni go i kompensuje jego braki. Wymaga umiejętności, osobistej dojrzałości,

Przykład wyjaśnienia. Przez długi czas ubóstwo uważano za indywidualne, w obrębie stałych właściwości; obowiązywała zasada ekonomii, w której zyski lub oszczędności były inwestowane w prace, a wartość pracy nie była brana pod uwagę zbyt wiele. Dzisiaj wszystko to wybuchło; Twoja praca jest opłacana i wiemy, co jest warte; są emerytury, ubezpieczenia ... (które powinno nas bardziej uświadomić niepokojące problemy bezrobocia i niepewność życia, które dotyczą tych, którzy nie złożyli ślubu ubóstwa!). Jest to zatem nieobojętny punkt zwrotny w naszym życiu.

Współpraca z dorosłymi

Ksiądz Bosko szybko nauczył się sztuki zaangażowania; już o tym wspominaliśmy. Dziś przyczyny takiego umieszczenia świeckich jako współpracowników w domach salezjańskich są takie same jak te sprzed stu lat, ale połączone z innymi „niepublikowanymi”. Przede wszystkim odnowiona świadomość tożsamości chrzcielnej, misjonarza świeckich w Kościele. Co więcej, fala wolontariatu świeckich w „krajach misyjnych”, declericalizujących misję, dała jasno do zrozumienia, że ​​rozwój narodów nie może być jedynie zaangażowaniem kapłanów i osób konsekrowanych, którzy zawsze byli zaangażowani w najbardziej ryzykowne granice.

Współpraca jest więc bardzo powszechną potrzebą: laik, który nie jest już tylko pomocniczy lub agregujący, prawie w drugim rzędzie, wymagający więcej posłuszeństwa niż twórczy wkład, ale animowany i animujący świeckich, przy tej samej współpracy. W ten sposób pokonuje się wielowiekową praktykę mniej lub bardziej wyraźnego paternalizmu. Nie należy się obawiać konfrontacji między różnymi wrażliwościami, ale jednolitością, homologacją, obecnością laika tak człowieka, który „zarządza zakrystią”, który milczy i nie bierze na siebie odpowiedzialności w agora kościelna i społeczna.

Jest oczywiste, że my, salezjanie, będziemy coraz mniej podmiotem, który posiada „większość stada”, biorąc pod uwagę świecką masę, która naciska w naszych dziełach; ale równie oczywiste jest, że salezjańskie centrum animacji (niekoniecznie konsekrowanych salezjanów) nigdy nie może zabraknąć. Musi nas to zastanowić nad faktem, że dominantą najbardziej znaczących ruchów kościelnych jest to, że są one animowane od wewnątrz przez poszczególne jądra, które jednak istnieją, aby kierować całym ogromnym swobodnym ruchem, który je otacza i uzasadnia. Są popularne, nie elitarne i rozdzielone.

Niektóre wskazania operacyjne

Przesłanie przekazane przez Księdza Bosko jego synom zasługuje na uważne rozważenie: „Salezjanin nigdy nie jęczy o swoich czasach”. Zamiast tego działa, aczkolwiek w granicach możliwego, przekonanego jako Ks. Bosko, że doskonały jest wrogiem dobra ”i że„ dobro jest zrobione tak, jak może ”(jeśli nie można tego zrobić„ dobrze ”, jak byłoby pożądane). Oto kilka sugestii.

A. Wracając do młodych ludzi. Powiedzieć misję salezjańską to powiedzieć „upodobanie”, „poświęcenie” dla młodzieży. Dla salezjanów jest to zawsze „rok młodości”. Bosko rozwinął swój styl życia, dziedzictwo duszpasterskie, system wychowawczy, duchowość. Volver na patio był mottem salezjańskiej prowincji w Argentynie kilka lat temu: w bezpośrednim kontakcie, na linii frontu, z młodymi ludźmi; w zgodzie z nimi. Biada nam, jeśli stracimy kontakt z młodymi ludźmi! Musimy wskrzesić naszą szczególną rolę „misjonarzy młodych”, nie pozwalając się zbytnio zbiurokratyzować i metodologizować. Musimy „zacząć od nowa” od młodych, jeśli chcemy „zacząć od nowa” od Ks. Bosko, aby młodzi ludzie poszli ich szukać, zamiast czekać, aż ich przyprowadzą.

A dzisiaj we Włoszech „biedni i porzuceni” młodzi ludzie z Ks. Bosko należą do „nagłych wypadków młodzieżowych”: imigranci, bezrobotni, zwłaszcza na południu, społecznie marginalizowani obecni w każdym mieście, wyrzucani ze szkoły, tylko dzieci z każdym rodzajem rozrywki indywidualnej, ale całkowicie odszczepiony, niezdolny do pozostania w towarzystwie innych, którzy wolą wycofać się, by usłyszeć muzykę ...

Naszymi obecnymi odbiorcami mogą być młodzi ludzie obecni tam, gdzie jesteśmy zbyt nieobecni, jak w galaktyce mediów lub dużej koncentracji studentów uniwersyteckich, gdzie nie jesteśmy bardzo obecni, jak w świecie wielkich „letnich” udogodnień dla obozów pracy lub wolontariat społeczny, krajowy i międzynarodowy, w którym nie jesteśmy tak ważni jak w ofercie miejsc duchowości lub osób dostępnych „dla ducha”, a nie tylko dla „wspólnego biesiadowania”.

Oczywiście nikt z nas nie ukrywa ograniczeń strukturalnych i koniunkturalnych, jakie mamy obecnie, takich jak obecność ciężkich struktur zaprojektowanych dla innych epok, średni wiek współbraci, „przestarzałe” przygotowanie dla wielu z nich (warte powiedzieć o świecie i edukacji, która już nie istnieje), sztywnej mentalności wielu przed światem młodzieży, która zawsze jest z definicji odmienna, prawie niezbadana, nieprzewidywalna, jeśli chodzi o idee i zachowania.

Ale są też inne granice „osobiste i wspólnotowe”, które należy uważnie rozważyć. Ksiądz Bosko napisał w notatkach, że tradycja nazywa testament duchowy: „Kiedy
komfort i wygoda zaczną się między nami, nasze pobożne społeczeństwo zakończyło swój bieg. Świat zawsze przyjmie nas z przyjemnością tak długo, aż nasze obawy będą skierowane do dzikusów, najbiedniejszych dzieci, najbardziej niebezpiecznych dla społeczeństwa. ”Dzisiaj, zainspirowani przez niego, powinniśmy mieć odwagę powiedzieć, że kiedy wspólnota salezjańska się zamyka „przed telewizorem lub komputerem godzinami i godzinami jest to znak, że (przynajmniej w tym miejscu) zbór zakończył swój bieg, że kiedy praca salezjańska zostaje zredukowana do czterech chłopców z piłką, dwoma piłkami nożnymi, pokojem do gry wideo i gry komputerowe ... że kiedy dom, prowincja znajduje czas, nie po to, by pójść i znaleźć młodych ludzi, aby koordynować własne inicjatywy, ale by zrobić zbyt wiele wycieczek kulturowych lub pseudo-pielgrzymkowych lub wędrownych ćwiczeń duchowych ...

Rozwój domu salezjańskiego i liczba młodych ludzi wykształconych w nim to także termometr jego racji bytu w danym miejscu. Nigdy nie zapominajmy o dynamice wzrostu Oratorium na Valdocco: na pierwotnym stadzie rosły różne dzieła, personel stale się rozwijał (czasami kapłani miasta, duchowni, którzy jednak nie wytrwali, świeccy, którzy pomagali z zewnątrz, a później młodzi z Ks. Bosko trenował, który od 1859 r. Został salezjaninem, podobnie jak liczba chłopców: od 3 nowych młodych ludzi rocznie do 11851, do ponad 400 do 11866; kilkadziesiąt chłopców z lat pięćdziesiątych stało się setkami lat sześćdziesiątych, aż osiągnęli liczbę około 800 (z wyjątkiem zewnętrznych oratorów,

B. Zakwalifikuj się. Oczywiste jest, że wierność naszej „misji”, aby być wnikliwą, musi być w kontakcie z „węzłami” dzisiejszej kultury, z matrycami mentalności i aktualnego zachowania. Mamy do czynienia z kolosalnymi wyzwaniami, które wymagają powagi analizy, trafności krytycznych obserwacji, dogłębnej konfrontacji kulturowej, zdolności do dzielenia się trudnymi sytuacjami psychologicznymi; w przeciwnym razie udzielilibyśmy banalnych, nieistotnych, nieistotnych, śmiesznych i powtarzalnych odpowiedzi. Dzisiaj, w prawdziwych warunkach młodzieży - choć zawsze zmienia się i różnicuje ze względu na sytuacje i problemy - dzięki zaawansowanym narzędziom można uzyskać systematyczne informacje
wyszukiwanie i analiza socjologiczna i psychologiczna. I ta informacja mówi nam, że wiek młodzieńczy rozszerzył się ponad miarę, że biorąc pod uwagę obecne warunki młodzieżowe i konfliktowy kontekst, w którym dorastają, powinni być uważani za „porzuconych”, „niebezpiecznych i niebezpiecznych”, ujmując to jako Ks. Bosko, prawie wszystkich młodzież świata. To samo można złagodzić w odniesieniu do rzeczywistego „potencjału” dziecka, chłopca, nastolatka, młodego, młodego dorosłego, dla którego konkretny proces edukacyjny musi być realizowany w ramach pluralizmu edukacyjnego, w którym dorastają. Pewne jest to, że nie możemy polegać jedynie na dokumentach Kapituł Generalnych lub na listach Przełożonego Generalnego.
Możemy i musimy zadać sobie pytanie: kim właściwie są młodzi ludzie, którym „poświęcamy” nasze życie osobiście i we wspólnocie? Czego chcą i czego my (i Bóg) chcemy dla nich? Czy naprawdę znamy dzisiejszą młodzież? Te z anonimowych, ale bardzo popularnych dyskotek i sal gimnastycznych, tych z przeludnionych „białych nocy”, agregatów do mody (włosy, ubrania, tatuaże ...) i idoli (muzyka, postaci telewizyjne ...), telefonów komórkowych najnowszej generacji, czat, sms, grupy dyskusyjne, ciągłe podróże, a nawet szukanie miejsc duchowości. Czy szukaliśmy i znaleźliśmy sposób na wejście do miejsc, w których uczestniczą młodzi ludzie? Ksiądz Bosko wiedział, jak „rozmawiać z młodymi ludźmi”, dostroił się do nich. Czy możemy to zrobić? Czy oprócz tradycyjnego języka klasycznego i współczesnego znamy język, jeszcze lepiej, bardzo szybko rozwijające się języki młodych ludzi? Czy jesteśmy na tej samej długości fali, czy nie? Czy używamy „systemów operacyjnych” zgodnych lub nie z tymi, które zostały przez nich przyjęte?
Nowe problemy odpowiadają nowym młodym ludziom, nowym obowiązkom. Zadajmy sobie pytanie: jaki jest nasz profesjonalizm duszpasterski na poziomie teoretycznym? A na poziomie praktyki? Nasz salezjański profesjonalizm edukacyjny znajduje pole do popisu w kreatywności, elastyczności, elastyczności, antyfatalizmie, w zdolności do podejmowania ryzyka nawet poza murami naszego domu, w nauce pracy w zespołach, w szkoleniu się w nowych sposobach pracy. Żąda dziś usługa edukacyjna
szczególne umiejętności w zakresie publicznego i prywatnego interfejsu, które obejmuje planowanie placówek edukacyjnych, udział w projektach ze środków publicznych. Krótko mówiąc, nie można już „postępować z dobrem”, nawet jeśli unikniemy ryzyka, że ​​czekając na odpowiednią naukę, staniemy się starzy i nieubłaganie coraz bardziej obcy światu młodości. Oczywiście ta instrumentacja kulturowa wymaga, aby ci, którzy jej używają - to znaczy my - zweryfikowali ją na własnej skórze, wierzą, że nie dostarczają duszy i absolutnie nie rezygnują z bogactwa serca, umysłu, ewangelicznej spójności.

Ksiądz Bosko osobiście opracował już znane formy edukacyjne i „wymyślił” inne. W latach 1845–1859, pochłonięty tysiącem problemów w swoich oratoriach - kiedy kongregacja jeszcze nie istniała - znalazł czas, by napisać i opublikować masę pism (ponad 80 książek i akt), sięgając prawie do przyjęcia, święta historia, nie mniej niż w państwowych szkołach Królestwa. Czy to naprawdę nie do pomyślenia dla salezjanina dzisiaj, aby znaleźć, poza własną rolą zawodową, odpowiednią przestrzeń dla znaczących działań, w tym kulturowych, przynajmniej popularnych czy średnich? Historia zboru oferuje wspaniałe przykłady w tym zakresie.

To samo dotyczy edukacji „chóralnej”, o której wspomnimy później. Dzisiaj, nawet bardziej niż wczoraj, zdajemy sobie sprawę, że odpowiedzialność edukacyjna może być tylko zbiorowa, wspólna, jak najszersza. Możemy i musimy zadać sobie pytanie: jaki jest nasz „związek” z „siecią relacji”, w której żyją nasi młodzi ludzie? Jaki jest nasz dokładny wkład w uczestnictwo i współpracę w tej sieci? Używamy środków komunikacji, aby edukować w kreatywny sposób, ponieważ są bardzo potężnymi środkami tworzenia mentalności. Czy możemy sobie wyobrazić, co zrobiłby z Bosco, gdyby miał do dyspozycji internet? Niezbędna jest synergiczna współpraca z innymi agentami edukacyjnymi,

C. Dokonaj przeglądu obecności i usług dzięki geniuszowi operacyjnemu, który przekazał nam Ks. Bosko. Konieczne jest ciągłe przechodzenie od jednego po
polityka awaryjna „do„ polityki planowania ”, oczywiście dostosowana do dostępnych zasobów. Kreatywność wynalazku nie może pozostać w jednostce, ale musi opierać się na wymiarach i obowiązkach strukturalnych. Konieczne jest ciągłe odnawianie kryteriów, które kierują wyborami operacyjnie, mając na uwadze złożoność sytuacji, w których działamy, w ten sposób odzyskujemy tożsamość i specyfikę naszej misji (podobnie jak firmy, które dzięki realnej restrukturyzacji i nie prostym dostosowaniom dostosowują się do rynku, aby nie pozostać na zewnątrz, oczywiście bez chęci utożsamiania się z koncepcją zarządzania biznesem z koegzystencją religijną, cele są tak różne.) Rezultatem jest ciągła zmiana, która, jeśli nie ściśle historyczna,jednak zmieniają oblicze prowincji.

Oprócz uważania, aby się nie zamknąć, jakbyśmy się na siebie złożyli, konieczne jest, jak powiedzieliśmy, poszerzenie zakresu działania i szerzenie pozytywnego wizerunku nas samych, jak Ks. Bosko, który robił to w sposób, który czasami był zdecydowanie pochopny.

Możemy zadać sobie pytanie: gdzie jest element ryzyka, odwagi, fantazji, szoku, który był Ks. Bosko w swoim czasie? Gdzie są jego prorocze stanowiska, w obronie praw młodych ludzi (i tego, co nazwał „niskimi ludźmi”) iw obronie praw Boga (proroctwo, bez arogancji, ale z determinacją). Gdzie i jak pracują dziesiątki tysięcy Salezjanów Współpracowników, jeszcze więcej byłych studentów, którzy na poziomie widoczności społecznej i kulturalnej wydają się czasami mieć dar niewidzialności?
Różne zamknięcia dzieł dokonanych przez Księdza Bosko nie były wskaźnikiem odwrotu i porażki, ale reorganizacji i odnowienia, czego dowodem było coraz większe rozszerzenie prac mających na celu młodzieńczą animację: wszystkie inicjatywy, które z perspektywy czasu podkreślali ciągłą koordynację, dalszy rozwój ... Być może tego samego nie można powiedzieć o naszym „zmniejszeniu”, naszej „restrukturyzacji”, w której zamknięcie zbyt wielu działa, zamiast wydawać się funkcjonalne dla racjonalnego wyboru w celu dla innego rozwoju jest to jednoznaczny znak nieuniknionego, choć bolesnego, zaniku charyzmy na danym terytorium. Ale „zamknij tutaj”, bez „otwierania się”, jeśli w jakiś sposób „rozwiązuje”
może problem ”tutaj,
„Kto nie powiedział nie”.

