Rada Zasoby

AMORIS LAETITIA esortazione Apostolica postsinodale (pl)

POSYNODALNA
ADHORTACJA APOSTOLSKA
AMORIS LAETITIA
OJCA ?WI?TEGO
FRANCISZKA
DO BISKUPÓW
DO KAP?ANÓW I DIAKONÓW
DO OSÓB KONSEKROWANYCH
DO MA??ONKÓW CHRZE?CIJA?SKICH
I DO WSZYSTKICH WIERNYCH ?WIECKICH
O MI?O?CI W RODZINIE

 

[pdf]

 

1. Rado?? mi?o?ci prze?ywana w rodzinach jest tak?e rado?ci? Ko?cio?a. Jak wskazali Ojcowie synodalni, pomimo licznych oznak kryzysu ma??e?stwa, „pragnienie rodziny jest stale ?ywe, zw?aszcza w?ród ludzi m?odych i motywuje Ko?ció?”[1]. Odpowiadaj?ce na to pragnienie „chrze?cija?skie przepowiadanie dotycz?ce rodziny to doprawdy dobra nowina”[2].

2. Proces synodalny pozwoli? podj?? refleksj? nad sytuacj? rodzin w dzisiejszym ?wiecie, poszerzy? nasze spojrzenie i o?ywi? nasz? ?wiadomo?? znaczenia ma??e?stwa i rodziny. Jednocze?nie z?o?ono?? omawianych tematów ukaza?a nam potrzeb? dalszego, otwartego pog??bienia niektórych zagadnie? doktrynalnych, moralnych, duchowych i duszpasterskich. Refleksja pasterzy i teologów, je?li jest wierna Ko?cio?owi, zwi?zana z rzeczywisto?ci? i twórcza, pomo?e nam osi?gn?? wi?ksz? jasno??. Dyskusje, jakie maj? miejsce w ?rodkach przekazu lub w publikacjach, czy te? pomi?dzy lud?mi Ko?cio?a, przebiegaj? od niepohamowanej ch?ci zmiany wszystkiego, pozbawionej wystarczaj?cej refleksji i ugruntowania, do postawy usi?owania rozstrzygni?cia wszystkiego za pomoc? ogólnych norm lub wyci?gania daleko id?cych wniosków z niektórych refleksji teologicznych.

3. Przypominaj?c, ?e „czas jest wa?niejszy ni? przestrze?”, pragn? podkre?li?, i? nie wszystkie dyskusje doktrynalne, moralne czy duszpasterskie powinny by? rozstrzygni?te interwencjami Magisterium. Oczywi?cie, w Ko?ciele konieczna jest jedno?? doktryny i dzia?ania, ale to nie przeszkadza, by istnia?y ró?ne sposoby interpretowania pewnych aspektów nauczania lub niektórych wynikaj?cych z niego konsekwencji. B?dzie si? tak dzia?o, a? Duch nie doprowadzi nas do ca?ej prawdy (por. J 16, 13), to znaczy, kiedy wprowadzi nas w pe?ni w tajemnic? Chrystusa i b?dziemy mogli widzie? wszystko Jego spojrzeniem. Poza tym, w ka?dym kraju lub regionie mo?na szuka? rozwi?za? bardziej zwi?zanych z inkulturacj?, wra?liwych na tradycje i na wyzwania lokalne. Poniewa? „kultury bardzo ró?ni? si? mi?dzy sob? i ka?da ogólna zasada […] potrzebuje inkulturacji, je?li ma by? przestrzegana i stosowana w ?yciu”[3].

4. W ka?dym razie musz? powiedzie?, ?e proces synodalny mia? w sobie wielkie pi?kno i wniós? wiele ?wiat?a. Wyra?am wdzi?czno?? za ca?y ten wk?ad, który pomóg? mi przypatrze? si? wszechstronnie problemom rodzin na ?wiecie. Ca?o?? wyst?pie? Ojców, których wys?ucha?em z niezmienn? uwag?, wyda?a mi si? cennym wielo?cianem, ukszta?towanym przez wiele s?usznych trosk i pyta? stawianych uczciwie i szczerze. Dlatego uzna?em za stosowne napisanie posynodalnej adhortacji apostolskiej, która zebra?aby owoce dwóch ostatnich synodów o rodzinie, do??czaj?c inne rozwa?ania, które by mog?y ukierunkowa? refleksj?, dialog czy dzia?anie duszpasterskie, a jednocze?nie dawa?yby tchnienie, bodziec i pomoc rodzinom w ich po?wi?ceniu i w ich trudno?ciach.

5. Adhortacja ta nabiera szczególnego sensu w kontek?cie Jubileuszowego Roku Mi?osierdzia. Po pierwsze, poniewa? uwa?am j? za propozycj? dla chrze?cija?skich rodzin, która pobudzi je do docenienia darów ma??e?stwa i rodziny oraz do podtrzymania mi?o?ci silnej i pe?nej takich warto?ci jak wielkoduszno??, zaanga?owanie, wierno?? i cierpliwo??. Po drugie, poniewa? pragnie ona zach?ci? wszystkich, by byli znakiem mi?osierdzia i blisko?ci tam, gdzie ?ycie rodzinne nie jest realizowane w sposób doskona?y lub nie przebiega w pokoju i rado?ci.

6. Przedstawiaj?c tekst, zaczn? od wprowadzenia inspirowanego Pismem ?wi?tym, które nada mu odpowiedni ton. Na tej podstawie rozwa?? aktualn? sytuacj? rodzin, by sta? twardo na ziemi. Nast?pnie przypomn? pewne podstawowe kwestie nauczania Ko?cio?a o ma??e?stwie i rodzinie, by w ten sposób da? miejsce dwom centralnym rozdzia?om po?wi?conym mi?o?ci. Z kolei uka?? niektóre drogi duszpasterskie, które s?u?? zbudowaniu solidnych i p?odnych ognisk rodzinnych wed?ug planu Bo?ego, a jeden rozdzia? po?wi?c? wychowaniu dzieci. Dalej zatrzymam si? przy zaproszeniu do mi?osierdzia i do duszpasterskiego rozpoznania wobec sytuacji, które nie odpowiadaj? w pe?ni temu, co Pan nam proponuje, a na ko?cu przedstawi? krótko duchowo?? rodziny.

7. Z racji bogactwa dwuletniej refleksji, której dostarczy? proces synodalny, adhortacja ta obejmuje, w ró?ny sposób, wiele i do?? ró?norodnych tematów. Wyja?nia to jej nieuniknion? obszerno??. Dlatego nie polecam po?piesznej lektury ca?o?ci. Lepiej zostanie wykorzystana, zarówno przez rodziny, jak i przez osoby pracuj?ce w duszpasterstwie rodzin, je?li b?d? zg??bia?y jej kolejne cz??ci lub je?li b?d? szuka?y w niej tego, co mo?e by? potrzebne w ka?dej konkretnej okoliczno?ci. Mo?liwe, na przyk?ad, ?e ma??e?stwa uto?sami? si? bardziej z rozdzia?ami czwartym i pi?tym, ?e duszpasterze szczególnie zainteresuj? si? rozdzia?em szóstym, a wszyscy b?d? bardzo zaintrygowani rozdzia?em ósmym. Mam nadziej?, ?e ka?dy, poprzez lektur?, poczuje si? wezwany do troszczenia si? z mi?o?ci? o ?ycie rodzin, poniewa? one „nie s? problemem, s? przede wszystkim szans?”[4] .

 

Rozdzia? I

W ?wietle S?owa

 

8. Biblia pe?na jest rodzin, pokole?, historii mi?o?ci i kryzysów rodzinnych, pocz?wszy od pierwszej strony, gdzie wkracza na scen? rodzina Adama i Ewy z jej brzemieniem przemocy, ale tak?e z si?? ?ycia, które trwa nadal (por. Rdz 4), a? do ostatniej strony, gdzie pojawiaj? si? za?lubiny Oblubienicy i Baranka (por. Ap 21, 2.9). Dwa domy, opisane przez Jezusa, zbudowany na skale i na piasku (por. Mt 7, 24-27), ukazuj? wiele sytuacji rodzinnych stworzonych w wolno?ci ich mieszka?ców, poniewa?, jak napisa? poeta, „ka?dy dom jest kandelabrem”[5]. Wejd?my teraz do jednego z tych domów, prowadzeni przez Psalmist?, poprzez kantyk, który po dzi? dzie? g?osi zarówno ?ydowska, jak i chrze?cija?ska liturgia za?lubin:

„Szcz??liwy ka?dy, kto boi si? Pana,
który chodzi Jego drogami!
Bo z pracy r?k swoich b?dziesz po?ywa?,
b?dziesz szcz??liwy i dobrze ci b?dzie.
Ma??onka twoja jak p?odny szczep winny
we wn?trzu twojego domu.
Synowie twoi jak sadzonki oliwki
doko?a twojego sto?u.
Oto takie b?ogos?awie?stwo dla m??a,
który boi si? Pana.
Niechaj ci? Pan b?ogos?awi z Syjonu,
ogl?daj pomy?lno?? Jeruzalem
przez ca?e swe ?ycie.
Ogl?daj dzieci twoich synów.
Pokój nad Izraelem! (Ps 128, 1-6).

Ty i twoja ?ona

9. Przekraczamy zatem próg tego pogodnego domu, gdzie rodzina siedzi wokó? ?wi?tecznego sto?u. W centrum spotykamy ojca i matk? z ca?? ich histori? mi?osn?. W nich wype?nia si? ów pierwotny plan, który sam Chrystus przywo?uje z moc?: „Czy nie czytali?cie, ?e Stwórca od pocz?tku stworzy? ich jako m??czyzn? i kobiet??” (Mt 19, 4). Przypomina Ksi?ga Rodzaju: „Dlatego to m??czyzna opuszcza ojca swego i matk? swoj? i ??czy si? ze sw? ?on? tak ?ci?le, ?e staj? si? jednym cia?em” (2, 24).

10. Wspania?e dwa pierwsze rozdzia?y Ksi?gi Rodzaju przedstawiaj? nam par? ludzk? w jej fundamentalnej rzeczywisto?ci. W tek?cie na pocz?tku Biblii ja?niej? pewne decyduj?ce stwierdzenia. Pierwsze, cytowane syntetycznie przez Jezusa mówi: „Stworzy? wi?c Bóg cz?owieka na swój obraz, na obraz Bo?y go stworzy?: stworzy? m??czyzn? i niewiast?” (Rdz 1, 27). Nieoczekiwanie paralel? wyja?niaj?c? „obraz Boga” jest w?a?nie para „m??czyzny i kobiety”. Czy to oznacza, ?e ??sam Bóg jest obdarzony cechami p?ciowymi, czy te?, ?e towarzyszy Mu boska towarzyszka, jak wierzy?y pewne religie staro?ytne? Oczywi?cie, ?e nie, bo wiemy, jak wyra?nie Biblia odrzuci?a jako ba?wochwalcze te przekonania rozpowszechnione w?ród Kananejczyków Ziemi ?wi?tej. Zachowywana jest transcendencja Boga, ale poniewa? jest On zarazem Stwórc?, to p?odno?? ludzkiej pary jest ?ywym i skutecznym „obrazem”, widzialnym znakiem aktu stwórczego.

11. Para, która kocha i rodzi ?ycie, jest prawdziw? ?yw? „figur?” (ale nie ?adn? z tych wykonanych z kamienia lub z?ota, jakich zakazuje Dekalog), zdoln? ukaza? Boga Stwórc? i Zbawiciela. Dlatego p?odna mi?o?? staje si? symbolem intymnej rzeczywisto?ci Boga (por. Rdz 1, 28; 9, 7; 17, 2-5.16; 28, 3; 35, 11; 48, 3-4). Z tego powodu narracja Ksi?gi Rodzaju wed?ug tak zwanej „tradycji kap?a?skiej” jest przenikni?ta kilkoma sekwencjami genealogicznymi (por. 4, 17-22.25-26; 5; 10; 11, 10-32; 25, 1-4.12-17.19-26; 36). Rzeczywi?cie zdolno?? ludzkiej pary do rodzenia jest drog?, poprzez któr? rozwija si? historia zbawienia. W tym ?wietle owocne relacje ma??onków staj? si? obrazem, s?u??cym do odkrycia i opisania tajemnicy Boga kontemplowanej przez chrze?cijan poznaj?cych w Trójcy ?wi?tej Boga Ojca, Syna i Ducha mi?o?ci. Trójjedyny Bóg jest komuni? mi?o?ci, a rodzina jest jej ?yj?cym odzwierciedleniem. ?wiat?o rzucaj? nam s?owa ?w. Jana Paw?a II: „Osoby naszego Boga w swej najbardziej wewn?trznej tajemnicy nie pozostaj? w samotno?ci, lecz tworz? rodzin?, poniewa? w tajemnicy tej zawiera si? ojcostwo, synostwo i sama istota rodziny, jak? jest mi?o??. Mi?o?ci? w tej Bo?ej rodzinie jest Duch ?wi?ty”[6]. Rodzina nie jest wi?c czym? obcym samej istocie Boga[7]. Ten trynitarny aspekt pary ma??e?skiej przybiera now? posta? w teologii Paw?owej, gdy Aposto? wi??e j? z „tajemnic?” zjednoczenia  mi?dzy Chrystusem a Ko?cio?em (por. Ef 5, 21-33).

12. Jezus w swojej refleksji na temat ma??e?stwa odsy?a nas tak?e do innej karty Ksi?gi Rodzaju, do rozdzia?u drugiego, gdzie pojawia si? wspania?y portret pary ma??e?skiej z genialnymi szczegó?ami. We?my tylko dwa. Pierwszym z nich jest niepokój m??czyzny, który poszukuje „odpowiedniej dla siebie pomocy” (2, 18.20), mog?cej rozwi?za? problem tej samotno?ci, która niepokoi i której nie zaspokaja blisko?? zwierz?t i ca?ego stworzenia. Oryginalne wyra?enie hebrajskie odsy?a nas do relacji bezpo?redniej, niemal „frontalnej” – twarz? w twarz – w dialogu równie? milcz?cym, poniewa? w mi?o?ci milczenie jest cz?sto bardziej wymowne ni? s?owa. Jest spotkaniem z obliczem, z pewnym „ty”, które odzwierciedla Bosk? mi?o?? i jest „pocz?tkiem pomy?lno?ci, pomoc? podobn? do siebie i s?upem oparcia” (por. Syr 36, 24) – jak mówi pewien biblijny m?drzec. Albo jak wo?a oblubienica w Pie?ni nad Pie?niami w wielkim wyznaniu mi?o?ci i darze wzajemno?ci: „Mój mi?y jest mój, a ja jestem jego [...]. Jam mi?ego mego, a mój mi?y jest mój” (2, 16; 6, 3).

13. Z tego spotkania, które leczy samotno?? wyp?ywa przekazywane ?ycie i rodzina. To drugi szczegó?, jaki mo?emy podkre?li?: Adam, który jest równie? cz?owiekiem wszystkich czasów i wszystkich regionów naszej planety, wraz ze swoj? ?on? daje pocz?tek nowej rodzinie, jak to powtórzy? Jezus, cytuj?c Ksi?g? Rodzaju: „z??czy si? ze swoj? ?on?, i b?d? oboje jednym cia?em” (Mt 19, 5; por. Rdz 2, 24). Czasownik „z??czy? si?” w oryginale hebrajskim oznacza ?cis?e wspó?brzmienie, przylgni?cie fizyczne i wewn?trzne, a? po punkt, który jest u?ywany do opisania zjednoczenia z Bogiem: „do Ciebie lgnie moja dusza” ?piewa Psalmista (Ps 63, 9). W ten sposób przywo?uje si? zjednoczenie  ma??e?skie nie tylko w jego wymiarze seksualnym i cielesnym, ale równie? w jego dobrowolnym obdarowaniu mi?o?ci?. Owocem tego zwi?zku jest to, „?e staj? si? jednym cia?em”, czy to w u?cisku fizycznym, czy te? w jedno?ci serc i ?ycia, a by? mo?e w dziecku, które zrodzi si? z dwojga, ??cz?c zarówno genetycznie, jak i duchowo dwa „cia?a”.

Synowie twoi jak ga??zki oliwne

14. Powró?my do ?piewu Psalmisty. Pojawiaj? si? w nim – w domu, gdzie m??czyzna i jego ?ona siedz? przy stole – tak?e dzieci, które im towarzysz? „jak oliwne ga??zki” (Ps 128, 3), to znaczy, pe?ne energii i witalno?ci. O ile rodzice s? jak fundamenty domu, to dzieci s? jak „?ywe kamienie” rodziny (por. 1 P 2, 5). Znamienne, ?e w Starym Testamencie s?owem pojawiaj?cym si? najcz??ciej po okre?leniu Boga (JHWH, Pan) jest „syn” (ben), termin, który odsy?a do hebrajskiego czasownika oznaczaj?cego „budowa?” (banah). Dlatego w Psalmie 127 wychwalany jest dar dzieci, przy u?yciu obrazów, jakie odnosz? si? do budowy domu, b?d? do ?ycia spo?ecznego i handlowego, jakie toczy?o si? w bramie miasta: „Je?eli Pan domu nie zbuduje, na pró?no si? trudz? ci, którzy go wznosz?.  [...] Oto synowie s? darem Pana, a owoc ?ona nagrod?. Jak strza?y w r?ku wojownika, tak synowie za m?odu zrodzeni. Szcz??liwy m??, który nape?ni? nimi swój ko?czan. Nie zawstydzi si?, gdy b?dzie rozprawia? z nieprzyjació?mi w bramie” (1.3-5). To prawda, ?e te obrazy odzwierciedlaj? kultur? spo?ecze?stwa staro?ytnego, ale obecno?? dzieci jest jednak oznak? pe?ni rodziny w ci?g?o?ci historii zbawienia, z pokolenia na pokolenie.

15. W tej perspektywie mo?emy rozpozna? inny wymiar rodziny. Wiemy, ?e w Nowym Testamencie mowa jest o „Ko?ciele zbieraj?cym si? w domu” (por. 1 Kor 16, 19; Rz 16, 5; Kol 4, 15; Flm 2). Przestrze? ?yciowa rodziny mo?e by? przekszta?cona w Ko?ció? domowy, w miejsce sprawowania Eucharystii, obecno?ci Chrystusa siedz?cego przy jednym stole. Niezapomniana jest scena nakre?lona w Apokalipsie: „Oto stoj? u drzwi i ko?acz?: je?li kto pos?yszy mój g?os i drzwi otworzy, wejd? do niego i b?d? z nim wieczerza?, a on ze Mn?” (3, 20). W ten sposób naszkicowany jest dom, który niesie w swoim wn?trzu obecno?? Boga, wspóln? modlitw? i przez to b?ogos?awie?stwo Pana. W?a?nie to stwierdza Psalm 128, który obrali?my za punkt wyj?cia: „Oto takie b?ogos?awie?stwo dla m??a, który boi si? Pana. Niechaj ci? Pan b?ogos?awi z Syjonu” (4-5).

16. Biblia traktuje tak?e rodzin? jako miejsce katechezy dzieci. Wida? to jasno w opisie celebracji paschalnej (por. Wj 12, 26-27; Pwt 6, 20-25), a pó?niej w ?ydowskiej hagadzie czy te? w dialogicznej narracji, która towarzyszy obrz?dowi wieczerzy paschalnej. Po raz kolejny Psalm wychwala rodzinne g?oszenie wiary: „Co?my s?yszeli i co?my poznali, i co nam opowiedzieli nasi ojcowie, tego nie ukryjemy przed ich synami. Opowiemy przysz?emu potomstwu chwa?? Pana i Jego pot?g?, i cuda, których dokona?. Albowiem nada? On w Jakubie przykazania i ustanowi? Prawo w Izraelu, aby to, co zleci? naszym ojcom, podawali swym synom, aby to pozna?o przysz?e pokolenie, synowie, co si? narodz?” (Ps 78, 3-6). Dlatego rodzina jest miejscem, gdzie rodzice staj? si? dla swoich dzieci pierwszymi nauczycielami wiary. Jest to zadanie, które wype?nia si? w?asnymi si?ami, osoba uczy osob?. „Gdy ci? syn zapyta w przysz?o?ci [...], odpowiesz mu” (Wj 13, 14). W ten sposób ró?ne pokolenia b?d? wznosi? swoj? pie?? dla Pana, „m?odzie?cy, a tak?e dziewice, starcy wraz z m?odzie??” (Ps 148, 12).

17. Rodzice maj? obowi?zek powa?nego wype?niania swojej misji edukacyjnej, jak cz?sto ucz? biblijni m?drcy (por. Prz 3, 11-12; 6, 20-22; 13, 1; 29, 17). Dzieci s? wezwane do przyj?cia i praktykowania przykazania: „Czcij ojca twego i matk? twoj?” (Wj 20, 12), gdzie czasownik „czci?” oznacza wywi?zywanie si? w pe?ni ze zobowi?za? rodzinnych i spo?ecznych, nie zaniedbuj?c ich przez uciekanie si? do wymówek religijnych (por. Mk 7, 11-13). W istocie bowiem: „Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matk?, jakby skarby gromadzi?” (Syr 3, 3-4).

18. Ewangelia przypomina nam równie?, ?e dzieci nie s? w?asno?ci? rodziny, ale maj? one przed sob? swoj? w?asn? drog? ?yciow?. Cho? to prawda, ?e Jezus ukazuje si? nam jako wzór pos?usze?stwa wobec swoich ziemskich rodziców, podporz?dkowuj?c si? im (por.  ?k  2, 51), to prawd? jest równie?, ?e ukazuje, i? wybór ?yciowy dziecka i jego w?asne powo?anie chrze?cija?skie mo?e wymaga? oddzielenia, aby pod??a? swoj? w?asn? drog? do królestwa Bo?ego (por. Mt 10, 34-37; ?k  9, 59-62). Co wi?cej, sam maj?c dwana?cie lat, odpowiedzia? Maryi i Józefowi, ?e ??ma jeszcze inn?, wznio?lejsz? misj? do spe?nienia, poza swoj? rodzin? historyczn? (por. ?k 2, 48-50). Dlatego podkre?la potrzeb? innych g??bokich wi?zi równie? w relacjach rodzinnych: „Moj? matk? i moimi bra?mi s? ci, którzy s?uchaj? s?owa Bo?ego i wype?niaj? je” (?k 8, 21). Ponadto, po?wi?caj?c uwag? dzieciom, postrzeganym w spo?ecze?stwach staro?ytnego Bliskiego Wschodu za podmioty pozbawione jakich? szczególnych praw, w tym nawet za cz??? stanu posiadania rodziny, Jezus posuwa si? do tego, ?e ukazuje je doros?ym niemal jako nauczycieli ze wzgl?du na ich proste i spontaniczne zaufanie do innych: „Zaprawd?, powiadam wam: Je?li si? nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto si? wi?c uni?y jak to dziecko, ten jest najwi?kszy w królestwie niebieskim” (Mt 18, 3- 4).

Droga krwi i cierpienia

19. Sielanka, jak? ukazuje Psalm 128, nie zaprzecza gorzkiej rzeczywisto?ci, która naznacza ca?e Pismo ?wi?te. To obecno?? bólu, z?a, przemocy, które niszcz? rodzin? i jej intymn? wspólnot? ?ycia i mi?o?ci. Nie bez powodu mowa Chrystusa na temat ma??e?stwa (por. Mt 19, 3-9) w??czona jest do polemiki na temat rozwodu. S?owo Bo?e jest nieustannym ?wiadkiem tego ciemnego wymiaru, który otwiera si? ju? na pocz?tku, gdy wraz z grzechem relacja mi?o?ci i czysto?ci mi?dzy m??czyzn? a kobiet? przekszta?ca si? w dominacj?: „ku twemu m??owi b?dziesz kierowa?a swe pragnienia, on za? b?dzie panowa? nad tob?” (Rdz 3, 16).

20. Jest to droga cierpienia i krwi, przenikaj?ca wiele stron Biblii, pocz?wszy od bratobójczej przemocy Kaina wobec Abla, a tak?e ró?nych sporów mi?dzy dzie?mi i ?onami patriarchów Abrahama, Izaaka i Jakuba, by doj?? pó?niej do tragedii, które przepe?niaj? krwi? rodzin? Dawida, a? po wiele trudno?ci rodzinnych, naznaczaj?cych histori? Tobiasza lub gorzkie wyznanie opuszczonego Hioba: „Bracia ode mnie uciekli, znajomi stroni? ode mnie,  najbli?si zawiedli i domownicy. [...] ?onie mój oddech niemi?y, i cuchn? w?asnym dzieciom” (Hi 19, 13-14.17).

21. Sam Jezus urodzi? si? w skromnej rodzinie, która wkrótce musia?a ucieka? do obcej ziemi. Wszed? do domu Piotra, którego te?ciowa by?a chora (por. Mk 1, 30-31); da? si? wci?gn?? w dramat ?mierci domu Jaira czy domu ?azarza (por. Mk 5, 22-24.35-43; J 11, 1-44); wys?ucha? rozpaczliwego wo?ania wdowy z Nain w obliczu ?mierci jej syna (por. ?k 7, 11-15); zareagowa? na krzyk ojca epileptyka w ma?ej wiosce (por. Mk 9, 17-27); spotyka? si? z celnikami, jak Mateusz czy Zacheusz, w ich w?asnych domach (por. Mt 9, 9-13; ?k 19, 1-10), a tak?e z grzesznikami, jak kobieta, która wtargn??a do domu faryzeusza (por. ?k 7, 36-50). Zna? niepokoje i napi?cia rodzin, w??czaj?c je do swoich przypowie?ci: od sytuacji, kiedy dzieci opuszczaj? swoje domy, aby spróbowa? przygód (por. ?k 15, 11-32), a? po trudnych synów, których zachowania nie sposób wyja?ni? (por. Mt 21, 28-31) lub ofiary przemocy (por. Mk 12, 1-9). Troszczy si? te? o uczt? weseln?, która mo?e okaza? si? k?opotliwa z powodu braku wina (por. J 2, 1-10) lub wymawiania si? go?ci (por. Mt 22, 1-10), podobnie jak zna zmartwienie z powodu utraty monety w ubogiej rodzinie (por. ?k 15, 8-10).

22. W tym krótkim przegl?dzie mo?emy zobaczy?, ?e s?owo Bo?e nie ukazuje si? jako sekwencja abstrakcyjnych teorii, ale jako towarzysz drogi dla rodzin prze?ywaj?cych kryzys i wszelkie cierpienie, i wskazuje im cel drogi, kiedy Bóg „otrze z ich oczu wszelk? ?z?, a ?mierci ju? odt?d nie b?dzie. Ani ?a?oby, ni krzyku, ni trudu” (Ap 21, 4).

Trud twoich r?k  

23. Na pocz?tku Psalmu 128 ukazany jest ojciec jako pracownik, który dzie?em swoich r?k mo?e podtrzymywa? dobrobyt fizyczny i pogod? ducha swej rodziny: „Z pracy r?k swoich b?dziesz po?ywa?, b?dziesz szcz??liwy i dobrze ci b?dzie” (Ps 128, 2). Fakt, ?e praca jest podstawowym elementem godno?ci ?ycia ludzkiego wynika z pierwszych stron Biblii, gdy czytamy, ?e „Bóg wzi?? cz?owieka i umie?ci? go w ogrodzie Eden, aby uprawia? go i dogl?da?” (Rdz 2, 15). Jest to obraz pracownika, który przekszta?ca materi? i wykorzystuje si?y stworzenia wytwarzaj?c „chleb zapracowany ci??ko” (Ps 127, 2), a tak?e udoskonalaj?c siebie samego.

24. Praca umo?liwia równocze?nie rozwój spo?ecze?stwa, utrzymanie rodziny a tak?e jej stabilno?? i p?odno??: „ogl?daj pomy?lno?? Jeruzalem przez ca?e swe ?ycie! Ogl?daj dzieci twoich synów!” (Ps 128, 5-6). W Ksi?dze Przys?ów ukazane jest równie? zadanie matki rodziny, której praca opisana jest ze wszystkimi codziennymi szczegó?ami, przyci?gaj?c pochwa?y m??a i dzieci (por. 31, 10-31). Sam aposto? Pawe? by? dumny, ?e ?y? nie b?d?c ci??arem dla innych, bo pracowa? w?asnymi r?koma i w ten sposób zapewnia? sobie utrzymanie (por. Dz 18, 3; 1 Kor 4, 12; 9, 12). Do tego stopnia by? przekonany o konieczno?ci pracy, ?e ustanowi? ?elazn? zasad? dla swoich wspólnot: „Kto nie chce pracowa?, niech te? nie je!” (2 Tes 3, 10; por. 1 Tes 4, 11).

25. Mówi?c to rozumiemy, ?e bezrobocie i niepewno?? pracy staj? si? cierpieniem, jak zapisano w niewielkiej Ksi?dze Rut i jak przypomina Jezus w przypowie?ci o robotnikach zmuszonych, by siedzie? bezczynnie na wiejskim rynku (por. Mt 20, 1-16) lub czego On sam do?wiadcza? cho?by wówczas, gdy cz?sto by? otoczony lud?mi nieszcz??liwymi i g?odnymi. To w?a?nie prze?ywa tragicznie spo?ecze?stwo w wielu krajach, a ów brak ?róde? pracy uderza w ró?ny sposób w pokój ducha rodzin.

26. Nie mo?emy te? zapomina? o z?u, jakie grzech wprowadza w spo?ecze?stwo, gdy cz?owiek zachowuje si? jak tyran wzgl?dem natury, niszcz?c j?, u?ywaj?c jej egoistycznie a nawet brutalnie. Konsekwencj? tego jest zarówno pustynnienie gleby (por. Rdz 3, 17-19), jak i nierówno?ci gospodarcze i spo?eczne, przeciw którym wyra?nie wznosi si? g?os proroków, od Eliasza (por. 1 Krl 21), a? po s?owa, które Jezus wypowiada przeciwko niesprawiedliwo?ci (por. ?k 12, 13-21; 16, 1-31).

Czu?o?? przytulenia

27. Chrystus wprowadzi? jako znamienn? cech? swoich uczniów nade wszystko prawo mi?o?ci i daru z siebie dla innych (por. Mt 22, 39; J 13, 34), a uczyni? to poprzez zasad?, której ojciec lub matka cz?sto daj? ?wiadectwo w swoim ?yciu: „Nikt nie ma wi?kszej mi?o?ci od tej, gdy kto? ?ycie swoje oddaje za przyjació? swoich” (J 15, 13). Owocem mi?o?ci jest ponadto mi?osierdzie i przebaczenie. Pod tym wzgl?dem bardzo symboliczna jest scena ukazuj?ca cudzo?o?nic? na dziedzi?cu ?wi?tyni jerozolimskiej, w otoczeniu jej oskar?ycieli, która pozostaje nast?pnie sama z Jezusem, a On jej nie pot?pia i wzywa do bardziej godnego ?ycia (por. J 8, 1-11).

28. Na horyzoncie mi?o?ci, centralnej dla chrze?cija?skiego do?wiadczenia ma??e?stwa i rodziny, wyró?nia si? równie? inna cnota, cz?sto zapominana w  obecnych czasach relacji burzliwych i p?ytkich: czu?o??. Zwró?my si? do ?agodnego i intensywnego Psalmu 131. Podobnie, jak to dostrzegamy tak?e w innych tekstach (por. Wj 4, 22; Iz 49, 15; Ps 27, 10), wi?? mi?dzy wiernym a jego Panem wyra?a si? w rysach mi?o?ci rodzicielskiej lub matczynej. Pojawia si? tutaj delikatna i czu?a intymno?? mi?dzy matk? a dzieckiem, noworodek ?pi w ramionach swojej matki, po czym karmiony jest piersi?. Jest to – jak to wyra?a hebrajskie s?owo gamul – dziecko ju? rozbudzone, które trzyma si? ?wiadomie matki nosz?cej je na piersi. Jest to zatem intymno?? ?wiadoma, a nie tylko biologiczna. Psalmista ?piewa: „wprowadzi?em ?ad i spokój do mojej duszy. Jak niemowl? u swej matki” (Ps 131, 2). Podobnie mo?emy przej?? do innej sceny, gdzie prorok Ozeasz umieszcza w ustach Boga jako ojca nast?puj?ce, poruszaj?ce s?owa: „Mi?owa?em Izraela, gdy jeszcze by? dzieckiem [...]. Uczy?em chodzi? Efraima [...]. Poci?gn??em ich ludzkimi wi?zami, a by?y to wi?zy mi?o?ci. By?em dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowl? – schyli?em si? ku niemu i nakarmi?em go” (11, 1.3-4).

29. Z tym spojrzeniem, na które sk?adaj? si? wiara i mi?o??, ?aska i zaanga?owanie rodziny ludzkiej i Trójcy ?wi?tej, rozwa?amy rodzin?, któr? s?owo Bo?e powierza w r?ce m??czyzny, kobiety i dzieci, aby tworzyli komuni? osób, która by?aby obrazem jedno?ci mi?dzy Ojcem, Synem i Duchem ?wi?tym. Dzia?alno?? wychowawcza i pomna?aj?ca ?ycie jest z kolei odbiciem stwórczego dzie?a Ojca. Rodzina jest wezwana do wspólnej, codziennej modlitwy, czytania s?owa Bo?ego i komunii eucharystycznej, aby rozwija? mi?o?? i coraz bardziej stawa? si? ?wi?tyni?, w której mieszka Duch ?wi?ty.

30. Przed ka?d? rodzin? ukazuje si? ikona Rodziny z Nazaretu, z jej codziennym trudem, a nawet koszmarem, kiedy musia?a znosi? niezrozumia?? przemoc Heroda – do?wiadczenia tragicznie powtarzaj?cego si? tak?e i dzi? w ?yciu wielu rodzin nieszcz?snych uchod?ców i doznaj?cych g?odu. Podobnie jak M?drcy, rodziny s? zaproszone do kontemplowania Dzieci?tka i Jego Matki, by upa?? na twarz i odda? Mu pok?on (por. Mt 2, 11). Podobnie jak Maryja, s? zach?cone do prze?ywania odwa?nie i z pogod? ducha swoich obowi?zków rodzinnych, smutnych i porywaj?cych, do strze?enia i rozwa?ania w sercu Bo?ych cudów (por. ?k 2, 19.51). W skarbcu serca Maryi s? równie? wszystkie sprawy ka?dej z naszych rodzin, które Ona troskliwie zachowuje. Dlatego mo?e nam Ona pomóc w ich interpretacji, aby rozpozna? w rodzinnych dziejach Bo?e or?dzie.

 

Rozdzia? II

Rzeczywisto?? rodzin i wyzwania

 

31. Dobro rodziny ma kluczowe znaczenie dla przysz?o?ci ?wiata i Ko?cio?a. Dokonano niezliczonych analiz po?wi?conych ma??e?stwu i rodzinie, ich trudno?ciom i aktualnym wyzwaniom. Warto zwraca? uwag? na konkretn? rzeczywisto??, poniewa? „wymagania i wezwania Ducha zawarte s? tak?e w samych wydarzeniach historycznych”, przez które „Ko?ció? mo?e g??biej poznawa? niewyczerpan? tajemnic? ma??e?stwa i rodziny”[8]. Nie mam zamiaru  przedstawi? tutaj wszystkiego, co mo?na powiedzie? na temat ró?nych zagadnie? zwi?zanych z rodzin? w obecnej sytuacji. Poniewa? jednak ojcowie synodalni wnie?li pewne spojrzenie na rzeczywisto?? rodzin na ca?ym ?wiecie, uwa?am za s?uszne zebranie pewnych ich wniosków duszpasterskich, dodaj?c inne niepokoje wyp?ywaj?ce z mojego w?asnego spojrzenia.

Aktualna sytuacja rodziny

32. „Wierni nauczaniu Chrystusa spogl?damy na rzeczywisto?? wspó?czesnej rodziny w ca?ej jej z?o?ono?ci, w jej ?wiat?ach i cieniach [...]. Zmiana antropologiczno-kulturowa wp?ywa dzi? na wszystkie aspekty ?ycia i wymaga podej?cia analitycznego i zró?nicowanego”[9]. W sytuacji sprzed kilkudziesi?ciu lat, biskupi Hiszpanii wskazali na wi?ksze przestrzenie wolno?ci w rzeczywisto?ci domowej: „ze sprawiedliwym podzia?em ci??arów, obowi?zków i zada?, [...] bardziej doceniaj?c osobist? komunikacj? mi?dzy ma??onkami, mo?na przyczyni? si? do humanizacji ca?ego ?ycia rodzinnego. [...] Ani spo?ecze?stwo, w którym ?yjemy, ani to, w kierunku którego zmierzamy, nie pozwalaj? na nieroztropne trwanie form i wzorów z przesz?o?ci”[10]. Jednak „mamy ?wiadomo?? zasadniczej orientacji zmian antropologiczno-kulturowych, z powodu których ludzie s? mniej, ni? w przesz?o?ci, wspierani przez struktury spo?eczne w ich ?yciu uczuciowym i rodzinnym”[11].

33. Z drugiej strony, „musimy równie? wzi?? pod uwag? rosn?ce zagro?enie stwarzane przez wybuja?y indywidualizm, który wynaturza wi?zi rodzinne i doprowadza do traktowania ka?dego cz?onka rodziny jako samotnej wyspy, sprawiaj?c, ?e w niektórych przypadkach dominuje idea podmiotu, który tworzy si? zgodnie z w?asnymi pragnieniami traktowanymi jako absolut”[12]. „Napi?cia wywo?ane doprowadzon? do przesady indywidualistyczn? kultur? posiadania i przyjemno?ci rodz? w obr?bie rodzin sytuacje nietolerancji i agresji”[13]. Chcia?bym ponadto zwróci? uwag? na tempo wspó?czesnego ?ycia, stres, organizacj? ?ycia spo?ecznego i pracy, poniewa? s? to czynniki kulturowe, które zagra?aj? mo?liwo?ci trwa?ych decyzji. Równocze?nie napotykamy zjawiska dwuznaczne. Na przyk?ad ceniona jest taka personalizacja, która zwraca uwag? na autentyczno??, zamiast na odtwarzanie nakazanych zachowa?. Jest to warto??, która mo?e promowa? ró?ne zdolno?ci i spontaniczno??, ale ?le ukierunkowana, mo?e tworzy? postawy sta?ej nieufno?ci, ucieczki od zobowi?za?, zamkni?cia si? w wygodzie, arogancji. Wolno?? wyboru pozwala na planowanie swego ?ycia i piel?gnowanie tego, co w nas najlepsze, ale je?li  nie ma szlachetnych celów i dyscypliny osobistej, przeradza si? w niemo?no?? wielkodusznego oddania siebie. Rzeczywi?cie, w wielu krajach, w których spada liczba ma??e?stw, coraz wi?cej osób decyduje si? na ?ycie w samotno?ci lub na wspó??ycie w konkubinacie. Mo?emy równie? podkre?li? godne pochwa?y poczucie sprawiedliwo?ci; je?li jednak jest ona ?le rozumiana, to przekszta?ca obywateli w klientów domagaj?cych si? jedynie ?wiadczenia us?ug.

34. Je?li te zagro?enia przenosz? si? na sposób rozumienia rodziny, to mo?e si? ona sta? miejscem przechodnim, ku któremu kierujemy si?, gdy wydaje si? to nam wygodne, lub gdzie idziemy wówczas, gdy mamy zamiar dochodzi? praw, podczas gdy wi?zi s? zdane na niepewno?? kapry?nych pragnie? i okoliczno?ci. Istotnie, ?atwo dzi? pomyli? prawdziw? wolno?? z ide?, ?e ka?dy os?dza wed?ug w?asnego widzi mi si?, jakby poza indywidualnymi osobami nie by?o ?adnych prawd, warto?ci, zasad, które nas ukierunkowuj?, jak gdyby wszystko by?o równe i na wszystko powinno si? pozwoli?. W tym kontek?cie idea? ma??e?stwa, z zaanga?owaniem wy??czno?ci i stabilno?ci, okazuje si? zniszczony przez okoliczno?ciowe konwenanse lub kaprysy wra?liwo?ci. Ludzie obawiaj? si? samotno?ci, pragn? przestrzeni ochrony i wierno?ci, ale jednocze?nie zwi?ksza si? strach przed uwi?zieniem przez relacj?, która mog?aby odroczy? osi?gni?cie aspiracji osobistych.

35. Jako chrze?cijanie nie mo?emy zrezygnowa? z proponowania ma??e?stwa, tylko dlatego, by nie przeciwstawia? si? aktualnej wra?liwo?ci, by nad??a? za mod? lub z powodu poczucia ni?szo?ci wobec upadku moralnego i ludzkiego. Pozbawialiby?my ?wiat warto?ci, które mo?emy i musimy wnosi?. To prawda, ?e nie ma sensu, aby zatrzymywa? si? na retorycznym oskar?aniu aktualnego z?a, jakby to mog?o co? zmieni?. Niczemu nie s?u?y tak?e próba narzucania norm si?? w?adzy. Oczekuje si? od nas wysi?ku bardziej odpowiedzialnego i hojnego, polegaj?cego na przedstawieniu przyczyn i motywacji, aby nasze opowiedzenie si? za ma??e?stwem i rodzin? by?o takie, by ludzie byli bardziej gotowi do odpowiedzi na ?ask?, jak? daje im Bóg.

36. Jednocze?nie trzeba pokornie i realistycznie uzna?, ?e ??czasami nasz sposób prezentacji przekona? chrze?cija?skich i sposób traktowania ludzi przyczyni?y si? do spowodowania tego, co obecnie jest powodem narzekania i z czego wypada nam dokona? zdrowej samokrytyki. Z drugiej strony cz?sto przedstawiali?my ma??e?stwo w taki sposób, ?e jego cel jednocz?cy, zach?ta do wzrastania w mi?o?ci i idea? wzajemnej pomocy pozostawa?y w cieniu z powodu niemal wy??cznego nacisku na obowi?zek prokreacji. Nie wsparli?my dostatecznie m?odych ma??e?stw w pierwszych latach ich wspólnego ?ycia, przedstawiaj?c im propozycje dostosowane do godzin ich zaj??, do ich j?zyka, do bardziej konkretnych niepokojów. Innymi razy przedstawiali?my idea? teologiczny ma??e?stwa zbyt abstrakcyjny, skonstruowany niemal sztucznie, daleki od konkretnej sytuacji i rzeczywistych mo?liwo?ci rodzin takimi, jakimi s?. Ta nadmierna idealizacja, zw?aszcza gdy nie obudzili?my ufno?ci w dzia?anie ?aski, nie pozwoli?a na to, aby ma??e?stwo by?o bardziej po??dane i atrakcyjne, ale wr?cz przeciwnie.

37. Przez d?ugi czas byli?my przekonani, ?e jedynie k?ad?c nacisk na kwestie doktrynalne, bioetyczne i moralne, nie pobudzaj?c do otwarto?ci na ?ask?, dostatecznie wsparli?my rodziny, umacniaj?c wi?? ma??onków i wype?nili?my sensem ich wspólne ?ycie. Trudno nam zaprezentowa? ma??e?stwo bardziej jako dynamiczny proces rozwoju i realizacji, ni? jako ci??ar, który trzeba znosi? przez ca?e ?ycie. Z trudem dajemy te? miejsce dla sumienia wiernych, którzy po?ród swoich ogranicze? cz?sto odpowiadaj? najlepiej jak potrafi? na Ewangeli? i mog? rozwija? swoje w?asne rozeznanie w sytuacji, gdy wszystkie systemy upadaj?. Jeste?my powo?ani do kszta?towania sumie?, nie za? domagania si?, by je zast?powa?.

38. Musimy by? wdzi?czni za fakt, ?e wi?kszo?? ludzi ceni relacje rodzinne, które pozwalaj? trwa? w czasie i zapewniaj? drugiej osobie szacunek. Dlatego cenne jest to, ?e Ko?ció? oferuje przestrzenie towarzyszenia i poradnictwa w kwestiach zwi?zanych z rozwojem mi?o?ci, przezwyci??ania konfliktów i wychowywania dzieci. Wielu ludzi docenia moc ?aski, jakiej do?wiadczaj? w sakramencie pojednania i w Eucharystii, która pozwala im radzi? sobie z wyzwaniami ma??e?stwa i rodziny. W niektórych krajach, zw?aszcza w ró?nych cz??ciach Afryki, laicyzmowi nie uda?o si? os?abi? pewnych warto?ci tradycyjnych, a w ka?dym ma??e?stwie wytwarza si? silna wi?? mi?dzy dwiema poszerzonymi rodzinami, w których wci?? zachowany jest wyra?nie okre?lony  system zarz?dzania konfliktami i trudno?ciami. W dzisiejszym ?wiecie doceniane jest tak?e ?wiadectwo ma??e?stw, które nie tylko wytrwa?y w czasie, ale nadal rozwijaj? wspólny projekt i zachowuj? wzajemne uczucie. Otwiera to drzwi do duszpasterstwa pozytywnego, go?cinnego, umo?liwiaj?cego stopniowe pog??bianie wymaga? Ewangelii. Jednak wiele razy dzia?ali?my w postawie defensywnej i trwonili?my energie duszpasterskie, powielaj?c ataki na  dekadencki ?wiat, z niewielk? zdolno?ci? proaktywn?, aby wskaza? drogi szcz??cia. Wielu nie dostrzega, ?e or?dzie Ko?cio?a o ma??e?stwie i rodzinie jest wyra?nym, jasnym odzwierciedleniem nauczania i postawy Pana Jezusa, który proponuj?c wymagaj?cy idea? jednocze?nie nigdy nie straci? wspó?czuj?cej blisko?ci wobec osób s?abych, jak Samarytanka czy kobieta cudzo?o?na.

39. Nie oznacza to niezauwa?ania upadku kultury, która nie promuje mi?o?ci i po?wi?cenia. Konsultacje poprzedzaj?ce dwa ostatnie synody ujawni?y ró?ne przejawy „kultury tymczasowo?ci”. Mam na my?li, na przyk?ad, szybko??, z jak? ludzie przechodz? z jednej relacji uczuciowej do innej. S?dz?, ?e mi?o??, tak jak w sieciach spo?eczno?ciowych, mo?na pod??czy? lub od??czy? na ??danie konsumenta i równie szybko zablokowa?. My?l? równie? o l?ku, jaki budzi perspektywa sta?ego zaanga?owania, obsesji na punkcie czasu wolnego, o relacjach, które obliczaj? koszty i korzy?ci, i s? utrzymywane jedynie wówczas, je?li s? ?rodkiem, aby zaradzi? samotno?ci, aby zapewni? ochron? lub zyska? jak?? us?ug?. Na relacje uczuciowe przenosi si? to, co dzieje si? z przedmiotami i ?rodowiskiem: wszystko mo?na wyrzuci?, ka?dy u?ywa i wyrzuca, marnotrawi i niszczy, wykorzystuje i wyciska jak d?ugo s?u?y. A potem: ?egnaj! Narcyzm czyni ludzi niezdolnymi do spojrzenia poza siebie, poza w?asne pragnienia i potrzeby. Ale ten, kto wykorzystuje innych, wcze?niej czy pó?niej sam b?dzie w ko?cu wykorzystywany, manipulowany i opuszczony z t? sam? logik?. Warto zauwa?y?, ?e zerwanie wi?zi ma cz?sto miejsce u osób doros?ych, poszukuj?cych swego rodzaju „autonomii” i odrzucaj?cych idea? starzenia si? razem, troszcz?c si? jedno o drugie i wspieraj?c si? wzajemnie.

40. „Ryzykuj?c zbytnie uproszczenie mo?emy powiedzie?, ?e ?yjemy w kulturze, która wywiera na ludzi m?odych presj?, by nie zak?adali rodziny ze wzgl?du na brak perspektyw na przysz?o??. A ta sama kultura proponuje innym tak wiele opcji, ?e równie? oni s? odwodzeni od za?o?enia rodziny”[14]. W niektórych krajach, wielu ludzi m?odych „cz?sto odk?ada ?lub z powodu problemów ekonomicznych, problemów z prac? b?d? ze studiami. Czasem s? to inne motywy, takie jak wp?yw ideologii, które pomniejszaj? znaczenie ma??e?stwa i rodziny, do?wiadczenie niepowodzenia innych ma??e?stw, na które oni nie chc? si? nara?a?, strach przed czym?, co uwa?aj? za zbyt wielkie i ?wi?te, u?atwienia socjalne i korzy?ci ekonomiczne wyp?ywaj?ce z tytu?u konkubinatu, czysto emocjonalna i romantyczna koncepcja mi?o?ci, obawa przed utrat? wolno?ci i niezale?no?ci, odrzucenie czego? pojmowanego jako instytucjonalne i biurokratyczne”[15]. Musimy znale?? s?owa, motywacje i ?wiadectwa, które by nam pomog?y w poruszeniu najg??bszych zakamarków serc ludzi m?odych, gdzie s? najobfitsze ?ród?a ich zdolno?ci do wielkoduszno?ci, zaanga?owania, mi?o?ci, a nawet heroizmu, aby ich zach?ci? do zaakceptowania z entuzjazmem i m?stwem wyzwania ma??e?stwa.

41. Ojcowie synodalni mówili o dzisiejszych „tendencjach kulturowych, które zdaj? si? narzuca? nieograniczon? afektywno??, […] afektywno?? narcystyczn?, niesta?? i zmienn?, która nie zawsze pomaga w osi?gni?ciu wi?kszej dojrza?o?ci”. Wyrazili zaniepokojenie z powodu „szerzenia si? pornografii i komercjalizacji cia?a, czemu sprzyja równie? wynaturzone korzystanie z internetu”, jak równie? z powodu „sytuacji tych osób, które s? zmuszone do uprawiania prostytucji”. W tym kontek?cie „ma??onkowie s? czasami niepewni, niezdecydowani i trudno im znale?? sposoby rozwoju. Wielu jest tych, którzy maj? tendencj? do pozostawania na wczesnych etapach ?ycia emocjonalnego i seksualnego. Kryzys pary ma??e?skiej destabilizuje rodzin? i poprzez separacj? i rozwód mo?e doprowadzi? do powa?nych konsekwencji dla doros?ych, dzieci i spo?ecze?stwa, os?abiaj?c jednostk? i wi?zy spo?eczne”[16]. Cz?sto „mamy do czynienia z wieloma kryzysami ma??e?skimi, do których cz?sto podchodzi si? w sposób powierzchowny i bez odwagi cierpliwo?ci, sprawdzenia, wzajemnego przebaczenia, pojednania, a tak?e po?wi?cenia. W ten sposób te pora?ki daj? pocz?tek nowym relacjom, nowym parom, nowym zwi?zkom i nowym ma??e?stwom, co stwarza z?o?one sytuacje rodzinne i problematyczne z chrze?cija?skiego punktu widzenia”[17].

42. „Tak?e spadek liczby ludno?ci, spowodowany mentalno?ci? antynatalistyczn? i krzewiony przez globalne polityki «zdrowia reprodukcyjnego», nie tylko determinuje sytuacj?, w której nie jest ju? zapewniona zast?powalno?? pokole?, ale z czasem grozi doprowadzeniem do zubo?enia gospodarczego i utraty nadziei na przysz?o??. Rozwój biotechnologii ma równie? du?y wp?yw na przyrost naturalny”[18]. Mog? si? do tego do??cza? inne czynniki, takie jak: „uprzemys?owienie, rewolucja seksualna, strach przed przeludnieniem, problemy ekonomiczne […]. Spo?ecze?stwo konsumpcyjne mo?e równie? zniech?ca? ludzi do posiadania dzieci, aby tylko zachowa? swoj? wolno?? i w?asny styl ?ycia”[19]. Prawd? jest, ?e prawe sumienie ma??onków, je?li byli dot?d bardzo hojni w przekazywaniu ?ycia, mo?e prowadzi? do decyzji o ograniczeniu liczby dzieci z wystarczaj?co powa?nych powodów, ale tak?e prawd? jest, ?e „ze wzgl?du na umi?owanie tej godno?ci sumienia Ko?ció? odrzuca ze wszystkich si? dzia?ania pa?stwa przymuszaj?ce do antykoncepcji, sterylizacji, czy wr?cz aborcji”[20]. ?rodki te s? nie do przyj?cia, tak?e w miejscach o wysokim przyro?cie naturalnym, ale trzeba zwróci? uwag?, ?e politycy zach?caj? do nich tak?e w niektórych krajach prze?ywaj?cych dramat bardzo niskiego wska?nika urodze?. Jak wskazali biskupi Korei, jest to „dzia?anie sprzeczne i lekcewa??ce swój obowi?zek”[21].

43. Os?abienie wiary i praktyk religijnych w niektórych spo?ecze?stwach wp?ywa na rodziny i czyni je bardziej samotnymi z ich trudno?ciami. Ojcowie synodalni stwierdzili, ?e „jedn? z najwi?kszych bied obecnej kultury jest samotno??, owoc braku Boga w ?yciu ludzi i krucho?ci relacji. Istnieje równie? ogólne poczucie bezsilno?ci w obliczu rzeczywisto?ci spo?eczno-gospodarczej, które cz?sto prowadzi do zmia?d?enia rodzin. [...] Cz?sto rodziny czuj? si? opuszczone ze wzgl?du na brak zainteresowania i ma?ej uwagi ze strony instytucji. Konsekwencje negatywne z punktu widzenia organizacji spo?ecznej s? oczywiste: od kryzysu demograficznego po trudno?ci edukacyjne, od trudno?ci przyj?cia rodz?cego si? ?ycia do postrzegania obecno?ci osób starszych jako obci??enia, a? po rozprzestrzenianie si? zaburze? uczuciowych, co prowadzi niekiedy do przemocy. Obowi?zkiem pa?stwa jest stworzenie warunków ustawodawczych i pracowniczych, aby zapewni? ludziom m?odym przysz?o?? i dopomóc im w realizacji planu za?o?enia rodziny”[22].

44. Brak godnego lub odpowiedniego mieszkania cz?sto prowadzi do odroczenia sformalizowania zwi?zku. Pami?tajmy, ?e ?„r?odzina ma prawo do mieszkania odpowiedniego dla ?ycia rodzinnego i dostosowanego do liczby jej cz?onków, w miejscu zapewniaj?cym podstawowe us?ugi konieczne do ?ycia rodziny i wspólnoty”[23]. Rodzina i dom to dwie rzeczy, które wzajemnie si? siebie domagaj?. Przyk?ad ten pokazuje, ?e musimy domaga? si? praw rodziny, a nie tylko praw jednostki. Rodzina jest dobrem, bez którego spo?ecze?stwo nie mo?e si? obej??, które musi by? chronione[24]. Obrona tych praw jest „profetycznym wezwaniem na rzecz instytucji rodziny, wymagaj?cej szacunku oraz ochrony przed wszelkiego rodzaju uzurpacj?”[25], zw?aszcza w obecnej sytuacji, gdy zazwyczaj zajmuje niewiele miejsca w programach politycznych. W?ród wielu praw, rodziny maj? tak?e prawo, by „oczekiwa? od w?adz publicznych w?a?ciwej, nikogo nie dyskryminuj?cej polityki rodzinnej w kwestiach prawnych, gospodarczych, spo?ecznych i finansowych”[26]. Niekiedy rodziny prze?ywaj? dramatyczne cierpienia, kiedy w obliczu choroby osoby bliskiej, nie maj? dost?pu do odpowiedniej opieki zdrowotnej, lub gdy wyd?u?a si? czas bez dost?pu do godnej pracy. „Sytuacja ekonomiczna zmusza rodziny do rezygnacji z edukacji, ?ycia kulturalnego i aktywnego ?ycia spo?ecznego. Obecny system gospodarczy wytwarza ró?ne formy wykluczenia spo?ecznego. W sposób szczególny dotykaj? rodziny problemy dotycz?ce pracy. M?odzi maj? niewielkie mo?liwo?ci zatrudnienia, a oferta pracy jest bardzo selektywna i prowizoryczna. Dzie? pracy jest d?ugi i cz?sto obci??ony d?ugim czasem dojazdu. Nie pomaga to cz?onkom rodzin w spotykaniu si? mi?dzy sob? i ze swoimi dzie?mi w taki sposób, który codziennie umacnia?by ich relacje”[27].

45. „Wiele dzieci rodzi si? poza ma??e?stwem, zw?aszcza w niektórych krajach i wiele jest tych, które nast?pnie dorastaj? tylko z jednym z rodziców czy te? w poszerzonym lub przekszta?conym ?rodowisku rodzinnym. [...] Seksualne wykorzystywanie dzieci jest równie? jedn? z najbardziej oburzaj?cych i pod?ych rzeczywisto?ci wspó?czesnego spo?ecze?stwa. Tak?e spo?ecze?stwa do?wiadczaj?ce przemocy z powodu wojny, terroryzmu lub przest?pczo?ci zorganizowanej s? ?wiadkami degradacji sytuacji rodzinnych. Zw?aszcza w wielkich metropoliach i ich przedmie?ciach narasta zjawisko tak zwanych dzieci ulicy”[28]. Wykorzystywanie seksualne dzieci staje si? jeszcze bardziej szokuj?ce, gdy pojawia si? w miejscach, w których powinny by? chronione, zw?aszcza w rodzinach, szko?ach i we wspólnotach i instytucjach chrze?cija?skich[29].

46. ??Migracje „s? innym znakiem czasów, który nale?y rozpatrzy? i zrozumie?, z ca?ym brzemieniem konsekwencji dla ?ycia rodzinnego”[30]. Ostatni Synod nada? du?? wag? temu zjawisku stwierdzaj?c, ?e „dotyka ono, na ró?ne sposoby, ca?ych populacji, w ró?nych cz??ciach ?wiata. Ko?ció? odegra? w tej dziedzinie rol? pierwszoplanow?. Konieczno?? zachowania i rozwijania tego ewangelicznego ?wiadectwa (por. Mt 25, 35) wydaje si? obecnie pilniejsza ni? kiedykolwiek. [...] Ludzka mobilno??, która odpowiada naturalnemu historycznemu ruchowi narodów, mo?e okaza? si? autentycznym ubogaceniem zarówno dla rodziny, która emigruje, jak i dla kraju, który j? przyjmuje. Inn? spraw? jest przymusowa migracja rodzin w konsekwencji wojny, prze?ladowa?, biedy, niesprawiedliwo?ci, naznaczona perypetiami podró?y, która cz?sto zagra?a ?yciu, wywo?uje urazy i destabilizuje rodziny. Towarzyszenie migrantom wymaga specjalistycznego duszpasterstwa skierowanego do rodzin migruj?cych, ale tak?e do cz?onków rodzin pozosta?ych w miejscu pochodzenia. Musi by? ono realizowane z poszanowaniem ich kultur, formacji ludzkiej i religijnej, z której si? wywodz?, bogactwa duchowego ich obrz?dów i tradycji, tak?e poprzez im w?a?ciwe duszpasterstwo. [...] Migracje jawi? si? jako szczególnie dramatyczne i katastrofalne dla rodzin i osób, kiedy odbywaj? si? poza prawem i s? wspierane przez mi?dzynarodowe sieci handlu lud?mi. To samo mo?na powiedzie?, gdy dotycz? kobiet i dzieci bez opieki, zmuszonych do d?u?szych pobytów w miejscach przej?ciowych, w obozach dla uchod?ców, w których nie mo?na podj?? procesów integracji. Skrajne ubóstwo i inne sytuacje rozk?adu doprowadzaj? niekiedy rodziny do sprzedawania swoich dzieci na prostytucj? lub handel narz?dami”[31]. „Prze?ladowania chrze?cijan, jak równie? prze?ladowania mniejszo?ci etnicznych i religijnych, w wielu cz??ciach ?wiata, szczególnie na Bliskim Wschodzie, stanowi? wielk? prób? nie tylko dla Ko?cio?a, ale tak?e dla ca?ej wspólnoty mi?dzynarodowej. Nale?y wspiera? ka?dy wysi?ek na rzecz ci?g?ego trwania rodzin i wspólnot chrze?cija?skich w ziemiach ich pochodzenia”[32].

