PG Zasoby

Świadkowie ewangelicznego radykalizmu: Praca i umiarkowanie

LETTERE DEL RETTOR MAGGIORE - ACG 413


«ŚWIADKOWIE  EWANGELICZNEGO  RADYKALIZMU»

Wezwani do życia w wierności.

“Praca i umiarkowanie”

 ŻYCIA KONSEKROWANEGO.

AGC 413 - DE (htm)       AGC 413 - DE (zip)

«Pur essendo libero da tutti, mi sono fatto servo di tutti per guadagnarne il maggior numero» (1Cor 9,19)

>>ACG 413 (zip)<<


Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego

Drodzy Współbracia,

zakończyliśmy niedawno sesję plenarną Rady Generalnej, na której zastanawialiśmy się nad tematem i celami najbliższej Kapituły Generalnej. Już przed Visite d’insieme, jako Rada, rozważyliśmy wyzwania, jakie stają przed Zgromadzeniem; Visite d’insieme podsunęły nam kolejne elementy potrzebne dla zrozumienia sytuacji. Dokonany obecnie wybór tematu Kapituły Generalnej ma być odpowiedzią na te wyzwania, aby pomóc Zgromadzeniu postępować drogami, jakie Duch Święty wskazuje nam w aktualnym kontekście historycznym.

1. ZWOŁANIE KG27

Cieszę się, że w dniu, w którym świętujemy uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego, mogę skierować do Was ten list, poprzez który pragnę zwołać Kapitułę Generalną XXVII, zgodnie z przepisami artykułu 150 naszych Konstytucji.

Jej temat brzmi: «Świadkowie ewangelicznego radykalizmu». Jest to szczególnie ważny dla nas moment, gdyż Kapituła jest «głównym znakiem jedności Zgromadzenia w jego różnorodności» (Konst. 146). Będzie ona sposobem na umocnienie tej jedności, czasem wspólnego zastanowienia się nad tym, jak «dochować wierności Ewangelii i charyzmatowi Założyciela i być wrażliwymi na znaki czasu i miejsca» (Konst. 146). Już teraz polecamy się Duchowi Chrystusa Zmartwychwstałego, aby nas oświecił i towarzyszył nam, a także Maryi Wspomożycielce, by była naszą mistrzynią i przewodniczką.

Zachęcam Was, abyście spojrzeli na to wydarzenie jako na nowy i obiecujący etap w życiu Zgromadzenia, które od Soboru Watykańskiego II realizowało stałą i głęboką odnowę duchową i duszpasterską, aby móc odpowiedzieć na wolę Bożą przez lepszą służbę Kościołowi dzięki twórczej wierności Księdzu Bosko, a także na potrzeby i oczekiwania młodzieży (por. Konst. 146).

Będzie to już 27 Kapituła Generalna w historii naszego Zgromadzenia. Odbędzie się ona w Rzymie w „Salesianum” Domu Generalnego. Rozpocznie się w sobotę 22 lutego 2014 w Turynie, w kolebce naszego charyzmatu; udamy się tam, aby oddychać atmosferą rodzinną, spotkać się z naszym ojcem Księdzem Bosko, zaczerpnąć ze źródeł charyzmatu założycielskiego, tak jak to zrobiliśmy na poprzedniej Kapitule Generalnej. Posiedzenia kapitulne rozpoczniemy Eucharystią koncelebrowaną w bazylice Maryi Wspomożycielki i zwiedzeniem miejsc związanych z  salezjańskimi początkami. Następnie udamy się do Rzymu - miejsca Kapituły. Moderatorem KG27 mianowałem ks. Francesco Cereda, który od tej chwili jest odpowiedzialny za jej przygotowanie i przeprowadzenie.

Temat Kapituły dotyczy świadectwa ewangelicznego radykalizmu, którego mottem jest: „praca i umiarkowanie” (por. Konst. 18) jako wyjaśnienie programu życia Księdza Bosko wyrażonego w „daj mi dusze, resztę zabierz”. Pragnie ono pomóc nam w pogłębieniu naszej charyzmatycznej tożsamości i w lepszym uświadomieniu sobie powołania do życia w wierności programowi apostolskiemu Księdza Bosko. Temat ten, często przywoływany w czasie Visita d’insieme, wydał się mnie i Radcom Generalnym istotnym punktem naszej duchowości; radykalizm życia reprezentuje bowiem unerwienie wewnętrzne Księdza Bosko. Ono podtrzymywało jego niestrudzoną działalność dla zbawienia młodzieży i pozwoliło na rozwój Zgromadzenia.

Zagadnienie jest obszerne. Dlatego pragniemy skupić uwagę KG27 szczególnie na czterech obszarach tematycznych: żyć w łasce jedności i w radości naszego salezjańskiego powołania konsekrowanego, które jest darem Bożym i osobistym programem życia; rozwijać głębokie życie duchowe przyjmując postawę oraz sposób życia i działania Jezusa posłusznego, ubogiego i czystego, stając się ludźmi poszukującymi Boga; budować braterstwo w naszych wspólnotach życia i pracy; poświęcić się wspaniałomyślnie posłannictwu towarzysząc młodzieży, aby dać światu nadzieję.

1.1. Działania podjęte w celu określenia tematu

Aby dokonać wyboru tematu dla KG27, wyszliśmy od życia Inspektorii. Przygotowując Visita d’insieme Inspektorie dokonały weryfikacji przyswojenia KG26 i przedstawiły niektóre perspektywy na przyszłość; wskazały również główne osiągnięcia ostatnich lat, ważniejsze wyzwania, środki potrzebne w przyszłości i trudności, na które napotykają.

Tak więc Visite d’insieme stały się pierwszym krokiem do przygotowania KG27, gdyż pozwoliły nam poznać stan Zgromadzenia w różnorodności jego kontekstów: mocne i słabe punkty, czynniki sprzyjające i wyzwania.

Jako żywo odczuwalna potrzeba powracała konieczność przeżywania z większym dynamizmem, w sposób wiarygodny i owocny życia salezjańskiego i posłannictwa młodzieżowego. To wszystko powodowało potrzebę powrotu do tego radykalizmu ewangelicznego, który jest właściwy naszej konsekracji apostolskiej, a która znajduje swój klasyczny wyraz w tak drogim Księdzu Bosko dwumianie „praca i umiarkowanie”. Równocześnie, chociaż z nieco innym naciskiem, wypływały inne obszary tematyczne jak: inkulturacja, powołania, formacja, odnowa naszej obecności wychowawczej i duszpasterskiej, przemyślenie duszpasterstwa młodzieżowego, środki przekazu.

Przed zakończeniem sesji plenarnej Rady Generalnej (czerwiec – lipiec 2011), każdy z Radców, mając na uwadze KG27, przekazał mi swoją propozycję. Również w tym przypadku tematem, na który najczęściej wskazywano, z różną motywacją i intensywnością, odnosił się do potrzeby zapewnienia większego przekonania o naszej tożsamości („kim jesteśmy”?), o naszym działaniu („co robimy”?), do naszej propozycji wychowawczo duszpasterskiej („co proponujemy”?), czyli te wszystkie aspekty, które odnoszą się do radykalizmu w przeżywaniu powołania konsekrowanych apostołów.

Proces prowadzący do wyboru tematu zakończył się wspólną refleksją, która miała miejsce na posiedzeniu nadzwyczajnym Rady Generalnej w dniach od 26 marca do 4 kwietnia bieżącego roku. Doprowadziła nas ona do sformułowania wyżej podanego tematu.

1.2. Główny cel tematu

Głównym celem KG27 jest udzielenie wsparcia każdemu współbratu i wspólnocie na drodze życia w wierności programowi apostolskiemu Księdza Bosko; dlatego, kontynuując działania podjęte przez KG26, KG27 pragnie jeszcze bardziej wzmocnić naszą charyzmatyczną tożsamość. Cel ten zapisany jest w początkowych artykułach Konstytucji: my, salezjanie, jesteśmy wezwani, aby «przez określoną formę życia zakonnego realizować program apostolski Założyciela» (Konst. 2); i w tej specyficznej formie życia «posłannictwo apostolskie, wspólnota braterska i pełnienie rad ewangelicznych są nieodłącznymi elementami naszej konsekracji, przeżywanymi w jednym i tym samym nurcie miłości Boga i braci» (Konst. 3).

Nasza Ratio fundamentalis institutionis et studiorum przedstawiając „salezjańską tożsamość powołaniową jako zasadę i cel formacji” czyni z tego syntezę uwidaczniając niektóre rysy fundamentalne. Mówi ona: «W Księdzu Bosko i w salezjańskim planie konstytucyjnym wyłaniają się te elementy, które określają „oryginalny styl życia i działania” (Konst. 10), wzbudzony przez Ducha Świętego w Kościele, jako „specyficzna forma życia zakonnego” (Konst. 2), w której „odnajdujemy drogę naszego uświęcenia” (Konst. 2)»[1]. Tak rozumiane powołanie określa całą naszą formację (por. Konst. 96).

Według tej samej „Ratio” podstawową cechą naszego powołania jest to, by było ono „programem konsekracji apostolskiej”, skonkretyzowanym w pięciu elementach, które określają profil salezjanina jako:

­   wychowawcy i duszpasterza młodzieży, ożywianego przez miłość duszpasterską (nn. 30-32);

­   odpowiedzialnego członka wspólnoty (n. 33);

­   świadka ewangelicznego radykalizmu (n. 34);

­   animatora komunii w duchu i posłannictwie Księdza Bosko (nn. 35-36);

­   włączonego w Kościół, otwartego na historię i na dialog z rzeczywistością (n. 37).

Ostatnie Kapituły Generalne – i nie chodzi tu oczywiście o zwykły zbieg okoliczności – rozwinęły te różne elementy, uznając je za podstawowe. Szczególnie KG22 i KG26 pogłębiły temat „programu konsekracji apostolskiej”: pierwsza poprzez definitywną redakcję tekstu naszych Konstytucji i Regulaminów; druga poprzez staranie «o umocnienie charyzmatycznej tożsamości przez powrót do Księdza Bosko i ożywienie serca każdego współbrata pasją dla /hasła/„daj mi dusze”»[2]. W tych dwóch Kapitułach znajdziemy wszystkie elementy charakteryzujące salezjański program apostolski; KG23 zwraca uwagę na osobę salezjanina jako wychowawcy, duszpasterza młodych; KG24 mówi o salezjaninie jako animatorze jedności według ducha i posłannictwa Księdza Bosko; KG25 zwraca uwagę na salezjanina jako członka odpowiedzialnego za wspólnotę.

W ostatnim fragmencie – „włączony do Kościoła…” – chodzi nie tyle o specyficzną treść, ile o sam kontekst, w jakim salezjanin żyje i pracuje. Zresztą każda Kapituła Generalna umiejscawia się i realizuje w perspektywie eklezjalnej  i kulturowej.

Z tej prostej analizy wynika stwierdzenie: jedynym rysem sylwetki salezjanina, który nie był przedmiotem pogłębienia ze strony ostatniej Kapituły, był ten trzeci: „świadek ewangelicznego radykalizmu”. W przeszłości radykalizm odnosił się przeważnie do rad ewangelicznych posłuszeństwa, ubóstwa i czystości; dziś teologia życia konsekrowanego zwraca uwagę, że ten radykalizm jest powołaniem a nie dobrowolnym wyborem; ma swój fundament w Bogu a korzenie w Jezusie Chrystusie; odnosi się do wszystkich aspektów powołania konsekrowanego, w tym życia braterskiego i posłannictwa. Również nasza reguła życia uznaje zakorzenienie naszego powołania w Bogu i Chrystusie, kiedy stwierdza, że my salezjanie «przynależąc bez reszty do Boga umiłowanego nade wszystko, podejmujemy sposób życia oparty całkowicie na wartościach Ewangelii» (Konst. 60).

Oczywiście, świadectwo osobiste i wspólnotowe ewangelicznego radykalizmu nie jest aspektem, który łączy się z innymi, ale raczej podstawowym wymiarem naszego życia. Dlatego będzie dla nas rzeczą ważną rozwinięcie tematu radykalizmu ewangelicznego, poza odniesieniem do naśladowania Chrystusa posłusznego, ubogiego i czystego, biorąc także pod uwagę inne aspekty naszej konsekracji apostolskiej.

1.3. Rezultaty oczekiwane dzięki realizacji tematu

Oczekujemy, że KG27 uczyni nasze salezjańskie życie jeszcze bardziej autentycznym i dlatego czytelnym, wiarygodnym i owocnym. Będzie to możliwe, gdy zostanie ono oparte solidnie i żywotnie na Bogu, kiedy zakorzeni się odważnie i z przekonaniem na Chrystusie i Jego Ewangelii, umocni swoją charyzmatyczną tożsamość. Dlatego też w czasie ubiegłego sześciolecia koncentrowaliśmy się na powrocie do Księdza Bosko, pobudzając serce każdego współbrata gorącym pragnieniem „daj mi dusze, resztę zabierz”. Wierne przeżywanie apostolskiego programu Księdza Bosko, czyli życie naszą tożsamością charyzmatyczną, uczyni nas bardziej autentycznymi; z życia tożsamością zrodzi się czytelność, wiarygodność i owocność powołaniowa.

Sześć lat temu w liście zwołującym KG26 pisałem: «Uważam, że bardziej niż kryzys tożsamości dotyka dzisiaj nas, salezjanów, kryzys wiarygodności. Znaleźliśmy się w sytuacji patowej. Wydaje się, jakby to była tyrania „status quo”; istnieją opory co do zmian, /chociaż/ bardziej nieświadome, niż zamierzone. Mimo że jesteśmy przekonani o skuteczności wartości ewangelicznych, z trudem udaje się nam dotrzeć do serca młodych ludzi, dla których powinniśmy być znakami nadziei. Jesteśmy wstrząśnięci faktem, że w budowaniu ich życia wiara pozostaje jakby bez znaczenia. Stwierdzamy mały kontakt z ich światem i pewien dystans, aby nie powiedzieć brak zainteresowania ich projektami. Zauważamy, że nasze znaki, gesty i sposoby wyrażania się są nieskuteczne; wydaje się, że nie mają wpływu na ich życie»[3].

W tym samym liście kontynuowałem: «Obok dynamizmu życiowego, zdolnego do dawania świadectwa i do ofiarowania się aż po męczeństwo, życie salezjańskie zna również „pułapkę przeciętności w życiu duchowym, wzrastającego wygodnictwa i mentalności konsumpcyjnej”[4]. W dokumentach, które tradycja nazwała ‘testamentem duchowym’, Ksiądz Bosko napisał: „Z chwilą, gdy zacznie się pojawiać w życiu osoby, w pokojach i domach dostatek, wówczas rozpocznie się upadek naszego Zgromadzenia [...] Kiedy zakradną się wśród nas wygody lub dostatek, to nasze pobożne Towarzystwo dokończyło swego biegu”[5]»[6].