Kto wie, że nie jest konieczne odwrócenie kierunku tradycyjnego
salezjańskiego przepływu! Zamiast bronić się ciasnymi zębami lub zaczynając od nadzwyczajnych kosztów ludzkich, pracuje się nad zapewnieniem długoterminowych usług określonej grupie młodych ludzi - prac, które wiążą się z ciężkim zarządzaniem gospodarczym, dostosowaniem do wymagających przepisów prawa cywilnego, wysokimi umiejętnościami kierowniczymi i umiejętnościami zawodowymi bardzo daleko od treści poprzedniego szkolenia - kto wie, że nie jest lepiej być kulturowo przygotowanym do tworzenia „wykwalifikowanych” grup w miejscach i sposobach, które są już normalne dla młodych ludzi! Co więcej, już kilka dziesięcioleci temu idea, że ​​każdy salezjanin kierował grupą i dobrze wiadomo, że „misja salezjańska” o różnych wymiarach, o których wspominaliśmy powyżej, niekoniecznie pokrywa się z inicjałami.
działalność i działalność duszpasterska.

Kto wie, czy Zgromadzenie jako całość dzisiaj nie powinno dokonywać przeglądu skrajnej różnorodności swoich prac, aby „skoncentrować” swoje
wysiłki w pewnych kierunkach, chwytając „znaki czasu” we współczesnych „ruchach kościelnych”, które wydają się lepiej odpowiadać
na żądania dzisiejsza młodzież. Niektóre z nich, z perspektywy czasu, po prostu uchwyciły i odnowiły w nowatorski sposób jedną lub więcej intuicji naszego bogatego dziedzictwa historyczno-pedagogiczno-duchowego. Jeśli to możliwe, i być może, należy dokonać dokładnej
analizy.

Odwrócenie procesu restrukturyzacji lub zakładania pracy
ewidentnie wymaga takiego samego planu rozwoju, planu szkoleń dla osób wyznaczonych do zarządzania nimi, planu oceny zasobów ludzkich, gospodarczych i strukturalnych. W przypadku ich braku konieczne jest realistyczne
uproszczenie struktur i usług, zmniejszenie ogromnych i być może ogólnych celów. Bezużyteczne jest utrzymywanie prac, które wyczerpały swój cykl życia za wszelką cenę. Włochy i Europa są zaśmiecone dawnymi domami religijnymi ... Możesz umrzeć z braku działania, przybywając za późno
w diagnozowaniu i stosowaniu odpowiednich terapii, i smutne jest widzieć, że jesteśmy zobowiązani do restrukturyzacji swoich prac po prostu w wyniku uwarunkowań zewnętrznych, bez wyraźnej woli ludzi wchodzących w grę, bez jakiejkolwiek motywacji
ewangelicznej lub teologicznej, która musiała być zaangażowana u podstawy tych osad.

Są dwa rodzaje ryzyka, których należy unikać: utrata tożsamości jedności kongregacji, chęć zrobienia wszystkiego bez możliwości zrobienia tego, chęć porzucenia stabilnych rzeczy dla innych źle poczętych kobiet, rozproszenia zasobów krótkoterminowych; lub poddanie się „fundamentalizmowi”, to znaczy absolutyzowaniu i tworzeniu wiecznych dzieł lub ich ograniczonych i przygodnych aspektów, kończąc na zadowoleniu z już posiadanej, już znanej, skostniałej tradycji, obronie, być może w dobrej wierze, w imię lojalności do przeszłości.

D. Wreszcie, aby ewangelicznie ożywić własne doświadczenie, odzyskać wszystkie duchowe wymiary naszej „misji”; w skrócie: uczynić objawienie Boga młodym i ludziom powodem naszego życia, zgodnie z logiką cnót. teologiczny. Salezjanin, człowiek wiary, z ufnością oddaje się w ręce Boga objawione w Jezusie i staje się zdolny do przyjęcia wszystkich okoliczności życia, aby pozwolić Bogu na manifestowanie wam zbawczego działania. Uświadamia sobie, że żadna sytuacja nie odpowiada w sposób wystarczający woli Bożej, ale stara się żyć i działać w taki sposób, aby zawsze wypełniać wolę Bożą, salezjanin, człowiek nadziei, codziennie czeka na Boga, aby móc przyjąć jego przyszły prezent we wszystkich sytuacjach, w tym w upadłości ”

Jego „zjednoczenie z Bogiem” nie jest związane z przedstawicielem firmy ani z kimś, kto myśli jak zwykły czytelnik
ulubionej gazety i widza ostatniego telewizyjnego talk-show; ale
tego, który żyje intensywnym życiem wewnętrznym ze swoim Bogiem pośród niestrudzonej aktywności (kontemplacji działania), tych, którzy poświęcają się hojnej pracy apostolskiej, tych, którzy odrzucają pociechę, poszukiwanie
pocieszenia, zaspokojenie sukces tych, którzy akceptują wszystkie trudy (pracę i wstrzemięźliwość), tych, którzy emanują miłością do Eucharystii, spowiedzi, Dziewicy, Papieża, krótko mówiąc, tych, którzy żyją w Bogu, tych, którzy „uczestniczą” w boskim życiu.

Bez intymnego doświadczenia Boga, wracając do młodych, tutaj
kwalifikować się i przeglądać frekwencję i usługi są skazane na niepowodzenie, ponieważ byłyby pozbawione jedynego i priorytetowego warunku. Musimy być przekonani, że Ewangelia jest przekazywana „przez zarażenie”, gdzie istnieje prawdziwy związek człowiek-duch, cierpliwy, ufny, wierny i radosny. Dzisiaj, oczywiście, relacje międzyludzkie różnią się od tych z przeszłości. Ale młodzi ludzie (i dorośli) wchodzący do serca salezjanina muszą odkryć nie bardzo nowoczesnego technokata, nie zręcznego, ale pustego komunikatora, nawet urzędnika kościelnego, a nawet pracownika duszpasterskiego, ale człowieka „pasjonującego się Bogiem”, bogatego człowieka w ludzkości kompletnej, która objawia im piękno Ewangelii. Charyzmatyczna i prorocza tożsamość salezjanina nie tylko idzie w parze z instytucjonalnymi,

* * *
Następnie kończymy tę lekcję medytacji słowami Wspomnienia-Duchowego Testamentu Ks. Bosko, które stanowią klucz do interpretacji salezjańskiego aktywizmu rozumianego jako całkowita miłość, usque ad effusionem sanguinis, aż do mistycznego zjednoczenia z Bogiem w nieograniczona miłość oblatywna: „Kiedy zdarza się, że salezjanin poddaje się i przestaje żyć dla dusz [l], powiesz, że nasze zgromadzenie zwróciło wielki triumf, a ponad nim zstąpi błogosławieństwo niebios”.

„Mężczyźni się nie rodzą, są ukształtowani” (Erasmus)

9. Zacznij od poziomu edukacji

Ksiądz Bosko nadal interesuje wielu ludzi w wielu krajach ponad sto lat po jego śmierci (1888). Uważa się ją za wciąż znaczącą postać, nawet poza obszarem salezjańskim. Ale zdaje się także dostrzegać pewne zakłopotanie co do aktualności jego „przesłania, jego„ nowoczesności ”, prawie tak, jakby jego intuicja poświęcała się edukacji młodych ludzi, jego przekonaniu, że„ musimy szukać poznawać nasze czasy i dostosowywać się do nich. ”I to właśnie nasze czasy, które proszą nas o„ rozpoczęcie od Niego ”, począwszy od wychowawczego, otwartego na transcendentnego salezjanina, oczywiście będzie to kwestia zrozumienia, czym jest dziś edukacja, ale w międzyczasie podstawa jest solidna, religijna i cywilna, jak natychmiast widzimy.

Historyczne znaczenie Ks. Bosko

Wspomnieliśmy już o tym: historyczne znaczenie Księdza Bosko należy prześledzić, wcześniej w „dziełach” iw pewnych stosunkowo oryginalnych elementach metodologicznych - wszystko w jakiś sposób było i może być poddane krytyce nawet w sferze katolickiej - w niektórych intuicjach fundamentalne.

Przede wszystkim intelektualna i emocjonalna intuicja o uniwersalnym, teologicznym i społecznym znaczeniu problemu młodzieży. szczególnie „porzucone” (to znaczy ogromnej części młodzieży, która nie była pod opieką lub źle traktowana), aby zapewnić godną przyszłość. Czytamy w numerze „Biuletynu Salezjańskiego” opublikowanym
pod jego bezpośrednim nadzorem: „Dzieci i młodzież są fundamentem, nasieniem społeczeństwa religijnego i obywatelskiego. Kto nie wie, że stąd do dziesięciu, piętnastu, dwudziestu broni Czy dzieci, które teraz nas koronują, stanowią kręgosłup ludu? Więc jaka będzie młodzież, tacy będą ludzie, takie będzie społeczeństwo ”(Boll. Sal. 1878, n. 7, str. 2).

Po drugie, na poziomie operacyjno-konkretnym, Ksiądz Bosko wyczuwał potrzebę interwencji na dużą skalę w świecie katolickim i społeczeństwie obywatelskim, jako pierwotną konieczność dla życia Kościoła i dla przetrwania porządku społecznego.

Na podstawie pierwszej intuicji osobiście zrealizował drugi, poprzez ogólnoświatowy projekt edukacyjny, zdolny do zaangażowania bardzo dużej liczby pracowników terenowych: współpracowników, dobroczyńców, wielbicieli, wierzących i niewierzących. Pomimo szerokiego wachlarza poglądów, inicjatyw i osiągnięć, spotkał się z wielkim sukcesem, pomimo początkowych trudności: braku zasobów gospodarczych (zawsze niewystarczających do jego osiągnięć), skromnego bagażu kulturalnego i intelektualnego (moment, w którym c „potrzebowaliśmy zamiast tego odpowiedzi o wysokim profilu teoretycznym, będąc synem teologii i koncepcji społecznej z bardzo silnymi ograniczeniami (a zatem nieadekwatnymi do odpowiedzi na sekularyzację i głębokie rewolucje społeczne zachodzące: pomyślmy tylko o Marksie).

Teraz „zaczynając od Księdza Bosko” oznacza dzielenie się intuicjami, aby je opracować i zaktualizować „w naszych czasach”; oznacza to ponowne odczytanie go w kluczu „fundamentalnym”, pamiętając, że będziemy w stanie „zrobić dzisiaj siebie, jak Ks. Bosko wczoraj” tylko wtedy, gdy będziemy umieli „być nami dzisiaj, jak Ks. Bosko wczoraj”.

Pogotowie edukacyjne XXI wieku

Jeśli wśród wielu definicji dziewiętnastego wieku jest „wiek pedagogiki”, a tak zwane „krótkie”, dwudzieste, zostało zdefiniowane jako „wiek młodych”; jak można zdefiniować wiek XXI? Oczywiście nie wiemy, ale jest pewne, że w logice poprzednich dwóch wydaje się, że zaczyna się ono pod znakiem „edukacji”, a raczej sytuacji edukacyjnej. Świadczą o tym prośby
Kościoła, światowej społeczności cywilnej, a także nasze codzienne doświadczenia.

Co do pierwszego, papież Jan Paweł II napisał już w 1988 r. W swoim liście do salezjanów: „Być może dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek edukacja stała się niezbędnym i społecznym imperatywem, co oznacza zdecydowane stanowisko i gotowość do tworzenia dojrzałych osobowości. , świat potrzebuje jednostek, rodzin i wspólnot, które uczynią edukację własną racją bytu i poświęcą się jej jako priorytetowemu celowi, któremu bezwarunkowo oddają swoją energię [...] Będąc wychowawcami wiąże się z prawdziwym wyborem życia ”. Z kolei następca, Benedykt XVI, do Kościoła włoskiego, który na konferencji w Weronie (październik 2006 r.) Wyraził pragnienie poświęcenia się edukacji „z nowym zaangażowaniem”, powtórzył to samo przekonanie: „Konkretnie [... ] fundamentalną i decydującą kwestią jest kwestia edukacji osoby. Musimy troszczyć się o kształtowanie się jego inteligencji, nie zaniedbując przy tym jego wolności i zdolności do kochania [...] Prawdziwa edukacja musi obudzić odwagę ostatecznych decyzji, które dziś uważa się za ograniczenie, które umartwia naszą wolność, ale w rzeczywistości są one niezbędne, aby wzrastać i osiągnąć coś wielkiego w życiu [...] Chcę tutaj wyrazić całe moje uznanie dla wielkiej pracy formacyjnej i edukacyjnej, której poszczególne Kościoły nie zmagają się we Włoszech, za ich duszpasterską uwagę nowe pokolenia i rodziny. Wśród wielu form tego zobowiązania nie mogę nie wspomnieć w szczególności o szkole katolickiej ”. Musimy troszczyć się o kształtowanie się jego inteligencji, nie zaniedbując przy tym jego wolności i zdolności do kochania [...] Prawdziwa edukacja musi obudzić odwagę ostatecznych decyzji, które dziś uważa się za ograniczenie, które umartwia naszą wolność, ale w rzeczywistości są one niezbędne, aby wzrastać i osiągnąć coś wielkiego w życiu [...] Chcę tutaj wyrazić całe moje uznanie dla wielkiej pracy formacyjnej i edukacyjnej, której poszczególne Kościoły nie zmagają się we Włoszech, za ich duszpasterską uwagę nowe pokolenia i rodziny. Wśród wielu form tego zobowiązania nie mogę nie wspomnieć w szczególności o szkole katolickiej ”. Musimy troszczyć się o kształtowanie się jego inteligencji, nie zaniedbując przy tym jego wolności i zdolności do kochania [...] Prawdziwa edukacja musi obudzić odwagę ostatecznych decyzji, które dziś uważa się za ograniczenie, które umartwia naszą wolność, ale w rzeczywistości są one niezbędne, aby wzrastać i osiągnąć coś wielkiego w życiu [...] Chcę tutaj wyrazić całe moje uznanie dla wielkiej pracy formacyjnej i edukacyjnej, której poszczególne Kościoły nie zmagają się we Włoszech, za ich duszpasterską uwagę nowe pokolenia i rodziny. Wśród wielu form tego zobowiązania nie mogę nie wspomnieć w szczególności o szkole katolickiej ”. ] Prawdziwa edukacja musi obudzić odwagę ostatecznych decyzji, które dziś są uważane za ograniczenie, które umniejsza naszą wolność, ale w rzeczywistości są one niezbędne do rozwoju i osiągnięcia czegoś wielkiego w życiu [...] Chcę wyrazić wszystko tutaj moje uznanie dla wielkiej pracy wychowawczej i wychowawczej, której poszczególne Kościoły nie znużą we Włoszech, za ich duszpasterską troskę o nowe pokolenia i rodziny. Wśród wielu form tego zobowiązania nie mogę nie wspomnieć w szczególności o szkole katolickiej ”. ] Prawdziwa edukacja musi obudzić odwagę ostatecznych decyzji, które dziś są uważane za ograniczenie, które umniejsza naszą wolność, ale w rzeczywistości są one niezbędne do rozwoju i osiągnięcia czegoś wielkiego w życiu [...] Chcę wyrazić wszystko tutaj moje uznanie dla wielkiej pracy wychowawczej i wychowawczej, której poszczególne Kościoły nie zmagają się we Włoszech, za ich duszpasterską troskę o nowe pokolenia i rodziny. Wśród wielu form tego zobowiązania nie mogę nie wspomnieć w szczególności o szkole katolickiej ”. ] Pragnę tutaj wyrazić moje uznanie dla wielkiej pracy wychowawczej i wychowawczej, jaką poszczególne Kościoły niestrudzenie wykonują we Włoszech, za ich duszpasterską troskę o nowe pokolenia i rodziny. Wśród wielu form tego zobowiązania nie mogę nie wspomnieć w szczególności o szkole katolickiej ”. ] Pragnę tutaj wyrazić moje uznanie dla wielkiej pracy wychowawczej i wychowawczej, jaką poszczególne Kościoły niestrudzenie wykonują we Włoszech, za ich duszpasterską troskę o nowe pokolenia i rodziny. Wśród wielu form tego zobowiązania nie mogę nie wspomnieć w szczególności o szkole katolickiej ”.

Przechodząc do międzynarodowej wspólnoty cywilnej, w przeddzień trzeciego tysiąclecia, raport UNESCO międzynarodowej komisji XXI wieku pod przewodnictwem Jacques'a Delorsa ze znaczącym tytułem „W edukacji, skarbie” napisał: „W obliczu wielu wyzwań przyszłość, edukacja wydaje nam się cennym i niezbędnym środkiem, który pozwoli nam osiągnąć nasze ideały pokoju, wolności i sprawiedliwości społecznej [...] Będzie musiał odgrywać zasadniczą rolę w rozwoju osobistym i społecznym ”.