47. Ojcowie synodalni zwrócili tak?e szczególn? uwag? na „rodziny z osobami niepe?nosprawnymi, w których inwalidztwo, wdzieraj?c si? w ?ycie, rodzi g??bokie i nieoczekiwane wyzwanie, zak?óca równowag?, pragnienia i oczekiwania. [...] Na wielki podziw zas?uguj? rodziny, które z mi?o?ci? akceptuj? trudne do?wiadczenie dziecka niepe?nosprawnego. Daj? one Ko?cio?owi i spo?ecze?stwu cenne ?wiadectwo wierno?ci wobec daru ?ycia. W procesie przyj?cia i troski o misterium krucho?ci, rodzina, wraz ze wspólnot? chrze?cija?sk?, b?dzie mog?a odkry? nowe gesty i j?zyk, formy zrozumienia i to?samo?ci. Osoby niepe?nosprawne stanowi? dla rodziny dar i okazj? do wzrastania w mi?o?ci, we wzajemnej pomocy i jedno?ci. [...] Rodzina, która akceptuje w duchu wiary obecno?? osób niepe?nosprawnych, b?dzie w stanie rozpozna? i zagwarantowa? jako?? i warto?? ka?dego ?ycia, z jego potrzebami, prawami i mo?liwo?ciami. B?dzie ona pobudza? do opieki i troski oraz b?dzie promowa? towarzyszenie i mi?o?? na ka?dym etapie ?ycia”[33]. Pragn? podkre?li?, ?e uwaga po?wi?cona zarówno imigrantom jak i osobom niepe?nosprawnym jest znakiem Ducha ?wi?tego. Obydwie bowiem te sytuacje s? paradygmatyczne: ukazuj? szczególnie jak jest dzi? prze?ywana logika mi?osiernej akceptacji oraz integracji osób s?abszych.

48. „Wi?kszo?? rodzin szanuje starszych, otaczaj?c mi?o?ci? i uwa?aj?c ich za b?ogos?awie?stwo. Szczególne uznanie nale?y si? stowarzyszeniom i ruchom rodzinnym, które dzia?aj? na rzecz osób starszych, na polu duchowym i socjalnym [...]. W spo?ecze?stwach wysoko uprzemys?owionych, gdzie liczba starszych wzrasta, podczas gdy spada wska?nik urodze?, istnieje zagro?enie, i? b?d? postrzegani jako ci??ar. Równocze?nie opieka, jakiej potrzebuj? osoby starsze, wystawia cz?sto ich bliskich na ci??k? prób?”[34]. „Docenienie ko?cowej fazy ?ycia jest dzi? tym bardziej konieczne, im bardziej próbuje si? na ró?ne sposoby oddali? chwil? zgonu. Krucho?? i uzale?nienie osób starszych s? czasami niesprawiedliwie wykorzystywane dla zwyk?ej korzy?ci ekonomicznej. Wiele rodzin uczy nas, ?e mo?na zmierzy? si? z ostatnimi etapami ?ycia, doceniaj?c poczucie spe?nienia i w??czaj?c ca?e swoje istnienie w tajemnic? paschaln?. Wiele osób starszych jest przyjmowanych przez instytucje ko?cielne, gdzie mog? ?y? w ?rodowisku pogodnym i rodzinnym zarówno pod wzgl?dem materialnym, jak i duchowym. Eutanazja i wspomagane samobójstwo stanowi? powa?ne zagro?enie dla rodzin na ca?ym ?wiecie. W wielu krajach te praktyki s? legalne. Ko?ció?, zdecydowanie sprzeciwiaj?c si? takim praktykom, czuje si? zobowi?zany pomaga? rodzinom, które troszcz? si? o swoich starszych i chorych cz?onków”[35].

49. Chc? podkre?li? trudn? sytuacj? rodzin pogr??onych w ubóstwie, do?wiadczanych na wiele sposobów, w których ograniczenia ?ycia prze?ywane s? w sposób przenikliwy. Je?li wszyscy napotykaj? trudno?ci, to w domu bardzo ubogim staj? si? one jeszcze trudniejsze[36]. Na przyk?ad, je?li kobieta musi wychowywa? swoje dziecko sama, z powodu separacji lub z innych przyczyn, i musi pracowa?, nie maj?c mo?liwo?ci pozostawienia dziecka komu? innemu, to wzrasta ono w opuszczeniu, które nara?a go na ryzyka wszelkiego rodzaju, a jego dojrzewanie osobowe jest wystawione na szwank. W trudnych sytuacjach, w jakich ?yj? osoby najbardziej potrzebuj?ce, Ko?ció? musi zachowa? szczególn? uwag?, aby zrozumie?, pocieszy?, w??czy?, unikaj?c narzucania im zestawu norm, jakby by?y ze ska?y, zyskuj?c w ten sposób efekt, ?e czuj? si? os?dzone i porzucone przez t? Matk?, która jest powo?ana, by nie?? im Bo?e mi?osierdzie. W ten sposób, zamiast im dawa? uzdrawiaj?c? moc ?aski i ?wiat?a Ewangelii, niektórzy, wol? „zdoktrynizowa?” Ewangeli?, zamieniaj?c j? „w martwe kamienie, by rzuca? nimi w innych”[37].

Niektóre wyzwania

50. Odpowiedzi na dwie konsultacje, dokonane podczas procesu synodalnego, wspomnia?y o najró?niejszych sytuacjach, które stawiaj? nowe wyzwania. Oprócz ju? wymienionych, wielu odnosi?o si? do funkcji wychowawczej, która prze?ywa trudno?ci, poniewa?, mi?dzy innymi, rodzice wracaj? do domu zm?czeni, nie maj? ochoty na rozmow?, w wielu rodzinach nie ma nawet zwyczaju wspólnego spo?ywania posi?ków. Jest te? coraz wi?cej zró?nicowanych propozycji rozrywek oprócz uzale?nienia od telewizji. Utrudnia to rodzicom ??przekazywanie wiary swoim dzieciom. Inni wskazuj? rodziny cz?sto prze?ywaj?ce ogromne niepokoje. Wydaje si?, ?e bardziej s? zatroskane o zapobieganie przysz?ym problemom, ni? dzieleniem si? chwil? tera?niejsz?. Jest to kwestia kulturowa, pot?gowana niepewno?ci? przysz?o?ci zawodowej, brakiem pewno?ci gospodarczej lub l?kiem o przysz?o?? dzieci.

51. Wspomniano tak?e o narkomanii jako o jednej z bol?czek naszych czasów, powoduj?cej cierpienia wielu rodzin, a cz?sto prowadz?cej tak?e do ich zniszczenia. Co? podobnego ma miejsce w przypadku alkoholizmu, hazardu i innych uzale?nie?. Rodzina mog?aby by? miejscem zapobiegania i wdra?ania dobrych regu?, ale spo?ecze?stwo i polityka nieustannie zauwa?aj?, ?e rodzina zagro?ona „traci zdolno?? do reagowania, aby pomóc swoim cz?onkom [...]. Dostrzegamy powa?ne konsekwencje tego za?amania w zniszczonych rodzinach, wykorzenionych dzieciach, opuszczonych osobach starszych, osieroconych dzieciach ?yj?cych rodziców oraz zdezorientowanych i pozbawionych regu? ludziach m?odych”[38]. Jak wskazali biskupi Meksyku, istniej? smutne sytuacje przemocy w rodzinie, które s? wyl?garni? nowych form agresji spo?ecznej, poniewa? „stosunki rodzinne wyja?niaj? równie? predyspozycje do gwa?townej osobowo?ci. Rodziny, które na to s? nara?one, to te, w których brakuje komunikacji; te, w których dominuj? postawy obronne, a ich cz?onkowie nawzajem si? nie wspieraj?; gdzie nie ma zaj?? rodzinnych sprzyjaj?cych uczestnictwu; gdzie relacje mi?dzy rodzicami s? cz?sto konfliktowe i gwa?towne, a relacje mi?dzy rodzicami a dzie?mi s? nacechowane postawami wrogo?ci. Przemoc domowa jest szko?? urazów i nienawi?ci w podstawowych relacjach mi?dzyludzkich”[39].

52. Nikt nie mo?e my?le?, ?e os?abienie rodziny jako spo?eczno?ci naturalnej, opartej na ma??e?stwie jest czym?, co spo?ecze?stwu przynosi korzy?ci. Jest wr?cz odwrotnie: wyrz?dza szkod? dojrzewaniu ludzi, kultywowaniu warto?ci spo?ecznych i rozwojowi etycznemu miast i narodów. Nie dostrzega si? ju? wyra?nie, ?e ??tylko wy??czny i nierozerwalny zwi?zek mi?dzy m??czyzn? a kobiet? realizuje w pe?ni funkcj? spo?eczn?, b?d?c zaanga?owaniem stabilnym i umo?liwiaj?cym p?odno??. Musimy uzna? wiele ró?nych sytuacji rodzinnych, które mog? zapewni? jak?? regu?? ?ycia, ale zwi?zków nieformalnych lub na przyk?ad mi?dzy osobami tej samej p?ci, nie mo?na zwyczajnie zrównywa? z ma??e?stwem. ?aden zwi?zek niepewny lub zamkni?ty na przekazywanie ?ycia nie zapewnia nam przysz?o?ci spo?ecze?stwa. Któ? jednak troszczy si? dzi? o wspieranie ma??onków, pomaganie im w przezwyci??eniu stoj?cych przed nimi zagro?e?, towarzyszenie im w ich roli wychowawczej, utwierdzanie stabilno?ci jedno?ci ma??e?skiej?

53. „W niektórych spo?ecze?stwach wci?? utrzymuje si? praktyka poligamii; w innych za? trwa praktyka ma??e?stw aran?owanych. [...] W wielu ?rodowiskach, i to nie tylko na Zachodzie, szerzy si? praktyka wspólnego zamieszkania przed ?lubem, a nawet wspólnego zamieszkania bez zamiaru zawierania jakiegokolwiek zwi?zku instytucjonalnego”[40]. W licznych krajach ustawodawstwo u?atwia rozwijanie si? wielu alternatyw, tak ?e ma??e?stwo cechuj?ce si? wy??czno?ci?, nierozerwalno?ci? i otwarto?ci? na ?ycie jawi si? w ko?cu jako propozycja staromodna, jedna spo?ród wielu innych. W wielu krajach post?puje dekonstrukcja prawna rodziny, która d??y do przyj?cia form opartych niemal wy??cznie na paradygmacie autonomii woli. Mimo, ?e s?usznie i sprawiedliwie odrzucane s? stare formy rodziny „tradycyjnej”, charakteryzuj?cej si? autorytaryzmem, a nawet przemoc?, to jednak nie powinno to prowadzi? do pogardy dla ma??e?stwa, ale do ponownego odkrycia jego prawdziwego znaczenia oraz do jego odnowy. Si?a rodziny „tkwi zasadniczo w tym, ?e rodzina jest zdolna kocha? i uczy? mi?o?ci. Niezale?nie od tego, jak dana rodzina mo?e by? poraniona, zawsze mo?e si? ona rozwija? wychodz?c od mi?o?ci”[41].

54. W tym krótkim spojrzeniu na rzeczywisto??, pragn? podkre?li?, ?e chocia? dokonano znacznej poprawy w uznaniu praw kobiet i ich uczestnictwa w ?yciu publicznym, to jednak jest wiele do zrobienia w niektórych krajach. Nie s? bowiem ca?kowicie wyeliminowane niedopuszczalne praktyki. Przede wszystkim haniebna przemoc, jakiej czasami u?ywa si? wobec kobiet, molestowanie w rodzinie i ró?ne formy niewolnictwa, które nie s? oznak? m?skiej si?y, ale tchórzliwej degradacji. Przemoc werbalna, fizyczna i seksualna stosowana wobec kobiet w niektórych ma??e?stwach jest sprzeczna z sam? natur? jedno?ci ma??e?skiej. My?l? o powa?nym okaleczaniu narz?dów p?ciowych kobiet w niektórych kulturach, ale tak?e o nierówno?ci w dost?pie do godnych miejsc pracy i miejsc, gdzie zapadaj? decyzje. Historia obci??ona jest ?ladami ekscesów kultur patriarchalnych, gdzie kobiety by?y uwa?ane za osoby drugiej klasy, ale pami?tamy tak?e o macierzy?stwie zast?pczym lub o „instrumentalnym traktowaniu cia?a kobiecego i czynienia go towarem w dzisiejszej kulturze medialnej”[42]. Niektórzy twierdz?, ?e wiele problemów aktualnych ma miejsce na skutek emancypacji kobiet. Ale argument ten nie jest s?uszny, „to fa?sz, nieprawda, jest to forma seksizmu”[43]. Równa godno?? m??czyzny i kobiety prowadzi nas do rado?ci, ?e dochodzi do przezwyci??enia dawnych form dyskryminacji oraz ?e w ?onie rodzin rozwija si? wzajemne wspó?dzia?anie. O ile pojawiaj? si? formy feminizmu, których nie mo?emy uzna? za w?a?ciwe, to podziwiamy równie? dzie?o Ducha ?wi?tego w bardziej wyra?nym uznaniu godno?ci kobiet i ich praw.

55. M??czyzna „odgrywa równie? decyduj?c? rol? w ?yciu rodzinnym, ze szczególnym uwzgl?dnieniem ochrony i wsparcia ?ony i dzieci. [...] Wielu m??czyzn jest ?wiadomych znaczenia swojej roli w rodzinie i realizuje j? anga?uj?c szczególne w?a?ciwo?ci m?skiego charakteru. Brak ojca powa?nie naznacza ?ycie rodzinne, wychowywanie dzieci oraz ich integracj? w ?ycie spo?eczne. Jego nieobecno?? mo?e by? fizyczna, emocjonalna, poznawcza i duchowa. Brak ten pozbawia dzieci odpowiedniego wzorca postawy ojcowskiej”[44].

56. Inne wyzwanie wy?ania si? z ró?nych form ideologii, ogólnie zwanej „gender”, która „zaprzecza ró?nicy i naturalnej komplementarno?ci m??czyzny i kobiety. Ukazuje ona spo?ecze?stwo bez ró?nic p?ciowych i banalizuje podstawy antropologiczne rodziny. Ideologia ta wprowadza projekty edukacyjne i wytyczne legislacyjne promuj?ce to?samo?? osobist? i zwi?zki emocjonalne w ca?kowitym oderwaniu od ró?nic biologicznych mi?dzy m??czyzn? a kobiet?. To?samo?? cz?owieka jest zdana na indywidualistyczny wybór, który mo?e si? równie? z czasem zmienia?”[45]. Niepokoj?cy jest fakt, ?e niektóre ideologie tego typu, utrzymuj?ce, ?e stanowi? odpowied? na pewne, czasami zrozumia?e aspiracje, staraj? si? j? narzuci? jako my?l dominuj?c? okre?laj?c? nawet edukacj? dzieci. Nie wolno zapomina?, ?e „p?e? biologiczn? (sex) oraz rol? spo?eczno-kulturow? p?ci (gender) mo?na odró?nia?, ale nie rozdziela?”[46]. Ponadto „rewolucja biotechnologiczna w dziedzinie przekazywania ?ycia ludzkiego wprowadzi?a mo?liwo?? manipulowania aktem pocz?cia, czyni?c go  niezale?nym od wspó??ycia p?ciowego mi?dzy m??czyzn? a kobiet?. W ten sposób ?ycie ludzkie i rodzicielstwo sta?y si? czym?, co mo?na tworzy? i niszczy?. Czym? w du?ej mierze uzale?nionym od ?yczenia osób lub par”[47].   Czym innym jest zrozumienie ludzkiej s?abo?ci i z?o?ono?ci ?ycia, a czym innym akceptacja ideologii, które domagaj? si? oddzielenia od siebie  nieroz??cznych aspektów rzeczywisto?ci. Nie popadajmy w grzech usi?owania zast?pienia Stwórcy. Jeste?my stworzeniami i nie jeste?my wszechmocni. Rzeczywisto?? stworzona nas uprzedza i trzeba j? przyjmowa? jako dar. Równocze?nie jeste?my wezwani do strze?enia naszego cz?owiecze?stwa, a to oznacza przede wszystkim akceptowanie i respektowanie go takim, jakim zosta?o stworzone.

57. Dzi?kuj? Bogu, poniewa? wiele rodzin, które wcale nie uwa?aj? si? za doskona?e, ?yje w mi?o?ci, realizuj?c swoje powo?anie i rozwija si?, pomimo ?e wiele z nich upada na swej drodze. Na podstawie refleksji synodalnych nie mo?na stworzy? stereotypu rodziny idealnej, ale stawiaj?cy wyzwania kola?, sk?adaj?cy si? z wielu ró?nych rzeczywisto?ci, pe?nych rado?ci, dramatów i marze?. Realia, które nas niepokoj?, s? wyzwaniami. Nie popadajmy w pu?apk? opadania z si? w samoobronnych narzekaniach, zamiast rozbudza? kreatywno?? misyjn?. W ka?dej sytuacji, „Ko?ció? dostrzega potrzeb?, aby powiedzie? s?owo prawdy i nadziei. [...] Wielkie warto?ci ma??e?stwa i rodziny chrze?cija?skiej odpowiadaj? na poszukiwania przenikaj?ce ludzkie istnienie”[48]. Chocia? dostrzegamy wiele trudno?ci, s? one – jak powiedzieli biskupi Kolumbii – wezwaniem, aby „wyzwoli? w nas energie nadziei przek?adaj?c je na marzenia prorocze, przemieniaj?ce dzia?ania i wyobra?ni? mi?osierdzia”[49].

 

Rozdzia? III

Spojrzenie skierowane na Jezusa: powo?anie rodziny

 

58. Przed rodzinami i po?ród nich zawsze powinno rozbrzmiewa? pierwsze or?dzie, które jest tym, „co jest najpi?kniejsze, wi?ksze, bardziej poci?gaj?ce i jednocze?nie bardziej potrzebne”[50] i „powinno zajmowa? centralne miejsce w dzia?alno?ci ewangelizacyjnej”[51]. Jest to or?dzie zasadnicze, „do którego trzeba stale powraca? i s?ucha? na ró?ne sposoby i które trzeba stale g?osi? podczas katechezy w tej czy innej formie”[52]. Bo „nie ma nic bardziej solidnego, bardziej g??bokiego, bardziej pewnego, bardziej tre?ciwego i bardziej m?drego od przepowiadania” a „ca?a formacja chrze?cija?ska jest przede wszystkim pog??bieniem kerygmy”[53].

59. Nasza nauka o ma??e?stwie i rodzinie musi nieustannie inspirowa? si? i zmienia? w ?wietle tego or?dzia mi?o?ci i czu?o?ci, aby nie sta?a si? jedynie  obron? jakiej? zimnej i nie?yciowej doktryny. Nie mo?na bowiem w pe?ni zrozumie? tajemnicy rodziny chrze?cija?skiej inaczej, jak tylko w ?wietle niesko?czonej mi?o?ci Ojca, która objawi?a si? w Chrystusie, który odda? si? za nas a? do ko?ca i ?yje po?ród nas. Dlatego chcia?bym ukaza? Chrystusa obecnego w tak wielu historiach mi?o?ci i przyzywa? ognia Ducha ?wi?tego dla wszystkich rodzin na ?wiecie.

60. W tych ramach ten krótki rozdzia? zawiera syntez? nauczania Ko?cio?a na temat ma??e?stwa i rodziny. W ?wietle, jakie daje nam wiara, zacytuj? w zwi?zku z tym tak?e kilka w?tków przedstawionych przez Ojców synodalnych. Wychodz? one od spojrzenia Jezusa i wskazuj?, ?e „spogl?da? On na spotykanych ludzi z mi?o?ci? i czu?o?ci?, towarzysz?c ich krokom z prawd?, cierpliwo?ci? i mi?osierdziem, g?osz?c wymagania Królestwa Bo?ego”[54]. Podobnie Pan towarzyszy nam dzisiaj w naszym trudzie ?ycia i przekazywania Ewangelii rodziny.

Jezus podejmuje i doprowadza do pe?ni Bo?y plan

61. W przeciwie?stwie do tych, którzy zabraniali ma??e?stwa, Nowy Testament uczy, ?e „wszystko, co Bóg stworzy?, jest dobre, i niczego, co jest spo?ywane z dzi?kczynieniem, nie nale?y odrzuca?” (1 Tm 4, 4). Ma??e?stwo jest „darem” od Boga (por. 1 Kor 7, 7). Jednocze?nie, z powodu tej pozytywnej oceny du?y nacisk k?adziony jest na dba?o?? o ten dar Bo?y: „We czci niech b?dzie ma??e?stwo pod ka?dym wzgl?dem i ?o?e nieskalane” (Hbr 13, 4). Ten Bo?y dar obejmuje seksualno??: „Nie unikajcie jedno drugiego” (1 Kor 7, 5).

62. Ojcowie synodalni przypomnieli, ?e Jezus, „odnosz?c si? do pierwotnego planu dotycz?cego ma??e?stwa, podkre?la nierozerwaln? jedno?? mi?dzy m??czyzn? a kobiet?, mówi?c, ?e «przez wzgl?d na zatwardzia?o?? serc waszych pozwoli? wam Moj?esz oddala? wasze ?ony; lecz od pocz?tku tak nie by?o» (Mt 19, 8). Nierozerwalno?ci ma??e?stwa («Co wi?c Bóg z??czy?, niech cz?owiek nie rozdziela», Mt 19, 6), nie nale?y rozumie? jako «jarzmo» na?o?one na ludzi, ale jako «dar» udzielony osobom z??czonym w ma??e?stwie. [...] Uni?anie si? Boga nieustannie towarzyszy ludzkiej pielgrzymce, uzdrawia i przemienia zatwardzia?e serce ?ask?, ukierunkowuj?c je ku swej istocie, przez drog? krzy?a. Z Ewangelii jasno wy?ania si? przyk?ad Jezusa, który [...] g?osi? or?dzie o znaczeniu ma??e?stwa jako pe?ni objawienia, przywracaj?ce pierwotny plan Boga (por. Mt 19, 3)”[55].

63. „Jezus, który pojedna? wszystko w sobie, doprowadzi? ma??e?stwo i rodzin? do ich pierwotnej formy (por. Mk 10, 1-12). Rodzina i ma??e?stwo zosta?y odkupione przez Chrystusa (por. Ef 5, 21-32), odtworzone na obraz Trójcy ?wi?tej. Z tej tajemnicy wyp?ywa wszelka prawdziwa mi?o??. Oblubie?cze przymierze, które zosta?o zainaugurowane w chwili stworzenia i objawione w historii zbawienia, otrzymuje pe?ne objawienie swego znaczenia w Chrystusie i Jego Ko?ciele. Od Chrystusa, za po?rednictwem Ko?cio?a, ma??e?stwo i rodzina otrzymuj? niezb?dn? ?ask? do ?wiadczenia o mi?o?ci Boga i ?ycia ?yciem komunii. Ewangelia rodziny przenika histori? ?wiata od stworzenia cz?owieka na obraz i podobie?stwo Boga (por. Rdz 1, 26-27), a? do wype?nienia tajemnicy Przymierza w Chrystusie na ko?cu czasów z Godami Baranka (por. Ap 19, 9)”[56].

64. „Przyk?ad Jezusa jest dla Ko?cio?a paradygmatem. [...] Rozpocz?? On swoje ?ycie publiczne od cudu w Kanie, dokonanego na przyj?ciu weselnym (por. J 2, 1-11). […] Dzieli? codzienne chwile przyja?ni z rodzin? ?azarza i jego sióstr (por. ?k 10, 38) oraz z rodzin? Piotra (por. Mt 8, 14). Wys?ucha? p?aczu rodziców op?akuj?cych ?mier? swoich dzieci, przywracaj?c je do ?ycia (por. Mk 5, 41; ?k 7, 14-15) i ukazuj?c w ten sposób prawdziwe znaczenie mi?osierdzia, które poci?ga za sob? odnow? Przymierza (por. Jan Pawe? II, Dives in misericordia, 4). Wida? to wyra?nie w spotkaniach z Samarytank? (por. J 4, 1-30) oraz z kobiet? cudzo?o?n? (por. J 8, 1-11), w których postrzeganie grzechu rodzi si? w obliczu bezinteresownej mi?o?ci Jezusa”[57].

65. Wcielenie S?owa w ludzkiej rodzinie, w Nazarecie, porusza swoj? nowo?ci? histori? ?wiata. Musimy zag??bi? si? w tajemnic? narodzin Jezusa, w „tak” Maryi wobec zwiastowania anielskiego, kiedy w Jej ?onie pocz??o si? S?owo; równie? w „tak” Józefa, który Jezusowi nada? imi? i zatroszczy? si? o Maryj?; w rado?? pasterzy przy ??óbku; w pok?on trzech M?drców; w tajemnic? udzia?u Jezusa w cierpieniu swego ludu wygnanego, prze?ladowanego i upokorzonego; w religijne oczekiwanie Zachariasza i rado?? z narodzin Jana Chrzciciela; w obietnic?, która dla Symeona i Anny spe?ni?a si? w ?wi?tyni; podziw uczonych w Prawie, kiedy s?uchali m?dro?ci nastoletniego Jezusa. Nast?pnie trzeba wnikn?? w okres trzydziestu d?ugich lat, gdy Jezus zarabia? na ?ycie pracuj?c w?asnymi r?koma, odmawiaj?c modlitwy i zachowuj?c tradycje religijne swego ludu, wychowuj?c si? w wierze swoich ojców, troszcz?c si?, by zaowocowa?y one w tajemnicy Królestwa. To jest tajemnica Bo?ego Narodzenia i tajemnica Nazaretu, pe?na woni rodziny! Jest to tajemnica, która ??tak zafascynowa?a Franciszka z Asy?u, Teres? z Lisieux i Karola de Foucauld, z której równie? czerpi? rodziny chrze?cija?skie, aby odnowi? swoj? nadziej? i rado??.

66. „Przymierze mi?o?ci i wierno?ci, którym ?yje ?wi?ta Rodzina z Nazaretu, rzuca ?wiat?o na zasad?, która nadaje kszta?t ka?dej rodzinie i pozwala jej lepiej radzi? sobie ze zmiennymi kolejami ?ycia i historii. Na tym fundamencie ka?da rodzina, tak?e w swojej s?abo?ci, mo?e sta? si? ?wiat?em w mroku ?wiata. „Tutaj rozumiemy sposób ?ycia w rodzinie. Niech Nazaret przypomni nam, czym jest rodzina, czym jest komunia mi?o?ci, jej surowe i proste pi?kno, jej ?wi?ty i nienaruszalny charakter. Niech nam pozwoli zobaczy?, jak s?odkie i niezast?pione jest wychowanie w rodzinie, niech nauczy nas, ?e w sferze spo?ecznej ma ono pierwszorz?dne i niezrównane znaczenie (Pawe? VI, Przemówienie w Nazarecie, 5 stycznia, 1964)”[58]

Rodzina w dokumentach Ko?cio?a

67. Sobór Watyka?ski II w Konstytucji Gaudium et spes, zajmuje si? „promocj? godno?ci ma??e?stwa i rodziny (por. nn. 47-52). Okre?li? on ma??e?stwo jako wspólnot? ?ycia i mi?o?ci (por. n. 48), stawiaj?c mi?o?? w centrum rodziny [...]. «Prawdziwa mi?o?? mi?dzy m??em a ?on?» (n. 49) zak?ada wzajemny dar z siebie, w??cza i zawiera wymiar p?ciowo?ci i uczuciowo?ci, odpowiadaj?c planowi Bo?emu (por. nn. 48-49). Ponadto podkre?la zakorzenienie ma??onków w Chrystusie: Chrystus Pan «wychodzi na spotkanie ma??onków chrze?cija?skich w sakramencie ma??e?stwa» (n. 48) i z nimi pozostaje. We Wcieleniu przyjmuje On ludzk? mi?o??, oczyszcza j?, doprowadza do pe?ni i daje ma??onkom wraz ze swoim Duchem zdolno??, by ?y? ni?, przenikaj?c ca?e ich ?ycie wiary, nadziei i mi?o?ci. W ten sposób ma??onkowie s? jakby konsekrowanymi i poprzez w?a?ciw? im ?ask? buduj? Cia?o Chrystusa stanowi?c Ko?ció? domowy (por. Lumen gentium, 11), tak ?e Ko?ció?, aby w pe?ni zrozumie? swoj? tajemnic?, spogl?da na rodzin? chrze?cija?sk?, która ukazuje to w sposób autentyczny”[59].

68. Nast?pnie b?. Pawe? VI, „pod??aj?c ?ladem Soboru Watyka?skiego II, pog??bi? nauk? o ma??e?stwie i rodzinie. Zw?aszcza w encyklice Humanae vitae podkre?li? nierozerwalny zwi?zek mi?dzy mi?o?ci? ma??e?sk? a przekazywaniem ?ycia: «Mi?o?? ma??onków domaga si? od nich, aby poznali nale?ycie swoje zadanie w dziedzinie odpowiedzialnego rodzicielstwa. Poniewa? dzi? s?usznie k?adzie si? na nie tak wielki nacisk, dlatego musi ono by? nale?ycie rozumiane [...]. Do zada? odpowiedzialnego rodzicielstwa nale?y, aby ma??onkowie uznali swe obowi?zki wobec Boga, wobec siebie samych, rodziny i spo?ecze?stwa, przy nale?ytym zachowaniu porz?dku rzeczy i hierarchii warto?ci» (n. 10). W adhortacji apostolskiej Evangelii nuntiandi, Pawe? VI uwydatni? zwi?zek mi?dzy rodzin? a Ko?cio?em”[60].

69. „?w. Jan Pawe? II po?wi?ci? szczególn? uwag? rodzinie poprzez swoje katechezy o ludzkiej mi?o?ci, List do rodzin Gratissimam sane, a zw?aszcza przez adhortacj? apostolsk? Familiaris consortio. W dokumentach tych papie? nazwa? rodzin? «drog? Ko?cio?a»; przedstawi? kompleksow? wizj? powo?ania m??czyzny i kobiety do mi?o?ci; zaproponowa? podstawowe wytyczne duszpasterstwa rodziny oraz obecno?ci rodziny w spo?ecze?stwie. W szczególno?ci, pisz?c o mi?o?ci ma??e?skiej (por. Familiaris consortio, 13), opisa? w jaki sposób ma??onkowie, w ich wzajemnej mi?o?ci otrzymuj? dar Ducha Chrystusa i ?yj? swoim powo?aniem do ?wi?to?ci”[61].

70. „Benedykt XVI w encyklice Deus caritas est podj?? temat prawdy o mi?o?ci mi?dzy m??czyzn? a kobiet?, która wyja?nia si? w pe?ni jedynie w ?wietle mi?o?ci Chrystusa ukrzy?owanego (por. n. 2). Podkre?li? on, ?e: «Ma??e?stwo oparte na mi?o?ci wy??cznej i definitywnej staje si? obrazem relacji Boga do Jego ludu, i odwrotnie: sposób, w jaki mi?uje Bóg, staje si? miar? ludzkiej mi?o?ci» (n. 11). Ponadto, w encyklice Caritas in veritate, wskaza? na znaczenie mi?o?ci jako zasady ?ycia w spo?ecze?stwie (por. n. 44), miejsce uczenia si? do?wiadczenia dobra wspólnego”[62].

Sakrament ma??e?stwa

71. „Pismo i Tradycja otwieraj? nam dost?p do poznania Trójcy ?wi?tej, która objawia si? z rysami rodzinnymi. Rodzina jest obrazem Boga, który […] jest komuni? osób. Podczas chrztu w Jordanie g?os Ojca wskazuje na Jezusa jako swego umi?owanego Syna, a w tej mi?o?ci jest nam dane rozpozna? Ducha ?wi?tego (por. Mk 1, 10-11). Jezus, który wszystko pojedna? w sobie i odkupi? cz?owieka od grzechu, nie tylko przywróci? ma??e?stwo i rodzin? do ich pierwotnej postaci, ale podniós? tak?e ma??e?stwo do sakramentalnego znaku swojej mi?o?ci do wspólnoty Ko?cio?a (por. Mt 19, 1-12; Mk 10, 1-12; Ef 5, 21-32). W rodzinie ludzkiej, zgromadzonej przez Chrystusa, przywrócony jest „obraz i podobie?stwo” Naj?wi?tszej Trójcy (por. Rdz 1, 26) – misterium, z którego wyp?ywa ka?da prawdziwa mi?o??. Ma??e?stwo i rodzina otrzymuj? od Chrystusa, poprzez Ko?ció?, ?ask? Ducha ?wi?tego, aby dawa? ?wiadectwo Ewangelii mi?o?ci Bo?ej”[63].

72. Sakrament ma??e?stwa nie jest umow? spo?eczn?, pustym rytua?em lub jedynie zewn?trznym znakiem zar?czyn. Sakrament jest darem dla u?wi?cenia i zbawienia ma??onków, poniewa? „poprzez sakramentalny znak, ich wzajemna przynale?no?? jest rzeczywistym obrazem samego stosunku Chrystusa do Ko?cio?a. Ma??onkowie s? zatem sta?ym przypomnieniem dla Ko?cio?a tego, co dokona?o si? na Krzy?u; wzajemnie dla siebie i dla dzieci s? ?wiadkami zbawienia, którego uczestnikami stali si? poprzez sakrament”[64]. Ma??e?stwo jest powo?aniem, gdy? jest odpowiedzi? na specyficzne wezwanie do prze?ywania mi?o?ci ma??e?skiej jako niedoskona?ego znaku mi?o?ci mi?dzy Chrystusem a Ko?cio?em. W zwi?zku z tym, decyzja o zawarciu ma??e?stwa i za?o?eniu rodziny powinna by? owocem rozeznania powo?ania.

73. „Wzajemny dar, konstytutywny dla sakramentalnego ma??e?stwa jest zakorzeniony w ?asce chrztu, ustanawiaj?cego fundamentalne przymierze ka?dej osoby z Chrystusem w Ko?ciele. Przyjmuj?c siebie nawzajem i za ?ask? Chrystusa, nowo?e?cy przyrzekaj? sobie ca?kowite wzajemne oddanie, wierno?? i otwarto?? na ?ycie. Za elementy konstytutywne ma??e?stwa uznaj? oni dary, jakimi obdarza ich Bóg, podejmuj?c na serio swoje wzajemne zobowi?zanie, w Jego imi? i wobec Ko?cio?a. Otó? w wierze mo?liwe jest podj?cie dóbr ma??e?stwa jako zobowi?zania ?atwiejszego do uniesienia dzi?ki pomocy ?aski sakramentu. [...] Dlatego spojrzenie Ko?cio?a kieruje si? na ma??onków, jako na serce ca?ej rodziny, która tak?e kieruje swoje spojrzenie ku Jezusowi”[65]. Sakrament nie jest „czym?” lub jakim? „przymusem”, poniewa? w rzeczywisto?ci sam Chrystus przez sakrament ma??e?stwa „pozostaje z nimi, daje im moc pój?cia za Nim i wzi?cia na siebie swojego krzy?a, podnoszenia si? po upadkach, przebaczania sobie wzajemnie, wzajemnego noszenia swoich ci??arów”[66]. Ma??e?stwo chrze?cija?skie jest znakiem, który nie tylko wskazuje, jak bardzo Chrystus umi?owa? Ko?ció? w przymierzu przypiecz?towanym na krzy?u, ale uobecnia t? mi?o?? w komunii ma??onków. Poprzez z??czenie ich w jedno cia?o reprezentuje ono za?lubiny Syna Bo?ego z natur? ludzk?. Dlatego „w rado?ciach ich mi?o?ci i ?ycia rodzinnego daje im ju? tutaj przedsmak uczty Godów Baranka”[67]. Chocia? „analogia pomi?dzy parami: m??–?ona oraz Chrystus–Ko?ció?” jest „analogi? niedoskona??”[68], to zach?ca ona, by b?aga? Boga, aby wla? swoj? w?asn? mi?o?? w ograniczenia relacji ma??e?skich.

74. Zjednoczenie seksualne, prze?ywane po ludzku i u?wi?cone przez sakrament, jest z kolei dla ma??onków drog? wzrastania w ?yciu ?ask?. Jest „misterium ma??e?stwa”[69]. Warto?? zjednoczenia cia? jest wyra?ona w s?owach zgody, w których ma??onkowie nawzajem siebie przyj?li i oddali, aby wspólnie dzieli? ca?e ?ycie. Te s?owa nadaj? sens p?ciowo?ci, uwalniaj?c j? od wszelkiej dwuznaczno?ci. Jednak, w rzeczywisto?ci, ca?e ?ycie wspólne ma??onków, ca?a sie? powi?za?, które przeplataj? si? ze sob? z ich dzie?mi i ze ?wiatem b?dzie przenikni?ta i umocniona przez ?ask? sakramentu, która wyp?ywa z tajemnicy Wcielenia i Paschy, w której Bóg wyrazi? ca?? swoj? mi?o?? do ludzko?ci i ?ci?le si? z ni? z??czy?. Nigdy nie b?d? sami, zmuszeni, by o w?asnych si?ach sprosta? pojawiaj?cym si? wyzwaniom. S? powo?ani, by odpowiedzie? na dar Boga poprzez swoje zaanga?owanie, swoj? kreatywno??, wytrwa?o?? i codzienne zmagania, ale zawsze mog? przywo?ywa? Ducha ?wi?tego, który u?wi?ci? ich zwi?zek, aby otrzymana ?aska ukazywa?a si? na nowo w ka?dej nowej sytuacji.

75. Zgodnie z tradycj? ?aci?sk? Ko?cio?a, szafarzami w sakramencie ma??e?stwa s? pobieraj?cy si? m??czyzna i kobieta[70], którzy wypowiadaj?c wzajemn? zgod? i wyra?aj?c j? we wzajemnym darze cia? otrzymuj? wielki dar. Ich zgoda i jedno?? cia? s? narz?dziami dzia?ania Bo?ego, które czyni ich ??jednym cia?em. W chrzcie zosta?a u?wi?cona ich zdolno?? do zjednoczenia si? w ma??e?stwie jako s?ugi Pana, aby odpowiedzie? na Bo?e powo?anie. Z tego wzgl?du, kiedy dwoje ma??onków nie b?d?cych chrze?cijanami przyjmuje chrzest, nie jest konieczne ponowienie ich przysi?gi ma??e?skiej i wystarczy, ?e jej nie odrzucaj?, poniewa? na mocy otrzymywanego chrztu ich zwi?zek staje si? sam przez si? sakramentalnym. Prawo kanoniczne uznaje tak?e wa?no?? niektórych ma??e?stw, które odbywaj? si? bez asystencji wy?wi?conego szafarza[71]. ?ad naturalny zosta? tak przenikni?ty odkupieniem Jezusa Chrystusa, ?e „mi?dzy ochrzczonymi nie mo?e istnie? wa?na umowa ma??e?ska, która tym samym nie by?aby sakramentem”[72]. Ko?ció? mo?e wymaga?, aby by? to akt publiczny, w obecno?ci ?wiadków i przy spe?nieniu innych warunków, które zmienia?y si? na przestrzeni dziejów, ale nie odbiera to nowo?e?com ich charakteru szafarzy sakramentu ma??e?stwa, ani te? nie umniejsza centralnej roli zgody m??czyzny i kobiety, która jest tym, co ustanawia samo w sobie wi?? sakramentaln?. Trzeba, aby?my g??biej u?wiadomili sobie dzia?anie Boga w obrz?dzie ?lubnym, które jest bardzo wyra?nie podkre?lane w Ko?cio?ach wschodnich, przez nadanie szczególnego znaczenia b?ogos?awie?stwu nowo?e?ców jako znakowi daru Ducha ?wi?tego.

Ziarna S?owa i sytuacje niedoskona?e

76. „Ewangelia rodziny karmi tak?e te ziarna, które wci?? oczekuj? na dojrzewanie oraz musi troszczy? si? o te drzewa, które sta?y si? suche i nie mog? pozosta? zaniedbane”[73], tak aby wychodz?c z daru Chrystusowego w sakramencie, by?y „prowadzone cierpliwie dalej, od tego, co ju? przej?li z tajemnicy Chrystusa – dochodz?c do coraz bogatszego poznania i pe?niejszego w??czenia tej Tajemnicy w ich ?ycie”[74].

77. Podejmuj?c nauczanie biblijne, zgodnie z którym wszystkie rzeczy zosta?y stworzone przez Chrystusa i dla Chrystusa (por. Kol 1, 16), Ojcowie synodalni przypomnieli, ?e „porz?dek odkupienia o?wieca i dope?nia porz?dek stworzenia. Zatem ma??e?stwo naturalne mo?na do ko?ca zrozumie? w ?wietle jego sakramentalnej pe?ni: tylko wpatruj?c si? w Chrystusa mo?na dog??bnie pozna? prawd? o relacjach mi?dzyludzkich. «W istocie misterium cz?owieka wyja?nia si? prawdziwie jedynie w misterium S?owa Wcielonego. [...] Chrystus, nowy Adam, w?a?nie w objawieniu tajemnicy Ojca i Jego mi?o?ci objawia w pe?ni cz?owieka samemu cz?owiekowi i ods?ania przed nim jego najwy?sze powo?anie» (Gaudium et spes, 22). Szczególnie stosowne jest zrozumienie w kluczu chrystologicznym naturalnych w?a?ciwo?ci ma??e?stwa, które stanowi? dobro ma??onków (bonum coniugum)”[75], obejmuj?ce jedno??, otwarcie na ?ycie, wierno?? oraz nierozerwalno??, a w obr?bie ma??e?stwa chrze?cija?skiego tak?e wzajemn? pomoc na drodze jak najpe?niejszej przyja?ni z Panem. „Rozeznanie obecno?ci ziaren S?owa w innych kulturach (por. Ad gentes, 11) mo?e by? równie? zastosowane do rzeczywisto?ci ma??e?stwa i rodziny. Elementy pozytywne istniej? tak?e poza prawdziwym ma??e?stwem naturalnym, w formach ma??e?stwa obecnych w innych tradycjach religijnych”[76], chocia? nie brakuje te? cieni. Mo?na powiedzie?, ?e „ka?dy, kto chce za?o?y? na tym ?wiecie rodzin?, która b?dzie uczy?a dzieci rado?ci z ka?dego dzia?ania d???cego do przezwyci??enia z?a – rodzin? ukazuj?c?, ?e Duch ?wi?ty ?yje i dzia?a – spotka si? z nasz? wdzi?czno?ci? i uznaniem, niezale?nie od tego do jakiej rodziny, narodu czy regionu nale?y!”[77].

78. „Spojrzenie Chrystusa, którego ?wiat?o o?wieca ka?dego cz?owieka (por. J 1, 9; Gaudium et spes, 22), inspiruje duszpasterstwo Ko?cio?a wzgl?dem wiernych, którzy po prostu wspó??yj?, lub którzy zawarli jedynie ma??e?stwo cywilne czy te? rozwiedzionych ?yj?cych w nowych zwi?zkach. W perspektywie Boskiej pedagogii Ko?ció? zwraca si? z mi?o?ci? do tych, którzy uczestnicz? w jego ?yciu w sposób niedoskona?y: wraz z nimi modli si? o ?ask? nawrócenia, zach?ca ich do czynienia dobra, do wzajemnej troski z mi?o?ci? jedno o drugie oraz do zaanga?owania si? w s?u?b? wspólnocie, w której ?yj? i pracuj?. [...] Gdy zwi?zek osi?ga znaczn? stabilno?? poprzez wi?? publiczn? – i charakteryzuje si? g??bokim uczuciem, odpowiedzialno?ci? wzgl?dem potomstwa, zdolno?ci? do przezwyci??ania trudnych do?wiadcze? – mo?e by? postrzegany jako szansa, aby w przypadkach, gdy jest to mo?liwe, doprowadzi? do sakramentu ma??e?stwa”[78].

79. „W obliczu trudnych sytuacji oraz poranionych rodzin trzeba zawsze pami?ta? o zasadzie ogólnej: «Niech wiedz? duszpasterze, ?e dla mi?o?ci prawdy maj? obowi?zek w?a?ciwego rozeznania sytuacji» (Familiaris consortio, 84). Stopie? odpowiedzialno?ci nie jest równy w ka?dym przypadku i mog? istnie? czynniki, które ograniczaj? zdolno?? podejmowania decyzji. Dlatego te? nale?y jasno wyra?a? nauk?, ale trzeba unika? os?dów, które nie uwzgl?dniaj? z?o?ono?ci ró?nych sytuacji i koniecznie zwraca? uwag? na sposób, w jaki ludzie ?yj? i cierpi? z powodu stanu, w jakim si? znajduj?”[79].

Przekazywanie ?ycia i wychowywanie dzieci

80. Ma??e?stwo jest przede wszystkim „g??bok? wspólnot? ?ycia i mi?o?ci ma??e?skiej”[80], stanowi?c? dobro dla samych ma??onków[81], a seksualno?? jest „podporz?dkowana mi?o?ci ma??e?skiej m??czyzny i kobiety”[82]. Zatem równie? „ma??onkowie, którym Bóg nie da? potomstwa, mog? mimo to prowadzi? g??bokie ?ycie ma??e?skie z ludzkiego i chrze?cija?skiego punktu widzenia”[83]. Pomimo to zwi?zek ten jest ukierunkowany „z natury”[84] na prokreacj?. Przychodz?ce dziecko nie przybywa „z zewn?trz jako dodane do wzajemnej mi?o?ci ma??onków; wy?ania si? w samym centrum tego wzajemnego daru, którego jest owocem i wype?nieniem”[85].  Nie pojawia si? pod koniec procesu, ale jest obecne od pocz?tku mi?o?ci, jako istotna cecha, której nie mo?na zaprzecza? bez okaleczenia samej mi?o?ci. Od pocz?tku mi?o?? odrzuca wszelkie impulsy do zamykania si? w sobie i otwiera si? na p?odno??, która j? przed?u?a, wykraczaj?c poza swoj? w?asnej egzystencj?. Zatem ?aden akt p?ciowy ma??onków nie mo?e zaprzeczy? temu znaczeniu[86], chocia? z ró?nych powodów nie zawsze mo?e rzeczywi?cie prowadzi? do zapocz?tkowania nowego ?ycia.

81. Dziecko domaga si? zrodzenia z tej mi?o?ci, a nie w jaki? inny sposób, poniewa? „nie jest ono czym? nale?nym, ale jest darem”[87], który jest „owocem w?a?ciwego aktu mi?o?ci ma??e?skiej swoich rodziców”[88]. Dlatego „zgodnie z porz?dkiem stworzenia mi?o?? ma??e?ska pomi?dzy m??czyzn? a kobiet? oraz przekazywanie ?ycia s? sobie nawzajem przyporz?dkowane (por. Rdz 1, 27-28). W ten sposób Stwórca uczyni? m??czyzn? i kobiet? wspó?pracownikami swego dzie?a stworzenia a jednocze?nie uczyni? ich narz?dziami swej mi?o?ci, powierzaj?c ich odpowiedzialno?ci przysz?o?? rodziny ludzkiej poprzez przekazywanie ?ycia ludzkiego”[89].

82. Ojcowie synodalni stwierdzili, ?e „nietrudno zauwa?y? szerzenie si? mentalno?ci, sprowadzaj?cej rodzenie ?ycia do zmiennej planowania indywidualnego lub pary ma??e?skiej”[90]. Nauczanie Ko?cio?a „pomaga prze?ywa? w sposób zgodny i ?wiadomy wspólnot? mi?dzy ma??onkami we wszystkich jej wymiarach wraz z odpowiedzialno?ci? za rodzenie. Trzeba odkry? na nowo or?dzie encykliki Humanae vitae Paw?a VI, która podkre?la potrzeb? poszanowania godno?ci osoby przy moralnej ocenie sposobów regulacji urodzin [...]. Wybór adopcji i powierzenia w opiek? wyra?a szczególn? p?odno?? do?wiadczenia ma??e?skiego”[91]. Ze szczególn? wdzi?czno?ci?, Ko?ció? „popiera rodziny przyjmuj?ce, wychowuj?ce i otaczaj?ce mi?o?ci? dzieci sprawne inaczej”[92].

83. W tym kontek?cie, nie mog? przemilcze?, ?e je?li rodzina jest sanktuarium ?ycia, miejscem, gdzie ?ycie si? rodzi i jest otaczane trosk?, to straszliw? sprzeczno?? stanowi jej przekszta?canie si? w miejsce, gdzie ?ycie jest odrzucone i niszczone. Warto?? ?ycia ludzkiego jest tak wielka, tak niezbywalne jest prawo do ?ycia niewinnego dziecka rozwijaj?cego si? w ?onie swojej matki, ?e w ?aden sposób nie mo?na przedstawia? mo?liwo?ci podejmowania decyzji w odniesieniu do tego ?ycia, jakby chodzi?o o prawo do w?asnego cia?a. ?ycie to  jest celem samym w sobie i ?adn? miar? nie mo?e by? przedmiotem dominacji ze strony innej istoty ludzkiej. Rodzina chroni ?ycie na wszystkich jego etapach, a tak?e u jego kresu. Tak wi?c „tym, którzy pracuj? w placówkach s?u?by zdrowia przypomina si? o moralnym obowi?zku sprzeciwu sumienia. Podobnie Ko?ció? nie tylko czuje nagl?c? potrzeb? potwierdzenia prawa do ?mierci naturalnej – unikaj?c uporczywej terapii i eutanazji”, ale tak?e „zdecydowanie odrzuca kar? ?mierci”[93].

84. Ojcowie zechcieli równie? podkre?li?, ?e „jednym z podstawowych wyzwa?, stoj?cych przed dzisiejszymi rodzinami, jest z pewno?ci? sprawa wychowania, która sta?a si? jeszcze trudniejsz? i z?o?on? z powodu obecnej rzeczywisto?ci kulturowej i na któr? wielki wp?yw maj? ?rodki przekazu”[94]. „Ko?ció? odgrywa cenn? rol? we wspieraniu rodzin, pocz?wszy od inicjacji chrze?cija?skiej przez go?cinne wspólnoty”[95]. Wydaje si? jednak bardzo wa?ne, aby pami?ta?, ?e wychowanie dzieci jest „najpowa?niejszym obowi?zkiem”, a zarazem „najpierwszym prawem” rodziców[96]. Nie jest to dla nich jedynie brzemi? i ci??ar, ale równie? prawo istotne i niezbywalne, do którego obrony s? wezwani i którego nikt nie powinien usi?owa? im odebra?. Pa?stwo proponuje us?ug? edukacyjn? w sposób pomocniczy, wspomagaj?c nieprzekazywaln? innym rol? rodziców, którzy maj? prawo do swobodnego wyboru typu edukacji – dost?pnej i wysokiej jako?ci – jak? pragn? da? swoim dzieciom, zgodnie ze swoimi przekonaniami. Szko?a nie zast?puje rodziców, lecz jest wobec nich komplementarna. Jest to zasada podstawowa: „Wszyscy inni uczestnicy procesu wychowawczego dzia?aj? poniek?d w imieniu rodziców, w oparciu o ich zgod?, a w pewnej mierze nawet na ich zlecenie”[97]. Tymczasem „dosz?o do rozdzia?u mi?dzy rodzin? i spo?ecze?stwem, mi?dzy rodzin? i szko??, pakt wychowawczy jest dzi? zerwany; tym samym przymierze wychowawcze spo?ecze?stwa i rodziny znalaz?o si? w stanie kryzysu”[98].

85. Ko?ció? jest powo?any do wspó?pracy, poprzez w?a?ciw? dzia?alno?? duszpastersk?, aby sami rodzice mogli wype?nia? swoj? misj? edukacyjn?. Powinien to czyni?, pomagaj?c im zawsze w docenieniu ich specyficznej roli i uznaniu, ?e ci, którzy otrzymali sakrament ma??e?stwa, staj? si? prawdziwymi s?ugami wychowania, poniewa? kszta?tuj?c swoje dzieci, buduj? Ko?ció?[99], i tak czyni?c przyjmuj? powo?anie, jakie proponuje im Bóg[100].

Rodzina i Ko?ció?

86. „Z serdeczn? i g??bok? rado?ci? Ko?ció? spogl?da na rodziny, które pozostaj? wierne nauczaniu Ewangelii, dzi?kuj?c im i zach?caj?c do dawania ?wiadectwa. Dzi?ki nim faktycznie zyskuje wiarygodno?? pi?kno ma??e?stwa nierozerwalnego i wiernego na zawsze. W rodzinie, któr? mo?na niejako nazwa? «Ko?cio?em domowym» (Lumen gentium, 11), dojrzewa pierwsze eklezjalne do?wiadczenie komunii mi?dzy osobami, w której odzwierciedla si?, dzi?ki ?asce, tajemnica Trójcy ?wi?tej. «To tutaj uczymy si? wytrwa?o?ci i rado?ci pracy, mi?o?ci braterskiej, wielkodusznego przebaczania, nawet wielokrotnego, a zw?aszcza oddawania czci Bogu przez modlitw? i ofiar? ze swego ?ycia» (Katechizm Ko?cio?a Katolickiego, 1657)”[101].

87. Ko?ció? jest rodzin? rodzin, stale wzbogacaj?c? ?ycie wszystkich ko?cio?ów domowych. W zwi?zku z tym, „na mocy sakramentu ma??e?stwa ka?da rodzina staje si? dobrem dla Ko?cio?a, ze wszystkimi tego skutkami. W tej perspektywie z pewno?ci? cennym darem dla Ko?cio?a b?dzie dzisiaj rozwa?enie wzajemnego oddzia?ywania rodziny i Ko?cio?a: Ko?ció? jest dobrem dla rodziny, rodzina jest dobrem dla Ko?cio?a. Strze?enie sakramentalnego daru Pana spoczywa nie tylko na pojedynczej rodzinie, ale tak?e na ca?ej wspólnocie chrze?cija?skiej”[102].

88. Mi?o?? prze?ywana w rodzinach jest nieustann? moc? dla ?ycia Ko?cio?a. „Cel jednocz?cy ma??e?stwa jest nieustannym wezwaniem do rozwijania i pog??bienia tej mi?o?ci. Zjednoczeni w mi?o?ci ma??onkowie do?wiadczaj? pi?kna ojcostwa i macierzy?stwa; dziel? mi?dzy sob? plany i trudy, pragnienia i zmartwienia; ucz? si? wzajemnej troski i wzajemnego przebaczenia. W tej mi?o?ci ?wi?tuj? swe chwile szcz??liwe i wspieraj? si? w trudnych przej?ciach dziejów swego ?ycia. [...] Pi?kno wzajemnego daru jest bezinteresowne, rado?? z powodu rodz?cego si? ?ycia i pe?na mi?o?ci opieka wszystkich cz?onków rodziny, od ma?ych dzieci do starców, to tylko niektóre z owoców, które czyni? wyj?tkow? i niezast?pion? odpowied? na powo?anie rodziny”[103], zarówno dla Ko?cio?a jak i dla ca?ego spo?ecze?stwa.

 

Rozdzia? IV

Mi?o?? w ma??e?stwie

89. Wszystko, co powiedziano nie wystarczy, aby wyrazi? ewangeli? ma??e?stwa i rodziny, zw?aszcza je?li nie po?wi?cimy troch? czasu, aby szczególnie powiedzie? o mi?o?ci. Nie mo?emy bowiem zach?ca? do drogi wierno?ci i wzajemnego daru z siebie, je?li nie pobudzimy rozwoju,  umocnienia i pog??bienia mi?o?ci ma??e?skiej i rodzinnej. ?aska bowiem sakramentu ma??e?stwa ma w istocie przede wszystkim „udoskonala? mi?o?? ma??onków”[104]. Tak?e i w tym przypadku zachowuj? swoj? wa?no?? s?owa: gdybym mia? „wszelk? [mo?liw?] wiar?, tak i?bym góry przenosi?, a mi?o?ci bym nie mia?, by?bym niczym. I gdybym rozda? na ja?mu?n? ca?? maj?tno?? moj?, a cia?o wystawi? na spalenie, lecz mi?o?ci bym nie mia?, nic bym nie zyska?” (1 Kor 13, 2-3). Ponadto s?owo „mi?o??”, sta?o si? jednym z najcz??ciej u?ywanych, a tak?e nadu?ywanych[105].

Nasza powszednia mi?o??

90. W tak zwanym „Hymnie o mi?o?ci” napisanym przez ?w. Paw?a, widzimy pewne cechy prawdziwej mi?o?ci:

„Mi?o?? cierpliwa jest,
?askawa jest.
Mi?o?? nie zazdro?ci,
nie szuka poklasku,
nie unosi si? pych?;
nie dopuszcza si? bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi si? gniewem,
nie pami?ta z?ego;
nie cieszy si? z niesprawiedliwo?ci,
lecz wspó?weseli si? z prawd?.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pok?ada nadziej?,
wszystko przetrzyma” (1 Kor 13, 4-7).

Prze?ywa si? to i udoskonala w ?yciu, jakie ma??onkowie dziel? codziennie ze sob? i ze swoimi dzie?mi. Z tego wzgl?du warto zatrzyma? si? i wyja?ni? znaczenie wyra?e? tego tekstu, aby spróbowa? je zastosowa? do konkretnego ?ycia ka?dej rodziny.

Cierpliwo??

91. Pierwsze wyra?enie to makrothymei. S?owa tego nie mo?na t?umaczy? jedynie jako „wszystko przetrzyma”, poniewa? idea ta jest wyra?ona na ko?cu wersetu siódmego. Jego znaczenie mo?emy poj?? z greckiego t?umaczenia Starego Testamentu, gdzie mowa o tym, ?e Bóg jest „nieskory do gniewu” (Wj 34, 6; Lb 14, 18). Ma to miejsce, gdy osoba nie daje si? ponie?? impulsom i unika napa?ci. Jest to cecha Boga przymierza, który wzywa do na?ladowania Go tak?e w ?yciu rodzinnym. Teksty, w których ?w. Pawe? u?ywa tego terminu, nale?y odczytywa? w kontek?cie Ksi?gi M?dro?ci (por. 11, 23; 12, 2.15-18): chwal?c umiarkowanie Boga, aby da? miejsce na pokut?, równocze?nie uwypukla si? Jego moc objawiaj?c? si? wówczas, kiedy dzia?a mi?osiernie. Cierpliwo?? Boga jest wype?nianiem mi?osierdzia wobec grzeszników i ukazuje prawdziw? moc.

