PG Zasoby

„Należeć bardziej do boga, bardziej do współbraci, bardziej do młodzieży” ACG419

ACG419 CROATO Scarica il file ACG419 UKRAINO Scarica il file ACG419 CECO Scarica il file   ACG419 VIETNAM Scarica il file

NALEŻEĆ BARDZIEJ DO BOGA, BARDZIEJ DO WSPÓŁBRACI, BARDZIEJ DO MŁODZIEŻY”

Ks. Ángel Fernández Artime

 

Rzym, 16 sierpnia 2014

Rozpoczęcie Dwusetlecia Urodzin Księdza Bosko

1. Śladami moich poprzedników.
2. Teraźniejszość, którą trzeba przeżyć w wierze, z nadzieją, z realizmem i krocząc razem.
3. Należąc bardziej do Boga.
4. Uczyńmy rzeczywistością „utopię” braterstwa według Ewangelii.
5. Z młodymi, dla młodych - „naszych panów”.
6. Zgromadzenie misyjne: kiedy różnorodność stanowi bogactwo.
6.1. Ponieważ jest jeszcze wiele obszarów misyjnych, gdzie jesteśmy teraz bardzo potrzebni… 
6.2. … I dlatego, że różnorodność stanowi bogactwo.
7. Obchodząc dwusetlecie urodzin Księdza Bosko.
8. „Zabierzmy Matkę Bożą do domu”: «I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie» (J 19,27).

 

Drodzy Współbracia!

Upłynęło już trzy i pół miesiąca od zakończenia KG27, i chociaż już miałem okazję wejść z wami w kontakt przez słowo pisane i przekaz audiowizualny, list Przełożonego Generalnego, który ukazuje się w Dokumentach Rady Generalnej, stanowi tutaj szczególną formę.

Jako tytuł tego mojego pierwszego listu wybrałem ten sam, jakim zostało opatrzone moje przemówienie na zakończenie KG27, ponieważ uważam, że w treściach Kapituły został zawarty cały program refleksji i działania na najbliższe sześciolecie, który musimy pogłębić w różnych momentach i w różny sposób. Chcę odnieść się tutaj do niektórych grup tematycznych Kapituły Generalnej, ale na pierwszym miejscu i przede wszystkim chciałbym okazać wszystkim i każdemu z was, moi współbracia salezjanie, wielką moją wdzięczność, jak i wyrazić pragnienie, że któregoś dnia, w jakimś miejscu naszego „salezjańskiego świata” będziemy mogli się spotkać. Będzie to dla mnie prawdziwym podarkiem i prawdziwą radością.

Chcę wam również powiedzieć, że myśląc o sposobie, w jaki powinienem wyrazić to, czym dla mnie jest ta chwila, w której do was piszę, i ta służba, jakiej ode mnie zażądano, pomyślałem, że dobrze będzie odszukać i odczytać te słowa, które zostały przekazane jako pierwsze przez Przełożonych Generalnych, którzy mnie poprzedzili. Muszę wam wyznać, że sprawiło mi prawdziwą przyjemność i było darem dla duszy owo spotkanie się z tymi świadkami, i nie mogę nie podzielić się z wami tym, co odkryłem, ponieważ to samo mówi za siebie.

1. ŚLADAMI MOICH POPRZEDNIKÓW

Muszę przyznać, że już sam fakt dzielenia się tym odkryciem mnie wzrusza, gdy pomyślę o Przełożonych Generalnych, jakich mieliśmy. W przypadku ich wszystkich można zauważyć, że ten początek służby, jakiej się podjęli, był doprawdy czymś bardzo szczególnym.

Ks. Michał RUA (Błogosławiony), który pisze pierwszy swój list jako Przełożony Generalny w dniu 19 marca 1888 roku, po tym jak został uznany i zatwierdzony na urzędzie dekretem Stolicy Apostolskiej, stwierdza, że po liście skierowanym przez samą Kapitułę Wyższą on osobiście, po raz pierwszy, pisze do nich jako Przełożony Generalny: „Pomimo mojej niegodności zostałem wyniesiony przez Bożą Opatrzność w sposób, jaki wszystkim wam został przedstawiony”[1]. Po wypowiedzeniu tych słów ks. Rua informuje, że po audiencji u papieża Leona XIII kardynał wikariusz powiedział na koniec do niego: „Przypominam księdzu o procesie Księdza Bosko; przypominam księdzu o procesie Księdza Bosko”[2]. Potem wyraził swoje głębokie przekonanie, że salezjanie muszą okazać się godnymi synami tak wielkiego Ojca, jakim był Ksiądz Bosko, kierując wszystkie swoje wysiłki ku temu, aby podtrzymać i jednocześnie jeszcze bardziej rozwinąć dzieła, które zapoczątkował, i pozostając wiernymi metodom, jakie praktykował i jakich nauczał sam Ksiądz Bosko. Potem dziękuje za wszystkie listy, jakie otrzymał, pełne uczucia szacunku i miłości, uznając, że wszystko to stanowi dla niego ukojenie w bólu (rozumie się przez to odejście Księdza Bosko) i napełnia jego serce ufnością w to, że jego droga będzie mniej uciążliwa: „Niemniej jednak nie mogę ukryć ani przed sobą, ani przed wami tego, iż bardzo potrzebuję waszych modlitw. Polecam się waszemu miłosierdziu, prosząc o podtrzymywanie mnie waszymi drogocennymi modlitwami. Ze swej strony, zapweniam was, że noszę was w moim sercu, każdego dnia w czasie Mszy świętej będę was polecał Bogu, by wam towarzyszył swoją łaską, bronił was od wszelkiego niebezpieczeństwa, a przede wszystkim dozwolił nam znaleźć się pewnego dnia wszyscy razem, nikogo nie wykluczając, by wyśpiewywać Jego chwałę w Raju, gdzie nas oczekuje, jak to on sam napisał, nasz ukochany Ojciec, Ksiądz Bosko”[3].

Ks. Paweł ALBERA napisał swój pierwszy list w Turynie w dniu 25 stycznia 1911 roku. Kapituła Generalna XI zakończyła się 31 sierpnia 1910 r. Ten swój list ks. Albera zaczyna baradzo szczerym stwierdzeniem, że jest świadomy, iż z pewną niecierpliwością oczekiwano na pierwszy list okólny nowego Przełożonego Generalnego, i przyznaje także, że po niedawno zakończonej Kapitule Generalnej powinien poinformować o wyborach Przełożonych i innych ważnych rzeczach[4].

Z prostotą, z jakiej jest znany nam ks. Albera, stwierdza, że ten list pisze w bliskości daty rocznicy Czcigodnego Księdza Bosko, daty, którą ks. Rua często wybierał, aby napisać któryś ze swoich „niezwykłych okólników”: „Z tej niezapomnianej daty bardziej niż z czegokolwiek innego wypływa autorytet i skuteczność mojego ubogiego i prostego słowa. Oto dlaczego staję przed wami nie przemawiając jako przełożony i nauczyciel, ale czyniąc to z prostotą i miłością brata i przyjaciela. Moim zamiarem jest wyjawienie wam moich myśli z ręką na sercu i ufnością, że ten mój głos znajdzie wierny posłuch u wszystkich salezjanów i wszystkim doda bodźca do stania się bardziej godnymi synami naszego Czcigodnego Założyciela i Ojca”[5]. A dalej, po wypowiedzeniu tych słów, w tym samym liście, noszącym tytuł: „… Pod ciężarem odpowiedzialności”, ks. Albera napisał bardzo piękną stronicę, gdzie wyznaje, że czuje się przytłoczony tym wielkim ciężarem odpowiedzialności i chciałby zrezygnować „z urzędu, który znacznie przerasta jego słabe siły fizyczne, intelektualne i moralne”[6].

Widział w swoim otoczeniu – to jego słowa – wielu innych lepiej przygotowanych do kierowania naszym Pobożnym Towarzystwem, wyposażonych w o wiele większą cnotę i mądrość…  Jak tylko mógł, udawał się na Valsalice, by paść do stóp Księdza Bosko, wypowiadając swój żal i pytając, dlaczego pozwolił mu przejąć ster salezjańskiej łodzi… wyrażając przy tym, bardziej łzami niż słowami, swoje niepokoje, swoje lęki i swoją słabość[7].