Oświadczenie jest bardzo silne. Innymi słowy, dowodzi, że sama edukacja jest wyzwaniem trzeciego tysiąclecia. I to nie są małe liczby, jeśli myślisz, że jedyna młodzież ma mniej
18 lat stanowi 38% ludności świata, aw 50 krajach najsłabiej rozwiniętych stanowi połowę populacji. Z kolei Światowe Forum Edukacji, które odbyło się w kwietniu 2000 r. W Dakarze, z udziałem 1100 delegatów z 164 krajów, uruchomiło na 2015 r. Program Edukacja dla Ali (Efa) z sześcioma precyzyjnymi celami Efa, pierwszym z który, w ramach poprzedniego projektu na rzecz podstawowej, ale wysokiej jakości edukacji dla wszystkich, stwierdza: Rozszerzenie i poprawa wszechstronnej opieki nad dzieckiem i edukacji wczesnoszkolnej, zwłaszcza dla najsłabszych i dzieci w niekorzystnej sytuacji. Jak nie od razu myśleć o „biednych i opuszczonych” młodych Księdzu Bosko?
Z naszej strony wiemy wreszcie, że jesteśmy dzisiaj, podobnie jak w XIX wieku, w obecności społeczeństwa w kryzysie, w sensie szybkiego przejścia z jednej firmy do drugiej, tak że w szybko zmieniającym się świecie niezbędne punkty odniesienie, na którym opiera się firma. Dlatego jest jasne, dlaczego problemem numer jeden, przed którym stoją nasze społeczeństwa, jest edukacja, a nie polityka i ekonomia. W niektórych kręgach mówiono nawet o edukacji o zachodzie słońca, z „ostatniego skrzyżowania edukacji”: końcowy rezultat ponowoczesności przyniósłby nazwę „dehumanizacji” człowieka, nihilizmu, a nie nowego humanizmu, „budowy” „nowi ludzie”.

Nie jest to problem prostej nauki w szkole lub rozpoczęcia pracy; w kryzysie jest zdolność pokolenia dorosłych do edukacji swoich dzieci. Przez wiele lat uniwersytety, szkoły, telewizja i gazety głosiły (i głosiły), że wolność jest brakiem więzi i historii, że można stać się wielkim, podążając za smakiem i przyjemnością. Stało się normalne myślenie, że wszystko jest takie samo, że w końcu nic nie ma wartości z wyjątkiem zwykłych rzeczy: pieniędzy, władzy, pozycji społecznej, przyjemności. Ludzie żyją tak, jakby prawda była opcjonalna, więc młodzi ludzie żyją znudzeni, czasem brutalni, na łasce mody i władzy, narażeni na manipulację, zaniedbanie, porzucenie. Ich niepewność i niepewność są córkami kultury, która systematycznie niszczyła klasyczne warunki i miejsca edukacji: rodzinę, szkoła, Kościół, społeczeństwo obywatelskie jako całość, uwarunkowane nienormalnymi ideologiami i atakowane przez fanatyzmy i ekstremizmy wszelkiego rodzaju. Taka jest dziś sytuacja
naturalizowany prawie wszędzie w Europie i najbardziej rozwiniętych krajach. Dowodem jest to, że najbardziej ostrzeżone duchy ponownie odczuwają potrzebę „mistrzów” obdarzonych „silną” myślą, która stawia człowieka z powrotem na jego miejscu, co pomaga przezwyciężyć rosnący dystans między cywilizacją a wiarą, między nauką a sumieniem, między osobą, państwem i społeczeństwem.

Sytuacja jest jeszcze gorsza w krajach słabiej rozwiniętych, gdzie podstawowe, a zatem niepodlegające negocjacjom prawo do edukacji i edukacji najmłodszych uważa się za niekoniecznie niezbędne. Rzeczywiście historia uczy nas, że nawet w czasie pierwszego oratorium Ks. Bosko było wielu ministrów stanu, którzy sprzeciwili się obowiązkowej umiejętności czytania i pisania. Dziś w wielu krajach prawo to jest wciąż przytłoczone opozycją tych, którzy postrzegają osobę wykształconą jako konkurenta do swoich pozycji władzy i prestiżu oraz do braku niezbędnych warunków ekonomicznych zarówno przez rodziny, jak i przez państwo.

Permanentna wiadomość: zacznijmy od prewencji edukacyjnej

Dziewiętnasty wiek przeszedł niepokój wychowawczy, zaobserwowany jako największy uczony w Systemie Prewencyjnym Ks. Bosko, Pietro Braido. Uważam jednak, że można to również potwierdzić w XXI wieku (i być może każdego stulecia), biorąc pod uwagę ilość i jakość ostatnich badań i badań, w których potwierdzona jest nie tylko możliwość profilaktyki edukacyjnej, ale także ciągłe ożywienie pedagogiki nie represyjna, a przede wszystkim skuteczność profilaktyki jako formy edukacji. Gdyby potrzebne było potwierdzenie, wystarczyłoby przeanalizować doświadczenia prewencyjne, które mają miejsce niemal wszędzie w wielu obszarach społeczeństwa.

Oczywiście istnieją różne wyrażenia i różne formy profilaktyki edukacyjnej, niektóre redukcyjne i częściowe oraz inne o dużej głębokości kulturowej, które mają tendencję do (ponownego) budowania pomysłów, wartości, ścieżek pedagogicznych i duchowych dostosowanych do dzisiejszego złożonego społeczeństwa, w których to samo zapobiega, w podwójnym znaczeniu, pozytywnym i negatywnym, przyjął niezrównane wymiary w odniesieniu do osiągnięć i sformułowań Ks. Bosko. Ograniczmy się do dwóch refleksji, jednej o bardziej ogólnym charakterze i drugiej dotyczącej świata młodzieży.

W kategoriach abstrakcyjnych edukacja oznacza proces przekazywania wiedzy, norm, wartości i zdolności, wprowadzany przez dorosłych w kierunku młodszych pokoleń, aby stali się pełnoprawnymi członkami społeczeństwa i kultury, zapewniając zatem ciągłość tego samego. Ta edukacja jest odrzucana na tysiąc sposobów, w zależności od obiektywnej treści (afektywnej, seksualnej, artystycznej, fizycznej, obywatelskiej, moralnej, religijnej, społeczno-politycznej, żywnościowej, technicznej ...), o wysokich celach szczegółowych (do demokracji, do legalności, do globalność, zdrowie, ekologia ...), czasy (przedszkole, szkoła, ex-szkoła, rodzina, kościelny, stały), sposoby (formalne, nieformalne, intelektualne, popularne, rodzinne ...) itd.

Teraz natychmiast zdajemy sobie sprawę, że w strukturalnie złożonym społeczeństwie, takim jak nasze, „społeczeństwo” i „kultura” są formułami, które implikują różne rzeczywistości w ciągłym ruchu, będącym wynikiem konfliktu między nimi, nie zawsze łatwo zintegrowanego i łączonego. Co więcej, w społeczeństwie policentrycznym kulturowo rozmnożyły się relacje i podmioty społeczne, logika i wartości, które strukturyzują relacje, tak że obywatele, nakłaniani do odwoływania się do wielu ośrodków kultury i zainteresowań, doświadczają kryzysu znaczenia przynależności społecznej, której skutki społeczne są widoczne w znanej mentalności indywidualistycznej, w oczywistym zmniejszaniu się rodzinnego protagonizmu i triumfalnym relatywizmie. Dodaj religijny indyferentyzm,

Jeśli następnie przejdziemy od szerszego planu społecznego do bardziej ograniczonego świata młodzieży, widzimy, że problemy desocjalizacji dziewiętnastowiecznych nastolatków z Turynu, ze względu na to, że młodzi opuścili swoją rodzinę, nie uczęszczali
ani do szkoły, ani do parafii, a zatem „samouczący się” w drodze, w pewien sposób przypominają dzisiejszą młodzież.

Rodzina jest coraz mniej uspołeczniona i kultywuje bardziej niż kiedykolwiek ideał ustanowienia się jako mała wyspa, gdzie można zachować się przed każdym konfliktem społecznym. To miejsce, w którym można wyrażać i realizować swoje pragnienia, a nie jako podstawową instytucję społeczną, w której uczy się podstawowych zasad wspólnego życia. Ogromne wykorzystanie nowoczesnych obiektów komfortu i komunikacji (TV, komputer, telefon komórkowy, odtwarzacz DVD ... wszystko włączone w tym samym czasie w pokoju) odgrywa zdecydowanie przeciwko socjalizacji młodzieży. Łatwość ich użycia nie oznacza prawdziwego dzielenia się ideałami, ale często po prostu mów. Gdy rodzina przeżywa kryzys, wiele z nich spada na szkołę, ale nawet ten nie jest przygotowany na edukację, tak bardzo, że żyje w fazie reform. Ta szkoła ”

Wzajemna wymiana stron w tej wychowawczej odpowiedzialności powoduje, że wielu młodych ludzi dorasta zgodnie z „pedagogiką ulicy” lub dyskoteką, z coraz słabszym poczuciem towarzyskości, pełnym nierozwiązanych konfliktów, dotkniętych instynktownymi zachowaniami. W rezultacie pierwsze trzy pomysły, które nastolatek łączy dziś z jutrem, to strach: strach przed zanieczyszczeniem, bezrobocie, terroryzm. A główna przyczyna tej choroby młodzieży wywodzi się w pewien sposób z negatywnego poglądu, jaki dorośli zwracają na jutro i który przekazują młodym ludziom. Społeczeństwo, które nie pozwala młodym ludziom na formułowanie projektów na przyszłość, jest społeczeństwem, które uniemożliwia budowę sensu życia. Wymagana jest zatem edukacja „prewencyjna”.

Interwencje na dużą skalę dla wspólnej odpowiedzialności edukacyjnej

Wobec podobnych wyzwań Ksiądz Bosko wydaje się mieć słowo, które jest zawsze aktualne. W utopii ruchu edukacyjnego tak ogromnego jak świat marzył o współpracy i komplementarności wszystkich wojujących katolików i wszystkich ludzi dobrej woli zainteresowanych przyszłością ludzkości, swego rodzaju edukacyjnego społeczeństwa, które przyjęło edukację jako misja.

Przede wszystkim chodzi o wzmocnienie funkcji edukacyjnej (przy względnej odpowiedzialności chóralnej) wszystkich dorosłych, którzy w różnym stopniu wpływają na edukację młodych ludzi i ich zdolność do dokonywania wyborów egzystencjalnych: rodzice, nauczyciele, pracownicy służby zdrowia i socjalni, administratorzy lokalni, operatorzy wypoczynek, wolontariusze, specjaliści, decydenci. To nie jest kwestia ekspertów: obowiązkiem wszystkich tych, którzy dbają o dobro swoich ludzi, wszystkich „agencji edukacyjnych”, teraz przekonanych, że żadna przestrzeń edukacyjna nie jest samowystarczalna, aby uczyć lub uczyć się trudnej „pracy człowieka” , Nie wystarczy, że niektórzy chętni zapalą „mecz edukacji”, jeśli inni nic nie zrobią, ale go wyłączą. Każdy jest zaproszony do wzięcia odpowiedzialności.

Po drugie, odpowiednie instrumenty prawne, zasoby gospodarcze, wytyczne etyczne, struktury zdolne do koordynowania wszystkich dostępnych sił aktywnych i odnoszące się do sieci możliwości, które zarówno cała firma inwestuje w wysokiej jakości edukację, przynosząc młodzi ludzie w centrum uwagi społecznej, politycznej, kulturalnej, eklezjalnej ... Starożytne i współczesne media są potężnymi czynnikami edukacji i powinny być wykorzystywane twórczo, szeroko i skutecznie przez pedagogów, aby dotrzeć do tysięcy ludzi w krótkim czasie oraz rozpowszechnianie cennych pomysłów i programów.

którzy żyją bardziej oderwani. Czy mogliby jeść, ubierać się, żyć razem bez pieniędzy lub opętani przez nich, ich dobroczyńców i mecenasów? A prace humanitarne, hospicjum, szpitale i tak dalej mogłyby się utrzymać bez tego i przynieść ulgę w tak wielu nieszczęściach, które pogrzeb pokrywają ziemię? - Sam Boski Zbawiciel chciał poddać się tej potrzebie [...]. Jest zatem oczywiste, że waluta jest największą i najbardziej potrzebną potęgą na świecie ”. Jaką żałobę okrywam ziemię? - Sam Boski Zbawiciel chciał poddać się tej potrzebie [...]. Jest zatem oczywiste, że waluta jest największą i najbardziej potrzebną potęgą na świecie ”. Jaką żałobę okrywam ziemię? - Sam Boski Zbawiciel chciał poddać się tej potrzebie [...]. Jest zatem oczywiste, że waluta jest największą i najbardziej potrzebną potęgą na świecie ”.

Wreszcie wszystkie siły, które zamierzają odnieść się do systemu edukacyjnego, takiego jak Ks. Bosko, powinny odwoływać się do teoretycznego układu odniesienia, modulowanego na nowe potrzeby historii (solidarność, dialog, demokracja, uczestnictwo, pokój, wolność, globalizacja ... ) oraz na temat najnowszych osiągnięć nauk humanistycznych, pamiętając, że żaden z nich nie ma przepisu ani magicznej formuły. Koncepcja, że ​​przyszłość osoby przechodzi przez otrzymane wykształcenie, że człowiek jest decydującym i podstawowym czynnikiem żmudnego i drobiazgowego procesu, który nazywamy „edukacją” i że integralna edukacja może odnosić się tylko do co jest godne człowieka, w tym poszukiwanie jego przeznaczenia i powołania.

Wbrew modelom edukacyjnym obecnym na „rynku idei” należy wybrać taki, który jest zainspirowany znaczącym humanizmem, zdolnym dawać nadzieję, kwestionować „poczucie nonsensu”; model, który wierzy w prymat osoby nad wszystkim innym (stan, społeczeństwo, gospodarka ...), który uważa, że ​​„dobrze wykonana głowa” jest
lepsza niż głowa zrobiona w jakiś sposób, a ten człowiek jest „ osoba w relacji pionowej i poziomej ”, zdolna do odkrycia nie tylko przyczyn umysłu, ale także„ przyczyn serca ”(Pascal), czyli wyboru dobra, prawdziwego, pięknego, prawego.

Całość młodzieży musi być zaspokojona

Jeśli prymat duchowy, „zbawienia religijnego” młodzieży jest niezaprzeczalny w operacyjnych intencjach Księdza Bosko, napięcie w oferowaniu odbiorcom wszystkiego, czego potrzebowali, aby w pełni doświadczyć ich istnienia, było również widoczne w nim. Nie napisawszy tego nigdy - był zainteresowany pracą na rzecz „cywilnej, moralnej, naukowej edukacji swoich młodych ludzi” - jego „projekt edukacyjny” obejmował procesy edukacji religijnej, umiejętności czytania, szkolenia zawodowego, socjalizacji pierwotnej młodych ludzi ,

„Integralne zbawienie” młodzieży Ks. Bosko realizowało ją poprzez dwie formy, które można by określić w dzisiejszym języku jako „promocję i duchową promocję człowieka”, a nawet teologicznie „miłość doczesną i duchową”.

Jeśli chodzi o pierwsze, okazało się to niezbędne dla „biednych i opuszczonych” młodzieży klas popularnych, tych z niewielkimi szansami na awans społeczny. Ksiądz Bosko zapewnił im (w porządku) rekreacyjne, edukacyjne, szkolne, żywnościowe, odzieżowe, noclegowe, rzemieślnicze i ochronne przestrzenie, warsztaty ze szkołami i wsparcie korporacyjne, studia, a następnie rozrywki i zajęcia w czasie wolnym, atmosferę radości, przyjaźni , koleżeństwo, przywództwo młodzieży, uczestnictwo, aktywizm, wolontariat ...

Znana jest także centralna rola, jaką przypisuje się środowisku salezjańskiemu podstawowemu kształceniu zawodowemu, od „prymitywnych” laboratoriów Ks. Bosko do „szkół zawodowych” czasów Ks. Rua zarządzanych na bardziej racjonalnych, metodycznych i naukowych podstawach. Pierwszym przedmiotem pracy był oczywiście chłopiec, z jego potrzebami, oczekiwaniami i godnością osoby. Dlatego nie ma niepewności co do prymatu człowieka nad pracą, o pracowniku nad kapitałem, o sumieniu nad techniką, o solidarności nad
interesami indywidualistycznymi lub cielesnymi. „Handel” nie musiał być niewolnictwem, ale też nie był hobby; tylko precyzyjny obowiązek, źródło satysfakcji, dobro materialne, moralne, indywidualne, rodzinne i dobro społeczne.

Złożoność i różnorodność interwencji edukacyjnych (rekreacyjnych, kulturalnych, społecznych) skłoniła młodego człowieka do dojrzałości, kierując go w stronę optymizmu i bogatego doświadczenia, zainspirowanego zdrowym realizmem i nie frustrującym utopizmem: „Nie chcę mojego dzieci są encyklopedyczne, nie chcę, aby stolarze, kowale, szewcy byli prawnikami, ani żeby drukarze, introligatorzy i księgarze stawali się filozofami i teologami, a tym bardziej, że moi profesorowie i nauczyciele studiują De arte politica, as jeśli mieliby zostać ministrami i ambasadorami, wystarczy, że każdy wie, co ich dotyczy, i kiedy rzemieślnik posiada użyteczną i odpowiednią wiedzę, aby dobrze wykonywać swoją sztukę, kiedy profesor otrzymuje naukę, która należy do niego, aby właściwie pouczyć jego uczniowie,mówię, że uczą się tak, jak jest to konieczne, aby stać się zasłużonymi dla społeczeństwa i religii i mieć prawo do poszanowania innych ”.