Jeżeli wierzymy w nasze powołanie i przeżywamy je z przekonaniem wtedy jesteśmy wiarygodni; pisałem bowiem wówczas: «Niedostatek powołań i ich kruchość każą mi myśleć, że być może wielu nie jest przekonanych o przydatności społecznej, wychowawczej i ewangelizacyjnej naszego posłannictwa; inni być może widzą nasze zaangażowanie w pracę jako nieodpowiednie do ich aspiracji, gdyż nie umiemy ponownie zainwestować w nie i je odnowić; jeszcze inni być może czują się zablokowani przez wymagania, które stają się coraz bardziej przytłaczające»[7].

Czytelność nie jest przede wszystkim troską o wizerunek, ale jest pięknym świadectwem naszego powołania. Jeżeli wiernie i radośnie będziemy dawać świadectwo o apostolskim zamyśle Księdza Bosko, czyli o salezjańskim powołaniu konsekrowanym, wówczas nasze życie stanie się fascynujące, zwłaszcza dla młodzieży, co z kolei spowoduje nowy rozwój powołaniowy. Jeżeli Pan Jezus stanie się fascynacją naszego życia, wówczas nasze powołanie stanie się atrakcyjne; dlatego musimy się troszczyć o to, by dawać świadectwo o pięknie naszego powołania.

Jestem przekonany, że aby KG27 osiągnęła swój cel, konieczna jest przemiana duchowa i duszpasterska. Nowe konteksty, wyzwania kulturowe i trudności w życiu konsekrowanym domagają się kontynuacji w poszukiwaniu dróg odnowy i postępu, które uczynią nasze życie bardziej znaczącym. Wobec rzeczywistości, jaką przeżywamy, pilnie potrzebujemy zmiany strategii. Tym, co będzie rzeczywiście decydującym, jest realizacja naszej tożsamości osób konsekrowanych w służbie Królestwa. Takie będzie nasze zadanie: ukierunkować nasze życie na Boga, jedyny Absolut, który wzywa nas i zaprasza, aby iść za Jego Synem, oddając życie z miłości; przeżywać proroctwo jedności i braterstwa; odkryć ponownie posłannictwo wśród młodych jako uprzywilejowane miejsce spotkania z Bogiem, który wciąż do nas przemawia.

Powinniśmy kontynuować pogłębianie i nabywanie coraz to większej wiedzy o Księdzu Bosko: trzeba go poznawać, kochać, naśladować i wzywać (por. Konst. 21). Powinniśmy znać go, jako mistrza życia, z którego duchowości czerpiemy jako synowie i uczniowie; jako założyciela, który wskazuje nam drogę wierności powołaniowej; jako wychowawcę, który zostawił nam cenne dziedzictwo Systemu prewencyjnego; jako prawodawcę, w Konstytucjach przez niego opracowanych, a następnie interpretowanych przez tradycję salezjańską, które przekazują nam charyzmatyczną lekturę Ewangelii i naśladowania Chrystusa[8].

Rzeczą konieczną jest kontynuowanie rozbudzania żaru duchowej i apostolskiej pasji w sercu każdego współbrata, pomagając mu w motywacji i zjednoczeniu własnego życia z gorliwym oddaniem się dla „chwały Bożej i zbawienia dusz”. Ten aspekt, podobnie jak poprzedni, jest kontynuacją KG26 i domaga się jeszcze pełniejszej realizacji.

Bliskość roku 2015, dwusetnej rocznicy urodzin Księdza Bosko, jest łaską dla Zgromadzenia, które jest powołane, aby w różnych kontekstach wcielać charyzmat, czyli ducha i posłannictwo naszego Założyciela i Ojca. To świętowanie stanowić będzie zakończenie KG27.

Czytelność, wiarygodność i owocność są tymi skutkami, które spodziewamy się osiągnąć, jako konsekwencję zastosowanego w praktyce i osiągniętego podstawowego celu KG27; musimy być tego świadomi. Wówczas będziemy mogli również upewnić się, że te owoce pojawią się i zostaną zrealizowane; dlatego możemy powiedzieć, że będąc rezultatami, są również drugorzędnymi celami KG27, które należy osiągnąć.

1.4. Inne zadania

Oprócz pogłębienia tematu, KG27 ma jeszcze inne szczególne zadania. Pierwszy z nich odnosi się do wyboru Przełożonego Generalnego i członków Rady Generalnej na okres sześciolecia 2014-2020. Kolejne, to realizacja i weryfikacja niektórych postulatów wypracowanych przez KG25 i KG26 lub zmian przez nie wprowadzonych.

Za szczególnie ważne uważa się przemyślenie organizacji i struktury Dykasterii naszego posłannictwa salezjańskiego: duszpasterstwa młodzieżowego, misji, komunikacji społecznej (por. KG26, 117-118)

Należy następnie przeprowadzić refleksję na temat konfiguracji trzech Regionów Europejskich (por. KG25, 124; 126; 129); jest to zadanie coraz bardziej naglące z racji decyzji o nowym podziale terytorialnym Inspektorii hiszpańskich, których liczba po KG27 zostanie zmniejszona z sześciu do dwóch.

Odczuwa się również potrzebę, zwłaszcza po przeprowadzeniu zmian w Konstytucjach, dokonania oceny w kwestii powierzenia Rodziny Salezjańskiej Wikariuszowi Przełożonego Generalnego (por. KG25, 133 i KG26, 116).

„Taka rewizja koncentruje się na całej strukturze Rady Generalnej”. Dla KG27 oznacza to konieczność dokonania oceny struktur animacji i zarządu centralnego Zgromadzenia (por. KG26, 118).

2. ŻYCIE I POSŁANNICTWO SALEZJAŃSKIE W DZISIEJSZYM KONTEKŚCIE GLOBALIZACJI

Sekret odnowy Zgromadzenia określony jest w art. 3 naszych Konstytucji, gdzie czytamy: «Posłannictwo apostolskie, wspólnota braterska i pełnienie rad ewangelicznych są nieodłącznymi elementami naszej konsekracji, przeżywanymi w jednym i tym samym nurcie miłości Boga i braci. Posłannictwo nadaje całemu naszemu życiu swój konkretny wyraz».

Posłannictwo salezjańskie nie identyfikuje się z dziełami lub działalnością, jaką prowadzimy; jest raczej wyrazem gorliwości o zbawienie młodzieży, rodzi się z pasji do „daj mi dusze, resztę zabierz”, zasilane jest mistyką, która ma swoje źródło „w sercu Chrystusa, wysłannika Ojca” (Konst. 11).

Świat, w którym żyjemy i wypełniamy posłannictwo Księdza Bosko na korzyść młodzieży, nie jest tylko sceną, na której się znajdujemy i działamy. Jest raczej miejscem, w którym dajemy odpowiedź młodzieży, a przez nią i z nią odpowiadamy również Bogu. Należy więc określić, chociażby skrótowo, globalne wyzwania historycznego momentu, jaki przeżywamy w świecie, uznając, że one są także okazją do odnowienia naszego życia salezjańskiego i naszego posłannictwa.

2.1. Wyzwania kulturowe

Pierwszym wyzwaniem, które jest fenomenem typowo zachodnim, jest bez wątpienia postmodernizm, który niesie ze sobą aspekty pozytywne w odniesieniu do godności człowieka i jego dobrobytu, ale niesie też antywartości. To prawda, że wpływ postmodernizmu nie wszędzie jest odczuwalny, a tam gdzie dotarł, nie odczuwa się go jako męczącą zależność, jednak powoli i stopniowo opanowuje mentalność i styl życia elit społecznych i niestety zapuszcza korzenie nawet w sercach niektórych salezjanów, kształtując ich sposób życia.

Drugim wyzwaniem jest inkulturacja, charakteryzująca się także wzrastającą mentalnością międzykulturową. Globalizacja, rosnąca migracja ludności, przenikanie się kultur, stwarzają możliwość spotkań, powodując pewnego rodzaju oczyszczenie tych kultur, zachęcają do uznania różnic. Takie bodźce mogą równocześnie prowadzić na pozycje relatywistyczne, właściwe wielokulturowości, z pokojowym uznaniem różnic i z nieuchronnym spłyceniem wartości; mogą jednak również prowadzić do odrzucenia różnic, do obrony partykularnych interesów, aż do przeciwstawienia ich sobie i wykluczenia ludzi różnych od siebie.

Trzecie wyzwanie odnosi się do laickości i do sekularyzacji. «Wzrasta trudność przeżywania osobistej wiary w Jezusa w takim kontekście społecznym i kulturowym, w którym chrześcijańska koncepcja życia jest stale wystawiana na próbę i zagrożona; w wielu sferach publicznych łatwiej jest deklarować się jako agnostyk niż jako wierzący; odnosi się wrażenie, że niewiara jest czymś naturalnym, podczas gdy wiara wymaga uwierzytelnienia społecznego, które nie jest ani oczywiste, ani przewidywalne»[9]. Jeżeli bowiem jest prawdą, że ten proces może sprzyjać pewnemu rodzajowi dojrzałości w zakresie autonomii i odpowiedzialności osób i bardziej świadomemu uczestnictwu w aktywności społecznej i w procesach kulturowych, to jest również prawdą, że czasami zamyka nas w sobie samych i uniemożliwia zrobienie miejsca dla Boga. Ciągle narastający proces sekularyzacji stał się prawdziwym zagrożeniem również dla nas, salezjanów i nie tylko dla tych, którzy pracują w krajach bardzo rozwiniętych, ale również i dla tych, którzy żyją wśród ludzi zachowujących jeszcze głębokie wyczucie religijności.

2.2. Wyzwania eklezjalne

Obecna sytuacja sprawia, że nowa ewangelizacja nie jest czymś opcjonalnym, ale staje się obowiązkiem misyjnym. Również na kontynentach ewangelizowanych od dawna wiara «powinna być prezentowana otwarcie w całej swej rozciągłości i bogactwie»[10]. Znajdujemy się bowiem w kontekście, w którym wielu nie słyszało jeszcze o Ewangelii, a ci, którzy o niej już słyszeli, muszą uznać, że łańcuch przekazujących wiarę, na który składają się rodzina, Kościół i społeczeństwo, został przerwany. To zwraca uwagę na problem naszego języka, który dla wielu jest niezrozumiały. Często przemówienia przez nas wygłaszane wydają się mało znaczące w kontekstach kulturowych i społecznych naznaczonych ideologicznym pluralizmem lub religijnym sceptycyzmem.

Kościół, a zwłaszcza życie konsekrowane, jest „wystawiony na pokusę gaszenia nadziei”[11]. Ta trudność w życiu konsekrowanym powstaje w sposób prawie naturalny, gdyż jego zasadniczym zadaniem jest ‘potwierdzanie prymatu Boga i życia wiecznego’, podczas gdy dzisiaj trzeba żyć w kontekście kulturowym „gdzie ślady Boga wydają się często zatarte”[12]. Taką trudność powodują nie tylko przyczyny zewnętrzne czy jej naturalna niezgodność z logiką świata; powodem są też przyczyny wewnętrzne, gdyż, między innymi, życie konsekrowane zostało niespodziewanie pozbawione tej szczególnej roli w społeczeństwie, która przez tak długi czas dawała mu poczucie bezpieczeństwa i  społeczne znaczenie.

Pluralizm, który może popaść w relatywizm, stanowi wyzwanie do większego zaangażowania. To prawda, że coraz bardziej nagląca staje się potrzeba wspierania i utrzymywania dialogu międzykulturowego i międzyreligijnego, aby współpracować w budowaniu jednej rodziny ludzkiej przy różnorodności narodów, kultur, języków i religii. Należy to jednak czynić nie zaniedbując dawania świadectwa o tym, że od Chrystusa pochodzi zbawienie. Dlatego musimy uczyć się sami i nauczyć innych nie odrzucania «niczego, co jest w nich prawdziwe i święte» i  odrzucać jako «obcą duchowi Chrystusa wszelką dyskryminację lub prześladowanie osób z racji rasy, koloru skóry, sposobu życia i religii»[13].

2.3. Wyzwania instytucjonalne

Biorąc pod uwagę formację początkową zauważamy wielką słabość w dwóch podstawowych aspektach: rozeznanie powołaniowe i towarzyszenie osobiste. Nieznane są „Kryteria i normy” naszej Ratio. Nie ma jasności co do tego, w jaki sposób należy przeprowadzać towarzyszenie i dlatego jego praktyka wychodzi z użycia. Do tego możemy dodać brak ciągłości i podział faz naszej formacji, z negatywnym wpływem zwłaszcza na dwa wymienione procesy, a w ogólności na formację współbraci jako osób wystarczająco dojrzałych, aby przyjąć powołanie i posłannictwo salezjańskie.

Widoczny jest również brak przyswojenia wytycznych Zgromadzenia odnośnie do duszpasterstwa. Są one środkiem do zrozumienia i realizacji posłannictwa salezjańskiego w różnych sektorach animacji misyjnej, duszpasterstwa młodzieżowego, komunikacji społecznej, duszpasterstwa powołaniowego.

W końcu, zauważamy w Zgromadzeniu słabość w kierowaniu i animacji. Zarząd i animacja nie zawsze sprzyjają zmianie mentalności, nie promują koniecznych procesów, nie potrafią przezwyciężyć oporów odnoszących się do zmian, nie pomagają człowiekowi w podjęciu osobistej odpowiedzialności i obowiązków związanych ze współodpowiedzialnością.

2. 4. Wyzwania osobiste

Należy odnotować niektóre braki w życiu salezjanina: indywidualizm w podejmowaniu decyzji duszpasterskich, sposób, w jaki zostaje wykorzystany wolny czas, miejsce jakie przyznaje się osobistej wygodzie ze stratą dla dyspozycyjności w posłannictwie; ale również pewien aktywizm, który zostawia mało czasu dla życia duchowego, dla systematycznego studium, dla ciągłego dokształcania się, zwyczaju refleksji. Współbracia nie są przyzwyczajeni do autoformacji, a niektórzy nawet nie odczuwają jej konieczności.

Często nie ma świadomości tożsamości naszego salezjańskiego powołania konsekrowanego i dlatego zostaje wystawione na ryzyko osobiste utożsamienie się z tymże powołaniem. Przedmiotem zainteresowania wydaje się być to, by czuć się dobrze samemu i w towarzystwie innych aniżeli poświęcenie się własnemu powołaniu. Wzrasta dystans uczuciowy i fizyczny do świata młodych; często nie są oni rozumiani lub postrzegani jako jedyna racja naszego bycia.

Ostatnim, ale niemniej ważnym, jest słabo doceniany wymiar uczuciowy salezjanina. Emocje, sentymenty, uczucia są pomijane, jeżeli nie ignorowane. Brak jest wychowania do wewnętrznego przeżywania i do wyrażania uczuć,  ze względu na brak odpowiedniej formacji i doświadczonych formatorów. To wszystko znajduje swoje odzwierciedlenie w postawach wychowawczych, jakie przyjmujemy i w pracy duszpasterskiej, jaką wykonujemy, szczególnie gdy chodzi o wychowanie młodych do miłości, troskę o pary narzeczeńskie, zwrócenie uwagi na życie małżeńskie i na rodzinę.