92. Uzbrojenie si? w cierpliwo?? nie oznacza pozwalania, aby nas nieustannie maltretowano, ani te? tolerowania agresji fizycznej czy zgody na to, by nas traktowano jak przedmioty. Problem rodzi si? wówczas, gdy ??damy, aby relacje by?y idylliczne czy te?, aby ludzie byli doskonali, albo gdy stawiamy siebie w centrum i oczekujemy wy??cznie, aby dzia?o si? tak, jak chcemy.  Wtedy wszystko nas niecierpliwi, wszystko prowadzi nas do reakcji agresywnych. Je?li nie dbamy o cierpliwo??, to zawsze b?dziemy mieli wymówki, aby reagowa? gniewem i w ko?cu staniemy si? lud?mi, którzy nie potrafi? ?y? z innymi, typami aspo?ecznymi, niezdolnymi do opanowania impulsów, a rodzina stanie si? polem bitwy. Dlatego s?owo Bo?e zach?ca nas: „Niech zniknie spo?ród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwo??, zniewa?enie – wraz z wszelk? z?o?ci?” (Ef 4, 31). Ta cierpliwo?? umacnia si?, gdy uznaj?, ?e tak?e druga osoba ma prawo do ?ycia na tej ziemi wraz ze mn?, taka, jaka jest. Bez wzgl?du na to, czy jest dla mnie przeszkod?, czy zmienia moje plany, czy denerwuje mnie jej sposób bycia lub jej idee, czy je?li nie jest ca?kiem taka, jak si? spodziewa?em. Mi?o?? zawsze ma poczucie g??bokiego wspó?czucia, które prowadzi do zaakceptowania drugiej osoby jako cz??ci tego ?wiata, nawet gdy dzia?a w inny sposób, ni? bym sobie tego ?yczy?.

Postawa ?yczliwo?ci

93. Nast?pne s?owo to chresteuetai, unikalne w ca?ej Biblii, pochodz?ce od chrestos (osoba dobra, okazuj?ca swoj? dobro? w czynach). Jednak, bior?c pod uwag? w jakim kontek?cie znajduje si? to s?owo, w ?cis?ym paralelizmie z poprzednim czasownikiem, staje si? jego uzupe?nieniem. Tak wi?c ?w. Pawe? chce wyja?ni?, ?e „cierpliwo??” wymieniona jako pierwsza, nie jest postaw? ca?kowicie pasywn?, ale towarzyszy jej aktywno??, dynamiczna i kreatywna reakcja wobec innych. Wskazuje, ?e mi?o?? czyni innym dobro i je krzewi. Dlatego t?umaczy si? jako „?yczliwa”.

94. W ca?ym tek?cie wida?, ?e ?w. Pawe? pragnie podkre?li?, i? mi?o?? to nie tylko uczucie, ale nale?y j? rozumie? w tym sensie, jaki s?owo „mi?o??” ma w j?zyku hebrajskim, to znaczy „czynienie dobra”. Jak powiedzia? ?w. Ignacy Loyola: „Mi?o?? winno si? zak?ada? wi?cej na czynach ni? na s?owach”[106]. W ten sposób mo?e ona ukaza? ca?? swoj? p?odno??, i pozwala nam do?wiadczy? rado?ci z dawania, szlachetno?ci i wspania?o?ci dania siebie w darze obficie, bez miary, bez ??dania zap?aty, tylko dla przyjemno?ci dawania i s?u?enia.

Uzdrowienie zazdro?ci

95. Nast?pnie odrzuca si? jako sprzeczn? z mi?o?ci? postaw? wyra?on? s?owem zeloi (zazdro?ci czy zawi?ci). Oznacza to, ?e w mi?o?ci nie ma miejsca na do?wiadczenie przykro?ci z powodu dobra drugiej osoby (Dz 7, 9; 17, 5). Zazdro??, to smutek z powodu dobra innych, ukazuj?cy, ?e nie jeste?my zainteresowani szcz??ciem innych, poniewa? skoncentrowali?my si? wy??cznie na w?asnej pomy?lno?ci. Podczas gdy mi?o?? pozwala nam wyj?? z naszych ogranicze?, to zazdro?? prowadzi nas do skupienia si? na sobie. Prawdziwa mi?o?? docenia osi?gni?cia innych, nie odczuwa ich jako zagro?enia i uwalnia si? od gorzkiego smaku zazdro?ci. Akceptuje fakt, ?e ka?dy ma ró?ne dary i ró?ne drogi ?yciowe. Zatem d??y do odkrycia w?asnej drogi do szcz??cia, pozwalaj?c innym, aby znale?li swoje szcz??cie.

96. Ostatecznie chodzi o spe?nianie tego, czego wymaga?y dwa ostatnie przykazania prawa Bo?ego: „Nie b?dziesz po??da? domu bli?niego twego. Nie b?dziesz po??da? ?ony bli?niego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wo?u, ani jego os?a, ani ?adnej rzeczy, która nale?y do bli?niego twego” (Wj 20, 17). Mi?o?? prowadzi nas do szczerego docenienia ka?dego cz?owieka, uznaj?c jego prawo do szcz??cia. Kocham t? osob?, patrz? na ni? spojrzeniem Boga Ojca, który daje nam wszystko „by?my z tego korzystali” (1 Tm 6, 17), a zatem akceptuj? w sobie, ?e mo?e cieszy? si? dobr? chwil?. Jest to w ka?dym razie ten sam korze? mi?o?ci, który prowadzi mnie do odrzucenia niesprawiedliwo?ci z tego powodu, ?e niektórzy maj? za du?o, a inni nie maj? nic, lub który pobudza mnie do dzia?ania, aby równie? ludzie odrzuceni przez spo?ecze?stwo mogli prze?ywa? troch? rado?ci. To nie jest zazdro??, ale pragnie równo?ci.

Bez poklasku i unoszenia si? pych?

97. Kolejne wyra?enie to perpereuetai, które oznacza zarozumia?o??, pragnienie ukazania swojej wy?szo?ci poprzez wywo?ywanie wra?enia na innych postaw? pedantyczn? i nieco agresywn?. Ten, kto kocha, nie tylko unika mówienia zbyt wiele o sobie, ale potrafi si? znale?? na swoim miejscu, nie usi?uj?c stawia? siebie w centrum, tak?e dlatego, ?e koncentruje si? na innych. Nast?pne s?owo – physioutai – jest bardzo podobne, poniewa? wskazuje, ?e mi?o?? nie jest arogancka. Dos?ownie wyra?a fakt, ?e „nie przesadza” wobec innych i wskazuje na co? bardziej subtelnego. Nie chodzi tylko o obsesj?, by ukaza? swoje cechy pozytywne, ale o co?, co sprawia tak?e zatracenie poczucia rzeczywisto?ci. Uwa?amy si? za wspanialszych ni? jeste?my, bo s?dzimy, ?e jeste?my bardziej „duchowi” czy „m?drzy”. ?w. Pawe? u?ywa tego s?owa przy innych okazjach, by na przyk?ad powiedzie?, ?e „«wiedza» wbija w pych?, mi?o?? za? buduje” (1 Kor 8, 1b). Oznacza to, ?e niektórzy uwa?aj? siebie za wielkich, bo wiedz? wi?cej ni? inni i wysilaj? si? w stawianiu wymaga? i kontrolowaniu ich, podczas gdy w rzeczywisto?ci to, co sprawia, ?e ??jeste?my wielkimi, to mi?o??, która rozumie, troszczy si?, akceptuje i jest czujna wobec s?abych. W innym wersecie ?w. Pawe? u?ywa tego okre?lenia, aby skrytykowa? tych, którzy „wpadaj? w pych?” (por. 1 Kor 4, 18), ale w rzeczywisto?ci jest w nich wi?cej pustos?owia ni? prawdziwej „mocy” Ducha ?wi?tego (por. 1 Kor 4, 19).

98. Wa?ne, aby chrze?cijanie nie wynosili si? w ich podej?ciu do krewnych s?abo ukszta?towanych w wierze, s?abych lub mniej pewnych w swoich przekonaniach. Czasami dzieje si? odwrotnie: ci, którzy w swojej rodzinie  mieliby by? bardziej dojrzali w wierze, staj? si? niezno?nymi arogantami.  Postawa pokory jawi si? tu jako co?, co jest cz??ci? mi?o?ci, bo aby móc zrozumie?, przebaczy? lub s?u?y? innym ca?ym sercem, niezb?dne jest uleczenie pychy i piel?gnowanie pokory. Jezus przypomnia? uczniom, ?e w ?wiecie w?adzy ka?dy stara si? panowa? nad innym i dlatego powiedzia? im: „Nie tak b?dzie u was” (Mt 20, 26). Logika mi?o?ci chrze?cija?skiej, nie jest logik? ludzi czuj?cych, ?e przewy?szaj? innych i potrzebuj?cych, by da? innym odczu? sw? w?adz?, ale: „kto by chcia? by? pierwszym mi?dzy wami, niech b?dzie niewolnikiem waszym” (Mt 20, 27). W ?yciu rodzinnym nie mo?e dominowa? logika panowania jednych nad drugimi czy wspó?zawodnictwo, by dostrzec, kto jest bardziej inteligentny i mo?ny, poniewa? ta logika k?adzie kres mi?o?ci. Tak?e rodziny dotyczy rada: „Wszyscy za? wobec siebie wzajemnie przyobleczcie si? w pokor?, Bóg bowiem pysznym si? sprzeciwia, a pokornym ?ask? daje” (1 P 5, 5).

Uprzejmo??

99.  Mi?owanie oznacza tak?e ch?? bycia mi?owanym przez innych i tutaj znajduje swój sens wyra?enie asjemonei. Pragnie ono wskaza?, ?e mi?o?? nie dzia?a brutalnie, nie dzia?a w sposób niegrzeczny, nie traktuje szorstko. Jej sposób bycia, jej s?owa, jej gesty s? sympatyczne, a nie grubia?skie lub sztywne. Nie lubi rani? innych. Uprzejmo?? „jest szko?? wra?liwo?ci i bezinteresowno?ci”, wymagaj?c? od jej adepta „kszta?towania swego umys?u i zmys?ów i nauczenia si? czu?,  mówi? a niekiedy – milcze?”[107]. Bycie mi?ym nie jest stylem, który chrze?cijanin mo?e wybra? lub odrzuci?. W ramach podstawowych wymogów mi?o?ci „ka?dy cz?owiek jest zobowi?zany, by uczyni? uprzejmymi swoje relacje z innymi”[108]. Ka?dego dnia, „wchodzenie w ?ycie drugiego, równie? kiedy nale?y on do naszego ?ycia, wymaga delikatno?ci post?powania w sposób nieinwazyjny, co odnawia zaufanie i szacunek. [...] A mi?o??, im bardziej jest intymna i g??boka, tym bardziej wymaga poszanowania wolno?ci i zdolno?ci czekania, a? drugi otworzy drzwi do swojego serca”[109].

100. By by? usposobionym do prawdziwego spotkania z innymi, konieczne jest skierowanie na nich uprzejmego spojrzenia. Nie jest to mo?liwe, gdy panuje pesymizm podkre?laj?cy ich wady i b??dy, by? mo?e, aby zrekompensowa? w?asne kompleksy. Uprzejme spojrzenie pozwala nam nie zatrzymywa? si? zbytnio na ograniczeniach drugiego, a w ten sposób mo?emy go tolerowa? oraz zjednoczy? we wspólnym projekcie, pomimo ?e jeste?my ró?ni. Uprzejma mi?o?? tworzy wi?zi, piel?gnuje relacje, tworzy nowe sieci integracji, buduje silne wi?zi spo?eczne. W ten sposób chroni sam? siebie, bo bez poczucia przynale?no?ci nie mo?na podtrzyma? po?wi?cenia dla innych, ka?dy w ko?cu szuka jedynie w?asnej wygody i wspó??ycie staje si? niemo?liwe. Osoba antyspo?eczna wierzy, ?e inni istniej? w celu zaspokojenia jej potrzeb, a kiedy to czyni?, wype?niaj? jedynie swój obowi?zek. Nie ma wi?c miejsca na uprzejmo?? mi?o?ci i jej j?zyk. Ten, kto kocha, jest zdolny, by powiedzie? s?owa otuchy, które koj?, umacniaj?, daj? pociech?, które pobudzaj?. We?my, na przyk?ad, niektóre s?owa, jakie Jezus powiedzia? do ludzi: „Ufaj, synu!” (Mt 9, 2). „Wielka jest twoja wiara!” (Mt 15, 28). „Wsta?!” (Mk 5, 41). „Id? w pokoju!” (?k 7, 50). „Nie bójcie si?!” (Mt 14, 27). Nie s? to s?owa, które poni?aj?, zasmucaj?, dra?ni?, gardz?. W rodzinie musimy nauczy? si? tego uprzejmego j?zyka Jezusa.

Hojno??

101. Mówili?my wielokrotnie, ?e aby kocha? innych, trzeba najpierw pokocha? samego siebie. Jednak „Hymn o mi?o?ci” mówi, ?e mi?o?? „nie szuka w?asnych interesów”, albo „nie szuka tego, co jest jego”. Wyra?enie to jest równie? u?ywane w innym tek?cie: „Niech ka?dy ma na oku nie tylko swoje w?asne sprawy, ale te? i drugich!” (Flp 2, 4). W obliczu tak wyra?nego stwierdzenia Pisma ?wi?tego trzeba unika? przyznawania pierwsze?stwa mi?o?ci dla samych siebie, jakby by?a szlachetniejsza ni? dar z siebie dla innych. Pewien priorytet mi?o?ci do samych siebie mo?e by? rozumiany tylko jako uwarunkowanie psychologiczne, gdy? ten, kto nie potrafi kocha? samego siebie napotyka trudno?ci w mi?owaniu innych: „Kto jest z?y dla siebie, czy? b?dzie dobry dla innych? [...] Nie ma gorszego cz?owieka ni? ten, który jest skner? dla siebie samego” (Syr 14, 5-6).

102. Sam ?w. Tomasz z Akwinu wyja?nia jednak, ?e „do mi?o?ci bardziej nale?y ch?? mi?owania, ni? bycia mi?owanym”[110], i rzeczywi?cie „matki, u których spotykamy najwi?ksz? mi?o??, bardziej staraj? si? kocha?, ni? by? kochane”[111]. Zatem mi?o?? mo?e wykracza? poza sprawiedliwo?? i rozdawa? si? darmo, „niczego si? za to nie spodziewaj?c” (?k 6, 35), a? do najwi?kszej mi?o?ci, „gdy kto? ?ycie swoje oddaje za przyjació? swoich” (J 15, 13). Czy jest jeszcze mo?liwa owa hojno??, która pozwala, by darmo dawa? i to dawa? a? do ko?ca? Z pewno?ci? jest to mo?liwe, bo tego wymaga Ewangelia: „Darmo otrzymali?cie, darmo dawajcie!”  (Mt 10, 8).

Bez przemocy wewn?trznej

103. Je?eli pierwsze s?owa „Hymnu o mi?o?ci” zach?ca?y nas do cierpliwo?ci unikaj?cej gwa?townego reagowania w obliczu s?abo?ci i b??dów innych, to teraz pojawia si? inne s?owo – paroxynetai – które odnosi si? do wewn?trznej reakcji oburzenia spowodowanej czym? zewn?trznym. Jest to przemoc wewn?trzna, nie okazywane podra?nienie, która stawia nas w postawie obronnej przeciwko innym, jakby byli uci??liwymi wrogami, których nale?y unika?. ?ywienie takiej ??wewn?trznej agresji niczemu nie s?u?y. Powoduje tylko nasz? niemoc i doprowadza do naszej izolacji. Oburzenie jest zdrowe, gdy prowadzi nas do reagowania w obliczu powa?nej niesprawiedliwo?ci, ale jest szkodliwe, gdy ma sk?onno?? do przenikania wszelkich naszych postaw wobec innych.

104. Ewangelia zach?ca nas raczej do dostrze?enia belki we w?asnym oku (por. Mt 7, 5), a jako chrze?cijanie nie mo?emy by? oboj?tni na nieustann? zach?t? S?owa Bo?ego, by nie podsyca? gniewu: „Nie daj si? zwyci??y? z?u, ale z?o dobrem zwyci??aj!” (Rz 12, 21). „W czynieniu dobrze nie ustawajmy”  (Ga 6, 9). Czym innym jest poczucie si?y wybuchaj?cej agresji, a czym innym jest zgoda na ni?, pozwolenie, aby sta?a si? postaw? trwa??: „Gniewajcie si?, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi s?o?ce!” (Ef 4, 26). Dlatego nigdy nie nale?y ko?czy? dnia bez pojednania w rodzinie. „A jak mam si? jedna?? Na kolanach? Nie! Wystarczy ma?y gest, ma?a rzecz, i wraca zgoda w rodzinie. Wystarczy pieszczota, bez s?ów. Lecz niech nigdy dzie? rodziny nie ko?czy si? bez pogodzenia si?”[112]. Wewn?trzn? reakcj? w obliczu przykro?ci spowodowanych przez innych powinno by? przede wszystkim b?ogos?awienie w sercu, pragnienie dobra drugiej osoby, proszenie Boga, aby j? wyzwoli? i uzdrowi?: „B?ogos?awcie! Do tego bowiem jeste?cie powo?ani, aby?cie odziedziczyli b?ogos?awie?stwo” (1 P 3, 9). Je?li mamy walczy? ze z?em, zróbmy to, ale zawsze mówmy „nie” przemocy wewn?trznej.

Przebaczenie

105. Je?li pozwolimy, aby z?e odczucia przenikn??y do naszego wn?trza, to czynimy miejsce dla urazy, która zagnie?d?a si? w sercu. Wyra?enie logizetai to kakon oznacza „uwzgl?dnienie z?a”, „odnotowanie go”, to znaczy chowanie urazów. Przeciwie?stwem jest przebaczenie oparte na nastawieniu pozytywnym, próbuj?cym zrozumie? s?abo?? innych i staraj?cym si? szuka? usprawiedliwienia dla drugiej osoby, podobnie jak Jezus, który powiedzia?: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedz?, co czyni?” (?k 23, 34). Cz?sto jednak mamy sk?onno?? do szukania coraz wi?cej win, wyobra?ania sobie coraz wi?cej niegodziwo?ci, zak?adania wszelkiego rodzaju z?ych intencji. W ten sposób urazy narastaj? i zakorzeniaj? si?. Wówczas ka?dy b??d lub upadek wspó?ma??onka mo?e zniszczy? wi?? mi?o?ci i rodzinn? stabilno??. Problem polega na tym, ?e czasami przypisuje si? wszystkiemu tak? sam? wag?, co grozi tym, ?e b?dziemy okrutni wobec wszelkiego b??du drugiej osoby. S?uszne domaganie si? swoich praw zamienia si? w uporczyw? i sta?? ch?? odwetu, a nie w zdrow? obron? swej godno?ci.

106. Gdy zostali?my obra?eni lub rozczarowani, przebaczenie jest mo?liwe i po??dane, ale nikt nie mówi, ?e jest ono ?atwe. Prawda jest taka, ?e ??„komunia rodzinna mo?e by? zachowana i doskonalona jedynie w wielkim duchu ofiary. Wymaga bowiem szlachetnej gotowo?ci ka?dego i wszystkich do zrozumienia, tolerancji, przebaczenia i pojednania. Ka?da rodzina zdaje sobie spraw?, jak napi?cia i konflikty, egoizm, niezgoda gwa?townie uderzaj? w t? komuni?, a niekiedy ?miertelnie j? rani?. St?d wielorakie i liczne formy rozbicia ?ycia rodzinnego”[113].

107. Dzi? wiemy, ?e aby?my mogli przebaczy?, trzeba przej?? przez wyzwalaj?ce do?wiadczenie zrozumienia i wybaczenia sobie samym. Wiele razy nasze b??dy lub krytyczne spojrzenie ludzi, których kochamy, spowodowa?y, ?e utracili?my mi?o?? do samych siebie. Prowadzi to nas w ko?cu do wystrzegania si? innych, uciekania od uczucia, nape?niaj?c si? l?kiem w relacjach mi?dzyosobowych. Tak wi?c, mo?liwo?? obwiniania innych staje si? fa?szyw? ulg?. Trzeba si? modli? z nasz? w?asn? histori?, zaakceptowa? siebie, umie? ?y? z w?asnymi ograniczeniami, a tak?e przebaczy? sobie, aby?my mogli mie? t? sam? postaw? wobec innych.

108. Ale to zak?ada do?wiadczenie Bo?ego przebaczenia, usprawiedliwienia darmo danego, a nie ze wzgl?du na nasze zas?ugi. Zostali?my ogarni?ci mi?o?ci? uprzedzaj?c? wszelkie nasze dzie?o, która zawsze daje nowe szanse, promuje i pobudza. Je?li zaakceptujemy, ?e Bo?a mi?o?? jest bezwarunkowa, ?e ??mi?o?ci Ojca nie trzeba kupowa? lub za ni? zap?aci?, to mo?emy wówczas kocha? ponad wszystko, przebacza? innym, nawet gdyby byli wobec nas niesprawiedliwi. W przeciwnym razie, nasze ?ycie rodzinne nie b?dzie ju? miejscem zrozumienia, wsparcia i pobudzenia, ale miejscem sta?ego napi?cia lub wzajemnego udr?czenia.

Cieszy? si? z innymi

109. Wyra?enie jairei epi te adikia oznacza co? negatywnego, przebywaj?cego w tajnikach ludzkiego serca. Jest to zatruta postawa ludzi ciesz?cych si? z tego, ?e kto? doznaje niesprawiedliwo?ci. Fraza ta jest dope?niona przez nast?pn?, wyra?aj?c? si? w sposób pozytywny: sygjairei te aletheia – „wspó?weseli si? z prawd?”. To znaczy cieszy si? z dobra drugiej osoby, kiedy uznana jest jej godno??, gdy doceniane s? jej zdolno?ci i jej dobre dzie?a. Jest to niemo?liwe dla tego, kto zawsze musi si? porównywa? lub wspó?zawodniczy? z innymi, nawet ze swym wspó?ma??onkiem, a? po potajemn? rado?? z powodu jego czy jej pora?ek.

110. Je?eli osoba, która kocha, mo?e uczyni? dobro dla drugiego lub gdy widzi, ?e drugiemu si? powodzi, prze?ywa to z rado?ci?, to tym samym oddaje chwa?? Bogu, poniewa? „radosnego dawc? mi?uje Bóg” (2 Kor 9, 7), a nasz Pan docenia szczególnie tego, kto cieszy si? ze szcz??cia innych. Je?li nie umacniamy naszej zdolno?ci do cieszenia si? z dobra innych, a skupiamy si? przede wszystkim na naszych w?asnych potrzebach, to jeste?my skazani na ?ycie z niewielk? rado?ci?, bo jak powiedzia? Jezus, „wi?cej szcz??cia jest w dawaniu ani?eli w braniu” (Dz 20, 35). Rodzina powinna by? zawsze miejscem, o którym ka?dy, kto uczyni w ?yciu co? dobrego, wie, ?e tam b?d? si? z tego cieszy? wraz z nim.

Wszystko wybacza

111. Wykaz dope?niaj? cztery wyra?enia mówi?ce o pewnej totalno?ci: „wszystko”. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pok?ada nadziej?, wszystko przetrzyma. W ten sposób mocno podkre?lono kontrkulturowy dynamizm mi?o?ci zdolnej do stawienia czo?a wszystkiemu, co mog?oby jej zagrozi?.

112. Po pierwsze mowa tu o tym, ?e mi?o?? „wszystko znosi” (panta stegei). Ró?ni si? to od „nie bierze pod uwag? z?a”, bo wyra?enie to zwi?zane jest z u?ywaniem j?zyka. Mo?e ono oznacza? „zachowanie milczenia” o tym, co mo?e by? negatywnego w drugiej osobie. Poci?ga to za sob? ograniczenie s?du, pohamowanie sk?onno?ci do rzucania surowych i bezwzgl?dnych pot?pie?: „nie pot?piajcie, a nie b?dziecie pot?pieni” (?k 6, 36). S?owo Bo?e, chocia? wymierzone jest w nasze powszednie u?ywanie j?zyka, wzywa nas: „Bracia, nie oczerniajcie jeden drugiego” (Jk 4, 11). Zgoda na niszczenie obrazu drugiego cz?owieka jest sposobem na umocnienie naszego w?asnego obrazu, roz?adowanie urazów i zazdro?ci, nie martwi?c si? o powodowane przez nas z?o. Cz?sto zapominamy, ?e oszczerstwo mo?e by? wielkim grzechem, powa?nym wykroczeniem przeciw Bogu, kiedy jest powa?nie wymierzone w reputacj? innych, powoduj?c dla nich szkody bardzo trudne do naprawienia. Dlatego s?owo Bo?e jest tak surowe wobec grzechów j?zyka, mówi?c, ?e jest to „sfera nieprawo?ci”, która „bezcze?ci ca?e cia?o” (Jk 3, 6) jako pe?na „?mierciono?nego jadu i ci?gle zagra?aj?cego z?a” (Jk 3, 8). Je?li „nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobie?stwo Bo?e” (Jk 3, 9), to mi?o?? troszczy si? o obraz drugiej osoby, z delikatno?ci? prowadz?c? nawet do zachowania dobrego imienia nieprzyjació?. Broni?c prawa Bo?ego, nie mo?na nigdy zapomina? o tym wymogu mi?o?ci.

113. Ma??onkowie, którzy si? kochaj? i nale?? do siebie, mówi? dobrze jedno o drugim, staraj? si? pokaza? dobr? stron? wspó?ma??onka, a nie tylko jego s?abo?ci i b??dy. W ka?dym przypadku zachowuj? milczenie, aby nie zniszczy? jego obrazu. Nie jest to jednak jedynie zewn?trzny gest, ale wyp?ywa on z postawy wewn?trznej. Nie jest to te? naiwno?? cz?owieka, który udaje, ?e nie widzi trudno?ci i punktów s?abych drugiej osoby, ale jest to g??bia spojrzenia tego, kto umieszcza te s?abo?ci i b??dy w szerszym kontek?cie. Pami?ta, ?e te wady s? tylko pewn? cz??ci?, nie ca?o?ci? istnienia drugiej osoby. Nieprzyjemny fakt w danej relacji nie jest ca?o?ci? tej relacji. Mo?na zatem zaakceptowa? z prostot?, ?e wszyscy jeste?my z?o?on? mieszanin? ?wiat?a i cienia. Drugi jest nie tylko tym, który mnie denerwuje. Jest czym? znacznie wi?cej. Z tego samego powodu, nie wymagam, aby jego mi?o?? by?a idealna, aby go doceni?. Kocha mnie takim, jakim jest i jak potrafi, ze swoimi ograniczeniami, ale fakt, ?e jego mi?o?? jest niedoskona?a, nie oznacza, ?e jest fa?szywa, czy te? ?e nie jest rzeczywista. Jest rzeczywista, ale ograniczona i doczesna. Je?li wi?c wymagam zbyt wiele, uzmys?owi mi to w jaki? sposób, poniewa? nie mo?e, ani te? nie zgodzi si?, by gra? rol? istoty boskiej, albo ?eby by? na us?ugach wszystkich moich potrzeb. Mi?o?? wspó?istnieje z niedoskona?o?ci?, wybaczeniem i potrafi zamilcze? w obliczu ogranicze? umi?owanej osoby.

Zaufanie

114. Panta pisteuei: „wszystkiemu wierzy”. Z uwagi na  kontekst nie nale?y rozumie? tej „wiary” w sensie teologicznym, ale w zwyk?ym rozumieniu „zaufania”. Nie chodzi tylko o wyzbycie si? podejrze?, ?e drugi k?amie lub oszukuje. To podstawowe zaufanie rozpoznaje ?wiat?o rozpalone przez Boga, które ukrywa si? za ciemno?ci?, lub ?ar, który wci?? p?onie pod popio?em.

115. Takie zaufanie umo?liwia relacj? wolno?ci. Nie trzeba kontrolowa? drugiego, drobiazgowo ?ledzi? jego kroków, aby zapobiec ucieczce z naszych ramion. Mi?o?? ?ywi zaufanie, pozostawia wolno??, wyrzeka si? kontrolowania wszystkiego, posiadania, dominacji. Ta wolno??, która umo?liwia istnienie obszarów autonomii, otwarto?ci na ?wiat i nowych do?wiadcze? pozwala, aby relacja si? ubogaca?a i nie sta?a si? endogami? bez perspektyw. W ten sposób ma??onkowie odnajduj?c siebie, mog? do?wiadczy? rado?ci dzielenia si? tym, co otrzymali i czego si? nauczyli poza kr?giem rodzinnym. Równocze?nie umo?liwia ona szczero?? i przejrzysto??, poniewa? kiedy kto? wie, ?e inni jemu ufaj? i doceniaj? jego podstawow? dobro?, to wówczas ukazuje si? takim, jakim jest, bez ukrywania. Kto?, kto wie, ?e zawsze jest podejrzewany, ?e jest os?dzany bez lito?ci, ?e nie jest kochany bezwarunkowo, b?dzie wola? zachowa? swoje sekrety, ukry? swoje upadki i s?abo?ci, udawa? kogo?, kim nie jest. Natomiast rodzina, w której panuje solidne i mi?uj?ce zaufanie, i gdzie zawsze powraca zaufanie mimo wszystko, pozwala, aby ujawnia?a si? prawdziwa to?samo?? jej cz?onków i sprawia, ?e ??spontanicznie odrzucane jest oszustwo, fa?sz i k?amstwo.

?ywi nadziej?

116. Panta elpizei: nie l?ka si? przysz?o?ci. W po??czeniu ze s?owem poprzednim wskazuje na kogo?, kto wie, ?e drugi mo?e si? zmieni?. Zawsze wierzy, ?e mo?liwe jest dojrzewanie, niespodziewany wybuch pi?kna, ?e najbardziej ukryte potencjalno?ci jego istoty kiedy? wydadz? pierwsze p?dy. To nie znaczy, ?e wszystko w tym ?yciu si? zmieni. Poci?ga za sob? akceptacj?, ?e niektóre rzeczy nie wypadn? tak, jakby?my chcieli, ale by? mo?e Bóg pisze prosto po krzywych liniach tej osoby i wyci?gnie jakie? dobro ze z?a, jakiego nie udaje si? jej przezwyci??y? na  tej ziemi.

117. Tutaj pojawia si? nadzieja w jej sensie pe?nym, poniewa? zawiera pewno?? ?ycia po ?mierci. Ta osoba, ze wszystkimi jej s?abo?ciami, jest powo?ana do pe?ni nieba. Tam ulegnie ca?kowitemu przekszta?ceniu przez zmartwychwstanie Chrystusa i nie b?dzie ju? jej s?abo?ci, ciemno?ci czy te? patologii. Tam autentyczna istota tej osoby b?dzie ja?nie? z ca?? swoj? moc? dobra i pi?kna. Pozwala nam to tak?e po?ród udr?k tej ziemi patrze? na t? osob? z podziwem, spojrzeniem nadprzyrodzonym, w ?wietle nadziei, i oczekiwa? owej pe?ni, jak? pewnego dnia otrzyma w królestwie niebieskim, pomimo ?e teraz nie mo?na jej dostrzec.

Wszystko przetrzyma

118. Panta hypomenei oznacza, ?e z nastawieniem pozytywnym znosi wszelkie przeciwno?ci. Oznacza bycie wytrwa?ym w ?rodowisku nieprzyjaznym. Oznacza nie tylko tolerowanie pewnych rzeczy irytuj?cych, ale co? szerszego: dynamiczn? i sta?? odporno??, zdoln? do pokonywania wszelkich wyzwa?. Jest to mi?o?? mimo wszystko, nawet wtedy, gdy wszystko wokó? zach?ca do czego? innego. Ukazuje pewn? doz? upartego heroizmu, si?y wobec wszelkich nurtów negatywnych, opcj? na rzecz dobra, której ??nic nie mo?e zniszczy?. Przypomina mi to s?owa Martina Luthera Kinga, kiedy podkre?la? decyzj? braterskiej mi?o?ci, nawet po?ród najgorszych prze?ladowa? i upokorze?: Osoba, która ci? nienawidzi najbardziej, ma w sobie jakie? dobro. Tak?e naród, który was nienawidzi najbardziej, ma w sobie jakie? dobro. Tak?e rasa, która was nienawidzi najbardziej, ma w sobie jakie? dobro. A gdy dojdziesz do tego, ?e spojrzysz w oblicze ka?dego cz?owieka i widzisz g??boko w nim to, co religia nazywa «obrazem Boga», to zaczynasz go kocha? mimo wszystko. Bez wzgl?du na to, co robi, widzisz w nim obraz Boga. Istnieje element dobra, którego nigdy nie mo?na si? wyzby?. [...] Inny sposób mi?owania nieprzyjació? pojawia si? wówczas, gdy nadarzy si? okazja, aby pokona? wroga, a jest to czas, kiedy nie wolno tobie tego uczyni?. [...] Kiedy wzniesiesz si? do poziomu mi?o?ci, do jej wielkiego pi?kna i mocy, to chcesz jedynie pokona? z?e systemy. Kochasz osoby uwik?ane w ten system, kochasz, ale starasz si? pokona? ten system. [...] Nienawi?? dla nienawi?ci, jedynie wzmaga istnienie nienawi?ci i z?a we wszech?wiecie. Je?li uderz? ci? i ty mnie uderzysz, a ja ci oddam i ty uderzysz mnie na nowo, i tak w kó?ko, jest ewidentne, ?e b?dzie to tak trwa?o w niesko?czono??. To po prostu nigdy si? nie ko?czy. Gdzie?, kto? musi mie? troch? rozumu i jest to osoba mocna. Cz?owiek mocny, to osoba, która jest zdolna do przerwania ?a?cucha nienawi?ci, ?a?cucha z?a [...]. Kto? musi mie? do?? wiary i moralno?ci, aby go przeci?? i wstrzykn?? w struktur? wszech?wiata ten silny i pot??ny element mi?o?ci”[114].

119. W ?yciu rodzinnym trzeba piel?gnowa? t? si?? mi?o?ci, która pomaga zwalcza? zagra?aj?ce jej z?o. Mi?o?? nie daje si? opanowa? urazami, pogard? dla ludzi, pragnieniem zranienia lub obci??ania drugiego. Idea?em chrze?cija?skim, zw?aszcza w rodzinie, jest mi?o?? mimo wszystko. Czasami podziwiam na przyk?ad postaw? ludzi, którzy musieli rozej?? si? ze swoim ma??onkiem, aby chroni? si? przed przemoc? fizyczn?, ale jednak ze wzgl?du na mi?o?? ma??e?sk?, która potrafi wyj?? poza uczucia, byli w stanie dzia?a? na rzecz ich dobra, cho? za po?rednictwem innych, w czasie choroby, cierpienia lub trudno?ci. To tak?e mi?o?? mimo wszystko.

Wzrasta? w mi?o?ci ma??e?skiej

120. Rozwa?any przez nas hymn ?w. Paw?a pozwala nam przej?? do  mi?o?ci ma??e?skiej. Jest to mi?o??, która jednoczy ma??onków[115], u?wi?cona, ubogacona i o?wiecona ?ask? sakramentu ma??e?stwa. Jest to „zjednoczenie woli”[116], duchowe i ofiarne, które jednak zawiera w sobie czu?o?? przyja?ni i nami?tno?? erotyczn?, chocia? jest w stanie przetrwa? nawet wtedy, gdy uczucia i nami?tno?? ulegaj? os?abieniu. Papie? Pius XI uczy, ?e mi?o?? przenika wszystkie obowi?zki ?ycia ma??e?skiego i „ma jaki? prymat szlachetno?ci”[117]. Bowiem ta silna mi?o??, wylana przez Ducha ?wi?tego, jest odzwierciedleniem nierozerwalnego przymierza mi?dzy Chrystusem a rodzajem ludzkim, którego kulminacj? jest oddanie siebie a? do ko?ca na krzy?u: „Duch, którego Pan u?ycza, daje nowe serce i uzdalnia m??czyzn? i kobiet? do mi?owania si? tak, jak Chrystus nas umi?owa?. Mi?o?? ma??e?ska osi?ga t? pe?ni?, której jest wewn?trznie podporz?dkowana, ow? «caritas» ma??e?sk?”[118].

121. Ma??e?stwo to cenny znak, bo „kiedy m??czyzna i kobieta zawieraj? sakrament ma??e?stwa, Bóg niejako «odzwierciedla si?» w nich, nadaje im w?asne rysy i niezatarty charakter swojej mi?o?ci. Ma??e?stwo jest ikon? mi?o?ci Boga do nas. Równie? Bóg jest bowiem komuni?: trzy Osoby – Ojciec, Syn i Duch ?wi?ty – ?yj? od zawsze i na zawsze w doskona?ej jedno?ci. I to jest w?a?nie tajemnica ma??e?stwa: Bóg tworzy z dwojga ma??onków jedn? egzystencj?”[119]. Poci?ga to za sob? bardzo konkretne i codzienne konsekwencje, poniewa? ma??onkowie „na mocy sakramentu otrzymuj? autentyczn? misj?, aby mogli uwidacznia?, pocz?wszy od rzeczy prostych, zwyczajnych, mi?o??, jak? Chrystus kocha swój Ko?ció?, daj?c wci?? ?ycie za niego”[120].

122. Jednak nie nale?y myli? ró?nych poziomów: nie nale?y zrzuca? na dwie osoby maj?ce swoje ograniczenia ogromnego ci??aru konieczno?ci odtworzenia doskona?ego zwi?zku mi?dzy Chrystusem a Ko?cio?em, poniewa? ma??e?stwo oznacza „proces dynamiczny, przebiegaj?cy powoli przez stopniowe w??czanie darów Bo?ych”[121].

Ca?e ?ycie, wszystko wspólne

123. Oprócz mi?o?ci, która jednoczy nas z Bogiem, mi?o?? ma??e?ska jest „najwi?ksz? przyja?ni?”[122]. Jest to zwi?zek, który ma wszystkie cechy dobrej przyja?ni: d??y do dobra drugiej osoby, wzajemno?ci, intymno?ci, czu?o?ci, stabilno?ci i podobie?stwa mi?dzy przyjació?mi, które buduje si? poprzez wspólne ?ycie. Ma??e?stwo jednak dodaje do tego wszystkiego nierozerwaln? wy??czno??, która wyra?a si? w stabilnym projekcie dzielenia i wspólnego budowania ca?ego ?ycia. B?d?my szczerzy i rozpoznajmy znaki rzeczywisto?ci: osoba zakochana nie planuje, ?e zwi?zek ten mo?e by? tylko na jaki? okres czasu, kto intensywnie prze?ywa rado?? za?lubin, nie my?li o czym? przelotnym; osoby towarzysz?ce celebracji zwi?zku pe?nego mi?o?ci, chocia? jest ona krucha, maj? nadziej?, ?e b?dzie mog?a ona trwa?; dzieci nie tylko chc?, aby ich rodzice si? kochali, ale tak?e, aby byli wierni i zawsze byli razem. Te i inne znaki wskazuj?, ?e w samej naturze mi?o?ci ma??e?skiej jest otwarcie na wymiar definitywny. Zwi?zek, który krystalizuje si? w obietnicy ma??e?stwa na zawsze, jest czym? wi?cej ni? formalno?ci? spo?eczn? czy pewn? tradycj?, bo ma swoje zakorzenienie w spontanicznych sk?onno?ciach cz?owieka. A dla wierz?cych, jest to przymierze zawierane przed Bogiem, wymagaj?ce wierno?ci: „Pan jest ?wiadkiem mi?dzy tob? i ?on?, któr? po?lubi?e? w m?odo?ci, i której by?e? niewierny. Ona jest twoj? towarzyszk? i z ni? zwi?za?e? si?  przymierzem: [...] niech nikt nie zdradza ?ony po?lubionej w m?odo?ci, gdy? kto jej nienawidzi i oddala j?, okrucie?stwem okrywa si? jak p?aszczem” (por. Ml 2, 14-16)

124. Mi?o?? s?aba lub chora, niezdolna, by zaakceptowa? ma??e?stwo jako wyzwanie, które wymaga walki, odradzania si? na nowo i zaczynania stale od nowa, a? do ?mierci, nie jest w stanie utrzyma? wysokiego poziomu zaanga?owania. Ust?puje przed kultur? tymczasowo?ci, która uniemo?liwia sta?y proces rozwoju. Ale „przyrzeczenie mi?o?ci na zawsze staje si? mo?liwe, gdy odkrywamy wi?kszy od naszych projektów plan, który nas wspiera i pozwala nam ofiarowa? ukochanej osobie ca?? przysz?o??”[123]. Aby taka mi?o?? mog?a przej?? przez wszystkie próby i pozosta? wiern? mimo wszystko, potrzebny jest dar ?aski, który by j? umocni? i uwznio?li?. Jak powiedzia? ?w. Robert Bellarmin, „fakt, ?e jeden m??czyzna i jedna kobieta ??cz? si? w?z?em wy??cznym i nierozerwalnym, tak ?e nie mog? si? oddzieli?, bez wzgl?du na trudno?ci, nawet je?li stracono nadziej? na potomstwo, nie mo?e si? zdarzy? bez wielkiej tajemnicy”[124].

125. Ma??e?stwo jest tak?e przyja?ni?, która zawiera cechy w?a?ciwe nami?tno?ci, ale zawsze jest nakierowana na jedno?? coraz mocniejsz? i intensywniejsz?. Bo „nie zosta?o ustanowione jedynie w celu zrodzenia dzieci”, lecz aby „wzajemna mi?o?? ma??onków, okazywana we w?a?ciwym porz?dku, rozwija?a si? i dojrzewa?a”[125]. Ta szczególna przyja?? mi?dzy m??czyzn? a kobiet? nabiera charakteru obejmuj?cego ca?o??, w?a?ciwego tylko jedno?ci ma??e?skiej. W?a?nie dlatego, poniewa? obejmuje ca?o?? cz?owieka, jedno?? ta jest równie? wy??czna, wierna i otwarta na przyj?cie potomstwa. Wszystko jest wspólne, w tym seksualno??, z zachowaniem wzajemnego szacunku. Sobór Watyka?ski II wyrazi? to mówi?c, ?e „mi?o?? taka, ??cz?ca w sobie warto?ci ludzkie i Boskie, prowadzi ma??onków ku wolnemu i wzajemnemu darowi z samych siebie, potwierdzonemu zarówno delikatno?ci? uczu? jak i czynem, i przenika ca?e ich ?ycie”[126].

Rado?? i pi?kno

126. W ma??e?stwie powinno si? dba? o rado?? mi?o?ci. Gdy d??enie do przyjemno?ci staje si? obsesyjne, to zamyka jedynie w jednej dziedzinie i uniemo?liwia znalezienie innych rodzajów zadowolenia. Natomiast rado?? poszerza zdolno?? rozkoszowania si? i pozwala zasmakowa? w ró?nych rzeczach, tak?e na tych etapach ?ycia, kiedy przyjemno?? przygasa. Z tego wzgl?du ?w. Tomasz powiedzia?, ?e s?owo „rado??” (laetitia) jest u?ywane w odniesieniu do poszerzenia wielko?ci serca[127]. Rado?? ma??e?ska, której mo?na do?wiadczy? nawet w cierpieniu, oznacza zaakceptowanie, ?e ma??e?stwo jest koniecznym po??czeniem rado?ci i trudów, napi?? i odpoczynku, cierpie? i swobody, zadowolenia i poszukiwa?, k?opotów i przyjemno?ci, zawsze na drodze przyja?ni, która pobudza ma??onków, by troszczy? si? jedno o drugie: „?wiadcz?c sobie wzajemn? pomoc i pos?ug?”[128].

127. Mi?o?? przyja?ni nazywa si? „mi?o?ci?” (caritas), kiedy rozumiemy i doceniamy „cenn? warto??”, jak? posiada druga osoba[129]. Pi?kno – „cenna warto??” drugiego, która nie jest zbie?na z jego atrakcyjno?ci? fizyczn? czy psychologiczn? – pozwala nam zasmakowa? sakralno?ci jego osoby, bez narzucaj?cej si? potrzeby jej posiadania. W spo?ecze?stwie konsumpcyjnym zubo?eniu ulega zmys? estetyczny i tak przygasa rado??. Wszystko jest po to, by naby?, posi??? lub zu?y?; tak?e ludzie. Natomiast czu?a troska jest przejawem tej mi?o?ci, która wyzwala si? z tego egoistycznego pragnienia posiadania. Prowadzi nas do dr?enia przed osob? z ogromnym szacunkiem, z pewnym l?kiem, by nie wyrz?dzi? jej szkody lub odebra? w?a?ciwej jej wolno?ci. Mi?o?? dla drugiego poci?ga za sob? takie zasmakowanie, by podziwia? i ceni? to, co jest pi?kne i ?wi?te w jego osobowym istnieniu, które istnieje niezale?nie od moich potrzeb. To pozwala mi d??y? do jego dobra, nawet je?li wiem, ?e nie mo?e by? moim lub gdy sta? si? fizycznie nieprzyjemny, agresywny lub irytuj?cy. Dlatego „od mi?o?ci, ze wzgl?du na któr? komu? mi?a jest inna osoba zale?y fakt, ?e dam jej co? bezinteresownie”[130].

128. Do?wiadczenie estetyczne mi?o?ci wyra?a si? w takim spojrzeniu, które podziwia drug? osob?, jako cel sam w sobie, nawet je?li jest chora, stara lub pozbawiona atrakcyjno?ci zmys?owej. Spojrzenie, które docenia, jest bardzo wa?ne, a jego sk?pienie zazwyczaj powoduje szkod?. Jak?e wiele czyni? czasami ma??onkowie i dzieci, aby by? dostrzegani i brani pod uwag?! Wiele urazów i kryzysów pojawia si? wówczas, gdy przestajemy podziwia?. To w?a?nie wyra?aj? pewne pretensje i narzekania, jakie daje si? s?ysze? w rodzinie: „Mój m?? na mnie nie patrzy, wydaje si?, ?e dla niego jestem niewidzialna”,  „Patrz na mnie, prosz?, gdy do ciebie mówi?”. „Moja ?ona ju? na mnie nie patrzy, teraz ma oczy tylko dla swoich dzieci”. „W moim domu nikogo nie interesuj?, w ogóle na mnie nie patrz?, jakby mnie nie by?o”. Mi?o?? otwiera oczy i pozwala widzie?, poza wszystkim, jak wiele znaczy cz?owiek.

129. Trzeba piel?gnowa? rado?? tej podziwiaj?cej mi?o?ci. Poniewa? jeste?my stworzeni do mi?o?ci, wiemy, ?e nie ma wi?kszej rado?ci ni? dzielenie dobra: „Dawaj, bierz i staraj si? o rozrywki dla siebie” (Syr 14, 16). Najbardziej intensywne rado?ci ?ycia rodz? si? wówczas, kiedy mo?na spowodowa? szcz??cie innych, w przedsmaku nieba. Przypomnijmy radosn? scen? z filmu Uczta Babette, gdzie hojna kucharka otrzymuje wdzi?czny u?cisk i pochwa??: „Ach, jak?e zachwycisz anio?ów!”. Urocza i pocieszaj?ca jest rado?? wyp?ywaj?ca ze sprawienia w innych zachwytu, gdy widzimy, ?e si? ciesz?. Taka rado?? b?d?ca skutkiem braterskiej mi?o?ci, nie jest rado?ci? pró?no?ci cz?owieka, który troszczy si? o siebie, ale rado?ci? kogo?, kto kocha i ma upodobanie w dobru osoby ukochanej, które wlewa si? w ?ycie innych i staje si? owocne.

130. Z drugiej strony rado?? odnawia si? w cierpieniu. Jak powiedzia?  ?w. Augustyn, „im gro?niejsze by?o niebezpiecze?stwo w boju, tym promienniejsza teraz jest triumfu rado??”[131]. Ma??onkowie, po wspólnym cierpieniu i zmaganiach, mog? do?wiadczy?, ?e by?o warto, bo zyskali co? dobrego, czego? si? razem nauczyli, albo dlatego, ?e mog? bardziej doceni? to, co maj?. Niewiele jest tak g??bokich i ?wi?tecznych ludzkich rado?ci, jak wówczas, kiedy dwoje ludzi, którzy kochaj? siebie nawzajem, razem zdoby?o co?, co ich kosztowa?o wiele wspólnego wysi?ku.

Ma??e?stwo z mi?o?ci

131. Chc? powiedzie? ludziom m?odym, ?e nic z tego nie ulega os?abieniu, gdy mi?o?? przyjmuje form? instytucji ma??e?stwa. Zwi?zek znajduje w niej sposób na ukierunkowanie swej stabilno?ci oraz swego rzeczywistego i konkretnego rozwoju. To prawda, ?e ??mi?o?? jest czym? wi?cej ni? zewn?trzn? zgod? lub pewn? form? umowy ma??e?skiej, ale prawd? jest równie?, ?e decyzja o nadaniu ma??e?stwu widzialnego kszta?tu w spo?ecze?stwie, z okre?lonymi zobowi?zaniami, podkre?la jego znaczenie: ukazuje powag? uto?samienia z drug? osob?, wskazuje na przezwyci??enie m?odzie?czego indywidualizmu i wyra?a stanowcz? decyzj? przynale?no?ci jedno do drugiego. Za?lubiny to sposób wyra?ania, ?e naprawd? opu?cili?my macierzy?skie gniazdo, aby nawi?za? silne wi?zi i podj?? now? odpowiedzialno?? wobec innej osoby. Znaczy to du?o wi?cej, ni? tylko spontaniczne stowarzyszenie dla wzajemnej satysfakcji, które by?oby jedynie prywatyzacj? ma??e?stwa. Ma??e?stwo jako instytucja spo?eczna stanowi ochron? i narz?dzie wzajemnego zobowi?zania dla dojrzewania mi?o?ci, aby decyzja o wyborze drugiej osoby umacnia?a swoj? trwa?o??, konkretno?? i g??bi?, a równocze?nie mog?a wype?ni? swoj? misj? w spo?ecze?stwie. Tak wi?c ma??e?stwo wykracza poza wszelk? przelotn? mod? i trwa. Jego istota jest zakorzeniona w samej naturze osoby ludzkiej oraz jej charakterze spo?ecznym. Poci?ga za sob? szereg obowi?zków, które wyp?ywaj? jednak z samej mi?o?ci, z mi?o?ci tak okre?lonej i szczodrej, ?e jest zdolna do  zaryzykowania przysz?o?ci.

132. Wybór ma??e?stwa w ten sposób wyra?a prawdziw? i skuteczn? decyzj? o przekszta?ceniu dwóch dróg w jedn? jedyn?, niezale?nie od tego, co by si? dzia?o, i niezale?nie od wszelkich mo?liwych wyzwa?. Ze wzgl?du na powag? tego publicznego zobowi?zania w mi?o?ci, nie mo?e to by? decyzja pochopna, ale z tego samego powodu nie mo?e by? te? odraczana na czas nieokre?lony. Zaanga?owanie si? z drug? osob? w sposób wy??czny i ostateczny zawsze poci?ga za sob? pewne ryzyko i ?mia?e wyzwanie. Odrzucanie podj?cia takiej odpowiedzialno?ci jest egoistyczne, interesowne, ma?ostkowe, nie potrafi dostrzec praw drugiej osoby i nigdy nie potrafi przedstawi? jej spo?ecze?stwu jako kogo? godnego, by kocha? j? bezwarunkowo. Z drugiej strony osoby prawdziwie zakochane w sobie d??? do tego, aby ukaza? innym swoj? mi?o??. Mi?o?? skonkretyzowana w zwi?zku ma??e?skim, w obecno?ci innych osób, ze wszystkimi zobowi?zaniami wynikaj?cymi z tej instytucjonalizacji, jest przejawem i ochron? owego „tak”, które wypowiada si? bez zastrze?e? i bez ogranicze?. To „tak” oznacza powiedzenie drugiej osobie, ?e ??zawsze mo?e ufa?, i? nie zostanie porzucona, je?li utraci atrakcyjno??, je?li b?dzie mia?a trudno?ci lub gdy pojawi? si? nowe mo?liwo?ci przyjemno?ci czy egoistycznych interesów.

Mi?o??, która si? ujawnia i wzrasta

133. Mi?o?? przyja?ni ??czy wszystkie aspekty ?ycia ma??e?skiego i pomaga cz?onkom rodziny i?? naprzód na wszystkich jej etapach. Dlatego gesty, które wyra?aj? tak? mi?o??, musz? by? stale piel?gnowane, bez ma?ostkowo?ci, pe?ne s?ów wielkodusznych. W rodzinie: „trzeba u?ywa? trzech s?ów. Chc? to powtórzy?. Trzy s?owa: prosz?, dzi?kuj? i przepraszam. S? to trzy s?owa klucze!”[132]. „Kiedy w rodzinie nie jeste?my natr?tni i prosimy o «pozwolenie», kiedy w rodzinie nie jeste?my egoistami i uczymy si? mówi? «dzi?kuj?» i kiedy w rodzinie kto? zdaje sobie spraw?, ?e uczyni? co? z?ego, i umie «przeprosi?», to w takiej rodzinie jest pokój i jest rado??”[133]. Nie sk?pmy u?ywania tych s?ów, b?d?my hojni powtarzaj?c je codziennie, bo „uci??liwe s? pewne milczenia, czasem nawet w rodzinie, mi?dzy m??em a ?on?, mi?dzy rodzicami a dzie?mi, mi?dzy bra?mi”[134]. Natomiast w?a?ciwe s?owa, wypowiedziane w odpowiednim czasie, chroni? i pokrzepiaj? mi?o?? dzie? po dniu.

134. Wszystko to odbywa si? na drodze nieustannego rozwoju. Ta szczególna forma mi?o?ci, jak? jest ma??e?stwo, jest powo?ana do nieustannego dojrzewania, bo do niej musimy zawsze stosowa? to, co ?w. Tomasz z Akwinu mówi o mi?o?ci: „Mi?o??, ze wzgl?du na swój charakter, nie ma nic takiego, co ogranicza?oby jej rozwój, poniewa? jest ona udzia?em w niesko?czonej mi?o?ci, któr? jest Duch ?wi?ty. [...] Ze strony podmiotu nie mo?na okre?li? kresu wzrastania w mi?o?ci, bowiem za ka?dym razem, kiedy wzrasta mi?o??, tym bardziej wzrasta tak?e zdolno?? do jeszcze wi?kszego jej rozwoju”[135].  ?w. Pawe? stanowczo zach?ca?: „A Pan niech pomno?y liczb? wasz? i niech spot?guje wasz? wzajemn? mi?o?? dla wszystkich” (1 Tes 3, 12); i dodaje: co do „braterskiej mi?o?ci, [...]zach?cam was jedynie, bracia, aby?cie coraz bardziej si? doskonalili” (1 Tes 4, 9.11). Wi?cej i wi?cej. Mi?o?ci ma??e?skiej nie strze?e si? przede wszystkim mówi?c o nierozerwalno?ci jako obowi?zku lub powtarzaj?c jak?? doktryn?, ale umacniaj?c j? dzi?ki sta?emu rozwojowi pod wp?ywem ?aski. Mi?o??, która si? nie rozwija, jest nara?ona na ryzyko, a mo?emy si? rozwija? odpowiadaj?c na Bo?? ?ask? poprzez wi?ksz? liczb? aktów mi?o?ci, cz?stsze akty mi?o?ci, bardziej intensywne, bardziej hojne, bardziej delikatne, rado?niejsze. M?? i ?ona „do?wiadczaj? sensu swej jedno?ci i coraz pe?niej j? osi?gaj?”[136]. Dar Bo?ej mi?o?ci wylany na ma??onków jest równocze?nie wezwaniem do sta?ego rozwoju tego daru ?aski.

135. Niczemu dobremu nie s?u?? pewne fantazje o mi?o?ci idyllicznej i doskona?ej, pozbawionej w ten sposób wszelkich bod?ców do rozwoju. Niebia?ska idea mi?o?ci ziemskiej zapomina, ?e najlepsze jest to, co jeszcze nie zosta?o osi?gni?te, wino dojrzewaj?ce w miar? up?ywu czasu. Jak przypomnieli biskupi Chile, „nie ma rodzin doskona?ych, które proponuje nam z?udna propaganda konsumpcyjna. Nie ma w nich przemijania lat, nie ma choroby, bólu i ?mierci [...]. Konsumpcyjna propaganda ukazuje iluzj?, która nie ma nic wspólnego z rzeczywisto?ci?, z jak? si? musz? konfrontowa? dzie? po dniu ojcowie i matki rodzin”[137]. Zdrowsza jest realistyczna akceptacja ogranicze?, wyzwa? i niedoskona?o?ci oraz us?yszenie wezwania, aby razem si? rozwija?, aby dojrzewa?a mi?o?? i piel?gnowano solidno?? zwi?zku, niezale?nie od tego, co by si? dzia?o.

Dialog

136. Dialog jest sposobem uprzywilejowanym i niezb?dnym, by ?y?, rozwija? i wyra?a? mi?o?? w ma??e?stwie i ?yciu rodzinnym. Wymaga on jednak d?ugiej i mozolnej praktyki. M??czy?ni i kobiety, starzy i m?odzi, maj? ró?ne sposoby komunikowania si?, u?ywaj? innych j?zyków, pos?uguj? si? innymi kodami. Sposób stawiania pyta?, odpowiedzi, u?ywany ton, czas i wiele innych czynników mo?e uzale?nia? komunikacj?. Ponadto zawsze nale?y rozwija? pewne postawy, które s? wyrazem mi?o?ci i umo?liwiaj? autentyczny dialog.

137. Potrzeba czasu, dobrego czasu, który polega na cierpliwym i uwa?nym s?uchaniu, a? druga osoba wyrazi wszystko, co potrzebowa?a wyrazi?. Wymaga to ascezy, ?eby nie zaczyna? mówi? zanim nie nadejdzie w?a?ciwy czas. Zamiast zaczyna? wydawanie opinii lub rad, trzeba si? upewni?, ?e us?ysza?em to wszystko, co druga osoba potrzebowa?a wypowiedzie?. Wi??e si? to z cisz? wewn?trzn?, aby bez ha?asu us?ysze? w sercu i umy?le: ogo?oci? si? z wszelkiego po?piechu, od?o?y? na bok swoje w?asne potrzeby i priorytety, stworzy? przestrze?. Cz?sto jedno z ma??onków nie potrzebuje rozwi?zania swoich problemów, ale bycia wys?uchanym. Musi przekona? si?, ?e zosta?o dostrze?one jego cierpienie, jego rozczarowanie, strach, gniew, nadzieja, jego marzenia. Cz?ste s? jednak takie narzekania: „Nie s?ucha mnie. Kiedy zdaje si?, ?e to robi, w rzeczywisto?ci my?li o czym? innym”. „Mówi? i czuj?, ?e tylko czeka, kiedy sko?cz?”. „Kiedy mówi?, próbuje zmieni? temat lub daje mi szybkie odpowiedzi, aby zako?czy? rozmow?”.