Ks. Filip RINALDI (Błogosławiony) pisze swój pierwszy list, który został opublikowany w  Dokumentach Rady Wyższej; „Dokumentach”, które pojawiły się z osobą ks. Albery trzy lata wcześniej i których trzynaście numerów już się ukazało. W pierwszych zdaniach swojego listu napisał: „Po raz pierwszy piszę do was jako Przełożony Generalny i byłoby mi bardzo miło, gdybym mógł wyrazić, w całej pełni, uczucia, jakie ta nowa odpowiedzialność wzbudziła w moim sercu w tych niezapomnianych dniach. Ale nietrudno zrozumieć, że jest to niemożliwe: czasem w naszym życiu zachodzą tak nieprzewidziane i niewiarygodne wydarzenia, że słowami trudno wyrazić i odmalować w odpowiedni sposób to, co w nas budzą. Tak więc pozostawiam waszemu doświadczeniu i dobroci interpretację tych moich odczuć i uczuć”[8].

A następnie ks. Rinaldi pisze, że nie mogąc podziękować osobiście każdemu z salezjanów, nawet prostym słowem, wyraża to swoje podziękowanie w tych kilku linijkach, które kieruje do wszystkich, dodając, że 24 dnia poprzedniego miesiąca – kwietnia, w towarzystwie inspektorów i delegatów Kapituły Generalnej, i w otoczeniu współbraci i młodzieży z oratorium, padł na kolana przed uśmiechniętym wizerunkiem naszej Wspomożycielki w Jej pięknym Sanktuarium, wyraźnie odczuwając, że wszyscy zostali powierzeni Jej sercu jako ukochani synowie[9].

Ks. Piotr RICALDONE pisze swój pierwszy list, kierując słowa pozdrowienia w dniu 24 czerwca 1932 roku, zaczynając go w ten sposób: „Moim pierwszym pozdrowieniem jest modlitwa. Nasze Towarzystwo nie znajduje się już w doświadczonych i świętych rękach Błogosławionego Księdza Bosko, Księdza Rua, Księdza Albery, Księdza Rinaldiego: pomóżcie mi, by Bóg sprawił, aby w rękach waszego nowego Przełożonego Generalnego nie osłabł zapał jego gorliwości i rytm jego rozwoju”[10].

Ksiądz Ricaldone przeprasza za to, że nie mógł od razu skierować swojego czułego i ojcowskiego pozdrowienia, chociaż myślą natychmiast objął ich wszystkich, ale Kapituła Generalna i pilne sprawy, jakie musiał omawiać z inspektorami, oprócz podróży do Rzymu, mu to uniemożliwiły. Dziękuje bardzo za serdeczne życzenia, jakie otrzymał wraz z zapewnieniem o pomięci modlitewnej przed Bogiem, wierności w zachowaniu Konstytucji i silnym przylgnięciu do ducha Błogosławionego Księdza Bosko.

W dniu 24 sierpnia 1952 roku swój pierwszy list pisze ks. Renato ZIGGIOTTI, stwierdzając, że chciał poczekać na zakończenie Kapituły Generalnej XVII i że uczcił dni 15 i 16 sierpnia, biorąc udział w uroczystości złożenia ślubów zakonnych we wspomnienie urodzin ukochanego Ojca i Założyciela, co wyraził w następujących słowach: „uczyniłem to przed wysłaniem do was tego mojego pierwszego listu, który oddaję pod szczególną opiekę naszej Matki Maryi Najświętszej Wspomożycielki w świętym dniu Jej miesięcznego wspomnienia”[11].

Następnie Przełożony Generalny dziękuje za życzenia, które zostały mu przesłane z okazji jego wyboru i zapewnia o swojej pamięci w modlitwie w intencji wszystkich i każdego z osobna, zwłaszcza w przypadku, gdyby któryś spośród adresatów tej wielkiej ilości otrzymanych listów, nie otrzymał należnej odpowiedzi.

W dalszej części listu opowiada współbraciom o chwili swojego wyboru w dniu 1 sierpnia: „Było ok. godz. 13.00 po południu tego dnia, kiedy to, po dopełnieniu niezbędnych długich przygotowań, przysiędze wyborców i uroczystym skrutynium, spoczął na biednym niżej podpisanym niewymowny dla salezjanina zaszczyt, a zarazem ogromna odpowiedzialność, stania się piątym następcą św. Jana Bosko. Nie możecie sobie wyobrazić, jakie wielkie było moje zmieszanie i zarazem wielka radość, gdy usłyszałem oklaski, życzenia i ze wzruszeniem odbierałem uściski wszystkich członków Rady Generalnej, w sposób szczególny moich licznych dawnych przełożonych i towarzyszy, począwszy od starszych a na młodszych kończąc, którzy byli świadkami zakończenia okresu żałoby i rozpoczęcia posługi nowego Przełożonego Generalnego”[12].

Ks. Luigi RICCERI pisze swoje pierwsze słowa jako Przełożony Generalny, opatrując je datą, którą on określa jako „chwalebną rocznicę”: 16 sierpnia 1965 roku, stwierdzając: „Piszę do was po raz pierwszy w dniu tak bardzo drogim dla naszego synowskiego serca. W dniu dzisiejszym przypada 150. rocznica urodzin naszego najsłodszego Ojca”[13].

Następnie opowiada o wzruszeniu, jakiego doznał w czasie celebracji Mszy św. w dolnym kościele Świątyni na Colle, znajdując się w otoczeniu przełożonych: ks. Ziggiottiego, ks. Antala, matek Rady Generalnej Córek Maryi Wspomożycielki, współbraci, nowicjuszy, sióstr, współpracowników, byłych wychowanków, czcicieli i przyjaciół Księdza Bosko; Mszy św., która była transmitowana przez telewizję, w Eurowizji, dla milionów osób z jedenastu krajów. W jakże wielkim kontraście pozostawało to wszystko z tymi bardzo pokornymi i nieznanymi urodzinami naszego ojca przed 150 laty. Stąd swoją myślą sięgał Opatrzności i z serca wyśpiewywał Magnificat.

A dalej, w temacie „Motywy zaufania” stwierdza: „Oczywiście, spoglądając na Księdza Bosko, a także na jego następców, odczuwam całą moją uniżoność i to, jak bardzo jestem nieodpowiedni, by pójść w ich ślady”[14]. Ks. Ricceri ukazuje, że pewną pociechę w obliczu tej małości niesie mu myśl, że został wybrany na ten urząd przez kapitulnych w drodze głosowania. I że to Bóg, którego drogi nie są drogami ludzkimi, zdecydował o tym, aby stanął na czele Zgromadzenia: „Czyńmy razem Jego wolę; mnie nie pozostaje nic innego, jak tylko być coraz bardziej uległym, pozostając skromnym narzędziem w rękach dobrego Boga”[15].

Innym motywem pokrzepienia jest dla niego oddana i szczera miłość oraz wielkie zaufanie ze strony tych, którzy znajdują się u boku nowego Przełożonego Generalnego, pomagajac mu, podtrzymując na duchu, będąc prawdziwymi synami i braćmi, jego serdecznymi i aktywnymi współpracownikami.

I na koniec ukazuje swoje serce ojca, mówiąc: „Z mojej strony, w całej otwartości mojego serca chcę wam powiedzieć, że czuję się na służbie u każdego z was, z sercem ojca. Autorytet, zwłaszcza dzisiaj, o czym jestem dogłębnie przekonany, nie przejawia się w sprawowaniu władzy, ale jest ćwiczeniem się w tej miłości, która staje się służbą, jaką ojciec czy matka okazują swoim dzieciom. (…) Chciałbym, jednym słowem, dać odczuć każdemu z was całe moje bardzo żywe pragnienie, moją wolę bycia i okazywania się zawsze ojcem. Dlatego proszę nieustannie Księdza Bosko i Księdza Rinaldiego, aby mi użyczyli nieco ze swojego serca”[16].

W uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, w dniu 25 marca 1978 r. ks. Egidio VIGANÒ skierował swój pierwszy list do współbraci, pisząc do nich: „Pozdrawiam was z radością i nadzieją, pragnąc podzielić się z wami po bratersku niektórymi myślami, które żywię w swoim sercu. (…) Kilka miesięcy temu Opatrzność całkowicie odmieniła moje życie z tej racji, że zostałem waszym Przełożonym Generalnym. Już powoli oswajam się z wielką odpowiedzialnością, jaka łączy się z tą ‘służbą rodzinie’, a która domaga się prawdziwego duchowego ojcostwa, pozostającego w głębokiej harmonii z Księdzem Bosko”[17].

Potem ks. Viganò wyraża pełne przekonanie co do tego, że Bóg mu pomoże w zrozumieniu piękna i obfitości łaski tej służby, a zwłaszcza matczyna pomoc Maryi, która będzie towarzyszyć tej jego posłudze, pełnionej z radością z racji wejścia w komunię z każdym ze współbraci i każdą wspólnotą, by razem zastanawiać się i wzrastać we wdzięczności i wierności.