2.5. Młodzież jako wyzwanie

W końcu – jak pisałem przy innej okazji[14] – wydaje mi się, że zauważyłem w Zgromadzeniu bardzo niepokojące zjawisko: tu i tam można zauważyć wśród współbraci pewnego rodzaju opór, bardziej lub mniej świadomy, a niekiedy jawną niezdolność do życzliwego otwarcia się, do wnikliwego spojrzenia, które jest owocem studiów, i do serdecznego przyjęcia nowych form ekspresji, które charakteryzują współczesną młodzież, podobnie jak ich zbiorowe doświadczenia, poprzez które młodzi wyrażają swoje ‘spektakularne’ style życia[15], to znaczy takie, które zazwyczaj dają znać o sobie w czasie wolnym, pozostając prawie zawsze na marginesie zainteresowania zwykłych instytucji społecznych.

KG26 ukazuje tę sytuację, kiedy mówiąc o nowych wyzwaniach stwierdza: «uznajemy również oczekiwania młodzieży ubogiej duchowo i kulturalnie, która pobudza nasze zaangażowanie; młodzieży, która utraciła sens życia, pozbawionej miłości z powodu niestałości rodziny, zawiedzionej i wyniszczonej przez konsumpcyjną mentalność, obojętnej religijnie, pozbawionej motywacji przez permisywizm, relatywizm etyczny, rozpowszechnioną kulturę śmierci»[16].

Ta emocjonalna samotność nie jest jedyną, ani powiedziałbym najbardziej rozpowszechnioną formą egzystencjalnego ubóstwa, na które natrafia dzisiejsza młodzież. Olbrzymia większość tych, którzy zamieszkują kraje rozwijające się, wie, co to jest ubóstwo ekonomiczne, niepewność rodzinna, dyskryminacja rasowa, braki w dziedzinie edukacji i kultury, brak przygotowania do pracy, niegodziwy wyzysk ze strony osób trzecich, wykorzystywanie jako siły roboczej, brak perspektywy, która dławi życie, różne zależności i inne społeczne dewiacje.

Obecna mapa zagubienia młodzieży jest tak ponurym obrazem, że woła o pilny powrót do współczucia (por. Mk 6,34; 8,2-3) nie mniej niż do działania (por. Mk 6,37; 8,4-5). Podobnie jak w przypadku Księdza Bosko, Zgromadzenie zobowiązało się, poprzez wychowanie i zapobieganie, aby pomóc młodym ludziom w odnalezieniu siebie samych oraz towarzyszyć im cierpliwie i ufnie na drodze osobistego życia, umożliwić im zarabianie na życie; ale równocześnie zaproponować odpowiedni sposób kontaktu z Bogiem.

By odtworzyć charyzmat salezjański w sytuacjach bardzo zróżnicowanych, w jakich się znajdujemy, nie wystarczy dostosować go do różnych kontekstów młodzieżowych; jeszcze bardziej należy inwestować w młodzież czyniąc ją protagonistami i zaufanymi współpracownikami, nie zapominając nigdy o tym, że oni są racją naszej konsekracji Bogu i naszego posłannictwa. Pragniemy to robić, znajdując się w ich świecie, posługując się ich językiem, będąc z nimi nie tyle jako z naszymi uprzywilejowanymi odbiorcami, ale przede wszystkim jako z towarzyszami podróży.

3. EWANGELICZNY  RADYKALIZM  SALEZJAŃSKIEGO  ŻYCIA KONSEKROWANEGO

W czasie Visite d’insieme mogliśmy stwierdzić, że jest w życiu Zgromadzenia bardzo wiele pozytywnych aspektów. Współbracia są na ogół świadomi tożsamości salezjańskiego życia konsekrowanego i są nosicielami wartości, które ją ukazują. Co więcej, dobre było przeszczepienie charyzmatu do różnych krajów, miejsc, kontekstów w jakich znajduje się Zgromadzenie. Zadowalający jest wzrost obecności i powołań w wielu częściach świata. W ostatnich czasach umocniły się pozytywne doświadczenia życia braterskiego. Zwłaszcza w następstwie KG26 wzrosło u wszystkich przeświadczenie, że pogłębiona znajomość Księdza Bosko jest koniecznym elementem dla głębokiej odnowy życia salezjańskiego. W niektórych Regionach Inspektorie doświadczyły obiecującego rozkwitu i powołały do życia nowe formy dzieł, co ukazuje wierność charyzmatowi Księdza Bosko.

Obok tych pozytywnych elementów odnotowano także znaczące trudności: w niektórych częściach Zgromadzenia doświadczono starzenia się współbraci, braku powołań, złożoności dzieł, która utrudnia oczekiwaną odnowę; w innych dostrzegamy trudności w ukierunkowaniu działania duszpasterskiego na zasadniczy wybór, jakim jest młodzież. Są też opory w znalezieniu czasu dla życia wspólnotowego i z trudem promuje się przekonywujące drogi formacji permanentnej. Tu i tam wyłania się brak entuzjazmu w przeżywaniu własnego powołania i ujawnia się słabą animację ze strony współbraci dyrektorów.

Aby sprostać aktualnym i przyszłym wyzwaniom salezjańskiego życia konsekrowanego i posłannictwa w całym Zgromadzeniu, wskazuje się na potrzebę określenia profilu nowego salezjanina; wezwany jest on dzisiaj, aby być:

·        mistykiem: w świecie, w którym zaczyna się coraz bardziej odczuwać wyzwanie sekularyzacji, trzeba «znaleźć odpowiedź w uznaniu absolutnego prymatu Boga», poprzez «całkowity dar z siebie» i «nieustanne nawracanie się i ofiarowanie życia jako prawdziwy kult duchowy»[17].

·        prorokiem: «w dzisiejszej sytuacji wielości kultur i religii nieodzowne jest świadectwo ewangelicznego braterstwa». Nasze wspólnoty zakonne są powołane do tego, aby wykazać się odwagą w przeżywaniu Ewangelii jako alternatywnego modelu życia i «bodziec do oczyszczania i integracji różnych wartości przez przezwyciężanie przeciwieństw»[18]

·        sługą: «Pojawianie się nowych form ubóstwa i zepchnięcia na margines musi pobudzać do zajęcia się w nowy, twórczy sposób najbardziej potrzebującymi»[19]. Tak było na początku naszego Zgromadzenia i to przyniesie odrodzenie naszych Inspektorii na korzyść ubogiej młodzieży i osób marginalizowanych społecznie ze względów ekonomicznych, płciowych, rasowych lub religijnych.

To wszystko domaga się zmiany tak mentalności, jak też praktyki; rozpoczęcia procesu prawdziwego nawrócenia, przejścia od mentalności zamkniętej do otwartej, gotowej na zmiany, ze spojrzeniem w przyszłość z nadzieją i optymizmem. Należy więc wziąć pod uwagę niektóre elementy strategiczne.

3.1. Ewangeliczny radykalizm życia konsekrowanego

Obserwując obecną sytuację Kościoła, a w nim naszego Zgromadzenia, nie możemy lekceważyć tego, że wezwanie do „ewangelicznego radykalizmu” stanowi pilną potrzebę i jest tematem bardzo aktualnym, począwszy od praktykowania rad ewangelicznych. Na przykład, w odniesieniu do czystości konsekrowanej w ostatnich czasach wyłoniły się, powodując wielki skandal, problemy związane z pedofilią i wykorzystywaniem seksualnym[20]. Jak napisał Benedykt XVI «przysłoniły światło Ewangelii takim mrokiem, jakiego nie znały nawet wieki prześladowań»[21], chociaż jak wiemy, problem nie jest nowy.

Jednak nie tylko aspekt czystości konsekrowanej stanowi problem; w rzeczy samej, bardzo często, trudności w tej materii są konsekwencją i wyrazem innych negatywnych sytuacji odnoszących się do rad ewangelicznych ubóstwa i posłuszeństwa. Szczególnie praktyka ubóstwa, które było jednym z centralnych punktów KG26 (por. nn. 79-97), stała się bardziej nagląca po finansowym i ekonomicznym wstrząsie, jaki miał miejsce w skali światowej. Jako zakonnicy nie możemy ograniczyć ubóstwa do bardziej nadzorowanej poprawności w zarządzaniu zasobami, skądinąd konieczna; ubóstwo bowiem wpływa na nasz sposób myślenia i przeżywania podstawowej wartości ewangelicznej w naszej konsekracji. Sam Benedykt XVI, w tym zakresie, wyraża się w bardzo mocny i przejrzysty sposób na temat moralnych korzeni aktualnego kryzysu gospodarczego.

W jednym z moich pierwszych listów, «Ty jesteś Panem moim; nie ma dla mnie dobra poza Tobą»[22], chciałem przeprowadzić głębszą analizę tej sytuacji, spowodowanej „modelem liberalnym” życia konsekrowanego, który wpływa szczególnie na posłuszeństwo. Jestem bowiem przekonany, że jeden z punktów tam wskazanych może być uważany za jedno ze źródeł tej aktualnej problematyki; chodzi o indywidualizm, który czasami kryje się za prawem do „prywatności”, tej rzeczywistości, która często, parafrazując tekst biblijny, „przykrywa wiele grzechów”. To wszystko jest nierozerwalnie złączone z trudnościami w posłuszeństwie; zaznaczyłem bowiem taki związek również w cytowanym liście: «Wprowadzono w ten sposób dużą dawkę indywidualizmu, który czyni posłuszeństwo rzeczą prawie niemożliwą»[23].

Jednak ewangeliczny radykalizm życia konsekrowanego nie może się ograniczać do praktyki rad ewangelicznych. Obejmuje on całe jego jestestwo, czerpiąc z jego komponentów życiowych: naśladowanie Chrystusa i poszukiwanie Boga, życie braterskie we wspólnocie, posłannictwo. Każda z tych płaszczyzn jest przepełniona urokiem powołania, a więc wezwana do ewangelicznego radykalizmu.

Ten radykalizm został ogłoszony przez samego Jezusa w czasie jego proroczej posługi, a znajduje swój dobitny wyraz w „Kazaniu na górze” czy to w ogłoszeniu błogosławieństw, które są odwróceniem logiki świata, czy w kolejnych wypowiedziach, które stawiają na uwewnętrznienie prawa i na miłość jako prawo najwyższe (por. Mt 5-7). Radykalizm ewangeliczny ukazuje się jeszcze raz w sposób jasny, kiedy Jezus przedstawia konsekwencje pójścia za Nim, by dzielić z Nim życie niezbyt wygodne, nie zaprogramowane, gdziekolwiek On zmierza, podporządkowując wszystko Królestwu (por. Łk 9,57-62). Mówi to zwłaszcza wtedy, kiedy po pierwszym ogłoszeniu męki i sprzeciwie Piotra, zwracając się nie tylko do uczniów, lecz do całego tłumu, ogłasza: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je» (Mk 8,34-35).

Powołanie (Konst. 22 i 25; 97 i 98)

My, salezjanie, jako zakonnicy, jesteśmy powołani do ewangelicznego radykalizmu w życiu konsekrowanym. Jeżeli bowiem jest prawdą, że radykalizm ewangeliczny odnosi się do każdego ucznia Jezusa, to jest również prawdą, że jesteśmy powołani, aby konkretnie przeżywać go w życiu konsekrowanym. Radykalizm dla nas to przede wszystkim wezwanie, powołanie. Niestety, w naszej refleksji, w konkretnym życiu i działaniu odniesienie do wezwania Bożego jest raczej ubogie. Powołania nie wybiera się, ale jest nam dane; my możemy jedynie uznać je i przyjąć; w ten sposób również ewangeliczny radykalizm zanim stanie się zadaniem i obowiązkiem, jest darem i łaską.

Powołanie nie rodzi się z osobistej inicjatywy, gdyż jest wezwaniem do specjalnej misji, która nie jest określona przez nas, ale przez Tego, który wzywa. W Ewangelii św. Marka czytamy, że Jezus: «przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki i by mieli władzę wypędzać złe duchy» (Mk 3,13-15). Również Ewangelia św. Jan potwierdza, że bycie uczniem i apostołem nie pochodzi z osobistego wyboru, ale jest wyborem Jezusa, jest powołaniem: «Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem» (J 15,16a), a misją jest «wytrwanie w Jego miłości» (J 15,9b). Tylko w ten sposób ci, którzy zostali wezwani, mogą otrzymać pełnię radości: «To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna» (J 15,11); być w zażyłości z Nim: «Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję» (J 15,14); przynosić owoce: «przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał» (J 15,16b).

Ten antropologiczny i teologiczny wymiar powołania jest fascynujący. Jest Osoba, która na ciebie patrzy, kocha cię i wzywa, a ty możesz przyjąć lub odrzucić propozycję. Na osobiste wezwanie można odpowiedzieć „tak” lub „nie”. To wszystko dokonuje się przy zachowaniu największej wolności. Słusznie można powiedzieć, że oddanie własnego, jedynego życia, to najwyższy poziom ludzkiej świadomości. W Piśmie Świętym znajdujemy historie wielkich „przyjaciół Boga”: Abrahama, Mojżesza, Dawida, Eliasza, proroków, Józefa, Maryi - apostołowie zrezygnowali z własnych planów i zgodzili się, aby On zawładnął ich życiem, by w ten sposób, razem z Nim, mogli pisać historię zbawienia. Jednak nie wszyscy, którzy zostali wezwani, przyjęli to powołanie. Możemy na przykład wspomnieć spotkanie Jezusa z bogatym człowiekiem, który Go zapytał: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?», ale po zaproszeniu Jezusa: «idź, sprzedaj wszystko co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie; potem przyjdź i chodź za Mną» (Mk 10,17-22), odszedł zasmucony.

W przeszłości powołanie zakonne często było przedstawiane jako wydarzenie szczególne w życiu jakiejś osoby. Nawet jeżeli w licznych wezwaniach, które kształtują życie, są wydarzenia, które wskazują na przyszłość, to powołanie chrześcijańskie zawsze było rozumiane bardziej jako stały dialog między Bogiem, który wzywa, i uczniem, który odpowiada. Dlatego też wymaga dużej swobody, aby można było całkowicie sobą zadysponować i poddać się osobie kochanej. Oczywiście, aby wszystko zostawić i oddać się całkowicie innej osobie, trzeba być głęboko zakochanym. Nie przypadkiem bardzo wymownym obrazem opisującym taką relację miłości jest przymierze. To pozwoli zrozumieć, że nie można być osobami konsekrowanymi nie będąc równocześnie mistykami pełnymi miłości do Boga i do człowieka.

Naszym specyficznym powołaniem jest salezjańskie życie konsekrowane, które czyni z nas uczniów i apostołów Pana Jezusa postępujących za Księdzem Bosko. W sposób syntetyczny jest ono opisane w 3 artykule naszych Konstytucji, który przedstawia nasze powołanie jako wezwanie, aby naśladować Chrystusa posłusznego, ubogiego i czystego w życiu braterskim we wspólnocie, w oddaniu posłannictwu, w dialogu z Bogiem i w służbie braciom. Chodzi tu o podstawowe elementy powołaniowe, które należy uwydatnić w życiu osobistym i wspólnotowym. Nasze życie powinno zaoferować „wyważoną i harmonijną” przestrzeń na praktyki duchowne, na braterstwo we wspólnocie i na posłannictwo.