138. Trzeba rozwija? nawyk nadawania drugiej osobie rzeczywistej wa?no?ci. Chodzi o docenienie drugiego, o to, ?e ma prawo do istnienia, do samodzielnego my?lenia i bycia szcz??liwym. Nigdy nie wolno bagatelizowa? tego, co mo?e powiedzie? lub czego si? domaga?, chocia? by?oby konieczne wyra?enie swojego punktu widzenia. Tu le?y u podstaw przekonanie, ?e wszyscy maj? co? do dania, poniewa? maj? inne do?wiadczenie ?yciowe, poniewa? spogl?daj? z innego punktu widzenia, poniewa? maj? inne problemy i nabyli inne umiej?tno?ci i wiedz?. Mo?na uzna? prawd? drugiej osoby, znaczenie jej najg??bszych obaw i t?o tego, co mówi, nawet, gdy pos?uguje si? agresywnymi s?owami. Dlatego trzeba stara? si? postawi? na jej miejscu i wnikn?? w g??bi? jej serca, dostrzec to, czym si? fascynuje i podj?? t? pasj? jako punkt wyj?cia do dalszego dialogu.

139. Potrzebna jest szeroko?? umys?u, aby nie zamkn?? si? obsesyjnie na kilku ideach, a tak?e elastyczno??, aby mo?na by?o zmieni? lub dope?ni? w?asne opinie. Mo?liwe, ?e z mojej my?li oraz my?li drugiej osoby mo?e powsta? nowa synteza, która ubogaci nas oboje. Jedno??, do której nale?y d??y?, nie oznacza jednolito?ci, ale „jedno?? w ró?norodno?ci” lub „pogodzon? ró?norodno??”. W tym ubogacaj?cym stylu braterskiej komunii ró?ne osoby si? spotykaj?, szanuj? siebie nawzajem i ceni?, zachowuj?c jednak ró?ne odcienie i akcenty, które wzbogacaj? dobro wspólne. Trzeba uwolni? si? od obowi?zku bycia równymi. Konieczna jest równie? przezorno??, aby na czas zda? sobie spraw? z „interferencji”, jakie mog? powsta?, tak aby nie niszczy?y dialogu. Na przyk?ad, trzeba rozpozna? z?e uczucia, które mog?yby si? pojawi?, i je opanowa?, aby nie zaburza?y komunikacji. Wa?na jest zdolno?? do wyra?ania tego, co czujemy, nie rani?c drugiej osoby; u?ywania takiego j?zyka i sposobu mówienia, który móg?by by? ?atwiej akceptowany, tolerowany przez drug? osob?, pomimo, ?e tre?? jest wymagaj?ca; przedstawiania swojej krytyki, nie roz?adowuj?c jednak gniewu jako formy zemsty, jak równie? unikania j?zyka moralizatorskiego, d???cego jedynie do napa?ci, ironii, obci??enia win?, zranienia. Wiele k?ótni ma??e?skich nie dotyczy bardzo powa?nych problemów. Czasami chodzi o drobne sprawy, niewiele znacz?ce, ale nastawienie lub postawa przyj?ta w dialogu zmienia sposób ich wyra?ania.

140. Konieczne s? gesty wra?liwo?ci dla drugiej osoby i okazywanie uczu?. Mi?o?? przezwyci??a najgorsze przeszkody. Kiedy mo?emy kogo? kocha?, lub gdy czujemy si? przez niego kochani, mo?emy lepiej zrozumie?, co chce wyrazi? i sprawi?, by?my byli zrozumiani. Trzeba pokona? krucho??, która nas prowadzi do obawiania si? drugiej osoby, jakby by?a „konkurentem”. Bardzo wa?ne jest budowanie swego bezpiecze?stwa na g??bokich decyzjach, przekonaniach i warto?ciach, a nie na ch?ci wygrania dyskusji czy te? na tym, ?eby przyznano nam racj?.

141. Wreszcie, uznajmy, ?e aby dialog by? po?yteczny trzeba mie? co? do powiedzenia, a to wymaga bogactwa wewn?trznego, które karmi si? lektur?, osobist? refleksj?, modlitw? i otwarto?ci? wobec spo?ecze?stwa. W przeciwnym razie rozmowy staj? si? nudne i bezprzedmiotowe. Gdy ka?dy z ma??onków nie troszczy si? o swoj? duchowo?? i nie ma wielu relacji z innymi lud?mi, to ?ycie rodzinne staje si? wsobne a dialog si? zuba?a.

Nami?tna mi?o??

142. Sobór Watyka?ski II naucza?, ?e mi?o?? ma??e?ska „obejmuje dobro ca?ego cz?owieka i dlatego mo?e obdarza? szczególn? godno?ci? mo?liwo?? ekspresji cia?a i ducha, i uszlachetnia? je jako elementy i szczególne znaki przyja?ni ma??e?skiej”[138]. Musi istnie? jaki? powód tego, ?e mi?o?? bez przyjemno?ci i nami?tno?ci nie wystarcza, aby symbolizowa? jedno?? ludzkiego serca z Bogiem: „Wszyscy mistycy stwierdzali, ?e mi?o?? nadprzyrodzona i mi?o?? niebia?ska odnajduj? poszukiwan? symbolik? bardziej w mi?o?ci ma??e?skiej, ni? w przyja?ni, ni? w uczuciach synowskich czy te? w po?wi?ceniu si? w s?u?bie. Powód tkwi w?a?nie w jej totalno?ci”[139]. Dlaczego wi?c nie powiedzie? o uczuciach i seksualno?ci w ma??e?stwie?

?wiat uczu?

143. Pragnienia, uczucia, emocje, to co klasycy nazywali „nami?tno?ciami”, maj? wa?ne miejsce w ma??e?stwie. Rodz? si? one, gdy „inny” jest obecny i pojawia si? w naszym ?yciu. W?a?ciwo?ci? wszystkich istot ?yj?cych jest d??enie do czego? innego, a sk?onno?? ta ma zawsze podstawowe znaki emocjonalne: przyjemno?? lub ból, rado?? lub smutek, czu?o?? lub strach. S? to zasadnicze przes?anki aktywno?ci psychologicznej. Cz?owiek to istota z tej ziemi, a wszystko, co czyni i czego poszukuje, pe?ne jest nami?tno?ci.

144. Jezus, jako prawdziwy cz?owiek prze?ywa? wydarzenia z pewn? doz? uczuciowo?ci. Dlatego ubolewa? nad odrzuceniem Jerozolimy (por. Mt 23, 37), co spowodowa?o, ?e zap?aka? (por. ?k 19, 41). Litowa? si? równie? nad cierpieniem ludzi (por. Mk 6, 34). Wzrusza? si? i by? przej?ty widz?c p?acz innych osób  (por. J 11, 33) i sam op?akiwa? ?mier? przyjaciela (por. J 11, 35). Te przejawy Jego wra?liwo?ci ukazywa?y, jak bardzo jego ludzkie serce by?o otwarte na innych.

145. Do?wiadczanie uczu? nie jest samo w sobie czym? moralnie dobrym, ani te? z?ym[140]. Gdy zaczyna si? odczuwa? pragnienie lub odrzucenie, to nie jest to grzeszne lub naganne. To, co jest dobre lub z?e, to czyn pobudzony lub ??cz?cy si? z nami?tno?ciami, jaki kto? spe?nia. Je?li jednak uczucia s? umacniane, poszukiwane i z ich powodu podejmujemy z?e dzia?ania, to z?o polega na decyzji, aby je umacnia? i na wynikaj?cych z nich z?ych czynach. W tym samym duchu odczuwanie do kogo? upodobania samo w sobie niekoniecznie jest dobre. Je?li poprzez takie upodobanie sprawiam, ?e ta osoba stanie si? moim niewolnikiem, to uczucie pos?u?y mojemu egoizmowi. Przekonanie, ?e jeste?my dobrzy, tylko dlatego, ?e „do?wiadczamy uczu?”, to straszne oszustwo. S? ludzie, którzy czuj? si? zdolni do wielkiej mi?o?ci, tylko dlatego, ?e maj? siln? potrzeb? uczucia, a nie s? w stanie walczy? o szcz??cie innych i ?yj? zamkni?ci w swoich pragnieniach. W tym przypadku uczucia odwracaj? uwag? od wielkich warto?ci i ukrywaj? egocentryzm, który uniemo?liwia prowadzenie ?ycia w zdrowej i szcz??liwej rodzinie.

146. Z drugiej strony, je?li nami?tno?? ??czy si? z wolnym czynem, to mo?e ukazywa? g??bi? tego wyboru. Mi?o?? ma??e?ska prowadzi do zapewnienia, aby ??ca?e ?ycie emocjonalne stawa?o si? dobrem dla rodziny i s?u?y?o ?yciu wspólnemu. Rodzina osi?ga dojrza?o??, kiedy ?ycie emocjonalne jej cz?onków staje si? wra?liwo?ci?, która nie dominuje ani nie przys?ania wspania?ych mo?liwo?ci i warto?ci, ale wspiera ich dobrowolno??[141], z niej wyp?ywa, ubogaca j?, upi?ksza i czyni bardziej harmonijn? dla dobra wszystkich.

Bóg kocha rado?? swoich dzieci

147. Wymaga to drogi pedagogicznej, procesu, który obejmuje wyrzeczenia. Jest to przekonanie Ko?cio?a, które cz?sto by?o odrzucane, jak gdyby by? on wrogiem ludzkiego szcz??cia. Benedykt XVI podniós? t? kwesti? bardzo wyra?nie: „Czy Ko?ció? swymi przykazaniami i zakazami nie czyni gorzkim tego, co w ?yciu jest najpi?kniejsze? Czy nie stawia znaków zakazu w?a?nie tam, gdzie rado?? zamierzona dla nas przez Stwórc? ofiarowuje nam szcz??cie, które pozwala nam zasmakowa? co? z Bosko?ci?”[142].  Lecz odpowiedzia?, ?e cho? nie brakowa?o w chrze?cija?stwie przesady czy wypaczonych ascetyzmów, to oficjalne nauczanie Ko?cio?a, wierne Pismu ?wi?temu nie odrzuci?o erosu jako takiego, ale wypowiedzia?o wojn? jego niszczycielskiemu wypaczeniu, bowiem fa?szywe ubóstwienie erosu […] pozbawia go jego godno?ci, czyni go nieludzkim”[143].

148. Wychowanie uczuciowo?ci i instynktu jest konieczne, a w tym celu czasami trzeba sobie stawia? ograniczenia. Przesada, brak kontroli, obsesja na tle jednego tylko rodzaju przyjemno?ci, prowadz? w ko?cu do os?abienia i niszcz? sam? przyjemno??[144], wyrz?dzaj?c szkod? ?yciu rodziny. W gruncie rzeczy z nami?tno?ciami mo?na przeby? pi?kn? drog?, co oznacza coraz wi?ksze ukierunkowanie ich na projekt daru z siebie i pe?nej samorealizacji, który ubogaca relacje interpersonalne w obr?bie rodziny. To nie oznacza rezygnacji z chwil intensywnej rado?ci[145], ale podj?cie ich w splocie z innymi momentami wielkodusznego oddania, cierpliwej nadziei, nieuchronnego zm?czenia, wysi?ku d??enia do idea?u. ?ycie rodzinne jest tym wszystkim i zas?uguje, by prze?ywa? je w pe?ni.

149. Niektóre nurty duchowo?ci nalegaj? na wyeliminowanie po??dliwo?ci, aby uwolni? si? od cierpienia. My jednak wierzymy, ?e Bóg mi?uje rado?? cz?owieka, udzielaj?c mu „wszystkiego obficie, by?my z tego korzystali” (por. 1 Tm 6, 17). Pozwólmy, by wyp?ywa?a rado?? w obliczu Jego czu?o?ci, kiedy nam proponuje: „Dziecko [...], troszcz si? o siebie [...]. Nie pozbawiaj si? dnia szcz??liwego” (Syr 14, 11.14). Para ma??e?ska odpowiada równie? na wol? Bo??, wype?niaj?c nast?puj?c? zach?t? biblijn?: „Gdy ci si? dobrze wiedzie, ciesz si? z tego” (Koh 7, 14). Potrzeba, aby w wolno?ci zaakceptowa? fakt, ?e ??przyjemno?? znajduje inne formy wyra?ania si? w ró?nych momentach ?ycia, zgodnie z potrzebami wzajemnej mi?o?ci. W tym sensie mo?na przyj?? propozycj? niektórych nauczycieli wschodnich, którzy nalegaj? na poszerzanie ?wiadomo?ci, aby nie by? wi??niami w do?wiadczeniu bardzo ograniczonym, które zamyka?oby nam perspektywy. Takie poszerzenie ?wiadomo?ci nie jest zanegowaniem czy zniszczeniem po??dania, ale jego rozszerzeniem i udoskonaleniem.

Erotyczny wymiar mi?o?ci

150. Wszystko to prowadzi nas do poruszenia kwestii ?ycia seksualnego ma??e?stwa. Sam Bóg stworzy? p?ciowo??, która jest wspania?ym darem dla Jego stworze?. Gdy si? j? piel?gnuje i troszczy, by nie wymkn??a si? spod kontroli, to czyni si? tak dlatego, aby zapobiec „niedowarto?ciowaniu w?a?ciwej warto?ci”[146]. ?w. Jan Pawe? II odrzuci? pogl?d, jakoby nauczanie Ko?cio?a prowadzi?o do „zaprzeczenia warto?ci ludzkiej p?ci”, lub najwy?ej j? tolerowa?o z powodu „konieczno?ci prokreacji”[147]. Potrzeba seksualna ma??onków nie jest obiektem pogardy, i „nie chodzi ?adn? miar? o zakwestionowanie owej potrzeby”[148].

151. Tym, którzy obawiaj? si?, ?e wychowanie uczu? i seksualno?ci pomniejszy spontaniczno?? mi?o?ci, ?w. Jan Pawe? II powiedzia?, ?e cz?owiek „jest wezwany równie? do pe?nej i dojrza?ej spontaniczno?ci odniesie?”, i ?e „staje si? ona stopniowo owocem rozpoznania porusze? w?asnego serca”[149].  To co?, co si? zdobywa, poniewa? ka?dy cz?owiek „musi wytrwale i konsekwentnie uczy? si? znaczenia cia?a”[150]. Seksualno?? nie jest bogactwem, które mia?oby nagrodzi? lub stanowi? rozrywk?, poniewa? jest j?zykiem interpersonalnym, gdzie druga osoba jest traktowana powa?nie, z jej ?wi?t? i nienaruszaln? warto?ci?. Tak wi?c, „udzia?em serca ludzkiego staje si? jakby inna spontaniczno??”[151]. W tym kontek?cie erotyzm jawi si? jako szczególnie ludzki przejaw seksualno?ci. Mo?na w nim znale?? „oblubie?czy sens cia?a i autentyczn? godno?? daru”[152]. W swojej katechezie na temat teologii cia?a ludzkiego ?w. Jan Pawe? II uczy?, ?e cielesno?? p?ciowa „jest nie tylko ?ród?em p?odno?ci i prokreacji”, ale ma tak?e „zdolno?? wyra?ania mi?o?ci, tej w?a?nie mi?o?ci, w której cz?owiek-osoba staje si? darem”[153]. Zdrowy erotyzm, chocia? by?by z??czony z poszukiwaniem przyjemno?ci, zak?ada podziw, a zatem mo?e ucz?owieczy? impulsy.

152. Zatem, ?adn? miar? nie mo?emy rozumie? erotycznego wymiaru mi?o?ci, jako dozwolonego z?a lub jako ci??aru, który trzeba tolerowa? dla dobra rodziny, ale jako dar Boga, który upi?ksza spotkanie ma??onków. B?d?c nami?tno?ci? wysublimowan? przez mi?o??, która podziwia godno?? drugiego, staje si? on „urzeczywistnieniem czystej, wy??cznej afirmacji” ukazuj?cej nam, do jakich cudów zdolne jest ludzkie serce, i tak przez chwil? „odczuwa si?, ?e ludzkie istnienie jest udane i szcz??liwe”[154].

Przemoc i manipulacja

153. W ramach tej pozytywnej wizji seksualno?ci nale?y umie?ci? ten temat w jego integralno?ci i ze zdrowym realizmem. Nie mo?emy bowiem ignorowa? faktu, ?e cz?sto seksualno?? ulega depersonalizacji i pe?na jest tak?e patologii, tak, ?e „staje si? w coraz wi?kszym stopniu okazj? i narz?dziem afirmacji w?asnego «ja» oraz samolubnego zaspokajania w?asnych pragnie? i pop?dów”[155]. W obecnym czasie istnieje du?e zagro?enie, ?e równie? seksualno?? zostanie zdominowana przez zatruwaj?cego ducha „u?yj i wyrzu?”. Cia?o drugiej osoby jest cz?sto manipulowane, jak co?, co trzyma si? tak d?ugo, dopóki zapewnia satysfakcj?, a ulega pogardzie, kiedy traci sw? atrakcyjno??. Czy mo?na zignorowa? lub ukry? ustawiczne formy dominacji, arogancji, wyzysku, perwersji i przemocy seksualnej, które s? produktem wypaczonego rozumienia seksualno?ci, grzebi?ce godno?? innych osób oraz wezwanie do mi?o?ci pod mrocznym poszukiwaniem siebie samych?

154. Nie trzeba przypomina?, ?e tak?e w ma??e?stwie seksualno?? mo?e sta? si? ?ród?em cierpienia i manipulacji. Dlatego trzeba wyra?nie podkre?li?, ?e „wspó??ycie p?ciowe narzucone wspó?ma??onkowi bez liczenia si? z jego stanem oraz z jego uzasadnionymi ?yczeniami, nie jest prawdziwym aktem mi?o?ci i dlatego sprzeciwia si? temu, czego s?usznie domaga si? ?ad moralny we wzajemnej wi?zi mi?dzy ma??onkami[156]”. Akty w?a?ciwe zjednoczeniu seksualnemu ma??onków odpowiadaj? naturze seksualno?ci, jakiej chcia? Bóg, je?li dokonuj? si? „w sposób ludzki”[157]. St?d ?w. Pawe? napomina?: „Niech nikt w tej sprawie nie wykracza i nie oszukuje brata swego” (1 Tes 4, 6). Chocia? pisa? on w czasach zdominowanych przez kultur? patriarchaln?, w której kobiet? uwa?ano za ca?kowicie podporz?dkowan? m??czy?nie, tym niemniej uczy?, ?e seksualno?? powinna by? przedmiotem dialogu mi?dzy ma??onkami: podniós? mo?liwo?? odroczenia relacji seksualnych na pewien okres, ale „za obopóln? zgod?” (1 Kor 7, 5).

155. ?w. Jan Pawe? II da? bardzo subtelne ostrze?enie, kiedy powiedzia?, ?e m??czyzna i kobieta s? zagro?eni niedosytem[158]. Oznacza to, ?e s? powo?ani do coraz bardziej intensywnego zjednoczenia, ale ryzyko polega na usi?owaniu wymazania ró?nic i tego nieuniknionego dystansu, jaki istnieje mi?dzy nimi. Ka?de bowiem z nich ma w?a?ciw? sobie i niepowtarzaln? godno??. Gdy pi?kno wzajemnej przynale?no?ci zamienia si? w panowanie, to „zmienia si? zasadniczo komunijna struktura osobowej relacji”[159]. W logice panowania, tak?e ten, kto dominuje, dochodzi w ostateczno?ci do zaprzeczenia swojej w?asnej godno?ci[160] i ostatecznie przestaje „uto?samia? si? ze swoim cia?em”[161], poniewa? pozbawia go wszelkiego znaczenia. Prze?ywa seks jako ucieczk? od samego siebie i rezygnacj? z pi?kna ma??e?stwa.

156. Wa?ne, aby jasno odrzuci? wszelkie formy podporz?dkowania seksualnego. Dlatego nale?y unika? b??dnej interpretacji tekstu z Listu do Efezjan, w którym jest wezwanie: „?ony niechaj b?d? poddane swym m??om” (Ef 5, 22). ?w. Pawe? wyra?a si? tutaj w kategoriach kulturowych w?a?ciwych tej epoce, ale nie powinni?my podejmowa? takiej szaty kulturowej, lecz or?dzie objawione, które wyp?ywa z ca?ej perykopy. Podejmijmy m?dre wyja?nienie ?w. Jana Paw?a II: „Mi?o?? wyklucza ka?dy rodzaj podda?stwa, przez które ?ona stawa?aby si? s?ug? czy niewolnic? m??a [...]. Wspólnota i jedno??, jak? z racji ma??e?stwa maj? stanowi?, urzeczywistnia si? poprzez wzajemne oddanie, które jest tak?e wzajemnym poddaniem”[162]. Dlatego mówi si? równie?, ?e „m??owie powinni mi?owa? swoje ?ony, tak jak w?asne cia?o” (Ef 5, 28). W istocie tekst biblijny zach?ca do przezwyci??enia wygodnego indywidualizmu, by ?y? skierowani ku innym: „B?d?cie sobie wzajemnie poddani” (Ef 5, 21). To wzajemne „poddanie” mi?dzy ma??onkami nabiera szczególnego znaczenia i jest rozumiane jako swobodnie wybrana wzajemna przynale?no??, charakteryzuj?ca si? zespo?em takich cech jak wierno??, szacunek i troska. Seksualno?? s?u?y nierozerwalnie takiej przyja?ni ma??e?skiej, bo ma na celu zapewnienie, aby druga osoba ?y?a w pe?ni.

157. Jednak odrzucenie wypacze? seksualno?ci i erotyki nie powinno nas nigdy prowadzi? do pogardzania nimi albo lekcewa?enia. Idea? ma??e?stwa nie mo?e si? kszta?towa? tylko jako dar hojny i pe?en po?wi?cenia, gdzie ka?dy wyrzeka si? wszelkich potrzeb osobistych i dba tylko o czynienie dobra dla drugiego, bez ?adnej satysfakcji. Pami?tajmy, ?e prawdziwa mi?o?? umie tak?e przyjmowa? od drugiego, jest zdolna do zaakceptowania siebie jako osoby kruchej i potrzebuj?cej pomocy, nie rezygnuje z przyj?cia ze szczer? i radosn? wdzi?czno?ci? cielesnych wyrazów mi?o?ci w pieszczocie, przytuleniu, poca?unku i zjednoczeniu seksualnym. Benedykt XVI by? pod tym wzgl?dem jasny: „Je?eli cz?owiek d??y do tego, by by? jedynie duchem i chce odrzuci? cia?o jako dziedzictwo tylko zwierz?ce, wówczas duch i cia?o trac? swoj? godno??”[163]. Dlatego „cz?owiek nie mo?e ?y? wy??cznie w mi?o?ci oblatywnej, zst?puj?cej. Nie mo?e zawsze tylko dawa?, musi tak?e otrzymywa?. Kto chce ofiarowa? mi?o??, sam musi j? otrzyma? w darze”[164]. To jednak wymaga, aby pami?ta?, ?e ludzka równowaga jest krucha, ?e zawsze pozostaje co?, co stawia opór humanizacji, i ?e w ka?dej chwili mo?e wybuchn?? na nowo, odzyskuj?c swoje najbardziej prymitywne i egoistyczne sk?onno?ci.

Ma??e?stwo i dziewictwo

158. „Wiele osób, które nie zawar?y ma??e?stwa, nie tylko po?wi?caj? si? rodzinom, z których pochodz?, ale cz?sto ?wiadcz? wielk? pomoc w kr?gu swych przyjació?, we wspólnocie Ko?cio?a i w ?yciu zawodowym. [...] Ponadto wiele z nich oddaje swe talenty na s?u?b? wspólnoty chrze?cija?skiej w pos?udze mi?osierdzia i w wolontariacie. S? te? i tacy, którzy nie zawieraj? ma??e?stwa, gdy? po?wi?cili swoje ?ycie dla mi?o?ci Chrystusa i bli?niego. Ich zaanga?owaniem rodzina jest bardzo ubogacona w Ko?ciele i w spo?ecze?stwie”[165]

159. Dziewictwo jest form? mi?o?ci. Jako znak, przypomina nam o trosce o królestwo Bo?e i pilnej konieczno?ci po?wi?cenia si? bez zastrze?e?  na s?u?b? ewangelizacji (por. 1 Kor 7, 32) oraz jest odzwierciedleniem pe?ni nieba, gdzie „nie b?d? si? ani ?eni?, ani za m?? wychodzi?” (Mt 22, 30). ?w. Pawe? zaleca? dziewictwo, bo spodziewa? si? szybkiego ponownego przyj?cia Jezusa Chrystusa i chcia?, aby wszyscy skoncentrowali si? wy??cznie na ewangelizacji: „czas jest krótki” (1 Kor 7, 29). Niemniej by?o jasne, ?e by?a to jego osobista opinia i jego pragnienie (por. 1 Kor 7, 6-8), a nie nakaz Chrystusa: „Nie mam za? nakazu Pa?skiego co do dziewic” (1 Kor 7, 25). Jednocze?nie uznawa? on warto?? ró?nych powo?a?: „ka?dy otrzymuje w?asny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki” (1 Kor 7, 7). W zwi?zku z tym ?w. Jan Pawe? II powiedzia?, ?e teksty biblijne „nie daj? podstaw do takiego rozumienia «ni?szo?ci» ma??e?stwa, ani te? do rozumienia «wy?szo?ci» dziewictwa czy celibatu”[166] z powodu abstynencji seksualnej. Zamiast mówi? o wy?szo?ci dziewictwa pod ka?dym wzgl?dem, w?a?ciwsze wydaje si? ukazanie, ?e ró?ne stany ?ycia wzajemnie si? dope?niaj?, tak ?e kto? mo?e by? doskonalszym pod pewnym wzgl?dem, a inny mo?e by? doskonalszy z innego punktu widzenia. Aleksander z Hales, stwierdzi? na przyk?ad, ?e w pewnym sensie ma??e?stwo mo?na uzna? za lepsze od innych sakramentów, poniewa? symbolizuje co? tak wielkiego, jak „zjednoczenie Chrystusa z Ko?cio?em lub zjednoczenie natury boskiej i ludzkiej”[167].

160. Dlatego, „nie chodzi tutaj o pomniejszenie ma??e?stwa z korzy?ci? dla wstrzemi??liwo?ci”[168] i „nie znajdujemy podstaw do przeciwstawienia. [...] Je?eli wedle pewnej tradycji teologicznej mówi si? o stanie doskona?o?ci (status perfectionis), to nie ze wzgl?du na sam? bez?enno??, ale na ca?y kszta?t ?ycia wedle rad ewangelicznych”[169]. Jednak osoba zam??na mo?e ?y? mi?o?ci? w najwy?szym stopniu. Wówczas, „osi?ga t? doskona?o?? p?yn?c? z mi?o?ci poprzez wierno?? duchowi rad – ta za? jest mo?liwa i dost?pna dla ka?dego”[170].

161. Dziewictwo ma warto?? symboliczn? mi?o?ci, która nie wymaga posiadania drugiej osoby, a tym samym odzwierciedla wolno?? królestwa niebieskiego. Jest to zach?ta dla ma??onków, aby prze?ywali swoj? mi?o?? ma??e?sk? w perspektywie ostatecznej mi?o?ci Chrystusa, jako wspólnej drogi do pe?ni królestwa Bo?ego. Z kolei mi?o?? ma??onków ma inne warto?ci symboliczne: z jednej strony, jest to swoiste odzwierciedlenie Trójcy ?wi?tej. Trójca ?wi?ta jest bowiem pe?n? jedno?ci?, ale w której znajduje si? równie? ró?nica. Ponadto rodzina jest znakiem chrystologicznym, poniewa? ukazuje blisko?? Boga, który dzieli ?ycie cz?owieka jednocz?c si? z nim we Wcieleniu, Krzy?u i Zmartwychwstaniu: ka?de z ma??onków staje si? „jednym cia?em” z drug? osob? i ofiarowuje siebie samego, aby dzieli? je w pe?ni z drug? osob? a? do ko?ca. Podczas gdy dziewictwo jest znakiem „eschatologicznym” Chrystusa Zmartwychwsta?ego, to ma??e?stwo jest znakiem „historycznym” dla tych, którzy pod??aj? po ziemi, znakiem Chrystusa ziemskiego, który zgodzi? si? z nami z??czy? i da? samego siebie a? po dar swojej krwi. Dziewictwo i ma??e?stwo s? i powinny by? ró?nymi formami mi?o?ci, bo „cz?owiek nie mo?e ?y? bez mi?o?ci. Cz?owiek pozostaje dla siebie istot? niezrozumia??, jego ?ycie jest pozbawione sensu, je?li nie objawi mu si? Mi?o??”[171].

162. Istnieje niebezpiecze?stwo, ?e celibat stanie si? wygodn? samotno?ci?, która daje swobod? niezale?nego poruszania si?, zmiany miejsca, zada? i decyzji, dysponowania w?asnymi pieni?dzmi, spotykania si? z ró?nymi osobami, zale?nie od ich atrakcyjno?ci w danej chwili. W takim przypadku ja?nieje ?wiadectwo ma??onków. Osoby powo?ane do dziewictwa mog? znale?? w niektórych ma??e?stwach wyra?ny znak wielkodusznej i niezachwianej wierno?ci Boga wobec swego przymierza, co mo?e pobudza? ich serca do bardziej konkretnej i ofiarnej dyspozycyjno?ci. S? bowiem ma??onkowie, którzy dochowuj? wierno?ci, gdy wspó?ma??onek staje si? fizycznie niemi?y lub gdy nie spe?nia ich potrzeb, pomimo wielu okazji zach?caj?cych ich do niewierno?ci lub porzucenia go. Kobieta mo?e opiekowa? si? chorym m??em i tam, przy krzy?u, na nowo mówi „tak” mi?o?ci a? do ?mierci. W takiej mi?o?ci objawia si? w ol?niewaj?cy sposób godno?? osoby, godno?? jako odbicie mi?o?ci, poniewa? w?a?ciwo?ci? ofiarnej mi?o?ci jest kocha? bardziej, ni? jest si? kochanym[172]. Mo?emy równie? zauwa?y? w wielu rodzinach zdolno?? do ofiarnej i czu?ej s?u?by wobec dzieci trudnych, a nawet niewdzi?cznych. Czyni to takich rodziców znakiem bezinteresownej i dobrowolnej mi?o?ci Jezusa. Wszystko to staje si? dla ludzi ?yj?cych w celibacie zach?t?, aby prze?ywali swoje po?wi?cenie dla królestwa Bo?ego z wi?ksz? hojno?ci? i dyspozycyjno?ci?. Dzisiaj laicyzacja przys?oni?a warto?? zjednoczenia na ca?e ?ycie i pomniejszy?a bogactwo po?wi?cenia ma??e?skiego i dlatego „nale?y pog??bi? aspekty pozytywne mi?o?ci ma??e?skiej”[173].

Przekszta?cenie mi?o?ci

163. Przed?u?enie ?ycia ludzkiego sprawia, ?e mamy do czynienia z czym???, co nie by?o powszechne w przesz?o?ci: relacja intymna i wzajemna przynale?no?? musz? by? zachowywane przez cztery, pi?? lub sze?? dekad, a to powoduje konieczno?? ponownego, wielokrotnego wybrania. By? mo?e ma??onek nie jest ju? poci?gany intensywnym po??daniem seksualnym, które popycha go do drugiej osoby, ale odczuwa przyjemno?? przynale?no?ci do niej i tego, ?e ona nale?y do niego, ?wiadomo?ci, ?e nie jest sam, ?e ma „wspólnika”, który wie wszystko o jego ?yciu i jego dziejach, i który wszystko z nim dzieli. Jest towarzyszem na drodze ?ycia, z którym mo?na razem stawi? czo?o trudno?ciom i cieszy? si? pi?knymi rzeczami. Tak?e i to rodzi pewne zadowolenie, które towarzyszy pragnieniu w?a?ciwemu mi?o?ci ma??e?skiej. Nie mo?emy obieca?, ?e przez ca?e ?ycie b?dziemy mieli te same uczucia. Mo?emy jednak z pewno?ci? mie? stabilny wspólny projekt, zobowi?za? si? do kochania si? nawzajem i ?ycia razem, dopóki ?mier? nas nie roz??czy, i prze?ywania zawsze bogatej intymno?ci. Mi?o??, jak? sobie przyrzekamy, wyrasta ponad wszelkie emocje, uczucia czy stan ducha, chocia? mo?e je zawiera?. Jest to g??bsza mi?o??, z decyzj? serca, która obejmuje ca?? egzystencj?. Tak wi?c, w samym ?rodku nierozwi?zanego konfliktu, i cho? wiele uczu? mieszanych kr??y w sercu, ka?dego dnia utrzymuje si? decyzja o mi?o?ci, przynale?no?ci, o dzieleniu ca?ego swego ?ycia oraz o dalszym mi?owaniu siebie i przebaczaniu sobie nawzajem. Ka?de z dwojga przebywa drog? osobistego rozwoju i przemiany. Podczas tej drogi mi?o?? celebruje ka?dy krok i ka?dy nowy etap.

164. W historii danego ma??e?stwa zmienia si? aspekt fizyczny, ale nie jest to powodem, aby zabrak?o mi?osnego zainteresowania. Zakochujemy si? w ca?ej osobie, posiadaj?cej swoj? w?asn? to?samo??, a nie tylko cia?o, chocia? to cia?o, poza niszcz?cym dzia?aniem czasu, nigdy nie przestaje wyra?a? jako? osobistej to?samo?ci, która podbi?a serce. Kiedy inni nie mog? ju? rozpoznawa? pi?kna tej to?samo?ci, zakochany ma??onek jest nadal zdolny postrzega? j? z instynktem mi?o?ci, a zakochanie nie zanika. Potwierdza swoj? decyzj? o przynale?no?ci do niej, wybiera j? ponownie i wyra?a ten wybór przez blisko?? wiern? i pe?n? czu?o?ci. Szlachetno?? jego decyzji na rzecz jej wyboru, b?d?c intensywn? i g??bok?, budzi now? form? uczucia w trakcie wype?niania misji ma??e?skiej. Poniewa? „samo wzruszenie drugim cz?owiekiem jako osob?, [...] samo z siebie nie zmierza do aktu ma??e?skiego”[174]. Przyjmuje inne wyrazy zmys?owe, gdy? mi?o?? „jest jedn? rzeczywisto?ci?, ale maj?c? ró?ne wymiary; to jeden, to drugi mo?e bardziej dochodzi? do g?osu”[175]. Wi?? znajduje nowe sposoby wyrazu i wymaga decyzji, by ci?gle na nowo j? ustanawia?. Nie tylko po to jednak, by j? zachowa?, ale tak?e aby j? rozwin??. Jest to proces budowania dzie? po dniu. Nic z tego nie jest mo?liwe, je?li nie przywo?uje si? Ducha ?wi?tego, je?li nie wo?a si? codziennie, prosz?c o Jego ?ask?, je?li nie szuka si? Jego nadprzyrodzonej mocy, je?li si? Go ?arliwie nie prosi, aby zes?a? swój ogie? na nasz? mi?o??, ?eby j? umocni?, ukierunkowa? i przekszta?ci? w ka?dej nowej sytuacji.

 

Rozdzia? V

Mi?o??, która staje si? owocna

 

165. Mi?o?? zawsze obdarza ?yciem. Dlatego „mi?o?? ma??e?ska nie wyczerpuje si? w?ród nich dwojga, [...] ma??onkowie, oddaj?c si? sobie, wydaj? z siebie now? rzeczywisto?? – dziecko, ?ywe odbicie ich mi?o?ci, trwa?y znak jedno?ci ma??e?skiej oraz ?yw? i nieroz??czn? syntez? ojcostwa i macierzy?stwa”[176].

Przyj?? nowe ?ycie

166. Rodzina jest nie tylko ?rodowiskiem zrodzenia, ale tak?e przyj?cia ?ycia jako daru, który pochodzi od Boga. Ka?de nowe ?ycie „pozwala nam odkry? najbardziej bezinteresowny wymiar mi?o?ci, nieustannie nas zadziwiaj?cy. To pi?kno bycia kochanymi najpierw: dzieci s? kochane, zanim przyjd? na ?wiat”[177]. Odzwierciedla to prymat mi?o?ci Boga, który zawsze podejmuje inicjatyw?, poniewa? dzieci „s? kochane, zanim zrobi? cokolwiek, by na to zas?u?y?”[178]. Jednak „wiele dzieci od pocz?tku jest odrzucanych, s? opuszczane, okradane z dzieci?stwa i przysz?o?ci. Niektórzy – jakby na usprawiedliwienie – o?mielaj? si? mówi?, ?e b??dem by?o wydanie ich na ?wiat. To haniebne! [...] Na co nam uroczyste deklaracje praw cz?owieka i praw dziecka, je?li potem karzemy dzieci za b??dy doros?ych?”[179]. Je?li dziecko przychodzi na ?wiat w niechcianych okoliczno?ciach, to rodzice lub inni cz?onkowie rodziny, powinni uczyni? wszystko, co w ich mocy, aby je przyj?? jako dar Boga i podj?? odpowiedzialno??, aby je przyj?? z otwarto?ci? i mi?o?ci?. Bo „kiedy chodzi o dzieci, które przychodz? na ?wiat, ?adne po?wi?cenie doros?ych nie b?dzie uwa?ane za zbyt kosztowne lub zbyt wielkie, aby nie dopu?ci? do tego, by jakie? dziecko my?la?o, ?e jest pomy?k?, ?e nie jest nic warte i ?e zosta?o wystawione na zranienia ?yciowe i przemoc ludzi”[180]. Dar nowego dziecka, które Pan powierza ojcu i matce, ma swój pocz?tek w przyj?ciu, jest kontynuowany przez opiek? podczas ?ycia doczesnego, a jego celem ostatecznym jest rado?? ?ycia wiecznego. Pogodne spojrzenie ku ostatecznemu spe?nieniu osoby ludzkiej uczyni rodziców jeszcze bardziej ?wiadomymi powierzonego im cennego daru: Bóg pozwala im w istocie, by wybrali imi?, jakim powo?a On ka?de ze swych dzieci do wieczno?ci[181].

167. Rodziny wielodzietne s? dla Ko?cio?a rado?ci?. W nich mi?o?? wyra?a swoj? hojn? p?odno??. Nie oznacza to zapominania o s?usznej przestrodze ?w. Jana Paw?a II, kiedy wyja?ni?, ?e odpowiedzialne rodzicielstwo nie jest „kwesti? nieograniczonej prokreacji lub braku ?wiadomo?ci o znaczeniu wychowania dzieci, ale raczej mo?liwo?ci? dan? ma??e?stwom, by m?drze i odpowiedzialnie korzysta? ze swej nienaruszalnej wolno?ci, bior?c pod uwag? realia spo?eczne i demograficzne, jak i w?asn? sytuacj? i uzasadnione pragnienia”[182].

Mi?o?? w oczekiwaniu typowym dla ci??y

168. Ci??a to trudny okres, ale jest to równie? czas wspania?y. Matka wspó?pracuje z Bogiem, aby dokona? si? cud nowego ?ycia. Macierzy?stwo wynika ze „szczególnej potencjalno?ci ca?ego ustroju kobiecego, który ze stwórcz? zaiste precyzj? s?u?y pocz?ciu i zrodzeniu cz?owieka”[183]. Ka?da kobieta uczestniczy w „tajemnicy stworzenia, odnawiaj?cej si? w ludzkim rodzeniu”[184]. Jak mówi Psalm: „Ty utka?e? mnie w ?onie mej matki” (139 [138], 13). Ka?de dziecko kszta?tuj?ce si? w ?onie swej matki jest owocem odwiecznego planu Boga Ojca i Jego wiecznej mi?o?ci: „Zanim ukszta?towa?em ci? w ?onie matki, zna?em ci?, nim przyszed?e? na ?wiat, po?wi?ci?em ci?” (Jer 1, 5). Ka?de dziecko jest w sercu Boga od zawsze, a w chwili gdy jest ono pocz?te, wype?nia si? odwieczne marzenie Stwórcy. Pomy?lmy, jak wiele znaczy embrion od chwili swego pocz?cia. Trzeba na niego patrze? z tym samym spojrzeniem mi?o?ci Boga, które widzi dalej, ni? tylko to, co widoczne dla oczu.

169. Kobieta w ci??y mo?e uczestniczy? w tym Bo?ym projekcie marz?c o swym dziecku: „Wszystkie mamy i wszyscy tatusiowie marzyli o swoim dziecku przez dziewi?? miesi?cy. [...] Nie jest mo?liwa rodzina bez marze?. Kiedy w jakiej? rodzinie traci si? zdolno?? do marzenia, dzieci nie wzrastaj? i mi?o?? nie ro?nie, ?ycie s?abnie i ga?nie”[185]. W ma??e?stwie chrze?cija?skim w tym marzeniu koniecznie pojawia si? chrzest. Rodzice przygotowuj? go swoj? modlitw?, powierzaj?c swoje dziecko Jezusowi jeszcze przed jego narodzinami.

170. Wraz z post?pem w nauce mo?na dzi? wcze?niej pozna?, jaki kolor w?osów b?dzie mia?o dziecko i na jakie choroby mo?e w przysz?o?ci cierpie?, poniewa? wszystkie cechy somatyczne tej osoby s? wpisane w jej kodzie genetycznym ju? w stadium embrionalnym. Jednak tylko Ojciec, który je stworzy? zna je w pe?ni. Tylko On zna to, co jest najcenniejsze, co najwa?niejsze, bo On wie, kim jest to dziecko, jaka jest jego najg??bsza to?samo??. Matka, która nosi je w swym ?onie, musi prosi? Boga o ?wiat?o, aby dog??bnie pozna? swoje dziecko i oczekiwa?, jakim jest naprawd?. Niektórzy rodzice uwa?aj?, ?e ich dziecko nie przychodzi w najlepszym momencie. Musz? prosi? Pana, aby ich uzdrowi? i umocni?, ?eby mogli w pe?ni zaakceptowa? to dziecko, aby mogli go oczekiwa? ca?ym sercem. Wa?ne, aby dziecko czu?o si? oczekiwanym. Nie jest ono dodatkiem lub rozwi?zaniem osobistego niepokoju. Jest to istota ludzka o ogromnej warto?ci i nie mo?e by? wykorzystywane dla osobistych korzy?ci. Nie jest zatem wa?ne, czy to nowe ?ycie b?dzie tobie odpowiada?o, czy te? nie, czy posiada cechy, które si? tobie podobaj?, czy te? nie, czy odpowiada twoim planom i marzeniom. Dlatego, ?e „dzieci s? darem. Ka?de jest wyj?tkowe i niepowtarzalne [...]. Kocha si? dziecko, poniewa? jest dzieckiem: nie dlatego, ?e jest ?adne, czy dlatego, ?e jest takie a takie; nie, dlatego ?e jest dzieckiem!”[186]. Mi?o?? rodziców jest narz?dziem mi?o?ci Boga Ojca, który czule oczekuje na narodziny ka?dego dziecka, bezwarunkowo je akceptuje i przyjmuje je bezinteresownie.

171. Ka?d? kobiet? w ci??y pragn? z mi?o?ci? prosi?: dbaj o swoj? rado??, niech nic ci nie odbiera wewn?trznej rado?ci macierzy?stwa. To dziecko zas?uguje na twoj? rado??. Nie pozwól, aby l?ki, obawy, komentarze innych osób lub problemy przygasi?y szcz??cie bycia narz?dziem Boga, aby wnie?? na ?wiat nowe ?ycie. Zadbaj o to, co trzeba zrobi? lub przygotowa?, ale nie ulegaj?c obsesji i uwielbiaj jak Maryja: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje si? duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrza? na uni?enie S?u?ebnicy swojej” (?k 1, 46-48). Prze?ywaj ten pogodny entuzjazm po?ród swoich trudno?ci i pro? Pana, aby strzeg? twojej rado?ci, ?eby? j? mog?a przekaza? swemu dziecku.

Mi?o?? matki i ojca

172. „Zaraz po urodzeniu dzieci zaczynaj? otrzymywa? w darze, razem z pokarmem i opiek?, potwierdzenie duchowych zalet mi?o?ci. Akty mi?o?ci wyra?aj? si? w darze w?asnego imienia, mówienia tym samym j?zykiem, w intencjach spojrze?, w promiennych u?miechach. Ucz? si? one tym samym, ?e pi?kno wi?zi mi?dzy istotami ludzkimi kszta?tuje nasz? dusz?, zmierza do naszej wolno?ci, akceptuje inno?? drugiego, uznaje go i szanuje jako rozmówc?. [...] To jest mi?o?? zawieraj?ca iskr? mi?o?ci Boga!”[187]. Ka?de dziecko ma prawo, by otrzyma? mi?o?? matki i ojca, obydwojga niezb?dnych dla jego pe?nego i harmonijnego dojrzewania. Jak powiedzieli biskupi Australii, obydwoje „przyczyniaj? si?, ka?de w inny sposób, do wychowywania dziecka. Poszanowanie godno?ci dziecka oznacza potwierdzenie jego czy jej potrzeby oraz naturalnego prawa do matki i ojca”[188]. Nie chodzi tylko o mi?o?? ojca i matki potraktowanych oddzielnie, ale tak?e o mi?o?? mi?dzy nimi, postrzegan? jako ?ród?o w?asnej egzystencji, jako gniazdo, które przyjmuje i jako fundament rodziny. W przeciwnym razie, dziecko wydaje si? by? zredukowane do kapry?nego posiadania. Obydwoje, m??czyzna i kobieta, ojciec i matka s? „wspó?pracownikami mi?o?ci Boga Stwórcy i jak gdyby jej interpretatorami”[189]. Ukazuj? oni swoim dzieciom macierzy?skie i ojcowskie oblicze Pana. Ponadto wspólnie ucz? si? znaczenia wzajemno?ci, spotkania pomi?dzy ró?nymi osobami, gdzie ka?da z nich wnosi swoj? w?asn? to?samo??, a tak?e potrafi przyjmowa? od drugiej. Je?li z jakiego? nieuniknionego powodu brakuje jednego z dwojga rodziców, to wa?ne jest poszukiwanie jakiego? sposobu kompensowania tego braku, w celu u?atwienia prawid?owego dojrzewania dziecka.

173. Poczucie osierocenia, jakiego do?wiadcza dzi? ??wiele dzieci i ludzi m?odych, jest g??bsze, ni? nam si? wydaje. Dzisiaj uznajemy za w pe?ni uzasadnione, a nawet po??dane, aby kobiety chcia?y si? uczy?, pracowa?, rozwija? swoje umiej?tno?ci i posiada? cele osobiste. Jednocze?nie nie mo?emy pomija? faktu, ?e dzieci potrzebuj? obecno?ci matek, zw?aszcza w pierwszych miesi?cach ?ycia. W istocie „kobieta staje wówczas wobec m??czyzny jako matka, podmiot ludzkiego ?ycia, które w niej si? poczyna i rozwija, i z niej te? rodzi si? na ?wiat”[190].  Rosn?cy brak obecno?ci matek z ich cechami kobiecymi jest powa?nym zagro?eniem dla naszej ziemi. Doceniam feminizm, gdy nie domaga si? uniformizmu lub zanegowania macierzy?stwa. Wspania?o?? kobiet zwi?zana jest bowiem ze wszystkimi prawami wynikaj?cymi z ich niezbywalnej godno?ci cz?owieka, ale równie? ich geniuszu kobiecego, niezb?dnego dla spo?ecze?stwa. Ich zdolno?ci specyficznie kobiece – a zw?aszcza macierzy?stwo – przyznaj? im równie? obowi?zki, gdy? bycie kobiet? wi??e si? ze szczególn? misj? na tej ziemi, któr? spo?ecze?stwo musi chroni? i zachowywa? dla dobra wszystkich[191].

174. W istocie, „matki s? najsilniejszym antidotum na szerzenie si? egoistycznego indywidualizmu. [...] One daj? ?wiadectwo o pi?knie ?ycia!”[192]. Niew?tpliwie, „spo?ecze?stwo bez matek by?oby spo?ecze?stwem nieludzkim, poniewa? matki zawsze, równie? w najgorszych momentach, potrafi? dawa? ?wiadectwo czu?o?ci, po?wi?cenia, si?y moralnej. Matki cz?sto przekazuj? równie? najg??bszy sens praktykowania religii: pierwsze modlitwy, pierwsze gesty pobo?no?ci, których uczy si? dziecko [...]. Bez matek nie tylko nie by?oby nowych wiernych, lecz wiara straci?aby spor? cz??? swojego prostego i g??bokiego ciep?a. [...] Drogie mamy, dzi?kuj? wam, dzi?kuj? za to, czym jeste?cie w rodzinie, i za to, co dajecie Ko?cio?owi i ?wiatu”[193].

175. Matka, która chroni dziecko swoj? czu?o?ci? i wspó?czuciem, pomaga mu rozbudzi? zaufanie, do?wiadczy?, ?e ?wiat jest dobrym miejscem, które je akceptuje. To z kolei pozwala mu rozwija? poczucie w?asnej warto?ci, które sprzyja zdolno?ci do intymno?ci i empatii. Posta? ojca pomaga nam z drugiej strony zrozumie? granice rzeczywisto?ci i w wi?kszym stopniu charakteryzuje si? zmys?em orientacji, wyj?ciem ku szerszemu ?wiatu, pe?nemu wyzwa?, a tak?e zach?t? do wysi?ku i walki. Ojciec, z jasn? i szcz??liw? to?samo?ci? m?sk?, który z kolei na swoim odcinku ??czy mi?o?? i akceptacj? ?ony, jest równie konieczny jak jej macierzy?ska troska. S? to elastyczne role i zadania, które dostosowuj? si? do konkretnych sytuacji ka?dej rodziny, ale jasna i dobrze okre?lona obecno?? obu postaci, m?skiej i ?e?skiej, tworzy najbardziej w?a?ciwe ?rodowisko dla dojrzewania dziecka.

176. Mówi si?, ?e nasze spo?ecze?stwo jest „spo?ecze?stwem bez ojców”. W kulturze zachodniej posta? ojca mia?aby by? symbolicznie nieobecna, wypaczona, wyblak?a. M?sko?? wydaje si? nawet zakwestionowana. Nast?pi?o zrozumia?e zamieszanie, poniewa? „pocz?tkowo rzecz ta by?a postrzegana jako wyzwolenie: uwolnienie si? od ojca pana i w?adcy, od ojca b?d?cego przedstawicielem prawa, który narzuca sw? w?adz? z zewn?trz, ojca jako cenzora szcz??cia dzieci i przeszkod? na drodze do emancypacji i uniezale?nienia si? m?odych ludzi. Niekiedy w pewnych domach w przesz?o?ci panowa? despotyzm, a w niektórych przypadkach wr?cz ucisk”[194]. Jednak?e, „jak cz?sto bywa, z jednej skrajno?ci popada si? w drug?. Problemem naszych dni wydaje si? ju? nie tyle zbyt natarczywa obecno?? ojców, ile raczej ich nieobecno??, uchylanie si? od obowi?zków. Ojcowie s? niekiedy tak bardzo skoncentrowani na sobie i na swojej pracy, a czasami tak?e na w?asnej samorealizacji, ?e zapominaj? nawet o rodzinie. I  zostawiaj? dzieci i m?odzie? same”[195]. Obecno?? ojca, a zatem jego autorytet, okazuje si? równie? nadszarpni?ty przez coraz wi?ksz? ilo?? czasu, jaki po?wi?camy ?rodkom przekazu i technologiom rozrywki. Ponadto autorytet jest dzi? postrzegany podejrzliwie, a doro?li s? mocno kwestionowani. To oni sami porzucaj? to, co pewne i z tego powodu nie daj? dzieciom wskazówek pewnych i dobrze uzasadnionych. Nie jest s?uszne, aby dochodzi?o do wymiany ról mi?dzy rodzicami a dzie?mi: zaburza to w?a?ciwy proces dojrzewania, jaki ??dzieci musz? przeby? i odmawia si? im mi?o?ci zdolnej, aby je ukierunkowa? i mog?cej im pomóc w dojrzewaniu[196].

177. Bóg stawia ojca w rodzinie, aby z cennymi cechami swej m?sko?ci „by? blisko ?ony, by dzieli? wszystko, rado?ci i ból, trudy i nadzieje. I by by? blisko dzieci, kiedy rosn?: kiedy si? bawi? i kiedy si? trudz?, kiedy s? beztroskie i kiedy s? zal?knione, kiedy mówi? i kiedy s? milcz?ce, kiedy s? ?mia?e i kiedy si? boj?, kiedy pope?niaj? b??dy i kiedy wracaj? na w?a?ciw? drog?; ojciec musi by? obecny, zawsze. Obecny, to nie to samo co kontroluj?cy! Ojcowie zbyt kontroluj?cy niszcz? bowiem osobowo?? dzieci”[197]. Niektórzy ojcowie czuj? si? bezu?yteczni i niepotrzebni, ale prawda jest taka, ?e ??„dzieci potrzebuj? ojca, który na nie czeka, kiedy wracaj? po swoich pora?kach. Zrobi? wszystko, by si? do tego nie przyzna?, by tego nie okaza?, ale potrzebuj? tego”[198]. Nie jest dobrze, aby dzieci by?y pozbawione ojców i w ten sposób przedwcze?nie przestawa?y by? dzie?mi.

P?odno?? poszerzona

178. Wiele par ma??e?skich nie mo?e mie? dzieci. Wiemy, jak wiele wi??e si? z tym cierpienia. Z drugiej strony wiemy równie?, ?e „ma??e?stwo nie zosta?o ustanowione jedynie w celu zrodzenia dzieci [...]. Dlatego, cho?by brakowa?o tak cz?sto upragnionego potomstwa, ma??e?stwo trwa jako zwi?zek i wspólnota ca?ego ?ycia, zachowuj?c znaczenie i nierozerwalno??”[199]. Ponadto, „macierzy?stwo jest nie tylko rzeczywisto?ci?  biologiczn?, lecz przejawia si? na ró?ne sposoby”[200].

179. Adopcja jest jednym z bardzo wielkodusznych sposobów macierzy?stwa i ojcostwa. Pragn? zatem zach?ci? tych, którzy nie mog? mie? dzieci, do poszerzenia i otwarcia ich mi?o?ci ma??e?skiej, aby przyj?? tych, którzy s? pozbawieni odpowiedniego ?rodowiska rodzinnego. Nigdy nie po?a?uj? swej hojno?ci. Adopcja jest pe?nym mi?o?ci aktem obdarzania rodzin? tych, którzy jej nie maj?. Trzeba nalega?, aby prawodawstwo mog?o u?atwia? procedury na rzecz adopcji, zw?aszcza w przypadku dzieci niechcianych, aby zapobiec aborcji lub porzuceniu. Ci, którzy podejmuj? wyzwanie adopcji i przyjmuj? osob? bezwarunkowo i bezinteresownie, staj? si? po?rednikami mi?o?ci Boga, który mówi: „A nawet, gdyby [matka] zapomnia?a, Ja nie zapomn? o tobie” (Iz 49, 15).

180. „Decyzja o adopcji oraz podj?ciu si? opieki zast?pczej wyra?a szczególn? p?odno?? do?wiadczenia ma??e?skiego, daleko wykraczaj?c? poza przypadki, gdzie jest bole?nie naznaczona niep?odno?ci? [...]. W obliczu sytuacji, w których d??y si? do posiadania dziecka za wszelk? cen?, w imi? prawa do spe?nienia siebie, w?a?ciwie rozumiana adopcja i opieka zast?pcza ukazuj? wa?ny aspekt rodzicielstwa i posiadania potomstwa, poniewa? pomagaj? uzna?, ?e dzieci, czy to rodzone, czy adopcyjne lub powierzone w opiek?, s? kim? innym od nas i trzeba je przyj??, kocha?, troszczy? si? o nie, a nie tylko wyda? je na ?wiat. Decyzje w sprawie adopcji i opieki zast?pczej zawsze powinny kierowa? si? dobrem dziecka”[201]. Z drugiej strony „poprzez stosowne interwencje legislacyjne i kontrol? pa?stwa trzeba przeszkodzi? handlowi dzie?mi mi?dzy krajami i kontynentami”[202].

181. Nale?y równie? pami?ta?, ?e prokreacja lub adopcja nie s? jedynymi sposobami prze?ywania p?odno?ci mi?o?ci. Tak?e rodziny wielodzietne s? wezwane do naznaczenia sw? obecno?ci? spo?ecze?stwa, w którym ?yj?, aby rozwija?y si? inne formy p?odno?ci, które s? jakby przed?u?eniem mi?o?ci, która je wspiera. Niech rodziny chrze?cija?skie nie zapominaj?, ?e „wiara nie odsuwa nas od ?wiata, ale wszczepia nas we? g??biej. [...] Ka?dy z nas odgrywa bowiem szczególn? rol? w przygotowaniu do tego, by nasta?o królestwo Bo?e w naszym ?wiecie”[203]. Rodzina nie powinna my?le? o sobie jako zamkni?tym obszarze, wezwanym, by chroni? si? przed spo?ecze?stwem. Niech nie trwa w oczekiwaniu, ale wychodzi poza swój obr?b w solidarnym poszukiwaniu. W ten sposób staje si? miejscem integracji osoby w spo?ecze?stwie i punktem ??cz?cym sfer? publiczn? i prywatn?. Ma??onkowie musz? zyska? jasn? i umotywowan? ?wiadomo?? w odniesieniu do swoich obowi?zków spo?ecznych. Gdy tak si? stanie, ??cz?ce ich uczucie nie zanika, ale nape?nia si? nowym ?wiat?em, jak to wyra?aj?  nast?puj?ce s?owa:

 „Twoje r?ce s? moj? pieszczot?
mymi codziennymi akordy
kocham ci?, bo Twe r?ce
dzia?aj? na rzecz sprawiedliwo?ci.
Je?li ci? kocham, to dlatego, ?e jeste?
moj? mi?o?ci?, wspólnikiem i moim wszystkim
a na ulicy rami? w rami?
jeste?my znacznie wi?cej ni? dwoje”[204].

182. ?adna rodzina nie mo?e by? p?odna, je?li postrzega siebie jako zbyt odmienn? lub „oddzielon?”. Aby unikn?? tego ryzyka, nale?y pami?ta?, ?e rodzina Jezusa, pe?na ?aski i m?dro?ci, nie by?a postrzegana jako rodzina „dziwna”, jako dom obcy i daleki od ludu. W?a?nie dlatego ludzie z trudem rozpoznawali m?dro?? Jezusa i mówili: „Sk?d On to ma? [...] Czy nie jest to cie?la, syn Maryi?”(Mk 6, 2-3). „Czy? nie jest On synem cie?li?” (Mt 13, 55). Potwierdza to, i? by?a to rodzina prosta, bliska wobec wszystkich, normalnie w??czona w lud. Tak?e Jezus nie wzrasta? w relacji zamkni?tej i wy??cznej z Maryj? i Józefem, ale ch?tnie przebywa? w rodzinie poszerzonej, w której byli krewni i przyjaciele. Wyja?nia to, dlaczego wracaj?c z Jerozolimy, jego rodzice akceptowali, ?e dwunastoletni ch?opiec móg? si? zagubi? w karawanie przez ca?y dzie?, s?uchaj?c opowie?ci i dziel?c troski wszystkich: „Przypuszczaj?c, ?e jest w towarzystwie p?tników, uszli dzie? drogi” (?k 2, 44). Jednak czasami zdarza si?, ?e niektóre rodziny chrze?cija?skie, z powodu u?ywanego j?zyka, swojego sposobu mówienia o ró?nych rzeczach, z powodu swego stylu traktowania, z powodu ci?g?ego powtarzania dwóch lub trzech kwestii, s? postrzegane jako odleg?e, jako odseparowane od spo?ecze?stwa, a nawet ich krewni czuj? si? przez nich pogardzani i os?dzani.