Potem przyszła dla wszystkich młodych ludzi - ale nie tylko dla nich - „duchowa miłość”, czyli zobowiązanie do zbawienia duszy, które, jak powiedzieliśmy, zajęło pierwsze miejsce. Cała praca Ks. Bosko, w domu i poza domem, miała na celu stworzenie mentalności zasadniczo ukierunkowanej na ewangeliczne zasady i orientacje. Dla niego najgorszą „alienacją” - jesteśmy w czasach Marksa - był porządek duchowy, więc trzeba było podjąć wszelkie wysiłki, aby ocalić młodych ludzi od grzechu, herezji, obojętności religijnej. Logicznie rzecz biorąc, aby osiągnąć cele o takim znaczeniu, konieczne było, aby wychowanie religijne nie było sprowadzane do chwil, nie bardzo owocnych, ostatecznie nieprzekonujących, ale chłopcy przygotowują się do życia z powolną i męczącą ścieżką edukacji i nauki; ponadto wychowawca salezjański musiał żyć dynamiczną wiarą wyrażającą się w spójnych i weryfikowalnych wyborach, świadom, że w kontekście wychowania ewangelizacyjnego „osoba jest przesłaniem”.

Luka między teoretyczną akceptacją katolicyzmu a jego praktycznym przestrzeganiem została przypisana przez samego Księdza Bosko w 1886 r. Brakowi „edukacji serca” (chrześcijańskiej mentalności) ze strony szkoły: „Przyczyna jest jedna, to jest wszystko w pogańskiej edukacji, która jest zazwyczaj podawana w szkołach. Ta edukacja, całkowicie na pogańskich klasykach, przepojona czysto pogańskimi maksymami i sądami, przekazana pogańską metodą, nigdy nie powstanie, szczególnie w naszych czasach, w których szkoła jest wszystko, prawdziwi chrześcijanie Całe życie walczyłem z tą przewrotną edukacją, która psuje umysł i serce młodzieży w jej najpiękniejszych latach: zawsze moim ideałem było informowanie o niej na prawdziwie chrześcijańskiej podstawie ”.

Ksiądz Bosko skarżył się, że nie został dostatecznie zrozumiany, że nie udało mu się rozpocząć reformy w dziedzinie edukacji i nauczania, której poświęcił całą swą siłę przynajmniej od 11477 r., Kiedy to we wstępie do swojej pierwszej edycji Święta historia: „na każdej stronie zawsze miałem tę zasadę: oświecić umysł, aby serce było dobre”. Ponad trzydzieści lat później „Biuletyn Salezjański” otwarcie krytykował całkowicie nie-wyznaniową formację podaną w szkołach tamtych czasów: „jak zniekształcona macocha dzieli [jak fałszywa matka znanego kawałka Salomona] dzieci na połowę, kultywuje po części umysł, ale zaniedbuje swoje serce, trudno jest uczynić z nich naukowców, ale nie uczynić ich cnotliwymi, szkoli ich, by zdobywali ulotne dobra obecnego życia, ale ich punkt nie wskazuje na środki do osiągnięcia posiadania prawdziwych dóbr przyszłego życia ”(Boll. Sal. 1881, n. 9, s. 1), a stanowisko następcy, ks. Michele Rua, właśnie zmarłego Księdza Bosko, było to samo: „Pamiętajmy więc, że przegapilibyśmy najbardziej istotną część naszego zadania, gdybyśmy ograniczyli się tylko do przekazywania nauk literackich, bez jednoczenia edukacji serca. Do tego przede wszystkim musimy dążyć do formowania naszych uczniów, dobrych chrześcijan, uczciwych obywateli, a także kultywowania powołań, które się spotykają ”. Pamiętajmy więc, że przegapilibyśmy najbardziej istotną część naszego zadania, gdybyśmy ograniczyli się tylko do przekazywania nauk literackich, bez jednoczenia edukacji serca. Do tego przede wszystkim musimy dążyć do formowania naszych uczniów, dobrych chrześcijan, uczciwych obywateli, a także kultywowania powołań, które się spotykają ”. Pamiętajmy więc, że przegapilibyśmy najbardziej istotną część naszego zadania, gdybyśmy ograniczyli się tylko do przekazywania nauk literackich, bez jednoczenia edukacji serca. Do tego przede wszystkim musimy dążyć do formowania naszych uczniów, dobrych chrześcijan, uczciwych obywateli, a także kultywowania powołań, które się spotykają ”.

W działaniach wychowawczych Księdza Bosko, jak wiemy, te dwa cele, ludzkie i duchowe, żyły konkretnie i jednocześnie, ponieważ dla niego nie było wątpliwości, że życie ziemskie było związane z powołaniem niebiańskim. Zapisuję ci cytaty. Zostanie to potwierdzone 100 lat
później zarówno przez Sobór Watykański II (GS Proemio), jak i salezjanów, gdy potwierdzą, że nie można wychowywać bez ewangelizacji i że żadna prawdziwa edukacja nie jest udzielana bez katechezy: „Kształcimy poprzez ewangelizację i ewangelizację poprzez wychowanie”.

Odwaga, by kształcić nowego człowieka dla społeczeństwa i Kościoła

System wychowawczy Księdza Bosko - który ma na celu ukształtowanie, jak wiadomo uczciwy obywatel i dobry chrześcijanin - opiera się na wizji obywatela i chrześcijanina jego czasów i nie mógł nie być.

Tyle tylko, że jego czas nie jest już nasz, a więc uczciwy obywatel trzeciego tysiąclecia nie jest już obywatelem Piemontu-Włoch XIX wieku, kiedy „aktywna polityka” nie została poczęta nie tylko przez bogatą i uprzywilejowaną mniejszość Bosko w swoich domach trudno byłoby zebrać w preadolescents lub biednych nastolatków lub klasy średniej. Uczciwy „obecny obywatel nie jest nawet tym, który w analizie społecznego niepokoju młodych ludzi dąży, podobnie jak Ks. Bosko, do szukania jego przyczyn wyłącznie w moralnych i religijnych obowiązkach jednostek, a nie w uwarunkowaniach i determinizmie natury gospodarczej, politycznej, społeczny, prawny itd. I nie tylko to, co po prostu przestrzega praw, nie daje problemów sprawiedliwości, myśli tylko o „swoich faktach”. Przejście od monarchicznego absolutyzmu do liberalnego parlamentaryzmu, a następnie do demokracji, powstanie „kwestii społecznej”, socjalizmu, marksizmu, syndykalizmu, sześćdziesiątej ósmej, społecznej nauki Kościoła, powszechnego zapotrzebowania na aktywne i demokratyczne obywatelstwo, kryzys dowodów etycznych itp. zostawili znaczny ślad.

W tej samej perspektywie jest również oczywiste, że dzisiejszy „dobry chrześcijanin” nie jest już tym, co Ks. Bosko i jego sąsiedzi pomyśleli: minimum formacji religijnej, zwyczajowe przyjmowanie sakramentów, nabożeństwa do świętych jako wzorce i ideały życia chrześcijańskiego , ekskluzywne czytanie „dobrych” ksiąg, absolutne posłuszeństwo prawowitym władzom kościelnym w obrębie jedynej arki zbawienia (Kościoła katolickiego), życie postępu w cnotach, które są wówczas znane
z radością zakończyłby się cnotliwą śmiercią. Stulecie refleksji teologicznej i Sobór Watykański II minęłyby na próżno, a wieloreligijność i wielowyznaniowość współczesnego świata nic by nie wskazywały. Ostatnie doktrynalne przejęcie przewartościowania powołania i misji świeckich w Kościele i na świecie, otrzymane przez mandat bezpośrednio od Chrystusa podczas chrztu i bierzmowania, a nie przez mandat proboszcza i biskupa, ma daleko idące konsekwencje zarówno w obszar eklezjalny niż w przypadku zaangażowania doczesnego.

Należy zatem uznać, że dobrze znana formuła „uczciwi obywatele i dobrzy chrześcijanie” ma być dzisiaj ponownie założona na poziomie antropologicznym i teologicznym, musi być reinterpretowana historycznie i politycznie. Odnowiona antropologia powinna określać, wśród wartości tradycji, które mają być utrzymane w społeczeństwie ponowoczesnym i tych, które mają być nowe; odnowiona refleksja teologiczna powinna określać relacje między wiarą a polityką oraz między różnymi wyznaniami; odnowiona analiza historyczno-polityczna powinna składać się z edukacji i polityki, edukacji i zaangażowania społecznego, polityki i społeczeństwa obywatelskiego (porozmawiamy o tym); odnowiony System Prewencyjny powinien wskazywać cechy dzisiejszego „uczciwego obywatela”, cechy „dobrego chrześcijanina” epoki, takiej jak nasza, trudnej relacji między wiarą a rozumem,

Ponadto należy dobrze ocenić, czy podporządkowanie, jak to było w przypadku mężczyzn Ks. Bosko, końca doczesnego końca transcendentalnego, przewaga indywidualnych wartości nad społecznymi, jest nadal dopuszczalne, w kontekście zsekularyzowanym, pluralistycznym, plurietskim i wieloreligijnym. czynniki religijne w porównaniu do czynników ziemskich, elementów katolickich w porównaniu z tymi, które są po prostu chrześcijańskie, a nawet chrześcijańskie, o europejskich „wartościach” w porównaniu do innych obszarów geograficznych.

Edukacja, zapobieganie, ewangelizacja, włączanie do społeczeństwa: są to generujące idee zaangażowania salezjańskiego na początku trzeciego tysiąclecia. Nie są to idee wędrowne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że ponad trzydzieści lat Konstytucje salezjańskie (art. 40) określają dzieło salezjańskie, na wzór pierwszego oratorium Ks. Bosko, jako „dom, który przyjmuje, parafię, która ewangelizuje, szkoła, która zaczyna życie, dziedziniec, aby spotkać się jako przyjaciele i żyć w radości ”.

Nikt nie może myśleć, że może istnieć odnowa, zwłaszcza jeśli jest głęboka, bez kosztów i bez odwagi. Bylibyśmy zwiedzeni, gdybyśmy myśleli o bezbolesnej zmianie. Kształcenie jest pilne, to wielkie wyzwanie współczesności. Jednak zawsze będzie to ryzyko, zakład, wymagająca, wymagająca „misja”, jedna z najmniej biurokratycznych, o której można pomyśleć. Wychowawcy nie rodzą się, stają się z powołania lub wolnego wyboru „rozumu i serca”, z miłości.

„Czy chcesz zrobić coś dobrego? Edukować młodzież. Czy chcesz robić świętą rzecz? Edukować młodzież. Czy chcesz robić najświętszą rzecz? Edukować młodzież. Czy chcesz robić boską rzecz? Edukować młodzież. Rzeczywiście, wśród boskich rzeczy, czy to jest divinissima ”(Ks. Bosko do Współpracowników)

10. Edukacja nie jest (tylko) rzeczą serca1

„Edukacja jest sprawą serca”, mówili salezjanie i inni komentatorzy „Systemu prewencyjnego” Ks. Bosko od 1935 r., Kiedy opublikowano „okólnik o karach” i nadal się powtarza, zawsze przypisując wyrażenie Księdza Bosko, który wydaje się, że nigdy go nie napisał, przynajmniej według redaktora krytycznego wydania wspomnianego okólnika, José Manuela Prellezo.

To nie znaczy, że to nieprawda. Bosko w rzeczywistości, w świecie tradycyjnie naznaczonym trudnościami w ustanowieniu odpowiedniego związku międzypokoleniowego, wznowił „pedagogikę miłości”, której celem było ustanowienie relacji z młodymi ludźmi, opartej na wierze w nich, pomimo ich odchyleń, nadziei z nimi, nawet w bardziej desperackie sytuacje i kochanie ich oraz akceptowanie ich takimi, jakimi są. Studiując go w jego żywej rzeczywistości, odkrywamy w Księdzu Bosko instynktowne i błyskotliwe pokonanie paternalizmu wychowawczego wpajanego przez wiele pedagogiki wieków wcześniej („500–700”), gdy dyskurs pedagogiczny odzwierciedlał paternalistycznie zorganizowane społeczeństwo europejskie (fedecommessi nobiliari, szefowie sztuka, przywódcy rodzinni
Wznowiłem tu w dużej części konferencję, która odbyła się w Rzymie w styczniu 2004 r. podczas dni duchowości w Rzymie. Zaproponowałem szerszą prezentację tej samej treści w eseju „Zawsze aktualny system edukacyjny” (Turyn, Elledici 2000).

glia itp.). W Nim jest oryginalne tłumaczenie ewangelicznego przykazania miłości. Powtarzające się epizody i zwroty dobrze znane czytelnikom tego rodzinnego albumu, czyli „Wspomnienia biograficzne”, wskazują na nowoczesność metody, poza etykietami. Cytat z listu do młodzieży z Lanzo: „pozwólcie, że wam powiem, i nikt nie jest obrażony, jesteście złodziejami, mówię i powtarzam, zabraliście wszystko [...] oczarowaliście mnie swoją życzliwością i dobrocią , związałeś zdolności umysłu ze swoją pobożnością, nadal miałem to biedne serce, którego ukradłeś mi uczucia przez całe uczucia, teraz twój list [...] zawładnął całym tym sercem, którego nic im bardziej pozostawał, jeśli nie gorliwym pragnieniem, aby cię kochać w Panu, czynić ci dobrze,

Następnie rozumiemy, jak w obliczu relacji między Księdzem Bosko a chłopcami tego samego rodzaju, co ci, którzy utkani są z Chrystusem, ktoś (Xavier Thévenot) mówił o sakramentalnym wymiarze relacji wychowawczej. Dla salezjanina działalność wychowawcza wobec młodzieży jest samym miejscem jego spotkania z Chrystusem: „za każdym razem, gdy to czyniłeś jednemu z tych moich młodszych braci, zrobiłeś mi to” (Mt 25,40 ).

Miłość, która podtrzymuje cały system edukacyjny, musi być nie tylko przeżywana, a nawet deklarowana, ale postrzegana. Jest to wielkie przesłanie, napisane przez Don Lemoyne, w imię Ks. Bosko, w słynnym liście z Rzymu z 1884 r. Skierowanym do salezjanów z Valdocco: „Niech młodzi ludzie nie tylko będą kochani, ale sami wiedzą, że są kochani”. Zasadnicze znaczenie ma zawsze miłość wychowawcy postrzeganego przez młodzież, ale wniosek ten nie jest tak bardzo „odczuciem”, jak swobodnym „dzieleniem się” planami pedagogicznymi proponowanymi przez wychowawcę, z wielką inteligencją i dalekowzrocznością. Dlatego rozpowszechnione hasła „nie tylko kochaj ...”, „studiuj, by cię kochać ...”, „edukacja jest rzeczą serca” mogą być redukcyjne, a nie rozstrzygające nawet wprowadzanie w błąd, jeśli jest rozumiane jako pojedyncza postać lub ostateczna synteza systemu edukacyjnego Ks. Bosko. Oprócz miłości, która nie może być obecna, musi zostać ustanowionych wiele innych warunków dla edukacji młodych ludzi, co zostało zrobione więcej niż ukłon w poprzednich konferencjach.

Można wtedy słusznie być sceptycznym wobec pomysłu, że a
ksiądz wychowawca XIX wieku jest w stanie udzielić trafnej odpowiedzi dzisiejszym dzieciom, które żyją w tak różnych sytuacjach społecznych, ekonomicznych i kulturowych niż te z XIX-wiecznego Turynu. Wielu, podobnie jak my, jest przekonanych, że „System Prewencyjny Ks. Bosko” jest odpowiedni dla świata, który już nie istnieje; jestem jednakowo przekonany, że niektóre z jego przekonań na temat młodych ludzi są nadal aktualne dla rodzin, szkół, instytucji edukacyjnych, społeczności przyjmujących młodych ludzi w trudnej sytuacji, w zapobieganiu narkomanii, w poradnictwie, dla stowarzyszenia humanitarne dla dzisiejszych wielokulturowych i wieloetnicznych parafii. „Zapobieganie”, rozumiane jako wczesna i powszechna interwencja, ale nie w sposób negatywny, jako zawierające wartości ujemne,

Oczywiście będziemy mieli do czynienia z wielkimi wirtualnościami systemu prewencyjnego dla „nowych” młodych ludzi stulecia. ) 0 (1 wezwany do życia w ogromnym i bezprecedensowym zakresie sytuacji i problemów, w zdecydowanie zmienionych czasach, w których same nauki ludzkie znajdują się w fazie krytycznej refleksji.