„Łaska jedności” pomiędzy tymi aspektami naszego powołania jest podstawowym wyzwaniem, któremu należy stawić czoła z powagą i stanowczością, by uniknąć podziału, rozproszenia, aktywizmu, płytkości duchowej, powierzchowności duszpasterskiej, utraty sensu powołania, wyczerpania. Dlatego przedstawiam teraz te podstawowe elementy naszej konsekracji apostolskiej, które muszą być przeżywane w sposób radykalny: są nimi doświadczenie duchowe, życie braterskie, posłannictwo.

Doświadczenie duchowe: uczniowie Chrystusa (Konst. 61-84) i poszukujący Boga (Konst. 85-95)

Nie dziwi nas, że doświadczenie duchowe, które leży u podstaw życia konsekrowanego, a z nas czyni ludzi poszukujących Boga i uczniów Jezusa, charakteryzuje się tym, że jest wyłączne, jednolite i dynamiczne:

·        wyłączne, ponieważ stawia nas w obliczu Boga „zazdrosnego”, który nie uznaje poza sobą żadnego boga, ogarnia nas swoją obecnością; nie ma tu możliwości, aby /z kimś/ dzielić nasze powierzenie się Jemu: gdyż «kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien» (Mt 10,37-38).

·        jednolite, gdyż integruje wszystkie elementy życia wokół jednego koniecznego Absolutu, jak to jest ukazane w odpowiedzi Jezusa danej Marcie zajętej rozmaitymi posługami podjętymi dla Niego, oprócz tej najważniejszej, którą jednak odkryła Maria (por. Łk 10,41-42).

·        dynamiczne, gdyż daje nam „serce nowe i nowego ducha”. To, co mamy do wykonania, prawo, które należy zachować, nie jest poza nami, ale w nas; sam Duch Święty staje się w nas dynamizmem życia, jak mówi św. Paweł: «Albowiem prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci» (Rz 8,2).

Tylko takie doświadczenie duchowe może być źródłem życia zakonnego, dynamicznego i znaczącego, żywej modlitwy, wspólnoty braterskiej, gorliwości apostolskiej, owocnego duszpasterstwa; przekształca ono od wewnątrz życie osoby i wspólnoty, umożliwiając powstawanie nowych modeli relacji międzyludzkich i postępowania, odnowienie modlitwy, kultu i typowych form duszpasterstwa, a zwłaszcza alternatywnego modelu kultury jako znaku i owocu oczekiwania Pana, który przychodzi.

Uczniowie Chrystusa  (Konst. 61-84)

Powołanie zakonne, raz przyjęte, prowadzi do decyzji o całkowitym oddaniu się Bogu, który konsekruje nas dla siebie. Życie konsekrowane jest bowiem drogą, która wychodzi od Miłości Boga, który skierował na nas swój wzrok, ukochał nas, wezwał i przyciągnął do siebie; jest to droga, która prowadzi do Miłości, jako pewna droga dla osiągnięcia pełni życia w Bogu. To oznacza, że całe życie konsekrowane nacechowane jest miłością i przeżywane pod tym znakiem, i dlatego, nawet w momentach próby i trudności, powinno być przeżywane w radości, z przekonaniem i z entuzjazmem tego, kto uważa miłość za siłę napędową życia. Stąd pochodzi pogoda ducha, jasność, skuteczność życia konsekrowanego, cechy, które czynią je atrakcyjnym.

Konsekracja więc czyni z nas osoby całkowicie poświęcone Bogu, a bardziej konkretnie, czyni z nas „żywą pamiątkę życia i działania Jezusa” posłusznego, ubogiego i czystego[24], przekształcając nas w znaki i nosicieli Bożej Miłości dla ludzkości. Jest to pierwszy wkład, który jako zakonnicy możemy i powinniśmy przekazać. Niestety, nie znajduje to uznania, kiedy jakiś uproszczony model antropologiczny pozbawia życie jego religijnego wymiaru, opierając je na projektach istnienia krótkoterminowego; na przykład, przekazy naukowe, techniczne, ekonomiczne, łudząc się, że ich postęp jest nieograniczony, skazują je na przegraną, ponieważ na końcu wszystko kończy się śmiercią. Dla świata ukierunkowanego na skuteczność, produkcję, ekonomię i dobrobyt, zakonnik jest znakiem Boga, Jego łaski, Jego miłości. Bóg i Jego Miłość istnieją, ponieważ Jezus przyszedł nam je ofiarować. I to jest Dobra Nowina. Bóg jest pierwszym darem, jaki możemy przekazać ludzkości. To jest ta wielka nadzieja, jaką możemy ofiarować. To jest nasz pierwszy znak.

Rozmawiając z młodymi, którzy pragną zostać salezjanami, przekonuję się, że w zasadzie w życiu konsekrowanym szukają oni odpowiedzi na trzy wielkie tęsknoty: głębokie pragnienie duchowości, nawet jeżeli nie zawsze identyfikuje się ona z jasnym doświadczeniem Boga Jezusa Chrystusa; życie wspólnotowe, nawet jeżeli nie zawsze ukierunkowane na wspólnotę, zwłaszcza kiedy ta nie wyróżnia się uznaniem, głębokimi relacjami międzyludzkimi, duchem rodzinnym; wreszcie szukają, zaangażowania na rzecz ubogich i potrzebujących, nawet jeżeli nie zawsze są gotowi oddać się do dyspozycji w sposób definitywny lub przynajmniej nie na zawsze, co jest zrozumiałe w kulturze charakteryzującej się zaangażowaniem krótkoterminowym. Obowiązkiem formacji jest stworzenie możliwości dojrzewania do tych wartości, na które młode osoby konsekrowane są bardziej wrażliwe, pomagając im również w rozpoznaniu i przyjęciu tych elementów, które uważają za trudne.

Powołanie do tego, by pójść i naśladować Jezusa Chrystusa zakłada stopniowe upodobnienie się do Niego, by stać się „żywą pamiątką życia i działania i być posłusznym, ubogim i czystym”, tak jak On.

Oczywiście, życie skierowane na Boga i dar z siebie dla innych jest wyraźnie ‘kontrkulturowe’, jest przeciwne absolutnej wartości ekonomii i materializmowi, staje  przeciwko hedonizmowi i kultowi ciała, przeciwko indywidualizmowi i wszelkiej formie autorytaryzmu. Żyjemy w takim kontekście historycznym, kulturowym i społecznym, w którym rady ewangeliczne nie są doceniane; co więcej, są uważane za nieludzkie i godne potępienia, gdyż tworzą ludzi połowicznych, coś, od czego należałoby się uwolnić. Na przykład, wydaje się, że posłuszeństwo sprzeciwia się fundamentalnym prawom osoby ludzkiej: swobodzie decydowania o sobie samym, samostanowieniu i samorealizacji. Czystość jest postrzegana jako pozbawienie się dóbr związanych z małżeństwem: wyrzeczenie się osoby, na którą można liczyć w momentach dobrych i złych, z którą można by dzielić radości i smutki, sukcesy i doświadczenia życiowe; to również wyrzeczenie się ojcostwa i posiadania dzieci; to rezygnacja z przyjemności małżeńskich wraz z radością ciała, jaką małżonkowie wzajemnie sobie przekazują, oczywiście nie sprowadzając wszystkiego do przyjemności fizycznych; to wyrzeczenie się czułości, zwykłej intymności mówiącej o tym, że obok mnie jest inna osoba, że nie będzie radości z wymiany spojrzeń, pozwalające powiedzieć „jak to dobrze, że ty jesteś”. Jeszcze mniej doceniane jest ubóstwo w świecie, który z dobrobytu i ekonomii stworzył najwyższe wartości. To sprawia, że ubóstwo jest postrzegane jako zło, które należy wyeliminować, jako coś, od czego należy się uwolnić, aby być w pełni samodzielni, niezależnymi od nikogo; to, co ma znaczenie, to mieć, aby móc być, nie pozbawiać się niczego, szukać burżuazyjnych i konsumpcyjnych form życia, które jednak czynią nas nieczułymi na ubogich i niezdolnymi do służenia najbardziej potrzebującym.

Ta coraz bardziej powszechna mentalność, która nie sprzyja pragnieniu życia ewangelicznego, może również przeniknąć do osób konsekrowanych, które są skłonne odjąć Bogu w życiu osobistym to, co publicznie Mu ofiarowały poprzez profesję zakonną.

Nie idealizując zwyczajnej formy realizowania życia ludzkiego, jest rzeczą ważną podkreślić, że śluby zakonne nie są zwykłym wyrzeczeniem się wartości. Są one odpowiedzią na trzy wielkie siły, które szkodzą życiu ludzkiemu, które w Pierwszym Liście św. Jan po mistrzowsku piętnował: «Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko, bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia, pochodzi nie od Ojca, lecz od świata» (1J 2,15b-16). Jezus w swojej osobie dał początek innej formie, w pełni ludzkiej, realizowania życia w zupełności ofiarowanego Bogu i całkowicie poświęconego człowiekowi. Jest to możliwe tylko wtedy, kiedy uznaje się Boga za Absolut we własnym życiu, a my czynimy z Jego woli nasz program życiowy, pozwalający wielkodusznie współpracować z Nim w realizacji Jego planu zbawienia ludzkości: jako wolni od wszystkiego i od wszystkich, aby służyć wszystkim. Ponieważ jednak nie jest to życie nieludzkie, ale raczej charyzmatyczne w pełnym tego słowa znaczeniu, efekt działania Ducha Świętego, który umożliwia taką formę życia ewangelicznego, wymaga ludzkiej zdatności, jako owocu natury i otrzymanego wychowania, a także dojrzałości, co jest dziełem procesu formacyjnego.

Z drugiej strony radykalizm rad ewangelicznych nie pochodzi tylko z tradycji kościelnej, ale znajduje się również w perspektywie objawienia biblijnego. Mam na myśli w szczególności posłuszeństwo, które w Piśmie Świętym, począwszy od Starego Testamentu, łączy się z zasadniczą postawą wierzącego, czyli z wiarą. W Pismach bowiem, prawdziwie wierzący są radykalnie posłuszni; wspomnijmy Abrahama, Dawida, Mojżesza i proroków. Możemy nawet powiedzieć, że wówczas nie pojawiły się jeszcze jako wartości ani ubóstwo, ani celibat. Nie dotyczy to jakichś wielkich postaci, gdyż nawet doświadczenie Izraela zostało opisane w ten sposób: naród z uwolnionych niewolników, stał się ludem świętym, który zna radość wolnej służby Bogu.

Ta perspektywa starotestamentalna znajduje swoje najdoskonalsze wcielenie w akcie posłuszeństwa, w Jezusie Synu Bożym. Czy to List do Hebrajczyków, czy List do Filipian podkreślają fakt, że człowiek wierzący jest ze swojej natury i określa siebie bytem posłusznym. Powiedziałbym jeszcze, że jednym z najbardziej fascynujących opisów współczesnej chrystologii jest właśnie przywrócenie Jezusowi wolności, której nie można wyjaśnić inaczej, jak tylko przez Jego radykalne posłuszeństwo Ojcu. Posłuszeństwo to w najwyższym stopniu postawa Syna Bożego. Wydaje mi się, że to trochę pomaga w przezwyciężeniu uprzedzenia do posłuszeństwa, które istnieje w dzisiejszej kulturze. Perspektywa biblijna pomaga zrozumieć różnicę między ‘podporządkować się’, co oznacza coś służalczego i co nie jest godne człowieka, a aktem ‘posłuszeństwa’, które w językach biblijnych ma jako rdzeń ‘słuchanie’. W praktyce ten, kto dobrze słucha, ten przyjmuje to, co usłyszał; tak więc nie ma autentycznego słuchania, jeśli nie będzie mu towarzyszyło posłuszeństwo.

Ta koncepcja sprawia, że radośnie i owocnie przeżywa się wartości ewangeliczne, sposób bycia Jezusa posłusznego, ubogiego i czystego czynimy bardziej naszym, stajemy się Jego uczniami. Stopniowe utożsamienie się z Chrystusem realizuje się przez naśladowanie Chrystusa.

Poszukujący Boga (Konst. 85-95)

Przemawiając w dniu 26 listopada 2010 do uczestników Zgromadzenia Unii Przełożonych Generalnych (USG) i Międzynarodowej Unii Przełożonych Wyższych Zgromadzeń Żeńskich (UISG) w Sali Klementyńskiej w Watykanie, papież Benedykt XVI mówił: «Wasze dwa ostatnie Zgromadzenia Generalne poświęcone były rozważeniu przyszłości życia konsekrowanego w Europie. Oznacza to przemyślenie znaczenia waszego powołania, co wiąże się przede wszystkim z poszukiwaniem Boga, quaerere Deum: z powołania jesteście poszukującymi Boga. Temu poszukiwaniu poświęcacie najlepsze energie życia. Od rzeczy drugorzędnych przechodzicie do istotnych, do tego, co jest naprawdę ważne; szukacie rzeczy ostatecznych, szukacie Boga, miejcie wzrok skierowany na Niego. Tak, jak pierwsi mnisi, pielęgnujcie eschatologiczną orientację. Za tym, co tymczasowe, szukajcie tego, co jest trwałe, tego, co nie przemija (por. Przemówienie w Collège des Bernardins, Paryż, 12 grudnia 2008). Szukajcie Boga we współbraciach, których wam dał, z którymi dzielicie to samo życie i posłannictwo. Szukajcie Go wśród mężczyzn i kobiet naszych czasów, do których zostaliście posłani, aby im ofiarować, waszym życiem i słowem dar Ewangelii. Szukajcie Go przede wszystkim w ubogich, pierwszych odbiorcach Dobrej Nowiny (por. Łk 4,18). Szukajcie Go w Kościele, gdzie Bóg jest obecny, zwłaszcza w Eucharystii i w innych Sakramentach, w Jego Słowie, które jest główną drogą w poszukiwaniu Boga, wprowadza nas w dialog z Nim i objawia nam Jego prawdziwe oblicze. Bądźcie zawsze rozmiłowanymi poszukiwaczami i świadkami Boga!».

I zaraz dodał: «Dogłębna odnowa życia konsekrowanego rozpoczyna się od centralnego miejsca Słowa Bożego, konkretnie od Ewangelii, która jest najwyższą regułą dla was wszystkich, jak to stwierdza Sobór Watykański II w Dekrecie Perfectae caritatis (por. n. 2) i jak to dobrze rozumieli wasi Założyciele: życie konsekrowane jest jak krzew z wieloma gałęziami, który zakorzeniony jest w Ewangelii. Ukazuje to historia waszych Instytutów, w których stała wola życia zgodnego z Orędziem Chrystusa i skonfigurowania własnego życia z Nim, była i pozostanie fundamentalnym kryterium wyboru powołaniowego i waszego wyboru osobistego i wspólnotowego. To Ewangelia przeżywana codziennie jest tym elementem który daje urok i piękno życiu konsekrowanemu i ukazuje was światu jako niezawodną alternatywę. Tego potrzebuje dzisiejsze społeczeństwo, tego oczekuje od was Kościół: być żyjącą Ewangelią».