183. Ma??e?stwo, które do?wiadcza mocy mi?o?ci, wie, ?e taka mi?o?? jest powo?ana, by leczy? rany opuszczonych, by budowa? kultur? spotkania, by walczy? o sprawiedliwo??. Bóg powierzy? rodzinie projekt „przekszta?cania ?wiata w dom”[205], aby wszyscy mogli odczuwa?, ?e ka?dy cz?owiek jest bratem: „Uwa?ne spojrzenie na ?ycie codzienne dzisiejszych m??czyzn i kobiet ujawnia natychmiast istniej?c? wsz?dzie potrzeb? pot??nego zastrzyku ducha rodzinnego. [...] Nie tylko organizacja wspólnego ?ycia coraz bardziej jest utrudniana przez biurokracj?, której ca?kowicie obce s? podstawowe wi?zi ludzkie, ale nawet obyczaje spo?eczne i polityczne przejawiaj? cz?sto oznaki pogorszenia jako?ci”[206]. Natomiast rodziny otwarte i solidarne czyni? miejsce dla ubogich, s? zdolne do nawi?zania przyja?ni z tymi, którzy maj? od nich gorzej. Je?li naprawd? zale?y im na Ewangelii, to nie mog? zapomnie? o tym, co Jezus mówi: „Wszystko, co uczynili?cie jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie?cie uczynili” (Mt 25, 40). Krótko mówi?c, ?yj? tym, czego si? od nas w tym tek?cie tak wymownie wymaga: „Gdy wydajesz obiad albo wieczerz?, nie zapraszaj swoich przyjació? ani braci, ani krewnych, ani zamo?nych s?siadów, aby ci? i oni nawzajem nie zaprosili, i mia?by? odp?at?. Lecz kiedy urz?dzasz przyj?cie, zapro? ubogich, u?omnych, chromych i niewidomych. A b?dziesz szcz??liwy” (?k 14, 12-14). B?dziesz szcz??liwy! Oto tajemnica szcz??liwej rodziny.

184. Swoim ?wiadectwem, a tak?e i s?owem, rodziny mówi? innym o Jezusie, przekazuj? wiar?, wzbudzaj? pragnienie Boga i ukazuj? pi?kno Ewangelii i stylu ?ycia, jaki nam ona ??proponuje. W ten sposób ma??e?stwa chrze?cija?skie koloruj? szaro??, wype?niaj?c przestrze? publiczn? barwami braterstwa, wra?liwo?ci spo?ecznej, obrony osób s?abych oraz ja?niej?cej wiary i czynnej nadziei. Ich p?odno?? rozszerza si? i przek?ada na tysi?ce sposobów, aby uobecnia? mi?o?? Boga w spo?ecze?stwie.

Pozna? cia?o

185. W tym duchu nale?y bardzo powa?nie traktowa? tekst biblijny, który jest cz?sto interpretowany w oderwaniu od kontekstu, lub w sposób bardzo ogólny, i dlatego mo?na przeoczy? jego sens bardziej bezpo?redni i prosty, który ma charakter  wybitnie spo?eczny. Chodzi o 1 Kor 11, 17-34, gdzie ?w. Pawe? stan?? w obliczu wstydliwej sytuacji wspólnoty. W tym przypadku niektóre osoby zamo?ne usi?owa?y dyskryminowa? ubogich. A to oddzielenie mia?o miejsce nawet podczas ?wi?tecznej uczty, która towarzyszy?a Eucharystii. Podczas gdy bogaci cieszyli si? swoimi wy?mienitymi posi?kami, ubodzy odgrywali rol? widzów i byli g?odni: „tak si? zdarza, ?e jeden jest g?odny, podczas gdy drugi nietrze?wy. Czy? nie macie domów, aby tam je?? i pi?? Czy chcecie zniewa?a? Bo?e zgromadzenie i zawstydza? tych, którzy nic nie maj??” (1 Kor 11, 21-22).

186. Eucharystia wymaga w??czenia do jednego cia?a Ko?cio?a. Osoba, która przyjmuje Cia?o i Krew Chrystusa, nie mo?e jednocze?nie obra?a? tego samego Cia?a dokonuj?c gorsz?cych podzia?ów i dyskryminacji mi?dzy jego cz?onkami. Chodzi w istocie o „rozpoznanie” Cia?a Pa?skiego, uznanie go z wiar? i mi?o?ci? czy to w znakach sakramentalnych czy te? we wspólnocie. W przeciwnym przypadku po?ywamy i pijemy swoje w?asne pot?pienie (por. 1 Kor 11, 29). Ten tekst biblijny jest powa?nym ostrze?eniem dla rodzin, które zamykaj? si? w swojej w?asnej wygodzie i izoluj?, a w szczególno?ci dla rodzin, które s? oboj?tne na cierpienie rodzin biednych i bardziej potrzebuj?cych. W ten sposób celebracja eucharystyczna staje si? nieustannym wezwaniem skierowanym do ka?dego, aby „baczy? na samego siebie” (por. 1 Kor 11, 28), aby otworzy? bramy swego domu na wi?ksz? jedno?? z tymi, którzy s? odrzuceni przez spo?ecze?stwo, a zatem do przyjmowania naprawd? sakramentu eucharystycznej mi?o?ci, który czyni nas jednym cia?em. Nie zapominajmy, ?e „«mistyka» tego sakramentu ma charakter spo?eczny”[207]. Gdy osoby przyjmuj?ce Komuni? ?w. nie daj? si? pobudzi? do zaanga?owania wzgl?dem ubogich i cierpi?cych lub zgadzaj? si? na ró?ne formy podzia?u, pogardy i niesprawiedliwo?ci, to Eucharystia przyjmowana jest niegodnie. Natomiast rodziny, które przyjmuj? Eucharysti? z w?a?ciw? dyspozycj?, umacniaj? swoje pragnienie braterstwa, swój sens spo?eczny i zaanga?owanie na rzecz potrzebuj?cych.

?ycie w szerokiej rodzinie

187. Ma?e grono rodzinne nie powinno by? odizolowane od szerszej rodziny, w której s? rodzice, wujowie i ciocie, kuzyni, a nawet s?siedzi. W tej du?ej rodzinie mog? by? osoby potrzebuj?ce pomocy, a przynajmniej towarzystwa oraz gestów sympatii, ale mog? te? by? wielkie cierpienia, gdzie trzeba pocieszenia[208]. Indywidualizm naszych czasów niekiedy prowadzi do zamkni?cia si? w bezpiecze?stwie ma?ego gniazdka i postrzegania innych jako gro?nej udr?ki. Jednak ta izolacja nie daje wi?cej spokoju i szcz??cia, lecz zamyka serce rodziny i pozbawia j? szerokiej perspektywy ?yciowej.

By? dzie?mi

188. Najpierw porozmawiajmy o naszych rodzicach. Jezus przypomnia? faryzeuszom, ?e opuszczenie rodziców jest sprzeczne z prawem Bo?ym (por. Mk 7, 8-13). Utrata ?wiadomo?ci bycia dzieckiem nikomu nie wychodzi na dobre. W ka?dej osobie, „nawet gdy kto? staje si? doros?y lub jest osob? w podesz?ym wieku, nawet gdy zostaje rodzicem, gdy zajmuje odpowiedzialne stanowisko, pod tym wszystkim pozostaje to?samo?? dziecka. Wszyscy jeste?my czyimi? dzie?mi. A to zawsze przypomina nam o fakcie, ?e ?ycia nie dali?my sobie sami, ale ?e je otrzymali?my. Wielki dar ?ycia jest pierwszym podarunkiem, jaki dostali?my”[209].

189. Dlatego: „Czwarte przykazanie zobowi?zuje dzieci […] do czczenia ojca i matki (por. Wj 20, 12). To przykazanie nast?puje zaraz po tych, które dotycz? samego Boga. Zawiera ono bowiem co? ?wi?tego, co? boskiego, co?, co jest ?ród?em wszelkiego innego rodzaju szacunku w?ród ludzi. I w biblijnym sformu?owaniu czwartego przykazania dodane jest: «aby? d?ugo ?y? na ziemi, któr? Pan, Bóg twój, ci daje». Prawid?owa wi?? mi?dzy pokoleniami jest gwarancj? przysz?o?ci i jest gwarancj? naprawd? ludzkiej historii. Spo?ecze?stwo z?o?one z dzieci, które nie szanuj? rodziców, jest spo?ecze?stwem bez czci [...]. Takie spo?ecze?stwo nape?nia si? m?odymi bezdusznymi i chciwymi”[210].

190. Jest te? jednak druga strona medalu: „m??czyzna opuszcza ojca swego i matk? swoj?” (Rdz 2, 24), mówi s?owo Bo?e. Czasami to nie nast?puje i ma??e?stwo nie jest podj?te do ko?ca, poniewa? nie dokona?o si? takie wyrzeczenie i takie po?wi?cenie. Rodzice nie powinni by? opuszczeni ani te? zaniedbywani, ale ?eby zjednoczy? si? w ma??e?stwie, trzeba ich opu?ci? tak, aby nowy dom by? miejscem schronienia, ochrony, podstaw? i projektem, i by mo?liwe by?o naprawd? stanie si? „jednym cia?em”. Zdarza si? w niektórych ma??e?stwach, ?e wiele rzeczy si? ukrywa przed swym wspó?ma??onkiem. Rozmawia si? o nich natomiast ze swoimi rodzicami, do tego stopnia, ?e bardziej si? licz? opinie rodziców, ni? uczucia i opinie wspó?ma??onka. Nie jest ?atwo wytrzyma? tak? sytuacj? na d?u?szy czas. Jest ona mo?liwa tylko tymczasowo, dopóki nie utworz? si? warunki do rozwoju zaufania i dialogu. Ma??e?stwo jest wyzwaniem, by znale?? nowy sposób bycia dzie?mi.

Osoby starsze

191. „Nie odtr?caj mnie w czasie staro?ci; gdy si?y ustan?, nie opuszczaj mnie!” (Ps 71, 9). To krzyk cz?owieka starego, który obawia si? zapomnienia i pogardy. Podobnie, jak Bóg nas zach?ca, aby?my byli Jego narz?dziami i us?yszeli b?agania ubogich, tak ufa, ?e us?yszymy krzyk osób starszych[211]. Jest to wyzwanie dla rodziny i wspólnot, bo „Ko?ció? nie mo?e i nie chce dostosowa? si? do mentalno?ci wyra?aj?cej zniecierpliwienie, a tym bardziej oboj?tno?? i pogard? w stosunku do staro?ci. Musimy rozbudzi? zbiorowe poczucie wdzi?czno?ci, uznania, go?cinno?ci, dzi?ki któremu osoba starsza poczuje si? ?yw? cz??ci? wspólnoty. Starsi to m??czy?ni i kobiety, ojcowie i matki, którzy przed nami znale?li si? na tej samej co my drodze, w naszym domu, uczestniczyli w naszej codziennej walce o godne ?ycie”[212]. Dlatego, „jak?e chcia?bym, aby Ko?ció? rzuci? wyzwanie kulturze odrzucania, ??cz?c z wielk? rado?ci? w nowym u?cisku m?odych i starszych!”[213].

192. ?w. Jan Pawe? II zach?ci? nas do zwrócenia uwagi na miejsce osób starszych w rodzinie, poniewa? istniej? kultury, które „w nast?pstwie nieuporz?dkowanego rozwoju przemys?owego i urbanistycznego, doprowadzi?y i nadal prowadz? do niedopuszczalnego zepchni?cia starszych na margines ?ycia”[214]. Osoby starsze pomagaj? dostrzec „nast?pstwo pokole?”, poprzez „charyzmat zape?niania przedzia?ów mi?dzy pokoleniami”[215]. To w?a?nie dziadkowie cz?sto zapewniaj? przekazywanie wielkich warto?ci swoim wnukom, a „wiele osób mo?e potwierdzi?, ?e w?a?nie swoim dziadkom zawdzi?cza wprowadzenie w ?ycie chrze?cija?skie”[216]. Ich s?owa, ich przytulenia lub sama ich obecno?? pomagaj? dzieciom w rozpoznaniu, ?e historia nie zaczyna si? od nich, ?e s? spadkobiercami d?ugiej drogi oraz ?e trzeba respektowa? poprzedzaj?ce nas t?o dziejowe. Osobie, która zrywa wi?zi z histori?, trudno b?dzie nawi?zywa? trwa?e relacje i uzna?, ?e nie jest panem rzeczywisto?ci. Zatem, „wra?liwo?? na osoby starsze jest istotn? cech? cywilizacji. Czy w danej cywilizacji okazuje si? wzgl?dy osobom starszym? Czy jest w niej miejsce dla osoby starszej? Ta cywilizacja b?dzie si? rozwija?a, je?li b?dzie potrafi?a szanowa? rozs?dek, m?dro?? osób starszych”[217].

193. Brak pami?ci historycznej jest powa?n? wad? naszego spo?ecze?stwa. To mentalno?? niedojrza?a: „by?o, min??o!”. Znajomo?? i zdolno?? do zajmowania stanowiska wobec wydarze? minionych to jedyny sposób, aby zbudowa? sensown? przysz?o??. Nie mo?na wychowywa? bez pami?ci: „Przypomnijcie sobie dawniejsze dni” (Hbr 10, 32). Opowiadania osób  starszych czyni? wiele dobrego dzieciom i m?odzie?y, poniewa? ??cz? je z histori? prze?yt? czy to przez rodzin?, dany region czy te? ojczyzn?. Rodzina, która nie szanuje i nie dba o swoich dziadków b?d?cych jej ?yw? pami?ci?, jest rodzin? rozbit?. Natomiast rodzina, która pami?ta, jest rodzin?, która ma przysz?o??. Dlatego te?, „cywilizacja, w której nie ma miejsca dla osób starszych lub s? one odrzucane, bo stwarzaj? problemy, jest nosicielem wirusa ?mierci”[218], poniewa? „odrywa si? od swoich korzeni”[219]. Zjawisko wspó?czesnego osierocenia, w zakresie braku ci?g?o?ci, wykorzenienia i upadku pewników kszta?tuj?cych ?ycie, wzywa nas, aby?my czynili z naszych rodzin miejsce, w którym dzieci mog? si? zakorzeni? w glebie zbiorowej historii.

By? bra?mi

194. Relacja mi?dzy bra?mi pog??bia si? wraz z up?ywem czasu, a „wi?? braterstwa, która powstaje w rodzinie mi?dzy rodze?stwem, tworzy si? w klimacie wychowania do otwarto?ci na innych, jest wielk? szko?? wolno?ci i pokoju. W rodzinie rodze?stwo uczy si? ludzkiego wspó??ycia […]. By? mo?e nie zawsze jeste?my tego ?wiadomi, ale to w?a?nie rodzina wnosi w ?wiat braterstwo! Pocz?wszy od tego pierwszego do?wiadczenia braterstwa, umacnianego przez mi?o?? i wychowanie w rodzinie, styl braterski promieniuje jak obietnica na ca?e spo?ecze?stwo”[220].

195. Dorastanie w rodze?stwie zapewnia pi?kne do?wiadczenie wzajemnej opieki, pomocy i otrzymywania wsparcia. Dlatego te? „braterstwo w rodzinie ja?nieje w specjalny sposób, kiedy widzimy troskliwo??, cierpliwo??, mi?o??, którymi s? otaczani braciszek czy siostrzyczka s?absi, chorzy lub niepe?nosprawni”[221]. Musimy uzna?, ?e „mie? brata, siostr?, którzy ci? kochaj?, to g??bokie do?wiadczenie, bezcenne, niezast?pione”[222], ale musimy cierpliwie uczy? dzieci, aby traktowa?y siebie jak bracia. Taka praktyka, czasem m?cz?ca, to prawdziwa szko?a ?ycia spo?ecznego. W niektórych krajach istnieje silna tendencja, by mie? tylko jedno dziecko i wówczas do?wiadczenie bycia bratem staje si? czym? rzadkim. W przypadku, gdy nie mo?na mie? wi?cej ni? jedno dziecko, trzeba znale?? sposób, aby dziecko nie dorasta?o samo lub w izolacji.

Wielkie serce

196. Poza ma?ym kr?giem, jaki tworz? ma??onkowie ze swymi dzie?mi, istnieje tak?e wielka rodzina, której nie mo?na pomija?. Poniewa? „mi?o?? pomi?dzy m??czyzn? i kobiet? w ma??e?stwie i, w formie pochodnej i rozszerzonej, mi?o?? pomi?dzy cz?onkami tej samej rodziny – pomi?dzy rodzicami i dzie?mi, pomi?dzy bra?mi i siostrami, pomi?dzy krewnymi i domownikami – jest o?ywiana i podtrzymywana przez wewn?trzny, nieustaj?cy dynamizm, prowadz?cy rodzin? do coraz g??bszej i mocniejszej komunii, która jest fundamentem i zasad? wspólnoty ma??e?skiej i rodzinnej”[223]. W??czaj? si? do niej przyjaciele i zaprzyja?nione rodziny, ??cznie ze wspólnotami rodzin, które wspieraj? si? nawzajem w swoich trudno?ciach oraz zaanga?owaniu spo?ecznym i w swej wierze.

197. Ta poszerzona rodzina powinna przyj?? z wielk? mi?o?ci? nastoletnie matki, dzieci porzucone przez rodziców, samotne kobiety, które musz? prowadzi? edukacj? swoich dzieci, osoby niepe?nosprawne, które wymagaj? wiele uczucia i blisko?ci, ludzi m?odych zmagaj?cych si? z jakim? uzale?nieniem, osoby niezam??ne, ?yj?ce w separacji lub owdowia?e, które do?wiadczaj? samotno?ci, osoby starsze i chore, które nie otrzymuj? wsparcia od swoich dzieci, a? po w??czenie do swego grona „nawet najbardziej poturbowanych przez swoje wybory ?yciowe”[224]. Mo?e ona równie? pomóc w zrekompensowaniu s?abo?ci rodziców lub odkryciu i zg?oszeniu mo?liwych sytuacji przemocy lub nawet wyzysku do?wiadczanych przez dzieci, daj?c im zdrow? mi?o?? i wsparcie rodzinne, gdy ich rodzice nie mog? im tego zapewni?.

198. Wreszcie, nie mo?na zapomina?, ?e w tej szerokiej rodzinie s? równie? te??, te?ciowa i wszyscy krewni ma??onka. Delikatno?? w?a?ciwa mi?o?ci polega na unikaniu postrzegania ich jako konkurentów, jako osoby niebezpieczne, jako agresorów. Jedno?? ma??e?ska wymaga poszanowania ich tradycji i zwyczajów, starania si? o zrozumienie ich j?zyka, ograniczenia krytyki, zatroszczenia si? o nich i znalezienia dla nich miejsca w swoim sercu, nawet je?li trzeba zachowa? s?uszn? autonomi? i intymno?? pary ma??e?skiej. Takie postawy s? równie? doskona?ym sposobem, aby wyrazi? hojno?? gotow? do po?wi?cenia wobec swojego ma??onka.

 

Rozdzia? VI

Niektóre perspektywy duszpasterskie

 

199. Dialogi w procesie synodalnym doprowadzi?y do przedstawienia potrzeby wypracowania nowych dróg duszpasterskich, które obecnie postaram si? ogólnie podsumowa?. Poszczególne wspólnoty b?d? musia?y wypracowa? propozycje bardziej praktyczne i efektywne, uwzgl?dniaj?ce zarówno nauk? Ko?cio?a, jak i  lokalne potrzeby i wyzwania. Nie maj?c zamiaru przedstawia? tutaj duszpasterstwa rodzin, zamierzam ograniczy? si? jedynie do zebrania pewnych g?ównych wyzwa? duszpasterskich.

G?oszenie dzisiaj Ewangelii rodziny

200. Ojcowie synodalni podkre?lali, ?e rodziny chrze?cija?skie, z uwagi na ?ask? sakramentu ma??e?stwa s? g?ównymi podmiotami duszpasterstwa rodzinnego, zapewniaj?c nade wszystko „radosne ?wiadectwo ma??e?stw i rodzin, Ko?cio?ów domowych”[225]. W zwi?zku z tym zauwa?yli, ?e chodzi „o do?wiadczenie, ?e Ewangelia rodziny jest rado?ci?, która «nape?nia serce i ca?e ?ycie», poniewa? w Chrystusie jeste?my «wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewn?trznej pustki, od izolacji» (Evangelii gaudium, 1). W ?wietle przypowie?ci o siewcy (por. Mt 13, 3-9), naszym zadaniem jest wspó?praca w siejbie: reszta jest dzie?em Boga. Nie mo?na te? zapomina?, ?e Ko?ció?, który mówi o rodzinie, jest znakiem sprzeciwu”[226], ale ma??onkowie s? wdzi?czni, ?e pasterze przedstawiaj? im motywacje do odwa?nego postawienia na mi?o?? siln?, solidn?, trwa??, zdoln? do stawienia czo?a temu wszystkiemu, co pojawia si? na ich drodze. Ko?ció? chce dotrze? do rodzin z pokornym zrozumieniem i swoj? ch?ci? „towarzyszenia ka?dej i wszystkim rodzinom, aby odkry?y najlepszy sposób przezwyci??enia trudno?ci napotykanych na swojej drodze”[227]. Nie wystarczy w??czy? ogóln? trosk? o rodzin? w wielkie projekty duszpasterskie. Aby rodziny mog?y sta? si? coraz bardziej aktywnymi podmiotami duszpasterstwa rodzinnego, konieczny jest „wysi?ek ewangelizacyjny i katechetyczny skierowany do wn?trza rodziny”[228], który dawa?by im wskazówki w tej dziedzinie.

201. „Z tego wzgl?du ca?y Ko?ció? potrzebuje nawrócenia misyjnego: nie wolno poprzestawa? na g?oszeniu czysto teoretycznym i wyizolowanym od rzeczywistych problemów ludzi”[229]. Duszpasterstwo rodzinne „powinno umo?liwia? do?wiadczenie, ?e Ewangelia rodziny jest odpowiedzi? na najg??bsze pragnienia cz?owieka: jego godno?ci i pe?nej realizacji we wzajemno?ci, w jedno?ci i p?odno?ci. Nie chodzi tylko o przedstawienie jakich? norm, ale o zaproponowanie warto?ci, odpowiadaj?c na ich zapotrzebowanie, które stwierdzamy dzi? tak?e w krajach najbardziej zlaicyzowanych”[230]. Ponadto „podkre?lono potrzeb? takiej ewangelizacji, która otwarcie zwróci?aby uwag? na uwarunkowania kulturowe, spo?eczne, polityczne i ekonomiczne, takie jak nadmierne przywi?zywanie wagi do logiki rynku, uniemo?liwiaj?ce prawdziwe ?ycie rodzinne, powoduj?ce dyskryminacj?, ubóstwo, wykluczenie i przemoc. Dlatego trzeba rozwija? dialog i prawdziw? wspó?prac? ze strukturami spo?ecznymi oraz zach?ca? i wspiera? osoby ?wieckie, które anga?owa?yby si? jako chrze?cijanie w dziedzinie kultury i ?yciu spo?eczno-politycznym”[231].

202. „G?ówny wk?ad do duszpasterstwa rodzin wnoszony jest przez parafi?, b?d?c? rodzin? rodzin, w której harmonijnie maj? swój udzia? ma?e wspólnoty, ruchy i stowarzyszenia ko?cielne”[232]. Wraz z duszpasterstwem specyficznie ukierunkowanym na rodziny, dostrzegamy tak?e potrzeb? „bardziej odpowiedniej formacji kap?anów, diakonów, zakonników i zakonnic, katechetów oraz innych pracowników duszpasterskich”[233]. W odpowiedziach na zapytania przes?ane do wszystkich podkre?lono, ?e kap?anom cz?sto brakuje odpowiedniej formacji, aby podj?? z?o?one dzisiejsze problemy rodzin. W tym sensie mo?e by? tak?e po?yteczne do?wiadczenie wschodniej tradycji ksi??y ?onatych.

203. Klerycy powinni mie? dost?p do szerszej interdyscyplinarnej formacji dotycz?cej narzecze?stwa i ma??e?stwa, a nie tylko doktryny. Ponadto, formacja nie zawsze pozwala im na rozwini?cie swojej psychiki i uczuciowo?ci. Niektórzy nios? w swoim ?yciu do?wiadczenie w?asnej poranionej rodziny, w której rodzice byli nieobecni, i z brakiem stabilno?ci emocjonalnej. Podczas formacji nale?y zapewni? proces dojrzewania, aby przyszli kap?ani posiadali niezb?dn? dla ich pos?ugi równowag? psychiczn?. Wi?zy rodzinne maj? podstawowe znaczenie dla umocnienia w?a?ciwej samooceny seminarzystów. Dlatego jest wa?ne, aby rodziny towarzyszy?y ca?emu procesowi seminaryjnemu i drodze do kap?a?stwa, poniewa? w rzeczywisto?ci je umacniaj?. W tym sensie zbawienne znaczenie ma po??czenie czasu ?ycia w seminarium z momentami prze?ywanymi w parafiach, pozwalaj?cymi na nawi?zanie wi?kszego kontaktu z konkretn? rzeczywisto?ci? rodzin. Tym bardziej, ?e przez ca?e ?ycie duszpasterskie kap?an spotyka si? przede wszystkim z rodzinami. „Obecno?? osób ?wieckich i rodzin, a zw?aszcza obecno?? kobiet w formacji kap?a?skiej sprzyja docenieniu ró?norodno?ci i komplementarno?ci ró?nych powo?a? w Ko?ciele”[234].

204. Odpowiedzi na pytania ankiety wyra?aj? równie? stanowczo potrzeb? formacji ?wieckich pracowników duszpasterskich, z pomoc? psychologów i pedagogów, lekarzy rodzinnych, lekarzy pierwszej pomocy medycznej, pracowników socjalnych, kuratorów nieletnich i rodzinnych, otwartych na przyj?cie wk?adu psychologii, socjologii, seksuologii, jak równie? poradnictwa. Specjali?ci, zw?aszcza ci posiadaj?cy do?wiadczenie towarzyszenia, pomagaj? we wdra?aniu propozycji duszpasterskich w realne sytuacje i konkretne troski rodzin. „Programy i kursy formacyjne przeznaczone dla osób pracuj?cych w duszpasterstwie powinny uczyni? je zdolnymi do w??czenia samego programu przygotowania do ma??e?stwa w szersz? dynamik? ?ycia ko?cielnego”[235]. Dobre przygotowanie  duszpasterskie jest wa?ne „zw?aszcza  w ?wietle szczególnych sytuacji nadzwyczajnych, wynikaj?cych z przypadków przemocy domowej i nadu?y? seksualnych”[236].   Wszystko to w ?aden sposób nie pomniejsza, a wr?cz dope?nia podstawow? warto?? kierownictwa duchowego, z bezcennym bogactwem duchowym Ko?cio?a i sakramentalnego pojednania.

Prowadzenie narzeczonych na drodze przygotowania do ma??e?stwa

205. Ojcowie synodalni mówili wielokrotnie, ?e trzeba pomóc m?odym ludziom w odkryciu warto?ci i bogactwa ma??e?stwa[237]. Powinni oni mie? mo?liwo?? poznania atrakcyjno?ci pe?nej jedno?ci, która uwznio?la i udoskonala spo?eczny wymiar ?ycia, przyznaje seksualno?ci jej najwspanialszy sens, a jednocze?nie promuje dobro dzieci i daje im najlepsze warunki dla ich dojrzewania i wychowania.

206. „Z?o?ona rzeczywisto?? spo?eczna oraz wyzwania, przed jakimi stoi dzi? rodzina, wymagaj? wi?kszego zaanga?owania ca?ej wspólnoty chrze?cija?skiej w przygotowanie narzeczonych do ma??e?stwa. Trzeba przypomnie? o znaczeniu cnót. W?ród nich czysto?? jest cennym warunkiem autentycznego rozwoju prawdziwej mi?o?ci mi?dzyosobowej. W odniesieniu do tej potrzeby Ojcowie synodalni byli zgodni, ?e istnieje konieczno?? wi?kszego zaanga?owania ca?ej wspólnoty, z podkre?leniem szczególnego znaczenia ?wiadectwa samych rodzin, a tak?e zakorzenienia przygotowania do ma??e?stwa w procesie inicjacji chrze?cija?skiej, z zaakcentowaniem powi?zania ma??e?stwa ze chrztem oraz innymi sakramentami. Dostrze?ono tak?e potrzeb? specyficznych programów przygotowania do ma??e?stwa, które by?yby prawdziwym do?wiadczeniem uczestnictwa w ?yciu ko?cielnym i pog??bia?yby ró?ne aspekty ?ycia rodzinnego”[238].

207. Zach?cam wspólnoty chrze?cija?skie, by uzna?y, ?e towarzyszenie narzeczonym na drodze ich mi?o?ci jest dobrem dla nich samych. Jak s?usznie stwierdzili biskupi w?oscy, osoby zawieraj?ce ma??e?stwo s? dla wspólnoty chrze?cija?skiej „cennym bogactwem, poniewa? szczerze anga?uj?c si? we wzrastanie w mi?o?ci i we wzajemnym darze, mog? przyczyni? si? do odnowy ca?ej tkanki organizmu ko?cielnego: szczególna forma przyja?ni, jak? oni ?yj?, mo?e udziela? si? innym i przyczynia? si? do rozwoju przyja?ni i braterstwa wspólnoty chrze?cija?skiej, do której nale??”[239]. Istnieje wiele uprawnionych sposobów organizowania bezpo?redniego przygotowania do ma??e?stwa, a ka?dy Ko?ció? lokalny rozezna, który z nich jest najlepszy, zapewniaj?c odpowiedni? formacj?, która jednocze?nie nie zniech?ci m?odych do sakramentu. Nie chodzi o przedstawienie im ca?ego katechizmu lub nasycenie ich zbyt wieloma kwestiami. Tak?e i w tym wypadku prawd? jest, ?e „nie obfito?? wiedzy, ale wewn?trzne odczuwanie i smakowanie rzeczy zadowala i nasyca dusz?”[240]. Wa?niejsza jest jako?? ni? ilo??, a priorytetowo nale?y potraktowa? – wraz z odnowionym przepowiadaniem kerygmy – te tre?ci, które przekazywane w sposób atrakcyjny i przyjazny pomog? im zaanga?owa? si? w proces trwaj?cy ca?e ?ycie „z wielkoduszno?ci? i wolno?ci?”[241]. Jest to rodzaj „inicjacji” do sakramentu ma??e?stwa, który zapewni im niezb?dne elementy, aby mogli go przyj?? z najlepsz? dyspozycj? i rozpocz?? ?ycie rodzinne z pewn? solidno?ci?.

208. Ponadto nale?y znale?? sposoby, poprzez rodziny misyjne, w?asne rodziny narzeczonych i ró?ne ?rodki duszpasterskie, by zaoferowa? przygotowanie dalsze, które spowodowa?oby dojrzewanie ich mi?o?ci poprzez towarzyszenie wype?nione blisko?ci? i ?wiadectwem. Cz?sto bardzo u?yteczne s? grupy narzeczonych, a tak?e propozycje dobrowolnych konferencji na ró?ne tematy, naprawd? istotne dla m?odych. Niezb?dne s? jednak pewne wydarzenia zindywidualizowane, bior?c pod uwag?, ?e g?ównym celem jest pomoc ka?demu, aby nauczy? si? kocha? t? konkretn? osob?, z któr? pragnie dzieli? ca?e ?ycie. Uczenie si? mi?o?ci, nie jest czym?, co mo?e by? improwizowane ani nie mo?e by? celem krótkiego kursu poprzedzaj?cego ma??e?stwo. W?a?ciwie ka?dy przygotowuje si? do ma??e?stwa od chwili swego urodzenia. To wszystko, czym go obdarzy?a jego rodzina, powinno mu pozwoli? na nauczenie si? z w?asnej historii i uczyni? go zdolnym do pe?nego i ostatecznego zobowi?zania. Prawdopodobnie tymi, którzy przychodz? przygotowani najlepiej do zawarcia zwi?zku ma??e?skiego, s? osoby, które nauczy?y si? od w?asnych rodziców, czym jest ma??e?stwo chrze?cija?skie, w którym obydwoje wybrali siebie bezwarunkowo i stale ponawiaj? t? decyzj?. W tym sensie, wszystkie dzia?ania duszpasterskie zmierzaj?ce do pomocy ma??onkom, by wzrastali w mi?o?ci i prze?ywaniu Ewangelii w rodzinie s? bezcenne, aby ich dzieci przygotowa?y si? do swego przysz?ego ?ycia ma??e?skiego. Nie mo?na te? zapomina? o cennym wk?adzie duszpasterstwa ludowego. Aby poda? prosty przyk?ad, przypominam dzie? ?w. Walentego, który w niektórych krajach jest lepiej wykorzystywany przez handlowców ni? przez kreatywno?? duszpasterzy.

209. Przygotowanie osób, które ju? si? zar?czy?y, kiedy wspólnota parafialna potrafi im towarzyszy? odpowiednio wcze?nie, powinno da? im tak?e mo?liwo?? rozpoznania niezgodno?ci lub zagro?e?. Mo?na w ten sposób zda? sobie spraw?, ?e nierozs?dne jest postawienie na t? relacj?, aby nie nara?a? si? na przewidywalne niepowodzenie, które b?dzie mia?o bardzo bolesne konsekwencje. Problem polega na tym, ?e pocz?tkowe ol?nienie prowadzi do usi?owania ukrycia lub relatywizowania wielu rzeczy, unikania niezgodno?ci  i tak przesuwa si? trudno?ci na przysz?o??. Narzeczonych nale?y pobudza? i pomaga? im, aby mogli wyrazi? to, czego ka?dy oczekuje od ewentualnego ma??e?stwa, swego sposobu rozumienia, czym jest mi?o?? i zaanga?owanie, czego pragnie od drugiej osoby, jaki typ wspólnego ?ycia chce planowa?. Rozmowy takie pomog? dostrzec, ?e w rzeczywisto?ci niewiele jest punktów wspólnych i ?e samo wzajemne zauroczenie nie wystarczy, aby utrzyma? zwi?zek. Nic nie jest bardziej zmienne, niepewne i nieprzewidywalne, ni? po??danie i nigdy nie nale?y zach?ca? do decyzji o zawarciu ma??e?stwa, je?eli nie dosz?o do pog??bienia innych motywacji, które daj? tym zar?czynom realn? szans? stabilno?ci.

210. W ka?dym razie, je?li wyra?nie zostan? rozpoznane s?abo?ci drugiej osoby, to trzeba mie? realistyczn? ufno??, ?e jest si? w stanie jej pomóc w rozwoju tego, co w niej najlepsze, aby zrównowa?y? ci??ar jej krucho?ci stanowczym zainteresowaniem w promowaniu jej jako cz?owieka. Oznacza to zaakceptowanie i siln? wol? stani?cia w obliczu pewnych wyrzecze?, chwil trudnych i sytuacji konfliktowych oraz determinacj?, aby si? na to przygotowa?. Trzeba umie? wykry? sygna?y ostrzegawcze zagro?e?, na jakie relacja mo?e napotka?, aby przed ?lubem znale?? ?rodki pozwalaj?ce pomy?lnie stawi? im czo?o. Niestety wielu przychodzi do ?lubu nie znaj?c si? nawzajem. Jedynie wspólnie si? bawili, mieli wspólne do?wiadczenia, ale nie stawili czo?a wyzwaniu, by ukaza? samych siebie i nauczy? si?, kim naprawd? jest druga osoba.

211. Zarówno przygotowanie bli?sze, jak i towarzyszenie d?u?sze, powinny przekona? narzeczonych, aby nie postrzegali pobrania si? jako ko?ca drogi, ale aby podj?li ma??e?stwo jako powo?anie, które wymaga stanowczej i realistycznej decyzji, aby wspólnie przej?? przez wszystkie próby i chwile trudne. Duszpasterstwo przedma??e?skie i duszpasterstwo ma??e?stw powinny by? przede wszystkim duszpasterstwem wi?zi, gdzie wnoszone s? elementy, które pomagaj? zarówno w dojrzewaniu mi?o?ci, jak i w przezwyci??aniu chwil trudnych. Tym wk?adem s? nie tylko przekonania doktrynalne. Nie mo?e si? ono sprowadza? tylko do cennych bogactw duchowych, jakie Ko?ció? oferuje zawsze, ale musz? to by? tak?e i drogi praktyczne, poradnictwo dobrze zakorzenione w realiach, strategie zaczerpni?te z do?wiadczenia, poradnictwo psychologiczne. Wszystko to tworzy pedagogik? mi?o?ci, która nie mo?e pomija? obecnej wra?liwo?ci ludzi m?odych, aby ich mo?na by?o mobilizowa? wewn?trznie. Równocze?nie w przygotowaniu narzeczonych nale?a?oby potrafi? im wskaza? miejsca i ludzi, konsultorów lub dyspozycyjne rodziny, do których mogliby si? zwróci?, aby szuka? pomocy, gdy pojawiaj? si? trudno?ci. Nigdy nie wolno jednak zapomina? o zaproponowaniu sakramentu pojednania. Pozwala on zanurzy? grzechy i b??dy z poprzedniego ?ycia oraz z tej relacji w mi?osierdziu przebaczaj?cego Boga i Jego uzdrawiaj?cej mocy.

Przygotowanie uroczysto?ci

212. Przygotowanie bli?sze do ?lubu koncentruje si? na zaproszeniach, strojach, weselu i niezliczonych szczegó?ach, które zu?ywaj? zarówno wiele ?rodków ekonomicznych, jak te? energii i rado?ci. Narzeczeni przychodz? do ?lubu zdyszani i wycie?czeni, zamiast po?wi?ci? najlepsze si?y na przygotowanie si? jako para na wielki krok, jaki razem uczyni?. T? mentalno?? mo?na spotka? równie? w niektórych zwi?zkach nieformalnych, które nie mog? si? zdecydowa? na sakrament ma??e?stwa, bo my?l? o kosztach zwi?zanych z organizacj? wesela, zamiast da? pierwsze?stwo wzajemnej mi?o?ci i jej formalizacji wobec innych osób. Drodzy narzeczeni: miejcie odwag? by? innymi, nie dajcie si? poch?on?? spo?ecze?stwu konsumpcyjnemu i pozorom. Liczy si? mi?o??, która was jednoczy, umocniona i u?wi?cona przez ?ask?. Jeste?cie zdolni wybra? wesele skromne i proste, aby umie?ci? mi?o?? ponad wszystkim. Pracownicy duszpasterscy i ca?a wspólnota mog? pomóc, aby ten priorytet sta? si? norm?, a nie wyj?tkiem.

213. W przygotowaniu bardziej bezpo?rednim wa?ne jest wyja?nienie nowo?e?com sensu ka?dego gestu podczas celebracji liturgicznej, aby im pomóc w jej zrozumieniu i g??bokim prze?yciu. Przypomnijmy, ?e zobowi?zanie tak wielkie, jak to, które wyra?a si? w zgodzie ma??e?skiej i zjednoczeniu cia?, dope?niaj?cym ma??e?stwo, kiedy chodzi o dwoje ochrzczonych, mo?e by? interpretowane jedynie jako znak mi?o?ci Syna Bo?ego, który sta? si? cia?em i zjednoczy? ze swoim Ko?cio?em w przymierzu mi?o?ci. W ludziach ochrzczonych s?owa i gesty przekszta?caj? si? w j?zyk ukazuj?cy wiar?. Cia?o, wraz ze znaczeniami, jakie Bóg zechcia? w nie tchn?? stwarzaj?c je, „staje si? j?zykiem szafarzy sakramentu, ?wiadomych tego, ?e w przymierzu ma??e?skim m??czyzny i kobiety w?a?nie poprzez «mow? cia?a» wyra?a si? i urzeczywistnia tajemnica”[242].

214. Niekiedy narzeczeni nie postrzegaj? teologicznego i duchowego ci??aru zgody, która rzuca ?wiat?o na znaczenie wszystkich nast?pnych gestów. Trzeba podkre?li?, ?e s?ów tych nie mo?na ogranicza? do tera?niejszo?ci. Poci?gaj? one za sob? pewn? totalno??, obejmuj?c? przysz?o??: „dopóki ?mier? was nie rozdzieli”. Sens zgody ukazuje, ?e „wolno?? i wierno?? nie s? ze sob? sprzeczne, a wr?cz wspieraj? si? nawzajem, zarówno w relacjach mi?dzyosobowych, jak spo?ecznych. Pomy?lmy bowiem o szkodach, jakie w cywilizacji globalnego przekazu powoduje inflacja niedotrzymanych obietnic w ró?nych dziedzinach i pob?a?liwo?? dla niedochowywania wierno?ci danemu s?owu i podj?tym zobowi?zaniom! [...] Uszanowania danego s?owa, wierno?ci obietnicy nie mo?na kupi? ani sprzeda?. Nie mo?na do nich zmusi? si??, ale te? i dochowa? bez po?wi?cenia”[243].

215. Biskupi Kenii zauwa?yli, ?e „wielu m?odych zbyt koncentruje si? na dniu swego ?lubu, zapominaj?c o zaanga?owaniu na ca?e ?ycie, jakie maj? wkrótce wyrazi?”[244]. Trzeba pomóc w zrozumieniu, ?e sakrament to nie tylko jaki? moment, który potem staje si? cz??ci? przesz?o?ci i wspomnie?, ale wywiera on swój wp?yw na ca?e ?ycie ma??e?skie w sposób trwa?y[245]. Prokreacyjne znaczenie seksualno?ci, j?zyk cia?a i gesty mi?o?ci prze?ywane w historii pary ma??e?skiej staj? si? „trwa?? kontynuacj? j?zyka liturgii” a „?ycie ma??e?skie poniek?d staje si? liturgi?”[246].

216. Mo?na równie? z pomoc? czyta? biblijnych rozwa?a? i ubogaci? znaczenie wymienianych obr?czek ?lubnych lub innych znaków b?d?cych cz??ci? obrz?du. Nie by?oby te? dobrze, gdyby narzeczeni przyszli do ?lubu nie pomodliwszy si? razem jedno za drugie,  prosz?c  Boga o pomoc, aby byli wierni i hojni, wspólnie pytaj?c Boga, czego od nich oczekuje, a tak?e powierzaj?c swoj? mi?o?? przed obrazem Maryi. Osoby towarzysz?ce im w przygotowaniu do ma??e?stwa powinny tak ich ukierunkowa?, aby potrafili prze?ywa? te chwile modlitwy, które mog? im da? bardzo wiele dobrego. „Liturgia ?lubna to wydarzenie jedyne w swoim rodzaju, które prze?ywa si? w atmosferze rodzinnego i wspólnotowego ?wi?towania. Pierwszy cud dokonany przez Jezusa mia? miejsce na weselu w Kanie Galilejskiej: dobre wino cudu Pa?skiego, które rozwesela rodzenie si? nowej rodziny, to nowe wino Przymierza Chrystusa z m??czyznami i kobietami wszystkich czasów. [...] Cz?sto celebrans ma mo?liwo?? zwrócenia si? do zgromadzenia, w którym obecne s? osoby rzadko uczestnicz?ce w ?yciu ko?cielnym lub nale??ce do innej wspólnoty chrze?cija?skiej czy religijnej. Jest to cenna okazja, aby g?osi? Ewangeli? Chrystusa”[247].

Towarzyszenie w pierwszych latach ?ycia ma??e?skiego

217. Jako wielk? warto?? musimy uzna? zrozumienie, i? ma??e?stwo jest kwesti? mi?o?ci, ?e mog? si? pobra? jedynie osoby, które wybieraj? si? wzajemnie i mi?uj?. Mimo to, kiedy mi?o?? staje si? jedynie po??daniem lub nieokre?lon? uczuciowo?ci?, to wówczas ??ma??onkowie doznaj? niezwyk?ej krucho?ci, kiedy uczuciowo?? si? za?amuje lub gdy poci?g fizyczny zanika. Poniewa? te nieporozumienia s? cz?ste, niezb?dne staje si? towarzyszenie ma??onkom w pierwszych latach wspólnego ?ycia, aby ubogaci? i pog??bi? ?wiadomy i wolny wybór przynale?no?ci do siebie i mi?owania siebie a? do ko?ca. Cz?sto okres narzecze?ski nie wystarcza, decyzja pobrania si? zostaje z ró?nych powodów przyspieszona, podczas gdy na domiar z?ego dojrzewanie m?odych ludzi zosta?o opó?nione. Zatem nowo?e?cy musz? uzupe?ni? ten proces, który powinien si? dokona? w okresie narzecze?stwa.

218. Z drugiej strony pragn? podkre?li?, ?e wyzwaniem duszpasterstwa rodzin jest dopomo?enie w odkryciu, ?e ma??e?stwa nie mo?na pojmowa? jako co? zako?czonego. Zwi?zek jest realny, jest nieodwo?alny, i zosta? potwierdzony i u?wi?cony przez sakrament ma??e?stwa. Ma??onkowie jednak, jednocz?c si?, staj? si? twórcami w?asnej historii i twórcami projektu, który trzeba rozwija? razem. Spojrzenie skierowane jest ku przysz?o?ci, któr? trzeba budowa? dzie? po dniu z pomoc? Bo?ej ?aski, i w?a?nie dlatego nie wymaga si? od ma??onka, aby by? doskona?y. Musimy od?o?y? na bok z?udzenia i zaakceptowa? go takim, jakim jest: niedoskona?ym, wezwanym do rozwoju, w drodze. Kiedy spojrzenie na wspó?ma??onka jest nieustannie krytyczne, wskazuje to, ?e nie podj?to ma??e?stwa jako projekt, który trzeba budowa? wspólnie, z cierpliwo?ci?, zrozumieniem, tolerancj? i wielkoduszno?ci?. Sprawia to, ?e mi?o?? jest stopniowo zast?powana spojrzeniem inkwizytorskim i bezlitosnym, kontrol? zas?ug i praw ka?dego, roszczeniami, konkurencj? i samoobron?. W ten sposób ma??onkowie staj? si? niezdolni, by wspiera? siebie nawzajem na rzecz dojrzewania obydwojga i rozwoju zwi?zku. Nowym ma??onkom trzeba przedstawia? to od samego pocz?tku z realistyczn? jasno?ci?, aby u?wiadomili sobie fakt, ?e „dopiero zaczynaj?”. Wzajemne wypowiedzenie „tak” jest pocz?tkiem wspólnej drogi, której cel mo?e przewy?sza? to, co mog? narzuca? okoliczno?ci i mog?ce pojawi? si? przeszkody. Otrzymane b?ogos?awie?stwo jest ?ask? i impulsem na tej stale otwartej drodze. Cz?sto pomaga, kiedy obydwoje usi?d?, by porozmawia? i wypracowa? swój konkretny plan w jego celach, narz?dziach i szczegó?ach.

219. Przypominam przys?owie mówi?ce, ?e woda stoj?ca ulega zepsuciu, st?chni?ciu. Dzieje si? tak, kiedy ?ycie mi?o?ci w pierwszych latach ma??e?stwa ulega stagnacji, przestaje by? dynamiczne, przestaje mie? ten niepokój, który popycha je do przodu. Wspólny taniec z energi? m?odej mi?o?ci, taniec z tymi oczarowanymi oczyma, ku nadziei, nie mo?e ustawa?. W narzecze?stwie i w pierwszych latach ma??e?stwa nadzieja ma w sobie moc zaczynu dro?d?y, jest t?, która sk?ania, by patrze? poza sprzeczno?ci, konflikty, koniunktury; t?, która zawsze sprawia, ?e ??mo?na spojrze? dalej. To ona wprawia w ruch wszelki niepokój, aby trwa? w drodze ku rozwojowi. Sama nadzieja zach?ca nas do ?ycia w pe?ni chwil? obecn?, aby ca?ym sercem wej?? w ?ycie rodzinne, poniewa? najlepszym sposobem przygotowania i umocnienia przysz?o?ci jest dobre ?ycie chwil? obecn?.

220. Podj?cie wspólnej drogi oznacza przej?cie przez ró?ne etapy, które wymagaj? wielkodusznego daru z siebie: od pocz?tkowej fascynacji charakteryzuj?cej si? po??daniem zdecydowanie zmys?owym, przechodzi si? do potrzeby drugiej osoby, odczuwanej jako cz??? swego ?ycia. St?d przechodzi si? do zasmakowania we wzajemnej przynale?no?ci, nast?pnie do pojmowania ca?ego ?ycia jako projektu obojga, do zdolno?ci przedk?adania szcz??cia drugiej osoby ponad swoje potrzeby i rado?ci, postrzegania swego ma??e?stwa jako dobra dla spo?ecze?stwa. Dojrzewanie mi?o?ci wi??e si? równie? z nauczeniem si? „negocjowania”. Nie jest to postawa interesowna czy te? gra typu komercyjnego, ale w ostatecznym rachunku wype?nianie wzajemnej mi?o?ci, bo te negocjacje s? splotem wzajemnych darów i wyrzecze? dla dobra rodziny. Na ka?dym nowym etapie ?ycia ma??e?skiego musimy usi??? do renegocjacji umów, tak aby nie by?o zwyci?zców i przegranych, ale aby obydwoje zwyci??yli. Decyzji w domu nie podejmuje si? jednostronnie, a obydwoje dziel? odpowiedzialno?? za rodzin?, cho? ka?dy dom jest wyj?tkowy i ka?da synteza ma??e?ska jest inna.

221. Jedn? z przyczyn, które prowadz? do ??rozpadu ma??e?stwa, s? zbyt wysokie oczekiwania dotycz?ce ?ycia ma??e?skiego. Gdy ukazuje si? rzeczywisto??, bardziej ograniczona i problematyczna ni? ta, o której si? marzy?o, rozwi?zaniem nie jest szybkie i nieodpowiedzialne my?lenie o separacji, ale podj?cie ma??e?stwa jako procesu dojrzewania, w którym ka?de z ma??onków jest narz?dziem Boga, aby dopomóc do wzrostu drugiego. Mo?liwa jest zmiana, wzrost, rozwój dobrych potencjalno?ci, jakie ka?dy nosi w sobie. Ka?de ma??e?stwo jest „histori? zbawienia”, a to zak?ada, ?e wychodzi z krucho?ci, która dzi?ki Bo?emu darowi oraz twórczej i hojnej reakcji stopniowo ust?puje miejsca rzeczywisto?ci coraz bardziej solidnej i pi?knej. By? mo?e najwi?kszym zadaniem m??czyzny i kobiety w mi?o?ci jest to, aby uczyni? siebie nawzajem bardziej m??czyzn? i bardziej kobiet?. Przyczyni? si? do rozwoju i pomóc drugiej osobie ukszta?towa? si? w swojej w?asnej to?samo?ci. Z tego wzgl?du mi?o?? jest dzie?em dokonywanym osobistym zaanga?owaniem. Kiedy czytamy fragment Biblii o stworzeniu m??czyzny i kobiety, widzimy najpierw Boga urabiaj?cego m??czyzn? (por. Rdz 2, 7), który potem dostrzega, ?e brakuje czego? istotnego i kszta?tuje kobiet?, i wówczas widzi zaskoczenie m??czyzny: „Ach tak, ta dopiero…!” A nast?pnie zdaje si? s?ysze? ten wspania?y dialog, w którym m??czyzna i kobieta odkrywaj? siebie nawzajem. Bo nawet w chwilach trudnych druga osoba nadal zaskakuje i otwieraj? si? nowe drzwi, ?eby si? spotka?, jakby to by?o po raz pierwszy. Na ka?dym nowym etapie ci?gle na nowo kszta?tuj? siebie nawzajem. Mi?o?? sprawia, ?e ??kto? czeka na drug? osob? i ?wiczy swoj? cierpliwo?? rzemie?lnika, któr? odziedziczy? od Boga.

222. Towarzyszenie powinno zach?ca? ma??onków, by byli hojni w przekazywaniu ?ycia. „Zgodnie z charakterem osobowym i w pe?ni ludzkim mi?o?ci ma??e?skiej, w?a?ciwym sposobem planowania rodziny jest wzajemny dialog mi?dzy ma??onkami, pozwalaj?cy uzgadnia? decyzje, poszanowanie okresów p?odnych oraz uszanowanie godno?ci wspó?ma??onka. W tym sensie powinny by? ponownie odkryte encyklika Humanae vitae (por. nn. 10-14)  i adhortacja apostolska Familiaris consortio (por. nn. 14; 28-35), aby wzbudzi? gotowo?? do prokreacji w przeciwie?stwie do mentalno?ci, która jest cz?sto wroga ?yciu [...]. Odpowiedzialna decyzja o rodzicielstwie zak?ada formowanie sumienia, które jest «najskrytszym o?rodkiem i sanktuarium cz?owieka, gdzie pozostaje on sam na sam z Bogiem, którego g?os rozbrzmiewa w jego wn?trzu» (Gaudium et spes, 16). Im bardziej ma??onkowie staraj? si? s?ucha? w swoim sumieniu Boga i Jego przykaza? (por. Rz 2, 15) i poddaj? si? towarzyszeniu duchowemu, tym bardziej ich decyzja b?dzie wewn?trznie wolna od subiektywnego os?du i od dostosowania si? do sposobów zachowania si? ich ?rodowiska”[248]. Pozostaje w mocy wyra?ne stwierdzenie Soboru Watyka?skiego II: „niech wspólnym zamys?em i wysi?kiem wyrabiaj? sobie w?a?ciwy os?d, d???c zarówno do swojego w?asnego dobra, jak i dobra dzieci, czy to ju? narodzonych, czy te? oczekiwanych w przysz?o?ci, uwzgl?dniaj?c warunki czasowe oraz okoliczno?ci ?yciowe, tak materialne, jak i duchowe, a wreszcie niech maj? na uwadze dobro wspólnoty rodzinnej, spo?ecze?stwa doczesnego i samego Ko?cio?a. Os?d taki ma??onkowie winni wyrobi? sobie sami, w obliczu Boga”[249].  Z drugiej strony Ko?ció? „zach?ca do korzystania z metod opartych na «naturalnych cyklach p?odno?ci» (Humanae vitae, 11). Nale?y zwraca? uwag?, ?e «metody te szanuj? cia?o ma??onków, zach?caj? do wzajemnej czu?o?ci i sprzyjaj? wychowaniu do autentycznej wolno?ci» (Katechizm Ko?cio?a Katolickiego, 2370). Zawsze trzeba podkre?la?, ?e dzieci s? wspania?ym darem Boga, rado?ci? dla rodziców i dla Ko?cio?a. Poprzez nie Pan odnawia ?wiat”[250]

Niektóre pomoce

223. Ojcowie synodalni wskazali, ?e „pierwsze lata ma??e?stwa s? okresem niezmiernie istotnym i wa?nym, podczas którego ma??onkowie wzrastaj? w ?wiadomo?ci wyzwa? i znaczenia ma??e?stwa. St?d wynika potrzeba towarzyszenia duszpasterskiego, które trwa?oby po celebracji sakramentu (por. Familiaris consortio, cz??? III). Bardzo wielkie znaczenie okazuje si? mie? w tym duszpasterstwie obecno?? do?wiadczonych ma??e?stw. Parafia jest uwa?ana za miejsce, w którym do?wiadczone pary mog? s?u?y? m?odszym, z ewentualnym wspó?udzia?em stowarzysze?, ruchów ko?cielnych i nowych wspólnot. Trzeba zach?ca? ma??onków do fundamentalnej postawy przyj?cia wielkiego daru dzieci. Trzeba podkre?li? znaczenie duchowo?ci rodziny, modlitwy i uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii, zach?caj?c pary do regularnego spotykania si? w celu krzewienia rozwoju ?ycia duchowego i solidarno?ci w konkretnych potrzebach ?yciowych. Wspomniano, ?e liturgie, nabo?e?stwa i Eucharystia sprawowane dla rodzin, zw?aszcza w rocznic? ?lubu, maj? istotne znaczenie dla promowania ewangelizacji przez rodzin?”[251].

224. Ta droga jest kwesti? czasu. Mi?o?? potrzebuje czasu dyspozycyjnego i bezinteresownego, który inne rzeczy stawia na drugim planie. Potrzebny jest czas, aby rozmawia?, aby obj?? siebie nawzajem bez pospiechu, aby dzieli? si? swoimi planami, a?eby wys?ucha? si? nawzajem, spojrze? sobie w oczy, doceni?, aby umocni? relacj?. Czasami problemem jest szalone tempo spo?ecze?stwa lub czas narzucony przez zobowi?zania w pracy. Innym razem problem polega na tym, ?e czas sp?dzany razem jest byle jaki. Dzielimy jedynie przestrze? fizyczn?, nie zwracaj?c jednak uwagi jedno na drugie. Pracownicy duszpasterscy i grupy rodzin powinni pomóc ma??e?stwom m?odym lub s?abym w nauczeniu si? spotykania w tych chwilach, zatrzymywania si? naprzeciw siebie a tak?e dzielenia si? chwilami milczenia, które wymagaj? od nich do?wiadczenia obecno?ci wspó?ma??onka.

225. Ma??onkowie, którzy maj? du?e do?wiadczenie w zakresie „nabywania umiej?tno?ci” w tej dziedzinie, mog? dostarczy? praktycznych ?rodków, które dla nich okaza?y si? pomocne: planowanie czasu, aby bezinteresownie przebywa? razem, czas rekreacji z dzie?mi, ró?ne sposoby ?wi?towania rzeczy wa?nych, wspólne przestrzenie duchowo?ci. Mog? tak?e uczy? tego, co pomaga wype?ni? te chwile tre?ci? i znaczeniem, aby nauczy? si? lepszej komunikacji. Ma to niezwyk?e znaczenie, kiedy przygas?a ?wie?o?? za?lubin. Bo kiedy nie wiadomo, co czyni? z czasem wspólnym, które? z ma??onków mo?e w ko?cu szuka? schronienia w technologii, wymy?li inne obowi?zki, b?dzie szuka? innych ramion lub b?dzie ucieka? od niewygodnej intymno?ci.

226. Trzeba tak?e pobudza? m?ode ma??e?stwa do wytworzenia w?asnych zwyczajów, daj?cych zdrowe poczucie stabilno?ci i ochrony, które buduje si?  poprzez seri? wspólnych codziennych rytua?ów. Warto zawsze rano poca?owa? si? nawzajem, b?ogos?awi? jedno drugie wieczorem, czeka? na drug? osob? i powita? j?, gdy wraca, czasami wyj?? razem, dzieli? si? pracami domowymi. Jednocze?nie warto przerwa? nawyki, gdy przychodzi ?wi?to, nie traci? zdolno?ci do obchodzenia uroczysto?ci w rodzinie, cieszenia si? i ?wi?towania pi?knych do?wiadcze?. M?ode ma??e?stwa potrzebuj? wspólnego zadziwienia z powodu darów Bo?ych i wspólnego umacniania entuzjazmu dla ?ycia. Kiedy potrafimy ?wi?towa?, to ta zdolno?? odnawia energi? mi?o?ci, uwalnia j? od monotonii i wype?nia kolorami i nadziej? codzienne zwyczaje.