A mówiąc o sobie, stwierdza: „Chciałbym posiadać spokojne i przenikliwe usposobienie Księdza Bosko oraz zdolność do bezpośredniego kontaktu, jaką posiadali inni moi poprzednicy, a przy braku ujmującego sposobu bycia i prostoty, niech będzie przynajmniej szczerość i solidność”[18].

Przypadło w udziale ks. Juanowi Edmundo VECCHIEMU, pełniącemu wówczas funkcję wikariusza, skierowanie przesłania nadziei ku pamięci ks. E. Viganò, po jego śmierci, która miała miejsce 23 czerwca 1995 roku. Po spokojnym pożegnaniu siódmego następcy Księdza Bosko, to on poprowadził Zgromadzenie w kierunku Kapituły Generalnej 24, którą otwarł w dniu 18 lutego 1996 roku sesją rozpoczynającą jej obrady, a zakończył 20 kwietnia już jako Przełożony Generalny.

Jest zrozumiałe, że po objęciu rządów w Zgromadzeniu jego pierwszy list, z 8 września 1996 roku, poświęcony Adhortacji Apostolskiej „Vita consecrata”, nie czyni żadnego odniesienia do jego posługi jako Przełożonego Generalnego. I pod tym względem różni się od wszystkich swoich poprzedników.  

I na koniec, ks. Pascual CHÁVEZ, który został wybrany Przełożonym Generalnym na KG25, kieruje swój pierwszy list do wszystkich współbraci po zakończeniu Kapituły, którą określa jako mocne doświadczenie duchowe i salezjańskie. Po tym jak dokumenty kapitulne dotarły do Inspektorii, pisze w taki oto sposób: „Obecnie łączę się z wami przez ten pierwszy list okólny. Pisanie listów należało do apostolskiej formy stosowanej przez św. Pawła. W ten sposób pokonywał on geograficzną odległość i niemożność bycia obecnym pośród swoich wspólnot oraz towarzyszył ich życiu. Uwzględniając stosowne różnice także listy Przełożonego Generalnego mają na celu zbliżyć się do Inspektorii poprzez komunikowanie i dzielenie się tym, co dzieje się w Zgromadzeniu oraz objaśniać życie i praktykę wychowawczo-duszpasterską wspólnot”[19].

List opatrzony jest datą wigilii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, a został napisany dwa dni przed inną, przywołującą dzień urodzin Księdza Bosko. W tym liście ks. Pascual wyraża pragnienie, że chce być blisko wszystkich: „Nie będę przed wami ukrywał, że pragnąłbym być blisko was, dzielić z wami aktualne prace i wasze najśmielsze marzenia. A w sposób szczególny, w głębi serca, żywię pragnienie modlitwy za każdego z was. Niech Bóg napełni was swoim najdoskonalszym Darem, Duchem Świętym, aby was odnowił i uświęcił na podobieństwo naszego Założyciela”[20].

Następnie ks. Pascual wyraża zamiar, że chce napisać do Zgromadzenia w tym pierwszym liście o świętości. I nie chodzi tutaj o mały traktat, ile raczej o ukazanie jej jako daru Bożego i apostolskiego wymogu.

2. TERAŹNIEJSZOŚĆ, KTÓRĄ TRZEBA PRZEŻYĆ W WIERZE, Z NADZIEJĄ,
Z REALIZMEM I KROCZĄC RAZEM

Drodzy współbracia, chcę wam wyznać całkiem szczerze, że wzruszyłem się wiele razy, kiedy przemierzałem historię naszego Zgromadzenia. Ten przegląd, obejmujący okres po pamiętnym 31 stycznia 1888 r., kiedy Ksiądz Bosko nas opuścił, pobudza mnie (a myślę, że i nas) do głębokiej wdzięczności za to wszystko, czym była nasza historia. I byłoby czymś bezmyślnym rozważanie jej z triumfalizmem; przeciwnie, musimy ją odczytać spojrzeniem wiary, które mówi nam o tym, w jaki sposób Bóg zechciał napisać te piękne stronice dla dobra młodzieży poprzez tak wielu współbraci, którzy nas poprzedzili.

Mając na względzie moją skromną osobę, powiem wam, że chciałbym posiadać – aby lepiej służyć Zgromadzeniu i Rodzinie Salezjańskiej, do której należymy – te wszystkie i każdy z tych szczególnych rysów, jakie wyróżniały każdego z poprzednich Przełożonych Generalnych, gdy chodzi o kontekst teologiczny, społeczny i rozwój Zgromadzenia. 

Nie da się ująć w kilku zdaniach drogi, jaką przemierzyliśmy w naszym Zgromadzeniu. Potrzeba byłoby tutaj bardzo szczegółowej publikacji historycznej; jakkolwiek, również światli historycy naszego Zgromadzenia utrzymują, że można mówić o następujących etapach: Założenie, Konsolidacja i Strukturyzacja (z mocnym rozwojem i ekspansją), Rewizja posoborowa i Definicja teologiczna, Duszpasterska wizja misji oraz Tożsamość salezjańska i Ewangeliczny radykalizm naszego życia jako osób konsekrowanych. To wszystko dodatkowo zostało ubogacone wieloma znaczeniami i opcjami, jakie wprowadziły Kapituły Generalne, a które potem poszczególni Przełożeni Generalni uczynili swoimi własnymi.

Piękne i bardzo bogate jest to dziedzictwo, które przejęliśmy, a które łączy się z naszą jeszcze większą odpowiedzialnością przed Bogiem, przed Księdzem Bosko, a także wobec tych, którzy w poprzednich epokach dali z siebie to, co najlepsze.

Zapytacie się, jak ja zachowam się w obliczu tej rzeczywistości i jaki program animacji i zarządu jest przewidziany. No dobrze, gdy chodzi o mnie, mogę wam powiedzieć to, co już stwierdziłem 25 marca. Ja widzę to tak:

▪  Pod względem wiary –  powierzam się Bogu.

Wiem, że nie jestem sam, bo naprawdę można doświadczyć tej „siły wewnętrznej”, która pochodzi od Ducha („Wystarczy ci mojej łaski”) i którą jest obecność Matki („Synu, oto matka twoja”...). I nie jestem sam, ponieważ mogę doświadczyć tej braterskiej komunii i pomocy ze strony współbraci salezjanów (was, którzy jesteście obok mnie codziennie, i was, którzy znajdujecie się w wielu częściach świata jako „współcześni Księża Bosko” dla młodych, którzy was oczekują). A poza tym nie jestem sam, ponieważ mogę również doświadczyć ciepła miłości i zainteresowania, jakich doznaję ze strony naszej Rodziny Salezjańskiej.

▪ Żyję, niosąc młodzież w sercu. Odczuwam to bardzo żywo, zwłaszcza gdy chodzi o najuboższych, najbardziej potrzebujących, bezbronnych.

Co się zaś tyczy sześcioletniego Programu Animacji i Zarządu, ten wspaniale został nakreślony przez KG27, i nie mam wątpliwości, że to, co chcemy uczynić, jest tam zawarte, w taki czy inny sposób.

Tak więc założenia programu sześcioletniego będą następujące:

▪ Nadal troszczyć się o naszą tożsamość charyzmatyczną, pozostając w pełnej wierności Księdzu Bosko; o tożsamość nową w formach i wyrazach po 200 latach od jego urodzin, ale taką samą w czystości i istocie jego charyzmatu, który przejęliśmy jako dziedzictwo.

▪ Zadbać we wszystkich częściach naszego Zgromadzenia o naszą kondycję (...) osób konsekrowanych, jako ludzi prawdziwie uczestniczących w Planie Bożym, będących mistykami w życiu codziennym.

▪ Troszczyć się o wymiar ludzki, uczuciowy i powołaniowy każdego współbrata i naszych wspólnot. Doprawdy chcemy marzyć o „utopii” pociągającego braterstwa według Ewangelii.

▪ Dawać w sposób bardziej wymowny i jasny świadectwo powściągliwego i prostego stylu naszego życia, naszego ubóstwa, wyrażąjącego się w pracy i umiarkowaniu.  

▪ Żyć, aż do ostatecznych granic, opcją na rzecz najuboższej młodzieży. Z pokorą, bez żadnego triumfalizmu, ale jak w czasach Księdza Bosko musimy się przede wszystkim  opowiedzieć za tymi samymi opcjami, decyzjami i działaniami.