Dlatego osoby konsekrowane zobowiązują się do uświęcenia jako swojego głównego celu życia. Odnosi się to również do naszego Zgromadzenia, o czym świadczy jasno protokół z założenia Zgromadzenia Salezjańskiego[25]. Nie przypadkiem nasza Reguła życia kończy pierwszą część, zaraz po formule profesji, stwierdzając na początku, że «zachętą i pomocą na drodze do świętości są współbracia, którzy w swym życiu już zrealizowali lub w pełni realizują ewangeliczny program Konstytucji» i dalej «świadectwo tej świętości, dawane przez pełnienie posłannictwa salezjańskiego, ujawnia niepowtarzalną wartość Błogosławieństw ewangelicznych i jest najcenniejszym darem, jaki możemy ofiarować młodzieży» (Konst. 25).

W liście „Ojciec konsekruje nas i posyła” ks. Juan E. Vecchi pisał: «Osoby konsekrowane uważane są za ekspertów doświadczenia Boga. To doświadczenie stoi u podstaw ich powołania. Program życia, który podejmują, skłania do pielęgnowania go. Nadaje mu pierwszeństwo w czasie i w działaniu. Z drugiej strony, wszyscy chrześcijanie powinni lub pragną przeżyć jakieś doświadczenie Boga; ale mogą na to przeznaczyć jedynie znikome chwile i to w warunkach o wiele mniej sprzyjających, dlatego grozi im zaniedbanie go. Osoby konsekrowane podejmują się roli interlokutora dla osób poszukujących na świecie Boga. Tym zaś, którzy są już chrześcijanami, ofiarują możliwość wspólnego doświadczenia religijnego; natomiast tym, którzy są niewierzącymi, towarzyszą na drodze poszukiwania.

Dziś taki rodzaj posługi jest wciąż aktualny i poszukiwany. Świadczy o tym otwarcie opactw i klasztorów dla pragnących spędzić kilka dni na modlitwie i refleksji. My, z drugiej strony, jesteśmy wezwani do pełnienia podobnej posługi wśród młodzieży. Istnieje w życiu prawo stosowane we wszystkich środowiskach: żadna wartość nie pozostanie żywa w społeczeństwie, jeżeli pewna grupa osób całkowicie nie poświęci się jej rozwojowi i utrzymaniu. Bez lekarzy i szpitali trudno byłoby zachować zdrowie. Bez artystów i odpowiednich instytucji zanika artystyczna wrażliwość ludzi, Podobnie dzieje się z wrażliwością na Boga: zakonnicy, kontemplacyjni i nie kontemplacyjni, stanowią grono mistyków zdolne pomóc przynajmniej tym, którzy są bliscy odczytywania własnej egzystencję w świetle Absolutu i przeżyć doświadczenie go.

To stanowi główną właściwość życia zakonnego. Dlatego Założyciele stawiali poczucie Boga ponad wszelką działalność i  aspekty swoich instytucji. Wierzący i niewierzący zauważają przeciętność religijną osób konsekrowanych jako pewien rozdźwięk. Także sami zakonnicy odczuwają narastającą pustkę, gdy zaczyna brakować tego wymiaru»[26].

Uznanie Bożego Absolutu domaga się od nas proroczego spojrzenia: jest to zadanie dzisiejszego życia zakonnego i najlepsza posługa, jaką możemy wyświadczyć naszym braciom, gdyż tylko wiara, nadzieja i miłość mają ogromną moc przezwyciężenia przeciętności, nie dopuszczenia do upadku naszej kultury podzielonej przez indywidualizm, hedonizm, relatywizm, przez nihilizm i wszelkiego rodzaju ideologie zamknięte na transcendencję.

Jeżeli w przeszłości życiu zakonnemu groziła utrata zdrowego zakorzenienia się na ziemi i w historii, skupiając się głównie na jego funkcji odwoływania się do transcendencji, dzisiaj ryzykuje ono osłabienie poprzez redukcję do tego, co ziemskie, doczesne, zapominając o perspektywie ostatecznej. Zdarza się to wtedy, gdy się myśli, że zbawienie jest naszym dziełem, gdy ulegamy pokusie prometeizmu i mimowolnie z aktywizmu robimy bałwochwalstwo. Wówczas życie zakonne traci rację istnienia, zapomina o swojej misji i wypacza się w paradoksalną formę sekularyzmu. Starając się, aby to, co robimy miało większe znaczenie społeczne, tracimy tożsamość i pozbawiamy świat nadziei, której od nas oczekiwał!

Oto dlaczego musimy starannie pielęgnować nasze życie duchowe, zarówno na płaszczyźnie osobistej jak i wspólnotowej. Z całą pewnością trzeba przezwyciężyć koncepcję życia duchowego o charakterze kameralnym, które jest czymś obcym lub marginalnym w życiu tego świata; równocześnie jednak musimy wzmocnić życie modlitwy, polepszyć jakość życia wspólnotowego, rozwinąć w sposób profesjonalny i przygotowany naszą posługę ewangelizacyjną, aby móc być znakami proroczymi wobec wartości, które faworyzuje obecny świat oraz być niezbitymi świadkami Boga-Miłości.

Życie braterskie: we wspólnotach braterskich (Konst. 49-59)

W społeczeństwie, w którym króluje indywidualizm, w kulturze, w której przeważa egoizm, w rodzinie gdzie czymś powszechnym staje się samotność, jest rzeczą naturalną, że człowiek postrzega możliwość komunikowania się jako potrzebę fundamentalną. Dzisiaj jest ona z jednej strony wspierana i promowana przez środki komunikacji; wystarczy pomyśleć o używaniu telefonów komórkowych, ale także o innych dziedzinach komunikacji, jak you tube, facebook, twitter... Ale z drugiej strony człowiek może czuć się zagrożony przez podejście wirtualne. To prawda, że można się skontaktować z wieloma osobami, równocześnie w każdej części współczesnego świata; jednak korzystanie z tych możliwości nie zapewnia jedności, gdyż jest ona zawsze owocem osobistej więzi, prawdziwego kontaktu z tym, kto prosi o gościnę, uznanie i szacunek własnej indywidualności, zaakceptowanie ograniczeń własnych i innych osób, zaangażowanie, które się podziela i przeżywa razem; wszystkie te elementy stanowią podstawę każdego prawdziwego doświadczenia rodzinnego, czy wspólnotowego.

Dla nas, salezjanów, życie wspólnotowe jest bardzo ważnym elementem naszego zakonnego wyboru. W rzeczy samej, dla nas „żyć i pracować razem” jest istotnym warunkiem, który gwarantuje pewną drogę w realizacji naszego powołania (por. Konst. 49). Nie do pomyślenia jest salezjańskie życie zakonne bez tej komunii, która realizuje się w życiu wspólnym i współuczestnictwie w posłannictwie. Potrzeba braterstwa rodzi się z faktu, że jesteśmy synami tego samego Ojca i członkami Ciała Chrystusowego; życie zakonne tworzy autentyczną rodzinę składająca się z osób, które wyznają tę samą wiarę i mają ten sam program życiowy. Z perspektywy typowo salezjańskiej, jesteśmy wezwani, aby tworzyć i przeżywać ducha rodzinnego, jak tego chciał i jak żył Ksiądz Bosko.

Oczywiście, tak jak w innych dziedzinach życia zakonnego, tak również i tutaj możemy zidentyfikować pewne ryzyko, na przykład zorganizowanie stylu relacji czysto funkcjonalnych lub hierarchicznych albo fałszywie demokratycznych. W naszym przypadku powinny to być kontakty braterskie i przyjazne, które prowadzą do wzajemnej miłości i do dzielenia się wszystkim. Takie kryterium pozwala nam zobaczyć, że wspólnota jest dobrze pojmowana i przeżywana wtedy, kiedy żywi się zjednoczeniem i do niego prowadzi. Wspólnota bez komunii, bez tego wszystkiego, co ona oznacza, bez dobroci, uznania, szacunku, wzajemnej pomocy i miłości, ogranicza się do grupy zebranych osób, pozostawiając je w rzeczywistości w izolacji. Z drugiej strony komunia w życiu zakonnym bez wspólnoty to narcystyczna forma życia, a w konsekwencji sprzeczność, gdyż jest podstępną formą indywidualizmu.

Dzisiaj zakonnicy muszą dokonać wielkiego wspólnego wysiłku, aby utworzyć wspólnotę, gdzie solidność duchowa, ludzkie cechy i zaangażowanie apostolskie wszystkich członków sprawią, że życie będzie rzeczywiście dobre, piękne i szczęśliwe. Innymi słowy, bez ludzkich cech, przeżywanej duchowości i apostolskiego poświęcenia, nie ma prawdziwego braterstwa.

Oprócz tego, w czasie, kiedy obecność świeckich w Zgromadzeniu nadal wzrasta i to nie tylko jako urzędników czy współpracowników, ale również jako współodpowiedzialnych, a nawet jako kierowników naszych dzieł, tym bardziej wspólnoty powinny wyróżniać się życiem wspólnotowym tak, aby ono obejmowało na kształt koncentrycznych kręgów grupy współodpowiedzialnych i współpracowników, a także osoby bliskie naszym dziełom.

Należy jeszcze zwrócić uwagę na jedną ważną cechę życia zakonnego: jest nią wielokulturowość wspólnoty w społeczeństwie coraz to bardziej różnokulturowym. Świadectwo wspólnoty składającej się z osób różnego wieku, pochodzenia, języka, kultury, formacji i tradycji, ale złączonych wiarą, nadzieją i miłością jest prawdziwym skarbem, tym bardziej że coraz mocniej odczuwa się pokusę ksenofobii. Poza tym, wspólnota zakonna jest wielkim wkładem, jaki przekazujemy światu podzielonemu niesprawiedliwością społeczną, konfliktami etnicznymi i pewnymi wzorcami społecznymi, kulturowymi i ekonomicznymi, które niszczą solidarność, obciążając na zawsze braterstwo. Bóg jest wspólnotą. Bóg jest miłością. Oto Dobra Nowina! Oto do czego jesteśmy wezwani, aby przyczynić się do humanizacji świata.

Patrząc szczególnie na profesję rad ewangelicznych, uznajemy, że życie dobrej wspólnoty jest wielką pomocą w zachowaniu naszych ślubów zakonnych. W rzeczywistości pomaga nam być bardziej dyspozycyjnymi wobec wymogów posłuszeństwa; czyni nas świadomymi wartości wstrzemięźliwości i dzielenia się w użytkowaniu dóbr; umacnia nasze zaangażowanie w życie czyste, otwarte na ofiarną miłość, pomaga też naszej wierności, chroniąc nas przed uczuciową ucieczką czy przed innymi negatywnymi doświadczeniami (por. Konst. 83).

Dogłębna odnowa naszego życia zakonnego i salezjańskiego łączy się zatem z głęboką odnową naszego braterstwa w życiu wspólnotowym. Szczególne znaczenie odgrywa tu styl animacji i zarządzania dyrektora w wykonywaniu jego władzy duchowej, który pomaga współbraciom w ich drodze powołaniowej, poprzez żywą i inteligentną animację wspólnotową i uważne osobiste towarzyszenie; władza sprzyjająca jedności, która tworzy klimat rodzinny wspierający braterskie współuczestnictwo i współodpowiedzialność; władza pasterska, która prowadzi i ukierunkowuje wszystkie osoby, działania i zasoby ku celom wychowania i ewangelizacji, charakteryzującym nasze posłannictwo; władza, która umie podjąć konieczne decyzje i umie zapewnić ich wykonanie.

Posłannictwo: posłani do młodzieży (Konst. 26-48)

O ile życie braterskie nie ma tej samej ważności i takich samych sposobów realizacji we wszystkich Zakonach i Zgromadzeniach, pomimo że, jak to widzieliśmy, powołanie zakonne jest ze swej natury wezwaniem i dlatego jest twórcą braterstwa, posłannictwo zawsze było uważane przez wszystkich za element tożsamości życia zakonnego. Nie może być inaczej z tego powodu, że misja zakonna jest uczestnictwem w misji Kościoła, a ta z kolei jest przedłużeniem misji Boga. «Przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysłać ich na głoszenie nauki i by mieli władzę wypędzać złe duchy» (Mk 3,13-15)[27]. Co więcej, w oczach świata posłannictwo jest tym, co czyni życie zakonne znaczącym i skutecznym.

Należy jednak odróżnić posłannictwo od specyficznych celów danego Instytutu życia konsekrowanego. Posłannictwo nie polega na robieniu czegoś, ale zasadniczo na tym, by być znakiem miłości Boga w świecie. Natomiast własne cele Instytutu identyfikowane są szczególnie z apostolskim życiem konsekrowanym, gdzie ma miejsce działalność duszpasterska lub promocyjna, jaką zakonnicy prowadzą w różnych obszarach życia. Nie ma utożsamienia pomiędzy byciem i działaniem; to raczej działanie jest konsekwencją bycia i jego wyrazistą manifestacją.

W rzeczy samej posłannictwo nie jest niczym innym jak historycznym wyrazem zbawczej miłości Boga skonkretyzowanej w wysłaniu Syna przez Ojca i w posłaniu, jakiego dokonuje Jezus wobec apostołów poprzez dar swojego Ducha.  Świadomość, że jest się posłanym, strzeże nas przed pokusą chęci przejęcia posłannictwa, jego treści i jego metod do dysponowania nim, zamiast być do jego dyspozycji.

Właśnie dlatego, że głosimy kogoś Innego i przekazujemy Jego zbawienie, nie możemy głosić siebie samych i naszych projektów. Naszym obowiązkiem jest uobecnić Boże zbawienie, stając się Jego świadkami. To posłannictwo obejmuje całe nasze życie i uwalnia nas od realnego ryzyka funkcjonalizmu, aktywizmu i protagonizmu.

Ewangelia św. Jana wyraża w sposób niezrównany miłość Boga w misji Syna, kiedy, w następstwie spotkania Nikodema z Jezusem, ewangelista stwierdza: «Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony» (J 3,17). Ewangelia św. Marka ze swej strony kończy fragment dysputy apostołów na temat władzy z tym kluczem do zrozumienia, jaki dał Jezus na temat swojego życia ludzkiego: «Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu» (Mk 10,45).

Takie jest posłannictwo Jezusa, ale i osoby konsekrowanej. To jest Ewangelia, to jest Dobra Nowina, którą jesteśmy wezwani głosić i wcielić w życie, aby napełnić świat nadzieją. Oto dlaczego życie konsekrowane ma przyszłość w dzisiejszym świecie. Nie ma wątpliwości, że w przyszłości będzie nas mniej, ale na pewno powinniśmy być bardziej znaczącymi niż kiedyś.

Czasami może nam się zdarzyć, że zostaliśmy posłani do wspólnoty, aby realizować obowiązek, który nie odpowiada naszym oczekiwaniom; albo też posłani do miejsca, w którym, jak się wydaje, odbiorców nie interesuje wcale to, kim jesteśmy lub co proponujemy. Jest to okazja, w której dojrzewa w nas znaczenie posłannictwa na podstawie tego prostego faktu, że stawia nam pytania, które pomagają oczyścić się i wznieść na poziom teologalny a nie tylko socjologiczny nasze motywacje: «kim jestem? kto mnie posłał? kim są ci, do których zostałem posłany? co muszę robić?». Kiedy to nastąpi, zdam sobie sprawę, że stawką jest moje, ale również ich życie.