Młodzi ludzie potrzebują nauczycieli

„Pokolenia bez ojców i mistrzów” to definicja młodych ludzi, o której socjologowie mówią nam od co najmniej 30 lat. Co to znaczy? Dwie rzeczy. Przede wszystkim młodzi ludzie odrzucają rodziców, dorosłych i pragną jak najszybszego całkowitego uwolnienia się od władzy ojcowskiej (a następnie paradoksalnie pozostają w rodzinie od ponad 30 lat). Po drugie, brakuje im zarówno odniesień, które mogą pomóc im w zidentyfikowaniu podstaw ich istnienia, jak i narzędzi, które pozwolą im odpowiednio zareagować na potrzeby post-materialistyczne. Badania socjologiczne dają, jak już widzieliśmy, niepokojący scenariusz dzisiejszej młodzieży, zniechęcony i bez planu życiowego, dostępny dla ograniczonego życia społecznego, bez siły do ​​podejmowania zbiorowych zobowiązań i dokonywania wiążących wyborów na przyszłość.
rozczarowani przez dorosłych, zamiast protestować, tak jak kilka dekad temu, wycofują się do bezpiecznego świata uczuć, rodziny i niewielu przyjaciół. Uważają społeczeństwo za niebezpieczne, szkołę jako nieznajomego, politykę za brudną, solidarność za hobby dla niektórych, dlatego postanowili łatwo wycofać się z własnych uczuć i indywidualizmu, stawiając wszystko i wszystkich na własną służbę.

Być może zbyt wielu nauczycieli biernie akceptuje ten fakt i wycofuje się na bok. Cóż, Ksiądz Bosko nie zgodziłby się. W rzeczywistości napisał: „młodzi ludzie naprawdę potrzebują dobroczynnej ręki, która troszczy się o nich, pielęgnuje ich w cnocie i usuwa ich z wady”; „W każdym młodym człowieku, nawet najbardziej nieszczęśliwym, istnieje punkt dostępny dla dobra: pierwszym obowiązkiem wychowawcy jest poszukiwanie tego punktu, tego wrażliwego akordu i czerpanie z niego korzyści”; „Młodzi (z wyjątkiem rzadkich wyjątków) mają pod swoją skórą i marnotrawstwem wykształcenie i rozpraszanie, dobre serce i redukowalną duszę, jeśli są zabierani z własnego umysłu i kierują się chrześcijańskim systemem dobroci”.

Dla Księdza Bosko także dzisiejsi młodzi ludzie muszą mieć swojego wychowawcę, którego chciał „ojca, brata i przyjaciela”, pomoc i wsparcie.

Przede wszystkim musi tam być nauczyciel. Młodzi nie mogą wzrastać w samotności, w całkowitym i całkowitym samokształceniu; nie jest samowystarczalny, nawet jeśli rośnie w grupie rówieśników. Jednak pedagog musi być „blisko” młodej osoby, musi pozostać na polu, na którym rozgrywana jest trudna gra edukacyjna; musi pozostać w tej samej łodzi co młody: albo ocalą, albo utopią się razem. I musi tam być z samym sobą, to znaczy z całą swoją osobowością, przeszłością, lękami, niepokojami, przekonaniami, w tym o spójności między modelem przekazanym a modelem żyjącym. Wszystko to wpływa na edukację ucznia. On jest osobą wychowawcy, który kształci.

Po drugie, wychowawca musi objąć wiele ról, nawet jednocześnie, w zależności od potrzeb dziecka (wiek, dojrzałość, płeć, stan psychiczny, sytuacje, doświadczenie itp.).

Pierwszym założeniem jest rola ojca, czyli autorytatywnego i autorytatywnego nośnika, ponieważ jest wiarygodny; biegun przyciągania dla rosnącego dziecka i biegun dialektyczny dla młodego człowieka w poszukiwaniu redefinicji własnej tożsamości. Ojciec, który nie ma sem
przed i nadal myślę o wszystkim, a nie o małoletnim, może rozdzielać rozkazy i grozić karą, jakby był surowym i nieelastycznym sędzią. Ojciec, który zawsze pozostaje taki, to znaczy, który nigdy nie rezygnuje ze swoich obowiązków, nie przekazuje swoich obowiązków, nie szuka łatwych sympatii, unika mówienia niewygodnych prawd, zamyka oczy na wszystko, poddając się alibi spontaniczności i permisywności (ale nawet w oczywisty sposób do zgubnego autorytaryzmu). Zawsze jest kuszące, aby dogonić chłopców, których rzekomym celem jest uczynienie ich odpowiedzialnymi. To nie tyle kwestia robienia „dla”, co młody człowiek, jakby był prostym odbiorcą, ale „z” młodym człowiekiem, uważanym za współtwórcę akcji edukacyjnej. Ustalenie tego związku przymierze z młodym człowiekiem wymaga dobrego usytuowania ze strony pedagoga, który musi być wystarczająco blisko, aby nie być obojętnym i wystarczająco odległym, aby nie być niezróżnicowanym. Sztuka wychowawcza „zasadniczo polega na znalezieniu tego punktu dobrej odległości i dobrej bliskości, który należy jednak ustalić„ z ”młodym człowiekiem.

Jednocześnie konieczne jest, aby wychowawca-ojciec był również bratem i przyjacielem, z silną dominującą empatią, który mówi tym samym językiem, który nie osądza, który doświadcza tych samych trudności w odkrywaniu własnej roli. Przyjaciel brata, z którym porównuje się swoje idee i ideały, kto jest nie tylko osobą, z którą dzieli się i organizuje swój wolny czas, ale stanowi okazję, powód i narzędzie do porównania. Wtedy ten ojciec / brat / przyjaciel pomaga w interpretowaniu i wydobywaniu tych potrzeb młodych ludzi, których trudno wyrazić sami, tych, których czują na skórze, nie będąc w stanie ich zidentyfikować: smaku dobrego, sprawiedliwości, piękna, solidarności, pokoju. Wspiera ich w trudnym poszukiwaniu odpowiedzi na podstawowe pytania o życie.

Młodzi ludzie muszą być uspokojeni co do bezwarunkowego charakteru miłości wychowawcy, która stanowi gwarancję zbioru reguł, które mają, pomimo prób przekroczenia przez nastolatków. W ten sposób generowane jest zaufanie, generowane jest poczucie własnej wartości
i na tej pozytywnej spirali przychodzi odpowiedzialność, na której opiera się sukces i nadzieja jutra. Młodzi ludzie muszą być umocnieni, ponieważ tylko poprzez wykonywanie obowiązków uczy się stać się odpowiedzialnym. Wielu z nich cierpi dzisiaj z powodu niemożności wywiązania się z prawdziwej odpowiedzialności. Musimy pozwolić im na internalizację pewnych wartości i doświadczeń, to znaczy, aby przybyli tam, gdzie rodzą się zachowania i mają zakorzenienie w rozwijaniu osobowości zdolnej do podejmowania własnych decyzji inspirowanych dobrem. Nie ma znaczenia posiadanie doświadczeń, jeśli nie są one zinternalizowane, jeśli nie zostaną ustalone, aby zostały ponownie opracowane wewnętrznie, nadając im znaczenie.

Młodzi ludzie muszą być zdolni do konkretności życia społecznego i religijnego; teoria nie wystarczy, jeśli nie ma treningu w realizmie egzystencji z rosnącym poczuciem powagi i współpracy. Szkoły, oratoria to nie tylko miejsca, w których się dobrze odnajduje, są przyjaciele i przyjemne zajęcia; muszą także przypomnieć dramat życia i wyborów, muszą pomagać młodym ludziom w unikaniu złych zachowań, dawać sobie zasady życia, brać odpowiedzialność, wchodzić w różne formy życia. Nabycie umiejętności operacyjnych i relacyjnych musi być połączone z kształtowaniem umysłu i serca. Motywacja jest również niezbędna dla tych, którzy nie mają wewnętrznego popędu do robienia ważnych i cennych rzeczy, nie zapominając o tym, że

Młodzi ludzie mają prawo myśleć inaczej niż dorośli

Różnica pokoleniowa jest faktem nabytym, którego doświadczyliśmy jako dzieci z naszymi rodzicami, z naszymi wychowawcami i których doświadczamy jako dorośli z nowymi pokoleniami. Podbój własnej autonomii jest koniecznie emancypacją od jakiegokolwiek autorytetu, począwszy od pierwszego infantylnego nie. Ale proces wzrostu w kierunku dorosłości nigdy nie jest liniowy, zawsze wiąże się z nieciągłością, dwuznacznością, nieufnością, niekonsekwencją, może prawdziwymi prowokacjami. Cóż, Ksiądz Bosko w tym względzie uczy nas, że istnieją dwie tajemnice ponownego połączenia obu części, aby uruchomić pomost między nimi: komunikację i wzajemną akceptację.

Przede wszystkim mówi nam, że to, co możemy nazwać „dziwactwami”, popada w normalność, a wychowawca nie denerwuje się bardzo. Będzie starał się naprawić każdą „łzę”, aby ponownie otworzyć przerwany, ale niezbędny kanał komunikacji. Komunikacja, która może odbywać się poprzez bliskie relacje międzyludzkie, oparte na autentycznym konstruktywnym dialogu, patrząc na siebie nawzajem podczas rozmowy; to poprzez akceptację dialektycznego porównania z nimi, nawet nieuniknionego, trudnego, ale także użytecznego starcia; nie obwinianie w przypadku różnych opinii, kształcenie się w trakcie edukacji, nie wskazywanie jednostronnie i nierozsądnie tego, co jest dobre, a tym samym trzymanie się jako wyjątkowych posiadaczy i interpretatorów prawdy. Ponadto jest to kwestia nieokreślania czasów i metod współpracy, potrzeb i zainteresowań młodych ludzi, zachowań, postaw, gestów i decyzji, które muszą podjąć w sposób całkowicie autonomiczny. Należy bezwzględnie unikać zaufania do słów, a następnie wycofać je w praktyce, przekształcić trudne chwile w stany trwałego zniechęcenia, w których interpretacyjny filtr rzeczywistości jest ciemny i nie pozwala przejść światłu i barwie życia. Edukator-komunikator akceptuje zmęczenie swoją rolą, wiedząc, że nie obywa się bez frustracji i konfliktów, momentów porażki i bezsilności. ale potem wycofać to w praktyce, przekształcić trudne chwile w stany trwałego zniechęcenia, w których interpretacyjny filtr rzeczywistości jest ciemny i nie pozwala przejść światłu i barwie życia. Edukator-komunikator akceptuje zmęczenie swoją rolą, wiedząc, że nie obywa się bez frustracji i konfliktów, momentów porażki i bezsilności. ale potem wycofać to w praktyce, przekształcić trudne chwile w stany trwałego zniechęcenia, w których interpretacyjny filtr rzeczywistości jest ciemny i nie pozwala przejść światłu i barwie życia. Edukator-komunikator akceptuje zmęczenie swoją rolą, wiedząc, że nie obywa się bez frustracji i konfliktów, momentów porażki i bezsilności.

Prawdziwa komunikacja wymaga wzajemnej akceptacji. Młodzi ludzie słusznie chcą wziąć swoje życie w swoje ręce, słusznie chcą być szanowani w swoim prawie do bycia i czuć się protagonistami. Z drugiej strony, nauczyciele, którzy mają obowiązek edukować i rozwijać młodych ludzi, mają takie samo prawo do szacunku i akceptacji. Dlatego wymagana jest wzajemna akceptacja, akceptacja dwubiegunowa.

Ksiądz Bosko mówi nam, że wychowawca musi przyjąć młodych tak, jak oni są, a nie tak, jak by sobie tego życzyli. Napisał w swoim modlitewniku dla młodzieży: „Bądźcie młodzi, bo bardzo was kocham”. Akceptacja oznacza gotowość do „zrozumienia” szczególnego zachowania młodego człowieka, to znaczy wyrażenia chęci przyznania mu okoliczności łagodzących, rozpoznania wpływów temperamentu, środowiska życia grupy odniesienia. Jako dorosły wychowawca wie, jak tolerować młodzieńczą nieufność wobec samego dorosłego, znosi napięcia i sprzeczności, zwraca inteligentną uwagę i
kochający aspiracje, uwarunkowania, sytuacje życiowe, modele środowiskowe, napięcia, roszczenia, propozycje zbiorowe. To, że młody człowiek nie zawsze powinien mieć rację, jest oczywiste; ale z pewnością ma powody, które dorosły musi rozważyć.

Ksiądz Bosko mówi nam jednak, że nawet młodzi muszą przyjąć wychowawcę i jego interwencję na podstawie szeregu powodów: racjonalności i racjonalności, autorytetu i strachu, osobistej przewagi i sugestii, innych dynamizmów emocjonalnych, być może nawet obliczeń utylitarnych. Aby to zrobić, młody człowiek musi pokonać wszelkie przeszkody: stan zderzenia z otoczeniem i wychowawcami lub rozczarowanie, frustrację, nieostrożność osobistą wychowawcy; instynktowny opór wobec wtargnięcia obcych w życie; niedostępność z powodu lenistwa i dumy: w skrócie, zestaw psychologicznych mechanizmów obronnych, ponieważ przyszłe dobre koszty rezygnują z natychmiastowych przyjemnych rzeczy.

Młodzi odpowiadają tylko na określony styl wychowawcy

Apel, który Ks. Bosko wysyła do nas wychowawców dzisiaj, oprócz „bycia z młodymi ludźmi” i nie bania się ich, to spotkanie ich z sercem, które pozwala się poruszać, z uszami, które słuchają i wiedzą, jak rozumieć , z rękami, które chwytają i wspierają, stopami, które dostosowują się do ich kroku na zakurzonych drogach życia. Tylko wtedy można zostać zaakceptowanym przez młodych. I tak tutaj Ksiądz Bosko odrzuca to skuteczne podejście do młodych ludzi słynnymi trzema słowami: Rozum, Religia, Kochająca Dobroć. Żadna z tych trzech nie jest wystarczająca sama w sobie, nawet ostatnia, jeśli nie towarzyszą jej inni.

Rozum jest pierwszym elementem ważnego trójmianu i powiedziałbym, że ma on niezmierzoną aktualność, w świetle pierwszych aktów Magisterium papieża Benedykta XVI, naznaczonych tradycyjną chrześcijańską syntezą „religii, wiary i życia”, dziś w kryzysie od rzekomej sprzeczności - jeśli nie wzajemnego wykluczenia - między rozumem a wiarą.

Nauczyciel w harmonii z Księdzem Bosko wierzy, że rozum jest darem Boga, i to dzięki niemu można odkryć wartości dobra, wyznaczyć cele do osiągnięcia oraz znaleźć środki i sposoby
ich osiągnięcia; a tym samym automatycznie wyklucza uciekanie się do brutalnego narzucania i niekwestionowanej akceptacji polecenia.

Rozum i racjonalność (która łatwo staje się zdrowym rozsądkiem, zdrowy realizm, prawdziwy szacunek dla ludzi) są powiązane ze
zdolnością pedagoga do przystosowania się do różnych środowisk i sytuacji, w których on sam pracuje, aby zwrócić inną uwagę na poszczególnych młodych ludzi, żyć ze swoimi problemami, akceptować długoterminowe oczekiwania przezwyciężania nieporozumień, uprzedzeń, nieufności i obaw.

Powód edukacyjny bierze pod uwagę, że młodzi ludzie kochają czas wolny, zabawę, muzykę, teatr, spacery, grupę przyjaciół, playstations, telefony komórkowe ... Ksiądz Bosko powiedział, że
nauczyciele muszą kochać to, co kochają młodzi ludzie, aby młodzi ludzie
powrócili do miłości, co kochali wychowawcy. Jak więc możemy zapomnieć o dostatecznej przestrzeni i godności, jaką Don Bo
sco poświęca chwili rekreacji, sportowi, muzyce, teatrowi i dziedzińcowi, doświadczeniu grupy (która może być najlepszym lub najgorszym pedagogiem)?
Powód bierze pod uwagę, że praca edukacyjna wymaga wolności i że bez niej nie ma edukacji. Ksiądz Bosko miał praktyczną
i realistyczną koncepcję wolności. Wolność to nie kaprys, robienie tego, co się robi
chce na łasce własnego uczucia, nie jest to emocjonalność, smak, nastrój chwili, ale możliwość i obowiązek: możliwość jako korzeń
wolności i obowiązku jako jego realizacji. Młody człowiek jest wolny, gdy jest w
stanie wykonywać swój obowiązek w normalności, gdy jest odważny, gdy wie, jak zabraniać sobie tego, co złe, to znaczy, kiedy jest zdolny
do myślenia własną głową i do odpowiedzialnego działania. Jest to zatem kwestia rozwoju młodych ludzi od wewnątrz, polegania na wewnętrznej wolności, przeciwdziałania warunkom środowiskowym, skłonnościom namiętności, zewnętrznym formalizmom, przygotowaniu ich na jutro poprzez solidną formację charakteru.