▪ A tego wszystkiego nie musimy robić sami. Stanowimy część wielkiej Rodziny Salezjańskiej, która również musi wzrastać w tożsamości i przynależności, i mamy do dyspozycji wielką siłę laikatu dobrze uformowanego i zaangażowanego we wspólne posłannictwo. Pozwólcie, że ujmę własnymi słowami to, co KG24 wyraziła osiemnaście lat temu: Dzisiaj włączenie świeckich w misję nie jest już opcjonalne, ale stanowi charyzmatyczny wymóg.

3. NALEŻĄC BARDZIEJ DO BOGA

Drodzy współbracia, muszę wam wyznać, że takie wyrażenia, jak prymat Boga, mistycy w Duchu, plan Boży, bliskość Boga, zjednoczenie z Bogiem, poszukiwanie Boga... są zwrotami, które głęboko dotykają mojego serca, mówiąc mi, że tutaj mamy do czynienia z czymś istotnym, że tutaj znajduje się klucz, że wszystko inne, w imię czego spalamy tak wiele energii, „jest nam już dane” lub „spada jak dojrzały owoc”, tzn. stanowi pewną konsekwencję, mamy to już zapewnione.

Jednocześnie, chcę wam powiedzieć bardzo szczerze o lęku, jakiego doświadczałem w podobny sposób w czasie lat mojej inspektorskiej posługi. Zdaję sobie sprawę, że mówiąc o tym, mogę napotkać współbraci, którzy zachowają dystans do tego, co mówię, postrzegając to już „a priori” jako przestarzałą teologię, jako paradygmat, który „już nie pasuje” i „wyszedł z użycia”... A jednak te same wyrażenia znajdują się w wielu różnych miejscach, w pismach teologicznych i współczesnych periodykach, w których da się odczuć puls religijnego życia.

W czasie ostatniej KG27, po uwzględnieniu doświadczenia całego Zgromadzenia, nasza ocena była zbieżna i były też różne punkty widzenia.

Drodzy współbracia, jestem naprawdę przekonany o tym, że życie duchowe musi być na pierwszym miejscu[21]; życie duchowe, które przede wszystkim jest poszukiwaniem Boga w codzienności, w tym, co czynimy, w naszych zajęciach. I mówię to, ponieważ dla nas, podobnie jak to było dla Księdza Bosko w jego poszukiwaniu dobra chłopców, ich zbawienia i dla całego współczesnego życia zakonnego, fundamentalnym elementem była, nadal jest i będzie osoba Pana Jezusa i Jego orędzie, a ostatecznie – centralne miejsce Jezusa Chrystusa w naszym życiu. Być może to nigdy nie zostało poddane w wątpliwość, ale to nie to samo, co uczynić to życiem i kryterium swojego życia.

Nasze życie zakonne – jako że nie możemy zapominać o tym, że nasze życie nie tylko jest życiem salezjańskim, ale także życiem zakonnym jako salezjanów konsekrowanych – nie znajduje swojego uzasadnienia w tym, co robimy ani w sposobach naszego organizowania się, ani nawet w skuteczności naszych programów czy planów. Albo nasze życie zakonne jako osób konsekrowanych uczyni nas znakiem (wspólnotą osób wierzących w służbie Królestwu) albo grozi nam, że bardziej się będziemy troszczyć o naszą siłę (gdybyśmy takową mieli) niż o orędzie Boże.

Niebezpieczeństwem, które nierozłączenie wiąże się z wszelkim życiem zakonnym, jest utrata świeżości charyzmatycznej. Jest możliwe, że bardzo pochłonie nas praca, działania, obowiązki (duszpasterskie i nie tylko)… i możemy zatracić symboliczne znaczenie naszego życia. Dla przykładu, kiedy słyszę, jak to zdarzyło się ostatnio, że w jakimś kraju, w którym znajduje się dużo dzieł salezjańskich, bardzo są doceniane nasze dzieła społeczne, a nasz stan salezjanów, jako konsekrowanych osób wierzących, jest mało dowartościowany, to muszę wyznać, że niepokoję się i pytam: czego nie robimy dobrze? co sprawia, że nie umiemy dawać świadectwa?

Stąd też, kiedy pytamy się, co stanowi istotę naszego życia, odpowiedzią będzie droga powrotu do Tego, który nadaje sens każdej chwili, połączona z pytaniem: dlaczego, w jakim celu i dla kogo robimy to wszystko, w oparciu o jakie kryterium dokonujemy naszych wyborów i żyjemy tak, jak żyjemy?

W odniesieniu do tego wszystkiego musimy stwierdzić, że rdzeniem naszej tożsamości i racją bycia naszego życia zakonnego jest ostatecznie doświadczenie Boga. A pytanie o jakość życia w życiu zakonnym staje się ostatecznie pytaniem o jakość tego doświadczenia wiary[22]. I w tym ujęciu i w tym kontekście nasza Kapituła w punkcie 32 podkreśla, że podobnie jak dla Księdza Bosko, także dla nas prymat Boga jest punktem oparcia, który tłumaczy naszą obecność w Kościele i w świecie. Ten prymat nadaje znaczenie naszemu życiu konsekrowanemu, chroni nas przed niebezpieczeństwem, że zostaniemy pochłonięci przez działanie, zapominając o tym, że jesteśmy zasadniczo „poszukiwaczami Boga” i świadkami Jego miłości wśród młodzieży i najuboższych.

Dlatego musimy sobie na nowo wzajemnie pomóc, by prawdziwie uwierzyć, że takie jest fundamentalne doświadczenie naszego życia, doświadczenie Boga w nas albo inaczej mówiąc – przeżywania całego naszego istnienia „w Bogu”.

Drodzy współbracia, różne mogą być słowa, którymi chcemy to wyrazić, czyli korzenie naszego życia salezjańskiego, jak i całego życia konsekrowanego, są mistyczne, ponieważ jeśli to, co nas podtrzymuje, co nas porusza, nie jest rzeczywistym i ożywczym doświadczeniem Boga, wszystko inne nie zaprowadzi nas zbyt daleko. I każdego dnia – nawet jeśli uważaliśmy, że całkowicie żyliśmy dla Boga – zmęczenie, rozbicie, egzystencjalna pustka, itd., które często spotykamy u naszych współbraci, będą dla nas stanowić bolesny, ale niepodważalany dowód na to, że tak właśnie jest.

Niech Bóg zechce udzielić nam tego daru, abyśmy prawdziwie „Go szukali”, nadając pełne znaczenie naszemu istnieniu, najpierw w naszym życiu, a potem – działaniu.

4. UCZYŃMY RZECZYWISTOŚCIĄ „UTOPIĘ” BRATERSTWA WEDŁUG EWANGELII

„Dom” i „rodzina” – czytamy w numerze 48 dokumentu naszej KG27 – to dwa słowa często używane przez Księdza Bosko dla opisania „ducha Valdocco”, który powinien promieniować w naszych wspólnotach.

Zgromadzenie kapitulne dokonało obiecującej, otwartej na nadzieję, a jednocześnie realistycznej (z blaskami i cieniami) lektury naszego życia wspólnotowego, wymiaru naszego życia, który, chociaż może przybrać większą siłę profetyczną, z pewnością „jest najsłabszym punktem” na mapie naszego Zgromadzenia.

 Czytamy w dokumencie końcowym, że od KG25 zwiększa się wysiłki na rzecz bardziej autentycznej formy naszego życia wspólnotowego  (nr 8), chociaż za „szacunkiem” i „tolerancją” kryją się obojętność i brak troski o współbrata (nr 9). Wygodnictwo i aktywizm prowadzą do postrzegania czasu, który się poświęca wspólnocie, jako czasu „skradzionego” zarówno „sferze prywatnej”, jak i posłannictwu (nr 9). Jeśli trudno nam jest odpowiedzieć w radykalny sposób na wezwanie Boże, jest to powodowane, po części, słabym przekonaniem… co do możliwości wprowadzenia komunii we wspólnocie (nr 36).

Jednocześnie, czyniąc to z spojrzeniem pozytywnym i pełnym nadziei, uznajemy, że życie wspólnotowe jest jednym ze sposobów doświadczenia Boga. Życie „mistyką braterstwa” jest zasadniczym elementem naszej konsekracji apostolskiej (nr 40).

Zaś życie duchowością komunii… i budowanie wspólnoty zakłada przejście od życia wspólnego do komunii życia (nr 45).