227. My duszpasterze powinni?my zach?ca? rodziny do wzrastania w wierze. Dlatego dobrze jest zach?ca? je do cz?stej spowiedzi, kierownictwa duchowego, uczestnictwa w rekolekcjach. Nie mo?na zapomina? o zapraszaniu do tworzenia cotygodniowych przestrzeni modlitwy rodzinnej, poniewa? rodzina, która razem si? modli, trwa razem. Z kolei, gdy odwiedzamy domy, powinni?my zaprosi? wszystkich cz?onków rodziny na chwil? modlitwy jedni za drugich i tak?e, aby powierzy? rodzin? w r?ce Pana. Równocze?nie wypada zach?ci? ka?dego z ma??onków do modlitwy w samotno?ci przed Bogiem, bo ka?dy ma swoje tajemne krzy?e. Dlaczego nie powiedzie? Bogu o tym, co niepokoi serce, prosi? Go o moc uzdrowienia swoich ran i b?aga? o ?wiat?o, którego potrzebujemy, by wesprze? swoje zobowi?zania? Ojcowie synodalni podkre?lili równie?, ?e „s?owo Bo?e jest dla rodziny ?ród?em ?ycia i duchowo?ci. Ca?e duszpasterstwo rodzinne musi by? kszta?towane wewn?trznie i formowa? cz?onków Ko?cio?a domowego przez modlitewn? i ko?cieln? lektur? Pisma ?wi?tego. S?owo Bo?e jest nie tylko dobr? nowin? dla ?ycia prywatnego osób, ale równie? kryterium oceny i ?wiat?em, by rozezna? ró?ne wyzwania, przed którymi staj? ma??onkowie i rodziny”[252].

228. Mo?e si? zdarzy?, ?e jedno z ma??onków nie jest ochrzczone lub nie chce ?y? zobowi?zaniami wyp?ywaj?cymi z wiary. W takim przypadku pragnienie drugiego ze wspó?ma??onków, aby ?y? i rozwija? si? jako chrze?cijanin sprawia, ?e ??oboj?tno?? wspó?ma??onka prze?ywana jest z bólem. Mimo to mo?na jednak znale?? pewne wspólne warto?ci, które mo?na z entuzjazmem dzieli? i piel?gnowa?. W ka?dym razie, mi?owanie wspó?ma??onka niewierz?cego, obdarzanie go szcz??ciem, ul?enie jego cierpieniom i dzielenie z nim ?ycia jest prawdziw? drog? u?wi?cenia. Z drugiej strony mi?o?? jest darem od Boga i tam, gdzie si? szerzy, pozwala odczu? swoj? przemieniaj?c? moc, czasami w sposób tajemniczy, do tego stopnia, ?e ??„u?wi?ca si? m?? niewierz?cy dzi?ki swej ?onie, podobnie jak ?wi?to?? osi?gnie niewierz?ca ?ona przez «brata»” (1 Kor 7, 14).

229. Parafie, ruchy, szko?y i inne instytucje Ko?cio?a mog? na ró?ne sposoby po?redniczy? w trosce i o?ywianiu rodzin. Na przyk?ad, przy wykorzystaniu takich narz?dzi jak: spotkania ma??e?stw z s?siedztwa czy zaprzyja?nionych,  krótkie rekolekcje dla ma??onków, konferencje specjalistów dotycz?ce bardzo konkretnych problemów zwi?zanych z ?yciem rodzinnym, o?rodki poradnictwa ma??e?skiego, dzia?alno?? pracowników misyjnych przygotowanych do rozmowy z ma??onkami na temat ich trudno?ci i aspiracji, poradnictwa dotycz?cego ró?nych sytuacji rodzinnych (uzale?nienia, zdrada, przemoc w rodzinie), miejsca rozwijania duchowo?ci, warsztaty formacyjne dla rodziców dzieci problemowych, spotkania rodzinne. Kancelaria parafialna powinna by? w stanie serdecznie przyj?? i zaj?? si? pilnymi sprawami rodzinnymi lub u?atwi? kontakt z kim?, kto mo?e s?u?y? im pomoc?. Istnieje równie? wsparcie duszpasterskie, jakie ?wiadcz? grupy ma??e?skie, zarówno pos?uguj?ce, jak i misyjne, modlitewne, formacyjne i wzajemnego wsparcia. Grupy te stanowi? okazj?, aby dawa?, aby ?y? otwarciem rodziny na innych, by dzieli? si? wiar?, ale jednocze?nie s? ?rodkiem do umocnienia ma??onków i ich rozwoju.

230. To prawda, ?e wiele ma??e?stw znika ze wspólnoty chrze?cija?skiej po ?lubie, ale wielokrotnie marnujemy pewne okazje, podczas których pojawiaj? si? na nowo, kiedy mo?emy zaproponowa? im ponownie w atrakcyjny sposób idea? ma??e?stwa chrze?cija?skiego i zbli?y? ich do przestrzeni towarzyszenia. Mam na przyk?ad na my?li chrzest dziecka, pierwsz? Komuni? ?w., lub gdy uczestnicz? w pogrzebie lub ?lubie krewnego lub przyjaciela. Niemal wszystkie ma??e?stwa ponownie pojawiaj? si? przy tych okazjach, które mo?na by lepiej wykorzysta?. Innym sposobem kontaktu jest wizyta kol?dowa w domach lub peregrynacja obrazu Matki Bo?ej, które daj? mo?liwo?? rozwini?cia dialogu duszpasterskiego na temat sytuacji rodziny. Przydatne mo?e by? równie? powierzenie ma??e?stwom dojrzalszym zadania towarzyszenia ma??e?stwom m?odszym w swoim s?siedztwie, aby si? z nimi spotyka?y, towarzyszy?y w ich pocz?tkach i zaproponowa?y drog? rozwoju. Wraz z tempem wspó?czesnego ?ycia, wi?kszo?? ma??e?stw nie jest gotowa na cz?ste spotkania, a my nie mo?emy ogranicza? si? do duszpasterstwa ma?ych elit. Dzisiaj duszpasterstwo rodzin musi by? zasadniczo misyjne, wychodz?ce, b?d?ce blisko ludzi, a nie sprowadza? si? do fabryki kursów, w których uczestniczy niewiele osób.

Rozja?ni? kryzysy, niepokoje i trudno?ci

231. S?owo nale?y si? tym, którzy w mi?o?ci doprowadzili ju? do dojrza?o?ci nowe wino zar?czyn. Kiedy wino si? zestarzeje z tym do?wiadczeniem drogi, to wówczas ukazuje si?, rozkwita w ca?ej swojej pe?ni wierno?? ma?ych chwil ?ycia. Jest to wierno?? oczekiwania i cierpliwo?ci. Owa wierno?? pe?na wyrzecze? i rado?ci jakby rozkwita w wieku, w którym wszystko staje si? „zestarza?e”, a oczy ja?niej?, podziwiaj?c dzieci swoich dzieci. Tak by?o od pocz?tku, ale teraz jest to ?wiadome, skonsolidowane i dojrza?e w codziennym zaskoczeniu odkrywania dzie? po dniu, rok po roku. Jak naucza? ?w. Jan od Krzy?a „weterani mi?o?ci s? ju? wy?wiczeni i wypróbowani”. Nie podlegaj? wi?c „ni burzliwo?ci zmys?ów, ni ?adnym zewn?trznym zapa?om nami?tnym i ognistym, lecz w g??bi duszy kosztuj? s?odyczy wina mi?o?ci w samej jego istocie, ju? dojrza?ego”[253]. Oznacza to, ?e s? zdolni do pokonywania razem kryzysów i chwil trudnych, nie uciekaj?c od wyzwa?, ani nie ukrywaj?c trudno?ci.

Wyzwanie kryzysów

232. Historia rodziny nosi ?lady wszelkiego rodzaju kryzysów, które s? równie? cz??ci? jej dramatycznego pi?kna. Trzeba pomóc odkry?, ?e przezwyci??ony kryzys nie prowadzi do mniej intensywnej relacji, ale do udoskonalenia, konsolidacji i dojrza?o?ci wina jedno?ci. Nie ?yje si? razem po to, aby by? coraz mniej szcz??liwymi, ale aby nauczy? si? by? szcz??liwymi w nowy sposób, wychodz?c od mo?liwo?ci otwartych przez nowy etap. Ka?dy kryzys poci?ga za sob? pewne uczenie si?, które pozwala na pog??bienie intensywno?ci wspólnego ?ycia, albo chocia? znalezienie nowego znaczenia do?wiadczenia ma??e?skiego. ?adn? miar? nie wolno poddawa? si? rezygnacji i godzi? si? na opadanie, nieuchronne pogorszenie, na przeci?tno??, któr? trzeba znosi?. Wr?cz przeciwnie, kiedy ma??e?stwo podejmowane jest jako zadanie, które poci?ga za sob? tak?e pokonywanie przeszkód, to ka?dy kryzys jest postrzegany jako okazja, aby si? spotka? i razem pi? najlepsze wino. Dobrze jest towarzyszy? ma??onkom, aby potrafili zaakceptowa? kryzysy, jakie mog? si? pojawi?, podj?? wyzwanie i wyznaczy? im miejsce w ?yciu rodzinnym. Do?wiadczeni i uformowani ma??onkowie musz? by? gotowi towarzyszy? innym w tym odkryciu, tak aby kryzysy ich nie przera?a?y, ani nie prowadzi?y ich do pochopnych decyzji. Ka?dy kryzys kryje dobr? wiadomo??, któr? trzeba umie? us?ysze?, wyt??aj?c s?uch serca.

233. Natychmiastowa reakcja jest stawianiem oporu wobec wyzwania kryzysu, zaj?ciem postawy obronnej, gdy czujemy, ?e wymyka si? spod naszej kontroli, poniewa? ukazuje niedostatek naszego sposobu ?ycia, a to nam przeszkadza.  Zatem u?ywa si? metody negowania problemów, ukrywania ich, relatywizowania ich znaczenia, postawienia jedynie na up?yw czasu. To jednak opó?nia rozwi?zanie i prowadzi do zu?ywania sporej energii na daremne ukrywanie, które jeszcze bardziej skomplikuje sprawy. Wi?? si? pogarsza, a  umacnia si? izolacja, która wyrz?dza szkod? intymno?ci. W kryzysie, którego nie podj?to, najwi?kszy uszczerbek ponosi wzajemna komunikacja. W ten sposób, krok po kroku, „osoba, któr? kocham” staje si? „kim?, kto mi stale towarzyszy w ?yciu”, potem jedynie „ojcem lub matk? moich dzieci”, a na ko?cu kim? obcym.

234. Aby stawi? czo?o kryzysowi, trzeba by? obecnym. Jest to trudne, poniewa? czasami ludzie si? izoluj?, ?eby nie ukazywa? tego, co czuj?, wycofuj? si? w ma?ostkowe i z?udne milczenie. W takich chwilach trzeba tworzy? przestrzenie, aby mówi? z serca do serca. Problem polega na tym, ?e coraz trudniej rozmawia? ze sob? w ten sposób w sytuacji kryzysowej, je?li nigdy nie nauczyli?my si? tego czyni?. Jest to prawdziwa sztuka, której uczymy si? w czasach spokoju, aby wprowadzi? j? w ?ycie w czasach trudnych. Trzeba pomóc odkry? najbardziej ukryte przyczyny w sercach ma??onków i potraktowa? je jak poród, który minie i pozostawi nowy skarb. Jednak odpowiedzi na przeprowadzone konsultacje wykazuj?, ?e w sytuacjach trudnych lub krytycznych wi?kszo?? nie odwo?uje si? do opieki duszpasterskiej, poniewa? nie odczuwa, aby by?a ona wszechstronna, sympatyczna, realistyczna, wpisana w realia ?yciowe. Dlatego staramy si? teraz podej?? do kryzysów ma??e?skich z takim spojrzeniem, które nie pomija?oby ich ci??aru bólu i cierpienia.

235. Istniej? powszechne kryzysy, które zazwyczaj maj? miejsce we wszystkich ma??e?stwach, jak kryzys pocz?tków, kiedy musimy nauczy? si? pogodzi? ró?nice i od??czy? si? od rodziców; lub kryzys zwi?zany z przybyciem dziecka, z jego nowymi wyzwaniami emocjonalnymi; kryzys wychowania dziecka, które zmienia nawyki rodziców; kryzys wieku dojrzewania dziecka, które wymaga wiele energii, destabilizuje rodziców i czasem przeciwstawia ich sobie; kryzys „pustego gniazda”, który zmusza ma??onków do spojrzenia na siebie na nowo; kryzys spowodowany staro?ci? rodziców, wymagaj?cych wi?kszej obecno?ci, opieki i trudnych decyzji. S? to sytuacje wymagaj?ce, wywo?uj?ce strach, poczucie winy, depresj? lub zm?czenie, które mog? powa?nie wp?yn?? na ma??e?stwo.

236. Do nich do??czaj? si? kryzysy osobiste maj?ce wp?yw na ma??e?stwo, zwi?zane z trudno?ciami gospodarczymi, w pracy, emocjonalnymi, spo?ecznymi, duchowymi. Do??czaj? si? do tego okoliczno?ci nieoczekiwane, które mog? zak?óci? ?ycie rodzinne i wymagaj? procesu przebaczenia i pojednania. W tej samej chwili, kiedy staramy si? podj?? krok przebaczenia, ka?dy musi si? zastanawia? z cich? pokor?, czy nie stworzy? warunków, aby narazi? drug? osob? na pope?nienie pewnych b??dów. Niektóre rodziny doznaj? kl?ski, gdy ma??onkowie nawzajem siebie oskar?aj?, ale „do?wiadczenie pokazuje, ?e przy odpowiednim wsparciu i z jednaj?cym dzia?aniem ?aski znaczny procent kryzysów ma??e?skich udaje si? przezwyci??y? w sposób zadowalaj?cy. Podstawowym do?wiadczeniem w ?yciu rodzinnym jest umiej?tno?? przebaczenia i poczucie, ?e otrzymali?my przebaczenie”[254].  „Trudna sztuka pojednania, która wymaga wsparcia ?aski, potrzebuje wielkodusznej wspó?pracy krewnych i znajomych, a niekiedy tak?e pomocy zewn?trznej i profesjonalnej”[255].

237. Cz?stym si? sta?o, ?e je?li kto? czuje, ?e nie otrzyma? tego, czego pragnie, albo je?li nie realizuj? si? jego marzenia, to wydaje si? by? wystarczaj?cym powodem, ?eby zako?czy? ma??e?stwo. W ten sposób nie b?dzie trwa?ego ma??e?stwa. Czasami, aby zdecydowa?, ?e wszystko si? sko?czy?o wystarcza rozczarowanie, nieobecno?? w chwili, gdy druga osoba by?aby potrzebna, zraniona duma lub nieokre?lony l?k. Istniej? sytuacje w?a?ciwe nieuchronnej ludzkiej s?abo?ci, którym przypisuje si? zbyt du?y ?adunek emocjonalny. Na przyk?ad poczucie, ?e nie w pe?ni nam odwzajemniono nasze uczucia, zazdro??, ró?nice, jakie mog? si? pojawi? mi?dzy dwojgiem, atrakcyjno?? wzbudzona przez inne osoby, nowe zainteresowania, które maj? sk?onno?? do zaw?adni?cia sercem, zmiany fizyczne ma??onka oraz wiele innych rzeczy, które bardziej ni? zamach na mi?o?? s? okazj? zach?caj?c?, aby po raz kolejny j? odtworzy?.

238. W takich okoliczno?ciach, niektórzy maj? dojrza?o?? niezb?dn?, aby odnowi? wybór drugiej osoby jako towarzysza drogi, pomimo ogranicze? relacji i godz? si? z faktem, ?e nie mo?e ona spe?ni? wszystkich upragnionych marze?. Unikaj? uwa?ania siebie za jedynych m?czenników, doceniaj? ma?e lub ograniczone mo?liwo?ci, jakie im oferuje ?ycie rodzinne i d??? do umocnienia zwi?zku w konstrukcji wymagaj?cej czasu i wysi?ku. Uznaj? bowiem w g??bi, ?e ka?dy kryzys jest jakby nowym „tak”, umo?liwiaj?cym, aby mi?o?? odradza?a si? umocniona, przemieniona, dojrza?a, bardziej rozumna. Wychodz?c z kryzysu mamy odwag?, by poszukiwa? g??bokich przyczyn tego, co si? dzieje, ponownej negocjacji umów podstawowych, znajdywania nowej równowagi i przebycia razem nowego etapu. Z tak? postaw? sta?ego otwarcia mo?na stawi? czo?o wielu trudnym sytuacjom! Ponadto, uznaj?c, ?e pojednanie jest mo?liwe, odkrywamy dzi?, ?e „szczególnie pilna wydaje si? pos?uga wobec tych osób, których ma??e?stwo si? rozpad?o”[256].

Stare zranienia

239. Jest zrozumia?e, ?e istnieje wiele trudno?ci w rodzinach, kiedy który? z jej cz?onków nie dojrza? w swoim sposobie nawi?zywania relacji, poniewa? nie uzdrowi? ran z jakiego? etapu swego ?ycia. ?le prze?yte w?asne dzieci?stwo i m?odo?? s? wyl?garni? kryzysów osobistych, które w ko?cu maj? wp?yw na ma??e?stwo. Je?li wszyscy byliby osobami dojrzewaj?cymi  normalnie, kryzysy by?yby mniej cz?ste i mniej bolesne. Faktem jest jednak, ?e czasami osoby potrzebuj?, cho?by w wieku czterdziestu lat, opó?nionego dojrzewania, które powinny by?y osi?gn?? pod koniec okresu m?odzie?czego. Czasami kochamy mi?o?ci? egocentryczn?, w?a?ciw? dziecku, zatrzyman? na pewnej fazie, w której rzeczywisto?? ulega zaburzeniu i ?yje si? kaprysem, i? wszystko powinno kr?ci? si? wokó? w?asnego ja. Jest to mi?o?? niemo?liwa do nasycenia, która krzyczy i p?acze, kiedy nie otrzymuje tego, czego chce. Innym razem kocha si? mi?o?ci?, która zatrzyma?a si? na etapie m?odzie?czego dojrzewania, naznaczonym konfrontacj?, gorzk? krytyk?, zwyczajem obwiniania innych, logik? uczu? i fantazji, gdzie inni powinni wype?ni? nasze pustki lub popiera? nasze kaprysy.

240. Wiele osób ko?czy swoje dzieci?stwo, nigdy nie do?wiadczywszy bycia kochanymi bezwarunkowo, a to rani ich zdolno?? do obdarzania zaufaniem i dawania siebie. ?le prze?yta relacja z w?asnymi rodzicami i rodze?stwem, która nigdy nie zosta?a uzdrowiona, ujawnia si? na nowo i szkodzi ?yciu ma??e?skiemu. Trzeba wi?c przej?? przez proces wyzwolenia, którego nigdy wcze?niej nie podj?to. Gdy relacje mi?dzy ma??onkami dobrze nie funkcjonuj?, zanim zostan? podj?te wa?ne decyzje, trzeba si? upewni?, czy ka?dy przeszed? ten proces uzdrowienia swej historii. Wymaga to uznania potrzeby uzdrowienia, nieustannego proszenia o ?ask? przebaczenia i przebaczenia sobie, przyj?cia pomocy, poszukiwania motywacji pozytywnych i ponownego próbowania zawsze od nowa. Ka?dy musi by? bardzo szczery wobec siebie, aby uzna?, ?e ??jego sposób prze?ywania mi?o?ci ma te elementy niedojrza?o?ci. Nawet je?li wydaje si? oczywiste, ?e ca?a wina le?y po stronie drugiej osoby, to nigdy nie jest mo?liwe przezwyci??enie kryzysu, gdy si? oczekuje, ?e tylko druga osoba si? zmieni. Trzeba równie? zada? sobie pytanie, odno?nie do tego, co kto? móg?by osobi?cie rozwin?? czy uleczy?, aby pomóc przezwyci??y? konflikt.

Towarzyszy? po rozpadzie i rozwodzie

241. W niektórych przypadkach, wzi?cie pod uwag? swojej godno?ci i dobra dzieci narzuca postawienie stanowczego kresu nadmiernym roszczeniom drugiej osoby, wielkiej niesprawiedliwo?ci, przemocy lub chronicznemu brakowi szacunku. Trzeba przyzna?, ?e „s? przypadki, w których separacja jest nieunikniona. Niekiedy mo?e sta? si? wr?cz z moralnego punktu widzenia konieczna, kiedy chodzi w?a?nie o to, by uchroni? s?abszego ma??onka lub ma?e dzieci przed powa?niejszymi ranami, powodowanymi przez zn?canie si? i przemoc, upokorzenia i wyzysk, obco?? i oboj?tno??”[257]. Jednak „nale?y j? uzna? za ?rodek ostateczny, kiedy ju? wszelkie rozs?dne oddzia?ywania oka?? si? daremne”[258].

242. Ojcowie wskazali, ?e „szczególne rozeznanie jest niezb?dne do duszpasterskiego towarzyszenia osobom ?yj?cym w separacji, rozwiedzionym i opuszczonym. Trzeba przede wszystkim wys?ucha? i dowarto?ciowa? cierpienie tych, którzy do?wiadczyli niesprawiedliwie separacji, rozwodu lub porzucenia albo zostali zmuszeni, wskutek maltretowania przez wspó?ma??onka, do zerwania po?ycia. Wybaczenie doznanej niesprawiedliwo?ci nie jest ?atwe, ale jest drog?, któr? umo?liwia ?aska. St?d wyp?ywa konieczno?? duszpasterstwa pojednania i po?redniczenia tak?e za pomoc? wyspecjalizowanych o?rodków konsultacyjnych, które winny powsta? w diecezjach”[259]. Jednocze?nie, „osoby rozwiedzione, które jednak nie zawar?y nowego zwi?zku ma??e?skiego, b?d?ce cz?sto ?wiadkami wierno?ci ma??e?skiej, trzeba zach?ca? do znajdywania w Eucharystii pokarmu, który wspiera je w ich stanie. Lokalna wspólnota i duszpasterze winni towarzyszy? tym osobom z trosk?, zw?aszcza dzieciom lub gdy s? w sytuacji powa?nego ubóstwa”[260]. Rozpad ma??e?stwa staje si? bardziej traumatyczny i bolesny, gdy mamy do czynienie z ubóstwem, bo jest znacznie mniej ?rodków na przeorientowanie ?ycia. Osoba uboga, która traci ochronne ?rodowisko rodzinne, jest podwójnie nara?ona na porzucenie i wszelkiego rodzaju zagro?enia dla swej integralno?ci.

243. Wa?ne, aby osoby rozwiedzione, ?yj?ce w nowych zwi?zkach odczuwa?y, ?e s? cz??ci? Ko?cio?a, ?e „nie s? ekskomunikowane” i nie s? traktowane jako takie, bo zawsze tworz? wspólnot? ko?cieln?[261]. Sytuacje te „wymagaj? uwa?nego rozeznania i towarzyszenia im z wielkim szacunkiem, unikaj?c wszelkiego j?zyka i postawy, które da?yby im odczu?, ?e s? dyskryminowani, oraz popierania ich udzia?u w ?yciu wspólnoty. Troska o te osoby nie jest dla wspólnoty chrze?cija?skiej os?abieniem jej wiary i jej ?wiadectwa o nierozerwalno?ci ma??e?skiej, ale raczej w trosce tej wyra?a ona sw? mi?o??”[262].

244. Z drugiej strony wielu Ojców „podkre?li?o potrzeb? uczynienia jeszcze bardziej dost?pnymi i sprawnymi, by? mo?e ca?kowicie darmowymi, procedur stwierdzenia przypadków niewa?no?ci [ma??e?stwa]”[263]. Opiesza?o?? procesu irytuje i nu?y ludzi. Moje niedawne dwa dokumenty na ten temat[264] doprowadzi?y do uproszczenia procedur dla ewentualnej deklaracji niewa?no?ci ma??e?stwa. Poprzez nie chcia?em te? „wyra?nie stwierdzi?, ?e biskup osobi?cie w swoim Ko?ciele, w którym jest ustanowiony pasterzem i g?ow?, tym samym jest s?dzi? wobec wiernych, którzy zostali mu powierzeni”[265]. „Zastosowanie tych dokumentów stanowi zatem wielk? odpowiedzialno?? dla ordynariuszy diecezjalnych, wezwanych, aby osobi?cie os?dza? pewne sprawy, a w ka?dym przypadku zapewni? ?atwiejszy dost?p wiernych do ko?cielnego wymiaru sprawiedliwo?ci. Wi??e si? to z przygotowaniem dostatecznej liczby pracowników, duchownych i ?wieckich, którzy po?wi?ciliby si? priorytetowo tej s?u?bie ko?cielnej. Trzeba te? b?dzie zapewni? osobom ?yj?cym w separacji czy ma??e?stwom prze?ywaj?cym kryzys pos?ug? informacji, doradztwa i mediacji, powi?zan? z duszpasterstwem rodzinnym, z której mog?yby korzysta? tak?e osoby przed dochodzeniem wst?pnym procesu ma??e?skiego (por. Mitis Iudex, art. 2-3)”[266].

245. Ojcowie synodalni podkre?lili równie? „skutki separacji lub rozwodu dla dzieci, które w ka?dym wypadku s? niewinnymi ofiarami takiej sytuacji”[267]. Ponad wszelkie rozwa?ania, jakie chciano by poczyni?, s? one pierwsz? trosk?, której nie mo?e przys?ania? ?aden inny interes lub cel. Rodziców ?yj?cych w separacji b?agam: „nigdy, nigdy, nigdy nie traktujcie dzieci jak zak?adników! Rozeszli?cie si? z powodu licznych trudno?ci i przyczyn, ?ycie wystawi?o was na t? prób?, lecz niech ci??ar tej separacji nie spada na dzieci, niech nie b?d? one u?ywane jako zak?adnicy przeciwko drugiemu ma??onkowi, niech wzrastaj? s?ysz?c, ?e mama mówi dobrze o tacie, cho? nie s? razem, i ?e tato mówi dobrze o mamie”[268]. Czym? nieodpowiedzialnym jest niszczenie obrazu ojca lub matki, aby pozyska? uczucia dziecka, aby zem?ci? si? lub broni?, bo to zniszczy ?ycie wewn?trzne tego dziecka i spowoduje rany trudne do uleczenia.

246. Ko?ció?, cho? rozumie sytuacje konfliktowe, przez jakie musz? przej?? ma??onkowie, nie mo?e przesta? by? g?osem najs?abszych, którymi s? cierpi?ce dzieci, cz?sto w milczeniu. Pytam si?, czy dzi?, „mimo naszej pozornie rozwini?tej wra?liwo?ci i wszystkich naszych wyrafinowanych analiz psychologicznych, nie stali?my si? nieczuli na rany w duszy dzieci? [...] Czy czujemy ci??ar góry, która przyt?acza dusz? dziecka w rodzinach, w których osoby ?le si? do siebie odnosz? i wyrz?dzaj? sobie krzywd?, a w ko?cu zrywaj? wi?? wierno?ci ma??e?skiej?”[269]. Takie z?e do?wiadczenia nie pomagaj? tym dzieciom w dojrzewaniu, aby mog?y by? zdolne do podj?cia zobowi?za? definitywnych. Z tego wzgl?du wspólnoty chrze?cija?skie nie powinny pozostawia? samym sobie rozwiedzionych rodziców ?yj?cych w nowym zwi?zku. Wr?cz przeciwnie, powinny ich w??cza? i towarzyszy? im w ich roli wychowawczej. Bo „jak mogliby?my zaleca? tym rodzicom, by robili, co w ich mocy, a?eby wychowywa? dzieci do ?ycia chrze?cija?skiego przez dawanie przyk?adu przekonanej i praktykowanej wiary, gdyby?my trzymali ich z dala od ?ycia wspólnoty, jakby byli ekskomunikowani? Trzeba post?powa? w taki sposób, by nie dok?ada? dodatkowych ci??arów do tych, które dzieci w tych sytuacjach ju? musz? d?wiga?!”[270]. Pomoc rodzicom w leczeniu ich ran i ich duchowe przyj?cie jest równie? dobre dla dzieci, które potrzebuj? rodzinnego oblicza Ko?cio?a, który je przyjmuje w tym traumatycznym do?wiadczeniu. Rozwód jest z?em i bardzo niepokoj?cy jest wzrost liczby rozwodów. Z tego wzgl?du niew?tpliwie naszym najwa?niejszym zadaniem duszpasterskim w odniesieniu do rodzin jest umocnienie mi?o?ci i pomaganie w leczeniu ran, aby?my mogli zapobiec poszerzaniu si? tego dramatu naszych czasów.

Pewne skomplikowane sytuacje

247. „Kwestie zwi?zane z ma??e?stwami mieszanymi wymagaj? szczególnej uwagi. Ma??e?stwa pomi?dzy katolikami a innymi ochrzczonymi «ju? dzi?ki swej szczególnej fizjonomii, zawieraj? wiele elementów, które nale?y docenia? i rozwija? tak z uwagi na ich wewn?trzn? warto??, jak równie? ze wzgl?du na ewentualny wk?ad, który mog? wnie?? w ruch ekumeniczny». W tym celu «trzeba stara? si? [...] o serdeczn? wspó?prac? pomi?dzy duchownym katolickim i niekatolickim, poczynaj?c od przygotowania do ma??e?stwa i ?lubu» (Familiaris consortio, 78). Odno?nie do wspólnego uczestnictwa w Eucharystii przypominamy, ?e «decyzj? o dopuszczeniu, lub nie, niekatolickiej strony ma??e?stwa do komunii eucharystycznej winno si? podj?? zgodnie z ogólnymi normami istniej?cymi w tej dziedzinie, zarówno w odniesieniu do chrze?cijan wschodnich, jak te? do innych chrze?cijan, uwzgl?dniaj?c przy tym t? szczególn? sytuacj? przyjmowania sakramentu ma??e?stwa chrze?cija?skiego przez dwie osoby ochrzczone. Chocia? ma??onkowie w ma??e?stwie mieszanym maj? wspólne sakramenty chrztu i ma??e?stwa, udzia? w Eucharystii mo?e by? tu tylko wyj?tkowy i powinno si? w ka?dym przypadku zachowywa? normy podane ni?ej» (Papieska Rada ds. Popierania Jedno?ci Chrze?cijan, Dyrektorium w sprawie realizacji zasad i norm dotycz?cych ekumenizmu, 25 marca 1993, 159-160)”[271].   

248. „Ma??e?stwa, gdzie wyst?puje ró?nica religii, stanowi? uprzywilejowane miejsce dialogu mi?dzyreligijnego [...]. Wi??? si? ze szczególnymi trudno?ciami, zarówno w odniesieniu do to?samo?ci chrze?cija?skiej rodziny, jak i wychowania religijnego dzieci [...]. Wzrastaj?ca w krajach misyjnych, a nawet w krajach o d?ugiej tradycji chrze?cija?skiej liczba rodzin sk?adaj?cych si? z ma??onków, pomi?dzy którymi wyst?puje ró?nica religii, domaga si? pilnego zapewnienia opieki duszpasterskiej, zró?nicowanej w zale?no?ci od ró?nych kontekstów spo?ecznych i kulturowych. W niektórych krajach, gdzie nie ma wolno?ci religijnej, ma??onek chrze?cija?ski, aby móc si? pobra?, zmuszony jest do przej?cia na inn? religi?, i nie mo?e zawrze? ma??e?stwa kanonicznego z zachowaniem ró?nicy religii ani ochrzci? dzieci. Musimy zatem podkre?li? konieczno??, aby wolno?? religijna by?a przestrzegana w odniesieniu do wszystkich”[272]. „Aby konstruktywnie radzi? sobie z ró?norodno?ci? dotycz?c? wiary, nale?y zwróci? szczególn? uwag? na osoby, które jednocz? si? w takich ma??e?stwach, nie tylko w okresie poprzedzaj?cym ?lub. Szczególne wyzwania napotykaj? ma??e?stwa i rodziny, w których jeden z partnerów jest katolikiem a druga strona osob? niewierz?c?. W takich przypadkach trzeba ?wiadczy? o zdolno?ci Ewangelii do wej?cia w te sytuacje, aby umo?liwi? edukacj? dzieci w wierze chrze?cija?skiej”[273].   

249. „Szczególne trudno?ci stanowi? sytuacje dotycz?ce dost?pu do chrztu osób, które znajduj? si? w skomplikowanej sytuacji ma??e?skiej. Chodzi o osoby, które zawar?y trwa?y zwi?zek ma??e?ski w okresie, kiedy przynajmniej jedna z nich nie zna?a wiary chrze?cija?skiej. Biskupi s? powo?ani, aby w tych przypadkach dokona? rozeznania duszpasterskiego wspó?miernego do duchowego dobra tych osób”[274]

250. Ko?ció? przyswaja sobie postaw? Pana Jezusa, który w bezgranicznej mi?o?ci ofiarowa? samego siebie ka?demu cz?owiekowi bez wyj?tku[275]. Wraz z Ojcami synodalnymi zwróci?em uwag? na sytuacj? rodzin, które prze?ywaj? do?wiadczenie posiadania w swoim gronie osoby o sk?onno?ci homoseksualnej – do?wiadczenie nie?atwe ani dla rodziców, ani dla dzieci. Dlatego chcemy przede wszystkim potwierdzi?, ?e ka?da osoba, niezale?nie od swojej sk?onno?ci seksualnej, musi by? szanowana w swej godno?ci i przyj?ta z szacunkiem, z trosk?, by unikn?? «jakichkolwiek oznak nies?usznej dyskryminacji»”[276], a zw?aszcza wszelkich form agresji i przemocy. W odniesieniu do rodzin, nale?y natomiast zapewni? im pe?ne szacunku towarzyszenie, aby osoby o sk?onno?ci homoseksualnej mia?y konieczn? pomoc w zrozumieniu i pe?nej realizacji woli Bo?ej w ich ?yciu[277].

251. W trakcie dyskusji na temat godno?ci i misji rodziny, Ojcowie synodalni zauwa?yli, ?e „odno?nie do projektów zrównywania zwi?zków osób homoseksualnych z ma??e?stwem, nie istnieje ?adna podstawa do porównywania czy zak?adania analogii, nawet dalekiej, mi?dzy zwi?zkami homoseksualnymi a planem Bo?ym dotycz?cym ma??e?stwa i rodziny”. To niedopuszczalne, „aby Ko?cio?y lokalne doznawa?y nacisków w tej materii oraz aby organizmy mi?dzynarodowe uzale?nia?y pomoc finansow? dla krajów ubogich od wprowadzenia praw ustanawiaj?cych «ma??e?stwo» mi?dzy osobami tej samej p?ci”[278]

252. Rodziny niepe?ne cz?sto bior? si? z sytuacji, gdy „ojcowie lub matki biologiczne, nigdy nie chcieli po??czy? si? w ?yciu rodzinnym, z sytuacji przemocy, gdy jedno z rodziców zosta?o zmuszone do ucieczki razem z dzie?mi, ?mierci jednego z rodziców, porzucenia rodziny przez jednego z rodziców, a tak?e innych sytuacji. Niezale?nie od przyczyny, rodzic, który mieszka z dzieckiem musi znale?? wsparcie i pokrzepienie innych rodzin, które tworz? wspólnot? chrze?cija?sk?, a tak?e ze strony parafialnych organów duszpasterskich. Rodziny te s? cz?sto dodatkowo gn?bione z powodu powa?nych problemów ekonomicznych, niepewno?ci pracy, trudno?ci w utrzymaniu dzieci, braku mieszkania”[279].

Gdy ?mier? wbija swoje ??d?o

253. Czasami ?ycie rodzinne staje wobec wyzwania ?mierci osoby bliskiej. Nie mo?emy pomin?? oferowania ?wiat?a wiary, ?eby towarzyszy? rodzinom cierpi?cym w takich chwilach[280]. Opuszczenie rodziny, kiedy rani j? ?mier?, by?oby brakiem mi?osierdzia, zaprzepaszczeniem szansy duszpasterskiej, a taka postawa mog?aby nam zamkn?? drzwi na ka?de inne dzia?anie ewangelizacyjne.

254. Rozumiem udr?k? tych, którzy stracili osob? bardzo mi?owan?, wspó?ma??onka, z którym dzielili tak wiele. Sam Jezus wzruszy? si? i zap?aka? podczas ?a?obnego czuwania po ?mierci przyjaciela (J 11, 33.35). A jak?e nie rozumie? ?alu tych, którzy stracili dziecko? Bowiem utrata „niejako zatrzymuje czas: otwiera otch?a?, która poch?ania przesz?o??, a tak?e przysz?o??. [...] A niekiedy wr?cz obci??a si? win? Boga. Ile osób – ja je rozumiem – gniewa si? na Boga”[281]. „Wdowie?stwo jest do?wiadczeniem szczególnie trudnym [...]. Niektórzy, gdy przychodzi na nich to do?wiadczenie, potrafi? skoncentrowa? swe energie, z jeszcze wi?kszym po?wi?ceniem, na swoich dzieciach i wnukach, odnajduj?c w tym wyrazie mi?o?ci now? misj? edukacyjn?. [... ] Ci, którzy nie mog? liczy? na obecno?? cz?onków rodziny, którym mogliby si? po?wi?ci? i od których mogliby otrzyma? mi?o?? i blisko??, powinni by? wspierani przez wspólnot? chrze?cija?sk? ze szczególn? wra?liwo?ci? i dyspozycyjno?ci?, zw?aszcza je?eli znajduj? si? w warunkach n?dzy”[282].

255. Zazwyczaj ?a?oba po zmar?ych trwa do?? d?ugo, a kiedy duszpasterz pragnie towarzyszy? w tym procesie, musi dostosowa? si? do potrzeb ka?dego z jej etapów. Ca?y proces jest poprzecinany pytaniami: dotycz?cymi przyczyn ?mierci, odno?nie do tego, co mo?na by?o zrobi?, co prze?ywa?a dana osoba w chwili poprzedzaj?cej ?mier?. Poprzez szczer? i cierpliw? drog? modlitwy i uwolnienia wewn?trznego powraca pokój. W pewnym punkcie ?a?oby trzeba pomóc w odkryciu, ?e my, którzy utracili?my ukochan? osob?, mamy jeszcze do wype?nienia pewn? misj? i ?e nie warto przed?u?a? cierpienia, jakby by?o ono aktem ho?du. Osoba mi?owana nie potrzebuje naszego cierpienia, ani te? nie jest dla niej pochlebstwem burzenie naszego ?ycia. Nie jest tak?e najlepszym wyrazem mi?o?ci wspominanie jej i wymienianie ca?y czas, poniewa? oznacza to trwanie w przywi?zaniu do pewnej przesz?o?ci, która ju? nie istnieje, a nie mi?o?ci realnej osoby, która jest teraz po tamtej stronie. Jej obecno?? fizyczna nie jest ju? mo?liwa, ale je?li ?mier? jest czym? pot??nym, to „jak ?mier? pot??na jest mi?o??” (Pnp 8, 6). Mi?o?? ma intuicj?, która pozwala jej s?ucha? bez d?wi?ków i widzie? w niewidzialnym. Nie oznacza to wyobra?ania sobie ukochanej osoby, tak? jaka by?a, ale umiej?tno?? zaakceptowania jej przemienionej, takiej jak? jest teraz. Jezus zmartwychwsta?y, kiedy jego przyjació?ka Maria chcia?a Go zatrzyma? na si??, poprosi?, by Go nie dotyka?a (por. J 20, 17),  aby j? doprowadzi? na inne spotkanie.

256. Pociesza nas ?wiadomo??, ?e nie istnieje ca?kowite zniszczenie tych, którzy umieraj?, a wiara nas zapewnia, ?e zmartwychwsta?y Pan nigdy nas nie opu?ci. W ten sposób mo?emy zapobiec, aby ?mier? „zatru?a nasze ?ycie, by unicestwi?a nasze uczucia, by wtr?ci?a nas w najmroczniejsz? otch?a?”[283]. Biblia mówi o Bogu, który stworzy? nas z mi?o?ci, i ?e uczyni? nas takimi, i? nasze ?ycie nie ko?czy si? ?mierci? (por. Mdr 3, 2-3). ?w. Pawe? mówi o spotkaniu z Chrystusem, bezpo?rednio po ?mierci: „pragn? odej??, a by? z Chrystusem” (Flp 1, 23). Z Nim, po ?mierci czeka nas to, co Bóg przygotowa? tym, którzy Go mi?uj? (1 Kor 2, 9). Pi?knie wyra?a to prefacja liturgii za zmar?ych: cho? nas zasmuca nieunikniona konieczno?? ?mierci, znajdujemy pociech? w obietnicy przysz?ej nie?miertelno?ci. Albowiem ?ycie Twoich wiernych, o Panie, zmienia si?, ale si? nie ko?czy. Bowiem „nasi bliscy nie znikn?li w mrokach nico?ci: nadzieja daje nam pewno??, ?e s? oni w dobrych i silnych r?kach Boga”[284].

257. Jednym ze sposobów komunikowania si? z bliskimi, którzy zmarli jest modlitwa za nich[285]. Biblia mówi, ?e „modlitwa za zmar?ych” jest „my?l? ?wi?t? i pobo?n?” (2 Mch 12, 44-45). Modlitwa za zmar?ych „nie tylko mo?e im pomóc, lecz tak?e sprawia, ?e staje si? skuteczne ich wstawiennictwo za nami”[286]. Apokalipsa przedstawia m?czenników wstawiaj?cych si? za tymi, którzy cierpi? niesprawiedliwo?? na ziemi (por. Ap 6, 9-11), w solidarno?ci z tym pielgrzymuj?cym ?wiatem. Niektórzy ?wi?ci, przed ?mierci?, pocieszali swoich bliskich, obiecuj?c im, ?e b?d? blisko, aby im pomaga?. ?w. Teresa z Lisieux obiecywa?a, ?e b?dzie nadal czyni? dobro z Nieba[287]. ?w. Dominik twierdzi?, ?e „b?dzie bardziej u?yteczny po ?mierci [...] b?dzie skuteczniej pomaga? ni? za ?ycia”[288].  S? to wi?zy mi?o?ci[289], bo „??czno?? pielgrzymów z bra?mi, którzy zasn?li w pokoju Chrystusowym, bynajmniej nie ustaje, przeciwnie, [...] umacnia si? jeszcze dzi?ki wzajemnemu udzielaniu sobie dóbr duchowych”[290].

258. Je?li zaakceptujemy ?mier?, to mo?emy si? na ni? przygotowa?. Drog? jest wzrastanie w mi?o?ci wobec tych, którzy pod??aj? wraz z nami, a? do dnia, w którym ??„?mierci ju? odt?d nie b?dzie. Ani ?a?oby, ni krzyku, ni trudu” (Ap 21, 4). W ten sposób przygotujemy si? tak?e na spotkanie naszych bliskich, którzy zmarli. Tak jak Jezus da? matce syna, który zmar? (por. ?k 7, 15), to samo uczyni z nami. Nie marnujmy energii zatrzymuj?c si? przez ca?e lata w przesz?o?ci. Im lepiej ?yjemy na tej ziemi, tym wi?cej szcz??cia b?dziemy mogli dzieli? z naszymi najbli?szymi w niebie. Im bardziej uda si? nam dojrze? i rozwin?? si?, tym wi?cej pi?knych rzeczy b?dziemy mogli wnie?? na niebia?sk? uczt?.

 

Rozdzia? VII

Umocni? wychowanie dzieci

259. Rodzice zawsze wp?ywaj? na rozwój moralny swoich dzieci, na dobre i na z?e. Dlatego najlepiej, je?li zaakceptuj? t? nieuniknion? odpowiedzialno?? i wype?niaj? j? ?wiadomie, entuzjastycznie, rozs?dnie i we w?a?ciwy sposób. Pragn? szczególnie zatrzyma? si? na tej kwestii, poniewa? ta wychowawcza rola rodziny jest wa?na i sta?a si? bardzo skomplikowana.

Gdzie s? dzieci?

260. Rodzina nie mo?e zrezygnowa? z bycia miejscem wsparcia, towarzyszenia, prowadzenia, chocia? musi na nowo odkrywa? swoje metody i znajdowa? nowe ?rodki. Musi wzi?? pod uwag?, na co mog? by? nara?one jej dzieci. W tym celu nie mo?e unika? pyta? o to, kim s? ci, którzy zajmuj? si? zapewnianiem im zabawy i rozrywki, którzy wchodz? do ich domów przez ekrany, kim s? ci, którym je powierza, aby je prowadzili w wolnym czasie. Tylko chwile, jakie z nimi sp?dzamy, rozmawiaj?c z prostot? i mi?o?ci? o rzeczach wa?nych i stwarzanie przez nas godnych mo?liwo?ci, które mog?yby wype?ni? ich czas wolny, pozwalaj? na unikni?cie szkodliwej inwazji. Czuwanie jest zawsze konieczne. Pozostawienie ich samym sobie nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. Rodzice powinni ukierunkowywa? i przestrzega? dzieci i m?odzie?, aby umia?y sobie poradzi? z sytuacjami, w jakich mog? si? znale??, jak na przyk?ad zagro?enia agresj?, wykorzystaniem lub narkomani?.

261. Jednak obsesja nie wychowuje i nie mo?na mie? kontroli nad wszystkimi sytuacjami, które mog? zdarzy? si? dziecku. Zachowuje tutaj swoj? wa?no?? zasada, ?e „czas jest wa?niejszy ni? przestrze?”[291]. Oznacza to, ?e wa?niejsze jest generowanie procesów ni? dominacja przestrzeni. Je?li rodzic ma obsesj?, by wiedzie?, gdzie jest dziecko i chce kontrolowa? ka?dy jego ruch, to b?dzie si? stara? jedynie zapanowa? nad jego przestrzeni?. W ten sposób nie wychowa go, ani nie umocni, nie przygotuje go do stawienia czo?a wyzwaniom. Liczy si? przede wszystkim to, aby zrodzi? w dziecku z wielk? mi?o?ci? procesy dojrzewania w jego wolno?ci, uczeniu si?, kompleksowym rozwoju, piel?gnowaniu prawdziwej autonomii. Tylko w ten sposób dziecko b?dzie mia?o w sobie cechy, których potrzebuje, aby umie? si? broni? oraz dzia?a? inteligentnie i przebiegle w trudnych okoliczno?ciach. Zatem wielkim pytaniem nie jest, gdzie fizycznie jest dziecko, z kim przebywa w danej chwili, ale gdzie jest w sensie egzystencjalnym, gdzie si? mie?ci z punktu widzenia swoich przekona?, swoich celów, swoich pragnie?, swoich planów ?yciowych. Dlatego pytam rodziców: „Czy staramy si? zrozumie?, «gdzie» naprawd? s? dzieci w swojej w?drówce? Gdzie naprawd? jest ich dusza, czy wiemy? A przede wszystkim – czy chcemy to wiedzie??”[292].

262. Gdyby dojrza?o?? by?a jedynie rozwijaniem czego?, co jest ju? obecne w kodzie genetycznym, nie by?oby wiele do zrobienia. Roztropno??, dobry os?d sytuacji i zdrowy rozs?dek nie zale?? od czysto ilo?ciowych czynników wzrostu, ale od ca?ego ?a?cucha elementów, które si? syntetyzuj? we wn?trzu jednostki; a dok?adniej w centrum jej wolno?ci. Nieuchronne jest to, ?e ka?de dziecko zaskakuje nas planami wyp?ywaj?cymi z tej wolno?ci, ?ami?cymi nasze schematy, i to dobrze, ?e tak si? dzieje. Wychowanie poci?ga za sob? zadanie krzewienia odpowiedzialnej wolno?ci, która w punktach kluczowych potrafi podejmowa? decyzje rozs?dne i inteligentne; wychowanie osób, które bez zastrze?e? rozumiej?, ?e ich ?ycie i ?ycie ich wspólnot spoczywa w ich  r?kach, i ?e ta wolno?? jest ogromnym darem.

Etyczna edukacja dzieci

263. O ile rodzice potrzebuj? szko?y, aby swoim dzieciom zapewni? edukacj? podstawow?, to nie mog? ca?kowicie przekaza? innym ich formacji moralnej. Rozwój emocjonalny i etyczny osoby wymaga fundamentalnego do?wiadczenia: przekonania, ?e nasi rodzice s? godni zaufania. Stanowi to obowi?zek edukacyjny: zrodzenie z mi?o?ci? i ?wiadectwem ufno?ci w dzieciach, inspirowanie w nich mi?uj?cego szacunku. Kiedy dziecko ju? nie czuje, ?e jest cenne dla swoich rodziców, pomimo tego, ?e nie jest doskona?e lub nie dostrzega, ?e otaczaj? je prawdziw? trosk?, wówczas powstaj? w nim g??bokie rany, powoduj?ce wiele trudno?ci w jego dojrzewaniu. Ta nieobecno??, to emocjonalne zaniedbanie, powoduje g??bsze cierpienie ni? ewentualne napomnienie, jakie mog?oby otrzyma? z powodu z?ego dzia?ania.

264. Zadanie rodziców obejmuje wychowanie woli oraz rozwijanie dobrych nawyków i emocjonalnych sk?onno?ci ku dobru. Oznacza to, ?e pojawiaj? si? po??dane zachowania, których trzeba si? nauczy? i sk?onno?ci wymagaj?ce dojrzewania. Zawsze jednak jest to proces, który zmierza od niedoskona?o?ci ku wi?kszej pe?ni. Pragnienie, aby dostosowa? si? do spo?ecze?stwa lub zdolno?? do wyrzeczenia si? natychmiastowej satysfakcji, aby dostosowa? si? do pewnej normy i zapewni? sobie dobre wspó??ycie jest ju? samo w sobie warto?ci? pocz?tkow?, stwarzaj?c? dyspozycj?, by wznie?? si? nast?pnie ku wy?szym warto?ciom. Kszta?towanie moralne powinno dokonywa? si? zawsze za pomoc? metod aktywnych i dialogu edukacyjnego, anga?uj?cych wra?liwo?? i j?zyk w?a?ciwy dzieciom. Ponadto, kszta?towanie to powinno si? dokonywa? w sposób indukcyjny, aby dziecko mog?o samo doj?? do odkrycia znaczenia  pewnych warto?ci, zasad i norm, a nie poprzez narzucanie ich jako niepodwa?alnych prawd.

265. By dobrze dzia?a? nie wystarcza „w?a?ciwie oceni?” lub jasno wiedzie?, co nale?y czyni?, ale trzeba wiedzie?, co ma znaczenie priorytetowe. Cz?sto jeste?my niekonsekwentni wzgl?dem naszych osobistych przekona?, nawet je?li s? one sta?e. Jakkolwiek sumienie dyktuje nam okre?lony os?d moralny, czasami wi?ksz? w?adz? maj? inne rzeczy, które nas poci?gaj?, je?li nie uda?o nam si? doj?? do tego, aby dobro zrozumiane przez umys? zakorzeni?o si? w nas jako g??boka sk?onno?? emocjonalna, jako zami?owanie do dobra, które ma wi?ksze znaczenie ni? inne atrakcje i pozwala nam dostrzec, ?e to, co poj?li?my jako dobro, jest tak?e dobrem „dla nas” tu i teraz. Skuteczna formacja etyczna oznacza ukazanie osobie, jak bardzo dobre dzia?anie jest tak?e korzystne dla niej samej. Dzi? cz?sto nieskuteczne jest proszenie o co?, co wymaga wysi?ku i wyrzeczenia, bez wyra?nego ukazania dobra, które mo?na w ten sposób osi?gn??.

266. Konieczne jest rozwijanie sprawno?ci. Równie? nawyki nabyte w wieku dzieci?cym odgrywaj? rol? pozytywn?, pomagaj?c, aby przyswojone sobie wielkie warto?ci przek?ada?y si? na zdrowe i sta?e zachowania zewn?trzne. Kto? mo?e mie? uczucia towarzyskie i dobre nastawienie do innych, ale je?li przez d?ugi czas nie przyzwyczai? si? na skutek nalega? doros?ych, by mówi? „poprosz?”, „czy mog??”, „dzi?kuj?”, to jego dobre nastawienie wewn?trzne nie prze?o?y si? ?atwo na te wyra?enia. Umocnienie woli i powtarzanie pewnych dzia?a? buduj? post?powanie moralne, a bez ?wiadomego, dobrowolnego i docenianego powtarzania pewnych dobrych zachowa?, nie udaje si? wykszta?towa? takiego post?powania. Motywacje czy atrakcyjno??, jakie odczuwamy wobec okre?lonej warto?ci, nie staj? si? cnot? bez tych w?a?ciwie umotywowanych aktów.

267. Wolno?? jest czym? wspania?ym, ale mo?na j? utraci?. Edukacja moralna jest kultywowaniem wolno?ci poprzez postanowienia, motywacje, zastosowania praktyczne, bod?ce, nagrody, przyk?ady, wzory, symbole, refleksje, zach?ty, korygowanie sposobu dzia?ania i dialogi pomagaj?ce osobom w rozwijaniu tych sta?ych zasad wewn?trznych, które mog? popycha? do spontanicznego czynienia dobra. Cnota jest przekonaniem, które przekszta?ci?o si? w wewn?trzn? i stabiln? zasad? dzia?ania. ?ycie cnotami buduje zatem wolno??, umacnia j? i wychowuje, chroni?c osob? przed staniem si? niewolnikiem dehumanizuj?cych i aspo?ecznych sk?onno?ci kompulsywnych. Bowiem sama godno?? cz?owieka wymaga, aby ka?dy „dzia?a? wed?ug ?wiadomego i wolnego wyboru, to znaczy osobi?cie, poruszony i kierowany od wewn?trz”[293].

Warto?? sankcji jako bod?ca

268. Niezb?dne jest równie? uwra?liwienie dziecka czy nastolatka, ?e z?e dzia?ania maj? swoje konsekwencje. Trzeba obudzi? zdolno?? postawienia si? w sytuacji innej osoby i wyrazi? skruch? z powodu jej cierpienia, gdy wyrz?dzi?o si? jej z?o. Niektóre sankcje – wobec agresywnych zachowa? antyspo?ecznych – mog? cz??ciowo spe?nia? ten cel. Wa?ne jest zdecydowane kierowanie dziecka, aby prosi?o o przebaczenie i naprawi?o szkody wyrz?dzone innym. Gdy proces wychowawczy ukazuje swoje owoce w dojrzewaniu wolno?ci osobistej, wówczas samo dziecko w pewnym momencie zacznie uznawa? z wdzi?czno?ci?, ?e dobrem by?o dla niego wzrastanie w danej rodzinie, a tak?e znoszenie wymaga? stawianych przez proces formacyjny.

269. Napomnienie jest bod?cem, je?li równocze?nie docenia si? i uznaje wysi?ki oraz kiedy dziecko odkrywa, ?e jego rodzice podtrzymuj? cierpliw? ufno??. Dziecko napomniane z mi?o?ci? czuje, ?e jest w kr?gu zainteresowania, dostrzega, ?e jest kim?, spostrzega, i? jego ??rodzice uznaj? jego mo?liwo?ci.  Nie wymaga to, aby rodzice byli nieskazitelni, ale by byli w stanie pokornie uzna? swoje ograniczenia i okaza? swoje osobiste wysi?ki, ku temu, by by? lepszymi. Jednak ?wiadectwem, którego dzieci potrzebuj? ze strony rodziców, jest to, by nie ulegali i nie dawali si? ponie?? z?o?ci. Dziecko, które pope?nia z?y czyn musi by? napomniane, ale nigdy jako wróg, czy kto? na kim roz?adowywana jest w?asna agresywno??. Ponadto, osoba doros?a powinna uzna?, ?e niektóre wyst?pki zwi?zane s? z krucho?ci? i ograniczeniami w?a?ciwymi wiekowi. Dlatego szkodliwa by?aby postawa nieustannie karz?ca, która nie pomog?aby w dostrze?eniu zró?nicowanej powagi dzia?a?, powoduj?c zniech?cenie i podra?nienie: „ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci” (Ef 6, 4; por. Kol 3, 21).

270. Wa?ne, aby dyscyplina nie sta?a si? okaleczeniem pragnienia, ale by?a bod?cem, by zawsze i?? dalej. Jak po??czy? dyscyplin? z dynamizmem wewn?trznym? Jak sprawi?, by dyscyplina by?a ograniczeniem konstruktywnym procesu, który powinno podj?? dziecko, a nie murem, który by go niweczy? czy wymiarem edukacji, który by go uniemo?liwia?? Trzeba umie? znale?? równowag? mi?dzy dwiema równie szkodliwymi skrajno?ciami. Jedn? by?oby usi?owanie budowania ?wiata na miar? pragnie? dziecka, które dorasta czuj?c si? podmiotem praw, ale nie obowi?zków. Inn? skrajno?ci? by?oby ukierunkowanie go ku ?yciu bez ?wiadomo?ci swej godno?ci, swej unikalnej to?samo?ci i swych praw, w udr?ce obowi?zków i przymusie realizacji pragnie? innych osób.

Cierpliwy realizm

271. Edukacja moralna oznacza proszenie dziecka lub nastolatka tylko o te rzeczy, które nie stanowi? dla niego nieproporcjonalnego po?wi?cenia, wymaganie tylko tyle wysi?ku, ile nie spowoduje urazów lub dzia?a? czysto przymusowych. Normaln? drog? jest proponowanie ma?ych kroków, które mog? by? zrozumiane, zaakceptowane i docenione, i poci?gaj? za sob? proporcjonalne wyrzeczenie. Natomiast domagaj?c si? zbyt wiele, nic si? nie zyska. Osoba, skoro tylko b?dzie mog?a uwolni? si? od w?adzy, prawdopodobnie przestanie dobrze czyni?.

272. Formacja etyczna czasami budzi wzgard? z powodu do?wiadcze? porzucenia, rozczarowania, braków emocjonalnych lub z?ego obrazu rodziców. Na warto?ci etyczne rzucaj? swój cie? wypaczone obrazy postaci ojca czy matki, lub s?abo?ci doros?ych. Dlatego trzeba pomóc m?odzie?y w urzeczywistnianiu analogii: warto?ci s? realizowane zw?aszcza przez pewne osoby bardzo przyk?adne, ale s? te? realizowane niedoskonale i w ró?nym stopniu. Poniewa? opory m?odzie?y s? ?ci?le powi?zane ze z?ymi do?wiadczeniami, trzeba jej jednocze?nie pomaga? w przebywaniu drogi uleczenia tego poranionego ?wiata wewn?trznego, aby mog?a zyska? zrozumienie i pojednanie z osobami i spo?ecze?stwem.