Rozum i wolność muszą być kształcone poprzez naukę, szkołę, edukację, która szanuje wartości ludzkie i chrześcijańskie. Teraz, w
obliczu technologicznej racjonalności, unikania w bezpośrednim emocjonalnym, „słabej myśli” i wraz z żądaniem „krytycznego myślenia” w „płynnym społeczeństwie”, powód jest proszony o odzyskanie pełni jego znaczenie i jego funkcje:
obserwuj, rozważaj, rozumiej, próbuj, weryfikuj, zmieniaj, dostosowuj, decyduj, rozwijaj, oceniaj ... W tym sensie w czasach Ks. Bosko i przez większą część następnego wieku salezjańska „kultura” okazała się bardzo tradycyjna, konserwatywna i głównie wyłącznie funkcjonalny dla ucznia lub zawodu rzemieślnika; sposób przekazywania tej „kultury” był również głównie autorytarny, zamknięty dla swobodnego czytania, osobistych badań, dyskusji i debat.

I to właśnie z „rozumem” budujemy tę zaktualizowaną i integralną antropologię, o której mówiliśmy wcześniej. Z tego powodu nauczyciel uświadamia sobie, że myli się w tym społeczeństwie, które przyzwyczaja młodych ludzi do ciągłego życia na poziomie emocjonalnym i zmysłowym, ze szkodą dla „rozumu” rozumianego jako wiedza, pamięć, refleksja, która robi wszystko, ponieważ młodzi ludzie nie niczego im nie brakuje, a przez to wierzą, że muszą zaspokoić wszystkie swoje pragnienia, myląc je z ich potrzebami. Młodzi ludzie potrzebują punktów odniesienia, a nie tylko prostych ikon społeczeństwa. Muszą wyrosnąć z konsumpcyjnej alienacji, z bałwochwalstwa dobrobytu, które je wyczerpuje i osłabia, co czyni je konstytucyjnie leniwymi.

Drugim elementem jest religia. Dla Księdza Bosko najwyższą formą ludzkiego rozumu jest akceptacja tajemnicy Boga - Boga metafizyki, czyli „absolutnego bytu” identycznego z Bogiem historii, Boga z nami - jak mówi papież Benedykt XVI potępia powód, który odrzuca religię w kontekście subkultur.

Ksiądz Bosko z pewnością nie „rozumował” w kategoriach teologiczno-filozoficznych papieża Benedykta. Pozostawił „spekulatywną” i abstrakcyjną religię innym i wolał „pozytywną”, a mianowicie żywą wiarę, zakorzenioną w rzeczywistości, złożoną z obecności i komunii, słuchania i uległości wobec łaski. Religia, do której stopniowo wprowadza się młodych ludzi, która prowadzi dialog z rozumem i miłującą dobrocią. Nie bez powodu „kolumny” salezjańskiego budynku wychowawczego to Eucharystia, pokuta, nabożeństwo do Madonny, miłość do Kościoła i jego pastorów. Edukacja staje się wtedy rodzajem „trasy” modlitwy, liturgii, życia sakramentalnego, kierownictwa duchowego i religii-religii jest szczytem procesu wychowawczego.

Ksiądz Bosko jest przekonany, że prawdziwa edukacja nie jest możliwa bez otwartości na transcendencję, i wiedząc dogłębnie słabość i niestałość młodych ludzi, oferuje im jako lekarstwo religię, która wskazuje na świętość jako koniec życia. Świętość, która po prostu wykonuje swój obowiązek każdego dnia, nawet „ciężko”: „działająca” świętość, świętość dla wszystkich, świętość chłopca, który żyje w stanie nawykowej łaski, ponieważ odnosi sukcesy, z osobistym wysiłkiem iz pomocą Ducha , aby uniknąć grzechu w najczęstszych formach: złych towarzyszy, złych przemówień, nieczystości, skandalu, kradzieży, nieumiarkowania, dumy, szacunku dla ludzi, braku religijnych obowiązków ...

Jaka była troska Księdza Bosko w obliczu zjawisk indyferentyzmu, antyklerykalizmu, niereligijności, protestanckiego prozelityzmu, pogaństwa nie powinna być bardzo różna od tej z wychowawców z 2000 r., Której jednak pytanie jest o wiele trudniejsze i dogłębne porównanie kultury i wiary, choćby z tego powodu, że między nimi a Księdzem Bosko istnieje wiek, w którym modernizm, ruch liturgiczny, fundament i ożywienie moralności i duchowości, reditus ad fontes orędzia Chrześcijanin zapowiedziany w Piśmie Świętym, Soborze Watykańskim II, ekumenizm, ponowne odkrycie roli świeckich w Kościele ... a także, równocześnie, wojny i polityczne i społeczne rewolucje wymiarów planetarnych, powtarzające się fundamentalizmy i krótkie spięcia między religią, państwem,polityczny ...

Jesteśmy więc przy trzeciej kardynalnej zasadzie metody, miłującej dobroci, wszechobecnym znaczeniu w literaturze salezjańskiej, nawet jeśli jest rozumiana na różne sposoby.

Miłość okazuje się miłością, to zdolność do nawiązania głębokiego związku z młodym człowiekiem, bycia razem, umiejętność „czytania” życia (własnego i innych) nawet w kategoriach cierpienia, prób, które mogły się nie udać.

Miłująca dobroć przekłada się na zaangażowanie wychowawcy, aby być, jak powiedziano powyżej: osobą całkowicie oddaną dobru uczniów, obecnych pośród nich, gotowych stawić czoła ofiarom i trudom w wypełnianiu swojej misji, z dostępność, sympatia, uprzejmość, zdolność do dialogu, serdeczność, zrozumienie, bez ucisku obecności, który nadmiernie zbliża system
prewencyjny do systemu represji. Ryzyko, że mityczna „pomoc” salezjańska przebiegała przez całą historię, często wyłącznie jako dokuczliwa i wszechobecna fizyczna zdolność obrony dziecka i ochrony nieostrożnego, nie zwracając wystarczającej uwagi na ryzyko zablokowania naturalnego i legalnego procesu dojrzewająca autonomia.

Kochająca dobroć, która staje się również znajomością, z jaką definiuje się prawidłową relację między wychowawcami a młodzieżą. Cele, które należy osiągnąć, oraz wytyczne metodologiczne, których należy przestrzegać, nabierają konkretności i skuteczności, jeśli opierają się na szczerym „duchu rodzinnym”, żyjącym w pogodnych, radosnych i stymulujących środowiskach. A w spontaniczności i radości relacji, które sprytny wychowawca pojmuje sposoby interwencji, jako łagodne w wyrazie, równie skuteczne w skutkach dla ciągłości i klimatu przyjaźni, w którym są realizowane. Nie wspominając o doświadczeniu grupowym, podstawowym elemencie salezjańskiej tradycji edukacyjnej. Zbyt często nie odzwierciedla sojuszu grup. Ks. Bosko, ze swoimi niezaprzeczalnymi talentami „komika” i „komunikatora”

Tradycyjna dobroć miłosna musi zostać przemyślana zarówno w jej podstawach, jak i w jej treści i manifestacjach, pamiętając o tym, jak silna jest samoświadomość młodych ludzi, coraz bardziej ostrożna, aby pozwolić sobie na „złapanie” emocjonalnie i niebezpiecznie przez dorosłych i jak zawsze krytyczne dzisiaj sytuacja wielu rodzin, dotkniętych brakiem braterskich relacji (wyjątkowych dzieci), nieustanną nieobecnością matki (wprowadzoną na rynek pracy) oraz zerwanymi relacjami między rodzicami (rozwody, separacje).

W związku z tym coraz bardziej konieczne staje się wymyślenie konkretnej i wyartykułowanej „pedagogiki profilaktycznej rodziny”, która sięga do stosowania w zmienionych sytuacjach kluczowych pojęć „systemu”, w szczególności problemu „miłującej dobroci”, oscylującego między kreatywnością afektywną, uspokajającym poczuciem przynależność, lękliwa zaborczość, ryzyko przemocy. Ten sam „duch rodzinny”, przeżyty i urzeczywistniony, powinien przezwyciężyć te formy paternalizmu i rodzinności właściwe naszej przeszłości, aby osiągnąć „wolne” i wyzwalające, autentycznie personalizujące relacje.

System wychowawczy Księdza Bosko musi również odpowiadać na uzasadnione, wyraźne i coraz częstsze prośby o
formy aktywizmu, samorządności, samorządności, uważnej ich oceny i zaspokajania w odpowiednich formach. Dziś wymaga większej personalizacji w stosunku do skutecznej „wolności” ucznia, do jego próśb o autonomię w wyborze celów i środków do ich osiągnięcia, do „energii”, których jest nosicielem (witalność, idealność, pragnienia, a nawet niepokój, sprzeczności , powodów, pasji), które muszą być szanowane i pomogły rozwinąć się dzięki zróżnicowanym zasobom i metodom w różnych okresach życia. Spowoduje to również większą uwagę na pluralizm edukacyjny, w którym dorastają młodzi ludzie.

Podobnie powinny być wypełnione współczesne luki Systemu Prewencyjnego Księdza Bosko w zakresie edukacji młodzieży na temat afektywności, seksualności i ludzkiej miłości, ponieważ są one wdrażane w innym środowisku w środowisku nie mieszanym, zgodnie z przeznaczeniem w tamtych czasach zawsze był powściągliwy w tym względzie, mając na celu jedynie prostą kontrolę i „milczenie”, chociaż uczynił „miłującą dobroć” jednym z jej kamieni węgielnych. Odpowiedzialność jest wielka, ponieważ mamy dziś do czynienia z wyraźnym oddzieleniem rozumu od afektywności: racjonalne poznanie świata sprowadza się do pomiaru tego, co jest zgodne z naszymi wzorcami lub mechanizmami psychicznymi, a sfera afektywna jest sprowadzony do emocjonalnego subiektywizmu, dokładnie bez obiektywnych powodów.

* * *
Edukuj w bezprecedensowych scenariuszach, proponując ważne i wciągające doświadczenia, sprawiając, że młodzi ludzie wzrastają od wewnątrz, koncentrując się na wewnętrznej wolności i przeciwstawiając się warunkom zewnętrznym, „zdobywając serca” młodych ludzi, aby skłonić ich do spokoju do wartości, korygowania odchyleń i ograniczania ich pasji , przygotuj ich na przyszłość, łącząc kształtowanie umysłu z nabyciem umiejętności operacyjnych, umożliwiając im konkretny udział w życiu społecznym i kościelnym: jest to trudne zadanie wychowawcy, który zamierza czerpać natchnienie z systemu edukacyjnego Ks. Bosko, dlatego „edukacja nie jest tylko rzecz z serca ”.

„Jeśli Ewangelia nie staje się polityczna, przestaje być ewangelią”
(Teol. MD Chenu)

11. Czy polityka Pater Noster jest nadal aktualna?

Podczas tej ostatniej konferencji przyjrzymy się aspektowi naszej misji: edukacji jako opcji społeczno-politycznej. Nie bójmy się tego słowa: Ksiądz Bosko był także operatorem społecznym i politycznym, i był zasadniczo poprzez edukację, poprzez kulturową, zawodową, moralną i religijną formację młodzieży. Po raz kolejny będziemy kierować się jego słowem.

Solidarni obywatele w ziemskim mieście

Ksiądz Bosko, „spalony” gorliwością o dusze, odczuł tragedię ludzi odchodzących od wiary; poczuł dramaturgię obojętności ludzi wobec młodzieży, na którą zamiast tego odwróciła się troska Pana Jezusa, zareagował energicznie, potępił dwuznaczność i niebezpieczną sytuację, zakwestionował - na swój własny sposób - moce swoich czasów, ale przede wszystkim znalazł nowe sposoby przeciwstawienia się złu, przeciwstawiając się negatywnym siłom społeczeństwa. Mając do dyspozycji ograniczone zasoby, był w stanie uchwycić kilka możliwości, jakie daje historyczny moment, aby je rozwijać i wzmacniać.

Miał dla siebie i dla salezjanów wolność i dumę z autonomii. Nie chciał wiązać losu swojej pracy z nieprzewidywalną zmiennością reżimów politycznych. W tym względzie od początku lat 60. intro Ks. Bosko
w tekście Konstytucji był precyzyjny artykuł: „Jest to zasada przyjęta i będzie niezmiennie praktykowana, że ​​wszyscy członkowie tego społeczeństwa będą ściśle trzymani od obcych do wszystkiego, co dotyczy polityki, fal lub głosu, lub pism, lub książek, albo z prasą nigdy nie wezmą udziału w sprawach, które nawet pośrednio mogą je skompromitować pod względem politycznym ”. Przekonał się o tym, aby najlepiej zrealizować projekt wychowawców religijnych, którzy nie byli stronniczymi odpowiednikami, całkowicie „wcieleni” w życiu młodzieży, aby byli przygotowani na konkretną rzeczywistość, w której powinni byli zmierzyć słuszność otrzymanej ludzkiej, moralnej i zawodowej formacji i przyswojone. Między innymi, jeśli konstytucje z 1864 r. Wykluczyły politykę dla salezjanów,

Wspomniany artykuł został unieważniony przez rzymską władzę kościelną, ale duch pozostał przy jego zachowaniu. Ksiądz Bosko zamierzał zabezpieczyć dla siebie i swojej rodziny możliwość pełnej integracji z istniejącymi sytuacjami i warunkami społecznymi i politycznymi oraz pracy w nich z najwyższą płynnością, bez konieczności stawania w obronie tej czy innej „partii”. Wraz z autorytetami, etiam discolis, nadal trzeba było współpracować, przede wszystkim, jeśli pociągało to za sobą liczne możliwości pracy „dla większej chwały Bożej i zdrowia dusz”.

Świadectwo don Giuseppe Vespignaniego dotyczące jego pierwszego wpływu na Ks. Bosko w Turynie jest w tym względzie cenne. „Jako dobry Romagnolo, starałem się nakłonić Księdza Bosko potrzebę założenia w Bolonii, naszej metropolii, pokazując mu możliwość powiedzenia, że ​​narodziła się wówczas„ Młodzież Katolicka ”, składająca się z elementów gotowych do walki o instytucje katolickie i w obronie kapłanów Ksiądz Bosko pozwolił mi powiedzieć, a potem spokojnie odpowiedział: „Nie mamy ducha zapału i walki; nie zajmujemy się polityką; próbujemy pracować tylko wśród młodzieży i modlić się, aby nas zostawili nie martw się tym naszym zajęciem, dopóki nas nie zaprosią lub nie wezwą do innych rzeczy, innych niż nasza misja wśród dzieci, nie pójdziemy tam, ponieważ nie bylibyśmy u nas ”.

W tym kierunku był zawód „wiary politycznej”, który wydał w różnych okolicznościach. Został sprowadzony do
istotnego w liście do ministra spraw wewnętrznych Giovanniego Lanzy z
lutego 1872 r .: „Piszę z ufnością i zapewniam, że chociaż jestem katolickim księdzem i lubię Głowę Katolickiej Religii, zawsze okazywałem miłość rządowi , dla podmiotów, którym zawsze poświęcałem moje słabe substancje, siłę i życie ”. Lub nawet w tym roku do ministra łaski, sprawiedliwości i kultu Paolo Onorato Viglianiego w następnym roku (4 lipca 1873 r.): „Chociaż w ogóle żyję poza sprawami politycznymi,

Następnie zilustrował swoje stanowisko salezjanom w pierwszej Kapitule generalnej (1877), komentując „dawanie Cezarowi tego, co należy do Cezara”, a także podczas ostatniej sesji trzeciego (1883), kiedy zalecał „poznać i przystosować się do naszych czasów” , to znaczy „szanować ludzi, a więc władze, w których można dobrze mówić, gdzie nie można, milczy. Jeśli jest jakikolwiek powód, dochować się prywatnie. A co mówi się o władzach cywilnych, powiedzmy również o „Władza kościelna”.

Edukacja młodzieży jako polityka

Podczas pierwszej konferencji dla Rzymskich Współpracowników z marca 1878 r. Ks. Bosko był w stanie zilustrować możliwą pokojową koegzystencję dwóch „polityk”; operatorów wśród ludzi młodych i specjalistów ds. publicznych. Nie ma niebezpieczeństwa kontrastów - wierzył i zapewniał - „ponieważ praca salezjanów i ich współpracowników przynosi korzyść moralności i zmniejsza liczbę dzieci, którzy porzucili siebie w wielkim niebezpieczeństwie zaludnienia więzień. Poinstruowanie ich, rozpoczęcie ich pracy, zapewnienie środków i tam, gdzie jest to konieczne, nawet ich schronienie, nie oszczędzanie niczego, by zapobiec ich ruiny, a raczej uczynienie ich dobrymi chrześcijanami i uczciwymi obywatelami, te prace, jak mówię, nie mogą być szanowane, a nawet pożądane przez każdy rząd , z dowolnej polityki ”.