Te i inne stwierdzenia znajdujemy w refleksji kapitulnej, w którą z pewnością się wczytujemy i rozważamy. Nie będę się długo zatrzymywać na tym punkcie. Nie jest konieczne przywoływanie innych przykładów, aby wykazać tę całą mozaikę blasków i cieni. Pytanie, jakie pojawia się w świetle KG27, jest następujące: O co musimy się zatroszczyć, co musimy zmienić, co powinniśmy kontynuować, a co nie, aby rzeczywiście nasze życie wspólnotowe miało całą tę siłę przyciągania, jaką posiada braterstwo przeżywane według Ewangelii, do tego stopnia, że staje się ono czymś, czemu „nie można się oprzeć”, bo tak pociąga?

Z pewnością, jak to napisał jeden z autorów, życie wspólnotowe wyraża „urok tego, co jest trudne i tego, co jest możliwe, łaski i słabości. Tylko dzięki łasce Bożej pozostaje się we wspólnocie i pogłębia się to doświadczenie… Jest to pokuta i asceza, która oczyszcza i ćwiczy we współpracy, w uczestnictwie i komunii. Ale jest to także i przede wszystkim – oczarowanie. Przebywa się we wspólnocie po to, aby być szczęśliwym, i wielu jest takich, którym się to udało (…) i jeśli chcemy mówić o uroku życia wspólnotowego, musimy być świadomi pewnych warunków miłości braterskiej. Ta zakłada obecność, wzajemną życzliwość i upomnienie braterskie, zainteresowanie jednych drugimi, wzajemną pomoc; jednym słowem – miłość braterską w całej jej rozciągłości. Serce żąda i wymaga. Życie wpólnotowe będzie w przyszłości braterskie albo nie będzie go wcale[23]. I to jest jeden z komponentów, którego najbardziej poszukują dzisiaj kandydaci, a który nie zawsze znajdują”[24].

Niewątpliwie ten wymiar życia zakonnego stanowi dzisiaj wielką siłę świadectwa. W większości naszych kontekstów społecznych, obok wielu pozytywów, ma miejsce coraz większy brak porozumienia, wzrasta izolacja, występuje indywidualizm oraz samotność, która w wielu kulturach stanowi wielką chorobę naszych czasów, podobnie jak jej bliźniacza siostra – depresja. Świadectwo wspólnot zakonnych, także naszych, powinno stanowić prawdziwe przesłanie, dobrą nowinę, prawdziwe wyzwanie i stawiać pytania.

Dlatego też muszę wam wyznać, że jedną z największych moich trosk jest ta związana z  przemyśleniem, przyjrzeniem się, nakreśleniem w mojej wyobraźni i wskazaniem odpowiedniego kierunku, jaki powinniśmy obrać w obliczu tej słabej rzeczywistości wielu naszych placówek. Drodzy współbracia, wielokrotnie nasza komunia życia jest pochłonięta przez wiele innych rzeczy! Na przykład pytam się, dlaczego my, którzy mamy być ekspertami w zakresie humanizmu, przede wszystkim ze względu na nasz status wychowawców młodzieży, mamy obok nas, w naszych wspólnotach, czasem w jadalni i sąsiednich pokojach, współbraci, którzy są zranieni na sercu, dręczonych samotnością i rozczarowaniem; współbraci, którzy chcieli być szczęśliwi jako salezjanie, ale takimi nie są. Oczywiście, nie jest to cała prawda o naszym Zgromadzeniu, wręcz przeciwnie, ale taka sytuacja również występuje i powinien wystarczyć jeden tylko przypadek, jeden zraniony współbrat, aby zakrwawiło po trochu serce nas wszystkich. Sądzę, że w naszym przypadku należałoby to postrzegać jako grzech, jeśli czynem czy milczeniem odpowiadamy jak Kain w obliczu pytania Boga: „Gdzie jest brat twój?”. „Nie wiem – odpowiedział – Czyż jestem stróżem brata mego?” (Rdz 4,9). Tak, jesteśmy nimi! Nie stróżami, lecz opiekunami.   

Drodzy współbracia, naszym wielkim wyzwaniem, dla każdego Inspektora, Rady, Dyrektora czy każdego ze Współbraci w każdej wspólnocie salezjańskiego świata jest to: Uczynić z naszej Wspólnoty prawdziwą przestrzeń życia w komunii. Jak przejść od życia wspólnego, z ustalonym porządkiem, regulaminami, planami – które z pewnością mogą być pomocne – do życia w komunii? Niewątpliwie wymaga to osobistego nawrócenia, uczuciowego i skutecznego zaangażowania, które pozwoli zrealizować ten zamiar; mowa tu o procesie, który wymaga od nas uświadomienia sobie, iż każdy z etapów naszego życia stanowi możliwość do wzrostu, pozwalając otworzyć się na nowość bardziej autentycznego spotkania ze współbraćmi dzięki sile, jaką daje Bóg, czyniąc bardziej widzialną swoją obecność wśród nas.

5. Z MŁODYMI, DLA MŁODYCH – „NASZYCH PANÓW”

To określenie nie jest moje, jego autorem jest Ksiądz Bosko, który często je używał: „Chłopcy są naszymi panami”[25]; wobec nich przyjmuje on zawsze postawę autentycznej służby.

Drodzy współbracia, zachwyt budzą te wszystkie pisma, które składają się na dziedzictwo naszego Zgromadzenia, począwszy od czasów Księdza Bosko do czasów obecnych, odnoszące się do tego, co jest naszym priorytetem: młodzież, zwłaszcza najuboższa. Wynika to z tego, iż rzeczywiście posiadamy to w sercu, w naszym DNA, jak już wielokrotnie mówiłem o tym. Łączy się to także z przypomnieniem, że często powinniśmy o tym pamiętać, aby stało się bardziej oczywiste dla nas owo uprzywilejowanie młodzieży; musimy o tym pamiętać i przypominać o tym innym, aby nie uległo to zapomnieniu.

Ksiądz Bosko, jak to nam przypomina KGS XX, kieruje szczególne zalecenie, które znalazło się wśród jego wskazań dla pierwszych misjonarzy, a które jest w pełni aktualne także dla nas wszystkich: „Postępujcie tak, aby świat poznał, że jesteście ubodzy w odzieniu, pożywieniu i mieszkaniu, a staniecie się bogatymi w obliczu Boga i pozyskacie sobie serca ludzkie[26].

Drodzy współbracia, jeśli tak było na przestrzeni całej historii naszego Zgromadzenia, to w świetle KG27, opowiadając się zdecydowanie za opcją bycia sługami młodzieży, zwłaszcza najuboższej, ten wybór staje się, musi stać się w sposób stanowczy naszą największą siłą i wyróżniającym rysem Zgromadzenia w tym sześcioleciu, znaczonym głębokim poczuciem obecności Boga i prawdziwym proroctwem braterstwa, co sprawi, że nasza opcja na rzecz najbardziej potrzebujących będzie tak oczywista, że nie będzie potrzeba słów, aby to wyjaśniać. „Świat przyjmie nas zawsze chętnie, dopóki nasze troski będą skierowane dla dobra uboższych chłopców, wystawionych na największe niebezpieczeństwo w społeczeństwie. To jest nasze prawdziwe bogactwo, którego nikt nam nie wydrze”[27].

W ten sposób opcja na rzecz ubogich będzie najbardziej ewangelicznym wyrazem naszego ślubu ubóstwa i pomoże nam z pewnością przezwyciężyć naturalną skłonność – jaką mamy jako istoty ludzkie, osoby, instytucje – przylgnięcia do władzy, trzymania z ludźmi władzy oraz nadmiernego posiadania, co jest całkowicie przeciwne Ewangelii i postępowaniu Jezusa.

Drodzy współbracia, kiedy nasza ostatnia Kapituła Generalna stwierdza, że chcemy być Zgromadzeniem ubogich i dla ubogich – jako że, jak Ksiądz Bosko uważamy, że to powinno być naszym sposobem radykalnego życia Ewangelią i otwartości na potrzeby młodzieży – nie traktuje tego jedynie jako sugestii pod adresem salezjanów bardziej wrażliwych albo bardziej wspaniałomyślnych, ale rozumie to jako dokonanie w naszym życiu autentycznego wyjścia[28].To musi być coś, co jest istotne dla naszego bycia Salezjanami Księdza Bosko i leżeć na sercu każdemu salezjaninowi. Wyjątkiem mogą być tutaj ci współbracia, którzy nie czują się do tego zdolni – ponieważ coś się nie układa w ich życiu – i wtedy mogą liczyć na nasze braterstwo i naszą pomoc, ale nie może być nigdy tutaj mowy o letniości, przeciętności w poświęceniu się, uchylaniu się od opcji na rzecz najbiedniejszych, a tym bardziej nie może dojść do tego, aby jakiś chłopiec, jakaś dziewczyna, jakiś nastolatek czy człowiek młody musiał opuścić dom Księdza Bosko, ponieważ ten nie dysponuje wystarczającymi środkami materialnymi, aby pokryć to czy owo.