273. Gdy proponujemy warto?ci, trzeba i?? krok po kroku, czyni? post?py na ró?ne sposoby, w zale?no?ci od wieku i konkretnych mo?liwo?ci osób, nie usi?uj?c stosowa? sztywnych i niezmiennych metod. Cenny wk?ad psychologii i nauk pedagogicznych wskazuje na potrzeb? procesu stopniowego w osi?ganiu zmiany zachowa?, ale tak?e, i? wolno?? wymaga ukierunkowania i bod?ców, poniewa? pozostawiona sama sobie nie mo?e zapewni? dojrzewania. Wolno?? umieszczona w konkretnym kontek?cie, realna, jest ograniczona i uwarunkowana. Nie jest to czysta mo?liwo?? wyboru dobra z ca?kowit? spontaniczno?ci?. Nie zawsze odpowiednio dokonuje si? rozró?nienia mi?dzy aktem „dobrowolnym” a aktem „wolnym”. Kto? mo?e chcie? co? z?ego z wielk? si?? woli, ale z powodu nieodpartej pasji lub z?ego wychowania. W tym przypadku jego decyzja jest zdecydowanie dobrowolna, nie jest sprzeczna z nastawieniem jego woli, ale nie jest wolna, bo nie wybranie tego z?a sta?o si? dla niego niemal niemo?liwe. Tak si? dzieje w przypadku na?ogowego narkomana. Kiedy pragnie narkotyku, to ze wszystkich si?, ale jest tak uzale?niony, ?e w danej chwili ??nie jest w stanie podj?? innej decyzji. Dlatego jego decyzja jest dobrowolna, ale nie jest wolna. Nie ma sensu „pozwolenie, aby swobodnie wybiera?”, poniewa? w rzeczywisto?ci nie mo?e wybra?, a nara?enie go na narkotyk jedynie powi?ksza jego uzale?nienie. Potrzebuje pomocy innych oraz procesu wychowawczego.

?ycie rodzinne jako kontekst wychowawczy

274. Rodzina jest pierwsz? szko?? warto?ci ludzkich, w której mo?na si? nauczy? dobrego korzystania z wolno?ci. Istniej? sk?onno?ci, które rozwin??y si? w dzieci?stwie, przenikaj?ce g??bi? prywatno?ci osoby i pozostaj?ce na ca?e ?ycie jako emocje pozytywne wobec pewnej warto?ci lub jako spontaniczne odrzucenie pewnych zachowa?. Wiele osób dzia?a przez ca?e ?ycie w pewien sposób, poniewa? uznaj? go za cenny, gdy? przyswoi?y go sobie od dzieci?stwa, jakby na drodze osmozy: „tak mnie nauczono”, „to mi wpojono”. W ?rodowisku rodzinnym mo?na równie? uczy? si? rozeznawa? w sposób krytyczny przes?ania p?yn?ce z ró?nych ?rodków komunikacji spo?ecznej. Niestety, cz?sto wp?yw programów telewizyjnych lub pewnych form reklamy oddzia?uje negatywnie i os?abia warto?ci otrzymane w ?yciu rodzinnym.

275. W obecnej epoce, w której panuj? niepokój i po?piech technologiczny, niezwykle wa?nym zadaniem rodzin jest wychowywanie zdolno?ci oczekiwania. Nie chodzi o zabranianie dzieciom zabawy na urz?dzeniach elektronicznych, ale znalezienie sposobu zrodzenia w nich zdolno?ci do odró?niania odmiennej logiki i nie stosowania pr?dko?ci cyfrowej we wszystkich dziedzinach ?ycia. Odroczenie nie oznacza zaprzeczenia pragnienia, ale od?o?enie jego zaspokojenia. Kiedy dzieci lub nastolatki nie s? wychowane, aby przyj??, ?e pewne rzeczy musz? poczeka?, to staj? si? aroganckie, podporz?dkowuj?ce wszystko zaspokojeniu swoich dora?nych potrzeb i dorastaj? z wad?: „chc? wszystko i natychmiast”. Jest to wielkie oszustwo, które nie sprzyja wolno?ci, ale j? zatruwa. Kiedy natomiast wychowujemy, aby nauczy? odk?adania pewnych rzeczy i poczekania na stosown? chwil?, to uczymy wówczas, co znaczy by? panem samego siebie, niezale?nym od swoich impulsów. Tak wi?c, gdy dziecko do?wiadcza, ?e ??potrafi wzi?? za siebie odpowiedzialno??, to zwi?ksza si? jego samoocena. Jedocze?nie uczy to je szanowania wolno?ci innych. Oczywi?cie nie oznacza to ??dania od dzieci, aby dzia?a?y jak osoby doros?e, ale nie mo?na te? lekcewa?y? ich zdolno?ci do wzrastania w dojrzewaniu odpowiedzialnej wolno?ci. W zdrowej rodzinie to uczenie dokonuje si? w sposób zwyczajny poprzez wymogi wspó??ycia rodzinnego.

276. Rodzina jest ?rodowiskiem podstawowej socjalizacji, poniewa? jest pierwszym miejscem, gdzie uczymy si? stawa? wobec innych, wys?uchiwa? si? nawzajem, dzieli? si?, wspiera?, szanowa?, pomaga?, ?y? jedni z drugimi. Funkcj? edukacji jest wzbudzenie poczucia ?wiata i spo?ecze?stwa jako „?rodowiska rodzinnego”, jest wychowanie do umiej?tno?ci „przebywania” poza granicami swego domu. W kontek?cie rodzinnym uczymy si? odnajdywania blisko?ci, opieku?czo?ci, pozdrawiania si? nawzajem. Tu ?amie si? pierwszy kr?g ?miertelnego egoizmu, aby uzna?, ?e ?yjemy obok innych, z innymi, którzy s? godni naszej uwagi, naszej ?yczliwo?ci, naszej mi?o?ci. Nie ma wi?zi spo?ecznej bez tego pierwszego codziennego wymiaru, niemal mikroskopijnego: przebywanie razem w blisko?ci, mijaj?c si? ze sob? w ró?nych porach dnia, martwi?c si? o to, co dotyka nas wszystkich, spiesz?c sobie nawzajem z pomoc? w ma?ych codziennych sprawach. Rodzina musi wynajdywa? ka?dego dnia nowe sposoby promowania wzajemnego szacunku.

277. W ?rodowisku domowym mo?na równie? przemy?le? nawyki  konsumpcyjne, aby razem zatroszczy? si? o wspólny dom: „Rodzina odgrywa g?ówn? rol? w ekologii integralnej, poniewa? jest podstawowym podmiotem spo?ecznym, w którego wn?trzu zawieraj? si? dwie podstawowe zasady ludzkiej cywilizacji na ziemi: zasada wspólnoty i zasada p?odno?ci”[294]. Podobnie trudne i ci??kie chwile ?ycia rodzinnego mog? mie? du?e znaczenie wychowawcze. Dzieje si? tak na przyk?ad, gdy przychodzi choroba: „W obliczu choroby równie? w rodzinie pojawiaj? si? trudno?ci, których powodem jest ludzka s?abo??. Lecz na ogó? w okresie choroby umacniaj? si? wi?zi rodzinne. [...] Wychowanie, w którym chroni si? przed wra?liwo?ci? na ludzk? chorob?, powoduje osch?o?? serca. I sprawia, ?e dzieci staj? si? «znieczulone» na cierpienie innych, niezdolne do zmierzenia si? z cierpieniem i do?wiadczania ogranicze?”[295].

278. Spotkanie edukacyjne mi?dzy rodzicami a dzie?mi mo?e by? u?atwione lub utrudnione przez coraz bardziej zaawansowane technologie komunikacji i rozrywki. Kiedy s? one dobrze u?ywane, mog? pomaga? w ??czeniu cz?onków rodziny pomimo odleg?o?ci. Kontakty mog? by? cz?ste i pomaga? w rozwi?zywaniu trudno?ci[296]. Jednak musi by? jasne, ?e nie zast?puj? one potrzeby dialogu bardziej osobistego i g??bokiego, który wymaga kontaktu fizycznego, albo przynajmniej us?yszenia g?osu drugiej osoby. Wiemy, ?e czasami te ?rodki oddalaj?, a nie zbli?aj?, jak na przyk?ad, kiedy w porze posi?ku ka?dy zajmuje si? swoim telefonem komórkowym lub kiedy jedno z ma??onków zasypia czekaj?c na drugiego, który sp?dza ca?e godziny przy jakim? urz?dzeniu elektronicznym. Tak?e i to powinno by? przedmiotem dialogu i porozumie? w rodzinie, daj?cych pierwsze?stwo spotkaniu jej cz?onków bez popadania w nieracjonalne zakazy. Nie mo?na jednak ignorowa? zagro?enia nowych form komunikacji dla dzieci i m?odzie?y, które czasem staj? si? bezwolne, wyrwane z realnego ?wiata. Ten „autyzm technologiczny” ?atwiej nara?a je na manipulacje tych, którzy chc? wej?? w g??bi? ich ?ycia z egoistycznymi interesami.

279. Nie jest te? dobre, je?li rodzice staj? si? istotami wszechmocnymi dla swoich dzieci, które tylko im mog? zaufa?, bo w ten sposób uniemo?liwiaj? w?a?ciwy proces socjalizacji i dojrzewania uczuciowego. Aby uczyni? skutecznym poszerzenie ojcostwa i macierzy?stwa w szerszej rzeczywisto?ci, „wspólnoty chrze?cija?skie s? wezwane do tego, by wspiera?y misj? wychowawcz? rodzin”[297], w szczególno?ci poprzez katechezy pocz?tkowe. By u?atwia? wychowanie kompleksowe konieczne jest „odnowienie przymierza mi?dzy rodzin? i wspólnot? chrze?cija?sk?”[298]. Synod zechcia? podkre?li? znaczenie szkó? katolickich, które „odgrywaj? ?ywotn? rol? we wspomaganiu rodziców w ich obowi?zku wychowania swoich dzieci. [...] Szko?y katolickie powinny by? wspierane w swojej misji pomagania uczniom, by rozwijali si? jako dojrzali doro?li, którzy mog? zobaczy? ?wiat oczami mi?o?ci Jezusa i którzy rozumiej? ?ycie jako powo?anie do s?u?enia Bogu”[299]. Dlatego „trzeba stanowczo podkre?li? wolno?? Ko?cio?a do nauczania swej doktryny oraz prawo do sprzeciwu sumienia ze strony wychowawców”[300].

 

„Tak” dla edukacji seksualnej

280. Sobór Watyka?ski II podniós? potrzeb? „pozytywnego i m?drego wychowania seksualnego”, skierowanego do dzieci i m?odzie?y, „odpowiedniego do wieku”, „wykorzystuj?c post?p nauk psychologicznych, pedagogicznych i dydaktycznych”[301]. Powinni?my zada? sobie pytanie, czy nasze placówki wychowawcze podj??y to wyzwanie. Trudno my?le? o edukacji seksualnej w czasie, gdy istnieje sk?onno?? do banalizowania i zubo?enia seksualno?ci. Mo?na j? zrozumie? jedynie w kontek?cie wychowania do mi?o?ci, do wzajemnego daru z siebie. W ten sposób j?zyk seksualno?ci nie ulega smutnemu zubo?eniu, ale staje si? bardziej rozumny. Impuls seksualny mo?na wychowywa? w procesie poznawania samego siebie i rozwijania zdolno?ci do panowania nad sob?, które mog? pomóc w odkryciu cennych zdolno?ci do rado?ci i mi?osnego spotkania.

281. Edukacja seksualna dostarcza informacji, nie zapominaj?c jednak, ?e dzieci i m?odzie? nie osi?gn??y jeszcze pe?nej dojrza?o?ci. Informacja musi dociera?  w odpowiednim czasie oraz w sposób stosowny do prze?ywanego etapu. Nie nale?y nasyca? ich danymi, bez rozwijania zmys?u krytycznego wobec inwazji propozycji, w obliczu niekontrolowanej pornografii i przeci??enia bod?cami, które mog? okaleczy? seksualno??. M?odzi ludzie powinni mie? mo?liwo?? u?wiadomienia sobie, ?e s? bombardowani przes?aniami, które nie d??? do ich dobra oraz ich dojrza?o?ci. Trzeba im pomóc w rozpoznaniu i poszukiwaniu wp?ywów pozytywnych, w czasie, w którym nabieraj? dystansu wobec tego wszystkiego, co zniekszta?ca ich zdolno?? do kochania. Podobnie musimy przyj??, ?e „potrzeb? nowego i bardziej odpowiedniego j?zyka wida? przede wszystkim we wprowadzaniu dzieci i m?odzie?y w tematyk? zwi?zan? z p?ciowo?ci?”[302].

282. Wielk? warto?? ma taka edukacja seksualna, która piel?gnuje zdrow? skromno??, chocia? niektórzy utrzymuj?, ?e to sprawa z innych czasów. Jest to naturalna obrona osoby, chroni?cej swe wn?trze i unikaj?cej zamienienia si? jedynie w przedmiot. Bez skromno?ci mo?emy sprowadzi? uczucie i p?ciowo?? do obsesji koncentruj?cych nas jedynie na narz?dach p?ciowych, obsesji, które zniekszta?caj? nasz? zdolno?? kochania oraz sprowadzaj? je do stanów chorobliwych i ró?nych form przemocy seksualnej, które powoduj?, ?e jeste?my traktowani w sposób nieludzki lub wyrz?dzamy szkod? innym.

283. Cz?sto edukacja seksualna skupia si? na zach?cie do „zabezpieczenia”, d???c do „bezpiecznego seksu”. Wyra?enia te sugeruj? negatywny stosunek do naturalnego prokreatywnego celu seksualno?ci, tak jakby ewentualne dziecko by?o wrogiem, przed którym trzeba si? broni?. W ten sposób krzewiona jest narcystyczna agresja a nie ?yczliwo??. Nieodpowiedzialna jest wszelka zach?ta kierowana do nastolatków, by bawi? si? swoim cia?em i swoimi pragnieniami, tak jak gdyby osi?gn?li ju? dojrza?o??, warto?ci, wzajemne zaanga?owanie i cele w?a?ciwe ma??e?stwu. W ten sposób beztrosko zach?ca si? ich do u?ywania innej osoby jako przedmiotu eksperymentów, aby zrekompensowa? braki i wielkie ograniczenia. Tymczasem wa?ne jest, aby ich nauczy? drogi prowadz?cej przez ró?ne przejawy mi?o?ci, wzajemnej troski, szacunku naznaczonego czu?? trosk?, bogatego w znaczenia komunikowania si?. Wszystko to przygotowuje bowiem do pe?nego i hojnego daru z siebie, który wyrazi si? po ?lubie w darze cia?. Zjednoczenie seksualne w ma??e?stwie przejawi si? wówczas jako znak zaanga?owania ca?o?ciowego, ubogaconego ca?? wcze?niejsz? drog?.

284. Nie wolno oszukiwa? m?odych ludzi, prowadz?c ich do mylenia poziomów: „Poci?g seksualny tworzy na krótko z?udzenie zwi?zku, a jednak bez mi?o?ci «zwi?zek» ten pozostawia obcych równie daleko od siebie, jak byli dot?d”[303]. J?zyk cia?a wymaga cierpliwego uczenia si?, pozwalaj?cego na interpretowanie i wychowanie swoich pragnie?, aby naprawd? da? siebie nawzajem w darze. Kiedy usi?uje si? da? wszystko w jednej chwili, wówczas mo?liwe jest, ?e nie da si? niczego. Czym innym jest zrozumienie s?abo?ci wynikaj?cych z wieku lub chaosu, a czym innym jest pobudzanie m?odzie?y do przed?u?ania niedojrza?o?ci w ich sposobie mi?owania. Kto jednak mówi dzi? o tych rzeczach? Kto jest w stanie bra? m?odych ludzi na serio? Kto im pomaga przygotowa? si? powa?nie do wspania?ej i hojnej mi?o?ci? Nazbyt lekko traktuje si? edukacj?  seksualn?.

285. Edukacja seksualna powinna równie? obejmowa? poszanowanie i docenienie ró?nicy, pokazuj?c ka?demu mo?liwo?? przezwyci??enia
zamkni?cia si? w swoich ograniczeniach, aby si? otworzy? na akceptacj? drugiej osoby. Oprócz zrozumia?ych trudno?ci, które mo?e mie? ka?dy, trzeba pomóc w akceptacji swojego cia?a, takim jakim zosta?o stworzone, poniewa? „logika dominacji nad w?asnym cia?em przekszta?ca si? niekiedy w subteln? logik? panowania nad stworzeniem. [...] Tak?e docenienie w?asnego cia?a w jego kobieco?ci lub m?sko?ci jest konieczne, aby móc rozpozna? siebie w spotkaniu z innym, ró?nym od siebie. W ten sposób mo?na z rado?ci? przyj?? specyficzny dar drugiego czy drugiej jako dzie?a Boga Stwórcy i wzajemnie si? ubogaci?”[304]. Tylko porzucaj?c strach przed ró?norodno?ci? mo?na osi?gn?? uwolnienie si?  od immanencji w?asnego bytu i zafascynowania sob? samym. Edukacja seksualna powinna pomóc w zaakceptowaniu swego cia?a w taki sposób, aby osoba nie d??y?a do „zatarcia ró?nicy p?ci, bo nie potrafi ju? z ni? si? konfrontowa?”[305].

286. Nie mo?emy te? zapomina?, ?e na kszta?towanie swego sposobu istnienia, kobiecego lub m?skiego, nak?adaj? si? nie tylko czynniki biologiczne lub genetyczne, ale tak?e ró?norodne elementy zwi?zane z temperamentem, histori? rodzinn?, kultur?, prze?ytymi do?wiadczeniami, otrzyman? formacj?, wp?ywem przyjació?, rodziny i osób podziwianych, i innymi konkretnymi okoliczno?ciami wymagaj?cymi wysi?ku, aby si? dostosowa?. To prawda, ?e nie mo?emy oddzieli? tego, co jest m?skie i ?e?skie w dziele stworzonym przez Boga, które jest uprzednie wobec wszystkich naszych decyzji i do?wiadcze?, i gdzie istniej? elementy biologiczne, których nie mo?na ignorowa?. Prawd? jest jednak równie?, ?e to, co m?skie i kobiece, nie jest czym? sztywnym. Dlatego jest na przyk?ad mo?liwe, ?e m?sko?? m??a potrafi si? elastycznie dostosowa? do sytuacji pracy ?ony. Podj?cie zada? domowych lub pewnych aspektów wychowania dzieci nie czyni go mniej m?skim, ani te? nie oznacza jakiej? pora?ki, kapitulacji lub wstydu. Trzeba pomóc dzieciom zaakceptowa? jako  normalne te s?uszne „wymiany”, które nie odbieraj? ?adnej godno?ci postaci ojca. Sztywno?? staje si? przesadn? manifestacj? tego, co m?skie lub kobiece i nie wychowuje dzieci i m?odzie?y do wzajemno?ci realizuj?cej si? w rzeczywistych warunkach ma??e?stwa. Owa sztywno?? mo?e z kolei uniemo?liwi? rozwój zdolno?ci ka?dego, a? do tego stopnia, ?e uwa?a si? za co? ma?o m?skie po?wi?cenie si? sztuce lub ta?cowi, a ma?o kobiece pe?nienie funkcji kierowniczych. To, Bogu dzi?ki, zmieni?o si?, ale w niektórych miejscach pewne niew?a?ciwe koncepcje nadal wp?ywaj? na ograniczanie uzasadnionej wolno?ci i okaleczenie prawdziwego rozwoju konkretnej to?samo?ci dzieci oraz ich potencja?u.

Przekazywanie wiary

287. Wychowanie dzieci powinno by? naznaczone procesem przekazywania wiary, który napotyka na trudno?ci ze wzgl?du na aktualny styl ?ycia, godziny pracy oraz z?o?ono?? dzisiejszego ?wiata, w którym wiele osób utrzymuje  szalone tempo, aby móc prze?y?[306]. Mimo to, rodzina musi pozosta? miejscem, w którym uczymy si? dostrzegania motywów i pi?kna wiary, modlitwy oraz s?u?by innym. Zaczyna si? to od chrztu, w którym, jak powiedzia? ?w. Augustyn, matki, które wychowuj? swoje dzieci „wspó?dzia?aj? [z Ko?cio?em] w tych ?wi?tych narodzinach”[307]. Potem zaczyna si? proces rozwoju tego nowego ?ycia. Wiara jest darem Boga, otrzymanym we chrzcie, a nie wynikiem dzia?ania cz?owieka, lecz rodzice s? narz?dziami Boga, aby ona dojrzewa?a i rozwija?a si?. Dlatego „to pi?kne, kiedy mamy ucz? ma?e dzieci posy?a? ca?usy Jezusowi lub Matce Bo?ej. Ile? jest w tym czu?o?ci! W takich momentach serce dzieci staje si? miejscem modlitwy”[308]. Przekazywanie wiary zak?ada, ?e ??rodzice prze?ywaj? realne do?wiadczenie zaufania Bogu, poszukiwania Go, odczuwania Jego potrzeby, bo tylko w ten sposób „pokolenie pokoleniu g?osi Jego dzie?a i zwiastuje Jego pot??ne czyny”  (por. Ps 145, 4) i „ojciec dzieciom rozg?asza Twoj? wierno??”  (Iz 38, 19). Wymaga to, aby?my modlili si? o dzia?anie Boga w sercach, tam, gdzie nie mo?emy dotrze?. Ziarno gorczycy, bardzo ma?e nasionko staje si? wielkim drzewem (por. Mt 13, 31-32), i w ten sposób uznajemy dysproporcj? mi?dzy dzia?aniami a ich skutkiem. Wówczas poznajemy, ?e nie jeste?my w?a?cicielami daru, ale jego troskliwymi zarz?dcami. Jednak nasz twórczy wysi?ek przyczynia si? do tego, ?e mo?emy wspó?pracowa? z inicjatyw? Boga. Dlatego te?, „nale?y zatroszczy? si? o docenienie ma??e?stw, matek i ojców, jako aktywnych podmiotów katechezy [...]. Wielk? pomoc? jest katecheza rodzinna, jako skuteczna metoda formowania m?odych rodziców, aby u?wiadomi? im ich misj? ewangelizatorów w?asnej rodziny”[309].

288. Wychowanie w wierze umie dostosowa? si? do ka?dego dziecka, poniewa? nabyte narz?dzia czy recepty czasem nie dzia?aj?. Dzieci potrzebuj? symboli, gestów, opowiada?. Nastolatki cz?sto do?wiadczaj? kryzysu wzgl?dem instytucji i norm. Dlatego trzeba pobudza? ich osobiste do?wiadczenie wiary i dawa? im jasne ?wiadectwo, które narzucaj? si? z powodu samego ich pi?kna. Rodzice, którzy chc? wspomaga? wiar? swoich dzieci powinni dostrzega? zachodz?ce w nich zmiany, wiedz?c, ?e do?wiadczenie duchowe nie mo?e by? narzucone, ale powinno by? zaproponowane ich wolno?ci. Istotne znaczenie ma to, aby dzieci widzia?y w konkretny sposób, ?e dla ich rodziców modlitwa jest naprawd? wa?na. Dlatego chwile modlitwy rodzinnej i przejawy pobo?no?ci ludowej mog? mie? wi?ksz? si?? ewangelizacyjn? od ??wszelkich katechez i wszystkich przemówie?. Pragn? wyrazi? szczególn? wdzi?czno?? wszystkim matkom, które modl? si? nieustannie, podobnie jak ?w. Monika, za dzieci, które oddali?y si? od Chrystusa.

289. Sprawowanie przekazu wiary dzieciom, w sensie u?atwiania jej wyra?ania i rozwoju, pozwala, aby rodzina stawa?a si? narz?dziem ewangelizacji i spontanicznie zaczyna?a jej przekazywanie wszystkim tym, którzy staj? si? jej bliscy, równie? poza samym ?rodowiskiem rodzinnym.  Dzieci, które dorastaj? w rodzinach misyjnych, cz?sto staj? si? misjonarzami, je?li rodzice potrafi? prze?ywa? to zadanie w taki sposób, aby inni postrzegali ich jako bliskich i przyjaznych, a tak by i dzieci dorasta?y w tym stylu odnoszenia si? do ?wiata, nie rezygnuj?c ze swojej wiary i swoich przekona?. Pami?tajmy, ?e sam Jezus jad? i pi? z grzesznikami (por. Mk 2, 16; Mt 11, 19), potrafi? si? zatrzyma?, aby porozmawia? z Samarytank? (por. J 4, 7-26), i przyjmowa? Nikodema w nocy (por. J 3, 1-21), pozwoli?, aby jego nogi nama?ci?a nierz?dnica (por. ?k 7, 36-50), i nie cofa? si? przed dotykaniem chorych (por. Mk 1,40-45; 7, 33). To samo czynili Jego aposto?owie, którzy nie odnosili si? pogardliwie do innych, zamkni?tych w ma?ych grupach osób wybranych, odci?tych od ?ycia ludzi. Cho? w?adze ich prze?ladowa?y, cieszyli si? sympati? wszystkich (por. Dz 2, 47; 4, 21.33; 5, 13).

290. „Rodzina staje si? w ten sposób podmiotem dzia?alno?ci duszpasterskiej poprzez bezpo?rednie g?oszenie Ewangelii i dziedziczenie ró?norodnych form ?wiadectwa: solidarno?ci z ubogimi, otwarcia na ró?norodno?? osób, ochrony stworzenia, solidarno?ci moralnej i materialnej wobec innych rodzin, a zw?aszcza najbardziej potrzebuj?cych, zaanga?owanie na rzecz promocji dobra wspólnego, równie? przez przemian? niesprawiedliwych struktur spo?ecznych, wychodz?c od terytorium, na którym si? ?yje, praktykuj?c uczynki mi?osierdzia co do cia?a i co do ducha”[310].  Trzeba to umie?ci? w kontek?cie najcenniejszego przekonania chrze?cijan: mi?o?ci Ojca, który nas wspiera i sprawia nasz rozwój, ukazanej w ca?kowitym darze Jezusa Chrystusa, ?yj?cego w?ród nas, uzdalniaj?cego nas do stawienia wspólnie czo?a wszystkim burzom i wszystkim etapom ?ycia. Równie? w sercu ka?dej rodziny musi rozbrzmiewa? kerygmat, przy ka?dej okazji stosownej i niestosownej, aby o?wietla? drog?. Wszyscy powinni?my móc powiedzie?, wychodz?c od tego, czego do?wiadczyli?my w naszych rodzinach: „My?my uwierzyli mi?o?ci, jak? Bóg ma ku nam” (1 J 4, 16). Tylko na podstawie tego do?wiadczenia, duszpasterstwo rodzinne b?dzie mog?o sprawi?, aby rodziny by?y równocze?nie Ko?cio?ami domowymi i ewangelicznym zaczynem w spo?ecze?stwie.

 

Rozdzia? VIII

Towarzyszy?, rozpozna? i w??czy? to, co kruche

291. Ojcowie synodalni stwierdzili, ?e cho? Ko?ció? rozumie, i? ka?de zerwanie ma??e?stwa „jest sprzeczne z wol? Boga, to ma równie? ?wiadomo?? s?abo?ci wielu swoich dzieci”[311]. O?wiecony spojrzeniem Jezusa Chrystusa, Ko?ció? „zwraca si? z mi?o?ci? do tych, którzy uczestnicz? w Jego ?yciu w sposób niepe?ny, uznaj?c, ?e ?aska Boga dzia?a równie? w ich ?yciu, daj?c im odwag? do czynienia dobra, troszczenia si? z mi?o?ci? jedno o drugie i s?u?enia wspólnocie, w której ?yj? i pracuj?”[312]. Z drugiej strony postawa taka  umacnia si? w kontek?cie Roku Jubileuszowego po?wi?conego mi?osierdziu. Chocia? zawsze proponuje doskona?o?? i zach?ca do pe?niejszej odpowiedzi Bogu, „Ko?ció? musi bacznie i z trosk? towarzyszy? swoim dzieciom najs?abszym, naznaczonym mi?o?ci? zranion? i zagubion?, przywracaj?c nadziej? i zaufanie, jak ?wiat?o latarni morskiej czy te? pochodnia wniesiona po?ród ludzi, by o?wieci? tych, którzy stracili kurs, czy te? s? w samym ?rodku burzy”[313]. Nie zapominajmy, ?e  cz?sto zadanie Ko?cio?a jest podobne do szpitala polowego.

292. Ma??e?stwo chrze?cija?skie, b?d?ce odzwierciedleniem jedno?ci mi?dzy Chrystusem a Jego Ko?cio?em, realizuje si? w pe?ni w jedno?ci m??czyzny i kobiety, którzy oddaj? si? sobie nawzajem w wy??cznej mi?o?ci i dobrowolnej wierno?ci, nale?? do siebie a? do ?mierci i s? otwarci na przekazywanie ?ycia, u?wi?ceni sakramentem, który udziela im ?aski, aby stawali si? Ko?cio?em domowym i zaczynem nowego ?ycia dla spo?ecze?stwa. Inne formy zwi?zków s? radykalnie sprzeczne z tym idea?em, chocia? niektóre z nich realizuj? go przynajmniej cz??ciowo i analogicznie. Ojcowie synodalni stwierdzili, ?e Ko?ció? nie zapomina o docenieniu „konstruktywnych elementów w sytuacjach, które nie s? jeszcze lub ju? nie odpowiadaj?” jego nauczaniu o ma??e?stwie[314].

Stopniowo?? w duszpasterstwie

293. Ojcowie rozwa?ali tak?e szczególn? sytuacj? ma??e?stwa tylko cywilnego lub, z zachowaniem nale?nych zastrze?e?, tam gdzie mamy do czynienia jedynie ze wspólnym zamieszkiwaniem: „Kiedy zwi?zek osi?ga znaczn? stabilno?? poprzez wi?? publiczn?, charakteryzuje si? g??bokim uczuciem, odpowiedzialno?ci? w odniesieniu do potomstwa, zdolno?ci? do przezwyci??ania prób, to mo?e by? prze?ywany jako okazja, której nale?y towarzyszy? w rozwoju ku sakramentowi ma??e?stwa”[315]. Z drugiej strony niepokoj?ce jest to, ?e wielu ludzi m?odych jest dzisiaj nieufnych wobec ma??e?stwa, wspó??yj?c ze sob? i odraczaj?c przysi?g? ma??e?sk? na czas nieokre?lony, podczas gdy inni k?ad? kres ju? podj?temu zaanga?owaniu i natychmiast zak?adaj? nowy zwi?zek. Osoby, które „nale?? do Ko?cio?a, potrzebuj? mi?osiernego i dodaj?cego otuchy zainteresowania duszpasterskiego”[316]. Rzeczywi?cie zadaniem duszpasterzy jest nie tylko propagowanie ma??e?stwa chrze?cija?skiego, ale tak?e „duszpasterskie rozeznanie sytuacji tych wszystkich, którzy nie ?yj? ju? w tej rzeczywisto?ci”, ?eby „nawi?za? dialog duszpasterski z takimi osobami, aby pozna? elementy ich ?ycia, które mog? prowadzi? do wi?kszego otwarcia na Ewangeli? ma??e?stwa w ca?ej jej pe?ni”[317]. W rozeznaniu duszpasterskim nale?y „okre?li? elementy, które mog? sprzyja? ewangelizacji oraz wzrostowi ludzkiemu i duchowemu”[318].

294. „Wybór ?lubu cywilnego lub, w ró?nych przypadkach, ?ycia razem bez ?lubu bardzo cz?sto nie jest motywowany uprzedzeniami lub oporami wobec zwi?zku sakramentalnego, ale sytuacjami kulturowymi lub okoliczno?ciami przypadkowymi”[319]. W takich sytuacjach mo?na doceni? te znaki mi?o?ci, które w jaki? sposób odzwierciedlaj? odblask mi?o?ci Boga[320]. Wiemy, ?e „stale wzrasta liczba tych, którzy po d?ugim wspólnym po?yciu prosz? o sprawowanie sakramentu ma??e?stwa w Ko?ciele. Samo tylko wspó??ycie jest cz?sto wyborem wynikaj?cym z ogólnego sposobu my?lenia, przeciwnego instytucjom i podejmowaniu ostatecznych zobowi?za?, ale tak?e z oczekiwania na bezpiecze?stwo egzystencjalne (sta?a praca i zarobek). W jeszcze innych krajach zwi?zki nieformalne s? bardzo liczne nie tylko wskutek odrzucenia warto?ci rodziny i ma??e?stwa, ale przede wszystkim dlatego, ?e zawieranie ma??e?stwa jest postrzegane jako luksus, ze wzgl?du na uwarunkowania spo?eczne i tak oto bieda materialna popycha do ?ycia w zwi?zkach nieformalnych (faktycznych)”[321].  Jednak trzeba konfrontowa? wszystkie te sytuacje w sposób konstruktywny, jako prób? przekszta?cenia ich w mo?liwo?? pod??ania ku pe?ni ma??e?stwa i rodziny w ?wietle Ewangelii. Chodzi o przyj?cie i towarzyszenie jej cierpliwie i z delikatno?ci?[322].  To w?a?nie czyni? Jezus wobec Samarytanki (por. J 4, 1-26);  skierowa? s?owo do jej pragnienia prawdziwej mi?o?ci, aby j? uwolni? z tego wszystkiego, co zaciemnia?o jej ?ycie i doprowadzi? j? do pe?nej rado?ci Ewangelii.

295. W tym wzgl?dzie ?w. Jan Pawe? II zaproponowa? tak zwane „prawo stopniowo?ci”, b?d?c ?wiadomym, ?e cz?owiek „poznaje, mi?uje i czyni dobro moralne, odpowiednio do etapów swego rozwoju”[323]. Nie jest to „stopniowo?? prawa”, ale stopniowo?? w roztropnym wype?nianiu wolnych aktów w podmiotach, które nie s? w stanie zrozumie?, doceni? lub w pe?ni realizowa? wymogów prawa. Bowiem prawo jest równie? darem Boga wskazuj?cym drog?, darem dla wszystkich bez wyj?tku, który mo?na prze?ywa? moc? ?aski, chocia? ka?dy cz?owiek rozwija si? „powoli przez stopniowe w??czanie darów Bo?ych i wymaga? Jego ostatecznej i najdoskonalszej Mi?o?ci w ca?e ?ycie osobiste i spo?eczne cz?owieka”[324].

Rozeznanie tak zwanych sytuacji „nieregularnych”[325]

296. Synod odniós? si? do ró?nych sytuacji s?abo?ci i niedoskona?o?ci. W zwi?zku z tym, chc? przypomnie? to, co chcia?em z jasno?ci? przedstawi? ca?emu Ko?cio?owi, aby si? nam nie przytrafi?o pomylenie dróg: „Dwie logiki spotykamy w ca?ych dziejach Ko?cio?a: usuwanie na margines i w??czanie  [...]. Drog? Ko?cio?a, pocz?wszy od Soboru Jerozolimskiego, jest zawsze droga Jezusa: droga mi?osierdzia i integracji [...]. Drog? Ko?cio?a jest niepot?pianie nikogo na wieczno??; ofiarowanie mi?osierdzia Boga wszystkim ludziom, którzy szczerym sercem o to prosz? [...]. Prawdziwa mi?o?? zawsze jest bowiem niezas?u?ona, bezwarunkowa i bezinteresowna!”[326]. Dlatego „trzeba unika? os?dów, które nie uwzgl?dniaj? z?o?ono?ci ró?nych sytuacji i koniecznie zwraca? uwag? na sposób, w jaki ludzie ?yj? i cierpi? z powodu stanu, w jakim si? znajduj?”[327].

297. Chodzi o w??czenie wszystkich. Trzeba pomóc ka?demu w znalezieniu jego sposobu uczestnictwa we wspólnocie ko?cielnej, aby czu? si? przedmiotem „niezas?u?onego, bezwarunkowego i bezinteresownego” mi?osierdzia. Nikt nie mo?e by? pot?piony na zawsze, bo to nie jest logika Ewangelii! Nie mam na my?li tylko rozwiedzionych, ?yj?cych w nowych zwi?zkach, ale wszystkich niezale?nie od sytuacji, w jakiej si? znajduj?. Oczywi?cie, je?li kto? afiszuje si? z obiektywnym grzechem tak, jakby by? cz??ci? idea?u chrze?cija?skiego, czy chcia?by narzuci? co? innego od tego, czego naucza Ko?ció?, to nie mo?e domaga? si?, by uczy? katechizmu czy przepowiada?, i w tym sensie istnieje co?, co go oddziela od wspólnoty (por. Mt 18, 17). Musi na nowo us?ysze? Ewangeli? i wezwanie do nawrócenia. Nawet jednak dla takiej osoby mo?e istnie? jaki? sposób uczestniczenia w ?yciu wspólnoty: w pracy socjalnej, w spotkaniach modlitewnych lub w tym, co mo?e sugerowa? jego osobista inicjatywa wraz z rozeznaniem duszpasterza. W odniesieniu do ró?nych sytuacji zwanych „nieregularnymi”, Ojcowie synodalni osi?gn?li ogólny konsensus, który popieram: „By podej?? duszpastersko do osób, które zawar?y ma??e?stwo cywilne, rozwiedzionych ?yj?cych w nowych zwi?zkach, lub które jedynie mieszkaj? razem, obowi?zkiem Ko?cio?a jest ukazanie im Bo?ej pedagogii ?aski w ich ?yciu i dopomo?enie im w osi?gni?ciu pe?ni planu Boga”[328], co jest zawsze mo?liwe z moc? Ducha ?wi?tego.

298. Osoby rozwiedzione, ?yj?ce w nowym zwi?zku, mog? na przyk?ad znale?? si? w bardzo ró?nych sytuacjach, które nie powinny by? skatalogowane lub zamkni?te w zbyt surowych stwierdzeniach, nie pozostawiaj?c miejsca dla odpowiedniego rozeznania osobistego i duszpasterskiego. Czym innym jest drugi zwi?zek, który umocni? si? z czasem, z nowymi dzie?mi, ze sprawdzon? wierno?ci?, wielkodusznym po?wi?ceniem, zaanga?owaniem chrze?cija?skim, ?wiadomo?ci? nieprawid?owo?ci swojej sytuacji i wielk? trudno?ci?, by cofn?? si? wstecz bez poczucia w sumieniu, ?e popad?oby si? w nowe winy. Ko?ció? uznaje sytuacje „gdy m??czyzna i kobieta, którzy dla wa?nych powodów – jak na przyk?ad wychowanie dzieci – nie mog? uczyni? zado?? obowi?zkowi rozstania si?”[329]. Istnieje tak?e przypadek osób, które podj??y wielki wysi?ek, aby uratowa? pierwsze ma??e?stwo i dozna?y niesprawiedliwego porzucenia, lub „tych, którzy zawarli nowy zwi?zek ze wzgl?du na wychowanie dzieci, cz?sto w sumieniu subiektywnie pewni, ?e poprzednie ma??e?stwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie by?o wa?ne”[330]. Inn? jednak rzecz? jest nowy zwi?zek, zawarty po niedawnym rozwodzie, ze wszystkimi konsekwencjami cierpienia i zamieszania, które uderzaj? w dzieci i ca?e rodziny, lub sytuacja kogo?, kto wielokrotnie nie wype?nia? swoich zobowi?za? rodzinnych. Powinno by? jasne, ?e nie jest to idea?, jaki proponuje Ewangelia dla ma??e?stwa i rodziny. Ojcowie synodalni stwierdzili, ?e rozeznanie duszpasterzy zawsze powinno kierowa? si? „odpowiednim rozró?nieniem”[331], ze spojrzeniem, które „dobrze rozeznaje sytuacje”[332]. Wiemy, ?e „nie mamy prostych odpowiedzi”[333].

299. Przyjmuj? rozwa?ania wielu Ojców synodalnych, którzy zechcieli stwierdzi?, ?e „osoby ochrzczone, które si? rozwiod?y i zawar?y ponowny zwi?zek cywilny, powinny by? bardziej w??czane we wspólnoty chrze?cija?skie na ró?ne mo?liwe sposoby, unikaj?c wszelkich okazji do zgorszenia. Kluczem duszpasterskiego towarzyszenia im jest logika integracji, aby nie tylko wiedzia?y, ?e nale?? do Cia?a Chrystusa, którym jest Ko?ció?, lecz aby mog?y mie? tego radosne i owocne do?wiadczenie. S? ochrzczeni, s? bra?mi i siostrami, Duch ?wi?ty rozlewa w nich dary i charyzmaty dla dobra wszystkich. Ich udzia? mo?e wyra?a? si? w ró?nych pos?ugach ko?cielnych: trzeba zatem rozezna?, które z ró?nych form wykluczenia obecnie praktykowanych w dziedzinie liturgicznej, duszpasterskiej, edukacyjnej oraz instytucjonalnej mo?na przezwyci??y?. Oni nie tylko nie musz? czu? si? ekskomunikowani, ale mog? ?y? i rozwija? si? jako ?ywe cz?onki Ko?cio?a, odczuwaj?c, ?e jest on matk?, która ich zawsze przyjmuje, troszczy si? o nich z mi?o?ci? i wspiera ich na drodze ?ycia i Ewangelii. Ta integracja jest te? potrzebna ze wzgl?du na trosk? i chrze?cija?skie wychowanie ich dzieci, które musz? by? uznane za najwa?niejsze”[334].

300. Bior?c pod uwag? niezliczon? ró?norodno?? poszczególnych sytuacji, takich jak te wymienione powy?ej, mo?na zrozumie?, ?e nie nale?y oczekiwa? od Synodu ani te? od tej adhortacji nowych norm ogólnych typu kanonicznego, które mo?na by stosowa? do wszystkich przypadków. Mo?liwa jest tylko nowa zach?ta do odpowiedzialnego rozeznania osobistego i duszpasterskiego indywidualnych przypadków, które powinno uzna?, ?e poniewa? „stopie? odpowiedzialno?ci nie jest równy w ka?dym przypadku”[335], to konsekwencje lub skutki danej normy niekoniecznie musz? by? takie same[336]. Zadaniem kap?anów jest „towarzyszenie osobom zainteresowanym na drodze rozeznania, zgodnie z nauczaniem Ko?cio?a i wytycznymi biskupa. W tym procesie przydatne b?dzie dokonanie rachunku sumienia, przez chwile refleksji i skruchy. Osoby rozwiedzione, które zawar?y ponowny zwi?zek, powinny zada? sobie pytanie, w jaki sposób zachowywa?y si? wobec swoich dzieci, gdy zwi?zek ma??e?ski prze?ywa? kryzys; czy by?y próby pojednania; jak wygl?da sytuacja opuszczonego ma??onka; jakie konsekwencje ma nowa relacja dla pozosta?ej rodziny i wspólnoty wiernych; jaki przyk?ad daje ona ludziom m?odym, którzy przygotowuj? si? do ma??e?stwa. Szczera refleksja mo?e umocni? zaufanie w mi?osierdzie Bo?e, które nikomu nie jest odmawiane”[337]. Chodzi o proces towarzyszenia i rozeznania, który „kieruje tych wiernych do u?wiadomienia sobie swojej sytuacji przed Bogiem. Rozmowa z ksi?dzem, na forum wewn?trznym, przyczynia si? do tworzenia prawid?owej oceny tego, co utrudnia mo?liwo?? pe?niejszego uczestnictwa w ?yciu Ko?cio?a oraz kroków mog?cych mu sprzyja? i je rozwija?. Bior?c pod uwag? fakt, ?e w samym prawie nie ma stopniowo?ci (por. Familiaris consortio, 34), to rozeznanie nigdy nie mo?e nie bra? pod uwag? wymaga? ewangelicznej prawdy i mi?o?ci proponowanej przez Ko?ció?. Aby tak si? sta?o, trzeba zapewni? niezb?dne warunki pokory, dyskrecji, mi?o?ci do Ko?cio?a i jego nauczania, w szczerym poszukiwaniu woli Bo?ej i ch?ci osi?gni?cia na ni? odpowiedzi doskonalszej”[338]. Postawy te maj? fundamentalne znaczenie, aby unikn?? powa?nego ryzyka przes?a? b??dnych,  jak idea, ?e jaki? kap?an mo?e szybko zgodzi? si? na „wyj?tki”, lub ?e s? ludzie, którzy mog? uzyska? przywileje sakramentalne w zamian za przys?ugi. Kiedy mamy do czynienia z osob? odpowiedzialn? i dyskretn?, która nie domaga si? stawiania swoich pragnie? ponad dobro wspólne Ko?cio?a, i duszpasterzem, który potrafi rozpozna? powag? kwestii, jak? rozwa?a, to unika si? niebezpiecze?stwa, ?e pewne okre?lone rozeznanie doprowadzi do my?lenia, i? Ko?ció? popiera podwójn? moralno??.

Okoliczno?ci ?agodz?ce w rozeznaniu duszpasterskim

301. Aby w?a?ciwie zrozumie?, dlaczego mo?liwe i konieczne jest szczególne rozeznanie w niektórych sytuacjach zwanych „nieregularnymi”, istnieje pewna kwestia, któr? zawsze nale?y uwzgl?dnia?, aby nigdy nie pomy?lano, ?e usi?uje si? minimalizowa? wymagania Ewangelii. Ko?ció? dysponuje solidn? refleksj? na temat uwarunkowa? i okoliczno?ci ?agodz?cych. Dlatego nie mo?na ju? powiedzie?, ?e wszyscy, którzy s? w sytuacji tak zwanej „nieregularnej”, ?yj? w stanie grzechu ?miertelnego, pozbawieni ?aski u?wi?caj?cej. Ograniczenia nie zale?? tylko od ewentualnej nieznajomo?ci normy. Podmiot, cho? dobrze zna norm?, mo?e mie? du?e trudno?ci w zrozumieniu „warto?ci zawartych w normie moralnej”[339], lub mo?e znale?? si? w okre?lonych warunkach, które nie pozwalaj? mu dzia?a? inaczej i podj?? inne decyzje bez nowej winy. Jak to dobrze powiedzieli Ojcowie synodalni, „mog? istnie? czynniki, które ograniczaj? zdolno?? podejmowania decyzji”[340]. ?w. Tomasz z Akwinu uzna?, ?e kto? mo?e posiada? ?ask? i mi?osierdzie, ale mo?e nie wype?nia? którejkolwiek z cnót[341], tak, ?e nawet posiadaj?c wszystkie wlane cnoty moralne nie ukazuje wyra?nie istnienia ?adnej z nich, poniewa? zewn?trzne dzia?anie tej cnoty napotyka na trudno??: „kiedy powiada si?, ?e niektórzy ?wi?ci nie posiadali pewnych cnót, to jednak mieli sprawno?ci wszystkich cnót”[342].

302. Uwzgl?dniaj?c te uwarunkowania, Katechizm Ko?cio?a Katolickiego wyra?a si? w sposób stanowczy: „Poczytalno?? i odpowiedzialno?? za dzia?anie mog? zosta? zmniejszone, a nawet zniesione, na skutek niewiedzy, nieuwagi, przymusu, strachu, przyzwyczaje?, nieopanowanych uczu? oraz innych czynników psychicznych lub spo?ecznych”[343]. W innym paragrafie ponownie odnosi si? do okoliczno?ci, które zmniejszaj? odpowiedzialno?? moraln?, i wspomina bardzo szczegó?owo o „niedojrza?o?ci uczuciowej, nabytych nawykach, stanach l?kowych lub innych czynnikach psychicznych czy spo?ecznych”[344]. Z tego powodu, negatywny os?d odno?nie do sytuacji obiektywnej nie oznacza orzeczenia o odpowiedzialno?ci lub winie danej osoby[345]. W kontek?cie tych przekona?, uwa?am za bardzo odpowiednie to, co zechcia?o stwierdzi? wielu Ojców synodalnych: „W pewnych okoliczno?ciach ludzie napotykaj? na powa?ne trudno?ci, by dzia?a? inaczej. [...] Rozeznanie duszpasterskie, uwzgl?dniaj?c prawid?owo uformowane sumienie osób, musi czu? si? odpowiedzialne za te sytuacje. Równie? skutki pope?nionych czynów nie musz? by? takie same w ka?dym przypadku”[346].

303. ?wiadomi wagi konkretnych uwarunkowa?, mo?emy doda?, ?e ludzkie sumienie powinno by? lepiej w??czone do praktyki Ko?cio?a w niektórych sytuacjach, które obiektywnie odbiegaj? od naszego rozumienia ma??e?stwa. Oczywi?cie musimy zach?ca? do dojrza?o?ci sumienia ?wiat?ego, uformowanego, któremu towarzyszy odpowiedzialne i powa?ne rozeznanie pasterza, i proponowa? coraz wi?ksze zaufanie do ?aski. Sumienie mo?e jednak uzna? nie tylko to, ?e dana sytuacja nie odpowiada obiektywnie ogólnym postanowieniom Ewangelii. Mo?e tak?e szczerze i uczciwie uzna? to, co w danej chwili jest odpowiedzi? wielkoduszn?, jak? mo?na da? Bogu i odkry? z jak?? pewno?ci? moraln?, ?e jest to dar, jakiego wymaga sam Bóg po?ród konkretnej z?o?ono?ci ogranicze?, chocia? nie jest to jeszcze w pe?ni obiektywny idea?. W ka?dym razie pami?tajmy, ?e to rozeznawanie jest dynamiczne i zawsze powinno by? otwarte na nowe etapy rozwoju i nowe decyzje pozwalaj?ce na zrealizowanie idea?u w pe?niejszy sposób.

Normy i rozeznanie

304. By?oby czym? ma?ostkowym zatrzymywanie si?, by rozwa?a? jedynie, czy dzia?anie danej osoby odpowiada, czy te? nie jakiemu? prawu czy normie ogólnej, bo to nie wystarcza, by rozezna? i zapewni? pe?n? wierno?? Bogu w konkretnym ?yciu ludzkiej istoty. Gor?co prosz?, aby?my pami?tali o tym, czego uczy ?w. Tomasz z Akwinu i aby?my uczyli si? przyswaja? to w rozeznaniu duszpasterskim: „Chocia? w ogólnych zasadach istnieje jaka? konieczno??, to jednak im bardziej schodzi do szczegó?ów, tym ?atwiej o uchybienia. [...] W dziedzinie post?powania, nie we wszystkich jest ta sama prawda lub poprawno?? dzia?ania, gdy chodzi o szczegó?y, a tylko gdy chodzi o ogólne zasady. A i u tych, w których jest ta sama poprawno?? w poszczególnych sprawach, nie jest wszystkim znana w równym stopniu. [...] Im bardziej schodzi si? w szczegó?y, tym wi?cej mno?y si? sposobów uchybienia”[347]. To prawda, ?e normy ogólne stanowi? pewne dobro, którego nigdy nie powinno si? ignorowa? lub zaniedbywa?, ale w swoich sformu?owaniach nie mog? obejmowa? absolutnie wszystkich szczególnych sytuacji. Jednocze?nie trzeba powiedzie?, ?e w?a?nie z tego powodu to, co stanowi cz??? rozeznania praktycznego w obliczu konkretnej sytuacji nie mo?e by? podnoszone do rangi normy. To nie tylko doprowadzi?oby do niezno?nej kazuistyki, ale zagrozi?oby warto?ciom, które powinny by? strze?one ze szczególn? staranno?ci?[348].

305. W zwi?zku z tym duszpasterz nie mo?e czu? si? zadowolony, stosuj?c jedynie prawa moralne wobec osób ?yj?cych w sytuacjach „nieregularnych”, jakby by?y kamieniami, które rzuca si? w ?ycie osób. Tak jest w przypadku zamkni?tych serc, które cz?sto chowaj? si? nawet za nauczaniem Ko?cio?a, aby „zasi??? na katedrze Moj?esza i s?dzi?, czasami z poczuciem wy?szo?ci i powierzchownie, trudne przypadki i zranione rodziny”[349]. W tym samym duchu wypowiedzia?a si? Mi?dzynarodowa Komisja Teologiczna: „Prawo naturalne nie mo?e by? przedstawiane jako zbiór ju? ustanowionych regu?, które narzucaj? si? a priori moralnemu podmiotowi, ale jest ?ród?em inspiracji dla jego wybitnie osobistych zabiegów w podejmowaniu decyzji”[350]. Ze wzgl?du na uwarunkowania i czynniki ?agodz?ce mo?liwe jest, ?e po?ród pewnej obiektywnej sytuacji grzechu osoba, która nie jest subiektywnie winna albo nie jest w pe?ni winna, mo?e ?y? w ?asce Bo?ej, mo?e kocha?, a tak?e mo?e wzrasta? w ?yciu ?aski i mi?o?ci, otrzymuj?c w tym celu pomoc Ko?cio?a[351]. Rozeznanie musi pomóc w znalezieniu mo?liwych dróg odpowiedzenia Bogu i rozwoju po?ród ogranicze?. Wierz?c, ?e wszystko jest bia?e lub czarne, czasami zamykamy drog? ?aski i wzrostu oraz zniech?camy do wysi?ków na rzecz ?wi?to?ci, które oddaj? chwa?? Bogu. Przypomnijmy, ?e „ma?y krok, po?ród wielkich ludzkich ogranicze?, mo?e bardziej podoba? si? Bogu ni? poprawne na zewn?trz ?ycie cz?owieka sp?dzaj?cego dni bez stawiania czo?a powa?nym trudno?ciom”[352]. Konkretne duszpasterstwo szafarzy i wspólnot nie mo?e pomija? tej rzeczywisto?ci.

306. W ka?dych okoliczno?ciach osobom, które maj? trudno?ci, aby w pe?ni ?y? prawem Bo?ym, powinno zabrzmie? zaproszenie do przebycia via caritatis. Mi?o?? braterska jest pierwszym prawem chrze?cijan (por. J 15, 12; Ga 5, 14). Nie zapominajmy obietnicy Pisma ?wi?tego: „Przede wszystkim miejcie wytrwa?? mi?o?? jedni ku drugim, bo mi?o?? zakrywa wiele grzechów” (1 P 4, 8). „Okup swe grzechy uczynkami sprawiedliwymi, a swoje nieprawo?ci mi?osierdziem nad ubogimi” (Dn 4, 24). „Woda gasi p?on?cy ogie?, a ja?mu?na g?adzi grzechy” (Syr 3, 30). Podobnie naucza ?w. Augustyn: „Jak w niebezpiecze?stwie po?aru, biegniemy szuka? wody, aby go ugasi?, […] podobnie, gdyby z naszej s?omy powsta? p?omie? grzechu i z tego powodu byliby?my poruszeni, je?eli nadarzy si? nam okazja do spe?nienia dzie?a mi?osierdzia, cieszmy si? z tego dzie?a, tak jakby by?o ono ?ród?em, które zostaje nam dane, aby?my ugasili po?ar”[353].

Logika mi?osierdzia duszpasterskiego

307. Aby unikn?? wszelkich b??dnych interpretacji, nale?y pami?ta?, ?e Ko?ció? w ?adnym przypadku nie mo?e wyrzec si? proponowania pe?nego idea?u ma??e?stwa, planu Bo?ego w ca?ej swej okaza?o?ci: „M?odzi ludzie ochrzczeni powinni by? zach?cani, by nie wahali si? wobec bogactwa, jakie ich planom mi?o?ci zapewnia sakrament ma??e?stwa, silni wsparciem, jakie otrzymuj? z ?aski Chrystusa i mo?liwo?ci pe?nego uczestnictwa w ?yciu Ko?cio?a”[354]. Letnio??, wszelkie formy relatywizmu lub przesadny szacunek, z jakim si? go proponuje, by?by brakiem wierno?ci Ewangelii, a tak?e brakiem mi?o?ci Ko?cio?a wobec samych m?odych. Zrozumienie sytuacji wyj?tkowych nigdy nie oznacza ukrywania ?wiat?a pe?niejszego idea?u ani proponowania mniej, ni? to, co Jezus oferuje cz?owiekowi. Dzisiaj bardziej istotny ni? duszpasterstwo niepowodze? jest wysi?ek duszpasterski na rzecz umocnienia ma??e?stw i w ten sposób zapobie?enia rozpadom.

308. Z naszej jednak ?wiadomo?ci, jak? wag? maj? okoliczno?ci ?agodz?ce – psychologiczne, historyczne, a nawet biologiczne – wynika, ?e „nie pomniejszaj?c warto?ci ewangelicznego idea?u, nale?y z mi?osierdziem i cierpliwo?ci? towarzyszy? mo?liwym etapom rozwoju osób formuj?cych si? dzie? po dniu”, czyni?c miejsce dla „mi?osierdzia Pana, zach?caj?cego nas do czynienia mo?liwego dobra”[355]. Rozumiem tych, którzy wol? duszpasterstwo bardziej rygorystyczne, nie pozostawiaj?ce miejsca na ?adne zamieszanie. Szczerze jednak wierz?, ?e Jezus Chrystus pragnie Ko?cio?a zwracaj?cego uwag? na dobro, jakie Duch ?wi?ty szerzy po?ród s?abo?ci: Matki, która wyra?aj?c jednocze?nie jasno obiektywn? nauk? „nie rezygnuje z mo?liwego dobra, lecz podejmuje ryzyko pobrudzenia si? ulicznym b?otem”[356]. Pasterze proponuj?cy wiernym pe?ny idea? Ewangelii i nauczanie Ko?cio?a, musz? im tak?e pomaga? w przyj?ciu logiki wspó?czucia dla s?abych i unikania prze?ladowania lub os?dów zbyt surowych czy niecierpliwych. Ta sama Ewangelia wzywa nas, by?my nie os?dzali i nie pot?piali (por. Mt 7, 1; ?k 6, 37). Jezus „oczekuje, aby?my zrezygnowali z poszukiwania osobistych lub wspólnotowych ?rodków ochronnych, pozwalaj?cych nam zachowa? dystans w stosunku do istoty ludzkiej udr?ki, tak aby?my rzeczywi?cie chcieli wej?? w kontakt z konkretnym ?yciem innych i poznali moc czu?o?ci. Gdy to czynimy, ?ycie zawsze nam si? komplikuje”[357].

309. Za opatrzno?ciowe trzeba uzna?, ?e te refleksje rozwijaj? si? w kontek?cie Roku Jubileuszowego po?wi?conego mi?osierdziu, bo równie? w obliczu najbardziej ró?norodnych sytuacji maj?cych wp?yw na rodzin?, „misj? Ko?cio?a jest g?oszenie mi?osierdzia Boga, bij?cego serca Ewangelii, aby w ten sposób dotrze? do serca i umys?u ka?dego cz?owieka. Oblubienica Chrystusa przyswaja sobie postaw? Syna Bo?ego, który wszystkim wychodzi naprzeciw, nie pomijaj?c nikogo”[358].  Dobrze wie, ?e Jezus przedstawia si? jako pasterz stu owiec, a nie dziewi??dziesi?ciu dziewi?ciu. Chce je wszystkie. Wychodz?c z tej ?wiadomo?ci stanie si? mo?liwe, ?e „do wszystkich, tak wierz?cych, jak i tych, którzy s? daleko, dotrze balsam mi?osierdzia jako znak królestwa Bo?ego, które jest ju? obecne po?ród nas”[359].