Tylko jeżeli w takim momencie będę zdolny zrozumieć, że jestem osobą konsekrowaną Bogu i poświęconą młodzieży, że to On mnie posłał, że oni zostali mi powierzeni, że moją misją jest być ich towarzyszem w drodze, aby im pomóc nadać sens ich życiu i dokonać życiowego wyboru, znajdę motywacje i siłę, by im poświęcić moje życie: „ofiaruję się Tobie całkowicie i zobowiązuję się oddać wszystkie moje siły tym, do których mnie poślesz, zwłaszcza uboższej młodzieży” (Konst. 24). Aby tego dokonać, potrzeba bardzo prostej rzeczy: otworzyć swoje serce, by móc stopniowo zdobyć ich serce, kształtować i ukierunkować je na Chrystusa, Jedynego, który może nadać sens i radość ich życiu.

Nie wystarczy nam wtedy godzin dnia, mniej godzin spędzimy przed telewizorem lub innym „hobby”, a więcej będziemy do ich dyspozycji, aby ich przyjąć, wysłuchać, ukierunkować. Wtedy i tylko wtedy ich świat będzie dla nas bardziej zrozumiały i ich trudności staną się naszymi, ich wątpliwości, ich argumenty, ich obawy, ich oczekiwania i potrzeby, gdyż nauczą się słuchać samych siebie, akceptować siebie, decydować o sobie, krótko mówiąc, aby nie byli tylko kontestatorami lub reakcjonistami, ale będą działać w sposób pozytywny, stawiając na te rzeczy w które wierzą.

Ewangeliczny radykalizm w misji apostolskiej ma sens, sprawdza się i mierzy go wzrostem miłości duszpasterskiej, tak jak u Księdza Bosko: «ja dla was studiuję, dla was pracuję, dla was żyję i dla was jestem w stanie również oddać swoje życie»[28]. Taki radykalizm uczyniłby nas chętnymi do pójścia tam, gdzie wzywa nas posłannictwo, w którym brak jest wszystkich wygód, korzyści i kręgu bliskich nam osób.

3.2 Salezjański model radykalizmu ewangelicznego: praca i umiarkowanie

Doszliśmy do tego momentu i dlatego postawmy sobie pytanie: jeżeli życie konsekrowane jest duszą Kościoła i stanowi dar ludzkości i terapię dla tego społeczeństwa, to jakie życie konsekrowane jest niezbędne i znaczące, by być wzorem na dzisiaj? Nie może być innej odpowiedzi jak ta, że życie zakonne ma być mistyczne, profetyczne i służebne z ewangelicznym radykalizmem tak osobistym, jak wspólnotowym, a więc ma to być życie pełne człowieczeństwa i duchowości, źródło nadziei dla ludzkości. Również nasze Zgromadzenie dzisiaj jest wezwane, by podjąć tę samą drogę i znaleźć możliwości pokazania, zgodnie z naszą tożsamością, w jaki sposób każdy salezjanin może być mistykiem, działać profetycznie i służyć, a w konsekwencji by taką była każda wspólnota.

Misja życia konsekrowanego ma odegrać w Kościele i w świecie specyficzną proroczą rolę. Przede wszystkim lubię mówić, że konsekracja sama w sobie jest już proroctwem do tego stopnia, że świadczy o Absolucie Boga i wartościach ewangelicznych, które dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, idą pod prąd w społeczeństwie odznaczającym się sekularyzmem, obojętnością religijną i praktycznym ateizmem. Wartości ewangeliczne są prorockim odrzuceniem bożków, których wytworzył ten świat i proponuje człowiekowi ich kult. Poza tym celem życia konsekrowanego jest nieustanne poddawanie w wątpliwość tych osób – szczególnie młodzieży – które ograniczają się do celów czysto ziemskich w jałowym immanentyzmie, w którym nie ma przyszłości.

Dlatego życie zakonne przeżywane w pełni i z radosnym dziękczynieniem jest głoszeniem rzeczywistości ostatecznych, końcowego przeznaczenia całego stworzenia, historii i wszechświata. Chodzi o proroctwo, które dzisiaj jest bardziej konieczne niż kiedyś, właśnie dlatego, że nasza epoka postmodernistyczna charakteryzuje się schyłkiem ludzkich nadziei, utratą utopii, skazując ludzi na piekło pragmatyzmu, skuteczności i funkcjonalności, nie dając ani wiary, ani nadziei, ani miłości.

Życie konsekrowane jest znakiem profetycznym, kiedy ujawnia w sposób widzialny i wiarygodny prymat miłości Bożej i o tym świadczy z silnym poczuciem komunii i braterstwa, w stylu życia poświęconego służbie ubogim i opuszczonym przez świat, którzy przyćmiewają obraz społeczności i przysłaniają obecność Boga miłującego. Jesteśmy świadomi i przekonani, że «bez wiary, bez spojrzenia miłości, świat jest nadto zły, trzeba, aby Bóg był dobry, aby istniał dobry Bóg»[29].

Prymat miłości Bożej zabezpiecza osobę konsekrowaną przed pokusą woluntaryzmu i perfekcjonizmu. Nie podejmuje ona zobowiązań, ponieważ, musi osiągnąć pewną doskonałość rozumianą w sposób abstrakcyjny lub pełną kontrolę nad sobą. Jej zaangażowanie i jej codzienny wysiłek są formą, która odpowiada na miłość nieskończenie większą od jej czynów i wysiłków. Ponieważ osoba konsekrowana była i jest ciągle bezwarunkowo kochana, sama odpowiada z hojnością. A zatem radykalizm jest zawsze wyrazem naśladowania /Chrystusa/. «Idź, sprzedaj wszystko» było wypowiedziane w kontekście spotkania i dialogu, który się rozpoczyna od spojrzenia miłości («spojrzał na niego z miłością»), i kończy się zaproszeniem do współuczestniczenia i towarzyszenia («chodź za Mną») (por. Mk 10,21).

Sercem programu naszego życia konsekrowanego nie jest to, by być doskonałymi lub radykalnymi, ale być «znakami i nosicielami» miłości, która uprzedziła naszą odpowiedź i zafascynowała nas i ustala nasze „tak” na zawsze (por. Konst. 2). Najpewniejszym testem dla odróżnienia woluntaryzmu od naśladowania jest obecność radości. Pozwala ona również ocenić jakość pracy i umiarkowania. Smutna prostota i zaangażowanie w pracy, które usuwają pogodę z twarzy i gaszą uśmiech, są objawami, że coś trzeba zweryfikować. To odnosi się także do „wyglądu” wspólnoty; wspólnota radosna jest jasnym i wyraźnym znakiem „dobrej kondycji” powołaniowej, która czyni ją „atrakcyjną” i gościnną.

Praca i umiarkowanie

Ponieważ KG27 jest ściśle powiązana z KG26, myślę, że można wyrazić ich zależność poprzez jedną z najbardziej znanych i bogatych treściowo „ikon” salezjańskich: jest to sen o postaci z dziesięcioma diamentami. Sen ten wzięła też pod uwagę KG25, która pogłębiła temat wspólnoty salezjańskiej. Następnie KG26 proponując jako temat: „zacząć na nowo od Księdza Bosko, aby pobudzić serce każdego salezjanina tożsamością charyzmatyczną i apostolską pasją” kontemplowała płaszcz postaci, zwłaszcza jej część frontową, czyli jej świadectwo o Bogu poprzez trzy diamenty „o niezwykłej wielkości i wspaniałości”: diament wiary, nadziei i miłości duszpasterskiej. Mówiąc bowiem o pięciu grupach tematycznych KG26, pisałem, że w rzeczy samej chodziło «o jeden temat: duchowy i apostolski program życia Księdza Bosko»[30], który właśnie życie teologiczne zamierza promować i realizować.

Nie możemy zapominać, że płaszcz ma dwie części. Trzy diamenty umieszczone na piersi odnoszą się do mistyki salezjańskiej, koncentrującej się na „daj mi dusze”, czyli na miłości duszpasterskiej, której towarzyszyły trzy inne cnoty teologiczne. Pięć diamentów z przeciwnej strony przedstawiają ascetykę salezjańską. Dwa diamenty pracy i umiarkowania, uwidocznione na ramionach, podtrzymują cały płaszcz i «scalają aspekt mistyczny i ascetyczny, wprowadzając je razem w codzienne życie»[31].

Przedstawiając ten sen, ks. Egidio Viganò pisał: «Treść snu zachowuje z pewnością, w umyśle Księdza Bosko, ważny punkt odniesienia dla naszej tożsamości powołaniowej. Wybór i systematyczną prezentację pewnych cech organicznych należy uznać za autorytatywną kartę identyfikacyjną salezjanina; znajdziemy w nich kwalifikowany szkic naszej fizjonomii. Dlatego Ksiądz Bosko mówi nam, że troska o te cechy zapewnia przyszłość naszego powołania w Kościele, natomiast ich zaniedbanie lub lekkomyślność niszczy ich istnienie»[32].

Art. 18 Konstytucji, zatytułowany „Praca i umiarkowanie”, przedstawia ten dwumian, „dla nas nierozłączny”[33], jako istotny element ducha salezjańskiego, «hasło i cecha wyróżniająca salezjanina»[34]: «dwa rodzaje broni, którymi my, salezjanie, jak pisał Ksiądz Bosko, zdołamy zwyciężyć wszystko i wszystkich»[35].

Można powiedzieć, zgodnie z tematem KG27, że ukazuje on salezjański sposób rozumienia i realizowania „radykalizmu ewangelicznego”, «w rzeczywistości której wcielają się godzina po godzinie i dzień po dniu ideały i dynamizm naszej wiary, naszej nadziei i naszej miłości»[36]. Ksiądz Bosko nie chciał czego innego, jak założyć «Zgromadzenie zakonników z zakasanymi rękawami i by byli oni również wzorami prostoty»[37]. W rzeczywistości tekst konstytucyjny mówi: «Praca i umiarkowanie sprawią, że Zgromadzenie będzie się rozwijać»[38]; «Poszukiwanie wygód i dobrobytu spowodują, że zamiast tego dojdzie do ruiny»[39].

«Dla Księdza Bosko praca nie była tylko zajęciem czasu „jakąkolwiek działalnością, nawet tą męczącą, ale oddaniem się posłannictwu ze wszystkimi zdolnościami i bez ograniczeń czasowych»[40], «jest środkiem uświęcenia»”[41]. «Salezjanin oddaje się swemu posłannictwu z niestrudzoną pracowitością, starając się czynić wszystko dobrze, z prostotą i umiarem. Jest świadomy, że przez swoją pracę uczestniczy w stwórczym działaniu Boga i współpracuje z Chrystusem w budowaniu Królestwa. Umiarkowanie wzmacnia w nim czujność nad poruszeniami serca i panowanie nad sobą oraz pomaga mu zachować pogodne usposobienie. Nie szuka nadzwyczajnych pokut, ale przyjmuje codzienne wymogi i wyrzeczenia związane z życiem apostolskim. Jest gotów znosić upały i chłody, pragnienie i głód, trudy i zniewagi, ilekroć chodzi o chwałę Bożą i zbawienie dusz» (Konst. 18).

Komentarz, jaki do tego artykułu znajdujemy w „Programie życia salezjanów Księdza Bosko” mówi, że «tekst Reguły kładzie przede wszystkim nacisk na rolę, jaką praca i umiarkowanie mają w życiu i posłannictwie Zgromadzenia. Dla Księdza Bosko są one programem życia („motto”, które łączy się z „daj mi dusze, resztę zabierz”) i gwarancją przyszłości»[42].

I kontynuuje: «W naszej tradycji te dwa elementy są nierozerwalnie złączone. W śnie o dziesięciu diamentach, dwa diamenty pracy i umiarkowania, umieszczone na ramionach wydają się podtrzymywać płaszcz postaci. W fizjonomii salezjanina i w jego życiu apostolskim praca i umiarkowanie nie mogą być rozłączone: uzupełniają się one nawzajem i są zachęcającym bodźcem. Jest to ta sama rzeczywistość życiowa, która z jednej strony domaga się entuzjazmu, a z drugiej wyrzeczenia, z jednej zaangażowania, a z drugiej umartwienia.

Należy zauważyć, że w koncepcji salezjańskiej „praca i umiarkowanie” ukazują się jako rzeczywistości pozytywne. Praca pobudza człowieka do działania, pobudza inwencję, zachęca go do pewnego rodzaju afirmacji siebie i posyła do świata; o jakości pracy stanowi na przykład pilność, spontaniczność, wspaniałomyślność, inicjatywa, ciągłe dokształcanie się i oczywiście łączność z braćmi i z Bogiem. Umiarkowanie jako cnota, która prowadzi do panowania nad sobą, jest „osią”, wokół której obracają się różne cnoty kierujące działaniem: wstrzemięźliwość, pokora, łagodność, łaskawość, skromność, powściągliwość i abstynencja, oszczędność i szczerość, prostota; to wszystko składa się na ogólną postawę panowania nad nami samymi. W ten sposób umiarkowanie staje się ćwiczeniem w przyjęciu wielu niełatwych i niezbyt miłych wymagań codziennej pracy… Dla nas – pisał ksiądz Viganò – „miarą naszego salezjańskiego umiarkowania nie jest suma wyrzeczeń, ale wzrost w praktykowaniu miłości duszpasterskiej i pedagogicznej”»[43].

Wydaje się, że jest rzeczą ważną zwrócić również uwagę na relację między pracą i umiarkowaniem. Praca ma również swój charakter ascetyczny; należy unikać pracy chaotycznej, która może spowodować stres u współbrata; potrzebna jest samodyscyplina i możliwość odpoczynku. Ponadto dla uniknięcia ryzyka wysiłku woluntarystycznego, umiarkowanie umiejscawia się w zakresie mistycznym, czyli ma znamię posłannictwa.

Szukając powiązania między programem życia Księdza Bosko wyrażonym przez „daj mi dusze, resztę zabierz” i maksymą salezjanina „praca i umiarkowanie”, moglibyśmy powiedzieć, że praca jest czymś widocznym w mistyce salezjańskiej i jest wyrazem pasji dla dusz, podczas gdy umiarkowanie jest czymś widzialnym w ascetyce salezjańskiej i jest wyrazem „resztę zabierz”. Również tutaj odnajdujemy ciągłość między KG26 a KG27.