Być może znajdzie się ktoś, kto pomyśli, że jest to piękne, ale nie do zrealizowania; ktoś, kto powie, że przecież musimy utrzymać szkoły, pokryć wydatki. A ja twierdzę, że dzięki hojności, wyraźnej opcji, poszukiwaniu pomocy, środkom na stypendia, umiejętnościom, które z pewnością posiadamy, zdobędziemy się na solidarność, gdy będzie trzeba pomóc tym, którzy mają mniej, sprawiając, że dom salezjański nie będzie nigdy niedostępny dla tych, którzy mają mniej (gdy mowa o jakiejś szkole, placówce wychowawczej, ośrodku młodzieżowym…). Chciałbym przypomnieć to, co zostało powiedziane na zakończenie Kapituły Generalnej: Młodzi, zwłaszcza najubożsi, są tymi, którzy nas zbawią. Są dla nas, salezjanów, darem, są prawdziwie „naszym gorejącym krzewem”, przed którym winniśmy zdjąć sandały[29]. I to stanowi istotę naszego ojcostwa jako wychowawców, przekazicieli życia, aż do oddania naszego własnego życia, poświęcenia go dla najbardziej potrzebujących, ponieważ odpowiadając na wezwanie Boga, zdecydowaliśmy się je oddać. Jeśli byliśmy w stanie dać z siebie więcej („tak” przez całe życie), to nie po to, by poprzestać na tym, co mniej, nie będąc alternatywą dla nikogo, nie stanowiąc żadnego znaku.

Jestem przekonany – nie znając jeszcze całego Zgromadzenia – że istnieje wielkie oddanie i wielka wspaniałomyślność, ale to, co jest dobrze ukierunkowane na Boga i najbardziej potrzebujących nie może nas uspokoić i usprawiedliwiać sytuacje, w których nie staramy się odpowiedzieć na te potrzeby, na które Ksiądz Bosko odpowiedziałby dzisiaj. Mając to na względzie, zachęcam wszystkich współbraci do zajęcia prawdziwej postawy nawrócenia się do Boga, do braci i do młodzieży, jak tego domaga się KG27.

Jesteśmy dla młodych prawdziwymi ojcami i braćmi, jak Ksiądz Bosko, i jak w swoim czasie przypomniał nam o tym Jan Paweł II, kiedy powiedział w czasie KG23: „Niech więc w centrum waszej uwagi będą zawsze ludzie młodzi, którzy są nadzieją Kościoła i świata, na których wszyscy spoglądają z ufnością i lękiem. Służcie im zawsze w bogatszych, jak i biedniejszych krajach; szczególnie bądźcie uważni na tych, którzy są najsłabsi i znajdują się na marginesie. Nieście każdemu z nich nadzieję Ewangelii, aby im pomogła z odwagą zmierzyć się z życiem, opierając się pokusom egoizmu i zniechęcenia. Bądźcie dla nich ojcami i braćmi, jak tego nauczył was Ksiądz Bosko”[30].

6. ZGROMADZENIE MISYJNE: KIEDY RÓŻNORODNOŚĆ STANOWI BOGACTWO

Przez ten tytuł i motto chcę wyrazić to, co jest proste i oczywiste: Wymiar misyjny jest częścią naszej TOŻSAMOŚCI, a odmienność kulturowa, wielokulturowość i międzykulturowość stanowią bogactwo, do którego chcemy dążyć w tym sześcioleciu.

Według „Evangelii Gaudium”[31], orędzie Ewangelii jest misją całego ludu Bożego i jest orędziem dla wszystkich, gdzie „nie ma już Żyda ani Greka... wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga 3,28). To wymaga bycia ziarnem Bożym pośród ludzkości, ludzkości i ludu Bożego o wielu obliczach, z różnym rozwojem historycznym i różnymi kulturami, gdzie wszyscy jesteśmy uczniami – misjonarzami.

Papież wzywa do ewangelizacji wszystkich narodów i my kierujemy to spojrzenie, zawsze zgodnie z naszą tożsamością, na misyjny charakter naszego Zgromadzenia. Ksiądz Bosko chce, aby Towarzystwo Salezjańskie było zdecydowanie misyjne. W 1875 r. z małej grupy pierwszych salezjanów wybiera dziesięciu, aby wysłać ich do Ameryki; za swojego życia wysłał już 10 ekspedycji misyjnych, a 153 misjonarzy znajdowało się w Ameryce w chwili jego śmierci, tj. niemal 20% ówczesnych salezjanów, zgodnie z rejestrem Zgromadzenia z 1888 r.

Ta tożsamość misyjna, zachowana i pielęgnowana na przestrzeni lat, pobudziła Specjalną Kapitułę Generalną do skierowania szczególnego apelu, który chciałbym dzisiaj przypomnieć, u progu obchodów Dwusetlecia urodzin Księdza Bosko, czyniąc go wyrazem żywego hołdu: „Specjalna Kapituła Generalna kieruje apel do wszystkich Inspektorii, także do tych uboższych w personel, aby, posłuszne wezwaniu Soboru i za odważnym przykładem Założyciela, przyczyniły się własnym personelem, w formie stałej lub czasowej, do głoszenia Królestwa Bożego”[32].

Drodzy współbracia, jestem głęboko przekonany, że to wezwanie jest w pełni aktualne w obecnej rzeczywistości naszego Zgromadzenia. Kiedy mówię o hołdzie dla Księdza Bosko w czasie tych obchodów Dwusetlecia jego urodzin, nie mówię tego, odnosząc się do pustego kontekstu tych obchodów albo w celu dokonania jakiejś statystyki, ale dlatego, że głęboko wierzę – co było także odczuciem KG27 – że wielkim bogactwem naszego Zgromadzenia jest właśnie jego zdolność misyjna, możliwość bycia tam, gdzie najbardziej nas potrzeba do ewangelizacji, chociaż wszelkie siły są bardzo istotne w każdym miejscu, w którym się znajdujemy. Stąd też, korzystając z okazji, chcę zachęcić wszystkich salezjanów SDB – serdecznie rozciągając to moje zaproszenie na całą Rodzinę Salezjańską – aby w odpowiednim ku temu momencie zechcieli sięgnąć po „Evangelii Gaudium”, czytając ją, medytując i dzieląc się jej treściami. Wszystkim nam zrobi to bardzo dobrze; w wielu miejscach nie jest ona jeszcze znana.

6.1. Ponieważ jest jeszcze wiele obszarów misyjnych, gdzie jesteśmy teraz bardzo potrzebni...

W tym znaczeniu i nie tylko w kontekście 2015 roku, ale całego sześciolecia, chcemy, aby przełożyła się na konkret pomoc dla różnych obszarów misyjnych, które są szczególnie osłabione w tym momencie, a dotyczy to m.in.:

-    pracy misyjnej w Amazonii, zwłaszcza w Manaus, Campo Grande i Wenezueli…;

-    pracy misyjnej w Chaco Paraguayo;

-    pracy misyjnej w niektórych regionach Pampy i Patagonii Argentyńskiej;

-    obecności misyjnej we wspólnocie dla emigrantów w Stanach Zjednoczonych;

-    obecności misyjnej na Bliskim Wschodzie, szczególnie doświadczanym przez liczne konflikty wojenne, które są nam dobrze znane;

-    obecności misyjnej wśród Muzułmanów, zaczynając od Północnej Afryki, a kończąc na krajach Zatoki Arabskiej i Pakistanu;

-    nowej obecności misyjnej, której domaga się Projekt Europa, w którym mamy wiele do czynienia z potrzebującymi w osobach imigrantów;

-    wzmocnienia młodych placówek misyjnych w początkowej ewangelizacji w Azji i Oceanii: Mongolia, Kambodża, Bangladesz, Laos...