W rzeczywistości, zgodnie ze stylem Ks. Bosko, zobowiązanie salezjańskie polega na zmianie sumień, szkoleniu ich w ludzkiej uczciwości, obywatelskiej i politycznej lojalności, a jeśli cokolwiek w tej perspektywie „zmieni” społeczeństwo, poprzez edukację, od wewnątrz. Ksiądz Bosko jest kapłanem, moralistą; nie jest ani socjologiem, ani związkowcem, ani ekonomistą, ani politykiem
CO. Nie powstaje pytanie, czy w pewnych strukturach można formować sumienia. Zaczyna od idei, że edukacja może zrobić wiele, w każdej sytuacji, jeśli jest przeprowadzana z maksymalną wolą, zaangażowaniem i zdolnościami adaptacyjnymi. Pomimo „smutku czasów”, nękania politycznego, „nowości” tamtych czasów, Ksiądz Bosko uważał społeczeństwo Piemontu (a następnie Włoch) za raczej wiarygodne, bezpieczne, dobrze ułożone i uporządkowane, nie niebezpiecznie rewolucyjne i gwałtowne. Pozostało tylko pracować z mądrością i inteligencją - być może nawet z odrobiną przebiegłości i przebiegłości - w istniejącym porządku, bez „rewolucyjnych” pokus. Nie była to pozycja wolna od ryzyka: adaptacja mogła stać się zgodą i oportunizmem; i na poziomie edukacyjnym

Wspomnienia pozostawione salezjanom w ostatnim pamiętniku - duchowym testamencie dla obcych i trudności odzwierciedlają część jego mentalności. Sugeruje elastyczność i roztropność. „W przypadku osób z zewnątrz musimy dużo tolerować, a nawet znosić szkody, a nie zadawać pytania. W przypadku władz cywilnych lub kościelnych cierpimy tak bardzo, jak możemy uczciwie, ale nie dochodzimy do kwestii przed sądami świeckimi”, preferując raczej formy arbitrażu, które pozwalają aby uniknąć wydatków i utrzymać „pokój i chrześcijańską miłość”. „Jeśli w jakimś kraju lub w jakimś mieście jest jakaś trudność ze strony jakiegoś duchowego lub doczesnego autorytetu, spróbuj to zrobić, abyś mógł przedstawić się jako powód tego, co zrobiłeś.

Wreszcie, jego wiara polityczno-pedagogiczna, przeżywana, wyznawana przed sformułowaniem w 1883 r. W swoim przemówieniu do wychowanków w kontekście separacji polityczno-religijnej: „Nie tworzymy polityki [...] także tworzymy politykę, ale w całkiem nieszkodliwe, rzeczywiście korzystne dla każdego rządu [...] dążymy do zmniejszenia nędzników i włóczęgów, aby zmniejszyć liczbę drobnych przestępców [...] do opróżniania więzień [...] To jest nasza polityka ”. Umyślne
obcowanie z polityką nie oznaczało jednak braku znaczenia narodowego, biorąc pod uwagę żywą miłość do rodziny królewskiej, tradycje, pokój i dostępność aktywnej pomocy w czasach zagrożenia narodowego (cholera, wojny, trzęsienia ziemi itp.).

Oczywiście nie należy zapominać, że Ks. Bosko jest zdecydowany w ideale państwa wyznaniowego i w obrazie warstwowego społeczeństwa „klas”, w których żyli, nieuchronnie bogatych i biednych, w których kwitł szacunek dla władzy, miłość do zmęczenia , wdzięczność dla dobroczyńców, bezwarunkowa nienaruszalność własności prywatnej. Ks. Bosko, zamiast opracowywać zasady, ukazuje tendencje bardziej konserwatywne niż demokratyczne, paternalistyczne, bardziej egalitarne, klerykalne niż świeckie, stowarzyszenia, a nie korporacyjne i związkowe. Dąży do pokojowego porządku moralnego, pełnego szacunku dla wszystkich, w którym kościelni mieli pierwszeństwo; jego model społeczny był tym nabytym, tradycyjnym, hierarchicznym, nie do utworzenia, rozróżnialnym między duchowym a doczesnym,

Jest więc oczywiste, że społeczno-polityczna perspektywa Księdza Bosko musi być zintegrowana z rozważaniami na temat religijnego i zbawczego wymiaru jego działań wychowawczych. Oświadczył to i powtórzył na wielu konferencjach dla współpracowników salezjańskich. Wystarczy jeden cytat z przemówienia wygłoszonego w Turynie w dniu 1 czerwca 1885 r. Na korzyść salezjanów, w którym twierdzi on, że dzieło salezjańskie powinno być wspierane ”, ponieważ wychowuje ono młodych ludzi na Via del Santuario, ponieważ jego głównym celem jest nauczanie młodzież, która dzisiaj stała się celem złych, ponieważ promuje w środku świata, w kolegiach, w hospicjach, w świątecznych oratoriach, w rodzinach, promuje, mówię, miłość do religii, dobre obyczaje, modlitwy, obecność do sakramentów: w tych czasach niegodziwi próbują szerzyć niegodziwość i zły zwyczaj,

Kościół i polityka

Powszechnie wiadomo, że świat stał się mały, jest „wioską”, przesiąkniętą wielkimi innowacjami technologicznymi, medialnymi i światowymi
oraz kryteriami kulturowymi, które sugerują: produktywność, wydajność, kalkulacja, naukowa racjonalność ... Ramy czytania zjawiska społeczne są teraz zjawiskami planetarnymi, więc stare kategorie interpretacyjne są przestarzałe. Wystarczy powiedzieć, że dzisiaj mówimy o „dekonstrukcji myśli”, „mutacji antropologicznej”, „globalizacji”, „uniwersalnym kodeksie etycznym”, tolerancji, międzykulturowości, wielostronności, nowych ideach…

Populorum Progressio już w 1967 r. Powiedział nam, że miejscem weryfikacji ważności międzynarodowego systemu gospodarczego był nie tyle spór pracowniczy w jego własnym domu, co międzynarodowy system gospodarczy, który usankcjonował nieludzką zależność Południa na północy. W rezultacie działała dobroczynność według wąskich, lokalnych, pragmatycznych i przybliżonych kryteriów, zapominając o szerszych wymiarach wspólnego dobra (narodowego i planetarnego), była poważną luką nawet w porządku teologicznym.

Etyczne dojrzewanie współczesnego sumienia znalazło również granice asystentyzmu, który, zapominając o politycznym wymiarze niedorozwoju, nie jest w stanie ugryźć przyczyn nieszczęścia, struktur grzechu, z którego pochodzi stan ucisku, zawsze potępiany przez wszystkich ( od Synodu 1971). Aby postrzegać miłość tylko jako jałmużnę, pomoc w nagłych wypadkach, odpolityczniona pomoc oznacza poruszanie się w ramach samarytanizmu, który poza dobrymi intencjami staje się coraz gorszy, ponieważ jest funkcjonalny dla modeli rozwoju, które mają na celu dobro niektórych, złocenie gorzka pigułka dla innych. Istnieje filozofia pomocy, która pozostawia przywileje dobroczyńców w nienaruszonym stanie, a czasami prowadzi do operacji na ich korzyść: coś jest dane, a więcej jest otrzymywane.

W okresie posoborowym słowa „ubóstwo Kościoła” i „Kościół ubogich” miały wiele twarzy, nawet sprzecznych. Magisterium zwróciło jednak uwagę na trzeci świat. Istnieje jednak ryzyko: że ogłoszenie Ewangelii ma tendencję do płacenia ceny za redukcję Ewangelii do etyki, tak aby wszyscy mogli ją słuchać. Termin „Kościół ubogich” był
w ten sposób zakładany w perspektywie politycznej lub etycznej, zubażający go w treść mesjanistyczną. Służyło ono wsparciu rewolucyjnego zaangażowania, rzadko było kryterium rozeznania życia kościelnego, miejscem reformy Kościoła. Częściej był redukowany do cnoty, którą niektórzy chętni stosowali bez kwestionowania konkretnego życia społeczności. Krótko mówiąc, ubóstwo jako rada dla niektórych, a nie znak Kościoła jako takiego. Pozostaje faktem, że nie wymyśliliśmy Ewangelii, tak jak nie wymyśliliśmy jej tragicznego wpływu na politykę i gospodarkę. Poszanowanie i obrona praw człowieka, zakorzenione w godności każdego człowieka, powszechne przeznaczenie dóbr, opcja preferencyjna dla ubogich, podważają społeczną odpowiedzialność każdego.

Czy salezjańska miłość duszpasterska nie ma o tym nic do powiedzenia? W końcu, co zrobił papież Jan Paweł II, gdy nie zostawił w spokoju żadnego zakątka ziemi? Wiara dotyka historii, ale nie ogranicza się do niej. Jeśli miłość bliźniego nie jest całym chrześcijańskim przesłaniem, czy można zaprzeczyć, że jest ono centralne i niezbędne? Kto może wątpić, że wymiar społeczno-polityczny jest strukturalny dla ludzi i ma decydujący wymiar dla życia społeczeństwa ludzkiego? Kto może wątpić, że musimy stworzyć warunki, w których gospodarka nie zostanie anulowana, ale przywrócony do porządku, który nie kończy się na tym, ponieważ jej ostatecznym celem jest osoba ludzka w swoim integralnym i solidarnym rozwoju na poziomie planetarnym? Kościół, myśliciele, teologowie, profesorowie, Czyż nie nadaliśmy zbyt dużej wagi indywidualnej moralności, a nie społecznej, publicznej moralności, uprzywilejowując niektóre przykazania kosztem innych? Czy nauka społeczna Kościoła nie była zbyt często omijana?
Stosunki kościelno-polityczne zostały niedawno określone przez Papieża Benedykta XVI w jego pierwszej encyklice: „Kościół nie może i nie może podejmować walki politycznej w swoich rękach, aby osiągnąć możliwie najbardziej sprawiedliwe społeczeństwo. Nie może i nie może zająć jego miejsca Nie może i nie może nawet pozostać na uboczu w walce o sprawiedliwość, musi zmieścić się w niej poprzez ścieżkę racjonalnej argumentacji i musi obudzić siły duchowe, bez których sprawiedliwość, która zawsze wymaga poświęceń, nie puszka
ustanowić i prosperować. Sprawiedliwe społeczeństwo nie może być dziełem Kościoła, ale musi być prowadzone przez politykę. Jednak dążenie do sprawiedliwości poprzez działanie na rzecz otwarcia inteligencji i woli na potrzeby dobra interesuje ją głęboko ”(Deus Caritas est, 28).

Nadal. Zostało powiedziane i napisane, że wobec współczesnego państwa, które przyjęło ochronę i pomoc społeczną obywateli, Kościół nie miał już miejsca na interwencje w zakresie dobroczynności i pomocy. Rzeczywistość, w której żyjemy dzisiaj, zaprzecza tej hipotezie, która żywiła świeckie i etatystyczne ideologie. Kościół bardzo często powraca do punktu odniesienia również w państwie opiekuńczym lub tym, co z niego zostało.

Przez wiele lat słyszeliśmy, że działalność charytatywna i pomoc były starymi i bezużytecznymi narzędziami, których nie można już stosować w nowoczesnym społeczeństwie i demokratycznym państwie. Dzisiaj, nawet w kręgach świeckich, uznawana jest społeczna funkcja chrześcijańskiej wolontariatu, tak zwanego trzeciego sektora - non-profit - inicjatyw, które zaczynają się od parafii, stowarzyszeń, instytucji, kościołów, ruchów ...

Pojawia się również kilka pytań dla nas

W kongregacji być może najbardziej innowacyjny i „rewolucyjny” aspekt ostatnich lat został wskazany kilka lat temu przez 23. Kapitułę Generalną (1996, nr 203-210-212-214), która mówiła o „społecznym wymiarze miłości” i „ „edukacja młodych ludzi do zaangażowania i udziału w polityce”, „dziedzina, którą zaniedbaliśmy i zignorowaliśmy”.

Możemy zadać sobie pytanie: czy zmienił się nasz system nie robienia niczego poza polityką „naszego ojca”? Być może musimy rozmawiać o wszystkim z ambony: przemoc, terroryzm, polityka, praca, inżynieria genetyczna itd.? Czy powinniśmy uczynić naszą „teologię wyzwolenia”? Ale co „teologia wyzwolenia”? Z drugiej strony nie jest przypadkiem, że początkowy wybór „wychowawcy” Ks. Bosko i wynikająca z niego osobista intencja wychowawców do wykluczenia „wojowniczej polityki” z ich życia, warunkowała i ograniczyła społeczno-polityczny wymiar formacji studentów. ? Pewna waga nie miała nawet profesjonalnych pedagogów
czy myślisz o konformizmie z powodu niewystarczającej kultury i nadmiernej odległości od realnego świata mężczyzn? Czy może (i może) stanowić rozwiązanie ogólnego odwołania do „uczciwego obywatela i dobrej chrześcijańskiej” formuły, lub do drugiego, redukcyjnego, uczciwego obywatela „ponieważ„ dobry chrześcijanin ”?
Nie ulega wątpliwości, że rzeczy się zmieniają, w rzeczy samej, że rzeczy się zmieniły, a nawet w wierności pierwotnemu duchowi i odnowionym konstytucjom, należy poczynić kilka kroków naprzód, ewidentnie podejmując pewne ryzyko, pod groźbą zostania w tyle, poza historią, czyli zdradzić naszą misję. Oczywiście milczenie podobałoby się wielu, ponieważ milczenie psów jest drogie lisowi, który przeniknął do kurnika. Ale orientacje Kapituł Generalnych, jeśli nie są one konkretnie przekładane na fakty, które mają związek ze sprawiedliwością, pokojem, kulturą solidarności, zobowiązaniem do przemiany społeczeństwa zgodnie z Ewangelią, nie służą.

Jako nauczyciele nie możemy zamknąć oczu na fakt, że pomimo wielkich postępów w nauce i technologii miliardy ludzi żyje dziś w gorszych warunkach niż 15 lat temu, że 89 krajów żyje obecnie w gorszej sytuacji niż 10 lat temu, że 25% ludności świata żyje poniżej granicy ubóstwa, z czego 1,5 miliarda ludzi żyje za mniej niż jednego dolara dziennie, co 1 miliard ludzi jest analfabetami. Obliczono, że przy 6,3 miliardach dolarów możliwe byłoby zapewnienie szkoły podstawowej dla wszystkich mieszkańców świata (podczas gdy w samych Stanach Zjednoczonych każdego roku na kosmetyki wydaje się 8,4 miliarda dolarów).

Jako wychowawcy nie możemy pozostać obojętnie patrząc na zniszczenie megalopoli na półkuli południowej, brak przyszłości dla młodych ludzi, zdradę uzasadnionych oczekiwań biednych ludzi, głód, zanieczyszczenie, przemoc, drobne lub zinstytucjonalizowane, kryzys sprawiedliwości, uogólnionej korupcji, wytrwałości kwitnącego przemysłu wojennego, wyzysku nieletnich ... krótko mówiąc, wszystkich tych elementów, które każdego dnia przynoszą łzy, krew i śmierć milionom stworzeń. Cywilizacja daleko od miłości zaproponowanej przez papieża Pawła VI i potwierdzona przez jego następców.

W zgodzie z tym wszystkim wydaje się, że musimy przejść do bardziej spójnej praktycznej realizacji edukacyjnego wyboru Ks. Bosko,
aby ponownie rozważyć społeczną jakość naszej edukacji. System wychowawczy Ks. Bosko bywał czasem słaby nawet z punktu widzenia twierdzeń i formuł - w
tworzyć wyraźne doświadczenia zaangażowania społecznego w najszerszym znaczeniu, w tym szczególnie politycznym. Wymagane jest specyficzne badanie teoretyczne i życiowe, inspirowane szerszą wizją samej edukacji, wraz z realizmem i konkretnością. Proklamacje, plakaty, hasła nie wystarczą. Potrzebujemy także teoretycznych koncepcji i konkretnych projektów operacyjnych, które zostaną przełożone na dobrze zdefiniowane i wyartykułowane programy. W końcu na przestrzeni wieków służba miłości nie została prawdopodobnie powierzona Kościołowi, aw nim „mężczyznom i kobietom, którzy zajęli pole przeciwko ubóstwu, chorobom i sytuacjom braku sektora edukacyjnego”? (Deus caritas est, nr 22, 23, 25).