Praca

Dobrze jest znany wielki szacunek Księdza Bosko do pracy, tak wielki, że stał się powodem pewnego rodzaju „skandalu”. Ks. Albert Caviglia tak go wyraził: «Oto skandal świętego: więcej razy mówi „pracujmy” aniżeli „módlmy się”»[44]. Rzeczywiście, wiele możemy znaleźć cytatów, w których wzywał do pracy: «A więc patrzcie – powiedział w Alassio w 1877 r. do CMW – kiedy idę do domów i słyszę, że jest dużo pracy, jestem spokojny. Tam gdzie jest praca, tam nie ma szatana»[45]. A innym razem: «Kto chce wstąpić do Zgromadzenia, musi kochać pracę… Nie może brakować niczego z rzeczy koniecznych, ale trzeba pracować… Niech nikt nie wstępuje z nadzieją, że będzie żył z założonymi rękami»[46]. Dlatego mógł przyrzec swoim salezjanom «chleb, pracę i niebo» i ośmielił się stwierdzić, że «kiedy się zdarzy, że jakiś salezjanin umrze pracując dla dusz, wówczas powiecie, że nasze Zgromadzenie odniosło wielki tryumf»[47]. On sam ciężko pracował, do tego stopnia, że umierał nie z racji choroby, ale wyniszczony nadmiarem pracy, jak stwierdził lekarz, pod którego opieką się znajdował[48]. Wystarczy tych kilka cytatów, aby się upewnić, że praca jest cechą wyróżniającą salezjanina, jest właściwością naszego ducha, który przenosi nas do początków.

Dlatego według Księdza Bosko nie ma miejsca w Zgromadzeniu dla tych, których on nazywał „wygodnickimi”, czyli osobami, które nie umieją podjąć inicjatywy, ludźmi leniwymi i gnuśnymi, niezdolnymi do wysiłku; dla nas, salezjanów, jest to kryterium przy rozeznaniu powołaniowym.

Rozumiemy, że jednostronne naleganie na temat pracy, uzasadniane wyizolowanymi cytatami Księdza Bosko, mogłoby usprawiedliwiać zachowanie niektórych współbraci zbytnio skoncentrowanych na „własnej” pracy, albo tych, którzy z pracy, nawet jeśli jest to praca apostolska, czynią jedyny cel własnego życia konsekrowanego. Nie taka była myśl Księdza Bosko. Założyciel wiązał pracę ze „zjednoczeniem z Bogiem” i nieprzerwana tradycja, poczynając od pierwszych generacji salezjańskich, ukuła określenie „pracy uświęconej”[49]. Praca jest „misją apostolską”. Jeżeli traci się z oczu, kim jest Ten, który posyła i wspiera siłą swojego Ducha, a także jaki jest cel posłannictwa, to ryzykuje się uczynienie z pracy „idola”. A więc nie każda praca jest pracą apostolską.

Praca „samodzielna” nie jest dla nas salezjanów, przeciwnie, jesteśmy wezwani, aby „żyć i pracować razem” (Konst. 49) wiedząc dobrze, że to nie zawsze znaczy pracować „łokieć przy łokciu” w tych samych środowiskach i w tym samym czasie, ale zgodnie z planem podzielanym wspólnotowo, utrzymywanym i weryfikowanym razem, gdyż „w klimacie braterskiej przyjaźni…, i w duchu współodpowiedzialności, dzielimy się doświadczeniami i apostolskimi zamierzeniami” (Konst. 51). Wspólnota lokalna i wspólnota inspektorialna są tym obszarem, na którym należy wspaniałomyślnie poświęcić własne siły.

Dodajemy tu ponadto uwagę dotyczącą „profesjonalizmu” w pracy, znaczenia odpowiedzialności, która musi towarzyszyć każdej pracy, a tym bardziej tego, co nazywamy „apostolatem”. Robienie czegoś dla samego zrobienia, improwizacja, monotonne powtarzanie tego, co nie jest już odpowiednie dla odbiorców, alergia na przemyślenia i planowanie, nie są sygnałami wskazującymi na „pasję apostolską”, ale raczej oznakami „lenistwa”.

Uczestniczyć na ogół w refleksji ze współbraćmi i laikami, zidentyfikować niektóre możliwe cele, poświęcić czas na fazę przygotowawczą, dokonać skrupulatnej i szczerej oceny, w świetle doświadczenia ulepszać, konfrontować się ze wskazaniami Zgromadzenia i Kościoła lokalnego, odczytywać znaki czasów w sposób przenikliwy, posługiwać się narzędziami, jakie oferuje nauka, to tylko niektóre wskazówki dla naszej pracy potraktowanej poważnie i szczerze.

Refleksja księdza Viganò na ten temat jest ciągle wartościowa i aktualna. «Wywodzimy się z rodzin ubogich, z kultury ludowej. Taki jest zamysł Boga, gdyż jesteśmy dla ubogich, dla ludu [...] Jesteśmy na początku nowej kultury, stymulowanej przez cywilizację pracy; jest to czas techniki i przemysłu, gdzie praca zajmuje centralne miejsce. A więc: kiedy mówimy o naszej pracy chcielibyśmy słyszeć, że jesteśmy „prorokami: a nie zwykłymi „ascetami”. Musimy mówić o pracy w sposób dogłębny i obszerny. Nie chodzi tu o moralizowanie postępowania; powinno to być proroctwo zakonne, gdzie jest znaczące miejsce dla ascezy, ale gdzie jest także świadectwo dla dzisiejszego człowieka ewangelicznie użytecznego dla świata pracy»[50]. Właśnie, tak jak to już powiedziano, Ksiądz Bosko umiał odpowiedzieć na potrzeby wychowawcze i społeczne swoich czasów z genialną oryginalnością, wychowując przez pracę i do pracy; z pracy uczynił narzędzie wychowawcze, ale również sposób na życie i jego treść[51].

Oczywiście, interesuje nas pogląd, w jaki sposób wiara, nadzieja i miłość pobudzają salezjanina, aby poprzez swoją pracę był nie tylko osobą zaangażowaną w przekształcanie świata, ale także wielkim działaczem Kościoła. W takiej perspektywie, tym co identyfikuje salezjanina nie jest jakiś zawód, ale powołanie jako apostoła konsekrowanego; nie dziwi nas więc, że mówi się o „profesjonalizmie pracy salezjanina”, ponieważ jest ona postrzegana w relacji z posłannictwem, jest pracą pedagogiczną, duszpasterską, wychowawczą, kwalifikowaną i aktualizowaną przez nauki humanistyczne i dyscypliny teologiczne, przeżywana w stylu salezjańskim «starając się wykonać wszystko dobrze z prostotą i umiarem». «Jest to praca, która zmierza do ukształtowania duchowej fizjonomii osoby»[52] salezjanina.

Tekst konstytucyjny wskazuje, że salezjanin przez swoją pracę uczestniczy w stwórczym działaniu Boga, czyniąc świat bardziej ludzkim i współpracuje także z Chrystusem w dziele Odkupienia. W ten sposób salezjanin utożsamia się nie tylko ze swoją pracą, ale przede wszystkim ze swoim powołaniem. Oto, dlaczego z «niestrudzoną pracowitością», o której mówi art. 18, nie oznacza ani agitacji, ani aktywizmu, ale pracę apostolską dla zbawienia dusz i własnego uświęcenia.

Każdego salezjanina, czy to kapłana czy koadiutora, charakteryzuje duchowość i zaangażowanie w pracę; praca jest aspektem wspólnej tożsamości charyzmatycznej. Z drugiej strony każda z tych dwóch form salezjańskiego powołania konsekrowanego ma swój specyficzny sposób przeżywania pracy, z akcentem na posługę kapłańską albo też laicką, jednak bez wskazywania na wyłącznie jedną czy drugą dziedzinę. Dlatego każdy salezjanin, niezależnie od formy powołania, nie lekceważy pracy fizycznej, poprzez którą troszczy się o dom, upiększa środowisko wychowawcze, wychowuje młodych do pracy fizycznej.

Umiarkowanie

Komentując sen o dziesięciu diamentach ks. Egidio Viganò dokonał bardzo głębokiej i aktualnej interpretacji umiarkowania. «Jest ono rozumiane jako ochrona samego siebie, jako wstrzemięźliwość w skłonnościach, instynktach, namiętnościach, jako troska o rozsądek, zerwanie ze światowością, bez uciekania na pustkowie, ale z pozostaniem wśród ludzi, panowanie nad własnym sercem: być w świecie, nie będąc ze świata. Takie umiarkowanie jest egzystencjalną, dogłębną postawą panowania nad sobą. Słusznie tradycja teologiczna mówi o umiarkowaniu jako o „cnocie kardynalnej” jako o osi, na której obracają się różne i uzupełniające się postawy panowania nad sobą. Oto jakie cnoty koncentrują się wokół centralnego rdzenia umiarkowania: wstrzemięźliwość, przeciwko tendencjom rozwiązłości; pokora, przeciwko tendencjom pychy; łagodność, przeciwko wybuchowi gniewu; łaskawość, przeciwko pewnym skłonnościom do okrucieństwa i zemsty; skromność, przeciwko próżności wystawiania ciała na pokaz (moda!); powściągliwość i abstynencja, przeciwko nadużyciom w napojach i pożywieniu; ekonomia i szczerość, przeciwko marnotrawieniu i luksusowi; prostota w sposobie życia (życie spartańskie) przeciwko pokusom wygodnictwa»[53].

W rzeczy samej chodzi o konieczną ascezę chrześcijańską, tak mało docenianą w dzisiejszym społeczeństwie, silnie naznaczonym hedonizmem i relatywizmem

etycznym w imię absolutnej wolności, odrzucającym wszelkie ograniczenia, który w imię spontaniczności natury i ideologii uważa ascezę za wyraz odstręczającej nerwowości. Brak ascezy jest konsekwencją i wyrazem odrzucenia Boga. Całkowity sens, wyjaśnienie i owocność ascezy chrześcijańskiej znajduje się w wierności tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

Należy pamiętać, że praca wśród najbiedniejszych, sąsiedztwo osób cierpiących i bliskość środowisk ludowych oraz dzielenie «radości i nadziei, smutków i niepokojów»[54] tylu mężczyzn, kobiet, ludzi młodych, którzy ciężko pracują aby żyć, są silnym bodźcem do odrzucenia wszelkich form wygodnictwa, nabierania burżuazyjnych zwyczajów przez każdego z nas i przez nasze wspólnoty, chodzi więc o życie we wstrzemięźliwości, w prostocie i umiarkowaniu. Ubodzy mogą stać się naszymi autentycznymi „formatorami”, gdyż codziennie wymagają, abyśmy byli wierni przyrzeczeniom, jakie złożyliśmy, aby im poświęcić całe nasze życie.

To prawda, że asceza «musi być związana z antropologią kulturową czasów, w których się żyje. Dzisiaj umiarkowanie musi brać pod uwagę bardziej pogłębioną koncepcję człowieka, odkrycia dokonane przez nauki antropologiczne (zwłaszcza przez psychologię), charakterystykę naszej somatycznej rzeczywistości, głębokie znaczenie seksualności, procesy personalizacyjne, sytuacje pluralizmu, doniosłość wymiaru wspólnotowego, wymagań socjalizacji»[55].

Asceza chrześcijańska liczy się zatem z harmonijną integracją duszy i ciała; otwiera ludzi na miłość ofiarną, jest zdolna po chrześcijańsku przeciwstawiać się alienacjom, które wywierają wpływ na życie współczesne, jak ‘stres’, monotonia pracy, powierzchowność kontaktów. W cywilizacji zgiełku konieczna jest asceza milczenia, aby nie zagubić się w natłoku znaczeń; asceza, która potrafi panować nad środkami komunikacji społecznej, nad snem, rozrywką, pożywieniem, zmysłami itd. Efektywności ascezy nie mierzy się cierpieniem, wyrzeczeniami czy też intensywnością wysiłku, ale raczej postępem w miłości i skutecznością ewangeliczną. Tak, jak asceci wszystkich czasów, tak i Ksiądz Bosko podkreślał nierozerwalny związek między umartwieniem cielesnym a modlitwą. „Kto nie umartwia ciała, nie jest zdolny do modlitwy!” Umiarkowanie jest konieczne do świętości, dlatego że rodzi tę wolność ducha, która czyni otwartymi na miłość aż do ostateczności.

Rozważanie na temat ascezy Księdza Bosko, poza zdarzeniami, które go charakteryzowały, ma nam wiele do powiedzenia. Ksiądz Bosko był świętym wychowawcą, który kochał dogłębnie i umiał być kochanym, praktykując w stopniu heroicznym umiarkowanie. Ksiądz Bosko, wysyłając księdza Rua jako młodego dyrektora do Mirabello, prosił go, „aby się nauczył być kochanym”, co jest możliwe tylko dzięki głębokiej ascezie, która rodzi się z praktyki umiarkowania[56]. U Księdza Bosko funkcjonuje ona zawsze w mistycznym „daj mi dusze”, gdyż poprzez dyscyplinę wychowuje /salezjanina/ do złożenia daru siebie samego z miłości: „Panie, pozwól mi zbawiać młodzież darem umiarkowania!” Dlatego salezjańskie umiarkowanie musi być radosne, codzienne, uprzejme, proste, inteligentne, heroiczne, sympatyczne i rozpoznawalne w pogodnej, promiennej, radosnej twarzy salezjanina.

3.3. Warunki realizacji tematu

Aby ułatwić konkretyzację tematu i realizację celu KG27, trzeba zapewnić pewne warunki, uruchamiając kilka procesów, promując przemianę mentalności, realizując zmianę niektórych struktur.

Procesy, które należy rozpocząć

KG27 postawiła przed sobą jako cel udzielenie pomocy każdemu współbratu i wspólnocie w wiernym przeżywaniu programu apostolskiego Księdza Bosko, co oznacza kontynuację wzmacniania naszej tożsamości charyzmatycznej.

Pozwoli to nam ukazać wiarygodność i wartość naszego salezjańskiego powołania konsekrowanego, a zwłaszcza z przekonaniem zaproponować młodzieży życie salezjańskie, jako program życia, który warto przyjąć, i w ten sposób zapewnić owocność powołaniową naszej obecności.

Z tych celów wyłaniają się pewne uprzywilejowane procesy, które są jak zasadnicze drogi do przebycia, po to, by ułatwić osiągnięcie celów.

Pierwszy proces odnosi się dzisiejszego sposobu przeżywania salezjańskiego powołania konsekrowanego w łasce jedności i w radości, jako świadectwo ewangelicznego radykalizmu i naszej typowej cechy: pracy i umiarkowania.

Drugi proces odnosi się do znajomości Księdza Bosko, którą należy ciągle pogłębiać i czynić motywem inspirującym nasze życie duchowe i działalność duszpasterską, czy to osobistą, czy wspólnotową.

Trzecim procesem jest żywotne, osobiste i wspólnotowe odniesienie do Konstytucji, którym jest program apostolski Księdza Bosko i które /odniesienie/ stanowi o naszej tożsamości charyzmatycznej, którą należy przeżywać w wierności i radości powołaniowej.

Mentalność, którą należy przemienić

Wracamy tutaj do postaw, opisanych już w wyzwaniach instytucjonalnych i osobistych, które należy zmienić zarówno w przeżywaniu powołania, jak i realizacji posłannictwa.

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na kulturę i na kultury w taki sposób, aby stworzyć ogólną mentalność, która umiałaby wykorzystać okazje, jakie stwarzają wyzwania kulturowe, szczególnie w odniesieniu do postmodernizmu, inkulturacji, międzykulturowości i sekularyzacji.

Oprócz tego należy pogłębić wyzwania eklezjalne w taki sposób, aby można było znaleźć drogi pomocne w odpowiedzi na wymogi nowej ewangelizacji, odnowy życia konsekrowanego i przezwyciężenia relatywizmu.