6.2. … I dlatego, że różnorodność stanowi bogactwo

Wiele razy w moim życiu salezjańskim słyszałem od tych, którzy mieli więcej powołań, że nie potrzebują pomocy dla swojego kraju czy Inspektorii, ponieważ mają wystarczającą ilość powołań. Ale właśnie dlatego i dlatego, że odmienność, wielokulturowość i międzykulturowość stanowią bogactwo, taka pomoc zawsze będzie potrzebna, także po to, by można było zapewnić tożsamość charyzmatu salezjańskiego, która nie będzie jednokolorowa, zapewniając wymianę współbraci między Inspektoriami przez jakiś czas, przekazując tymczasowo współbraci do Inspektorii najbardziej potrzebujących, nie licząc tych, którzy ofiarują się jako misjonarze „ad gentes”, odpowiadając w ten sposób na konkretną potrzebę i inne, jakie się pojawią. Pod tym kątem należy także przygotowywać współbraci we wszystkich częściach świata, czyniąc to z spojrzeniem bardziej globalnym i uniwersalnym. My, Salezjanie Księdza Bosko, chociaż posiadamy pewną organizację prawną, która przybiera konkretny kształt w poszczególnych Inspektoriach, nie składamy ślubów zakonnych dla jakiegoś miejsca, ziemi czy konkretnej przynależności. Jesteśmy Salezjanami Księdza Bosko w Zgromadzeniu i dla Posłannictwa, dla tego miejsca, gdzie nas najbardziej potrzeba i gdzie jest możliwa nasza służba.

Drodzy współbracia, mam świadomość, że to stwierdzenie może być zaskakujące, ale musimy być odważni w marzeniach, nie możemy się bać nowości, jakkolwiek ta byłaby wymagająca, jeśli ta jest dobra sama w sobie. Prostym, ale jednocześnie bezpośrednim urzeczywistnieniem tego jest na przykład nagląca konieczność przygotowania młodych salezjanów do nauki języków; im więcej będą ich znać, tym lepiej. Minęły już czasy, które ja sam przeżyłem, kiedy uczenie się jakiegoś obcego języka było czymś niepotrzebnym, i kiedy udanie się do jakiegoś pobliskiego kraju, nawet jeśli jego granice były odległe zaledwie o pięćdziesiąt kilometrów, oznaczało „wyjazd za granicę”, i było bardzo trudno otrzymać wizę do różnych krajów Zgromadzenia. Zatem musimy przygotować nasze nowe pokolenia pod kątem nauki języków, a wśród nich języka włoskiego, aby nie stało się tak z upływem czasu, że dostęp do źródeł i oryginalnych pism naszego Założyciela będzie czymś niemożliwym z powodu naszej ignorancji.

Chciałbym także podkreślić, że nie możemy bać się i zabraniać naszym młodym współbraciom studiowania poza własną Inspektorią. Nie kocha się bardziej własnej ziemi, swoich korzeni i początków z tego powodu, że nie studiuje się na miejscu. To nie jest prawdą i nie pojawia się tutaj żadne niebezpieczeństwo, że się zatraci poczucie rzeczywistości. Przeciwnie, poszerza się w ten sposób znacznie punkt widzenia i zdolność zrozumienia różnorodności i odmienności, a to jest szczególnie istotne w dzisiejszym i jutrzejszym świecie.

7. OBCHODZĄC DWUSETLECIE URODZIN KSIĘDZA BOSKO

Gdy będziecie czytać ten mój list, już rozpoczniemy obchody Dwusetlecia urodzin Księdza Bosko: 15 sierpnia w Castelnuovo Don Bosco i 16 sierpnia – na Colle Don Bosco. Pod kierunkiem naszego poprzedniego Przełożonego Generalnego, ks. Pascuala Cháveza, przeżyliśmy intensywne trzyletnie przygotowanie w całym Zgromadzeniu, pogłębiając rzeczywistość historyczną, pedagogię i duchowość naszego Założyciela.

Wydaje mi się rzeczą właściwą, by ten rok obchodów, który rozpoczęliśmy, przybrał dwojakie oblicze. To zewnętrzne, bardziej publiczne i oficjalne, oraz wewnętrzne – bardziej osobiste.

Dwieście lat od urodzin Księdza Bosko, powołanego przez Ducha Świętego przy matczynym udziale Maryi (por. Konst. 1), jest wystarczającym czasem do tego, aby spojrzeć i zrozumieć to, co odziedziczyliśmy. Na pierwszym miejscu – życie człowieka Bożego, Świętego, który z ojcowskim sercem przeżył to, co obiecał: „Przyrzekłem Bogu, że nawet ostatnie moje tchnienie będzie dla moich ubogich chłopców”[33]. A następnie – odpowiedzialność za to, by żyć, urzeczywistniać, czynić autentycznym ten charyzmat, który zrodził się nie z zamysłu ludzkiego, lecz z natchnienia Bożego, aby współdziałać w zbawianiu młodzieży (por. Konst. 1).

Obchody Dwusetlecia urodzin Księdza Bosko, przeżywane w społeczności, w mieście, z ludem Bożym, pozwolą nam zrozumieć, co oznacza to, iż mamy za Ojca Księdza Bosko.

▪ Jest to okazja, aby odczuć wdzięczność względem Boga za to, że po dwustu latach od narodzin Księdza Bosko znajdujemy się tutaj, stanowiąc nadal dar Boży dla młodzieży. Sposobność, aby uznać obecność Boga w naszej historii, przyznając, że to On (Bóg Życia) zawsze nas poprzedzał.

▪ Oznaczają one jeszcze większe zaangażowanie na rzecz głoszenia Ewangelii, która musi dotrzeć przede wszystkim do ludzi młodych, zwłaszcza ubogich i tych, którzy, chociaż nic nie zrobili, żeby na to zasłużyć, zostali wykluczeni ze świętowania życia.

▪ Jest to odpowiedni moment, aby na nowo przypomnieć sobie o aktualności charyzmatu, jego centralnej pozycji, jaką zajmuje wobec problemów współczesnego świata, a w sposób szczególny – świata młodzieży. Po to, aby Ksiądz Bosko nadal mógł kierować słowa i propozycje pod adresem młodych całego świata, jako że, chociaż inne są sytuacje i konteksty, to jednak serce młodych ludzi, każdego człowieka młodego, nie przestaje pulsować tym samym rytmem entuzjazmu i otwarcia na Życie.

▪ Charyzmat salezjański był i jest darem Boga dla świata, który wybrał dlań Księdza Bosko. Dlatego też z pełnym przekonaniem i naciskiem podkreślamy, że Ksiądz Bosko jest dobrem Kościoła i całej ludzkości[34]. Kształtował się w czasie, od pierwszych chwil swojego istnienia w ramionach Mamy Małgorzaty, doświadczając przyjaźni dobrych nauczycieli życia, a zwłaszcza – w czasie codzienności przeżywanej z chłopcami, którzy formując jego serce, pomogli mu należeć bardziej do Boga, bardziej do ludzi i bardziej do samych ludzi młodych.

Obchody Dwusetlecia wewnątrz naszego Zgromadzenia i naszej Rodziny Salezjańskiej oznaczają przeżywanie tego, co św. Paweł zaleca Tymoteuszowi, prosząc go, aby „rozpalił na nowo charyzmat Boży, który otrzymał”. Stąd też, za każdym razem, kiedy jakiś salezjanin, członek naszej Rodziny Salezjańskiej żyje w pełni swoim powołaniem, stanowi w swoim czasie dar Boży dla świata.

Obchodzić Dwusetlecie w intymności ogniska domowego (jakim powinny być wszystkie i każda z naszych wspólnot) oznacza otworzyć się na pytania, jakie stawia nasze istnienie i nasze życie, aby ostatecznie wyznać, że „świętość dzieci mierzy się świętością Ojca”[35].

Te obchody oznaczają także przywołanie dwustu lat historii mężczyzn i kobiet, którzy oddali życie za ten ideał, czyniąc to często w sposób heroiczny, w trudnych warunkach, czasem nawet ekstremalnych. To jest bezcenny skarb, jaki tylko sam Bóg może właściwie ocenić i Jemu to pozostawiamy.

Należymy do tych, którzy uważają, że pamiętny 1815 rok, w którym został powołany do życia i wybrany przez Boga Janek Bosko, zaledwie otwiera długi zastęp świadków, i że również my, podobnie jak Ksiądz Bosko, chcemy angażować się w kształtowanie przyszłości życia, życia ludzi wierzących, ludzi młodych, a wśród nich tych najbardziej potrzebujących, kreśląc ją kolorami nadziei.

I na koniec, pokrótce, by nie przedłużać, pragnę podkreślić tę specyfikę, jaką odznacza się charyzmat salezjański, znajdującą wyraz w Systemie Prewencyjnym, który jest czymś znacznie więcej niż zwykłą tylko metodą wychowawczą. Jest to prawdziwa i bogata forma duchowości, nadzwyczajny sposób pojmowania sensu życia w świetle Bożym, stanowiący wielki dar naszego Zgromadzenia i Rodziny Salezjańskiej dla Kościoła. Ale o tym napiszę więcej w liście składającym się na Wiązankę pod koniec roku.