Na koniec zadajmy sobie pytanie: czy zbór salezjański, rodzina salezjańska, nasza Prowincja czyni wszystko, co możliwe w tym kierunku? Czy nasza solidarność z młodzieżą jest tylko aktem uczucia, gestem darowizny, a nawet wkładem kompetencji, racjonalnej odpowiedzi, adekwatnej i adekwatnej do potrzeb młodych ludzi i współczesnego społeczeństwa?
Pierwszy krok naprzód: kształcenie się i edukowanie o cnotach politycznych
Ogólnie wydaje się, że dostrzega społeczno-polityczny brak przygotowania salezjanina od przeciętnego wierzącego. Zamiast tego konieczne jest posiadanie jasnych poglądów na temat tego, co jest polityczne: jest to punkt wyjścia. Praca, aby dobrze myśleć - powiedział Pascal - jest zasadą wszelkiej moralności. Należy pamiętać, że polityka jest wielorakimi i różnorodnymi działaniami gospodarczymi, społecznymi, legislacyjnymi, administracyjnymi i kulturalnymi, mającymi na celu promowanie wspólnego dobra organicznie i instytucjonalnie (Christifideles laici 42); że polityka jest sposobem na przeżycie chrześcijańskiego zaangażowania w służbę innym (Octogesima adveniens); że polityka jest obowiązkiem, który angażuje wszystkich w obronę osoby ludzkiej; że polityka jest wartością, ponieważ jest bezpośrednio związana z godnością i podstawowymi prawami ludzkiego życia. Jeśli ma obowiązek, musi być spełniony; jeśli wartość,

Teraz niektóre wybory w tej dziedzinie mogą być dokonane właśnie przez edukatora: być może orientacja zawodowa na wojowniczość polityczną
promieniujące i motywujące osoby, które ujawniają predyspozycje do zarządzania sprawami publicznymi oraz do działań organów wojowniczości społecznej lub politycznej; promowanie edukacji obywatelskiej i przywództwa młodzieży bez przemocy w celu przekształcenia niesprawiedliwych struktur społeczeństwa; nacisk na wolontariat krajowy i międzynarodowy jako weryfikacja tego młodzieńczego przywództwa w służbie najsłabszym; promocja opieki rodzinnej, adopcji na odległość, domów rodzinnych, wspólnot mieszkaniowych, ośrodków odzyskiwania uzależnienia od narkotyków; tworzenie lokalnych, krajowych i międzynarodowych form sprawiedliwego handlu, solidarności z krajami, które żyją w mniej ludzkich warunkach „gdzie człowiek jest zawsze mierzony na podstawie Ewangelii”. Następnie salezjanie współpracownicy,
Chodzi także o nauczanie i edukowanie młodych ludzi, aby otworzyli się na świat, na interkulturę, na dialog i na szacunek międzyreligijny, z podróżami i działaniami na rzecz zrozumienia innych kultur, ze szkołami globalizacji, z kursami i seminariami na konkretne tematy, z propozycja konkretnych doświadczeń, publikacje broszur, książek i czasopism ... Wszystkie działania, które chcą zapewnić młodym ludziom dialog międzykulturowy / międzyreligijny, autonomię w politycznej ocenie decyzji podejmowanych przez rząd ich własnego kraju lub innych krajów, umiejętność przezwyciężania uprzedzeń i rasizmów poprzez zwiększanie wiedzy, zrozumienie, że bycie zamkniętym w swoim „szczególe”, we własnym małym świecie, nie jest już zrozumiałe i rzeczywiście mylące. Bardziej niż wyłączenie telewizora lub komputera, chodzi o „

Wreszcie nie możemy być solidarni, chyba że jesteśmy po słabszej stronie. Po której jesteśmy stronie? Jak oceniać, żyć, wybierać przyjaźnie i języki, ustalać priorytety, odnosić się do struktur publicznych? Jesteśmy wśród tych, którzy mówią: „Ubodzy zawsze będą ich mieć przy sobie” lub, z pewnym cierpieniem, zastanawiamy się, jak dziś powinna być czytana przypowieść o dobrym Samarytaninie? Jeśli politycznie nie trzeba „zajmować pola”, konieczne jest „myślenie polityczne” bez sześćdziesięciu osiemdziesięciu nostalgii, ale kultywowanie sensu globalnego projektu społeczeństwa, nawet „niepoprawnego politycznie”.

Drugi krok naprzód: kształcenie się i wychowanie do chrześcijańskich cnót społecznych

Przed nami dwa inne cele. Przede wszystkim, w indywidualnym i zbiorowym sumieniu naszych i naszych odbiorców, pewne wartości często i łatwo dla nich obce, takie jak chęć wydostania się z własnego egoizmu, aby otworzyć się na potrzeby innych, dzielić się zbędnymi, a także potrzebą z tymi, którzy cierpią, odkryć że jesteśmy wielką rodziną (Bożą) i dlatego mamy tego samego ojca i jesteśmy braćmi, aby kwestionować nasz sposób życia zbyt przepełniony zbędnymi rzeczami, aby dostrzec wielkie problemy sprawiedliwości i pokoju, które ożywiają świat ,

Po drugie: być przekonanym, że życie zmienia się w codziennym życiu, w codziennym stylu życia. Jest to codzienna praktyka cielesnych i duchowych dzieł miłosierdzia, rozpatrywana osobiście, bez delegacji i uników na poziomie osobistym lub na poziomie wspólnoty rodzinnej (czy w naszym budżecie jest „biedny” przedmiot?), Ani na poziomie krajowym - prowincjonalny? (we Włoszech był program Konferencji Episkopatu „począwszy od ostatniego„ lat temu; ale przypadkiem nie pozostał sloganem? ”), ani na poziomie międzynarodowym-kongregacyjnym (nie ma ryzyka ograniczenia się do pięknych intencji, do moralistycznych dyskursów, do dokumentów Kapituł Generalnych)?
Wszyscy jesteśmy przekonani, że dryfowanie ludzkiej wolności bez obiektywnej prawdy, utrata wartości moralnych, nieporządek cywilnego współistnienia osłabiają dziedzictwo cywilizacji naszego kraju. Jest to zatem kwestia rozpoczęcia od dziesiątek tysięcy młodych ludzi, którzy zbliżają się do nowego procesu ewangelizacji, szerzenia chrześcijańskiej mentalności we wszystkich dziedzinach życia, rozwijania kultury chrześcijańskiej.

Dlatego też w dziedzinie idei i obyczajów, to znaczy w obszarze społecznym, wychowawca salezjański musi mieć nową obecność, by mówić „po pastoralny” lub „przedpolityczny” - zgodny z Ewangelią i nauką społeczną Kościół - jest w stanie pomóc przerobić etyczną tkankę kraju. Jego wola z pewnością będzie aktywną obecnością mniejszości, nie tyle substytutem wad państwa opiekuńczego, ale kultywowanie marzenia Donboschów o rodzaju paktu
obywatelskiego opartego na wspólnych wspólnych wartościach, jak najbardziej chrześcijańskich.

Ludzka promocja, obecność także z własnymi inicjatywami w społeczeństwie obywatelskim, będzie następować - być może jednocześnie - wyraźna ewangelizacja przede wszystkim dla tych, którzy już osiągnęli zaspokojenie podstawowych potrzeb. Może to oznaczać dla nas wiele wyborów, jak już wspomniano, takich jak rewizja dzieł zgodnie z kryteriami duchowego znaczenia, przebudowa personelu na nowe potrzeby (z wyjątkiem odkrycia, że ​​jak tylko zostanie ukończone, musimy zacząć od nowa), użycie nieruchomości do celów edukacyjnych, duchowych i nieekonomicznych, mające odwagę zawsze decydować w lekkim aeternitatis i świętować nadzieję na lepszy świat. I możemy kontynuować ...

*
Kończę ostatnim cytatem odnoszącym się do Wiązanki Przełożonego Generalnego na rok 2007, dotyczącym promocji „Życia”. W 1884 r. Ksiądz Bosko, zaniepokojony smutnym zjawiskiem, które rozpowszechniło się w jego czasach, powierzył grupie kapłanów diecezjalnych zadanie sprawowania duszpasterstwa jako zapowiedzi i służby życia tymi słowami:
„Dziś nie dokonuje się oceny życia. Kto popełnia samobójstwo, aby nie znosić bólów i nieszczęść: ci, którzy ryzykują życiem w pojedynku: ci, którzy psują go w swoich wadach: ci, którzy grają w ryzykowne i kapryśne czyny, którzy go rzucają stojąc w obliczu niebezpieczeństw związanych z wykonywaniem vendetty i upustem namiętności, dlatego nauczajcie i przypominajcie wszystkim, że nie jesteśmy mistrzami naszego życia, tylko Bóg jest panem, ktokolwiek zwraca uwagę na swoje dni, czyni obrazę Panu, jest stworzeniem, które czyni akt buntu przeciwko swojemu Stwórcy: wy, którzy jesteście pomysłowi, znajdziecie pomysły i powody w obfitości i sposób na ich ujawnienie, aby zachęcić waszych słuchaczy do kochania życia i szanowania go, w wielkiej myśli, że życie doczesne dobrze wykorzystane jest zwiastunem życia wiecznego ” (Boll. Sal. 1884, n. 8, s. 116).

Ksiądz Bosko przez całe życie nic nie robił, tylko dawał młodym ludziom, niebezpiecznie zapoczątkowanym na drogach zatracenia i trwonienia najlepszych z ich żywotnych zasobów, sens życia, odzyskanie ich do radosnego istnienia, które warto było żył. Teraz zostaw nam zadanie.

WNIOSKI „Wspomnienia” dla salezjanów trzeciego tysiąclecia

Na zakończenie tych instrukcji medytacyjnych chciałbym spróbować podsumować, w sposób „głosząc wspomnienia”, którymi tradycyjnie kończyły się Ćwiczenia Duchowe i które przedstawiały salezjanom z prowincji wspólną drogę życia duchowego przez cały rok.

Otwórz oczy na świat
Na początku tysiąclecia mamy do czynienia z erą bardzo głębokich zmian, z niedawnym zejściem w pole nowych, destrukcyjnych i inwazyjnych sił, nawet w porównaniu do lat zimnej wojny i ideologii. Musimy przyznać, że społeczeństwo, rodzina, osoba, kościół, życie religijne, młodzież, język, noc i dzień, harmonogramy, biorytm osobisty i społeczny uległy zmianie ... Odległa przeszłość to definitywnie martwy: pewna teologia, pewna koncepcja życia zakonnego, pewien sposób wychowania, który trwał do lat sześćdziesiątych. Ale nawet „bliska przeszłość” umiera: pierwsza teologia posoborowa, pierwszy entuzjazm odnowienia życia konsekrowanego poprzez odnowione Konstytucje, pewna edukacyjna spokój po pijaństwo sześćdziesięciu ośmiu i terroryzm lat ołowiu. Pozostaje tylko prezent, na którym można budować przyszłość.

„Czytaj” naszą teraźniejszość

W kontekście salezjańskim to samo stało się w pewien sposób od początku zgromadzenia: przede wszystkim z postępującymi „kryzysami egzystencjalnymi” Ks. Bosko, które służyły jako wstęp do udokumentowanych przez nas wyborów (kapłańskich, wychowawczych, kongregacyjnych, misyjnych) i potem, po nim, z „kryzysem zgromadzenia” w mo
konkretne umysły (na których nie byliśmy w stanie zamieszkać), ale wszyscy wiemy jakoś. Aby ograniczyć się do trzech: rozwoju Kongregacji po śmierci Księdza Bosko (gdy hipoteza, że ​​ta sama była niezdolna do przeżycia założyciela), do odzyskania po sześćdziesięciu ośmiu (kiedy wysokie tony protestu zdawały się zapowiadać niepohamowany kryzys zawodowy, z powodu przezwyciężenia przyczyn tradycji w odniesieniu do innowacji), odkrycia jedności wokół tronu w latach dziewięćdziesiątych (kiedy nastąpiło rozdrobnienie dzieł i wyraźny indywidualizm współbraci). Zgromadzenie powstało bez szwanku i kontynuowało swoją historię z chwilami ucieczki, stagnacji, a nawet powrotu do przeszłości,

Jeśli więc znaleźliśmy się w obliczu suchej alternatywy w ciągu ponad stu lat naszej historii, dzisiaj stajemy przed jednym z nich, w prawdziwym „punkcie zwrotnym”, z zglobalizowanym społeczeństwem obywatelskim i młodymi ludźmi w kawałkach, które ponownie znajdujemy , przy redukcji personelu, którego jesteśmy świadkami z impotencją (przynajmniej w Europie), z kurczeniem się prac, do których jesteśmy „zmuszani” z powodu siły wyższej.

Co robić

Alternatywa, która nam się przedstawia, jest prosta, przynajmniej należy ją zrozumieć: lub pozostajemy sparaliżowani strachem w obliczu wyzwań nowego, które nieuchronnie postępuje, do którego czujemy się nieprzygotowani, aby odpowiedzieć, lub uważamy te wyzwania za nowe możliwości, aby odpowiedzieć na nie więcej odwaga i większa witalność niż być może w ostatnich czasach. Teraz nie ma wątpliwości co do wyboru oczywistego konfliktu i próby ujrzenia nowego, rodzącego się, między rezygnacją a oporem, między śmiercią a życiem, ponieważ Bóg jest nieprzewidywalną nowością w historii , jest Panem życia. Aby to zrobić, konieczne jest wydobycie z nas najgłębszego i najbardziej charyzmatycznego w naszym powołaniu: va
powiedzieć jej decyzję, by spędzić naszą egzystencję w realizacji zbawczego projektu Boga w Chrystusie, zaproponowanego nam przez Księdza Bosko, o ponadczasowym charakterze i wierności „ubogiej i opuszczonej młodzieży”, bez której przestajemy być salezjanami, ponieważ tylko obok nich poczujemy się bogaci i będziemy owocni, podczas gdy daleko od nich poczujemy się biedni i sterylni.

Potrójna odpowiedź

Następnie, na podstawie rozważań przeprowadzonych w tych dniach, salezjanie z tego początku tysiąclecia mogą zostać wezwani do wykonania trzech szczególnych operacji, które wskazuję, w skrajnej syntezie, z trzema neologizmami, które być może nie są zbyt trudne do zapamiętania:
1. Zniszczenie
Zgromadzenie, Kapituły Generalne, Kapituły Prowincjalne (sami) są placem budowy zawsze otwartym, a nie placem budowy na zamknięciu. Niezbędna redukcja musi oznaczać dla nas odrodzenie, ożywienie nowej witalności. Zniszczenie oznacza przekonanie, że jesteśmy podmiotem operacyjnym i naszą „boską misją”, a nie odziedziczoną strukturą, a nie koniecznie przygodną pracą. Bóg wzywa nas do bycia aktywnymi, kreatywnymi, a nie sukubami i niewolnikami rzeczywistości, które nie są już zgodne i nadają się do najlepszej służby młodym ludziom. Ksiądz Bosko był nauczycielem w tej dziedzinie, pozostawiając pewną ścieżkę, podróżowaną przez innych, aby wymyślić własną, trudniejszą i bardziej ryzykowną: ale to właśnie Pan zainspirował go!
2. Demasuj
Transcendencja jest pierwszym aktem życia konsekrowanego, ale jednocześnie oblicze Boga, które nosimy w sobie i które chcemy zobaczyć w naszych młodych ludziach, jest znakiem Jego obecności wśród nas. „Misja” powierzona przez Ojca Niebieskiego, by być w Kościele „znakami i nosicielami Bożej miłości dla młodych ludzi, zwłaszcza dla najbiedniejszych”, musi wykorzystać spotkanie, widzialne powitanie młodzieży ze ścian, placów i sale lekcyjne, rodzinne gniazda ...

Silna widoczność naszego daru pozbawi anonimowość niewidzialnego, bezimiennego, zmarginalizowanego, wykluczonego, bez przyszłości ...

3. Deglobalizowanie
Nie jest to prosta operacja, ale ważna dla zrozumienia różnych kultur i religii. Nie ma dzieci mniejszego Boga ani kultury bez wielkiej litery. Biali lub Murzyni, bogaci i biedni, wierzący i odlegli, każdy prosi nas, byśmy „wcielili się”, by być wśród nich obecni, by dźwigać brzemiona siebie nawzajem. Ale czynienie tego z tożsamością, która nie jest wyblakła, zmieszana, nawet jeśli koniecznie żyła w różnych kontekstach i kulturach, być może obca lub uczulona na naszą wiarę w Pana Jezusa.

Wierzę, że gdybyśmy odnieśli sukces w tej potrójnej operacji, nasza mogłaby być autentyczna „Począwszy od Ks. Bosko” na trzecie tysiąclecie. Jest to najbardziej żarliwe i szczere pragnienie, które możemy wymienić.

 

Indeks


Przesłanka pag. 5
Wstęp: Rozpocząć na nowo od Księdza Bosko „9
1.” Pobyt w historii „Don Bosco, w Kościele Chrystusa, usługi dla świata” 17
2. Ks: tajemnice sukcesu „29
3. Te ogromne pierwszy odpowietrzający 'lata (1815-1835) »45
4. Dekada przygotowań (1835-1844)» 59
5. Podstawowy wybór: młodzi (1844-1846) »71
6. Kluczowy wybór: osoby konsekrowane i mandaty na misję wspólnotową ( 1854-1874) »83
7. Strategiczny wybór: misje (1875)» 97
8. Salezjańska misja dzisiaj »111
9. Rozpoczęcie na nowo od edukacji» 127
10. Edukacja nie jest (tylko) rzeczą serca »143
11. Czy polityka Pater Noster jest nadal aktualna? »157
Wniosek: „Pamiętajcie o salezjanach trzeciego tysiąclecia” 171