310. Nie mo?emy zapomnie?, ?e „mi?osierdzie to nie jest tylko dzia?anie Ojca, lecz staje si? kryterium pozwalaj?cym zrozumie?, kim s? Jego prawdziwe dzieci. Jeste?my wi?c wezwani do ?ycia mi?osierdziem, poniewa? to my najpierw doznali?my mi?osierdzia”[360]. Nie jest to romantyczna propozycja lub s?aba odpowied? na mi?o?? Boga, która zawsze pragnie promowa? ludzi, poniewa? „architrawem, na którym wspiera si? ?ycie Ko?cio?a, jest mi?osierdzie. Wszystko w dzia?aniu duszpasterskim Ko?cio?a powinno by? przepojone czu?o?ci?, z któr? kieruje si? do wiernych; w tym, co g?osi i o czym daje ?wiadectwo ?wiatu, nie mo?e nigdy brakowa? mi?osierdzia”[361]. To prawda, ?e ??czasami „zachowujemy si? jak kontrolerzy ?aski, a nie jak ci, którzy j? przekazuj?. Ko?ció? jednak nie jest urz?dem celnym, jest ojcowskim domem, gdzie jest miejsce dla ka?dego z jego trudnym ?yciem”[362].

311. Nauczanie teologii moralnej nie powinno pomija? przyswojenia sobie tych rozwa?a?, bo o ile prawd? jest, ?e musimy dba? o integralno?? nauczania moralnego Ko?cio?a, to zawsze nale?y przyk?ada? szczególn? uwag?, aby ukaza? i zach?ci? do najwznio?lejszych i centralnych warto?ci Ewangelii[363], szczególnie prymatu mi?o?ci jako odpowiedzi na bezinteresown? inicjatyw? mi?o?ci Boga. Czasami wiele kosztuje nas zrobienie w duszpasterstwie miejsca na bezwarunkow? mi?o?? Boga[364]. Stawiamy tak wiele warunków mi?osierdziu, ?e ogo?acamy je z konkretnego sensu i realnego znaczenia, a to jest najgorszy sposób rozwodnienia Ewangelii. Prawd? jest, na przyk?ad, ?e mi?osierdzie nie wyklucza sprawiedliwo?ci i prawdy, ale trzeba przede wszystkim powiedzie?, ?e mi?osierdzie jest pe?ni? sprawiedliwo?ci i najja?niejsz? manifestacj? prawdy Bo?ej. Dlatego te? nale?y zawsze uzna? za „nieadekwatn? jak?kolwiek koncepcj? teologiczn?, która ostatecznie kwestionuje wszechmoc Boga, a w szczególno?ci Jego mi?osierdzie”[365].

312. To stwarza nam kontekst i klimat uniemo?liwiaj?cy rozwijanie zimnej moralno?ci przy biurku w traktowaniu kwestii najbardziej delikatnych i stawia nas raczej w kontek?cie rozeznania duszpasterskiego, pe?nego mi?o?ci mi?osiernej, która zawsze gotowa jest zrozumie?, przebaczy?, towarzyszy?, czeka?, a przede wszystkim w??cza?. Jest to logika, która powinna dominowa? w Ko?ciele, aby „do?wiadczy? otwarcia serc na tych wszystkich, którzy ?yj? na najró?niejszych peryferiach egzystencjalnych”[366]. Zach?cam wiernych, którzy ?yj? w sytuacjach skomplikowanych, aby z ufno?ci? podchodzili do rozmowy ze swoimi duszpasterzami oraz osobami ?wieckimi oddanymi Panu. Nie zawsze znajd? u nich potwierdzenie swoich w?asnych idei i pragnie?, ale na pewno otrzymaj? ?wiat?o, które im pozwoli lepiej zrozumie? to, co si? dzieje, i b?d? mogli odkry? drog? dojrzewania osobistego. Zach?cam te? duszpasterzy, aby s?uchali z mi?o?ci? i spokojem, ze szczerym pragnieniem, aby doj?? do sedna dramatu osób i zrozumie? ich punkt widzenia, aby im pomóc ?y? lepiej i rozpozna? swoje miejsce w Ko?ciele.

 

Rozdzia? IX

Duchowo?? ma??e?ska i rodzinna

313. Mi?o?? przybiera ró?ne formy, w zale?no?ci od stanu ?ycia, do którego ka?dy zosta? powo?any. Ponad pó? wieku temu Sobór Watyka?ski II mówi?c o apostolstwie ?wieckich podkre?li? duchowo?? wyp?ywaj?c? z ?ycia rodzinnego. Powiedzia?, ?e duchowo?ci ?wieckich „szczególne znami? winna nadawa? przynale?no?? do stanu ma??e?skiego i rodziny”[367], oraz ?e troski rodzinne „nie powinny pozostawa? poza sfer? ich ?ycia duchowego”[368]. Ponadto warto zatrzyma? si? pokrótce na opisie kilku podstawowych cech charakterystycznych tej specyficznej duchowo?ci, która rozwija si? w dynamice relacji ?ycia rodzinnego.

Duchowo?? komunii nadprzyrodzonej

314. Zawsze mówili?my o przebywaniu Boga w sercu osoby, która ?yje Jego ?ask?. Dzisiaj mo?emy ponadto powiedzie?, ?e Trójca ?wi?ta jest obecna w ?wi?tyni komunii ma??e?skiej. Tak jak zamieszkuje w chwale swego ludu (por. Ps 22, 4), tak te? intymnie przebywa w mi?o?ci ma??e?skiej, która oddaje chwa?? Bogu.

315. Pan zamieszkuje w prawdziwej i konkretnej rodzinie, ze wszystkimi jej cierpieniami, zmaganiami, rado?ciami i codziennymi postanowieniami. ?yj?c w rodzinie trudno udawa? i k?ama?, nie mo?emy zak?ada? maski. Je?li t? autentyczno?? o?ywia mi?o??, to Pan króluje ze swoj? rado?ci? i pokojem. Na duchowo?? mi?o?ci rodzinnej sk?ada si? tysi?ce prawdziwych i konkretnych gestów. Bóg ma swoje mieszkanie w tej ró?norodno?ci darów i spotka?, sprawiaj?cych dojrzewanie jedno?ci. To oddanie ??czy „warto?ci ludzkie i Boskie”[369], poniewa? jest pe?ne mi?o?ci Boga. Ostatecznie duchowo?? ma??e?ska jest duchowo?ci? wi?zi, zamieszka?? przez Bo?? mi?o??.

316. Dobrze prze?ywana komunia rodzinna jest prawdziw? drog? do ?wi?to?ci w ?yciu codziennym i drog? rozwoju mistycznego, ?rodkiem wewn?trznego zjednoczenia z Bogiem. Wymogi braterskie i wspólnotowe ?ycia rodzinnego s? bowiem okazj? do coraz wi?kszego otwarcia serca, a to umo?liwia coraz pe?niejsze ?spotkanie z Panem. S?owo Bo?e mówi, ?e „kto swojego brata nienawidzi, ?yje w ciemno?ci”  (1 J 2, 11), „trwa w ?mierci” (1 J 3, 14) i „nie zna Boga” (1 J 4, 8). Mój poprzednik Benedykt XVI powiedzia?, ?e „zamykanie oczu na bli?niego czyni cz?owieka ?lepym równie? na Boga”[370],  i ?e mi?o?? jest w gruncie rzeczy jedynym ?wiat?em, „które zawsze na nowo rozprasza mroki ciemnego ?wiata”[371]. Tylko „je?eli mi?ujemy si? wzajemnie, Bóg trwa w nas i mi?o?? ku Niemu jest w nas doskona?a” (1 J 4, 12). Poniewa? „osoba ludzka posiada naturalny i strukturalny wymiar spo?eczny”[372] i „podstawowym i pierwotnym przejawem spo?ecznego wymiaru osoby jest ma??e?stwo i rodzina”[373], to duchowo?? realizuje si? konkretnie we wspólnocie rodzinnej. Zatem osoby posiadaj?ce g??bokie pragnienia duchowe nie powinny odczuwa?, ?e rodzina oddala je od rozwoju w ?yciu Duchem ?wi?tym, ale ?e jest to droga, której u?y? Pan, aby je doprowadzi? do szczytów zjednoczenia mistycznego.

Zjednoczeni na modlitwie w ?wietle Paschy

317. Je?li rodzinie udaje si? skupi? na Chrystusie, to jednoczy On i rzuca ?wiat?o na ca?e ?ycie rodzinne. Cierpienia i problemy s? do?wiadczane w jedno?ci z krzy?em Pana, a Jego u?cisk pozwala znie?? najtrudniejsze chwile. W gorzkich dniach rodziny jest miejsce na zjednoczenie z Jezusem opuszczonym, które mo?e zapobiec rozpadowi. Rodziny osi?gaj? stopniowo, „z pomoc? ?aski Ducha ?wi?tego, sw? ?wi?to?? poprzez ?ycie ma??e?skie, uczestnicz?c tak?e w tajemnicy krzy?a Chrystusa, który przekszta?ca trudno?ci i cierpienia w ofiar? mi?o?ci”[374]. Ponadto, chwile rado?ci, odpoczynku i ?wi?ta, a tak?e seksualno?ci s? do?wiadczane jako udzia? w pe?ni ?ycia Jego zmartwychwstania. Ma??onkowie poprzez  ró?ne codzienne gesty tworz? „przestrze? teologaln?, w której mo?na do?wiadczy? mistycznej obecno?ci zmartwychwsta?ego Pana”[375].

318. Modlitwa rodzinna jest uprzywilejowanym ?rodkiem wyra?ania i umacniania tej wiary paschalnej[376]. Ka?dego dnia mo?na znale?? kilka minut, aby zjednoczy? si? z ?ywym Panem, powiedzie? Jemu o tym, co nas niepokoi, modli? si? za potrzeby rodziny, pomodli? si? za kogo?, kto prze?ywa trudny okres, zwróci? si? o pomoc, kocha?, dzi?kowa? za ?ycie i dobre rzeczy, prosi? Matk? Bo??, aby nas chroni?a pod swym macierzy?skim p?aszczem. Mówi?c krótko, ta chwila modlitwy mo?e uczyni? rodzinie bardzo wiele dobrego. Dla wielu rodzin skarbem duchowo?ci s? ró?ne przejawy pobo?no?ci ludowej. Wspólnotowa droga modlitwy osi?ga swoj? kulminacj? we wspólnym udziale w Eucharystii, zw?aszcza w kontek?cie odpoczynku niedzielnego. Jezus puka do drzwi rodziny, aby z ni? dzieli? Wieczerz? eucharystyczn? (por. Ap 3, 20). Tam ma??onkowie mog? zawsze przypiecz?towa? paschalne przymierze, które ich zjednoczy?o, a które odzwierciedla przymierze Boga z ludzko?ci? przypiecz?towane na krzy?u[377]. Eucharystia jest sakramentem Nowego Przymierza, w którym dokonuje si? odkupie?cze dzia?anie Chrystusa (por. ?k 22, 20). W ten sposób mo?na dostrzec g??bokie wi?zi mi?dzy ?yciem ma??e?skim a Eucharysti?[378]. Pokarm Eucharystii jest si?? i inspiracj?, aby prze?ywa? ka?dego dnia przymierze ma??e?skie jako „Ko?ció? domowy”[379].

Duchowo?? mi?o?ci wy??cznej i wolnej

319. W ma??e?stwie prze?ywa si? równie? poczucie ca?kowitej przynale?no?ci do tylko jednej osoby. Ma??onkowie podejmuj? wyzwanie i pragnienie, by razem si? zestarze? i wypala?, odzwierciedlaj?c w ten sposób wierno?? Boga. Ta stanowcza decyzja, naznaczaj?ca styl ?ycia, jest „wewn?trznym wymogiem przymierza mi?o?ci ma??e?skiej”[380], bo „temu, kto nie zdecyduje si? pokocha? na zawsze, trudno b?dzie móc kocha? naprawd? cho?by przez jeden dzie?”[381]. Nie mia?oby to jednak znaczenia duchowego, gdyby chodzi?o jedynie o prawo prze?ywane z rezygnacj?. Jest to przynale?no?? serc, tam gdzie widzi tylko Bóg (por. Mt 5, 28). Ka?dego ranka po przebudzeniu ponawiana jest przed Bogiem owa decyzja wierno?ci, niezale?nie od tego, co si? w ci?gu dnia wydarzy. A ka?dy k?ad?c si? spa? oczekuje, ?e si? zbudzi, aby kontynuowa? t? przygod?, ufaj?c w pomoc Pana. W ten sposób ka?dy z ma??onków jest dla drugiego znakiem i narz?dziem blisko?ci Pana, który nie zostawia nas samych: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, a? do sko?czenia ?wiata” (Mt 28, 20).

320. Istnieje taki punkt, w którym mi?o?? ma??onków osi?ga najwi?ksze wyzwolenie i staje si? przestrzeni? s?usznej autonomii: kiedy ka?dy odkrywa, ?e ??jego druga po?owa nie nale?y do niego, ale ma w?a?ciciela du?o wa?niejszego, swego jedynego Pana. Nikt nie mo?e wymaga? posiadania najbardziej osobistej i tajemnej intymno?ci ukochanej osoby i tylko On mo?e zajmowa? centrum jej ?ycia. Jednocze?nie zasada duchowego realizmu sprawia, ?e ??wspó?ma??onek nie wymaga, aby druga osoba ca?kowicie zaspokoi?a jego potrzeby. Trzeba, aby droga duchowa ka?dego, jak s?usznie wskazywa? Dietrich Bonhoeffer, pomaga?a mu w „rozczarowaniu si?” drugim[382] i zaniechaniu oczekiwania od tej osoby tego, co jest w?a?ciwe jedynie mi?o?ci Boga. Wymaga to ogo?ocenia wewn?trznego. Wy??czna przestrze?, jak? ka?dy z ma??onków zastrzega dla swej osobistej relacji z Bogiem, pozwala nie tylko leczy? rany wspó??ycia, ale tak?e na ??znalezienie w mi?o?ci Boga sensu swego istnienia. Ka?dego dnia musimy modli? si? o to dzia?anie Ducha ?wi?tego, aby owa wewn?trzna wolno?? by?a mo?liwa.

Duchowo?? opieki, pocieszenia i zach?ty

321. „Chrze?cija?scy ma??onkowie s? dla siebie nawzajem, dla swoich dzieci i innych domowników, wspó?pracownikami ?aski i ?wiadkami wiary”[383]. Bóg wzywa ich do przekazywania ?ycia i opieki. Dlatego rodzina „zawsze by?a najbli?szym «szpitalem»”[384].  Opiekujmy si? sob?, wspierajmy si? i pobudzajmy nawzajem i prze?ywajmy to jako cz??? naszej duchowo?ci rodziny. ?ycie ma??e?skie jest uczestnictwem w owocnym dziele Boga, a ka?dy jest dla drugiej osoby nieustann? prowokacj? Ducha ?wi?tego. Bo?a mi?o?? objawia si? „?ywymi i konkretnymi s?owami, poprzez które m??czyzna i kobieta wyra?aj? swoj? mi?o?? ma??e?sk?”[385]. Zatem dwoje s? nawzajem odbiciem Bo?ej mi?o?ci, która pociesza s?owem, spojrzeniem, pomoc?, pieszczot?, u?ciskiem. Dlatego te? „pragnienie tworzenia rodziny to postanowienie, by by? cz??ci? marzenia Boga, decyzja, aby marzy? wraz z Nim, odwaga uczestniczenia w Jego budowaniu ?wiata, odwaga tworzenia z Nim tej historii, budowania ?wiata, w którym nikt nie czu?by si? samotny”[386].

322. Ca?e ?ycie rodziny jest mi?osiernym „pastwiskiem”. Ka?dy z trosk? odmalowuje si? i pisze w ?yciu drugiej osoby: „Wy jeste?cie naszym listem, pisanym w sercach naszych, [...] napisanym nie atramentem, lecz Duchem Boga ?ywego (2 Kor 3, 2-3). Ka?dy jest „rybakiem ludzi” (?k 5, 10), który w imieniu Jezusa „zarzuca sieci” (por. ?k 5, 5) ku innym, lub rolnikiem, który pracuje w tej ?yznej ziemi, jak? s? jego bliscy, pobudzaj?c ich do tego, co w nich najlepsze. P?odno?? ma??e?ska poci?ga za sob? promocj?, poniewa? „kocha? jak?? istot? – to oczekiwa? od niej czego?, co nie da si? okre?li? ani przewidzie?, to jednocze?nie dawa? jej niejako sposobno??, by odpowiedzia?a temu oczekiwaniu”[387]. Jest to oddawanie czci Bogu, poniewa? to On zasia? wiele dobrych rzeczy w innych ludziach, maj?c nadziej?, ?e sprawi? ich wzrost.

323. Podziwianie ukochanej osoby oczyma Boga i rozpoznawanie w niej Chrystusa jest g??bokim do?wiadczeniem duchowym. Wymaga to bezinteresownej dyspozycyjno?ci, pozwalaj?cej doceni? jej godno??. Mo?na  by? w pe?ni obecnym dla drugiej osoby, je?li kto? daje siebie nie pytaj?c „dlaczego”, zapominaj?c o wszystkim wokó?. Tak wi?c osoba ukochana zas?uguje na pe?n? uwag?. Jezus by? wzorem, bo gdy kto? przychodzi?, aby z Nim rozmawia?, patrzy? na niego z mi?o?ci? (por. Mk 10, 21). Nikt w Jego obecno?ci nie czu? si? zaniedbywanym, bowiem Jego s?owa i gesty by?y wyrazem owego pytania: „Co chcesz, abym ci uczyni??” (Mk 10, 51). To prze?ywa si? w codziennym ?yciu rodziny. W niej pami?tamy, ?e ??osoba, która z nami ?yje, zas?uguje na wszystko, bo ma niesko?czon? godno??, b?d?c przedmiotem wielkiej mi?o?ci Ojca. W ten sposób rozkwita czu?a troska, zdolna do „rozbudzenia w drugim rado?ci bycia kochanym. Wyra?a si? ona szczególnie w zajmowaniu si? z subteln? trosk? ograniczeniami drugiego, zw?aszcza gdy ujawniaj? si? w sposób oczywisty”[388].

324. Pod wp?ywem Ducha ?wi?tego rodzina nie tylko przyjmuje ?ycie, rodz?c je w swoim ?onie, ale si? otwiera, wykracza poza swoje granice, aby obdarzy? swoim dobrem równie? innych, aby otoczy? ich opiek? i d??y? do ich szcz??cia. Ta otwarto?? jest szczególnie wyra?ona w go?cinno?ci[389], do której s?owo Bo?e zach?ca w sugestywny sposób: „Nie zapominajmy te? o go?cinno?ci, gdy? przez ni? niektórzy, nie wiedz?c, anio?om dali go?cin?” (Hbr 13,2). Gdy rodzina go?ci i wychodzi na spotkanie innych, zw?aszcza ubogich i opuszczonych, jest „symbolem, ?wiadectwem i uczestnikiem macierzy?stwa Ko?cio?a”[390]. Mi?o?? spo?eczna, b?d?ca odzwierciedleniem Trójcy ?wi?tej, jest w istocie tym, co jednoczy duchowy sens rodziny i jej misj? poza jej granicami, poniewa? uobecnia kerygmat ze wszystkimi jego wymogami wspólnotowymi. Rodzina ?yje specyficzn? duchowo?ci?, b?d?c jednocze?nie Ko?cio?em domowym i ?ywotn? komórk?, aby zmieni? ?wiat[391].

***

325. S?owa Mistrza (por. Mt 22, 30) i ?w. Paw?a (por. 1 Kor 7, 29-31) o ma??e?stwie, nie przez przypadek umieszczone s? w kontek?cie ostatecznego i definitywnego wymiaru naszej egzystencji, który musimy odzyska?. W ten sposób ma??onkowie mog? rozpozna? sens pokonywanej drogi. Jak to bowiem wiele razy przypominali?my w tej adhortacji, ?adna rodzina nie jest doskona?a i uformowana raz na zawsze, ale wymaga stopniowego rozwoju swej zdolno?ci do kochania. Istnieje sta?e wezwanie, które pochodzi z pe?nej komunii Trójcy ?wi?tej, niezwyk?ej jedno?ci mi?dzy Chrystusem a Jego Ko?cio?em, tej pi?knej wspólnoty, jak? jest Rodzina z Nazaretu, i z nieskazitelnego braterstwa istniej?cego mi?dzy ?wi?tymi w niebie. Kontemplowanie pe?ni, której jeszcze nie osi?gn?li?my pozwala nam tak?e na zrelatywizowanie historycznej drogi, któr? idziemy jako rodziny, aby?my przestali wymaga? od relacji mi?dzyludzkich takiej  doskona?o?ci, czysto?ci intencji i konsekwencji, które mo?na znale?? jedynie w ostatecznym królestwie. Ponadto kontemplowanie pe?ni uniemo?liwia nam te? surowe os?dzanie tych, którzy ?yj? w warunkach wielkiej s?abo?ci. Wszyscy jeste?my powo?ani, aby nieustannie d??y? ku temu, co nas przekracza, w tym pokonywania naszych ogranicze?, a ka?da rodzina powinna ?y? t? nieustann? zach?t?. Rodziny, pod??ajmy naprzód i nie ustawajmy! Mamy obietnic?, ?e wi?cej jeszcze zawsze przed nami. Nie tra?my nadziei z powodu naszych ogranicze?, ale nie rezygnujmy te? z d??enia do pe?ni mi?o?ci i jedno?ci, które zosta?y nam obiecane.

Modlitwa do ?wi?tej Rodziny

Jezu, Maryjo i Józefie,
w was kontemplujemy
blask prawdziwej mi?o?ci,
do was zwracamy si? z ufno?ci?.

?wi?ta Rodzino z Nazaretu,
uczy? tak?e nasze rodziny
?rodowiskami komunii i Wieczernikami modlitwy,
autentycznymi szko?ami Ewangelii
i ma?ymi Ko?cio?ami domowymi.

?wi?ta Rodzino z Nazaretu
niech nigdy wi?cej w naszych rodzinach nikt nie do?wiadcza
przemocy, zamkni?cia i podzia?ów:
ktokolwiek zosta? zraniony albo zgorszony,
niech szybko zazna pocieszenia i uleczenia.

?wi?ta Rodzino z Nazaretu,
przywróci? wszystkim ?wiadomo??
sakralnego i nienaruszalnego charakteru rodziny,
jej pi?kna w Bo?ym zamy?le.

Jezu, Maryjo i Józefie,
us?yszcie, wys?uchajcie naszego b?agania!

Amen.

W Rzymie, u ?w. Piotra, w Roku Jubileuszowym Mi?osierdzia, 19 marca, w Uroczysto?? ?wi?tego Józefa roku 2016, czwartym mojego Pontyfikatu.

Franciscus

 


 
[1] III NADZWYCZAJNE ZGROMADZENIE OGÓLNE SYNODU BISKUPÓW, Relatio Synodi, (18 pa?dziernika 2014), 2. Dalej: Relacja Synodu 2014.

[2] XIV ZWYCZAJNE ZGROMADZENIE OGÓLNE SYNODU BISKUPÓW, Relatio finalis, (24 pa?dziernika 2015), 3. Dalej: Relacja ko?cowa 2015.

[3] Przemówienie na zako?czenie XIV Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów (24 pa?dziernika 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 11/2015, s. 13. Por. Papieska Komisja Biblijna, Fede e Cultura alla luce della Bibbia. Atti della Sessione Plenaria 1979 della Pontificia Commissione Biblica, Torino, 1981; Sobór Wat. II, Konst. duszpast. Gaudium et spes o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym, 44; Jan Pawe? II, Enc. Redemptoris missio (7 grudnia 1990), 52: AAS 83 (1991), 300; Adhort. apost. Evangelii gaudium (24 listopada 2013), 69.117: AAS 105 (2013), 1049.1068-1069.

[4] Przemówienie podczas spotkania z rodzinami, Santiago de Cuba (22 wrze?nia 2015): L’Osservatore Romano, 24 wrze?nia 2015, s. 7.

[5]Jorge Luis Borges, “Calle desconocida”, w: Fervor de Buenos Aires, Buenos Aires 2011, 23.

[6] Homilia wyg?oszona podczas Mszy ?w. sprawowanej w Wy?szym Seminarium Duchownym w Puebla de Los Angeles (28 stycznia 1979): AAS 71 (1979), 184; Nauczanie Papieskie, II, 1, rok 1979, Pallotinum, Pozna? 1990, s. 80.

[7]Por. tam?e.

[8] JAN PAWE? II, Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 4: AAS 74 (1982), 84.

[9]  Relacja Synodu 2014, 5.

[10]Konferencja Episkopatu Hiszpanii, Matrimonio y familia (6 lipca 1979), 3.16.23.

[11] Relacja ko?cowa 2015, 5.

[12] Relacja Synodu 2014, 5.

[13] Relacja ko?cowa 2015, 8.

[14] Przemówienie w Kongresie Stanów Zjednoczonych Ameryki (24 wrze?nia 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 10/2015, ss. 37-38.

[15] Relacja ko?cowa 2015, 29.

[16] Relacja Synodu 2014, 10.

[17] III NADZWYCZAJNE ZGROMADZENIE OGÓLNE SYNODU BISKUPÓW, Or?dzie (18 wrze?nia 2014): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 11/2014, s. 6.

[18]Relacja Synodu 2014, 10.

[19] Relacja ko?cowa 2015, 7.

[20] Tam?e, 63.

[21]KONFERENCJA BISKUPOW KATOLICKICH KOREI, Towards a culture of life! (15 marca 2007).

[22] Relacja Synodu 2014, 6.

[23]PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Karta praw rodziny (22 pa?dziernika 1983), 11: L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 10/1983, s. 6.

[24] Por. Relacja ko?cowa 2015, 11-12.

[25]PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Karta praw rodziny (22 pa?dziernika 1983), Wprowadzenie: L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 10/1983, s. 6.

[26]Tam?e, 9.

[27] Relacja ko?cowa 2015, 14.

[28] Relacja Synodu 2014, 8.

[29] Por. Relacja ko?cowa 2015, 78.

[30]Relacja Synodu 2014, 8.

[31] Relacja ko?cowa 2015, 23; por. Or?dzie na ?wiatowy Dzie? Migranta i Uchod?cy 2016 (12 wrze?nia 2015). L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 10/2015, ss. 10-12.   

[32] Tam?e, 24.

[33] Tam?e, 21.

[34] Tam?e, 17.

[35]Tam?e, 20.

[36] Por. tam?e, 15

[37] Przemówienie na zako?czenie XIV Zgromadzenia Zwyczajnego Ogólnego Synodu Biskupów (24 pa?dziernika 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 11/2015, s. 12.

[38] KONFERENCJA EPISKOPATU ARGENTYNY, Navega mar adentro  (31 maja 2003), 42.

[39]KONFERENCJA EPISKOPATU MEKSYKU, Que en Cristo nuestra paz México tenga vida digna (15 lutego 2009), 67.

[40] Relacja ko?cowa 2015, 25.

[41] Tam?e, 10.

[42] Katecheza (22 kwietnia 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 5/2015, s. 47.

[43] Katecheza (29 kwietnia 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 5/2015, s. 48.

[44] Relacja ko?cowa 2015, 28.

[45] Tam?e, 8.

[46] Tam?e, 58.

[47] Tam?e, 33.

[48] Relacja Synodu 2014, 11.

[49] Konferencja Episkopatu Kolumbii, A tiempos difíciles colombianos nuevos (13 lutego 2003), 3.

[50] Adhort. apost. Evangelii gaudium (24 listopada 2013), 35: AAS 105 (2013), 1034.

[51] Tam?e, 164: AAS 105 (2013), 1088.

[52] Tam?e.

[53]Tam?e, 165: AAS 105 (2013), 1089.

[54] Relacja Synodu 2014, 12.

[55] Tam?e, 14.

[56] Tam?e, 16.

[57] Relacja ko?cowa 2015, 41.

[58] Tam?e, 38.

[59] Relacja Synodu 2014, 17.

[60] Relacja ko?cowa 2015, 43.

[61] Relacja Synodu 2014, 18.

[62] Tam?e, 19.

[63] Relacja ko?cowa 2015, 38.

[64] JAN PAWE? II, Adhort. apost.  Familiaris consortio (22 listopada 1981), 13:AAS 74 (1982), 94.

[65] Relacja Synodu 2014, 21.

[66] Katechizm Ko?cio?a Katolickiego, 1642.

[67] Tam?e.

[68] Katecheza (6 maja 2015):L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 6/2015, s. 41.

[69] LEON WIELKI, Epistula Rustico narbonensi episcopo, inquis. IV: PL 54, 1205A; por. HINKMAR Z REIMS, Epist. 22: PL 126, 142.

[70] Por. PIUS XII, Enc. Mystici Corporis Christi (29 czerwca 1943): AAS 35 (1943), 202: “Matrimonio enim quo coniuges sibi invicem sunt ministri gratiae”.

[71] Por. Kodeks Prawa Kanonicznego, kanony 1116; 1161-1165; Kodeks Kanonów Ko?cio?ów Wschodnich, kanony 832; 848-852.

[72] Tam?e, kan. 1055 § 2.

[73] Relacja Synodu 2014, 23.

[74] JAN PAWE? II, Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 9: AAS 74 (1982), 90.

[75] Relacja ko?cowa 2015, 47.

[76] Tam?e.

[77] Homilia podczas Mszy ?w. na  zako?czenie VIII ?wiatowego Spotkania Rodzin w Filadelfii (27 wrze?nia 2015): L´Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 10/2015, s. 52.

[78] Relacja ko?cowa 2015, 53-54.

[79] Tam?e, 51.

[80] SOBÓR WAT. II, Konst. duszp. Gaudium et spes o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym, 48.

[81] Por. Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1055§ 1: “Ad bonum coniugum atque ad prolis generationem et educationem ordinatum”.

[82] Katechizm Ko?cio?a Katolickiego, 2360.

[83] Tam?e, 1654.

[84] SOBÓR WAT. II, Konst. duszp. Gaudium et spes o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym, 48.

[85]Katechizm Ko?cio?a Katolickiego, 2366.

[86] Por. PAWE? VI, Enc. Humanae vitae (25 lipiec 1968), 11-12: AAS 60 (1968), 488-489.

[87]Katechizm Ko?cio?a Katolickiego, 2378.

[88] KONGR. NAUKI WIARY, Instrukcja o szacunku dla rodz?cego si? ?ycia ludzkiego i o godno?ci jego przekazywania Donum vitae (22 lutego 1987), II, 8: AAS 80 (1988), 97.

[89] Relacja ko?cowa 2015, 63.

[90] Relacja Synodu 2014, 57.

[91] Tam?e, 58.

[92] Tam?e, 57.

[93]Relacja ko?cowa 2015, 64.

[94] Relacja Synodu 2014, 60.

[95] Tam?e, 61.

[96] Kodeks Prawa Kanonicznego,  kan. 1136; por. Kodeks Kanonów Ko?cio?ów Wschodnich, kan. 627.

[97] PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Ludzka p?ciowo??: prawda i znaczenie (8 grudnia 1995), 23.

[98] Katecheza (20 maja 2015), L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 6/2015,  s. 45.

[99] Por. JAN PAWE? II, Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 38:AAS 74 (1982), 129.

[100] Por. Discorso all’Assemblea diocesana di Roma (14 czerwca 2015): L’Osservatore Romano, 15-16 czerwca 2015, s. 8.

[101] Relacja Synodu 2014, 23.

[102] Relacja ko?cowa 2015, 52.

[103] Tam?e, 49-50.

[104] Katechizm Ko?cio?a Katolickiego, 1641.

[105] Por. BENEDYKT XVI, Enc. Deus caritas est (25 grudnia 2005), 2:  AAS 98 (2006), 218.

[106] ?wiczenia duchowe, Kontemplacja [pomocna] do uzyskania mi?o?ci, 230.

[107]Octavio Paz, Podwójny p?omie?, prze?. Piotr Fornelski, Kraków 1996, s. 37.

[108] TOMASZ Z AKWINU, Summa Theologiae II-II, q. 114, a. 2, ad 1.

[109] Katecheza (13 maja 2015),  L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 6/2015, s. 43.

[110]Summa Theologiae II-II, q. 27, a. 1, ad 2.

[111]Tam?e, a. 1.

[112]Katecheza (13 maja 2015),  L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 6/2015, s. 44.

[113] JAN PAWE? II, Adhort. apost.  Familiaris consortio (22 listopada 1981), 21: AAS 74 (1982), 106.

[114]A sermon delivered at Dexter Avenue Baptist Church,  Montgomery, Alabama, 17 listopada 1957.

[115] ?w. Tomasz z Akwinu nazywa mi?o?? „vis unitiva” (Summa Theologiae I, q. 20, a. 1, ad 3), zapo?yczaj?c wyra?enie Dionizego Pseudo-Areopagity (De divinis nominibus, IV, 12: PG 3, 709).

[116] TOMASZ Z AKWINU, Summa Theologiae II-II, q. 27, a. 2.

[117] Enc. Casti connubii (31 grudnia 1930): AAS 22 (1930), 547-548.

[118] JAN PAWE? II, Adhort. apost.  Familiaris consortio (22 listopada 1981), 13: AAS 74 (1982), 94.

[119] Katecheza (2 kwietnia 2014): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 5/2014, s. 37. 

[120] Tam?e.

[121] JAN PAWE? II, Adhort. apost.  Familiaris consortio (22 listopada 1981), 9:AAS 74 (1982), 90.

[122] TOMASZ Z AKWINU, Summa contra Gentiles, III, 123; por.ARYSTOTELES, Etyka Nikomachejska, 8,12.

[123] Enc. Lumen fidei (29 czerwca 2013), 52: AAS 105 (2013), 590.

[124]De sacramento matrimonii, I, 2: w: Ten?e, Disputationes, III, 5, 3 (Giuliano, Neapol 1858,  778).

[125] SOBÓR WAT. II, Konst. duszp. Gaudium et spes o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym, 50.

[126]Tam?e, 49.

[127] Por. Summa Theologiae I-II, q. 31, a. 3, ad 3.

[128]SOBÓR WAT. II, Konst. duszp. Gaudium et spes o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym, 48.

[129]TOMASZ Z AKWINU, Summa Theologiae I-II, q. 26, a. 3.

[130] Tam?e, q. 110, a. 1.

[131] Wyznania, VIII, III, 7: PL 32, 752; t?um. Zygmunt Kubiak, Warszawa 1992.

[132] Rozwa?anie podczas spotkania modlitewnego z rodzinami z okazji Roku Wiary (26 pa?dziernika 2013): AAS 105 (2013), 980; L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 12/2013, s. 11.

[133] Anio? Pa?ski (29 grudnia 2013): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 2/2014, s. 34.

[134] Rozwa?anie Papie?a podczas spotkania modlitewnego z rodzinami z okazji Roku Wiary (26 pa?dziernika 2013): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 12/2013, s. 10.

[135]Summa Theologiae II-II, q. 24, a. 7.

[136] SOBÓR WAT. II, Konst. duszp. Gaudium et spes o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym, 48.

[137]Konferencja Episkopatu Chile,  La vida y la familia: regalos de Dios para cada uno de nosotros (21 lipca 2014).

[138] Konst. duszp. Gaudium et spes o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym, 49.

[139]A. Sertillanges, L’amour chrétien, Pary? 1920, 174.

[140] Por. TOMASZ Z AKWINU, Summa Theologiae I-II, q. 24, a. 1.

[141] Por. tam?e, q. 59, a. 5.

[142] Enc. Deus caritas est (25 grudnia 2005), 3: AAS 98 (2006), 219-220.

[143] Tam?e, 4: AAS 98 (2006), 220.

[144]Por. TOMASZ Z AKWINU, Summa Theologiae I-II, q. 32, a. 7.

[145] Por. Tam?e, II-II, q. 153, a. 2, ad 2: “Abundantia delectationis quae est in actu venereo secundum rationem ordinato, non contrariatur medio virtutis”.

[146] JAN PAWE? II, Katecheza (22 pa?dziernika 1980):Insegnamenti 3/2 (1980), 951; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 215.

[147]Tam?e.

[148] Ten?e, Katecheza (24 wrze?nia 1980):Insegnamenti 3/2 (1980), 719; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 203.

[149] Katecheza (12 listopada 1980): Insegnamenti 3/2 (1980), 1133; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 223.

[150] Tam?e.

[151] Tam?e.

[152] Tam?e: 1132; s. 223.

[153]Katecheza (16 stycznia 1980): Insegnamenti 3/1 (1980), 151; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 130.

[154] JOSEF PEIPER, O mi?o?ci, nadziei i wierze, t?um. Irena Gano, Pozna?, 2000, ss.120-121.

[155]JAN PAWE? II, Enc. Evangelium vitae (25 marca 1995), 13: AAS 87 (1995), 427.

[156] PAWE? VI, Enc. Humanae vitae, (25 lipca 1968), 13: AAS 60 (1968), 489.

[157] SOBÓR WAT. II, Konst. duszp. Gaudium et spes o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym, 49.

[158] Katecheza (18 czerwca 1980): Insegnamenti 3/1 (1980), 1778; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 173.

[159] Tam?e.

[160]Por. ten?e, Katecheza (30 lipca 1980):Insegnamenti 3/2 (1980), 311; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 180.

[161]Ten?e, Katecheza (8 kwietnia 1981):Insegnamenti 4/1 (1981), 904; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 255.

[162]Katecheza (11 sierpnia 1982):Insegnamenti 5/3 (1982), 205-206; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 341.

[163] Enc. Deus caritas est (25 grudnia 2005), 5: AAS 98 (2006), 221.

[164] Tam?e, 7.

[165] Relacja ko?cowa 2015, 22.

[166] Katecheza  (14 kwietnia 1982): Insegnamenti 5/1 (1982), 1176; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 308.

[167]Glossa in quatuor libros sententiarum Petri Lombardi, IV, XXVI, 2 (Quaracchi 1957, 446).

[168]JAN PAWE? II, Katecheza (7 kwietnia 1982): Insegnamenti 5/1 (1982), 1127; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 305.

[169] Ten?e, Katecheza (14 kwietnia 1982):Insegnamenti 5/1 (1982), 1177; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 309.

[170]Tam?e.

[171]Ten?e, Enc. Redemptor hominis (4 marca 1979), 10: AAS 71 (1979), 274.

[172] Por. TOMASZ Z AKWINU, Summa Theologiae II-II, q. 27, a. 1.

[173] PAPIESKA RADA DS. RODZINY, Famiglia, matrimonio e “unioni di fatto”  (26 lipca 2000), 40.

[174] JAN PAWE? II, Katecheza (31 pa?dziernika 1984): Insegnamenti 7/2 (1984), 1072; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 439.

[175]BENEDYKT XVI, Enc. Deus caritas est (25 grudnia 2005), 8: AAS 98 (2006), 224.

[176] JAN PAWE? II, Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 14:AAS 74 (1982), 96.

[177]Katecheza (11 lutego 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 3-4/2015, s. 36.

[178]Tam?e.

[179]Katecheza (8 kwietnia 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 5/2015, s. 43.

[180] Tam?e, s. 44.

[181] Por.SOBÓR WAT. II, Konst. duszp. Gaudium et spes o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym, 51: „Niech wszystkim b?dzie wiadomo, ?e ?ycie ludzkie i obowi?zek jego przekazywania nie mog? by? ograniczone tylko do tego ziemskiego czasu i jedynie wed?ug niego odmierzane i rozumiane, lecz ?e zawsze odnosz? si? one do wiecznego przeznaczenia cz?owieka”.

[182]Letter of His Holiness John Paul II to the Secretary General of the International Conference on Population and Development  (18 marca 1994): AAS 87 (1995), 190-196.

[183] JAN PAWE? II, Katecheza (12 marca 1980): Insegnamenti 3/1 (1980), 543; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 147.

[184] Tam?e.

[185] Przemówienie podczas spotkania z rodzinami w Manili (16 stycznia 2015):AAS 107 (2015), 176; L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 2/2015, s. 18.

[186] Katecheza (11 lutego 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 3-4/2015, s. 36.

[187] Katecheza (14 pa?dziernika 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 11/2015, s. 35.

[188] KATOLICCY BISKUPI AUSTRALII: List past. Don’t  Mess with Marriage, 13 (24 listopada 2015).

[189] SOBÓR WAT. II, Konst. duszp. Gaudium et spes o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym, 50.

[190]JAN PAWE? II, Katecheza (12 marca 1980):Insegnamenti 3/1 (1980), 542; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 146.

[191]Por. ten?e, List apost. Mulieris dignitatem (15 sierpnia 1988), 31: AAS 80 (1988), 1726-1729.

[192] Katecheza (7 stycznia 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 2/ 2015, s. 52.

[193] Tam?e.

[194] Katecheza (28 stycznia 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 2/2015), s. 53.

[195] Tam?e.

[196] Por. Relacja ko?cowa 2015, 28.

[197] Katecheza (4 lutego 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 3-4/2015, s. 34.

[198] Tam?e, s. 35.

[199] SOBÓR WAT. II, Konst. duszp. Gaudium et spes o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym, 50.

[200] V KONFERENCJA OGÓLNA EPISKOPATU AMERYKI ?ACI?SKIEJ I KARAIBÓW, Dokument z Aparecidy (29 czerwca 2007), 457.

[201] Relacja ko?cowa 2015, 65.

[202] Tam?e.

[203] Przemówienie podczas spotkania z rodzinami w Manili (16 stycznia 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 2/2015, s. 17.

[204]Mario Benedetti, “Te quiero”, w: Poemas de otros, Buenos Aires 1993, 316.

[205] Katecheza (16 wrze?nia 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 10/2015, s. 59.

[206] Katecheza (7 pa?dziernika 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 11/2015, s. 33.

[207] BENEDYKT XVI, Enc. Deus caritas est (25 grudnia 2005), 14: AAS 98 (2006), 228.

[208] Por. Relacja ko?cowa 2015, 11.

[209] Katecheza (18 marca 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 3-4/2015,  s. 42.

[210]Katecheza (11 lutego 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 3-4/2015, s. 36.

[211] Por. Relacja ko?cowa 2015, 17-18.

[212] Katecheza (4 marca 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 3-4/2015, s. 40.

[213]Katecheza (11 marca 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 3-4/2015, s. 42.

[214]Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 27:AAS 74 (1982), 113.

[215] Ten?e, Przemówienie do uczestników Mi?dzynarodowego forum po?wi?conego aktywno?ci ludzi starych (5 wrze?nia 1980), 5:Insegnamenti III, 2 (1980), 539; Nauczanie Papieskie, III, 2 (Pozna? 1986), s. 292.

[216]Relacja ko?cowa 2015, 18.

[217] Katecheza (4 marca 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n.  3-4/2015, s. 39.

[218] Tam?e.

[219] Przemówienie podczas spotkania z lud?mi starszymi na placu ?w. Piotra (28 wrze?nia 2014): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 10/2014, s. 39.

[220] Katecheza (18 lutego 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 3-4/2015, s. 38.

[221]Tam?e.

[222]Tam?e.

[223]JAN PAWE? II, Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 18: AAS 74 (1982), 101.

[224] Katecheza (7 pa?dziernika 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 11/2015, s. 33.

[225] Relacja Synodu 2014, 30.

[226] Tam?e, 31.

[227] Relacja ko?cowa 2015, 56.

[228] Tam?e, 81.

[229] Relacja Synodu 2014, 32.

[230] Tam?e, 33.

[231] Tam?e, 38.

[232] Relacja ko?cowa 2015, 77.

[233] Tam?e, 61.

[234] Tam?e.

[235] Tam?e.

[236] Tam?e.

[237] Por. Relacja Synodu 2014, 26.

[238]Tam?e, 39.

[239]Konferencja Episkopatu W?och, Commissione Episcopale per la famiglia e la vita, Orientamenti pastorali sulla preparazione al matrimonio e alla famiglia (22 pa?dziernika 2012), 1.

[240] IGNACY Z LOYOLI, ?wiczenia duchowe, Kontemplacja [pomocna] do uzyskania mi?o?ci, 2.

[241] Tam?e, 5.

[242]JAN PAWE? II, Katecheza (27 czerwca 1984): Insegnamenti VII, 1 (1984), 1941; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 407.

[243] Katecheza (21 pa?dziernika 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 11/2015, s. 37.

[244] KONFERENCJA KATOLICKIEGO EPISKOPATU KENII, Kampeni ya Kwarisma 2015 (18 lutego 2015).

[245] Por. PIUS XI, Enc. Casti connubii  (31 dicembre 1930): AAS 22 (1930), 583.

[246] JAN PAWE? II, Katecheza (4 lipca 1984):Insegnamenti VII, 2 (1984), 9.10; Dzie?a zebrane, t. VI, Katechezy, Kraków, 2007, s. 409.

[247] Relacja ko?cowa 2015, 59.

[248] Tam?e, 63.

[249] Konst. duszp. Gaudium et spes o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym, 50.

[250] Relacja ko?cowa 2015, 63.

[251] Relacja Synodu 2014, 40.

[252] Tam?e, 34.

[253] Pie?? duchowa B, XXV, 11.

[254] Relacja Synodu 2014, 44.

[255] Relacja ko?cowa 2015, 81.

[256] Tam?e, 78.

[257] Katecheza (24 czerwca 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 7-8/2015, s. 52.

[258]JAN PAWE? II, Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 83: AAS 74 (1982), 184.

[259] Relacja Synodu 2014, 47.

[260] Tam?e, 50.

[261] Por. Katecheza (5 sierpnia 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 9/2015, s. 47.

[262] Relacja Synodu 2014, 51; por. Relacja ko?cowa 2015, 84.

[263] Tam?e, 48.

[264] Por. Motu proprio Mitis iudex Dominus Iesus (15 sierpnia 2015): L’Osservatore Romano, 9 wrze?nia 2015, ss. 3-4; Motu proprio Mitis et misericors Iesus (8 wrze?nia 2015):L’Osservatore Romano, 9 wrze?nia 2015, ss. 5-6.

[265] Motu proprio Mitis iudex Dominus Iesus (15 sierpnia 2015), preambu?a, III: L’Osservatore Romano, 9 wrze?nia 2015, s. 3.

[266] Relacja ko?cowa 2015, 82.

[267] Relacja Synodu 2014, 47.

[268] Katecheza (20 maja 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 6/2015, s. 45.

[269] Katecheza (24 czerwca 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 7-8/2015, s. 52.

[270] Katecheza (5 sierpnia 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 9/2015, s. 46.

[271] Relacja ko?cowa 2015, 72.

[272] Tam?e, 73.

[273] Tam?e, 74.

[274] Tam?e, 75.

[275] Por. Bulla Misericordiae vultus, 12: AAS 107 (2005), 407.

[276] Katechizm Ko?cio?a Katolickiego, 2358: por. Relacja ko?cowa 2015, 76.

[277] Por. tam?e. 

[278]Relacja ko?cowa, 76; por. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Considerazioni circa i progetti di riconoscimento legale delle unioni tra persone omosessuali, 4.

[279] Tam?e, 80.

[280] Por.tam?e, 20.

[281] Katecheza (17 czerwca 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 7-8/2015, s. 50.

[282] Relacja ko?cowa 2015, 19.

[283]Katecheza (17 czerwca 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 7-8/2015, s. 50.

[284] Tam?e.

[285] Por. Katechizm Ko?cio?a Katolickiego, 958.

[286] Tam?e.

[287] Por. ?ó?ty zeszyt. Ostatnie rozmowy ?w. Teresy od Dzieci?tka Jezus zebrane przez Matk? Agnieszk? od Jezusa, 17 lipca 1897, Warszawa, 1977, s. 86-87. Odno?nie do tego znacz?ce jest ?wiadectwo sióstr o obietnicy ?w. Teresy, ?e jej odej?cie z tego ?wiata b?dzie jak „deszcz ró?” (tam?e, 9 czerwca).

[288] JORDAN Z SAKSONII, Libellus de Principiis Ordinis Praedicatorum, 93: Monumenta Historica Sancti Patris Nostri Dominici, XVI, Rzym 1935, s. 69.

[289] Por. Katechizm Ko?cio?a Katolickiego, 957.

[290] SOBÓR WAT. II, Konst. dogm. Lumen gentium o Ko?ciele, 49.

[291] Adhort. apost. Evangelii gaudium (24 listopada 2013), 222: AAS 105 (2013), 1111.

[292] Katecheza (20 maja 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 6/2015, s. 46.

[293]SOBÓR WAT. II, Konst. duszpast. Gaudium et spes o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym, 17.

[294] Katecheza (30 wrze?nia 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 10/2015, s. 55.

[295] Katecheza (10 czerwca 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 7-8/2015, s. 49

[296] Por. Relacja ko?cowa 2015, 67.

[297]Katecheza (20 maja 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 6/2015, s. 46.

[298]Katecheza (9 wrze?nia 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 10/2015, s. 58.

[299] Relacja ko?cowa 2015, 68.

[300] Tam?e, 58.

[301] Deklaracja Gravissimum educationis, o wychowaniu chrze?cija?skim, 1.

[302] Relacja ko?cowa 2015, 56.

[303] ERICH FROMM, O sztuce mi?o?ci, Warszawa 1971, s. 68.

[304] Enc. Laudato si’ (24 maja 2015), 155.

[305] Katecheza (15 kwietnia 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 5/2015, s. 45.

[306] Por. Relacja ko?cowa 2015, 13-14.

[307] De sancta virginitate, 7, 7: PL 40, 400; O ?wi?tym dziewictwie, w: ?wi?ty Augustyn, Pisma monastyczne, Kraków 2002, s. 280, t?um. P. Nehring.

[308] Katecheza (26 sierpnia 2015), L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 9/2015, s. 50.

[309] Relacja ko?cowa 2015, 89.

[310] Tam?e, 93.

[311] Relacja Synodu 2014, 24.

[312] Tam?e, 25.

[313] Tam?e, 28.

[314] Por. tam?e, 41.43; Relacja ko?cowa 2015, 70.

[315] Tam?e, 27.

[316] Tam?e, 26.

[317] Tam?e, 41.

[318] Tam?e.

[319] Relacja ko?cowa 2015, 71.

[320] Por. tam?e.

[321] Relacja Synodu 2014, 42.

[322] Por. tam?e, 43.

[323] Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 34: AAS 74 (1982), 123.

[324] Tam?e, 9: AAS 74 (1982), 90.

[325] Por. Katecheza (24 czerwca 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 7-8/2015, s. 51.

[326] Homilia podczas Mszy ?w. z nowymi kardyna?ami (15 lutego 2015): AAS 107 (2015), 257; L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 2/2015, s. 35.

[327] Relacja ko?cowa 2015, 51.

[328] Relacja Synodu 2014, 25.

[329]JAN PAWE? II, Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 84: AAS 74 (1982), 186. W tych sytuacjach wielu, znaj?c i przyjmuj?c mo?liwo?? pozostawania w zwi?zku “jak brat i siostra”, któr? oferuje im Ko?ció?, odkrywaj?, ?e je?li brak pewnych wyrazów intymno?ci “nierzadko wierno?? mo?e by? wystawiona na prób?, a dobro potomstwa zagro?one” (Sobór Wat. II, Konst. duszpast. Gaudium et spes, 51).

[330] Tam?e.

[331] Relacja Synodu 2014, 26.

[332] Tam?e, 45.

[333] BENEDYKT XVI, Przemówienie podczas VII ?wiatowego Spotkania Rodzin, Mediolan (2 czerwca 2012):Insegnamenti, VIII, 1 (2012), 691; L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 7-8/2012, s. 23.

[334] Relacja ko?cowa 2015, 84.

[335] Tam?e, 51.

[336] Nawet, gdy chodzi o dyscyplin? sakramentaln?, poniewa? po rozeznaniu mo?na uzna?, ?e w danej sytuacji nie ma powa?nej winy. Stosuje si? tutaj to, co powiedzia?em w innym dokumencie: por. Adhort. apost. Evangelii gaudium (24 listopada 2013), 44. 47: AAS 105 (2013), 1038-1040.

[337] Relacja ko?cowa 2015, 85.

[338] Tam?e, 86.

[339]JAN PAWE? II, Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 33: AAS 74 (1982), 121.

[340] Relacja ko?cowa 2015, 51.

[341] Por. Summa Theologiae, I-II, q. 65, a. 3. ad 2; De Malo, q. 2, a. 2.

[342]Tam?e, ad 3.

[343] N. 1735.

[344] Tam?e, 2352; KONGREGACJA NAUKI WIARY, Deklaracja o eutanazji, Iura et bona, (5 maja 1980), II:AAS 72 (1980), 546). Jan Pawe? II, krytykuj?c kategori? „opcji fundamentalnej”, przyznawa?, ?e „niew?tpliwie mog? zaistnie? sytuacje bardzo z?o?one i niejasne pod wzgl?dem psychologicznym, które wywieraj? wp?yw na podmiotow? poczytalno?? grzesznika” (Adhort. apost. Reconciliatio et paenitentia [2 grudnia 1984], 17: AAS 77 [1985], 223).  

[345] Por. PAPIESKA RADA DS. INTEREPRETACJI TEKSTÓW PRAWNYCH, Deklaracja (24 czerwca 2000), L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 10/2000, s. 56.

[346] Relacja ko?cowa 2015, 85.

[347] Summa Theologiae I-II, q. 94, a. 4 (t?um. O. Pius Be?ch, OP).

[348] Odnosz?c si? do ogólnej znajomo?ci normy oraz szczególnej znajomo?ci rozeznania praktycznego ?w. Tomasz posuwa si? do stwierdzenia, ?e „je?li istnieje tylko jedno z dwóch pozna?, to lepiej by?oby, ?eby by?o to poznanie rzeczywisto?ci partykularnej, które jest bli?sze dzia?aniu”: Sententia libri Ethicorum, VI, 6 (Leonina, t. XLVII, 354).

[349] Przemówienie na zako?czenie XIV Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów (24 pa?dziernika 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 11/2015, s. 12.

[350] W poszukiwaniu etyki uniwersalnej: nowe spojrzenie na prawo naturalne (2009), 59; Kraków 2010.

[351] W pewnych przypadkach mog?aby to by? równie? pomoc sakramentów. Dlatego „kap?anom przypominam, ?e konfesjona? nie powinien by? sal? tortur, ale miejscem mi?osierdzia Pana” (Adhort. apost. Evangelii gaudium [24 listopada 2013], 44:AAS 105 [2013], 1038). Zaznaczam równie?, ?e Eucharystia „nie jest nagrod? dla doskona?ych, lecz szlachetnym lekarstwem i pokarmem dla s?abych” (tam?e, 47: 1039).

[352] Adhort. apost. Evangelii gaudium (24 listopada 2013), 44: AAS 105 (2013), 1038-1039.

[353]De catechizandis rudibus, I, 14, 22: PL 40, 327; por. Adhort. apost. Evangelii gaudium (24 listopada 2013), 193: AAS 105 (2013), 1101.

[354]Relacja Synodu 2014, 26.

[355] Adhort. apost. Evangelii gaudium (24 listopada 2013), 44: AAS 105 (2013), 1038.

[356]Tam?e, 45: AAS 105 (2013), 1039.

[357]Tam?e, 270: AAS 105 (2013), 1128.

[358] Bulla Misericordiae vultus (11 kwietnia 2015), 12: AAS 107 (2015), 407.

[359]Tam?e, 5: 402.

[360]Tam?e, 9: 405.

[361]Tam?e, 10: 406.

[362] Adhort. apost. Evangelii gaudium, (24 listopada 2013), 47: AAS 105 (2013), 1040.

[363] Por. tam?e, 36-37: AAS 105 (2013), 1035.

[364] By? mo?e ze wzgl?du na skrupu?y, ukryte za wielkim pragnieniem bycia wiernymi prawdzie, niektórzy ksi??a wymagaj? od penitentów postanowienia poprawy bez ?adnego cienia. Z tego powodu mi?osierdzie zanika w poszukiwaniu sprawiedliwo?ci hipotetycznie czystej. Dlatego warto przypomnie? nauczanie ?w. Jana Paw?a II, który stwierdzi?, ?e przewidywalno?? nowego upadku „nie przes?dza o autentyczno?ci postanowienia” (Lettera al Card. William W. Baum in occasione del corso sul foro interno organizzato dalla Penitenzieria Apostolica [22 marca 1996], 5: Insegnamenti, XIX, 1 [1996], 589).

[365] MI?DZYNARODOWA KOMISJA TEOLOGICZNA, Nadzieja zbawienia dla dzieci, które umieraj? bez chrztu (19 kwietnia 2007), 2.

[366] Bulla Misericordiae vultus (11 kwietnia 2015), 15:AAS 107 (2015), 409.

[367] Dekret Apostolicam actuositatem, o apostolstwie ?wieckich, 4.

[368] Tam?e.

[369] SOBÓR WAT. II, Konst. duszp. Gaudium et spes, o Ko?ciele w ?wiecie wspó?czesnym, 49.

[370] Enc. Deus caritas est, (25 grudnia 2005), 16: AAS 98 (2006), 230.

[371]Tam?e, 39: AAS 98 (2006), 250.

[372] JAN PAWE? II, Adhort, apost. Christifideles laici (30 grudnia 1988), 40: AAS 81 (1989), 468.

[373]Tam?e.

[374] Relacja ko?cowa 2015, 87.

[375] JAN PAWE? II, Adhort, apost. Vita consecrata (25 marca 1996), 42: AAS 88 (1996), 416.

[376] Por. Relacja ko?cowa 2015, 87.

[377] Por. JAN PAWE? II, Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 57: AAS 74 (1982), 150.

[378] Nie zapominajmy, ?e przymierze Boga ze swoim ludem wyra?a si? jako zar?czyny (por. Ez 16, 8.60; Iz 62, 5; Oz 2, 21-22), a Nowe Przymierze równie? ukazane jest jako ma??e?stwo (por. Ap 19, 7; 21, 2; Ef 5, 25).

[379] SOBÓR WAT. II, Konst. dogmat. Lumen gentium o Ko?ciele, 11.

[380]JAN PAWE? II, Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 11: AAS 74 (1982), 93.

[381] Ten?e, Homilia podczas Mszy ?w. dla rodzin, Cordoba, Argentyna (8 kwietnia 1987), 4: Insegnamenti X, 1 (1987), 1161-1162; L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 6/1987, s. 20.

[382] Por. ?ycie wspólne, Kraków, 2001, s. 41.

[383] SOBÓR WAT. II, Dekret Apostolicam actuositatem  o apostolstwie ?wieckich, 11.

[384] Katecheza (10 czerwca 2015): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 7-8/2015, s. 48.

[385] JAN PAWE? II, Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 12: AAS 74 (1982), 93.

[386] Przemówienie podczas ?wi?ta rodziny i czuwania modlitewnego, Filadelfia (26 wrze?nia 2015): L’Osservatore Romano, 28-29 wrze?nia 2015, s. 6.

[387] GABRIEL MARCEL, Homo viator: wst?p do metafizyki nadziei, Warszawa 1984, s. 51.

[388] Relacja ko?cowa 2015, 88.

[389] Por. JAN PAWE? II, Adhort. apost. Familiaris consortio (22 listopada 1981), 44: AAS 74 (1982), 136.

[390] Tam?e, 49: AAS 74 (1982), 141.

[391] Odno?nie do aspektów spo?ecznych rodziny por. PAPIESKA RADA „IUSTITIA ET PAX”, Kompendium Nauki Spo?ecznej Ko?cio?a, 248-254.