8. „ZABIERZMY MATKĘ BOŻĄ DO DOMU”. «I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie» (J 19,27)

Chcę zakończyć ten mój pierwszy list okólny, odwołując się do słów, których użył ks. E. Viganò w swoim pierwszym liście poświęconym Maryi, która odnawia Rodzinę Salezjańską Księdza Bosko[36]. Ks. Viganò pisze, że podczas gdy wieczorem w Wielki Piątek owego roku słuchał fragmentu Ewangelii św. Jana o śmierci Pana Jezusa, z Maryją i ukochanym Uczniem u stóp krzyża, zrobiło to na nim wielkie wrażenie i wzbudziło w nim przekonanie, które doprowadziło go do wypowiedzenia: tak! Musimy wszyscy za program naszej odnowy obrać to oświadczenie ewangelisty: „Zabrać Matkę Bożą do domu”.

Ksiądz Bosko odczuwał żywą obecność Maryi w swoim życiu, powołaniu i posłannictwie apostolskim. „Najświętsza Maryja Panna jest założycielką i pozostanie podporą naszych dzieł”[37], a my, salezjanie, stanowiący część Rodziny Salezjańskiej, jesteśmy przekonani o niewątpliwie szczególnej roli, jaką Maryja odegrała w życiu Księdza Bosko i Zgromadzenia. Maryja była dla Księdza Bosko Matką zatroskaną o jego chłopców i ich duchową wychowawczynią. I była dla niego zawsze Matką, do której żywił czułe i gorące, proste i prawdziwe nabożeństwo.

Jednocześnie Ksiądz Bosko, jako prawdziwy wychowawca i katecheta, zdołał sprawić, czyniąc to w wyjątkowy sposób, iż w domu jego chłopców, na Valdocco, klimatowi rodzinnemu zawsze towarzyszyła obecność matki: Maryi.

Dzisiaj, po dwustu latach od urodzin Księdza Bosko, możemy stwierdzić, że nabożeństwo do Maryi, dla nas przede wszystkim jako Wspomożycielki, faktycznie jawi się jako konstytutywny element „salezjańskiego fenomenu” w Kościele i stanowi niezbędną część naszego charyzmatu: przenika jego fizjonomię i jego żywotność.

Maryja, która jest Kobietą słuchania, Matką nowej wspólnoty i Służebnicą ubogich, niech nam towarzyszy i błogosławi. Do niej się zwracamy słowami modlitwy Papieża Franciszka:[38]

Gwiazdo nowej ewangelizacji,
pomóż nam zajaśnieć świadectwem komunii,
służby, żarliwej i ofiarnej wiary,
sprawiedliwości i miłości do ubogich,
aby radość Ewangelii
dotarła aż po krańce ziemi,
i żadne peryferie nie zostały pozbawione jej światła.

Matko żywej Ewangelii,
źródło radości dla maluczkich,
módl się za nami.

Amen. Alleluja!

Z braterskim, serdecznym pozdrowieniem

Ángel Fernández Artime SDB

Przełożony Generalny

[1] Listy Okólne Ks. Michała Rua do Salezjanów, Dyrekcja Generalna Dzieł Księdza Bosko, Turyn 1965, s. 25.

[2] Ibidem, s. 26.

[3] Ibidem, s. 27.

[4] Listy Okólne Ks. Pawła Albery do Salezjanów, Dyrekcja Generalna Dzieł Księdza Bosko, Turyn 1965, s. 6.

[5] Ibidem, s. 8.

[6] Ibidem, s. 13.

[7] Ibidem, s. 13.

[8] Dokumenty Kapituły Wyższej Pobożnego Towarzystwa Salezjańskiego, Rok III, nr 14, 1922, s. 4.

[9] Ibidem, ss. 4-5.

[10] Dokumenty Kapituły Wyższej Towarzystwa Salezjańskiego, Rok XIII, nr 58, 1932, s. 2.

[11] Dokumenty Kapituły Wyższej Towarszystwa Salezjańskiego, Rok XXXII, nr 169, 1952, s. 2.

[12] Ibidem, s. 3.

[13] Dokumenty Kapituły Wyższej Towarzystwa Salezjańskiego, Rok XLVI, nr 242, 1965, s. 2.

[14] Ibidem, s. 4.

[15] Ibidem, s. 5.

[16] Ibidem, s. 5.

[17] Dokumenty Rady Wyższej Towarzystwa Salezjańskiego, Rok LIX, nr 289, 1978, s. 3.

[18] Ibidem, s. 2.

[19] Dokumenty Rady Generalnej Towarzystwa Salezjańskiego, Rok LXXXIII, nr 379, 2002,  s. 3.

[20] Ibidem, s. 4.

[21] KG27, Wprowadzenie, s. 21, cyt. Jan Paweł II, Vita consecrata, 93: „Życie duchowe musi być na pierwszym miejscu (…). Od tej pierwszoplanowej opcji, realizowanej na płaszczyźnie osobistej i wspólnotowej, zależy apostolska owocność Instytutu, ofiarność jego miłości do ubogich, a także jego zdolność przyciągania powołań spośród nowych pokoleń”.

[22] Treść cytatu jest następująca: „Rdzeniem tożsamości oraz racją istnienia życia zakonnego i wszelkiego życia chrześcijańskiego jest doświadczenie Boga. Można tu mówić o doświadczeniu Boga, radykalnej wiary, absolutnym priorytecie Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, przeżywania życia w perspektywie eschatologicznej… Nie ważne są określenia. Ważne jest, abyśmy pamiętali, że tego rodzaju kluczowe doświadczenie jest tym, co nadaje odpowiednią jakość życiu swoich członków i sprawia, że mamy tu do czynienia rzeczywiście z powołaniem, a nie zwykłym zawodem. Pytanie dotyczące jakości życia w życiu zakonnym jest pytaniem o jakość tego doświadczenia wiary” (tłumaczenie z: Fernando Prado (red.), Adonde el Senhor nos lleve, Publicaciones Claretianas, Madrid 2004, s. 31).

[23] To zdanie kursywą jest moje, co uczyniłem z uwagi na znaczenie, jakie mu przypisuję. Autor nie wyróżnił go w jakiś szczególny sposób.

[24] J. M. Arnaiz, !Que ardan nuestros corazones. Devolver el encanto a la vida consagrada!, Publicaciones Claretianas, Madrid 2007, s. 95.

[25] Specjalna Kapituła Generalna, Rzym 1971, Dokumenty, nr 351.

[26] Ibidem, nr 597, cyt. MB XI, 389-390.

[27] Ibidem, nr 597, cyt. MB XVII, 272.

[28] Por. KG27, nr 55. Pogrubienie jest moje.

[29] KG27, nr 52; cyt. Wj 3,2 i Evangelii Gaudium, 169.

[30] Jan Paweł II, Przemówienie do kapitulnych, w:  Dokumenty KG23, nr 331.

[31] Por. Evangelii Gaudium, 111, 115 i 120.

[32] KGS, nr 477.

[33] Konst. 1, por. MO, 16.

[34]  Jak pisze Papież Franciszek w „Evangelii Gaudium”, 130: „Duch Święty ubogaca cały Kościół, który ewangelizuje również przez różne charyzmaty. Są one darem dla odnawiania i budowania Kościoła. Nie są one zamkniętą w sobie spuścizną, powierzoną jakiejś grupie, aby jej strzegła. (…) Jasnym znakiem autentyczności jakiegoś charyzmatu jest jego eklezjalność, jego zdolność do harmonijnego włączenia się w życie świętego Ludu Bożego dla dobra wszystkich”.

[35]  Rada udzielona przez pobożnego i życzliwego współpracownika, którą ks. Rua przytacza i czyni myślą przewodnią swojego listu z 8 lutego 1888 r., osiem dni po śmierci Księdza Bosko, jakie skierował do dyrektorów domów salezjańskich, informując o uroczystościach pogrzebowych Księdza Bosko. Por. Listy Okólne Ks. Michała Rua do Salezjanów, Dyrekcja Generalna Dzieł Księdza Bosko, Turyn 1965, s. 14.

[36] Dokumenty Rady Generalnej Towarzystwa Salezjańskiego, Rok LIX, nr 289, 1978, s. 4.

[37] System Prewencyjny. Regulaminy, nr 92.

[38] Evangelii Gaudium, 288.