Należy również zatroszczyć się o wzrost kultury Zgromadzenia szczególnie w odniesieniu do wymogów formacji, poważnego rozeznania powołaniowego i skutecznego towarzyszenia osobistego, w zakresie podzielania kryteriów dotyczących naszej działalności duszpasterskiej, formacji liderów współbraci, młodzieży i świeckich.

W końcu, należy zmienić pewną mentalność na poziomie osobistym w celu przezwyciężenia form i stylów indywidualizmu, pogłębienia tożsamości życia konsekrowanego, nabycia dojrzałości uczuciowej, seksualnej i emocjonalnej.

Struktury, które należy zmienić

Należy też zmienić pewne struktury, które odnoszą się do naszego sposobu życia i organizacji, i w ten sposób osiągnąć zasadniczy cel KG27, czyli móc przeżywać naprawdę i w pełni apostolski program Księdza Bosko.

Przede wszystkim należy zmienić styl i organizację życia wspólnoty; powinno się ją wzmocnić, zapewniając jej odpowiedni stan liczbowy i jakościowy, wyważyć relację między wspólnotą a dziełem, uprościć złożoność dzieł, ponownie określić zakres zadań, na nowo przemyśleć celowość naszych placówek.

Ponadto należy zmienić sposób obecności i sprawowania posługi dyrektora wspólnoty; należy zapewnić odpowiednią jakość dyrektorów, dając możliwość wszystkim współbraciom już w formacji początkowej przygotowania się do „przewodnictwa”, przygotowując dyrektorów w sposób kwalifikowany do pełnienia zadania kierownictwa, pomagając im w animacji i motywowaniu wspólnoty zakonnej i wspólnoty wychowawczo-duszpasterskiej, zapewniając im niezbędną pomoc, aby mogli spełniać swoje podstawowe obowiązki.

W końcu, powinien ulec zmianie sposób zarządzania zasobami ludzkimi; trzeba wzmocnić zaangażowanie i właściwą ocenę charyzmatyczną tychże zasobów, poszukując nowych sił, zwiększając świadomość przynależności do Rodziny Salezjańskiej, sprzyjając współodpowiedzialności ludzi świeckich, zapewniając  charyzmatyczny rozwój obecności na danym terytorium.

4. ZAKOŃCZENIE

Drodzy współbracia, kończę ten list zwołujący KG27 zapraszając was wszystkich, jak również wszystkie wspólnoty i Inspektorie, aby od tego momentu promowały te postawy i klimat, które konkretyzują „pracę i umiarkowanie”. W ten sposób możemy być „świadkami ewangelicznego radykalizmu”, jakiego oczekuje Kościół, społeczeństwo i młodzież, i powrócić do istoty Ewangelii, tak umiłowanej i chcianej przez Księdza Bosko.

Takiej wiarygodnej odpowiedzi należy udzielić tym, którzy, jak mi napisał ów nowicjusz przed kilkoma miesiącami, oczekują iż nasze codzienne życie nie będzie rzeczywistą przeszkodą, aby Jezus miał młodych uczniów i apostołów, gotowych być radosnymi i wiarygodnymi świadkami ewangelicznego radykalizmu. Chodzi tu o młodych, którzy wchodzą do naszych wspólnot przekonani i entuzjastycznie nastawieni do swojego powołania, a którzy niejednokrotnie doświadczają innego rodzaju życia zakonnego, które nie pokrywa się z tym, co im zostało przekazane w animacji powołaniowej i w formacji początkowej.

Ktoś mógłby się usprawiedliwiać mówiąc, że czasami ci młodzi ludzie kultywują idealny obraz życia konsekrowanego, życia, które w rzeczywistości nie istnieje. Jednak, gdy słyszą słowa ubogi, czysty, posłuszny lub wezwanie, aby swoim czynić „sposób życia i działania Jezusa posłusznego, ubogiego i czystego”, spodziewaliby się znaleźć wierne i wspaniałomyślne naśladowanie Jezusa, jak to uczyniło wielu mężczyzn i kobiet od czasów Kościoła pierwotnego, którzy pociągnięci przez osobę Pana Jezusa, zostawiali wszystko i wszystkich, ażeby stać się Jego uczniami i świadkami.

To normalne, że w tym momencie zrodzi się pytanie, «ale czy jest możliwe, aby żyć jak Chrystus?». Nie jest to z pewnością pytanie retoryczne. Ono rodzi się z obrazu życia konsekrowanego, które wytycza nasz styl życia (pożywienie, napoje, ubrania, wykorzystanie czasu, itp.), nasze doświadczenie modlitewne, nasz kontakt międzyosobowy we wspólnocie, nasze poświęcenie i profesjonalizm w realizacji posłannictwa. Są współbracia i wspólnoty, które żyją w wielkiej radości, wielkoduszności, wierności i radykaliźmie, ale są i takie, które prowadzą życie wygodne, indywidualistyczne, obojętne na innych, na młodzież, na ubogich.

Jest oczywiste, że właśnie dlatego, iż najcenniejszym darem jaki posiadamy jest życie – zaparcie się samego siebie, rezygnacja z posiadania żony, dzieci, domu, wyrzeczenie się ułożenia sobie życia według własnego planu, i oddanie tego wszystkiego Chrystusowi w Zgromadzeniu dla ubogiej i opuszczonej młodzieży, warto to uczynić jedynie pod warunkiem, że potraktuje się poważnie zobowiązanie wiernego odtworzenia w nas Jego obrazu, aby być Jego świadkami. Nie możemy zredukować Zgromadzenia do instytucji usług społecznych lub duszpasterskich. My stanowimy rodzinę, która nie powstała z ciała ani krwi, ale zrodzona została z Ducha, który nas zwołuje i zbiera we wspólnocie uczniów i apostołów Chrystusa dla młodzieży, podążając śladami Księdza Bosko.

Dzisiaj, tak jak kiedyś, Bóg wzywa nas do świętości w życiu salezjańskim. I jest to możliwe, jeżeli żyjemy jak Chrystus, oraz jak żył nasz umiłowany Założyciel i Ojciec, z ogromną radością, życzliwością, promiennym obliczem, ale i z wielkim radykalizmem ewangelicznym, który wyraża się w jego dwumianie: „praca i umiarkowanie”.

Zbliżamy się do obchodów Dwustulecia urodzin Księdza Bosko i do tego czasu musimy odzyskać radość, entuzjazm, dumę z bycia salezjanami, tak, aby móc uczciwie zaproponować dzisiejszej młodzieży piękno naszego powołania.

Maryi, Niepokalanej Wspomożyciele, zawierzam tę KG27, a zwłaszcza Was wszystkich i każdego z osobna, Drodzy Współbracia, których miłuję sercem Jezusa Chrystusa.

5. MODLITWA

Zdając sobie sprawę z tego, że KG27 jest, z jednej strony, punktem docelowym czasu przygotowującego do Dwusetnej rocznicy narodzin naszego umiłowanego Założyciela i Ojca, a równocześnie punktem wyjścia dla nowego okresu historii Zgromadzenia, proszę Was, abyście odmawiali modlitwę do Księdza Bosko, którą już Wam zaproponowałem na to trzylecie 2012-2015. Jest to modlitwa wieczorna, która odpowiada porannej modlitwie zawierzenia Maryi Wspomożycielce.

Modlitwa do św. Jana Bosko

Ojcze i Nauczycielu młodzieży,

Święty Janie Bosko, uległy darom Ducha

i otwarty na rzeczywistość twojego czasu,

byłeś dla młodzieży, zwłaszcza tej bezbronnej i ubogiej,

znakiem miłości i Bożym wybrańcem.

Bądź naszym przewodnikiem

na drodze przyjaźni z Jezusem,

tak, byśmy mogli odkryć w Nim i w Jego Ewangelii

sens naszego życia

i źródło prawdziwego szczęścia.

Dopomóż nam

odpowiedzieć godnie i całym sobą na powołanie,

którym obdarzył nas Bóg,

abyśmy w codziennym życiu,

razem z całym Kościołem,

byli budowniczymi jedności

i współpracowali z entuzjazmem, wznosząc cywilizację miłości.

Wyjednaj nam łaskę wytrwałości,

aby nasze życie było prawdziwie chrześcijańskie,

według ducha błogosławieństw;

i spraw, abyśmy prowadzeni przez Maryję Wspomożycielkę,

mogli kiedyś znaleźć się z Tobą w wielkiej niebiańskiej rodzinie.

Amen.

        Ks. Pascual Chávez Villanueva

     Przełożony Generalny


[1] FSDB, n. 26.

[2] P. CHÁVEZ, Da mihi animas, cetera tolle, w: DRG 394, Rzym 2006, s. 6.

[3] P. CHÁVEZ, Da mihi animas, cetera tolle, w: DRG 394, Rzym 2006, s. 9.

[4] KONGREGACJA INSTYTUTÓW ŻYCIA KONSEKROWANEGO I STOWARZYSZEŃ ŻYCIA APOSTOLSKIEGO, Rozpocząć na nowo od Chrystusa, n. 12.

[5] P. BRAIDO (red.), Don Bosco educatore, scritti e testimonianze, LAS, Rzym 1997, ss. 409, 437.

[6] P. CHÁVEZ, Da mihi animas, cetera tolle, w: DRG 394, Rzym 2006, ss. 9-10.

[7] Tamże, s. 10.

[8] Por. P. CHÁVEZ, «A wy za kogo Mnie uważacie?» (Mk 8,28). Kontemplować Chrystusa spojrzeniem Księdza Bosko, w: DRG 384, Rzym 2004.

[9] JAN PAWEŁ II, Ecclesia in Europa, n. 7.

[10] JAN PAWEŁ II, Ecclesia in America, n. 69.

[11] JAN PAWEŁ II, Ecclesia in Europa, n. 7.

[12] JAN PAWEŁ II, Vita  consecrata, n. 85.

[13] JAN PAWEŁ II, Ecclesia in America, n. 51.

[14] Por. P. CHÁVEZ, Inkulturacja charyzmatu salezjańskiego, w: DRG 411, Rzym 2011.

[15] Por. J. GONZÁLES-ANLEO – J. M. GONZÁLEZ-ANLEO, La juventud actual, Verbo Divino, Estella 2008 s. 44. Dla zapoznania się z młodzieżowymi stylami życia w społeczeństwie zachodnim, zobacz monografię De las ‘tribus urbanas’ a las culturas juveniles, w: „Revista de estudios de Juventud” 64, 2004, ss. 39-136.

[16] KG26, n. 98.

[17] JAN PAWEŁ II, Ecclesia in Europa, n. 38.

[18] Tamże.

[19] Tamże.

[20] Por. P. CHÁVEZ, «Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami» (J 15,5a). Powołanie do nieustającego trwania w jedności z Chrystusem, aby mieć życie, w: DRG 408, Rzym 2010.

[21] BENEDYKT XVI, List pasterski do katolików w Irlandii, Rzym 19 marca 2010, n. 4.

[22] Por. P. CHÁVEZ, «Ty jesteś Panem moim; nie ma dla mnie dobra poza Tobą», w: DRG 382, Rzym 2003.

[23] P. CHÁVEZ, «Ty jesteś Panem moim; nie ma dla mnie dobra poza Tobą», w: DRG 382, Rzym 2003, s. 21.

[24] Por. JAN PAWEŁ II, Vita consecrata, n. 22.

[25] „Spodobało się poza tym Zebranym, aby utworzyć Towarzystwo lub Zgromadzenie, które, mając na celu wzajemne pomaganie sobie we własnym uświęceniu, będzie szerzyć chwałę Boga i dbać o zbawienie dusz, zwłaszcza najbardziej potrzebujących wykształcenia i wychowania”, z Protokołu aktu założenia Zgromadzenia Salezjańskiego, Turyn 18 grudnia 1859. Tekst krytyczny wydany przez Salezjański Instytut Historyczny.

[26] J. VECCHI, Ojciec konsekruje nas i posyła, w: DRG 365, Rzym 1998, ss. 22-23.

[27] Por. P. CHÁVEZ, Duchowość i misja, w: DRG 410, Rzym 2011.

[28] DON RUFFINO, Kronika Oratorium, ASC 110, Zeszyt 5, s. 10.

[29] B. LONERGAN, Metodo in teologia, Sígueme, Salamanca 1988, s. 118.

[30] KG26, Wprowadzenie, s. 8.

[31] E. VIGANÒ, «Czuwajcie, niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie!», w: DRG 348, Rzym 1994, s. 20.

[32] E. VIGANÒ, Profilo del salesiano nel sogno del personaggio dei dieci diamanti, w: DRG 300, Rzym 1981, s. 5.

[33] E. VIGANÒ, Interioridad apostólica. Reflexiones acerca de la gracia de unidad como fuente de la caridad pastoral, CCS, Madrid, 1990, s. 68.

[34] MB XII, s. 466.

[35] DON BOSCO, Lettera a Don Giuseppe Fagnano, 14 listopada 1877, w: E. CERIA, Epistolario, t. III, Turyn 1959, s. 236.

[36] E. VIGANÒ, Don Bosco Santo, w: DRG 310, Rzym 1983, s. 12.

[37] L. RICCERI, «Lavoro e temperanza» contro l’imborghesimento, w: DRG 276, Rzym 1974, s. 8-9

[38] MB XII, s. 466.

[39] Por. MB XVII, s. 272.

[40] J. VECCHI, Spiritualità salesiana. Temi fondamentali, LDC, Leumann 2001, s. 101.

[41] L. RICCERI, La preghiera, w: DRG 269, Rzym 1973, s. 45.

[42] Il Progetto di vita dei Salesiani di Don Bosco. Guida alla lettura delle Costituzioni salesiane, Rzym 1986, s. 196.

[43] Tamże, cytując E. VIGANÒ, Un progetto evangelico di vita, LDC, Turyn 1982, ss. 118nn.

[44] Por. E. VIGANÒ, Un progetto evangelico di vita, dz. cyt., s. 102.

[45] MB XIII, s. 116.

[46] MB XIII, s. 424.

[47] MB XVII, s. 273.

[48] Por. MB XVIII, s. 500.

[49] Por. J. VECCHI, «Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz…», w: DRG 374, Rzym 2001, ss. 28-33.

[50] E. VIGANÒ, Un progetto evangelico di vita, dz. cyt., ss. 106nn.

[51] Por. P. BROCARDO, Don Bosco. Profondamente uomo, profondamente santo, LAS, Rzym 2001, ss. 119-120.

[52] J. VECCHI, Spiritualità salesiana, dz. cyt., s. 102.

[53] E. VIGANÒ, Un progetto evangelico di vita, dz. cyt., ss. 119nn. Ciekawym jest zastosowanie umiarkowania nie tylko do pracy, ale i do życia braterskiego, do stylu życia osobistego, do modlitwy i kontemplacji, co znajdziemy w: J. VECCHI, Spiritualità salesiana, dz. cyt., ss. 105-106.

[54] SOBÓR WATYKAŃSKI II, Gaudium et spes, n. 1.

[55] E. VIGANÒ, Un progetto evangelico di vita, dz. cyt., ss. 125n.

[56] Por. E. VIGANÒ, Studia di farti amare. Commento alla strenna, Rzym 1984.